Macierewicz, Duda, Szeremietiew, czyli wojny diadochów

Jak wiadomo w polskiej, choć wcale nie tak długiej tradycji – szef resortu od wojska nazywa się ministrem obrony narodowej. Obecny zamiast jednak (się?) bronić – woli atakować.

Od paru dni fani Antoniego Macierewicza mają wroga bardziej nawet nienawistnego niż prezydenci Duda i Putin razem wzięci. Trwa atak na prof. Romualda Szeremietiewa. Czołowemu polskiemu cywilnemu znawcy spraw obronnych macierewiczowcy zarzucają:

  • narażanie na szwank,
  • podważanie,
  • awanturnictwo,
  • konszachty z wrogami
  • no i oczywiście dyletantyzm, przez który nawet do pięt nie dorasta Następcy Hetmanów, Pogromcy WSI, Jedynemu Odkrywcy Prawy Smoleńskiej – Antoniemu Wielkiemu.

Prof. Szeremietiew spokojnie odpowiada, wyjaśnia, tłumaczy, przedstawia swoje zwarte i kompetentne poglądy w sprawach wojskowych, podtrzymując przy tym swoje stanowisko, że w obecnym klinczu zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi RP albo należałoby zdymisjonować prezydenta – a skoro to niemożliwe, to odejść powinien szef MON. Przyglądając się tej nie pierwszej w życiorysie Szeremietiewa orce na ugorze przypominam sobie czas, kiedy to pan profesor wspólnie z ministrem obrony wspólnie zasiadali we władzach krajowych tej samej partii.

Był rok 1993, jedno z pierwszych posiedzeń rady naczelnej Ruchu dla Rzeczypospolitej, jej członkowie mieli się więc przedstawić:

-An-to-ni Ma-cie-re-wicz. Nurt Na-ro-do-wo Ka-to-lic-ki R-d-R!

– wyskandował swoim zwyczajem ówczesny zastępca Olszewskiego.

Szeriemietiew grzecznie wyczekał na swoją alfabetyczną kolej i z charakterystycznym graserunkiem zaśpiewał:


- Łomuałd Szełemietiew. Nułt Żydo-Masoński ŁdŁ…

Sala omal się zadławiła, łypiąc radośnie na Antoniego, ten zakopał się w swoje wielkiej wtedy brodzie i tylko oczy wydawały Szaremu Mietkowi wyrok śmierci. Zdaje się, że obowiązuje on do dziś…

Pozytywizm bezpieczeństwa

Oczywiście, dla laików to, co publicznie głosi prof. Szeremietiew nie różni się bardzo od narracji Macierewicza. Były minister obrony nie przekonuje rozmówców, że Rosja nas nie napadnie, nie kwestionuje samej zasady rozbudowy obrony terytorialnej (w końcu sam jest twórcą pierwotnej jej koncepcji), wyjaśnia też potrzeby sprzętowe armii. Nie traci więc czasu na sprawy fundamentalne – tylko pokazuje co nawet w oparciu o obecną optykę i propagandę robione jest źle, po dyletancku, obezwładniająco dla Sił Zbrojnych RP. Stąd właśnie rozmowy o dezorganizacji dowództwa z jego równorzędnymi szczeblami i wchodzącym na poziom operacyjny ministrem. Stąd krytyka połowiczności i słabości WOT i stąd wreszcie pokazywanie palcem, że kupujemy nie to, czego naprawdę potrzebuje polskie wojsko. Nie chodzi więc o to z czyjej bajki jest lub mógłby być sam Szeremietiew – tylko czy to co proponuję ma sens. Choć pan profesor pewnie sam tak o sobie nie myśli - jest jednak... pozytywistą. Jeśli wzmocnieniu armii, nawet koślawemu - ma służyć strach przed Ruskimi, to trudno, trzeba się posługiwać takimi narzędziami, jakie są. Między namówi mówiąc - myślę podobnie. Putin nas nie napadnie, Macierewicza kiedyś nie będzie - a Wojsko Polskie to wartość, którą bezwzględnie należy umacniać i wspierać. Mimo wszystko.

Zbrodnia fachowości

Niestety, szanse, by stanowisko ministra obrony Polski objął ponownie marszałek Rokossowski nie są duże. Dlatego choćby hipotetycznie - trzeba by wybierać z tego, co jest.Przez całe 27-lecie III RP dorobiła się zaledwie trzech postaci mających kompetencje, kwalifikacje i wizję organizacji Sił Zbrojnych państwa polskiego (i wszystkie trzy były zresztą cokolwiek z innej epoki). Byli to: Leszek Moczulski, gen. Tadeusz Wilecki i właśnie prof. Szeremietiew (wszyscy jakoś nadzwyczajnie za sobą zresztą nie przepadający…).

Moczulski i jego KPN otwarcie kwestionowali militarno-geopolityczną orientację Polski po 1989 r. (nie popierając też poprzedniej), gen. Wilecki po wyjściu z wojska twardo zakwestionował kierunek przemian, nie tylko tych zresztą w armii, prof. Szeremietiew (choć deklaratywnie piłsudczykowski romantyk) okazał się, jak wspomniano - pozytywistą i pragmatykiem ratującym co się da w realiach, jakie zostały nam dane. Żaden z tych trzech nie miał jednak realnego długotrwałego wpływu na kształt polityki obronnej Polski.

Przyczyną są oczywiście przede wszystkim wpływy zewnętrzne. Naszym tzw. obecnym sojusznikom nie zależy na tym, by Polska dysponowała silnymi, samodzielnymi Siłami Zbrojnymi, podobnie jak i nie chcą suwerennej polskiej polityki zagranicznej, której silna armia byłaby podstawą. Chcą - i minister Macierewicz, człowiek zupełnie spoza tematyki wojskowej, pilnie to realizuje - by Polska była:

a) nietargującym się nabywcą zachodniego szrotu wojskowego, przestarzałych technologii, niesprawdzonych konstrukcji itp.,

b) dostawcą kolonialnych sił okupacyjnych niskiej specjalizacji dla obcych wojen imperialnych, którym nie powierza się ani odpowiedzialnych zadań, ani specjalistycznego sprzętu, żebyśmy za dużo się nie nauczyli.

c) uzależniona od obcej obecności militarnej.

Rząd PiS jest tylko kolejnym rządem III RP, który szkodzi polskiej obronności i Wojsku Polskiemu. A przecież Polska, by być silną i niepodległą - musi być Polską Zbrojną!

Fantastyka i fakty

Niestety, to właśnie jest realizm, a tymczasem żyjemy w świecie fikcji. Analizujący politykę wojskową i zagraniczną III RP szukają często jakichś jej teoretycznych podstaw i odniesień, a to wspominając Giedroycia, a to Piłsudskiego, a to wreszcie grzebiąc w pracach amerykańskich geopolityków, z Brzezińskim na czele. Tymczasem odpowiedź literacka jest znacznie bliżej, tylko stoi na zupełnie innej półce.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że albo ktoś w przeszłości podsunął Antoniemu Macierewiczowi i jego ekipie zbiór opowiadań/mikropowieści Jacka Dukaja, albo wręcz np. za pomocą hipnozy imprintowano obecnego ministra obrony tak, że uwierzył, iż jest XAVRASEM WYŻRYNEM. I mamy właśnie do czynienia z próbą urzeczywistnienia tamtego scenariusza – atomowej hekatomby, która zniszczy Moskwę i wprawdzie Polskę przy okazji, ale za to da szansę na realizację proroctwa Wyżryna. Gdyby bowiem traktować to co minister obrony mówi i robi dosłownie i poważnie – okazałoby się, że życie jest literaturą (zwłaszcza fantastyczną), a my wszyscy – żyjemy w powieści…

Oczywiście jednak zakładanie, że Macierewicz wierzy w to co mówi i po prostu zwariował – byłoby jednak zbyt optymistyczne. Rzekomy Wielki Strateg jest bowiem tylko jednym z wielu małych graczy polityki III RP. Macierewicz wchodząc w kolejne konflikty w obrębie obozu władzy liczy po prostu, że kiedy nastąpi przesilenie i wojny diadochów po śmierci Kaczyńskiego - to silny będzie klubami GaPy i przede wszystkim poparciem Amerykanów. I taki jest jedyny cel wszystkich jego gierek. Tymczasem np. prof Szeremietiew, znajdujący się od dawna już poza szachownicą – może sobie pozwolić na specyficzny luksus Kasandry: po prostu mówi jak jest. Jakby fachowość i zdrowy rozsądek miały w III RP jakąś wartość..

Z kolei wojna MON-Pałac Prezydencki, pomijając samo ścieranie się ośrodków wewnątrz-PiS-owskich, z całym sztafażem opowieści o “zdradzie Dudy”, “układzie z WSI” itd. - ma jeszcze jeden wymiar, stanowiąc dla PiS-u wymierną korzyść. No przecież najdalej za dwa lata trzeba będzie jakoś wytłumaczyć DLACZEGO TYM RAZEM SIĘ NIE UDAŁO. Tymczasem, chociaż rząd stara się podhodować opozycję – to nadal jakieś odpowiednio efektowne obalenie rządu pozostaje poza jej zasięgiem, na KE i Bundeswehrę też PiS-owcy nie mają co liczyć. Zostają im więc tylko dwie możliwości:

  1. modlić się, żeby Putin wjechał do Warszawy,
  2. zwalić wszystko na PAD-a.

Na razie więcej przemawia za wariantem numer 2.

Nie jest to zresztą jedyna wojna między przyszłymi-niedoszłymi następcami Kaczyńskiego. Inna, znacznie cichsza – trwa między Macierewiczem a Mariuszem Kamińskim, a jedną z jej ofiar pozostaje Mateusz Piskorski. Jak wiadomo lider ZMIANY przetrzymywany jest od 18 miesięcy w areszcie przez służby podległe Kamińskiemu właśnie m.in. w nadziei zdobycia haków na Macierewicza. Co jednak jest już tematem na inną historię, również jednak dotyczącą bezpieczeństwa państwa polskiego.

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.666665
Ogólna ocena: 3.7 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto mmm777

“Czołowemu polskiemu cywilnemu znawcy spraw obronnych”

No, bez jaj...
Znawstwo historii zaprezentował nadzwyczajne, fachowcy nawali jego erudycję “robieniem wody z mózgu” ludziom na AONie...
A i ostatnio pożegnał się z AONem, mam nadzieję, że to skutek docenienia jego wykładów. Chociaż pewnie nie, wykłady pewnie nikomu nie przeszkadzały ;)

oto Dubitacjusz

Powtarzam na PN, że samo ruszenie tematu OT jest pozytywem

działalności Macierewicza. W wariancie optymistycznym koncepcja zostanie przerobiona przez następców. W wariancie pesymistycznym zostanie nam chociaż to wojsko pseudoterytorialne, jako gorszy jakościowo klon armii zawodowej.

Natomiast odnośnie Romualda Szeremietiewa, to mam duży problem z tym, że jego koncepcja owszem świetnie wygląda odstraszająco, ale jej realizacja oznacza robienie Powstania Warszawskiego rozciągniętego na cały kraj. To będą dla narodu niewyobrażalne straty w ludziach, infrastrukturze, przemyśle.
Zastanawiam się, czy prof. Szeremietiew nie przeszedł na drugą stronę szaleństwa, po której to, co szalone, nabiera sensu.

oto mmm777

‘ewyobrażalne straty w ludziach, infrastrukturze, przemyśle’

“Dr Miller chodził już nago po korytarzach i grał na skrzypcach w prosektorium: przed sekcją, ale jego szef, sława lekarska, wzywał go tylko codziennie „do raportu”. „Mein lieber Doktor Miller - mówił to absolutnie nie licuje z pańskim stanowiskiem”. I dopiero obcy ludzie - po tygodniach i miesiącach - musieli zwrócić uwagę lekarzowi, że jego własny asystent zwariował.”

oto Qba

Jak wiadomo lider ZMIANY

Jak wiadomo lider ZMIANY przetrzymywany jest od 18 miesięcy w areszcie przez służby podległe Kamińskiemu właśnie m.in. w nadziei zdobycia haków na Macierewicza

Czy sprawa Piskorskiego ma w takim razie coś wspólnego z Lepperem?

oto chłop jag

Coby nie mówić

Kazimierz Świtoń (na fotce) nie pasował do tego tołażystwa - tołażysze. Co do armii to gdyby tak kiedyś banderowcy swoją granicę na Wiśle chcieliby zaznaczyć za pomocą pił, wideł i siekier - to nie jestem pewien po której stronie kazano by stanąć armii - tołażysze.
Wniosek?
Gdyby pan, tołażysz Hitler żył dzisiaj - to też tworzyłby tzw. polską amię - tołażysze.

oto gość

Tymczasem, chociaż rząd stara

Tymczasem, chociaż rząd stara się podhodować opozycję – to nadal jakieś odpowiednio efektowne obalenie rządu pozostaje poza jej zasięgiem, na KE i Bundeswehrę też PiS-owcy nie mają co liczyć. Zostają im więc tylko dwie możliwości:
modlić się, żeby Putin wjechał do Warszawy,
zwalić wszystko na PAD-a.

W bajdurzeniu to nie ma Pan sobie równych na tej stronie.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.