Katalonia jest tylko pojęciem geograficznym

Tytuł tego tekstu nie jest przypadkowy, lecz w sposób oczywisty nawiązuje do słynnego powiedzenia naszego największego konserwatywnego mistrza w dziedzinie dyplomacji, a mianowicie Klemensa von Metternicha. Wybrałem go zaś dlatego, że wobec panującego w Katalonii zamieszania żaden konserwatysta nie może przejść do porządku dziennego. Tekst ten stanowi również moją polemikę z pro-separatystycznym stanowiskiem wielu “wolnościowców”, z którą zetknąłem się w internecie.

Zawsze odrzucałem abstrakcyjno-liberalną ideologię “prawa narodów do samostanowienia”, szczególnie wtedy, gdyby dotyczyć miała narodowości. Czym jest naród? To stosunkowo liczna grupy ludzi, zamieszkujących zwarte terytorium, zwykle posługujących się tym samym językiem, cieszących się jednością duchową i moralną, a która została uformowana przez wspólną wielowiekową historię wspartą przez posiadanie – nieprzerwane lub przerwane, ale zachowujące świadomościową ciągłość – posiadanie państwa i elit politycznych zdolnych do kierowania nim. Tymczasem narodowość jest to tylko grupa etniczno-lingwistyczna, posiadająca oczywiście poczucie własnej odrębności, własny język lub dialekt, ale nie posiadająca ani odrębności historycznej, ani własnej tradycji państwowej. Z tego powodu stanowczo odmawiam określenia “naród” wobec Katalończyków czy Basków w Hiszpanii, wobec Kurdów na Bliskim Wschodzie lub Ślązaków. Jeśli gotów byłbym, ostatecznie, przystać na formułę, że “każdy naród ma prawo do samostanowienia”, to tylko zastosowaną wobec narodów historycznych, zachowujących własną tradycję państwową. W świecie Cywilizacji Zachodniej to państwo tworzy naród, a nie odwrotnie.

Czy Katalonia miała kiedykolwiek własne państwo? Tak, o ile za takie uznamy Królestwo Aragonii (1035-1479), co jest wątpliwe, gdyż Aragończycy posługują się odmiennym dialektem i w ostatnim referendum udziału nie brali. Odrębne państwo katalońskie – Hrabstwo Barcelony – istniało w latach 800-1137, stanowiąc marchię monarchii frankijskiej. Oczywiście powstało na zasadzie feudalnej, nie odwołując się do żadnej formuły narodowej czy nacjonalistycznej. Potem weszło w skład Aragonii. Ta ostatnia i Kastylia zjednoczyły się w Hiszpanię dzięki małżeństwu Izabelli Katolickiej i Ferdynanda Aragońskiego w 1469 roku. Przez następne stulecia pisarze i historycy pochodzący zarówno z Kastylii i Katalonii zgodnie pisali, że nastąpiło zjednoczenie Hiszpanii (w j. hiszp. często Hiszpania występowała w liczbie mnogiej: Las Españas). Innymi słowy, przez 900 lat o żadnej niepodległej Katalonii nikt nie słyszał i trudno uznać Katalończyków za naród w rozumieniu państwowo-historycznym. To narodowość.

Separatyzm kataloński pojawił się dopiero na przełomie XIX i XX wieku w reakcji na centralistyczne zapędy Madrytu, wykorzystując lingwistyczne różnice. Nie są one zresztą aż tak wielkie. Podkreślane dziś odrębności językowe są przesadzone. Czytam w miarę biegle po hiszpańsku i parę razy w życiu czytałem też teksty po katalońsku. Czytam także biegle po francusku i raz w życiu czytałem tekst po prowansalsku. Nie mam wątpliwości, że prowansalski jest dalszy od francuskiego niż kataloński od hiszpańskiego. W sumie doktryna katalońskiego separatyzmu to nieprawe dziecko reakcyjnej doktryny karlistowskiej, do której na przełomie XIX i XX wieku dorobiono uzasadnienie lingwistyczno-nacjonalistyczne.

Reasumując, uważam naród kataloński za wymyślony przez intelektualistów, filologów i odszczepieńców od karlizmu. To zjawisko, które lewicowi socjologowie, opisujący wrogie sobie nacjonalizmy, określają mianem “wspólnoty wyobrażeniowej”, czyli będącej – jak pisze Benedict Anderson – produktem “filologicznych podżegaczy”.

Jakkolwiek uważam katalonizm za produkt inżynierii społecznej, w powstaniu którego wielką rolę odegrali anarchiści z katalońskich wsi i marksiści z Barcelony, to oczywiście nie zabraniam komukolwiek czuć się najpierw Katalończykiem, a dopiero potem Hiszpanem, a nawet tylko Katalończykiem. Nie bardzo widzę jak państwo narodowe mogłoby, nawet gdyby chciało, wtargnąć w duszę i psychikę mieszkańca Barcelony i narzucić mu jego samoświadomość własnej tożsamości narodowej. Podobnie nie widzę w jaki sposób można komuś narzucić, aby nie czuł się Ślązakiem, lecz tylko Polakiem czy Brytyjczykiem miast Szkotem. Jeśli Katalończycy, Baskowie, Ślązacy i Szkoci chcą tworzyć własne towarzystwa kulturalne, to także mają do tego prawo. Współczesna Hiszpania te prawa zresztą uznaje: Katalonia posiada przecież autonomię, a w księgarniach w Barcelonie sam oglądałem książki drukowane w języku katalońskim.

Słowem, nigdy nie stałem na jakobińskim stanowisku, że republika musi być “jedna i niepodzielna”, scentralizowana i ujednolicona wedle stołecznego modelu. Nawet nie twierdzę, że silne poczucie tożsamości regionalnej zaprzecza tożsamości narodowej. W końcu ojciec nowoczesnego francuskiego nacjonalizmu Maurice Barrès sam definiował się najpierw jako Lotaryńczyk, a dopiero potem jako Francuz. Charles Maurras – inny prorok francuskiego nacjonalizmu – rozpoczynał swoją działalność publiczną, obok Mistrala, w kręgach prowansalskich regionalistów i nawet napisał jeden artykuł w tymże języku (ten o którym wcześniej wspomniałem, że “męczyłem” w tym języku). Każdy Polak, Hiszpan i Francuz może we wnętrzu swojej duszy czuć się kim chce i normalne państwo nie próbuje majstrować w umysłach swoich obywateli.

Jest jednak granica, która rozdziela zdrowy regionalizm od separatyzmu. Jest nią akceptacja granic i integralności państwa narodowego, którego regionalista jest obywatelem i winien być lojalnym obywatelem. Kto chce oddzielać Katalonię od Hiszpanii, Walonię od Belgii czy Śląsk od Polski, ten jest separatystą. Jeśli od chęci przechodzi do czynów, to po prostu łamie prawo, a łamanie prawa winno być karane z całą srogością. Gumowe kule, którymi strzelała hiszpańska policja były kulami na których wypisane były słowa “prawo Królestwa Hiszpanii”. Koniec i kropka.

Adam Wielomski

Historyk idei, monarchista, profesor zwyczajny nauk politycznych. Prezes Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, redaktor naczelny "Pro Fide Rege et Lege" oraz serwisu www.konserwatyzm.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.1875
Ogólna ocena: 3.2 (głosów: 16)

Tematy: 

Dyskusja

oto Michel

A co z prawem Izraela

do własnego państwa, którego nie było przez dwa tysiąclecia?

oto chłop jag

Kto chce oddzielać Katalonię

Kto chce oddzielać Katalonię od Hiszpanii, Walonię od Belgii czy Śląsk od Polski, ten jest separatystą.

Najpierw oddziela się w ciszy gabinetów najważniejszych pupili szatana - tołażysze - potem wędruje forsa do kogo trzeba.
Wniosek?
W przeciwnym razie potencjalni separatyści ani nie pomyślą o jakimkolwiek separatyzmie - tołażysze.

oto Skanderbeg

Wielomski to jedna

wielka żenada. A odkąd się ożenił, stał się zwykłym pantoflarzem bez honoru. Honoru to ten chłoptaś nie miał nigdy, ale wciąż mu się pogarsza.I sobie może wymyślać różne idiotyzmy.

oto Eowina

A czemu ma Pan prawo tak go osądzać?

stał się zwykłym pantoflarzem bez honoru.

Ja żadnych zobowiązań od p. W. nie oczekiwałam, więc nic do niego nie mam. Pan ma coś przeciwko małżeństwu p. Wielomskiego? Miał w tym względzie jakieś zobowiązania względem Pana?

oto Eowina

Chyba Pan nie sądzi, że Katalonia nie ma niepodległości,

bo Wielomski im zabronił? Co do tego, że "po jego ożenku, nastąpiła zmiana", to jest tylko problem p. Wielomskich. Nie wydaje mi się, że ktoś postronny ma prawo wymagać od p. Wielomskiego takiego czy innego zachowania. Nawet jeżeli jest pantoflarzem. to jest jego sprawa.
Ja tej pretensji do sytuacji małżeńskiej p. Wielomskiego, czy czyjejkolwiek, nie rozumiem.

oto MSzach

Czy leci z nami pilot (admin)

Czy leci z nami pilot (admin)???
Bo to żenująco podły, niemoralny, typowo bolszewicki atak na osobę.

oto MSzach

Jednak pilota brak. Zrobiło

Jednak pilota brak. Zrobiło sie typowo

oto Skanderbeg

Przecież to szczegół.

Kobietę rozumiem, ale pana?
Wielomski to zwolennik bata, czyli też absolutyzmu. A tutaj nawet nie pisze prawdy. Kataloński jest bardziej odmienny od hiszpańskiego, niż prowansalski od francuskiego.

oto Dubitacjusz

@ p. Skanderbeg

Wielomski to zwolennik bata, czyli też absolutyzmu.

Czy może Pan wskazać co konkretnie się zmieniło?

oto Skanderbeg

W tej kwestii?

Pewnie nic. Wciąż jest małym chłopczykiem. A trudno odpowiada mi się panu-zwolennikowi "Polska nie rządem stoi".

oto JJerzy

Panie Skanderbeg ...

... bez urazy, ale ten pański ... szał bitewny, bez uzasadnienia i odpowiedzi na zadawane pytania wygląda nieco ... dziwnie. Jakoś tak ... prywatnie. Czyżby p. Wielomski ... uwiódł panu narzeczoną?

oto Skanderbeg

Pan żartuje?

Moja obecna żona nie interesuje się takimi mentalnymi chłopcami.i. Ale faktycznie, Wielomskiego nie trawię. On organizacyjnie jest takim samym destruktorem jak Macierewicz. Wiem to, jako były sympatyk KZM.Gdyby zaś próbował, to wyzwałbym go na pojedynek.
A jeżeli chodzi o meritum. Państwo tworzy naród? Ok, ale każde państwo kiedyś zaczyna swoje istnienie. AWielomski zaś próbuje odpowiadać za katalończyków. Kto mu takie prawo nadał?
Wielomski to świetny uczony, ale mierny człowieczek. Rozwala wszystko czego się dotknie. A swoimi "katechonami" skutecznie skompromitował konserwatyzm, monarchizm, itp.Wg mnie, typowa konfesjonowana "opozycja", a takimi ludźmi po prostu się brzydzę.

oto Eowina

Czyżby poprzednia się interesowała? :)

Moja obecna żona nie interesuje się takimi mentalnymi chłopcami

oto Krzych Adam

Można tak rozumieć to określenie "obecna".

Jako przeciwstawność obecna - poprzednia. Ja kontemplowałem inną możliwość. W przypadku wielożeństwa może ta przeciwstawność przyjąć postać obecna - nieobecna. Na przykład chwilowo, bo pojechała odwiedzić rodzinę.

oto Dubitacjusz

@ p. Skanderbeg:

Wcześniej Pan napisał,

I po jego ożenku, nastąpiła zmiana.

a teraz

Pewnie nic. Wciąż jest małym chłopczykiem.

To zmieniło się, czy nie?

oto Eowina

To rozczarowanie p. Skanderbega p. Wielomskim

wydaje mi się podejrzane. Może nawet nie chodzi o uwiedzenie narzeczonej, ale może p. Skanderbeg miał sam osobiście jakieś plany w temacie małżeńskim z p. W. W dzisiejszych czasach nic nie jest wiadome do końca! :D
Bo ta krytyka jest bardzo osobista. ;)
PS.
A to już się też kojarzy nieszczególnie: ;)

Wielomski to zwolennik bata,

oto Dubitacjusz

facepalm

a kiedyś to był taki poważny portal.

oto Skanderbeg

Udało się mi rozwalić dyskusję?

I dobrze. Bo o czym tu dyskutować. A za "uwiedzenie narzeczonej", pan Jerzy powinien dostać w papę. Ale nie będzie okazji.
Jeżeli chodzi o meritum, to Wielomski jest megalomanem skoro ktoś tak małostkowy próbuje pouczać naród kataloński. I chce im udowodnić, że nie są narodoem. To facet, który uznaje bata, a kolaboracja jest dla niego celem samym w sobie (a nie środkiem do celu).

oto Dubitacjusz

@ p. Skanderbeg, w meritum to się z Panem nie zgadzam

Każdy może wyrażać swoją opinię nt. polityczne i mieć rację (lub nie) niezależnie od cech charakteru.
Też uważam, że Katalończycy nie są historycznym narodem, tylko składową "hiszpańskości".
"Uznawanie bata" to element realizmu politycznego, trzeba liczyć się z konsekwencjami działań.
Odnośnie kolaboracji sądzę, że jest dla prof. Wielomskiego środkiem do celu (jak unikanie marnowania ludzi i zasobów w bezsensownych powstaniach).

oto JJerzy

Nie się p. Skanderberg...

... z tą "papą" tak nie rozpędza. Najpierw jeździ pan jak po przysłowiowej łysej kobyle, po p. Wielomskim, jako koronnego argumentu używając urojonych zmian poglądów w związku z jego małżeństwem, co już samo w sobie czyni pana niezdolnym do roszczenia w stosunku do siebie jakiejś wyjątkowej delikatności, a potem jeszcze zaperza się w jakimś obłędnym, nieudokumentowanym, szalonym krytykanctwie, za jedyne uzasadnienie mającym dziecinne: bo tak.
A co do urojonych zmian poglądów... Czy może przyszło panu do głowy, że to może być zwyczajny rozwój? Człowiek po prostu jest na aktualnym etapie budowania opisu rzeczywistości. Może od zmiany ważniejsza jest ocena merytoryczna, spójność. No, chyba, że pan, jak to (autocenzura) się zdarza wybrał sobie kiedyś pana Wielomskiego za autorytet, za którym bezkrytycznie powtarzał i teraz czuje się po prostu oszukany. Tyle, że takie emocje dojrzały człowiek zwykle jakoś tonuje, ukrywa, lub choć uzasadnia. A tak, wyszło jakoś tak, bez urazy, dziecinnie.

P.S. Z wyżej wyłuszczonymi poglądami p. Wielomskiego, w głównym zarysie, zgadzam się, więc jeśli, zamiast bicia piany, zechce pan podyskutować, chętnie się włączę. A z tą "papą", to może wypada wykazać trochę kultury i nieco zwykłej ostrożności. Skąd bowiem przekonanie, że nie oddam i to z nawiązką?.

oto Marek Bekier

Zastrzegam na początku, że

Zastrzegam na początku, że historię Półwyspu Iberyjskiego znam tylko tyle ile było w podręcznikach do historii. Czytałem podręczniki nie tylko ze swoich lat nauki więc wiem pewnie troszeczkę więcej niż przeciętnie. Nigdy jednak nie złapałem Pana Wielomskiego na fałszowaniu historii więc uznaję, że to co podał w tym felietonie jest prawdą. W przeciwieństwie do wielu komentatorów uznaję, że samo rozumowanie i wnioski z niego wyciągnięte przez Pana Wielomskiego są sensowne.

oto u

To po co ludzie glosuja, jak .........

Skoro WIĘKSZOŚĆzamieszkala w Katalonii żąda seperacji od Hiszpanii, to zgodnie z wciskanymi nam dogmatami demokracji, powinni dostac co chca. Czyli Katalonia bez żadnych dalszych utarczek, gróźb i dobrych rad udzielanych i przez takiego kalibru analityka politycznego jak p.Wielomski, powinna uzyskac niepodleglosc.
Tez dochodze do wniosku, ze p.Wielomski zaczyna sam sobie zaprzeczac. No, Buchanan o ile go znam (zawsze czytam) zapewne takze postawilby niska ocene pod powyższym tekstem.

oto Dubitacjusz

@ p. u

P. Eowina cytuje informację (z wikipedii), że w referendum nie wzięła udziału większość, więc ważne nie jest.

oto u

Pan Dubitacjusz

I Pan wierzy co oficjalne władze podają do wiadomości za pośrednictwem wikipedii?
Ja juz dawno straciłam taka wiarę w oficjalne źródła informacji. Wczoraj oglądałam na RT milionowa demonstracje zwolenników niepodleglości Katalonii., ulice były tak zapchane ludem, że ta masówka skłoniła analityków masowych wystąpień do wydania prognozy o ewentualnym wybuchu wojny domowej o ile nie zostaną spełnione żadania Katalończyków.
Ale im tez nie wierzę, mogli przesadzać, publikować archiwalne zdjecia. Fakt, faktem, ze lawina ruszyla bo dziś czytam, ze najbogatszy region Włoch - Lombardia przeprowadza referendum w sprawie autonomii.
Przyczyna masowych wystapien przeciwko dotychczasowym władzom to jest ciekawa sprawa do rozwikłania, oczywiscie jak sie wykluczy jeden z powodów , ano, niekontrolowany napływ - nachodźów.

oto Krzych Adam

Hmm?

w referendum nie wzięła udziału większość

Znaczy policyjna akcja z konfiskowaniem kart referendalnych i pałowaniem pragnących głosować dobrze się przysłużyła demokracji? Po pomogła wykazać, to co w cytacie powyżej?

oto Czesław

Konflikty są przeważnie emocjonalne

Jak wynika z dyskusji konflikt na linii Skanderbeg - Wielomski, idzie o kobietę, tak to pomiędzy prawdziwymi mężczyznami bywa. Przypominam, że konflikt na linii Piłsudski - Dmowski też swój początek wziął z konfliktu o kobietę ponieważ do tej samej "pięknej Pani" obaj "cholewki smalili". A z tego rozpoczął się konflikt na płaszczyżnie politycznej i trwa do tej pory. Wszystko przez te baby albo raczej "kobieto, ty puchu marny".

oto Gringo

Borze sosnowy! To nie na

Borze sosnowy! To nie na temat, ale Panie Czesławie, litości! Potrzeba wielkiej nieznajomości myśli politycznej Dmowskiego i Piłsudskiego, historii oraz genezy konfliktu PPSu z NZRem i Ligą Narodową, żeby powtarzać te bujdy o kobiecie.
To po prostu są na tyle dwa różne światopoglądy i wizje świata, że ciężko znaleźć jakąkolwiek wspólną płaszczyznę. Nie było potrzeba do tego żadnej niewiasty.

oto Czesław

Panie Gringo

Panie Gringo może w tej genderowskiej Hameryce to nie doceniają płci pięknej, bo tam nie wiadomo kto chłop a kto baba. W Polsce to zaręczam Pana że wszystko zaczyna się i kończy na babach a nie jakimś śmiesznym światopoglądzie i wizji świata, bo Pan takie banialuki wypisuje. Zawsze przecież chodzi o babę. Pozdrawiam serdecznie.
Kochane baby, ach te baby!
Człek by je łyżkami jadł - bul, bul, bul, bul...
Tęgi chłop, co lekko w ręku łamie sztaby,
Względem baby jest tak, jak dziecko, całkiem słaby.
Baby, ach te baby! Czym by bez nich był ten świat?
Co tu łgać, co tu kryć, spróbuj bez baby żyć,
Gdy ci uda się taka sztuka, toś jest chwat!

oto Ireneusz

Doskonała diagnoza

Tak łatwo wszyscy dali się zapędzić w dyskusje o przysłowiowym zaćmieniu słońca, że nie zauważył nikt clue wszystkich dążeń separatystycznych:

Separatyzm kataloński pojawił się dopiero na przełomie XIX i XX wieku w reakcji na centralistyczne zapędy Madrytu, wykorzystując lingwistyczne różnice.

Na tej samej zasadzie pojawia się separatyzm śląski. Zawsze Polska (IIRP, PRL i IIIRP) traktowała Ślązaków po macoszemu, oprócz czasów Gierka - gdzie dostawali aż tyle, że zasłużenie obarczeni zostali przez resztę Polski winą za krzywdy prawdziwe i wątpliwe. Tam, gdzie pojawia się centralizm i wykluczenie, tam powstanie separatyzm. Tam gdzie ktoś zwietrzy w tym interes, tam powstanie separatyzm. Tam, gdzie da się ugrać albo prywatę, albo i interes "narodowy" - tam natychmiast powstanie separatyzm. Ślązacy wykorzystywani są przez Niemców i zawsze byli wykorzystywani. Choć wpływy czeskie były na Śląsku najdłuższe i największe, ale niemieckość odcisnęła ciężki i znaczne piętno. Jednakże, Ślązacy dziś jako konserwatyści i tradycjonaliści nie dadzą się łatwo wykorzystać przez Mutti, która promuje multikulti. I Śląsk oraz jego separatyzm zamarły w bezruchu. Czekają na swój czas.
Za to Katalonią da się obecnie grać. I się gra. Jak widać, słychać i czuć.
Pytanie więc jak zwykle - kto gra i w jakim celu?

oto mapa

Czym jest naród?

"Czym jest naród? To stosunkowo liczna grupy ludzi, zamieszkujących zwarte terytorium, zwykle posługujących się tym samym językiem, cieszących się jednością duchową i moralną, a która została uformowana przez wspólną wielowiekową historię wspartą przez posiadanie – nieprzerwane lub przerwane, ale zachowujące świadomościową ciągłość – posiadanie państwa..."

Przyjmując taką definicję, należałoby stwierdzić, że ani tacy Słoweńcy, ani Słowacy, czy np. Albańczycy nie są narodami.
Na marginesie procesy narodowe w Europie Zachodniej przebiegały inaczej niż w Europie Środkowej i Wschodniej. Niemniej jednak nie można moim zdaniem uzależniać uznania jakiegoś etnosu za naród od faktu czy posiadał on tradycję państwową. Raczej jest tak, że jeśli istnieje etnos wyróżniający się swoją kulturą, językiem, religią i posiadający poczucie swojej odrębności od innych narodów czy etnosów, to można przyjąć, że znajduje się on w punkcie wyjścia do budowy świadomości narodowej. Czasem ten proces może ulec zahamowaniu: vide Serbołużyczanie, czasem w sprzyjających okolicznościach może przeradzać się w proces budowy odrębnego narodu (Łotysze, Estończycy), a czasem także do osiągnięcia przez ten naród organizacji państwowej. Naprawdę trudno udowodnić tezę, że Łotysze, czy Estończycy mieli przez XX wiekiem jakąś trwała formę swojej państwowości i trudno udowodnić, że nie byli ukształtowanymi narodami przed okresem w którym układ geopolityczny umożliwił im stworzenie własnych państw. Fakt odwołania się do własnej tradycji państwowej oczywiście ułatwia tworzenie, czy odbudowę świadomości narodowej (vide Bułgaria), ale nie może przesądzać o jej istnieniu.

oto gość

Słoweńcy, Słowacy, Albańczycy

Słoweńcy, Słowacy, Albańczycy, Łotysze, Estończycy?

Ja bym "przywalił" mocniejszym przykładem:
Irlandczycy
Czy Irlandczycy są narodem? Zważywszy na to, że:
- mają własnego języka (płynnie językiem iralndzkim mówi ok. 1% Irlandczyków, 100% Irlandczyków , za to plynnie mówi angielskim )
- większość Irlandczyniów żyje poza Irlandią (na świecie ok. 100 mln ludzi przyznaje się do irlandzkiego pochodzenia, a ludność Irlandii to tylko 6.5 mln)

oto Ireneusz

To, że oparli się anglikanizmowi, utrzymali się przy katolicyźmie - świadczy, że są osobnym niezależnym narodem. Po kiego czorta im więc osobny i "jedynie własny" język?
Ba!
Tutaj dochodzimy do następnej konkluzji - ważna jest unikalność i poczucie własnej wartości, aby tworzyć naród?

oto Andrzej z Bełtymora

¡Visca Catalunya!

Katalonia istniała w przeszłości jako niepodległe królestwo pod różnymi nazwami (część składowa Korony Aragońskiej, czy Hrabstwo Barcelony), i to od prawie tysiąca lat. Jej aspiracje do wyzwolenia się od Hiszpanii mają długą historię, są jak najbardziej usprawiedliwione i logiczne. Poza tym, Katalończycy mają swój odrębny język i bardzo bogatą kulturę. Do wybitnych Katalończyków należą tacy giganci kultury jak Salvador Dalí, Antoni Gaudí, Joan Miró, Josep (José) Carreras, Pau (Pablo) Casals. Ci artyści zawsze czuli się Katalończykami, a nie Hiszpanami. Tylko ludzie złej woli, tacy jak p. Wielomski, czy np. p. M. Karnowski (ten to mówi nawet, że nie ma narodu katalońskiego) i paru innych komentatorów na tym forum, mogą odmawiać dążeń niepodległościowych Katalończykom. Podejrzewam, że takie dziwne poglądy mogą mieć coś do czynienia z obawą o Śląsk. Ależ to zupełnie inna bajka, innymi słowy, co ma piernik do wiatraka. Ciekawi mnie, ilu z Was tutaj sprzeciwiało się gdy Jankesi siłą odbierali Kosowo Serbii

oto JJerzy

Jestem tu już ...

... dostatecznie długo, aby odpowiedzieć na pytanie

Ciekawi mnie, ilu z Was tutaj sprzeciwiało się gdy Jankesi siłą odbierali Kosowo Serbii

Odpowiadam: większość.
Poza tym uważam porównanie za niewłaściwe. Bowiem poza faktem słuszności dążeń niepodległości Katalonii, lub nie, oni tam byli i są od dawna. Tymczasem osobnicy zwani kosowarami to twór sztuczny, efekt najazdu pasożyta na organizm gospodarza. To mniej więcej tak, jakby murzyni z Afryki północnej utworzyli sobie np. odrębne państwo w okolicach Marsylii.

oto Andrzej z Bełtymora

Nieporozumienie

Panie JJerzy, najwyraźniej mnie Pan nie zrozumiał. Otóż, nawiązując do Kosowa, chciałem jedynie pokazać, iż obca siła chce odebrać narodowi prawo do jego tożsamości, terytorium, czy odzyskania niepodległości, przy obojętności reszty świata. I choć, jak Pan twierdzi, większość aktualnych tutaj forumowiczów była przeciwna oddania Kosowa sziptarskiej mafii, to rządzący naszym nieszczęśliwym krajem szybciutko, i pewnie wypełniając instrukcje z pewnej ambasady, zatwierdzili rozbiór Serbii. Co poprzednio uczynili względem Jugosławii, a jeszcze wcześniej i nas podobnie potraktowali zachodni sojusznicy....., no ale, nie warto już wspominać tego o czym wszyscy wiemy. Co do Katalonii, jestem zaskoczony, że tylu Polaków sprzeciwia się potencjalnej niepodległości tego starego kraju, stając w obronie imperializmu hiszpańskiego.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.