Zanim nastąpi n-te spotkanie

Łatwo już pogubić się w liczbie spotkań Kaczyński-Duda. W momencie, gdy piszę ten „Kalejdoskop” doliczyłem się czterech, piąte miało odbyć się 27.10.br., czyli – jakby już tradycyjnie - w piątek, ale nie doszło do niego. A zegar bije „na pohybel” kaczystom, „na sławu i zdorowie” nadzwyczajnej kaście i prezydentowi Andrzejowi Dudzie (PAD).

Poinformował o tej zwłoce oficjalnie rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński, wyjaśniając, że wciąż trwają prace nad takim kształtem poprawek PiS do prezydenckich ustaw o SN i KRS, który Andrzej Duda zaakceptuje. A więc poprawki do poprawek poprawiających poprawki. Jasne i proste, jak obowiązujące w Polsce prawo

Odkrycie końca kryzysu?

Tymczasem „Newsweek” radośnie odkrył koniec kryzysu, albowiem: „Prezydent Andrzej Duda podjął decyzję w sprawie reformy sądownictwa. Zamierza zaakceptować poprawki zgłoszone przez PiS, do ustalenia zostały techniczne szczegóły”. Według tygodnika Tomasza Lisa Duda „wychodzi z tego starcia jako wygrany” i cytuje osobę z otoczenia prezydenta: „Uzyskał (PAD – red.) podmiotowość, nie ma sensu dłużej tego blokować”. Zdaniem rozmówcy tygodnika najpoważniejsza rozbieżność dotyczyła sposobu wyboru członków KRS. Otóż poprawka PiS-u przewidywała, że po dwóch próbach osiągnięcia postulowanej przez Dudę większości 3/5, w trzecim kroku wybór dokonany zostałby zwykłą większością. To odrzucał PAD.

Przed czwartym spotkaniem Zofia Romaszewska – doradca prezydenta w Radiu Zet stwierdziła nieczystą grę PiS-u, w związku z czym poprawki określiła jako nie do zaakceptowania. Ale Kaczyński wyjaśnił PAD, iż w trzecim kroku zarezerwowano parytet dla kandydatów opozycji. Duda miał to wyjaśnienie przyjąć. Jeden z polityków PiS tak podsumował dotychczasową rundę: „Jeszcze w ubiegłym tygodniu wydawało mi się, że kompromis jest niemożliwy, ale dziś wiem, że do porozumienia dojdzie. Dzięki temu konfliktowi i spotkaniom w Belwederze Duda wychodzi z tych negocjacji upodmiotowiony. Uzyskał bardzo duże ustępstwa i uznajemy, że wygrał ten konflikt”.

Dwa odcienie optymizmu

W Radiu „Wnet” Ryszard Terlecki – szef Klubu Parlamentarnego PiS mówił: „Jesteśmy chyba coraz bliżej takiego kształtu ustaw, które będą zaakceptowane przez pana prezydenta i myślę, że udało się tę reformę przygotować tak, aby miała ona jednak sens. Obawialiśmy się, że w tej dużej liczbie poprawek i zmian utonie jej sens i radykalizm, ale wydaje się, że tak nie będzie”. Zauważył jednak: „Straciliśmy czas, to jest przykre, bo od lipca mogliśmy to mieć załatwione, a wciąż czekamy na zakończenie”. Odnośnie do pozostałych jeszcze kwestii spornych powiedział: „Wydaje się, że jest ich niewiele i są łatwe do ostatecznych ustaleń. Mam nadzieję, że obie ustawy przejdą procedowanie jeszcze w tym roku i prezydent je podpisze”.

Też optymistycznie, ale z innego punktu widzenia i broniąc PAD przed zarzutami, wypowiadał się na ten temat wiceszef Kancelarii Prezydenta - Paweł Mucha: „Ogromna większość wyborców, także PiS, poparła weta pana prezydenta - niezależnie od tego, że są za samą reformą”. Jak prezydencki minister obliczył tę „ogromną większość”, Bóg raczy wiedzieć, o ile wie. Prawdopodobnie tę opinię wyraził na podstawie ostatnich sondaży poparcia poszczególnych polityków, ale dotyczą one zupełnie czego innego – popularności. Założę się, iż 90 proc. społeczeństwa nie wie o co chodzi, a z polityków znają sprawę tylko ci, którzy się nią zajmują w Sejmie oraz dziennikarze piszący na ten temat. Tym bardziej, że jak sam Mucha przyznał: „Zasada lojalności, którą sobie określiliśmy polega na tym, że do zakończenia konsultacji nie ujawniamy treści prowadzonych rozmów. (…) Nie może to trwać bardzo długo, ale rzetelność i jakość stanowionego prawa, doniosłość problematyki, to rzeczy, które muszą być przygotowane”.

Bronił też PAD przed zarzutem hamowania reformy: „Wskazywanie, że jedna ze stron zatrzymuje proces, nie jest prawdziwa. Prezydent nie jest hamulcowym dobrej zmiany, on dobrą zmianę wzmocnił i pokazały to wszystkie sondaże”. Widocznie obserwujemy różne media, ale ja nie zauważyłem informacji o żadnym sondażu w sprawie wzmacniania przez Dudę „dobrej zmiany”.

Od mocnych słów do naiwności

O dyskusjach obu Wysokich Układających się Stron tak wypowiedziała się posłanka Krystyna Pawłowicz: „Spotkanie zostało zapowiedziane więc na pewno się odbędzie, ponieważ nadal pozostają kwestie do ustalenia. Przede wszystkim ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa”.

Pytana czy PiS może zrezygnować z którejś z ustaw, zaprzeczyła: „Nie ma możliwości zrezygnowania z którejkolwiek, ponieważ one razem tworzą jedną całość. Staramy się tworzyć takie propozycje by nie wyrywano nam z rąk naszej reformy. Pan prezydent miał zająć się frankowiczami, jednak ci wciąż się użalają i czują porzuceni. Myśmy szli do wyborów z projektem reformy wymiaru sprawiedliwości i chcemy tego dokonać. Prezydent miał nas wspierać, a nie działać. To wszystko nie wygląda tak jak wyglądać miało. (…) Wylała się fala złości wśród Polaków w oczekiwaniu na to spotkanie. To nie wprowadza dobrej atmosfery. Jest między nami spór prawny. (…) Procedury, które pan prezydent narzucił sprawią, że Krajowa Rada Sądownictwa będzie działała w składzie niekonstytucyjnym, ponieważ niektórzy z sędziów kończą w niedalekiej przyszłości swoje kadencje. Wybór sędziów będzie ciągnął się bardzo długo”.

Bez ogródek stwierdziła: „To nie jest już uzgadnianie, a przeczołgiwanie prezesa Kaczyńskiego. Wszystko ma swoje granice”. Dodała, że prezydent nie jest prezydentem wszystkich Polaków, bo głosowali na niego głównie wyborcy PiS, a nie elektorat opozycji. Natomiast tak scharakteryzowała Kancelarię Prezydenta: „Co ten Pałac robi z ludźmi? Kto tam wejdzie od razu atakuje PiS, prezesa i panią premier… Celują doradcy, ale nie tylko. Czy trwa tam duch carskiego namiestnika co nie lubił Polaków?”.

Tyle profesor Pawłowicz, prawniczka, która nie ma złudzeń i wali prawdę między oczy. A teraz inny profesor - Andrzej Nowak, historyk, który ze względu na materię, w której się specjalizuje powinien rozumieć mechanizmy polityki lepiej od innych.

„To nie jest rozmowa małych ludzi, którzy się kłócą o to, który jest ważniejszy, zupełnie nie. To jest niewątpliwie najwybitniejszy mąż stanu, jakiego Polska ma w ostatnich kilkudziesięciu latach i człowiek przez niego wskazany do roli najgodniejszej w państwie polskim, czyli do roli prezydenta, który doskonale tę rolę spełnia w taki sposób, który buduje wspólnotę. (…) Ci dwaj przywódcy polityczni rozmawiają o tym, jak pogodzić dwie racje - budowę wspólnoty politycznej i wysłuchania różnych głosów, które tworzą tę wspólnotę”.

Według Nowaka między prezydentem i prezesem PiS nie ma w ogóle niezgody, a tylko „rozwiązują problemy techniczne, związane z ułożeniem prawa, które będzie skuteczne, bo o takie właśnie prawo chodzi, by tego prawa nie zablokował np. protest totalnej opozycji. To jest kwestia 3/5 - więc to bardzo konkretna sprawa techniczna. (…) O to musi dbać prezydent i doskonale rozumie to pan prezes Jarosław Kaczyński. Nie ma między nimi niezgody w tej sprawie ...”

I jak skomentować wywody pana profesora? Najlepiej krótko: „O, sancta simplicitas!”

Przyszłość „dobrej zmiany”

Aby maksymalnie osłabić państwo polskie, w XVIII wieku Prusy i Rosja dbały starannie o to, aby zachować ówczesny ustrój w Polsce, czyli – upraszczając - wszechogarniającą anarchię. Sąsiadom w tym mało zbożnym dziele pomagała spora część polskiej elity, odwołując się do przyszłych zaborców, gdy próbowano zmienić ten stan rzeczy. Sytuację taką mamy w Polsce na przełomie XX i XXI wieku. Tym razem w polskie sprawy ingerują Niemcy oraz Unia Europejska. „Niech będzie tak, jak było” - przekonują politycy zachodni, Komisja Europejska, Komisja Wenecka, i „proczja swołocz”.

A jednym z poważniejszych elementów anarchii jest skorumpowany, nieudolny, niekontrolowany system prawny. Słusznie więc PiS i Zjednoczona Prawica postanowili dokonać głębokiej i radykalnej zmiany aparatu sprawiedliwości. Tym razem interwencje zagraniczne nie poskutkowały (rząd Beaty Szydło odrzuca obce ingerencje). Więc cios przyszedł z wewnątrz obozu „dobrej zmiany”. Czy pod wpływem niemieckim? Przypomnę, że PAD ogłosił veta tuż po 45-minutowej rozmowie z Angelą Merkel.

Postawę PAD charakteryzowałem w poprzednich kalejdoskopach poświęconych vetom. Tu tylko dodam kilka elementów. Przede wszystkim Duda zakwestionował prawo zwycięzcy do decydowania wynikające z osiągnięcia większości w demokratycznych wyborach. Spowodował on pęknięcie w obozie Zjednoczonej Prawicy i nawet najgorętsze zapewniania Kaczyńskiego oraz Kancelarii już tego pęknięcia nie skleją. O braku dobrej woli Dudy świadczy również delegowanie do rozmów w Sejmie Zofii Romaszewskiej, która bez żenady atakowała PiS oraz osobiście Beatę Szydło.

Również niektóre wypowiedzi Łapińskiego stanowiły nietakt wobec rządzącego obozu, na które PAD nie reagował. A jego wypowiedzi pod adresem Zbigniewa Ziobry najwyraźniej służyły zaognieniu konfliktu. Powoływanie się na slogan „prezydent wszystkich Polaków”, mający usprawiedliwić gesty wobec totalnej opozycji, stanowi czczą demagogię. Bo nie jest to opozycja polska lecz antypolska. Normalną opozycję stanowi Klub Kukiz '15. Inna sprawa, że najwyraźniej chcą stworzyć z ośrodkiem prezydenckim nową siłę polityczną, a nie jest to pora na takie zabiegi. Popularność Dudy nie wynika z poparcia jego polityki, ale z uznania dla jego inteligencji, dobrych wystąpień, eleganckiego reprezentowania Polski zagranicą. Zawiłości polityczne mało kto rozumie.

Warto przyjrzeć się postawie Kaczyńskiego. Ostatnio przytoczył słowa PAD o małym sporze w rodzinie, zapewniając, że wszyscy są razem. Kłóci się to z treścią wielu wywiadów, których ostatnio udzielał. Można je odczytać jako naciski na Dudę; w świetle rezultatów rozmów raczej nieskutecznych. Lider PiS mógł wejść w otwarty konflikt z PAD np. odrzucając kulawą reformę sądownictwa, mobilizując sprzyjające media (jest ich wcale niemało), względnie inspirując antyprezydenckie demonstracje. To z kolei wywołałoby wojnę tuż przed okresem wyborczym, czego opinia publiczna nie lubi, a tej walki nie zrozumiałaby.

Był czas na wyjaśnienie Polakom istoty konfliktu, teraz jest za późno. Powiedzmy otwarcie: Kaczyński przegrał. I mniejsza tu o jego osobiste niepowodzenie, najistotniejsze, że najpoważniejsza reforma została unicestwiona, bez względu na to czy jej pokraczną wersję wprowadzi się w życie, czy odrzuci w ogóle. Co więcej, istnieje uzasadniona obawa, że wzmocniony ośrodek prezydencki pistolet veta może zastosować wobec kolejnych zamierzeń obozu Kaczyński-Szydło, czemu lider PiS-u dawał już wyraz.

Nadzwyczajna kasta może spać spokojnie. Jej byt, przywileje i bezkarność zostały obronione.

- - -
28 października 2017 r.
Kalejdoskop polski

oto Zbigniew Lipiński Zbigniew Lipiński

publicysta polityczny, publikuje w "Myśli Polskiej"
www.mysl-polska.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 4)

Tematy: 

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.