Rozbiory Polski jako geopolityczne konsekwencje peryferyjności

Fragment książki autora "Pomiędzy centrum a peryferiami na progu XXI wieku. Geopolityka i ekonomika Polski i Europy Środkowo-Wschodniej w warunkach integracji europejskiej i globalnej depresji gospodarczej", Wyd. Naukowe "Śląsk", Katowice 2013)

"Plantacja" zbożowa Europy

I Rzeczpospolita stała się ostatecznie w okresie XVI-XVIII wieku europejską peryferią, wikłając się w struktury niedorozwoju. Stała się, mówiąc językiem Witolda Kuli, „plantacją” zbożową Europy, przez analogię do niewolniczych plantacji bawełny i trzciny cukrowej w ówczesnej Ameryce.

“Polska była spichlerzem narodów dlatego, że każdą ilość zboża polskiego można było zawsze korzystnie sprzedać w Anglii czy Holandii. A można je było korzystnie sprzedać nie dlatego, że wydajność ziemi czy pracy w Polsce była wysoka, lecz dlatego, że była właśnie niska. Sytuacja prekolonialna. Pierwsze kraje rozwijającego się kapitalizmu zakładały sobie plantacje cukrowe czy bawełniane za Oceanem, ale znalazły sobie „plantacje” zbożowe w Europie Wschodniej”.

W. Kula, Historia , zacofanie, rozwój, Warszawa 1983, s. 164-165).

W przeciwieństwie do Ameryki peryferyzacja struktur gospodarczo-społecznych Polski i pozostałej części Europy Środkowo-Wschodniej nie była skutkiem podboju i celowego tworzenia struktur peryferyjnych oraz handlu lecz zasadniczo była wynikiem dostosowywania swych struktur do potrzeb struktur gospodarczych krajów europejskiego rdzenia poprzez handel zagraniczny. Jak to zauważył W. Kula, bez zrozumienia roli i znaczenia w okresie XVI-XVIII wieku jednego tylko punktu na mapie ówczesnej I Rzeczpospolitej, który nazywa się Gdańsk, nie sposób zrozumieć kilkuset lat historii nie tylko Polski, lecz i Litwy, Białorusi, a zwłaszcza Ukrainy.

Twórcy "prekolonii" zbożowej Europy

Stanowa struktura społeczna, ukształtowana w okresie panowanie Jagiellonów, składała się z pięciu stanów społecznych z odrębnymi prawami i regułami; szlachty, duchowieństwa, mieszczan, Żydów i chłopów (N. Davis, Boże igrzysko. Historia Polski, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2002, s. 135 – 224). Monopolistyczna wręcz rolę zarówno polityczną, jak i gospodarczą i kulturową odgrywał stan szlachecki. Jak to metaforycznie ujął Norman Davis, ówczesną Polskę i Litwę nazywaną „rajem Żydów”, ze względu na politykę tolerancji religijnej, jeszcze słuszniej należałoby nazwać „rajem szlachty”, który bywał wszakże „czyśćcem mieszczan” i „piekłem chłopów”.

Główną siłą społeczną, która w Rzeczpospolitej określiła przebieg procesów peryferyzacji, był stan szlachecki. Szlachta była swoistym „prekolonizatorem wewnętrznym” Rzeczpospolitej. Była podmiotem, który zmieniając układ sił społecznych dla stałego wzmacniania swej pozycji społecznej w państwie, rozwijał peryferyjne struktury folwarczno-pańszczyźniane generując rozwój niedorozwoju, a równocześnie zmieniając swoją wewnętrzną strukturę stanową.

„Tytoń uprawiany na w wielkiej skali na eksport (w Ameryce – W.B.) – twierdził Fernand Braudel - podobnie jak pszenica na Sycylii czy w Polsce, jak cukier brazylijskim Nordeste czy na Antylach, stwarzał taki sam porządek społeczny”

F. Braudel, Kultura materialna, gospodarka i kapitalizm XV-XVII wiek, t. 3, 1992, s. 369

Porządek społeczny oparty na niewolnictwie, neoniewolnictiwe, poddaństwie i neopoddaństwie, jako gwarancji taniości i posłuszeństwa siły roboczej peryferii systemu światowego produkującej na potrzeby światowego rdzenia.

Skrajna marginalizacja i pauperyzacja stanu chłopskiego

Konsekwencją była stała praktyka szlachty i jej górnych warstw magnackich zwiększania zależności osobistej chłopstwa w postaci poddaństwa w trzech rodzajach – osobistej, sądowej i gruntowej, skupionej w ręku jednego pana feudalnego. Poddaństwo warunkowało bowiem możliwość zwiększania pańszczyzny, gdyż „dysponując przymusem pozaekonomicznym” szlachta mogła „ustalać wysokość i formę renty feudalnej, co było nader istotnym czynnikiem przy organizowaniu szlacheckich folwarków pańszczyźnianych” (I. Kostrowicka, Z. Landau, J. Tomaszewski, Historia gospodarcza Polski XIX i XX wieku, Warszawa 1978, s. 20.).

Chłopstwo Rzeczpospolitej podlegało silnej pauperyzacji i marginalizacji społecznej. Bezwzględne podporządkowanie i zdominowanie spowodowały, że do ostrego oporu o socjalnym i stanowym charakterze doszło na dużą skalę jedynie na Ukrainie („do pańszczyzny ludu Ukrainy długo nie udało się zmusić” – J. Łojek, Kalendarz historyczny, Warszawa 1989, s. 23 luty) w XVII wieku w trakcie powstań kozackich

„Mimo akcji propagandowej, prowadzonej przez kierownictwo kozackie (powstanie kozackie i chłopskie na Ukrainie w 1648 roku – W. B.) na ziemiach etnicznie polskich, nie doszło wtedy do poważniejszego rozszerzenia się rewolucji poza tereny Ukrainy, choć szlachta bardzo się tego obawiała. Zadecydowały o tym nie tylko różnice religijne i etniczne między chłopami państwa polskiego, ale zapewne ogromna przewaga polityczna i militarna wielkich panów i szlachty nad chłopami żyjącymi w swych izolowanych wsiach.”

– M. Małowist, Wschód i Zachód Europy w XIII-XVi wieku. Konfrontacja struktur społeczno-gospodarczych, Warszawa 1973. s. 282

Rozwarstwianie szlachty i potęga oligarchii magnackiej

W tej praktyce społecznej i gospodarczej dominujące zbiorowości i grupy szlachty polskiej, litewskiej i ruskiej na przestrzeni stuleci związały swoje społeczną egzystencję, swoje interesy gospodarcze, ale i polityczne, jak również i aspiracje i motywy działania z „prekolonialną” gospodarką zbożową. Z eksportu zboża via Gdańsk płynęły olbrzymie dochody, na których szlachta opierała swoją pozycję gospodarczą, polityczną i kulturową.

Równocześnie narastało rozwarstwienie stanu szlacheckiego w postaci równoległej oligarchizacji górnych warstw i marginalizacji dolnych warstw stanu szlacheckiego. Z jednej strony następowała bowiem koncentracja ziemi w rękach górnej warstwy arystokracji szlacheckiej. Odwrotną wszakże strona procesu tej koncentracji ze względu na „ponadproporcjonalny wzrost kosztów”, było systematyczne zadłużanie się magnaterii, acz z jej upadkiem ekonomicznym dopiero w okresie kapitalizmu (W. Kula, Ustrój ekonomiczny ustroju feudalnego, Warszawa 1983, s. 167 – 168).

Silniejsi i bogatsi lepiej wytrzymywali zwiększenie ryzyka gospodarczego, coraz silniejszą konkurencję na rynkach zagranicznych oraz klęski wojenne w kraju, a dodatkowo wspierani byli rozdawnictwem lub zagarnianiem dóbr skarbowych. Następował proces oligarchizacji górnej warstwy stanu szlacheckiego w postaci tworzenia magnaterii szlacheckiej władających latyfundiami zbożowymi („Koncentracja dóbr i środków finansowych w ręku nielicznych rodzin magnackich Rzeczpospolitej prowadziła do zupełnego zwichnięcia równowagi społecznej i politycznej (…).” - J. Łojek, 1989, s. 24 marca).

Magnateria szlachecka Rzeczpospolitej, zwłaszcza litewska i ukraińska, urosła w siłę ekonomiczną niespotykaną w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. „Na połowie ziem Rzeczpospolitej, zwłaszcza na Ukrainie, rozkwitały latyfundia magnackie - twierdził J. Łojek opisując przełom wieków XVII i XVIII – w skarbcach szlachty i magnaterii gromadzono zasoby kruszców szlachetnych, których w podobnych ilościach w prywatnym posiadaniu rodzin i poszczególnych osób nie można było spotkać ówcześnie nigdzie w Europie” (J. Łojek, 1989, s. 31 marca.)

Nawet częste spustoszenia w wyniku zniszczeń wojennych i innych klęsk elementarnych wzmacniały relatywnie siłę oligarchii magnackiej

„magnateria wychodziła ze zniszczeń i klęsk obronną ręką, umacniając po nich nawet swą sytuację w ramach klasy uprzywilejowanej. Było to zapewne jednym z czynników umocnienia się ustroju oligarchii magnackiej w Polsce po wojnach połowy XVII w. magnateria dzięki posiadanym rezerwom i dzięki (…) mechanizmowi „wewnętrznej asekuracji” występowała po klęskach i zniszczeniach jako czynnik organizujący odbudowę: „finansujący” osadnictwo na swoich dobrach, skupujący dobra zrujnowanej drobnej szlachty itd.”

– W. Kula, Problemy i metody historii gospodarczej, Warszawa 1983, s. 652-653

Równocześnie z oligarchizacją górnej warstwy szlachty następowało zmniejszanie roli i znaczenia gospodarczego i społecznego szlachty średniej (I. Kostrowicka, Z. Landau, J. Tomaszewski, 1978, s. 30). Rozrosły się liczebnie dolne, spauperyzowane i zmarginalizowane warstwy szlachty, w tym „gołota” szlachecka bez ziemi i chłopów, zależna ekonomiczne i politycznie od szlacheckiej oligarchii

„Zubożała szlachta uzależniała się coraz bardziej od wielkich panów, dla których była wielce pożyteczna ze względu na przywileje stanowe, a także później, stanowiąc nieraz trzon magnackich sił zbrojnych.”

– M. Małowist, s. 290

Brak akumulacji ekonomicznej folwarków i latyfundiów szlacheckich

Olbrzymie dochody osiągane z handlu zbożem i innymi produktami rolno-leśnymi nie podlegały bowiem akumulacji kapitalistycznej, lecz były tezauryzowane i podlegały ostentacyjnej konsumpcji luksusowej oraz wydawane były na walkę polityczną („Luksus jest nieodłącznym atrybutem ustroju feudalnego. Nieodłącznym atrybutem awansu społecznego w feudalizmie jest wykazanie się możliwościami względnego luksusu.” – W. Kula, Problemy i metody …, 1983, s. 282).

Szlachta Rzeczpospolitej nie inwestowała w produkcję rolniczą na folwarkach i latyfundiach, przede wszystkim dlatego, że nie miała ku temu powodów ekonomicznych ze względu na darmową pańszczyźnianą siłę roboczą (Syntetycznie wyraża to ówczesne załamanie produkcji i konsumpcji żelaza – W. Kula, Historia..., 1983, s. 169). Również i dlatego, że w ówczesne rolnictwo zbożowe nie było podsektorem produkcji, w którym inwestycje techniczne mogły prowadzić do wzrostu wydajności pracy.

"W krajach będących bazami surowcowymi “przedsiębiorca” nie mógł dążyć do zastosowania wydajniejszej techniki i dlatego, że groziłoby to bezpieczeństwu istniejącego systemu społeczno-ekonomicznego, i dlatego (co jest właściwie argumentem wystarczającym), że w owym okresie znane techniki albo nie pozwalały na zwiększenie wydajności pracy (…), albo pozwalały na to za cenę bardzo wysokich kosztów (produkcja zbożowa)”

W. Kula, Historia... 1983, s. 167

Ostentacyjne marnotrawstwo ekonomiczne

Wydatki przy tym na ostentacyjną konsumpcję luksusową nie pogłębiały rynku wewnętrznego dla rodzimej produkcji przemysłowej, gdyż były to dobra zasadniczo importowane z obszarów wysoko rozwiniętego europejskiego rdzenia, jako że rodzima produkcja nie wytwarzała dóbr o tak wysokim poziomie wartości użytkowych. Jak to przy tym zauważył W. Kula, ostentacyjna konsumpcja sama była elementem panowania kulturowego i utrwalania ówczesnego porządku społecznego i politycznego, stanowiąc o prestiżu społecznym i sile politycznej.

„Książę Radziwiłł, który na ulicach Nieświeża rozlewając wino braciom-szlachcie ostentacyjnie nie dbał o to, że z beczki się leje i wino cieknie rynsztokiem - osiągał tym marnotrawstwem zamierzony cel: podziw szlachty dla jego bogactwa, przekonanie o jego nieograniczonych możliwościach, a w ostatecznej instancji jej posłuch w swych przedsięwzięciach, np. zmierzających do <>. Marnotrawstwo było więc tu środkiem racjonalnym w ramach danej struktury społecznej"

W. Kula, Historia..., 1983, s. 158

Żydzi w służbie gospodarczej szlachty

Równocześnie szlachta Rzeczpospolitej nie parała się zasadniczo aż do II połowy XVIII wieku handlem, bankowością i rzemiosłem, stąd nie istniała, tak jak w krajach rdzenia „szlachta kupiecka” (P. Jasienica, t. III, s. 457).

W tej roli w sposób specyficzny zastępowali szlachtę Żydzi tworzący odrębny stan społeczny, wewnętrznie podzielony w miastach na patrycjuszy i plebejuszy. Stan żydowski żył w gospodarczej i społecznej symbiozie ze szlachtą, przy rywalizacji gospodarczej i społecznej z mieszczaństwem. (N. Davies., 2002, s. 202). Był on użyteczny dla szlachty w sprawach gospodarczych dla omijania prawa gospodarczego miast oraz zarządzania w formule arendy szlacheckimi folwarkami.

„Żydowski arendarz stawał się w ten sposób panem życia i śmierci ludności całych okręgów, a ponieważ nie łączyło go z nią nic poza krótkotrwałym i czysto finansowym interesem, nie mógł oprzeć się pokusie obdzierania swych tymczasowych poddanych do gołej skóry.”

N. Davies, 2002, s. 414

Kurczenie się rynku wewnętrznego i upadek przemysłu, handlu i miast

Kurczenie się rynku wewnętrznego na produkty przemysłowe ze względu na silną pauperyzacje chłopstwa i import dóbr przemysłowych na potrzeby luksusowej konsumpcji szlacheckiej było przyczyną regresu w produkcji przemysłowej i handlu.

„Artykuły przez Polskę eksportowane stają się systematycznie znacznie droższe w stosunku do artykułów przez Polskę importowanych. Za ten sam wolumen eksportu może Polska importować z dziesięciolecia na dziesięciolecie większe ilości towarów zagranicznych. Wpływ tych przemian na gospodarkę kraju jako całości był jak najbardziej opłakany: powodował fantastyczny wzrost nierówności w ostatecznym podziale dochodu społecznego (co, jak o tym mówimy gdzie indziej, w epoce feudalnej w żadnej mierze nie sprzyja wzrostowi gospodarczemu), stwarzał konkurencję nie do wytrzymania krajowej produkcji rzemieślniczo-przemysłowej i krajowemu handlowi, powodował dezurbanizację, agraryzację, neutralizację gospodarczą i wszelki w ogóle objawy gospodarczego regresu.”

W. Kula, Problemy i metody …, 1983, s. 677 – 677

Tą przyczyną regresu były również spustoszenia i straty wojenne II połowy XVII i I połowy XVIII wieku, w tym i głód oraz epidemie.

Konsekwencją był upadek miast polskich.

"Ograniczenie udziału chłopa w wymianie towarowo-pieniężnej, posunięte niekiedy do całkowitego odcięcia od rynku miejskiego, odsuniecie mieszczan od handlu zagranicznego, brak opieki państwa nad krajowym przemysłem i handlem, pozbawienie mieszczan praw politycznych, prowadziły do upadku miast. Nie miały one dla kogo produkować, od kogo kupować i komu sprzedawać (…).”

I. Kostrowicka, Z. Landau, J. Tomaszewski, 1978, s. 29

Odsetek ludności żyjącej z zawodów pozarolniczych był szacowany za Kazimierza Wielkiego na około 15%, za Zygmunta Augusta na 20%, a początkiem XVIII wieku czyli po 350 latach ponownie na 15%, acz „można przypuszczać, ze ok. 1700 r. zawodowy podział pracy jest mniej nawet zaawansowany, mniej ostry niż za Kazimierza Wielkiego” (W. Kula, Historia..., 1983, s. 170.

Słabość mieszczaństwa i degeneracja struktury społecznej

Zablokowało to możliwości przekształceń struktury społecznej i wzrostu siły ekonomicznej, społecznej i politycznej mieszczaństwa, a w dalszej konsekwencji zasadniczo ograniczyło tworzenie nowożytnej miejskiej klasy kapitalistycznej, w tym nade wszystko klasy kapitalistycznych przedsiębiorców przemysłowych.

Mieszczaństwo Rzeczpospolitej było nieliczne, słabe ekonomicznie, nieistotne społecznie a politycznie zależne od szlachty, a głównie od magnaterii szlacheckiej.

”Coraz bardziej dotkliwa stawała się ingerencja feudałów w wewnętrzne sprawy miast, ułatwiona pozbawianiem mieszczan praw politycznych. Od 1496 r. mieszczanie nie mogli nabywać dóbr ziemskich. Niekorzystne zmiany następowały w sądownictwie miejskim, w których wyższe instancje opanowała szlachta. (…) Miasta prywatne podlegały bez ograniczeń woli właściciela. (…) Miasta królewskie podlegały władzy starostw, którzy mieszali się do gospodarki miejskiej (…).”

I. Kostrowiecka, Z. Landau, J. Tomaszewski, 1978, s. 29

Marginalizacja polityczna i gospodarcza stanu mieszczańskiego była prowadzona przez stan szlachecki od połowy XV, aż do końca XVII wieku (W. Rusiński, 1969, s. 94). Równocześnie od końca XVI wieku następował szybki wzrost proletariatu miejskiego jako pozbawionego praw miejskich obywatela (N. Davis, 2002, s. 202).

Dynamika struktury społecznej jako determinanta kierunku zmian

Tak ukształtowana i ewoluująca w kierunku stałego wzmacniania bogatej szlachty i magnaterii szlacheckiej struktura społeczna wyznaczyła kierunek nie tylko zmian struktury gospodarczej i cywilizacyjnej lecz również politycznej Rzeczpospolitej (Dotyczyło to nawet względnej liczebności stanu szlacheckiego w stosunku do ogółu ludności; „Dwudziestomilionowa Francja Ludwika XV liczyła około trzystu tysięcy szlachty. Przeszło połowę mniej ludna Rzeczpospolita miała dwa razy więcej herbowych.” – P. Jasienica, t. III, 1990, s. 225).

U schyłku XV wieku, ukształtował się system polityczny szlacheckiego państwa Rzeczpospolitej w formule sejmowej, który ewoluował w stałym wzmacnianiu siły politycznej stanu szlacheckiego, a następnie przede wszystkim jego górnej warstwy w postaci szlacheckiej magnaterii. Sejm i demokracja sejmowa w postaci wybieralności posłów, uformowany zasadniczo w latach 1493-1505, był reprezentantem wyłącznie stanu szlacheckiego, bez jakiejkolwiek reprezentacji chłopskiej i z symboliczną początkowo, a później już żadną reprezentacją niektórych ważnych miast (J. Łojek, 1989, s. 29 stycznia – 13 lutego).

Poczynając od wykorzystania niejasnej sytuacji dynastii jagiełłowej, szlachta poszerzała swoją władzę polityczną dzięki potwierdzaniu i rozszerzaniu przywilejów szlacheckich, a po wygaśnięciu dynastii jagiellońskiej i elekcji kolejnych monarchów, zdobyła w stosunku do centralne władzy wykonawczej ucieleśnionej w osobie królów, pozycję uprzywilejowaną (Por. J. Łojek, 1989, s. 29 stycznia- 31 marca).

Celowe ograniczanie władzy centralnej króla

Równocześnie społeczna egzystencja stanu szlacheckiego i jego interesy społeczno-gospodarcze obiektywnie skłaniały ten stan do ograniczania centralnej władzy wykonawczej monarchy. Silna władza państwowa oznaczałaby ograniczenie jej władzy w zakresie poddaństwa nad chłopem, a ta stanowiła o istnieniu i zakresie pańszczyzny, co w sytuacji systemu folwarczno-pańszczyźnianego i latyfundialnego, było dla stanu szlacheckiego, a szczególnie magnaterii szlacheckiej decydujące. Rdzeniem sprzeczności i napięć politycznych między władzą królewską, a reprezentacjami politycznymi szlachty i sama szlachtę, które klinczowały i rozsadzały państwo Rzeczpospolitej, była kwestia poddaństwa i władzy nad chłopską siłą roboczą.

W systemie sejmowej demokracji szlacheckiej to zasadniczo posłowie szlacheccy decydowali o sile polityczno-militarnej i polityczno-administracyjnej monarchy, decydując o zasadniczej wielkości dochodów skarbu królewskiego w postaci wyznaczania podatków.

„Kwestia podatkowa miała znaczenie rozstrzygające – dowodził J. Łojek – Gdyby bowiem monarcha posiadał skądinąd dostateczne środki finansowe, mógłby przez dziesiątki lat nie zwoływać sejmu i realizować swe decyzje w oparciu choćby o najemne siły zbrojne – manu militari”

J. Łojek, 1989, s. 2 lutego

Dodam, iż stworzenie z Rzeczpospolitej monarchii absolutnej, analogicznie do państw obszaru europejskiego rdzenia było, przynajmniej od momentu urośnięcia w siłę szlacheckiej magnaterii, niemożliwe („Podczas gdy XVI-ty wiek był okresem wzrostu siły państw w zachodniej Europie, była to era upadku siły państw wschodniej Europy (…) Jest to dalszy przykład kumulatywnego wpływu zmian społecznych” – I. Wallerstein, Modern World-System. Capitalism Agriculture and the European World Economy in Sixteenth Century, New York, San Francisco, London 1974, s. 205).

Jak to słusznie zauważa W. Kula podstawą bowiem monarchii absolutnej był sojusz króla, jako głównego feudała, z mieszczaństwem oraz średnimi i dolnymi warstwami szlachty, który był wymierzony w arystokrację szlachecką. Polska, litewska i ukraińska arystokracja szlachecka w postaci oligarchii magnackiej, była zbyt potężna by dać się osłabić, mieszczaństwo Rzeczpospolitej zbyt słabe by się na nim oprzeć, a drobna i średnia szlachta zbyt uzależniona od magnaterii by sprzymierzyć się przeciw niej z królem.

Porażka republikańskiej szlachty

Nie do przecenienia dla historii I Rzeczpospolitej wydaje się mało zbadane zagadnienie wewnątrzstanowych konfliktów i walk politycznych oraz społecznych pomiędzy szlachtą średnią i szlachecką magnaterią, która ostatecznie zatriumfowała.

Jak twierdzi W. Kula była to wręcz główna treść politycznych konfliktów wewnętrznych.

„Główną treścią dziejów wewnętrznych Polski nowożytnej – podsumowuje W. Kula – jest ścieranie się tendencji, reprezentowanych przez szlachtę średnia z dążeniami magnaterii. Walka o egzekucję, reformacja, kolejne elekcje (opór przeciwko kandydaturom rakuskim, popieranym przez magnaterię; antymożnowładczy wybór Michała Korybuta), rokosze i konfederacje, stosunek do wojen (w czasach „Potopu” kompromisowa postawa magnaterii – Opaliński, Radziwiłłowie – i antyszwedzki ruch masy szlacheckiej – Czarnecki), stosunek do zagadnienia niepodległości itd., itd. – we wszystkich tych kwestiach większość masy szlacheckiej zajmowała inne stanowisko niż przedstawiciele rodów magnackich.

W. Kula, Rozwój gospodarczy Polski XVI-XVIII w., Warszawa 1993, s. 86

Siła polityczna magnaterii jako źródło anarchii i słabości państwa

Ewolucja struktury społecznej w postaci narastania potęgi ekonomicznej, społecznej i kulturowej, a w konsekwencji politycznej magnaterii szlacheckiej zmieniała ustrój polityczny i charakter państwa, wzmacniając tendencje odśrodkowe i osłabiające centralną władzę wykonawczą króla („Polscy i litewscy magnaci uważali się za panów z Bożej łaski.” – P. Jasienica, t. III, s. 239). Wielkie rody magnackie Rzeczpospolitej rosły w potęgę polityczną, kosztem władzy centralnej, która słabła otwierając pole do wewnętrznej anarchii i niesprawności państwa. Słabe rządy oznaczały bowiem rządy niezdolne do narzucania swej woli w sprawach wewnętrznych i niezdolne do narzucania swej woli na zewnątrz i bez wahania używające przemocy.

„Bezsilność króla oraz upadek sejmu pozostawiły rządy kraju całkowicie w rękach magnatów – podsumowuje I połowę XVIII wieku Norman Davies – Zarządzanie sejmikami ziemskimi, trybunałami, armią, hierarchią kościelną dostało się walkowerem nielicznej oligarchii wielkich magnatów, którzy zmonopolizowali wszystkie wysokie urzędy państwowe i z saskim rezydentem pertraktowali jak równy z równym sobie. Każdy z członków oligarchii rządził we własnych włościach jak udzielny książę własnego „państewka” – państwa w państwie. Utrzymywał własną klientelę, złożoną ze szlachty, która broniła jego interesów w sejmikach i w sądach i która tworzyła jego prywatną armię. Zawierała własne przymierza – zarówno w obrębie kraju, jak i poza jego granicami – wybierając jedną z kilku różnych „orientacji” – rosyjską, francuską, pruską lub austriacką – zależnie od tego, co dyktowały mu osobiste inklinacje i stan osobistych finansów"

N. Davies, 2002, s. 466 – 467

Dominował już od II połowy XVII wieku pogląd, „iż "Rzeczpospolita nierządem stoi" - podsumowywał J. Łojek - to znaczy że słabość rządu polski i Litwy oraz abstynencja Warszawy w sferze polityki międzynarodowej są najlepszą gwarancja zachowania całości i integralności państwa.” (J. Łojek, 1989, s. 2 kwietnia).

Celowa słabość militarna państwa

Kluczową sprawą była wielkość królewskiej armii, a liczna armia oznaczała możliwość uzyskania przez monarchę realnej siły zdolnej do przełamywania mniejszościowych sprzeciwów (J. Łojek, 1989, s. 25 lutego).

Ograniczanie wydatków na siłę militarną i administrację Rzeczpospolitej doprowadziło do sytuacji, iż „środki finansowe na utrzymanie administracji państwowej i zwłaszcza sił zbrojnych nie było porównywalne z żadnym liczącym się państwem Europy. W tej epoce (początek XVIII wieku – W.B.) Francja utrzymywała armię ponad 200 tysięczną, Rosja ponad 330 tysięczną, mała Saksonia 30-tysieczną, w rozwoju ekonomicznym podobna do Rzeczpospolitej Austria 140 tysięcza.” (J. Łojek, 1989, s. 31 marca). Rzeczpospolita zaś posiadała armię kilkunastotysięczną (“polski wysiłek finansowy na cele obronne jest 10 razy mniejszy – w proporcji do zaludnienia kraju – niż we Francji, 15 razy mniejszy niż w Rosji, 30 razy mniejszy niż Prus.” - J. Łojek, 1989, s. 31 marca).

Dodam że przy zbliżonych strukturach społecznych austriaccy i hiszpańscy Habsburgowie czy pruscy Hohenzollernowie zdołali, jak twierdził M. Małowist, podporządkować sobie arystokrację szlachecką, „zapewniając jej bardzo korzystną pozycję w aparacie państwowym oraz tylko w nieznacznym stopniu oraz tylko w nieznacznym stopniu ograniczając jej władzę nad chłopami i ludnością miejską” (M. Małowist, s. 384). I tak w Prusach, przy analogicznej peryferyjnej ścieżce rozwojowej, udało się monarchom wprząc szlachtę i arystokrację szlachecką zarówno Brandenburgii jak i Prus Wschodnich do aparatu wojskowego i cywilnego monarchii pruskiej, podobnie jak w Inflantach w okresie szwedzkim, a następnie rosyjskim (“W wymienionych krajach władza centralna w przeciwieństwie do Polski i w pewnym stopniu jej kosztem zdołała rozbudować potężny aparat państwowy i zapewnić w nim arystokracji i szlachcie możliwość znacznych dochodów i prestiżu społecznego” – M. Małowist, s. 305).

Słabość państwa jako efekt potęgi oligarchii magnackiej

Jednak, co podkreślił M. Małowist, w krajach tych możnowładztwo nigdzie nie było od II połowy XVII wieku tak potężne jak w Rzeczpospolitej, gdy uzależniło od siebie średnią i drobną szlachtę i nigdzie też miasta nie utraciły w tym stopniu znaczenia gospodarczego i politycznego (M. Małowist, s. 305).

Jak twierdzi I. Wallerstein, osłabienie państwa dotyczyło Europy Środkowo-Wschodniej wszędzie tam, gdzie nastąpił wzrost siły arystokracji ziemskiej. Ten wzrost siły wszędzie oznaczał osłabienie państwa.

„Podobne procesy (jak w Rzeczpospolitej – W.B.) przebiegały gdzie indziej we wschodniej Europie. Wielu ludzi łączy państwo Prus z dwoma fenomenami: silnym państwem i silną klasą junkrów. XVI wiek dokładnie pokazuje wzrost siły klasy junkrów na obszarze na którym później utworzono Prusy. Lecz był to również wiek, w którym państwo słabło, a nie stawało się silniejsze.”

I. Wallerstein, 1974, s. 207

Degeneracja szlacheckiego parlamentaryzmu i oligarchiczne "liberum veto"

Ostatecznym efektem ustrojowym ewolucji układu sił politycznych w kierunku dominacji i panowania oligarchii magnackiej była degeneracja szlacheckiego parlamentaryzmu, a jej najbardziej znanym wyrazem było usankcjonowanie polityczne zasady liberum veto w 1652 roku (“ogól szlachecki uznał, że sprzeciw jednego posła wystarcza do zapobieżenia uchwalenia przez sejm jakichkolwiek ustaw.” – J. Łojek, 1990, s. 11 marca). Zasada ta umożliwiła rodom i koteriom magnackim, a pośrednio obcym dworom, zrywanie sejmów i blokowanie zmian w państwie („Z trzynastu sejmów zwołanych przez Augusta II zerwano dziewięć, za Augusta III wszystkie. A przed dwustu laty – za Zygmunta Augusta - sejmy walne koronne rozstrzygały większością głosów.” – P. Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów. Dzieje agonii, t. III, Warszawa 1990, s. 224).

Zasada liberum veto była bowiem polityczną regułą oligarchii politycznej magnaterii, a nie anarchii politycznej szlachty, na co zwrócił uwagę po raz pierwszy Paweł Jasienica przywołując współczesne liberum veto jako regułę głosowania stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, jako potęg światowej polityki.

„Samo liberum veto – dowodził P. Jasienica – nie wynikało ze zbiorowego obłędu ani wrodzonego instynktu anarchicznego. Było logicznym, tak! zupełnie logicznym ukoronowaniem ustroju, gwarancją jego bytu. Skoro państwo przemienione zostało w rzeszę samodzielnych domen magnackich, to zasada głosowania większością stała się nie do przyjęcia”

P. Jasienica, t. III, s. 239

Fasadowa demokracja szlachecka i anarchia ustroju oligarchicznego

Liberum veto była więc skutkiem zmian układu sił społecznych i politycznych w Rzeczpospolitej, a nie przyczyną zmian. Szlachecki parlamentaryzm stawał się bowiem w coraz większym stopniu już w II połowie XVII wieku fasadowa demokracją szlachecką, a w coraz większym stopniu ustrojem oligarchii magnackiej. Dochodzenie praw drogą zawiązywania zbrojnych konfederacji szlacheckich stało się specyficznym dla Rzeczpospolitej sposobem rozwiązywania konfliktów politycznych. (Konfederacje szlacheckie były klasycznym przejawem, używając terminologii I. Wallersteina „pozapaństwowej samoobrony”, stanowiąc obok „indywidualnego klientyzmu” drobnej i średniej szlachty, bezpośredni dowód na słabość każdego państwa, w którym nie można „zmieniać decyzji politycznych” „poprzez mechanizmy państwowe” – por. I Wallerstein, Utopistyka. Alternatywy historyczne dla XXI wieku, Poznań 2008, s. 63-64).

Bezprawie zaś, niemożność egzekwowania prawa, samowola i korupcja stała się wręcz regułą ustrojową (Por. P. Jasienica, t. III). Należy to wiązać z tym, co P. Jasienica określił jako skrajny i długotrwały stan braku konkurencji i kontroli w stosunku do warstwy najbardziej uprzywilejowanych.

„Hierarchia stanowa, niesprawiedliwość społeczna, ucisk i brak tolerancji panowały podówczas wszędzie. Nigdzie jednak uprzywilejowani nie wyzbyli się aż do tego stopnia i na czas równie długi konkurencji i kontroli. Na tym, a nie na mistyce charakterów narodowych polegała istota zła.”

P. Jasienica, t. III, s. 156

Specyfika geopolitycznego położenia w cieniu imperialnej Rosji

Skutki społeczno-gospodarcze i polityczno-militarne peryferyjności Rzeczpospolitej w światowej gospodarce europejskiej dla jej historii, dotyczyły wszakże specyficznego geopolitycznego jej położenia, o którym stanowiło sąsiedztwo imperialnej Rosji, a szczególnie w sytuacji, gdy obszar Rzeczpospolitej stanowił terytorialny korytarz łączący Rosję z krajami europejskiego rdzenia. Geopolityczne położenie Rzeczpospolitej, a Polski w szczególności, które ważyło na kilkuset latach jej historii, wynikało w szczególności zaś z faktu, iż jest jedyny obszar nizinny w Europie na linii Rosja – Europa Zachodnia. Obszar dogodny dla przemieszczania dużych mas wojsk na linii wschód-zachód, co było strategiczne z punktu widzenia prowadzenia przez Rosję jej imperialnej ekspansji od XVII wieku.

Gdyby nie sąsiedztwo rosyjskiego imperium i niekorzystne położenie geostrategiczne w Europie, sama peryferyjność Rzeczpospolitej skończyłaby się moim zdaniem prawdopodobnie w sposób zbliżony do skutków historycznych semiperyferyjnej Hiszpanii czy Portugalii, czy stagnacji cywilizacyjnej postimperialnej Turcji.

Narastająca od końca XVII wieku dysproporcja sił między słabnącą politycznie i militarnie Rzeczpospolitą, a rosnącym w siłę rosyjskim państwem moskiewskim, umożliwiła Rosji podporządkowanie państwa polsko-litewskiego. Proces ten bez wątpienia utrudniła najpierw dynastyczna, a następnie konstytucyjna konfederacja międzypaństwowa Polski i Litwy poczynając od Unii Lubelskiej 1569 roku. Bez niej Litwa byłaby łatwym łupem militarnym Rosji już w I połowie XVI wieku.

Polska i Litwa a Ukraina

Z pewnością ułatwiła ten proces niezdolność do ukonstytuowania się po ukraińskich powstaniach kozackich i chłopskich samodzielnej państwowości Ukrainy w połowie XVII wieku, jako równoprawnego z Polską i Litwą członu Rzeczpospolitej. Niektórzy historycy, jak J. Łojek, przypisują temu faktowi wręcz decydujące znaczenia dla relacji między Rzeczpospolita a Rosją;

„Powstał problem Ukrainy (po Unii Lubelskiej w 1569 roku – W. B.), z jej odrębnością porządku wyznaniowego i narodowego języka. Cała przyszłość Rzeczpospolitej zależała od umiejętności Polaków przyznania równych praw Ukraińcom, od rychłego przekształcenia Ukrainy w analogiczny do Polski i Litwy trzeci, samodzielny państwowo element składowy Rzeczpospolitej. Tylko zgodna trójczłonowa federacja obszarów położonych między państwem moskiewskim a obszarem zasiedlenia niemieckiego mogła uratować niepodległość narodów, które wszystkie już przyjęły kulturę polityczną Zachodu.”

J. Łojek, 1989, s. 13 lutego

Odmowy Sejmu przyznania statusu równego szlachcie Kozakom ukraińskim, pozostawienie ziem ukraińskich po 1569 roku w znaczącym stopniu w rękach prywatnych administracji kilku rodów magnackich, nieustanny brak stabilności i bezpieczeństwa ludności tych ziem, ogromne kontrasty społeczne i gospodarcze, nieustanne konflikty społeczne, etniczne i religijne, tworzyły warunki dla procesów politycznych zakończonych podziałem Ukrainy pomiędzy Rzeczpospolitą i Rosję w 1667 roku na linii Dniepru (N. Davies, 2002, s. 417).

Nieprzyznanie Kozakom statusu stanu szlacheckiego wydaje się kluczowym powodem niewykształcenia samodzielnych czy tylko autonomicznych struktur państwowych Ukrainy w ramach Rzeczpospolitej.

Utrata suwerenności i rosyjski protektorat

Poczynając od kluczowej elekcji w 1697 roku króla Rzeczpospolitej Augusta II - elektora saskiego, Rzeczpospolita stała się przedmiotem gry europejskich dworów („Elekcja ówczesna – warcholska jak nigdy jeszcze, sprzedajna, łajdacka, a o przyszłych losach Rzeczpospolitej rozstrzygająca bezapelacyjnie – elekcja ta była fragmentem szerokiej gry europejskiej.” – P. Jasienica, 1990, s. 14). Po zwycięstwie zaś Rosji w wojnie północnej ze Szwecją , Rzeczpospolita stawała się państwem od Rosji zależnym. („Wojna północna bezapelacyjnie rozstrzygnęła o naszej przyszłości.” – P. Jasienica, Agonia …, s. 128).

P. Jasienica posunął się wręcz do tezy, iż to zwycięstwo odegrało rolę „równoważnika ponownej elekcji króla polskiego. Ze sprzymierzeńca stał się Piotr (car Piotr I –W.B.) protektorem, dobroczyńcą, po prostu przełożonym Augusta II” (P. Jasienica, 1990, 114). Natomiast od „Sejmu niemego” z roku 1717, gdzie zatwierdzono ugodę między królem Augustem II a szlachecką konfederacją tarnogrodzką, która ograniczał liczebność wojsk Rzeczpospolitej do 15-16 tysięcy, a której gwarantem był przedstawiciel cara Piotra I, można mówić w coraz większym stopniu z biegiem czasu o rosyjskim protektoracie, łącznie ze stacjonowaniem wojsk rosyjskich i ich operacjach militarno-policyjnych.

“Nikt nie pojmował wtedy, że największe znaczenie dla losów Rzeczpospolitej ma nie treść traktatu i ustaw sejmowych, ale fakt, że na traktacie położył swój podpis – po raz pierwszy w dziejach Rzeczpospolitej – przedstawiciel cara Piotra I, kniaź Grigorij Dołhoruki – jako gwarant wszystkich zatwierdzonych dnia 1 lutego 1717 roku ustaleń. Rzeczpospolita straciła wtedy już formalnie swoją suwerenność państwową.”

J. Łojek, 1989, s. 15 kwietnia

Jego szczytowa formą był „system królewsko-ambasadorski” rządów w latach 1772-1788, gdy kluczowy udział w decyzjach króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, miał ambasador Rosji.

Rozbiory Polski jako kulminacja rosyjskiego protektoratu

Ostatecznym efektem imperialnego protektoratu Rosji nad Rzeczpospolitą była likwidacja samej Rzeczpospolitej w trzech kolejnych rozbiorach dokonanych przez państwa sąsiedzkie – Rosję, Prusy i Austrię - w latach 1772-1795.

„Zamiar rosyjski – twierdzi L. Moczulski – aby stopniowo uzależnić całą Rzeczpospolitą okazał się nierealny. Mimo pokonania konfederatów barskich, zdobycz była trudna do utrzymania. Była to główna przyczyna, która skłoniła Katarzynę do przyjęcia ponawianych propozycji rozbiorowych Fryderyka. Trzeci zaborca – Austria, niechętny dominacji rosyjskiej – w takiej sytuacji domagał się rekompensaty zapewniającej równowagę sił”

L. Moczulski, Geopolityka: korzyści i niebezpieczeństwa, „Przegląd Geopolityczny 2009”, Tom 1, Instytut Geopolityki, Częstochowa 2009, s. 66

I choć wzięły w nich udział trzy państwa, jedynie Rosja mogła o nich zadecydować ("bez zgody imperatorowej Rosji do żadnego rozbioru w ogóle by dojść nie mogło.” – J. Łojek, 1989, s. 13 kwietnia).

Choć straty terytoriów na rzecz sąsiednich państw nie były w ówczesnych czasach czymś nadzwyczajnym, to przypadek całkowitej likwidacji dużego europejskiego państwa był jedyny i bezprecedensowy („w ciągu 23 lat wielkie [terytorialnie drugie po Rosji] państwo europejskie miało być przez trzy kolejne operacje, podejmowane dwukrotnie przez wszystkich trzech, a raz [1793] przez dwóch sąsiadów w ogóle usunięte z mapy na 123 lata.” - J. Łojek, 1989, s. 13 kwietnia).

Utonąć przy brzegu

Mobilizacja wśród ówczesnego szlacheckiego narodu politycznego Rzeczpospolitej i tworzącej się polskiej inteligencji zmierzająca do ratowania państwa polsko-litewskiego i jego suwerenności w II połowie XVIII wieku, nie zapobiegły już likwidacji państwa polsko-litewskiego (Por. P. Jasienica, 1990, s. 388). Szczytową formą tej mobilizacji był polityczny ruch w formule Sejmu Czteroletniego lat 1788-1792 i próbie głębokiej reformy państwa w postaci niezwykle nowoczesnych rozwiązań Konstytucji 3-go Maja 1792 roku.

„Ustawa 3 maja określała ustrój porządnie zorganizowany, konstytucyjnej monarchii stanowej. Na szczycie hierarchii pozostawiała szlachtę, lecz obliczonym na krzepnięcie fundamentom przywileju czyniła nie herb, lecz majątek. Zawierała przepisy, które (…) w praktyce kierowały się przeciw magnatom. Włączając (…) prawa o miastach i sejmikach, otwierała drogę na szczyty przed elitami miejskimi, usuwała z życia politycznego herbowe lokajstwo.”

P. Jasienica, 1990, 456-457

Nie zapobiegła też tej likwidacji dość skuteczna wojskowo wojna obronna przeciw interweniującym wojskom rosyjskim w 1792 i wreszcie zbrojne powstanie Tadeusza Kościuszki (Po zatwierdzeniu Konstytucji 3-go Maja przez sejmiki szlacheckie caryca Katarzyna I „zareagowała na to przede wszystkim gniewną tyrada o szaleństwie, polegającym na podburzaniu chłopów.” – P. Jasienica, 1990, s. 476).

O ile wszakże protektorat rosyjski nad Rzeczpospolitą był nieuchronny w wyniku geopolitycznego położenia Rzeczpospolitej w warunkach jej peryferyjnej słabości, to całkowita likwidacja państwa była już wynikiem szczególnie niekorzystnego i niekoniecznego zbiegu okoliczności historycznych. Należy zgodzić się z P. Jasienicą, iż ówcześni Polacy i Litwini „utonęli tuż przy brzegu” (P. Jasienica, 1990, s. 56)2.

Kompradorska magnateria i jej Targowica

Doszło również do spektakularnej mobilizacji politycznej części najbardziej kompradorskiej oligarchii magnackiej, która w obliczu zagrożenia rozwiązaniami nowej Konstytucji swych interesów gospodarczych i politycznych oraz pozycji politycznej w państwie zwróciła się z prośbą o zbrojną interwencję do rosyjskiej carycy zawiązując Konfederację Targowicką w 1792 roku.

Sama zaś Konfederacja wydaje się być charakterystycznym dla społeczeństw obszaru peryferii i semiperyferii światowych zjawiskiem kompradorstwa części górnych klas i warstw społecznych, zarówno w wymiarze ekonomicznym jako pośredników w eksploatacji gospodarczej własnych krajów przez zewnętrzne centra kapitałowe, jak i wymiarze politycznym jako wewnętrznych reprezentantów zewnętrznych centrów politycznych.

Dynamika struktury społecznej jako kreator prekolonializmu

Likwidacja polskiej państwowości w formie trzech kolejnych rozbiorów dokonanych przez państwa ościenne, a pod kontrolą imperium rosyjskiego, była efektem kumulacji przemian społecznych w toku peryferyzacji w okresie od XVI do XVIII wieku i specyficznej, a wynikającej z sąsiedztwa imperium rosyjskiego sytuacji geopolitycznej Rzeczpospolitej. Przekształcenie Rzeczpospolitej w peryferię europejskiej gospodarki światowej w formule „prekolonialnej” gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej zablokowało jej procesy rozwoju przemysłowego i handlowego.

Głównym podmiotem tych przekształceń był stan szlachecki, którego praktyka tych przekształceń zmieniła głęboko samą strukturę społeczną, marginalizując i pauperyzując chłopstwo oraz marginalizując i blokując rozwój mieszczaństwa. W trakcie tej transformacji struktur społecznych sama szlachta została głęboko rozwarstwiona w postaci procesu oligarchizacji jej górnych warstw, a marginalizacji warstw dolnych.

W efekcie oligarchizacji i wytworzenia się potężnej magnaterii szlacheckiej koncentrowała ona swoja władzę polityczną w postaci stałego osłabiania centralnej władzy państwowej króla i podporządkowania sejmowej władzy ustawodawczej poprzez podporządkowywanie drobnej i średniej szlachty w drodze jej indywidualnego klientyzmu, czego efektem była anarchia polityczna i wprowadzenie zasady liberum veto w głosowaniach sejmowych.

„Polska – podsumował I. Wallerstein – była otwartą gospodarką i większość jej nadwyżek była drenowana za granice. Siły, które mogły podtrzymać lokalny nacjonalizm były w stałym upadku i rozbiór Polski w XVIII wieku był prostą logiczną konsekwencją długiego procesu drogi. Polska stała się w trakcie XVI wieku niedorozwiniętym krajem europejskiej gospodarki światowej”

I. Wallerstein, The capitalism world-economy. Essays by Immanuel Wallerstein, Cambridge 1983, s. 42

Dodajmy wszakże wyraźnie, czego I. Wallerstein nie zauważa, iż rozbiory były równocześnie konsekwencją geopolitycznego położenia Polski w Europie, a nie tylko geoekonomicznego położenia Polski w systemie europejskiej gospodarki światowej.

Mobilizacja wewnętrzna i długookresowa zdolność do istnienia

Słabość państwa i rozkład systemu politycznego Rzeczpospolitej, która stworzyła pierwowzór „miękkiego” państwa późniejszych krajów słabo rozwiniętych, dokonywał się od II połowy XVII wieku w warunkach rozpoczęcia modernizacji struktury gospodarczej i początków pierwotnej akumulacji kapitalistycznej. W tym okresie polskiego Oświecenia zaczęły się rozpowszechniać poglądy merkantylistyczne i stworzono nową ideologię gospodarczą nakazującą staranie o rozwój gospodarczy i propagującą uprzemysłowienie, a krytykującą monokulturę rolnictwa (J. Skodlarski, Zarys historii gospodarczej Polski, Warszawa – Łódź 2000, s. 90 – 95).

Niezależnie od splotu czynników zewnętrznych wystąpiły w tym okresie dwa czynniki, które z semiperyferyjnej perspektywy Polski wydają się być szczególnie ważne. Pierwszym to cała epoka Oświecenia II połowy XVIII wieku, która mówiąc dzisiejszym językiem stworzyła duży kapitał społeczny wśród pozachłopskich warstw społecznych, jaki umożliwił również społeczną i gospodarczą mobilizację i aktywność.

„W okresie polskiego Oświecenia rodziła się swego rodzaju ideologia gospodarcza nakazująca staranie się o rozwój gospodarczy kraju i pełniejsze a zarazem bardziej demokratyczne zaspokojenie potrzeb ludzkich”.

J. Skodlarski, 2000, s. 94

Drugim charakterystycznym czynnikiem jest zmiana polityki państwa na rzecz jego merkantylnej polityki handlowej i protekcjonistycznej oraz bezpośrednich inwestycji przemysłowych w formie prób zakładania manufaktur na dobrach królewskich (Por. W. Rusiński, 1969, s. 154-171; J. Skodlarski, 2000, s. 80-97).

„Uruchomiono mennicę, zabrano się za zabagnione stosunki pieniężne, kanclerz Andrzej Zamoyjski przy pomocy ”komisji dobrego porządku”, pracował nad podźwignięciem miast i obmyślał dalsze reformy, na Litwie Michał Kazimierz Ogiński sprząc dorzecza Niemna i Dniepru, powziął myśl zbudowania kanału (…).”

podsumowywał Paweł Jasienica (P. Jasienica, 1990, s. 307).

II połowa XVIII wieku to ambitny projekt manufakturowego uprzemysłowienia dóbr królewskich na Litwie, autorstwa podskarbiego królewskiego Antoniego Tyzenhausa (P. Jasienica, s. 379 – 380). To również rozwój manufaktur przemysłowych wielkiej własności ziemskiej i szlacheckiej oraz przemysłowo-handlowych spółek szlachecko-ziemiańskich.

„Magnackie i szlacheckie „manufaktury” obsługiwał w znacznej mierze bierny, źle pracujący, niechętny chłop pańszczyźniany. Robił, kiedy dozorca patrzył mu na ręce, ale uczyć się nie chciał, bo wiedza jemu osobiście mało mogła przynieść. Techników, majstrów, wolnych fachowych robotników trzeba było sprowadzać z zagranicy.”

P. Jasienica, 1990, s. 380

To również okres tworzenia instytucji bankowo – kredytowych wykorzystywanych na cele produkcji przemysłowej i rzemieślniczej. Zaktywizowało się gospodarczo mieszczaństwo w miastach prowadząc działalność w handlu, przemyśle i bankowości, acz w relacji do krajów europejskiego rdzenia rola kapitałów kupieckich była gospodarczo niewielka (J. Skodlarski, 2000, s. 90). Rozpoczęły się też procesy zmian gospodarczych na wsiach chłopskich w postaci nasilenia oczynszowania chłopów („W II połowie XVIII w. w całym kraju oczynszowano blisko 20% chłopów …” – J. Siodlarski, 2000, s. 87) Rozpoczęły się procesy rozwarstwienia wsi, co skutkowało powiększaniem się grupy ludzi „luźnych”, acz co nie miało wszakże znaczenia dla ówczesnego uprzemysłowienia („Część z nich poszukiwała pracy na folwarku, a część zawędrowała do miasta i funkcjonowała na rynku siły roboczej jako „rezerwowa armia pracy”. – J. Skodlarski, 2000, s. 97).

Położenie geopolityczne na szlaku ekspansji rosyjskiego imperium

Te kapitalizujące rozwój gospodarczy Rzeczpospolitej zmiany były zbyt późne i zbyt płytkie, aby w relatywnie krótkim czasie historycznym zmienić układ sił społecznych i doprowadzić do ewentualnych zmian politycznych oraz ustrojowych.

Pokazywały wszakże, że I Rzeczpospolita była długookresowo zdolna do nowoczesnych kapitalistycznych przemian gospodarczych i społecznych.

I to położenie geopolityczne przesądziło ostatecznie o jej nieodwołalnej klęsce w postaci jej rozbiorów. Wraz z utratą państwowości zaś zaprzepaszczono większość z dokonanych w II połowie XVIII w. kapitałowych przekształceń, od upadku wielu manufaktur przemysłowych poczynając, a na katastrofie finansowej polskiego bankierstwa kończąc. „Wraz z utratą niepodległości – podsumowuje J. Skodlarski – upadła większość ledwie rozpoczętych przedsięwzięć handlowych i przemysłowych, a także rozproszeniu uległy środki finansowe nagromadzone w drugiej połowie XVIII w.” (J. Skodlarski, 2000, s. 97). Przerwany został proces pierwotnej akumulacji kapitalistycznej.

Wojciech Błasiak

www.wojciech-blasiak.pl
Ekonomista, socjolog i politolog, dr nauk społecznych, niezależny naukowiec i publicysta, działacz JOW, poseł na Sejm RP II Kadencji z ramienia KPN, autor i współautor 7 książek (m.in. "Pomiędzy centrum a peryferiami na...

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (1 głos)

Dyskusja

oto Ferdek

Polska nie wytworzyla swojej warstwy narodowego mieszczanstwa

Swietna praca, ktora wyjasnia role Polski w owczesnej Europie jako swego rodzaju kolonii, co praktycznie zdeterminowalo nasz historyczny los. Milosnicy sielankowego obrazu Polski ze szlacheckimi dworkami w tle moga ostro zaprotestowac. Kiedys w muzeum w Gdansku widzialem bardzo symboliczny obraz, na ktorym polski szlachetka, klania sie nisko ubranemu z flamandzka kupcowi gdanskienu, zamiatajac przed nim czapka ziemie.

Polska nie wytworzyla swojej warstwy narodowego mieszczanstwa, tak jak to stalo sie na Zachodzie. Jakże inaczej potoczyłaby się historia Polski, gdyby zwyciężył u nas protestantyzm, który na Zachodzie Europy stal się ideologia lokalnego mieszczaństwa, mającego na ogol miejscowe, ludowe pochodzenie. Tam warstwa trzecia była podstawą tworzenia nowoczesnych państw narodowych, z których wyrosła współczesna zachodnia demokracja.

"Poza szlachta, na ziemiach Polskich żyły masy chłopskie
sprowadzone przez ustrój pańszczyźniany do stanu na wpół niewolniczego. Sytuacja chłopów znacznie się pogorszyła w rezultacie uchwalenia przez Sejm arendy, która praktycznie oddawała w żydowskie ręce zarządzanie młynami, tartakami, karczmami, gorzelniami, itp. a nawet majątkami ziemskimi. Nie można zrozumieć historii Polski bez rozpatrzenia sytuacji tej licznej grupy etnicznej jaka byli w Polsce szlacheckiej Żydzi, którzy otrzymali od króla i Sejmu wiele przywilejów, rządzili się własnymi prawami (mieli nawet swój Sejm) i stanowili obok szlachty druga uprzywilejowana grupę społeczna. Chyba nie popełnię dużego błędu, jeżeli powiem ze ówczesna Rzeczpospolita była faktycznie Judeopolonia."

"Żydzi, którzy w czasach Rzeczpospolitej korzystali z uchwalonych przez Sejm szlachecki lub nadanych im przez króla przywilejów, łatwo zapomnieli o solidarności z polska szlachta. Np. w Galicji drobna szlachta stała się groźnym konkurentem dla Żydów kiedy nie mogąc się utrzymać z małych majątków, zaczęła z sukcesem zajmować się handlem, zarządzaniem młynami, tartakami, olejarniami itd, stając się groźna konkurencja dla Żydów. Żydowscy karczmarze mieli swój niemały udział w podburzaniu galicyjskich chłopów do buntu przeciwko lokalnej szlachcie, zwanego rzezią galicyjska.

Powracając do historii sprzed kilku wieków. Czy możemy się dziwić powstańcom Chmielnickiego, ze tak rozpaczliwie bronili się przed narzuceniem im polskiego, pańszczyźnianego porządku? Szczególnie, ze wielu z nich było uciekinierami, byłymi polskimi pańszczyźnianymi chłopami. Powstańcy Chmielnickiego pomścili wtedy również polskich chłopów, wyrzynając w okrutny sposób pól miliona polskiej szlachty i polskich Żydów."

http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Czy-Polacy-sa-Na...

oto wzl

Protestantyzm

Polska nie wytworzyla swojej warstwy narodowego mieszczanstwa, tak jak to stalo sie na Zachodzie. Jakże inaczej potoczyłaby się historia Polski, gdyby zwyciężył u nas protestantyzm, który na Zachodzie Europy stal się ideologia lokalnego mieszczaństwa, mającego na ogol miejscowe, ludowe pochodzenie. Tam warstwa trzecia była podstawą tworzenia nowoczesnych państw narodowych, z których wyrosła współczesna zachodnia demokracja.

Kraje Zachodu są bogate nie dlatego, że są protestanckie, tylko dlatego, że były bogate, to reformacja zwyciężyła.

"Od 1384 roku, od momentu włączenia do państwa burgundzkiego hrabstw Flandrii, Artois i Rethel, wchodzących w skład domeny Ludwika van Maele, miasta południowoniderlandzkie stawały się coraz silniejszymi ośrodkami politycznymi i kulturowymi w obrębie nowej 'trzeciej potęgi' zachodnioeuropejskiej. Ich pozycja wynikała z narosłej w XIII wieku zamożności, ugruntowanej przez centralne położenie w sieci dróg handlowych, produkcję sukna z wełny importowanej z pobliskiej Anglii oraz półprzemysłową skalę wytwórczości towarów, połączoną z precyzyjnie zorganizowaną ich dystrybucją poprzez sieć korporacji handlowych o międzynarodowym zasięgu. Kryzys w wieku XIV, wynikły z narastającej konkurencji tkactwa sukiennego w Anglii, północnych Włoszech i Holandii, został zażegnany przez przestawienie produkcji na wyrób luksusowych gatunków tkanin oraz wykształcenie specjalizacji, takich jak tkactwo tapiserii (Arras, Tournai, Gandawa, Oudenaarde, Bruksela).

Od początku istniało w Niderlandach silne napięcie między centralizmem administracji książęcej a ekonomiczną potęgą miast i ich ambicjami do politycznej autonomii. Prowadziło to do ciągłych konfliktów, rozruchów i powstań. Filip Śmiały objął władzę nad Flandrią w obliczu rozgorzałego już wcześniej powstania Philipsa van Artevelde w Gandawie (1378-1382).

System polityczny księstwa burgundzkiego, przy całej arystokratyczności fundamentalnego dlań mitu rycerskiego i mimo ustawicznych napięć między dworem a miastami, zakładał jednak wyraźny współudział mieszczaństwa w administracji i kulturze państwa. Przyczyniało się do tego ulokowanie wysokich urzędów w miastach - najpierw, od 1386 roku, centralnych izb rachunkowych i podatkowych w Lille i Dijon; potem prowincjonalnych; w Brukseli (1404), Nevers (1405), Hadze (1428), Mechelen (1473). Stałą zasadą było obsadzanie urzędów administracji książęcej przez ludzi pochodzenia mieszczańskiego." - Antoni Ziemba, Sztuka Burgundii i Niderlandów 1380-1500, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 2008.

oto KrzysiekSz

Protestantyzm nie ma tu nic

Protestantyzm nie ma tu nic do rzeczy, o czym świadczy choćby bogactwo takich obszarów katolickich jak Italia, Bawaria, Austria, katolickie kantony w Szwajcarii, czy Hiszpania i Portugalia (do XVIII). Francja tez chyba jakoś specjalnie protestancka nie była. W XVII wieki protestancka Szwecja była tak biedna, że głównym motywem najazdu szwedzkiego ("Potop") była możliwość obłowienie się w dużo bogatszej Rzeczpospolitej.

Powody upadku bardzo dobrze przedstawił pan Wojciech Błasiak (choć trochę przesadził z tą rolą kozacko-bandycko-anarchistycznej ukrainy, że niby nadanie praw Kozakom coś by tu zmieniło) , ale też próby naprawy i reformy - ani upadek nie miał nic wspólnego z brakiem herezji (luterańskiej bądź kalwińskiej), a reformy też nie wynikały z wprowadzenie tych herezji. Proszę nie powtarzać na poważnym forum mitów Maxa Webera i innych apologetów herezji.

oto Krzych Adam

Ogólnie zgadzam się z Panem.

Z jednym tylko nie. Kozacy (znaczy ci "bandyci i anarchiści" z Siczy), aż przebierali nogami, by stać się klasą przywódczą trzeciego członu Rzeczpospolitej. Należy sądzić, że gdyby była pozytywna na to reakcja na samym początku, pogodziliby sie oni nawet z unią kościelną jako że gorliwi w wierze prawosławnej oni w końcu XVI wieku tam na Siczy jakoś wcale nie byli.

Zatem była szansa na powtórzenie z "kozacko-bandycko-anarchistyczną" Siczą to co dwa wieki wcześniej Polska dokonała z "litewsko-bandycko-zamordystycznym" WKL. Szansa ta została zaprzepaszczona przez chciwość królewiąt, a także w szczególności niechęć do katolicyzmu jednego magnackiego rodu, a mianowicie Ostrogskich.

oto Eowina

Protestantyzm ma to do rzeczy, że wprowadzając

narodowe jezyki do liturgii i tłumacząc Biblie, musiał wprowadzić powszechne nauczanie. To stworzyło podstawy rozwoju nauki i podstawy postępu technicznego. Stąd właśnie w krajach protestanckich wraz z wynalazkami technicznymi, narodził się kapitalizm i rozwinęły się nauki ścisłe.

Italia, Portugalia mimo kolonii była biedna, tak samo była biedna Monarchia Austro-Wegierska. Szwajcaria też przez dlugie lata sprzedawała wojsko dla zarobku. Dzisiaj kraje luterańskie takie jak Dania, Szwecja, Norwegia i Finlandia, ukształtowane na etyce chrześcijańskiej mają najlepsze warunki do życia.

oto Krzysztof M

Rozbiory Polski są

Rozbiory Polski są skutkiem:

  • wprowadzenia prawa rzymskiego (ochrona silniejszego przed słabszym),
  • zlikwidowania średniowiecznych barier na drodze do nieograniczonego bogacenia się,
  • niskich nakładów na oświatę.

Źródło: prof. Feliks Koneczny.

oto JJerzy

Nigdy nie mogłem ...

... pozbyć się zadziwienie tym, że solidarnościowi głosiciele cudowności wszelakich wynikających z demokracji, tak bezrefleksyjnie krytykują ograniczenia zapobiegające absolutyzmowi w I-szej Rzeczpospolitej. Czyżby jakaś ukryta tęsknota za zamordyzmem? To jakaś aberracja chyba ...

A to rozdzieranie szat nad brakiem reformy rolnej i "uciskiem" niemieckich mafii miejskich ... No koniec świata ... A już ta kozacka państwowotwórcza działalność i walka o sprawiedliwość społeczną ... No, majstersztyk :)

Komentarze dotyczące zarówno stosunków społecznych jak i gospodarki, czy polityki I Rzeczpospolitej są niezmiennie efektem ciągłości w pracach historyków akademickich, korzeniami sięgającej bierutowsko - gomułkowskiej wizji historii, postrzeganej przez pryzmat marksistowskiej "sprawiedliwości społecznej".

Historia, jak to historia ... To dobór faktów i ich interpretacja, zazwyczaj subiektywna. Stąd konieczność krytycznego czytania i dobierania autorów, nie tylko całościowo, ale do poszczególnych wydarzeń, czy zjawisk. Autor dobrał sobie dość nieszczególnie, więc wyszło dzieło, za które spokojnie daliby pewnie doktorat za Bieruta. Jego główne źródło to pan Witold Kula, członek Marksistowskiego Zrzeszenia Historyków. MZH to taki twór, powołany do życia 1948 roku, co to stawiał sobie za zadanie wyzwolenie polskiej historiografii z pęt tradycjonalizmu i zlikwidowanie zacofania ideologicznego na odcinku historycznym. Toteż nic dziwnego, że wynik tak zbudowanej narracji jest taki, że szlachta, to najgorsza zaraza. Pewnie z powodu braku sojuszu robotniczo (?) - chłopskiego jako siły przewodniej ...

Panie doktor Błasiak, wstyd tak prostacko jechać po ludziach, którzy zbudowali naszą państwowość i bronili jej, mimo niesprzyjających warunków, przez wieki.

oto Eowina

Artykuł p. Błasiaka jest bardzo dobry.

W Polsce jeszcze dzisiaj jest pełno głosów i tęsknoty do tradycji szlacheckich, które jak wiadomo wiazały się z feudalnym posiadaniem
ziemi. Za hańbę uważano zajęcia kupieckie czy w przemyśle co dzisiaj pokutuje brakiem jakichkolwiek tradycji w tym zakresie.
Braki wychodzą w bankowości, w handlu obsadzonym przez zagranicę i umiejętnością w zarządzaniu czymkolwiek.

oto JJerzy

Myślę, że wypadałoby ...

... wykazać więcej ostrożności używając autorytatywnych stwierdzeń ...

[...] tęsknoty do tradycji szlacheckich, które jak wiadomo wiazały się z feudalnym posiadaniem ziemi

Po pierwsze, to w Rzeczpospolitej nie było feudalizmu, a po drugie to komentowanie ówczesnych stosunków społecznych przez pryzmat dzisiejszych rozwiązań jest, co najmniej, niepoważne.

A to

Braki wychodzą w bankowości, w handlu obsadzonym przez zagranicę i umiejętnością w zarządzaniu czymkolwiek

to już jakaś ... pomyłka chyba ... Czy sądzi pani, że te braki to z braku możliwości intelektualnych u Polaków? Gratuluję głębi przemyśleń :)

A co do tekstu p. Błasiaka ... Tekst z takimi ... ambicjami musi podlegać ostrzejszym ocenom ...

oto JJerzy

Podstawą feudalizmu ...

... był stosunek lenny. W Polsce szlachta była, w głównej masie, właścicielem swoich majątków. Poza tym posiadała szereg przywilejów czyniących ich ludźmi wolnymi od kaprysów władcy i ... braci stojącej wyżej. Za wyjątkiem tytułów dziedzicznych, szlachta była równa wobec prawa, niezależnie od stanu majątkowego. Było to w szczytowym okresie ponad 10 % społeczeństwa. Sytuacja nigdzie niespotykana. Taki ... fenomen :)

oto JJerzy

O czym pani mówi?

Ja piszę pani, że stosunki w Rzeczpospolitej nie spełniały podstawowego warunku feudalizmu, a pani pyta o źródło ...
A niech pani sobie weźmie pierwszy lepszy podręcznik i poczyta ...
Natomiast w zamian pani funduje mi opowieści z Żeromskiego i liczy system społeczny ... na sztuki. To o czym tu dyskutować ..

oto JJerzy

Pani nawet ...

... nie zauważa, że upierając się przy swoich poglądach sama sobie przeczy. Opis który ... funduje pani powyżej dotyczy rozwiązań stosowanych w całej ówczesnej Europie. Jeśli tak, to skąd teza, że stosowane w Rzeczpospolitej rozwiązania spowodowały słabość państwa, skoro były podobne do ... zachodnich? Nie przeszkadza pani taka ... niespójność?

oto Eowina

W Europie były monarchie dziedziczne, które miały

lenników i całą europejską strukturę feudalną. W Polsce z czasem zanikła władza monarchiczna i lennicy przekształcili się w niezależnych feudałów, a Polska stała się Rzeczpospolitą, ale to nie znaczy, że zniknął feudalizm.
Feudalizm, poprzez uwłaszczenie chłopów, zniesiono w zaborze austryjackim w 1848 roku, a w zaborze pruskim uwłaszczenie było uzależnione od poszczególnych posiadaczy i trwało w latach 1808-1872, natomiast jeżeli chodzi o zabór rosyjski to rok 1864.
Jeszcze w czasie Powstania Styczniowego, dowódcy nie mogli się zgodzić co do tego, czy dać chłopom wolność, czy nie. Car wolność dał i powstanie zostało przegrane.

oto JJerzy

Ostatni raz ...

... bo mówiąc Lindą, nie chce mi się .... gadać.
To co pani prezentuje, zresztą w towarzystwie wielu historyków akademickich, to ocena przez pryzmat marksistowskiej teorii, dla której centrum były stosunki klasowe, ze szczególnym uwzględnieniem losu chłopa. Z takiej perspektywy nie da się analizować ani kultury, ani polityki, ani sztuki, czy nauki. Ale marksistom to nie przeszkadza. Ten chłopocentryzm prowadzi do swoistej schizofrenii. Taki osobnik idzie do pałacu w Łańcucie z wnukiem i mówi: patrz wnusiu, to pamiątki naszej historii i kultury. I wcale nie przeszkadza mu, że gdyby historia potoczyła się według jego poronionych wizji, to po naszych dziejach, o ile jakiekolwiek by były, pozostałoby do dzisiaj tyle co po Indianach amazońskich. Kompletna aberracja: przykładanie wydumanej współczesnej teorii do realiów sprzed wieków.

oto JJerzy

Upieram się ...

... bo pańszczyzna nie jest warunkiem istnienia feudalizmu. To feudalizmu potrzebny jest przede wszystkim stosunek lenny.
Ja nie zaprzeczam istnieniu pańszczyzny.
Jeszcze raz: chłopocentryzm to nie jest właściwa perspektywa do analiz.

[...] jest przyczyną do dnia dzisiejszego zacofania ludzi żyjących na wsi [...]

A gdzie ma pani tych niezacofanych? Niech sobie pani pojedzie do Francji i zjedzie poza winnice. Zobaczy pani wieś rodem z Polski. A Niemcy ... No skoro mają wielokrotnie większy dochód od nas to i wieś mają inną, bogatszą. Ot, tak ... proporcjonalnie. I wcale nie dlatego, że wcześniej zostali ... "uwolnieni". I zmartwię panią: u nich był feudalizm w wydaniu klasycznym :)
Przed II WŚ wieś wielu krajów europejskich była biedniejsza od polskiej. To jak to się ma do tego paskudnego ucisku w Polsce?

oto JJerzy

Po pierwsze ...

... to ... nie na temat ...
A co do stwierdzenia

[...] szlachta nie zmuszona nigdy by tego ucisku nie popuściła [...]

to proszę o informację gdzie było inaczej :)

A może to ukryte marzenie za ... małą sympatyczną ... rewolucyjką? Czyżby tęsknota za jakąś ... gilotynką?

oto baba jag

Definicja ze zwykłej wikpedi podaje w pierwszych słowach

Jeżeli w Polsce nie było feudalizmu, to co było?

Feudalizm (z łac. feodum lub feudum – lenno). I tyle w tym temacie. No ale jak w Niemczech panował Faszyzm , a nie narodowy socjalizm, a demokracja to rządy ludu. To może i w RON przedrozbiorowym panował feudalizm.

Może jeszcze jedna definicja:

Feudalizm - [z łaciny - feudum = prawo do rzeczy cudzej] - ustrój polityczno-społeczno-gospodarczy oparty na rozdawnictwie ziemi na zasadzie lennej, czyli dziedzicznej. Rozdawnictwo ziemi na zasadzie lennej ostatecznie ukształtowało średniowieczną strukturę społeczną. Składała się ona z seniorów i wasali powiązanych siecią wzajemnych zależności, wynikających z założeń prawa feudalnego (lennego).

Nawet w wieku XXI panuje "feudalizm" co jest oczywiście skrótem myślowym i ma wpłynąć na wyobraźnie. Wyobraźnie ludzi myślących w taki sposób, że feudalizm to niewolnictwo i pańszczyzna w jednym.

oto indris

Były przykłady

A czy jest przykład, kiedy to jakaś warstwa, grupa społeczna "popuściła" nie zmuszana?

Za Zygmunta Augusta posłowie w Sejmie demonstracyjnie zwrócili królowi dokumenty nadań "trzymanych ponad prawo".

Reformatorzy czasów stanisławowskich, szlachta i magnateria, zacęli wdrażać program reform zmniejszających wpływ szlachty i magnaterii na państwo.

Biali Amerykanie doprowadzili do zniesienia niewolnictwa, a później dyskryminacji "kolorowych".

oto baba jag

Gratuluję

Ale masę stanowili chłopi i mieszczanie, którzy praw
nie mieli, a których było pozostałych 90%. To jest właśnie feudalizm

rozumienia co to jest feudalizm. Pan JJerzy ma 100 % racji, ale nie trzeba dyskutować. Ale tak to jest jak się myśli stereotypami.I potem wychodzi taki stwór jak rewolucja w "feudalnej Rosji"

oto Ferdek

Skad bierze sie biernosc naszego spoleczenstwa?

Wydaje sie, ze rowniez bernosc naszego spoleczenstwa wobec bezkarnosci antypolskich dzialan "naszych" elit politycznych wynikja z naszej historii. Przytlaczajaca wiekszosc polskiego spolkeczenstwa ma chlopskie korzenie a co mogl zrobic chlop panszczyzniany zeby poprawic swoj los . Chyba tylk upic sie u zyda w karczmie.
Autor pisze o buntach kozakow i ukrainskich chlopow oraz o zadziwiajacej biernosci polskich chlopow, godzacych sie na swoj los z jakas bydleca biernoscia.

oto ratiofides

Kolejny ciekawy tekst

Kolejny ciekawy tekst Autora.
Alternatywnie można chyba upadek I RP wyjaśnić także jako sekwencję trzech ustępstw w relacjach z zachodnim sąsiadem.
Dla uproszczenia kolejno:
- panujący król,
- osłabiająca RP wojna, w której kontekście dokonano ustępstw,
- korzyść odniesiona przez Hohenzollernów... każdorazowo.
1.
- Zygmunt August
- wojna o Inflanty
- brandenburska linia Hohenzollernów może dziedziczyć po linii wschodniopruskiej
2.
- Stefan Batory,
- wojna z Moskwą
- Polska odrzuca prośby i petycje stanów pruskich... i margrabia brandenburski przejmuje kontrolę nad Prusami Książęcymi.
3.
- Jan II Kazimierz
- wojny ze Szwecją
- dynastia Hohenzollernów uzyskuje pełną suwerenność na terytorium Prus Książęcych (plus ziemię lęborsko-bytowską w lenno).

Krótko (w wielkim, przyznaję, uproszczeniu): trzy wojny niekoniecznie związane z polską racją stanu i trzy kolejne ustępstwa na rzecz sąsiada powoli budującego swoją przyszłą potęgę...
Trzy błędy... i pytanie, czy i jakie ewent. reformy mogłyby uchronić RP przed nieuchronnie nadciągającym niebezpieczeństwem?

oto baba jag

Proponował bym

przyjrzeć się Jakubowi Fuggerowi i angielskim kompaniom handlowym. Szczególnie tej drugiej, z Elbląga.
Bez Jakuba Fuggera oraz kolegi Jana Thurzo nie było by Hohenzollernów.
No i proszę uwzględnić dwie wojny. Węgier z Turcją i Wielką wojnę północną.

oto Ireneusz

A co racja, to racja

Ode mnie ma pan plusika, chyba nawet był tu pierwszy. Teraz to nawet się wyświetla, co się dało. Nie trzeba pamiętać :))
A minuserów jest ostatnio pełno, czasem ma się wrażenie, że komuś płacą niezłą kasę za wejścia...

oto baba jag

Ale te minusy stawiają kompletni

ignoranci. Wszystko co opisałem jest faktem i miało miejsce. Tam gdzie jest hipoteza i nie ma dowodów to pisałem, że to tylko propozycja.

Jest jeszcze jedna ciekawa hipoteza dotycząca niejakiego Camerona. Rozmyślnie nie piszę o kogo chodzi.Czekam bowiem na kolejne minusy.

oto chłop jag

Rozbiory Polski jako

Rozbiory Polski jako geopolityczne konsekwencje peryferyjności

Knucie czyli planowanie pierwszego rozbioru Polski przez zaborców i nie tylko zaborców trwało wiele lat i kosztowało dużo forsy. Prawdopodobnie inicjatorem całego przedsięwzięcia były Prusy.
Wniosek?
Nigdy się nie dowiemy o owym knuciu czyli przygotowywaniu I Rzeczypospolitej do rozbiorów - a przecież to jest w tym wszystkim najciekawsze.
Na koniec - już na trwałe przyjęło się wśród większości Polaków - że winę za rozbiory ponosi - polska szlachta - i jest to niewątpliwie zwycięstwo propagandy zaborców z bolszewicką propagandą włącznie.

oto sir Galahad

Artykuł jest bardzo ciekawy

Artykuł jest bardzo ciekawy ale jednak nie wszytko mi w nim pasuje, o komentarzach już nie wspominając:)
Charakter państwa jako plantacji zbożowej wynikał z warunków naturalnych i długo był podstawą potęgi gospodarczej. Gdy po wojnach kozackich nastąpił upadek rolnictwa na Ukrainie to Sejm obradował nad tym nieszczęściem, które spowodowało, że nadwyżka eksportu nad importem wynosiła "tylko" 25%. Państwo z powodu rozprzężenia spowodowanego ciągłymi wojnami wewnątrz granic toczonymi w XVII w. przez sto lat bez mała zrezygnowało z najważniejszego atrybutu, z siły. Zabrakło instynktu państwowego, który dopuściłby stosowanie siły na zewnątrz i, co istotne, wewnątrz , w celu obrony interesów państwa.
Totalnym nieporozumieniem jest twierdzenie jednego z dyskutantów, że protestantyzm zmieniłby wszystko. Kompletna bzdura. Protestantyzm nic nie pomógł Niemcom, które rozsypały się jak domek z kart i przy ogromnym potencjale nie znaczyły nic.
Takie kraje jak Niderlandy czy Wielka Brytania swoja potęgę zbudowały na handlu morskim co w pewnym okresie stało się niebywale dochodowym interesem bo świat "się rozszerzył". Rzeczpospolita nie miała takich możliwości ze względu na istnienie cieśnin duńskich. Szlachta słusznie odpuściła sobie te wysiłki bo nasz handel morski był regulowany przez Danie i Szwecję, które nie maiły żadnego interesu w dopuszczeniu nas do tego stołu. Oddech by nam dało jednoczesne podbicie Pomorza, Danii, północnych Niemiec i Szwecji na co byliśmy za ciency. Zwłaszcza w sytuacji gdy wschód wysysał z nas siły.
Po prostu ekspansje na wschód zaczęliśmy zbyt wcześnie, przed zjednoczeniem wszystkich ziem polskich, zwłaszcza bogatego Śląska. Szczególnie haniebną w tym rolę odegrał np Zygmunt Stary, który przed objęciem korony polskiej był władcą księstwa głogowskiego i księstwa opawskiego a od 1504 roku namiestnikiem całego Śląska i Łużyc Dolnych. Ten baran zamiast po koronacji posłać na Śląsk klika chorągwi wojsk koronnych oddał Śląsk z powrotem Czechom.
Ręce opadają.

oto JJerzy

Warto byłoby ...

... poobalać nieco mitów.
Ja chętnie widziałbym porządnie zrobioną analizę ... "dokonań" dynastii Jagiellonów. Bo to nie tylko Zygmuś Stary był ... jak to pan napisał, baranem.
Daje się ludowi do wierzenia, że epoka sukcesów, zwana Polską Jagiellonów, to wynik działalności dynastii. Tymczasem było odwrotnie: to dynastia zbudowała swoją pozycję na Polsce, nie za wiele dla niej robiąc, a często wyraźnie szkodząc. Zresztą nie tylko Polsce. Warto by na przykład przeanalizować ich wpływ na losy Czechów i Węgrów i w ogóle europy środkowej.

oto baba jag

To byli tacy rezydenci

obcych interesów. Kraków,miasto hanzeatyckie, rządzony był przez Jana Thurzo i Jakuba Fuggera czyli Ungarischer Handel. W Krakowie znajdowało się centrum handlu miedzią, ale ten przemysł i obrót tym surowcem był w obcych rękach. W Gdańsku i Elblągu w rękach obcych był handel zbożem i pewno wołowiną. Tak wyrosły magnackie fortuny łobuzów. Zupełnie tak jak teraz.

oto sir Galahad

Nie to było najgorsze. Tak

Nie to było najgorsze. Tak było w całej Europie. Różnica pomiędzy taką Polską a Francją czy Anglią polegała na tym, że tam władcy wpierw skonsolidowali ośrodek siły a dopiero potem rozpoczęli ekspansję w celu zwiększenia dochodów czyli siły centrum. Anglia uporządkowała stosunki na wyspach z podporządkowaniem Szkocji włącznie. Francja zjednoczyła się a przede wszystkim opanowała porty atlantyckie. Dopiero wtedy rozpoczęto ekspansję zwiększającą możliwości centrum. A Polska? Ekspansję zaczęliśmy tak ze sto lat za wcześnie. Powiedzmy, że to było wymuszone. Ale Jagiellonowie rezygnowali z każdej okazji dokończenia scalania ziem polskich a już najgorsza była rezygnacja z najbogatszej dzielnicy, ze Śląska. Pozwoliliśmy na powolną, setki lat trwającą budowę Prus pod naszymi skrzydłami. Prusy aż do rozbiorów były pariasem ale zbudowały swą siłę kosztem polskich ziem. Po trzecim rozbiorze stały się potęgą, w której większość ludności mówiła po polsku!
A my w tym czasie próbowaliśmy utrzymać stan posiadania na wschodzie zużywając na to energię własnego ośrodka siły czyli Korony. Przez taką politykę nasze potencjalne źródła siły posłużyły Prusom. Ot i cała filozofia.

oto baba jag

Czyli

..czy Anglią polegała na tym, że tam władcy wpierw skonsolidowali ośrodek siły a dopiero potem rozpoczęli ekspansję w celu zwiększenia dochodów

w którym roku?

oto wzl

W którym roku

Tak mniej więcej po wojnie stuletniej (1350-1450), w której Anglikom nie udało się pokonać Francuzów. Doszli więc do wniosku, że ich przyszłość jest na morzu. Ale ponieważ każde przedsięwzięcie wymaga kapitału, to, jak na ogól bywa w takich wypadkach, pierwszy milion trzeba ukraść. Nie było o to trudno, bo w tym czasie pływały po Atlantyku obładowane złotem hiszpańskie galeony. Wprawdzie niektóre z nich nosiły groźne nazwy, takie jak "Cacafuego", czyli "Plujący ogniem", ale nie dla takich jak Francis Drake, który po jego zdobyciu zanotował w dzienniku, że powinien on raczej nazywać się "Plujący srebrem". Na jego pokładzie znajdowało się 26 ton srebra, 80 funtów złota, drogie kamienie i klejnoty oraz trzynaście skrzyń hiszpańskich monet - reali.

oto wzl

Daty

Pan i pani Krysztopa-Czupryńska trochę inaczej rozkładacie akcenty niż sami Anglicy. Może wy lepiej wiecie od nich samych, kiedy oni zaczęli budować imperium.

oto baba jag

Tak podaje brytyjska i polska Wikipedia

Pierwsze imperium brytyjskie (1583–1783)

Do hipotetycznego rabunku via Kampania Moskiewska to jakoś się nie przyznają. A data numer 3 jakoś tak dziwnie pasuje do tych ram czasowych. A data numer 2. No cóż jest istotna,gdyż przybyli na tereny ,które później okradali po raz pierwszy.

oto wzl

Źródła

Jakoś nie mam przekonania do tego typu źródeł, choć pewnie niesłusznie. Ja swoją wiedzę o Anglii czerpię z dwóch źródeł: Historia społeczna Anglii - George Macaulay Trevelyan i Brzemię białego człowieka; Jak zbudowano Imperium Brytyjskie - Kazimierz Dziewanowski. W tym pierwszym nie ma nic o tych datach. Natomiast książka Dziewanowskiego zaczyna się od słów: Było to pod wieczór, w poniedziałek 9 września 1583 roku i działo się na Atlantyku w pobliżu Azorów.

Na jednym z dwóch statków dowódca wyprawy Humphrey Gilbert czytał "Utopię" Tomasza More'a. Wcześniej w 1576 roku ogłosił "Rozprawę o odkryciu nowej drogi do Kataju". I tam, w pobliżu Azorów, w czasie sztormu zatonął statek, na którym płynął.

Momentem zwrotnym w dziejach Anglii było zwycięstwo nad hiszpańską Armadą w 1588 roku. Tak przynajmniej utrzymuje Dziewanowski, który opierał się prawie wyłącznie na angielskich źródłach archiwalnych. Do tego momentu Hiszpanie panowali niepodzielnie na morzach i jedyne co mogli zrobić Anglicy, to zapuszczać się na Bałtyk czy penetrować Rosję.

oto sir Galahad

Hiszpanie panowali ale tak

Hiszpanie panowali ale tak nie do końca. Z Anglikami był ten problem, że górowali technologicznie. W tymże sławnym 1588 roku mniejsze okręty angielskie o mniejszej liczbie dział górowały wagą ognia w jednostce czasu. Anglicy byli w stanie strzelać przeszło dwukrotnie szybciej bo mieli znormalizowane działa z seryjnej produkcji o jednolitym kalibrze. Hiszpanie ciągle odlewali działa indywidualnie i musieli (taki wpieniający drobiazg) wyszukiwać odpowiednie kule do każdego działa oddzielnie. Czyli strzelali wolniej. W indywidualnych starciach przy rabowaniu hiszpańskich galeonów ze złotem i srebrem regularnie wygrywali. W ten oto sposób Hiszpanie finansowali angielski budżet i coraz sprawniejszą Royal Navy.

oto wzl

Panowanie

Panowali właśnie do tej decydującej bitwy. Później już nie, bo Anglicy nabrali pewności siebie, a Hiszpanie ją stracili. Natomiast przewaga Anglików była nie tylko w działach, ale przede wszystkim w konstrukcji ich okrętów. Miały one dłuższe, węższe i głębiej zanurzone kadłuby. To umożliwiało większą manewrowość, niezależnie od wiejącego wiatru.

Hiszpańskie okręty to były pływające balie, a ich sposób walki to było przeniesienie zwyczajów walki lądowej na morze tj. podpłynięcie do okrętu przeciwnika, wtargnięcie na jego pokład i wyrżniecie załogi. Anglicy wprowadzili nowy sposób walki: na odległość, wykorzystanie manewrowości i ostrzeliwanie z dział, a nie - walka wręcz.

oto sir Galahad

w którym roku? Takie rzeczy

w którym roku?

Takie rzeczy nie dzieją się w jednym roku. Po rozpadzie państwa Plantagenetów w XIII w. Anglia była ciągle targana konfliktami wewnętrznymi. Sprawy wewnątrz Anglii zostały ostatecznie załatwione w XVI w. przez Tudorów i akurat ostatnia z nich Elżbieta I rozpoczęła kolonizacje Ameryki. Natomiast dynastia Stuartów w XVII w. ostatecznie włączyła Szkocję w skład państwa. Wtedy podjęto ekspansje zamorską, która doprowadziła do trwającej dziesiątki lat rywalizacji z Francją - takiej wojny o wszystkie oceany, zakończonej zwycięstwem Anglii i ustanowieniem największego imperium w dziejach ludzkości.

oto baba jag

No więc nieprawda

Stuartów w XVII w. ostatecznie włączyła Szkocję w skład państwa. Wtedy podjęto ekspansje zamorską, która doprowadziła do trwającej dziesiątki lat rywalizacji z Francją

i to po stokroć:

W roku 1391 zostaje w Gdańsku założona pierwsza faktoria angielska. Jak niesie gminna wieść pojawiło się wiele okrętów angielskich i szkockich z wojskiem i pięcioma tysiącami funtów, które miało wraz z krzyżakami skolonizować Litwę. Wśród wielu żołnierzy znajdował się Henryk Książe Derby. Jest to pierwsza informacja o obecności Anglików na ziemiach polskich.
W roku 1551 powstaje w Londynie pierwsza angielska spółka akcyjna. Jak mówią źródła trzy statki, opuściły latem 1553 ujście Tamizy opłynęły Nordkapp i tam zostały rozdzielone. Jeden statek wraz z całą załogą zamarzł, lecz dwa przepłynęły morze Białe i dobiły do brzegów u ujścia Dwiny gdzie Anglicy w miejscu dzisiejszego Archangielska założyli faktorię handlową. Czy były tylko trzy statki, tego niestety stwierdzić się nie da. Taki był początek Kompani Moskiewskiej działającej do roku 1917.
W roku 1566 z Narwy wypływają aż 42 okręty brytyjskie wyładowane woskiem konopiami i łojem. Raczej były wyładowane złotem „zrabowanym” w Rosji. W 1585 roku wybucha wojna Angielsko-Hiszpańska. Przecież za coś trzeba było tę wojnę prowadzić. Być może prowadzono ją za złoto rosyjskie.
W roku 1579 powstaje Kompania Wschodnia (Północno-Morska Kompania),która dostaje przywilej wyłączności na handel z krajami nadbałtyckimi. Dlaczego tę kampanię założono. Ano dla tego iż Antwerpia w 1576 a potem i Hamburg zamykają przed Anglikami rynki zbytu. Przedstawiciele tej kampanii uzyskali bardzo korzystne warunki działania w zamian za przeniesienie faktorii z Gdańska do Elbląga. Można sobie nabyć taką książkę Kampania wschodnia a Rzeczypospolita w latach 1579-1673 autorstwa pani Barbary Krysztopy-Czupryńskiej.

Jak zatem widać ekspansja morska Anglii i Szkocji rozpoczęła się w roku 1391. Natomiast rabunek via Kompania Moskiewska,jest tylko hipotezą,ale dość kuszącą.

oto sir Galahad

Szanowny Panie! Wysłanie

Szanowny Panie!
Wysłanie statku a nawet trzech, nie jest budową imperium. Jest to handel, podobnie jak założenie faktorii handlowych. Budowa sieci handlowej oraz floty zdolnej do ochrony szlaków handlowych była warunkiem koniecznym i przygotowaniem do budowy systemu kolonii i dominiów. Tu umowną datą może być wysłanie kolonistów do Amerykina Mayflower w 1620 roku.
Ja też mogę Panu zaproponować nabycie książki z tym, że autor będzie inny - Niall Ferguson. Tytuł to: Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat. Gorąco polecam, podobnie jak i inne ksiażki tego autora:)

oto adolfina

Historia toczy się po koleinach

Jom omy (babci) słuchoł i duzo cytoł, nawet ubeckich a i tez kosernych bajarzy, którzy nawet łojcyznę łonego czasu ratować probowali - jeden walcąc u Łupaski , drugi zaś siedząc w ciupie - za więźnia sumiena tam wyrabiający. By być na topie tom i dzentelmena wyspiarskego, i postmodernistę z kraju kowbojów - co pirwsy historie Polski a drugi przysłość świata, spisali - zgłębioł. Wzorem Kadłubka - tom to zebroł wszycko do kupy i tez spisoł, dla ludu cytania.
Cytojcie, tylko minusów nie wstowiojcie. Pyrsk!

oto Iwan Godunow

I tak trwa do dnia dzisiejszego

odgrzewanie "mielonego" puddingu polskiej historiografii, z akcentem na "rozwój niedorozwoju"

Główną siłą społeczną, która w Rzeczpospolitej określiła przebieg procesów peryferyzacji, był stan szlachecki. Szlachta była swoistym „prekolonizatorem wewnętrznym” Rzeczpospolitej. Była podmiotem, który zmieniając układ sił społecznych dla stałego wzmacniania swej pozycji społecznej w państwie, rozwijał peryferyjne struktury folwarczno-pańszczyźniane generując rozwój niedorozwoju, a równocześnie zmieniając swoją wewnętrzną strukturę stanową.

Poloneza czas zacząć?

oto Wojciech Błasiak

Piotr Piętak

Panie Piotrze,
zrobiłem analizę 500 lat historii społecznej i gospodarczej Polski i ziem polskich i to jest bardziej skomplikowane niż koło. Bezsprzecznie największym sukcesem gospodarczym w przełamywaniu peryferyjności europejskiej, a półperyferyjności światowej był okres II Rzeczpospolitej, ze szczególnym wyróżnieniem dla inwestycyjnego planu 4-letniego wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego, przy którym New Deal Roosevelta to skromna kompilacja znanych już polityk gospodarczych. Okres PRL to rozwój w ramach sowieckiego imperium, w którym rozwijaliśmy się ale nie przełamywaliśmy jakościowej semiperyferyjności, wpadając na koniec w pułapkę samozadłużania aż do niewypłacalności. Natomiast III RP to jakościowy regres z elementami regresu ilościowego i głębokie cofanie się w perferyjność, z utworzeniem neokolonialnych struktur zależności bezpośredniej i pogłębieniem zależności techniczno-technologicznej. I oczekującą na realizację, po zaprzestaniu unijnych dotacji w euro, matnią finansowego długu zagranicznego. I w tym sensie ma Pan rację w porównaniu ze schyłkiem I RP. III RP jest skrajnym peryferyjnym cofnięciem w rozwoju dzięki rodzimej gospodarczej Targowicy. I przy utracie 5 mln miejsc pracy, z dramatem 2 milionowej młodej emigracji, 2 mln bezrobotnych zarejestrowanych i 1 mln bezrobocia ukrytego. Takiej skali zdrady stanu i zdrady narodowej w historii suwerennej państwowości polskiej nigdy nie było.
Pozdrawiam
Wojciech Błasiak

oto Wojciech Błasiak

sir Galahad

W I RP część szlachty i elit politycznych obudziła się dopiero po I rozbiorze. W III RP fenomen publicznego zakłamania jest chyba jeszcze szerszy, gdyż obejmuje praktycznie całość elit państwa, od nauki poczynając, a na polityce kończąc. Nieformalna cenzura i jeszcze gorsza poprawność publiczna jest przerażająca.
Wojciech Błasiak

oto Krzych Adam

No właśnie!

Po wojnie północnej w którą Rzeczpospolita wstąpiła jako sojusznik Imperium Rosyjskiego, a z której to Imperium wyszło jako jej hegemon nastąpił okres blisko stu lat niesamodzielności Rzeczypospolitej. W ostatnim okresie tego przedziału czasowego miały miejsce trzy kolejne rozbiory, w wyniku których Rzeczpospolita przestała istnieć.

Zatem zakwestionowane zdanie jest w sposób oczywisty prawdą:

Ostatecznym efektem imperialnego protektoratu Rosji nad Rzeczpospolitą była likwidacja samej Rzeczpospolitej w trzech kolejnych rozbiorach

Nie tak dawno ja sam wyraziłem w innej sprawie opinię o pewnych przypadłościach umysłowych osoby, która wyraziła swą opinię, że ta oczywista prawda jest kłamstwem. Ta moja wypowiedź została usunięta, jako obraźliwa. Zupełnie słusznie zresztą, gdyż w zupełnie celowy sposób tak ją sformułowałem by ona obraźliwą była.

Jednakże co do meritum zasadniczo miałem wówczas rację. Czego dowodzi także niniejszy przypadek nazywania prawdy kłamstwem.

oto Krzych Adam

Niewątpliwie ma Pan rację.

Ja opisałem dwa stany w jakich znajdowała się Rzeczpospolita. Jeden to suwerenny sojusznik Imperium Rosyjskiego przed tą wojną, drugi to poddany hegemona po tej wojnie. Sprawy jak dokładny przebieg wydarzeń podczas tej wojny i moment w którym szale się przeważyły nie były obiektem mych rozważań.

oto ratiofides

z Dziejów Agonii

z Dziejów Agonii Jasienicy:

18 stycznia 1701 roku Fryderyk III (...) ogłosił się "królem w Prusach".(...) Pieniądze pruskie zapobiegły protestom Rzeczpospolitej. Znaleźli się ludzie dość wpływowi by uniemożliwić zwołanie sejmu

Chciałem tym cytatem tylko zauważyć, że właściwie już nas nie było (w niedosłownym ale faktycznym sensie) zanim jeszcze pojawiły się szwedzkie wojska. Zapewne nie miejsce tu by dyskutować treść pojęcia suwerenność, ale chyba zgodziłby się Pan z tym symbolicznym tytułem książki, określającym początek końca raczej w wieku XVII jeszcze.

oto Krzych Adam

Jak najbardziej.

Napisałem powyżej, że "nastąpił okres blisko stu lat niesamodzielności Rzeczypospolitej". Już to sformułowanie, które wyszło mi jakoś tak prawie bezwiednie wskazuje, że nie traktuję końca wojny północnej jako początku tego okresu. Jako że od tego momentu Rzeczpospolita istniała już tylko niecałe trzy czwarte wieku bo jedynie 74 lata.

oto sir Galahad

Zatem zakwestionowane zdanie

Zatem zakwestionowane zdanie jest w sposób oczywisty prawdą:

Ostatecznym efektem imperialnego protektoratu Rosji nad Rzeczpospolitą była likwidacja samej Rzeczpospolitej w trzech kolejnych rozbiorach

A jednak wcale nie jest taką oczywistą prawdą. Wydaje się Panu oczywiste, że zachodzi związek przyczynowo skutkowy pomiędzy tymi wydarzeniami a to nie jest takie znowu oczywiste. W końcu Rzeczpospolita w okresie Semu Czteroletniego zdecydowanie nie była protektoratem podporządkowanym Rosji lecz państwem jak najbardziej niepodległym. Przyczyną rozbioru nie był protektorat lecz odrzucenie go i związane z tym bezpośrednie zagrożenie dla Prus. Tak dla Prus, bo Rosja jeszcze była w stanie to przełknąć. Zdumiewające dla mnie jest jak powszechne jest ignorowanie udziału Prus i Austrii w rozbiorach w sytuacji gdy te dwa kraje zagarnęły całość etnicznych ziem polskich z Warszawą włącznie. Rosja zajęła ziemie etnicznie polskie dopiero wraz z zajęciem Księstwa Warszawskiego w 1813 roku.
To właśnie zachłanność Prus wciągnęła w rozbiory Austrię i Rosję biorących w tym udział przede wszystkim po to by Prusy zbytnio nie urosły. Tylko rozgorączkowane łby i głupota wspierane przez pruską agenturę spowodowały, że te różnice pomiędzy zaborcami nie zostały przez nas wykorzystane.

oto Krzych Adam

Najwyraźniej inaczej czytamy to zdanie.

Dla mnie ono znaczy: "Ostatecznym efektem imperialnego protektoratu Rosji nad Rzeczpospolitą była likwidacja samej Rzeczpospolitej w trzech kolejnych rozbiorach". Zatem z naciskiem na to, że utrata suwerenności na początku XVIII wieku w efekcie wiodła do likwidacji państwa w ostatnich latach tego wieku. To że w trzech rozbiorach jest do podstawowej treści jedynie dodatkiem uściślającym okoliczności w których to nastąpiło.

Dla Pana najwyraźniej to fakt że były rozbiory, może nawet, że trzy jest najwyraźniej najważniejszy w tym zdaniu, a nie tak jak dla mnie powiązanie osiągnięcia przez Rosję pozycji hegemona w stosunkach z Polską z końcowym efektem jakim była likwidacja Rzeczpospolitej.

Ja przecież nie ignoruję udziału Prus i Austrii w rozbiorach. Po prostu nie podkreślam tego gdy jest mowa o Rosji i jej roli, bo i po co? Skoro do czegoś Panu jest potrzebne wspominanie Prus i Austrii to przy okazji dyskutowania tego aspektu być może się wypowiem, ale w tej chwili to nie było tematem wymiany zdań.

O, jeszcze jedno. Proszę nie zgadywać co mi się wydaje. Ja to lepiej wiem i zapewniam Pana, że Pański domysł był niesłuszny. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że choć związek przyczynowo skutkowy, wspomniany z powątpiewaniem przez Pana występował, to nie był on jedynym czynnikiem mającym wpływ na wydarzenia tego smutnego dla nas okresu naszej historii.

oto Bolpasz

Unia polsko-litewska największą katastrofą Rzeczpospolitej.

Bezgraniczne możnowładztwo, wysoce prymitywnej magnaterii litewskiej, doprowadziło do kuriozalnego sojuszu z carycą Katarzyną, jako gwarantem nienaruszalności przywilejów magnackich przez króla polskiego. Łącznie z rozmieszczeniem na swych włościach, jako gwaranta, stutysięcznej armii rosyjskiej, zapewniając "wikt i opierunek".
Gdy car Mikołaj I, zwany "oswobodzicielem", zniósł PAŃSZCZYZNĘ, magnateria w styczniu 1863 roku swych chłopów zniewolonych z widłami na carskie garnizony do boju rzuciła. Powstaniem Styczniowym przeciwko Rosji – "ciemiężycielką polskiego narodu" - nazwanej.
Hucznie obchodzone w II RP rocznice Powstania Styczniowego, przeciwko Rosji, jako "Zaborcy Polski", w tym roku nawet na Portalu Prawica.net nie zasłużyły na najmniejszą wzmiankę.
Pozostaje złożyć wyrazy Hołdu bohaterskim Chłopom - Żołnierzom Powstania! Jednocześnie przedstawić właściwe oblicze inspiratorów Powstania i współczesnych twórców zakłamanej Historii Polski.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.