Łyżka dziegciu w beczce miodu czy odwrotnie?

Trudno nie ucieszyć się z informacji, że polskie spółki państwowe odnotowują rekordowe zyski. Dochody za pierwsze półrocze podstawowych firm państwowych przekroczyły trzykrotnie to co zarabiały te same przedsiębiorstwa w ostatnim roku rządów Platformy i PSL. Nawet „Misiewicze” wstawiani przez PiS na stanowiska w spółkach mają lepsze wyniki niż fachowcy z PO.
Informacja podawana przez wszystkie serwisy (nawet te nieżyczliwe rządowi) nie pozostawiają złudzeń. Totalna opozycja może pakować walizki, a jej liderzy Schetyna, Budka czy Petru powinni jak najszybciej wykupić bilety na jakąś Maderę i to bilety w jedną stronę.

Ba, tylko skoro jest tak dobrze to co w głównych wiadomościach, tuż po radosnej informacji o wynikach spółek robi pani premier z kompletnie bezsensownym programem „Otwartych Stref Aktywności” w ramach którego rząd da jakieś tam sto milionów na budowanie boisk we wioskach i małych miejscowościach? Dlaczego ten program jest bezsensowny? Ano dlatego, że od budowania placyków zabaw są samorządy, a rząd żeby dać 100 mln musi z gospodarki zabrać ze 200. Tak, tak – rząd nic nie daje z własnej kieszeni bo nie ma, a żeby dać musi najpierw zabrać tym co mają czyli obywatelom.

No i pozostaje problem efektywności takiego budowania ze szczebla Warszawy boiska gdzieś w Wąchocku Dolnym. Założę się, że połowa wybudowanych w ten sposób placyków będzie po roku stała pusta, a miejscowi wandale powyrywają słupki, deski od ławek i co tam się da. Już widzieliśmy czym się kończy centralizm za PRL i stąd w 1990 Sejm uchwalił najlepszą ustawę o samorządzie oddając kompetencje społecznościom na dole. Teraz Pani Beata przewraca to wszystko do góry nogami i jak dobra ciotka funduje „małym społecznościom” placyki zabaw.

Tuż za informacją o OSA-ch wiadomości podały kolejną dobrą (w mniemaniu propagandystów) informację, że wicepremier Morawiecki zgodził się na zwiększenie nakładów na służbę zdrowia o 3 mld. Czy to dobra wiadomość? Czy świadczy ona do tym, że w służbie zdrowia się poprawi, znikną kolejki?

Moja żona oglądająca ze mną wiadomości zapytała przytomnie: „A na co pójdą te pieniądze? Przecież lekarze i tak pracują i będą pracowali. Nie dostaną chyba podwyżek?”

I to jest dobre pytanie bo skoro mamy dosyć lekarzy, skoro mamy urządzenia medyczne to dlaczego powstają kolejki? Dlaczego pacjent w Polsce musi czekać 2 lata na operację zaćmy, ale bez żadnego czekania natychmiast zrobią mu tę operację polscy lekarze pracujący w czeskim szpitalu w Cieszynie (Jak to dobrze, że nie przyłączyliśmy po wojnie Zaolzia). Ba, zapłaci za to polski NFZ. Czy ktoś potrafi mi wytłumaczyć jaka w tym jest logika, że polski NFZ nie ma pieniędzy na zapłacenie za operację w Polsce, ale ma na opłacenie jej w Czechach?

Nie znam się szczególnie na służbie zdrowia, ale myślę że przyczyną kolejek i stałego kryzysu polskiej państwowej medycyny jest jej całkowita organizacyjna nieracjonalność tej sfery. Nikt nie wie która „procedura” ile powinna kosztować i nikt nie jest zainteresowany żeby to wiedzieć. W ten sposób za jedno państwo (poprzez NFZ) płaci za dużo i nie zostaje forsy na opłacenie w odpowiednim czasie całości koniecznych usług. Problemy te można rozwiązać poprzez częściowe dopłacanie do zabiegów przez pacjentów i w zasadzie nie ma innego rozwiązania. No ale taka reforma – choć logiczna i prawidłowa – jest niepopularna, a rząd chce być przede wszystkim popularny. Dlatego rozdaje pieniądze i to nie te które zarabia, ale te które pożycza. Bo na te wszystkie ogródki, placyki i inne dobrodziejstwa nasz rząd pod kierunkiem Pani Beaty pożycza rok w rok grube miliardy. I oto dobra koniunktura, która sprawia że nasze firmy biją rekordy zysków, zostaje zmarnowana na prezenty dla wyborców.

Większość społeczeństwa nie musi znać się na meandrach budżetowej polityki i zapewne cieszy się że będą placyki i że „rząd dopłaci”. Ale koniec takiego rozdawnictwa musi być smutny. Stąd moje pytanie o łyżkę dziegciu i beczkę miodu.

oto Janusz Sanocki Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP.
Dziennikarz, polityk, były burmistrz Nysy, jeden z liderów Obywatelskiego Ruchu JOW, inicjator Kongresu Protestu.
Autor Miesiąca Prawicy.net w lipcu 2013

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.88889
Ogólna ocena: 3.9 (głosów: 9)

Dyskusja

oto adam_54

Tak z ciekawości....

Trudno nie ucieszyć się z informacji, że polskie spółki państwowe odnotowują rekordowe zyski. Dochody za pierwsze półrocze podstawowych firm państwowych przekroczyły trzykrotnie to co zarabiały te same przedsiębiorstwa w ostatnim roku rządów Platformy i PSL.

Jeśli już p.Sanocki podaje nam tak radosną wiadomość o trzykrotnym wzroście zysków państwowych spółek... to może by tak za razem poinformował z jakiego tytułu owe zyski powstały, t.j. czy te zyski powstały z.......
1. Zrobiło się "sucho" na rynku - spółki zwiększyły produkcję i sprzedaż wyrobów...
2. Spółki zwiększyły ceny , bez zwiększenia produkcji i sprzedaży
3. Dokonano przesunięć właścicielskich na GWP, dzięki temu zamiast wynik dodawania 2+2= 5 aktualnie jest np.5,3
4. Jakieś inne powody wzrostu zysków ?
Bo wiersz pan, panie Sanocki ... radować to się można wyłącznie gdy jest z czego..
.. bo np. z tego, że gdy prostytutki zaliczono do twórców PKB, wzrósł PKB .... to radowanie się jest bezsensem.

Pozdrawiam zaciekawiony

oto PKK

Jakość i dostępność kosztują

.

Kolejki będą w dalszym ciągu, skoro publiczne wydatki na zdrowie są wręcz znikome. Około 4,5% PKB stawia nas w ogonie państw OECD. Również tych, gdzie opieka medyczna jest... całkowicie prywatna.

Nikt nie wie która „procedura” ile powinna kosztować i nikt nie jest zainteresowany żeby to wiedzieć.

Kompetentni na pewno wiedzą, ale widocznie nie mają interesu w tym, by postawić się wpływowym środowiskom. Nacisk na wycenę musi występować, skoro znaczna część środków NFZ trafia do podmiotów niepublicznych, a więc w 100% komercyjnych.

oto Ireneusz

Podwójne dno

Nacisk na wycenę musi występować, skoro znaczna część środków NFZ trafia do podmiotów niepublicznych, a więc w 100% komercyjnych.

Firma prywatna wycenia swoją usługę np. usunięcia zaćmy na x złotych. Podbiera więc tą usługę szpitalowi okulistycznemu, który aby dostać identyczny kontrakt musi po prostu dorównać jakości usługi tej firmie prywatnej. Jakość jest w dół, wbrew pozorom. Bo firma prywatna zrobi swoją "usługę" i wywala człowieka za drzwi. OK. Ale w przypadku jakiegokolwiek problemu, pacjent nie ma żadnej szansy na ratunek dla swego wzroku w tej firmie. Bowiem ta firma nie jest do tego absolutnie dostosowana, a usługa nie jest kompleksowa. Pacjent trafia do szpitala. Którego usługa teoretycznie powinna być wyceniona identycznie. Nie może, skoro ma zupełnie inną bazę do obsługi takowej "usługi". Musi mieć łóżka, wolne łóżko oczekujące na wypadek potrzeby. Do tego pielęgniarkę, anestezjologa, chirurga, okulistę. Cały zespół interdyscyplinarny. Plus media. No ale z punktu widzenia liberała-pacjenta ta usługa jest TAKA SAMA, płatna powinna być tak samo. Więc szpital zaczyna ciąć. A to na pensji lekarza też. Normalny i myślący lekarz woli wtedy zarobić więcej w tamtej prywatnej, w dodatku bez żadnej odpowiedzialności. No bo cóż to za odpowiedzialność, gdy jedynie nadzoruje maszynę obsługującą USŁUGĘ wykonania usunięcia zaćmy? A procedura zamyka się z jej wyłączeniem?
Kółko się zamyka. Kapitalizm liberalny zabija szpitale, jest szkodliwy statystycznie też dla pacjenta. Mimo, że statystyka statystyką, a zadowolonych szczęściarzy troszkę jest. Oby było ich jak najwięcej.

oto Krzysztof M

Nieraz słyszałem o prywatnych

Nieraz słyszałem o prywatnych klinikach położniczych, gdzie ciężarna z powikłaniami ciąży była wyrzucana na ulicę. Pobliski szpital musiał takie przypadki przyjmować...

oto Kmieć

Panie Krzysztofie M. miły

Bo powikłania są kosztowne, a nie po to się zakłada prywatne kliniki, żeby zyski nie pozwalały na natychmiastowe "godne" życie właścicieli.
Typowe działania kapitalistów: prywatyzacja zysków (najlepiej krociowych) i uspołecznianie kosztów.

oto Ireneusz

Ale to nie wina prywatnych klinik

Ani tym bardziej nie jest to wina ich właścicieli.
To jest wina tego, co ustala i podpisuje kontrakty. Czyli jest to wina bardzo mądrych ludzi z ulicy Wiejskiej, którzy nie majac pojęcia co robia dając się wodzić za nos - piszą prawo. Nie słuchają tych, co protestują. No bo jakże słuchać tych pazernych lekarzy, pewnie chcą nowe auto. Nie słuchają nawet własnego rozumu, bo go nie posiadają. A sumienia mają wyjątkowo czyste, kompletnie nieużywane. Prawo wykonują urzędnicy państwowi zatrudniani w różnych intratnych enefzetach, według klucza osobistego. A wszystkiemu przyklaskują liberałowie, rozprawiając z mlaskaniem o niewidzialnej ręce rynku. Po drugiej stronie stoją fachowcy politykierzy raz rządu, raz opozycji - i kręcą reklamówki z karetkami pogotowia z wrzutnią na monety. I tak się wszystko toczy.
A ci, co NAPRAWDĘ potrafią to naprawić - są wykopani poza margines. Oni są ci źli, bo ktoś musi być kozłem ofiarnym.

oto Ireneusz

Jak dla mnie

Wiele tam słów, a zero zmian. Ale w sumie nie jestem specem. Niech się wypowiadają zainteresowani.
O!
Jedna rzecz mi wpadła w oko. Jest w dokumencie, że mamy 33 tysiące lekarzy POZ (26 tysięcy ma listę aktywną). Jednemu lekarzowi wolno opiekować się chyba 2500 albo 2800 pacjentami. Stąd wynika, że ponad 90 milionów obywateli ma swojego lekarza POZ. Skoro jest nas 30mln, to (poprawka błędnych wyliczeń i zmiana tezy) jesteśmy w czołówce najlepiej zarządzających opieką zdrowotną krajów, gdzie na jednego lekarza przypada JEDYNIE po ok 900 pacjentów!!!!

Wyjaśnię, skąd poprawka. Otóż korzystając z windowsowego kalkulatora zniknęło mi jedno zero w odczycie. A że nie pomyślałem co naprawdę liczę, odczytałem to jako brak lekarzy, a nie ... nadmiar. Zafiksowany bowiem jestem w rzeczywistości, w której do lekarza POZ muszę zapisywać się na tydzień wcześniej. A kiedy numerek mam przy końcu dnia pracy, zmęczony lekarz mówi mi, że jestem pięćdziesiąty - sześćdziesiąty. A za mną przecież jeszcze kilku, kilkunastu ludzi. Oraz ci, którzy są pilni, ledwo trzymający się na nogach. W mojej przychodni na lekarza jest zapisanych te prawie trzy tysiące ludzi.
Policzmy - 7 godzin realnej pracy, 60 osób oznacza na jednego pacjenta 5 minut (2 minuty na wymianę uprzejmości i wyminięcie sie w drzwiach. Co mozna w 5 minut? Pchłę złapać? A tu zonk. Lekarzy okazuje się, że statystycznie jest 3 razy więcej niż w innych krajach w opiece podstawowej. Wczoraj wieczorem więc zdzwoniłem do "mojego kontaktu" :-) Wytłumaczył mi: "Chłopie, w kartotekach POZ są zarejestrowani lekarze emeryci, już nie mający siły pracować. Są też i ci, którzy jeszcze jakieś siły posiadają, ale zdrowie im często przeszkadza. Aby być zarejestrowanym jako lekarz POZ, wystarczy że widnieje on na grafiku przyjęć codziennie, byle po jednej godzinie. Po co im to? Ano dzięki temu właściciel przychodni ma działającą listę, a oni mają możliwość wypisywania recept dla swojej rodziny i sąsiadów".
Wniosek - statystyka statystyką. A z problemami walczy się zgodnie z tym, co napisał Wielki Kisiel.

oto Marek Bekier

Mam pewne obawy, że niektórzy

Mam pewne obawy, że niektórzy lekarze zostali policzeni kilkakrotnie. Chodzi o dwie liczby: 33 tysiące zatrudnionych w POZ i tylko 26 tysięcy mających uprawnienia do posiadania listy pacjentów. Posiadanie swojej listy pacjentów jest uzależnione od liczby godzin, przyjmowania w danym POZ. Dodatkowo te godziny nie mogą być skumulowane w jednym czy dwóch dniach lecz rozłożone bodaj na min. 4 dni w tygodniu. W małych POZ bywa tak, że tylko jeden lekarz ma swoją listę a pozostali mają po kilka godzin przyjmowania na tydzień. Jednocześnie mają oni swoje listy w sąsiednich, większych POZ mając tam też odpowiednio dłuższy czas pracy na tydzień. Czy aby nie jest tak, że jest tylko 26 tysięcy lekarzy w POZ a pozostałe 7 tysięcy to drugi lub kolejny raz policzeni ci spośród 26 tysięcy, którzy dorabiają pojedynczymi godzinami?

oto Ireneusz

I tak, i nie

W moim lokalnym POZ pracuje lekarz nie mający uprawnień, bo ma nieakceptowalną specjalizację. Bo akceptowalną jest specjalizacja rodzinna, ogólna, pediatria i choroby wewnętrzne - według ustawy, chyba nie pominąłem nikogo. A on jest chirurgiem, po operacji ręki nie jest w stanie co najmniej przez rok pracować w swoim zawodzie. A z czegoś musi żyć. Myślę, że to mogą być właśnie tacy lekarze, o niewłaściwej specjalizacji. Albo bez żadnej specjalizacji. Przynajmniej jakiś odsetek. A ile naprawdę jest tych podwójnie liczonych - nie wiem.

oto MSzach

Chyba nie tak. Moim zdaniem

Chyba nie tak. Moim zdaniem to jest skutek państwowego monopolu na ubezpieczenia zdrowotne.

oto Ireneusz

Monopol monopolowi nierówny

Są monopole naturalne. Ale i są monopole pasożytnicze.
Monopol naturalny to świadczenie jakiejś usługi społeczeństwu, w ramach dobra wspólnego. Czasem społeczeństwo nie chce, albo nie rozumie pewnych skutków do których jest przymuszane. Na przykład w kraju wolnym otyłość jest normą. W krajach prowadzących monopol dla celów zdrowego społeczeństwa to się zazwyczaj nie zdarza.
Monopol pasożytniczy jest zawsze monopolem prywatnym, liberalnym. Pod osłoną działań ku celom "wolnego rynku" ktoś robi wielką kasę wykorzystując swoją siłę i brak równouprawnienia - opiekę silnego przez prawo państwowe sprzyjające silnym (czysta demokratura kierowana przez mniejszość).
Czy coś takiego jest możliwe w Singapurze czy Japonii? Ale w USA i Polsce tak. Papierkiem lakmusowym jest między innymi wskaźnik otyłości, czyli braku dbałości o siebie, a więc o pieniądze na utrzymanie zdrowia. No bo po co dbać o pieniądze, skoro one są "w budżecie", powinno być ich więc więcej - "BOMISIE należy", no nie? Najbardziej pyskaci są ci biedni, ale i ci bogaci!

oto MSzach

Zarabiać pieniadze mozna

Zarabiać pieniadze mozna róznie: uczciwie lub nie. Ale najłatwiej, najszybciej zarabia sie w kooperacji z państwem.
Państwo nie moze tego 'naprawić' monopolizując sobą rynek. Instytucjonalnie wydawać się moze uczciwie ale usługę w końcowej fzie wykona ta sama osoba, która wykonałaby ja i bez tego monopolu. Tak więc w miejsce normalnej konkurencji państwo stworzyło nową grę, grę o srodki. Wychodza nonsensy, że biurwa temu kompleksowemu da trochę a temu niekompleksowemu tez trochę. Ale ten wysokowyspecjalizowany zrobi wiecej zaćm temu kompleksowemu każąc naprawiać niedoróbki. I kompleksowy - dzis zazwyczaj publiczny - tonie w długach I wtedy juz nie daleko do hasła 'wyzyskiwacz'.

Gdybysmy byli ubezpieczani (nie leczeni) na zasadzie gry rynkowej to wtedy my wolnym wyborem wybieralibyśmy firmę do leczenia. Firma niekompleksowa bez umowy na wpadki nie mogłaby być certyfikowana przez mojego ubezpieczyciela bo kazda taka wpadka to gigantyczne pieniadze do wypłaty dla firmy ubezpieczeniowej.

PS. Wiem ze do tego potrzebna jest jeszcze zmiana systemu stanowienia prawa na common law. Bez tego pojedynczy a poszkodowany obywatel nie byłby wielkim zagrozeniem dla firm często globalnych z armia prawników do dyspozycji....
Niestety tak stara jak i dobra zmiana takiej dekolektywizacji ani mysli wprowadzić.

oto Ireneusz

I zgadzam się, i nie

Bez tego pojedynczy a poszkodowany obywatel nie byłby wielkim zagrozeniem dla firm często globalnych z armia prawników do dyspozycji....

Prawda jest taka, że pojedynczy człowiek nigdy nie ma mocy zrównania się z instytucją. Czyli oprócz common law jeszcze potrzebne byłyby prawdziwe gwarancje państwa i prawa. A tu, niestety, wpadamy w kółko graniaste, bowiem zaczyna decydować jakaś biurwa, a rządy przejmie jakiś cwaniak.
Powiem tak, że idealnym teroretycznie państwem według pańskiego modelu były USA. Tam istniało (do czasów Obamy) zabezpieczenie ubezpieczeniowe. Zaprowadziło ono opiekę medyczną w Stanach w kozi róg, a tak naprawdę zyskują na tym systemie tylko i wyłącznie właściciele firm ubezpieczeniowych, prawnicy i w jakimś stopniu wyokospecjalizowani medycy - ale kosztem długości swego życia. Większość lekarzy w USA nie dożywa emerytury. Gdzieś pomiędzy prawnikami a ubezpieczycielami funkcjonuja ci wszyscy pacjenci, których znakomita większość już nie była pewna swego statusu - tak wygrał Obama. Nie na biednych i Murzynach. Ale na prawnym bezprawiu i działaniu tej niepoprawnej części common law - która nie daje równości stron, stawia raczej na ugodę. Stawia na odszkodowania, a te skutkują na kosztach ubezpieczeniowych.
W przeciwieństwie do pana, ja nie widzę złotego systemu. Nie wierzę ani w monopol państwa, ani tym bardziej w konkurencję ubezpieczeniową.

oto MSzach

"W przeciwieństwie do pana,

"W przeciwieństwie do pana, ja nie widzę złotego systemu."
Skad wniosek, że ja widzę? -:)
Osobiscię dziele na lepsze i gorsze rozwiązania. 'Złote' pozostawiając Panu Bogu

oto Ireneusz

No to się zgadzamy :-)

Dobrze się rozmawia z ludźmi, którzy argumentują i pochylają się ku innym argumentom. Jak dla mnie, miałoby szanse się udać połączenie takie, gdzie firmy ubezpieczeniowe musiałyby konkurować wobec pacjentów, świadczeniodawcy wobec firm ubezpieczeniowych, a prawnicy byliby wykopani przez aparat państwowy na zewnątrz tego systemu celem powstrzymania eskalacji roszczeń wobec wszystkich prawdziwych i urojonych "błędów medycznych". Błędami musiałaby zarządzać ta wcześniej przytoczona konkurencja. Jak to zrobić - nie wiem :-(

oto chłop jag

Łyżka dziegciu w beczce miodu

Łyżka dziegciu w beczce miodu czy odwrotnie?
Gierkowskiej propagandy sukcesu przebić się nie da - tołażysze. Natomiast w atrapie Polski mamy taką oto sytuację, że forsę pozyskiwaną z eurokołchozu należy zmarnować na bzdurne inwestycje w postaci np. brukowanych alejek i ławeczek na kompletnym zadupiu - natomiast tzw. służba zdrowia to rodzaj - eutanazji niespodzianki - po polsku - tołażysze.
Wniosek?
Utrzymywać dany kraj w dziadostwie jest trudniejsze dla okupanta - niż nie przeszkadzać aby kraj ów się rozwijał - tołażysze.

oto MSzach

Starczy już tych prób

Starczy już tych prób naprawiania panstwem słuzby zdrowia. System ubezpieczeń zdrowotnych wyjąć z najdroższych rąk państwowych , zarządzanie służby zdrowia urynkowić.i tyle

oto MSzach

W temacie 100mln od P.

W temacie 100mln od P. premier...
Za duzo jest jeszcze lokalnych administracji z rekomendacji ponowoczesnych więc dlatego coraz wiecej programów 'gadżetowych' bedzie miało charakter centralny z pominieciem lokalnych władz
Efekt również programu 500+ z inicjatywy centralnej łatwo kojarzonej z 'dobroczynną' partyją.

oto YogiBeer

No i pozostaje problem

No i pozostaje problem efektywności takiego budowania ze szczebla Warszawy boiska gdzieś w Wąchocku Dolnym. Założę się, że połowa wybudowanych w ten sposób placyków będzie po roku stała pusta, a miejscowi wandale powyrywają słupki, deski od ławek i co tam się da.

Lepiej byłoby stawiać na prowincji zakłady produkcyjne - państwowe, lub dofinansować prywtne za udział w przyszłych zyskach. Ale nawet keynesowskie zakopywanie butelek z pieniędzmi na prowincji, żeby ktoś z prowincji je sobie odkopał jest pomysłem dobrym. Chodzi o transfer siły nabywczej z miast na prowincję - o ile obiekty będą budowane przy użyciu lokalnych pracowników.

Bo na te wszystkie ogródki, placyki i inne dobrodziejstwa nasz rząd pod kierunkiem Pani Beaty pożycza rok w rok grube miliardy. I oto dobra koniunktura, która sprawia że nasze firmy biją rekordy zysków, zostaje zmarnowana na prezenty dla wyborców.

Kwoty idące na ogródki i placyki to są "waciki" w porównaniu z miliardami na zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego.

Nie znam się szczególnie na służbie zdrowia, ale myślę że przyczyną kolejek i stałego kryzysu polskiej państwowej medycyny jest jej całkowita organizacyjna nieracjonalność tej sfery. Nikt nie wie która „procedura” ile powinna kosztować i nikt nie jest zainteresowany żeby to wiedzieć. W ten sposób za jedno państwo (poprzez NFZ) płaci za dużo i nie zostaje forsy na opłacenie w odpowiednim czasie całości koniecznych usług. Problemy te można rozwiązać poprzez częściowe dopłacanie do zabiegów przez pacjentów i w zasadzie nie ma innego rozwiązania.

Miliardy utopione w bezużytecznym złomie militarnym postawiłyby służbę zdrowia na nogi. "Zapaść" służby zdrowia była wyreżyserowanym przygotowaniem do jej prywatyzacji przez PO. Społeczeństwo miało być wściekłe na jakość usług, jednocześnie - placówki służby zdrowia - na krawędzi bankructwa i zadłużone po uszy. W takiej sytuacji "prywatyzacja" nie spotkałaby się z ostrym sprzeciwem. Na szczęście ten plan legł w gruzach, bo PO zostało odsunięte od władzy, a elektorat PiS prędzej wywiezie Naczelnika Państwa na taczce niż pozwoli na taki numer.

oto Krzych Adam

No właśnie.

To jest takie przysłowiowe (za mych młodych lat) duże piwo w małym kuflu.

oto Mar.Jan

Czytam czytam i sie boję...

Nie znam się szczególnie na służbie zdrowia, ale myślę...

polskie spółki państwowe odnotowują rekordowe zyski. Dochody za pierwsze półrocze podstawowych firm państwowych przekroczyły trzykrotnie to co zarabiały te same przedsiębiorstwa w ostatnim roku rządów Platformy i PSL.

Założę się, że połowa wybudowanych w ten sposób placyków będzie po roku stała pusta, a miejscowi wandale powyrywają słupki, deski od ławek i co tam się da

Moja żona oglądająca ze mną wiadomości zapytała przytomnie: „A na co pójdą te pieniądze? Przecież lekarze i tak pracują i będą pracowali. Nie dostaną chyba podwyżek?”
I to jest dobre pytanie bo skoro mamy dosyć lekarzy, skoro mamy urządzenia medyczne to dlaczego powstają kolejki?

Taki poziom wiedzy o mechanizmach gospodarki (socjalistycznej po części, co prawda, ale jednak gospodarki) reprezentują senatorowie Rzeczypospolitej, co reprezentują przeciętni obywatele?
Żona senatora dziwuje się, że pieniądze pójda na podwyżki dla lekarzy. A bez podwyżek to co? Przestana pracować? Alez nie pani senatorowo! Oni wyjadą. Jak nie do Czech, to do WB, albo do USA. Z nostryfikacja dyplomu w dzisiejszych czasach nie ma problemu.
I do tego to retoryczne pytanie, dlaczego sa kolejki w Słuzbie Zdrowia, skoro mamy pieniądze sprzęt i lekarzy?
No, mamy... Tylko problem w tym, panie senatorze, że mamy za mało lekarzy, za mało sprzętu i za mało pieniędzy. Tak mie sie wydaje, prostemu programiście. Bo gdybysmy mieli dośc lekarzy, wystarczająca ilośc sprzętu i pieniędzy, to do nas by przyjeżdzali Czesi się leczyc, a ich lekarze u nas pracować, a nie odwrotnie!
Każdy niedobór ma swoja przyczynę. Zazwyczaj zaczyna się od braku pieniędzy, który powoduje pozostale braki, a szczególnie braki wykwalifikowanej kadry. Braki wykwalifikowanej kadry zas, powoduja efekt braku dobrego zarządzania pozostałymi brakami. I kółko ofgólnej niemozności tu sie zamyka.

No to dlaczego, panie senatorze, mamy takie braki, skoro

spółki państwowe odnotowują rekordowe zyski. Dochody za pierwsze półrocze podstawowych firm państwowych przekroczyły trzykrotnie to co zarabiały te same przedsiębiorstwa w ostatnim roku rządów Platformy i PSL.

Jakaz to siła kosmiczna nagle spowodowała trzykrotny wzrost dochodu tych firm? Patrzę w gwiazdy i nie widze odpowiedzi. Może pan to jakoś naświetlić z wysokości swego senatorskiego fotela? Trzykroptnie wzrosła produkcja, czy trzykrotnie zmniejszyły się koszty? Bo chyba nie sugeruje Pan, że Platforma kradła trzy razy więcej niż kradna pisowcy? Oni przeciez w ogóle nie kradna, więc dochód powinien wzrosnąc nieskończenie?

oto JJerzy

To, że p. senator ...

... zadaje pytania,których zadawać nie powinien, nie zmienia faktu, że czytając pański komentarz, boję się, że:

[Jeśli] Taki poziom wiedzy o mechanizmach gospodarki (socjalistycznej po części, co prawda, ale jednak gospodarki) reprezentują [świadomi, w końcu, bo interesujący się polityką, dyskutanci na PN], [to] co reprezentują przeciętni obywatele?

Pisze nam pan, tak jakby to była, nie tyle oczywistość, co ... oczywiste prawo:

A bez podwyżek to co? Przestana pracować? Alez nie pani senatorowo! Oni wyjadą. Jak nie do Czech, to do WB, albo do USA. Z nostryfikacja dyplomu w dzisiejszych czasach nie ma problemu.

Wypadałoby wskazać, że to przecież patologia systemu. Nie trzeba socjalizmu, aby państwo strzegło efektów kosztów wspólnych poniesionych na kształcenie. Jeśli mamy społeczeństwo słabe ekonomicznie, nie stać go na produkowanie grup uprzywilejowanych z tytułu pobranego wykształcenia. I to nie jest socjalizm.
Dalej pisze pan:

I do tego to retoryczne pytanie, dlaczego sa kolejki w Słuzbie Zdrowia, skoro mamy pieniądze sprzęt i lekarzy?
No, mamy... Tylko problem w tym, panie senatorze, że mamy za mało lekarzy, za mało sprzętu i za mało pieniędzy.

A może mamy po prostu durny system? Mamy bowiem oto duży obszar państwowej (w uproszczeniu) służby zdrowia, ale z braku umiejętności zarządzania, nie radząc sobie ani z kosztami, ani z interesami środowisk wymyślono durnowaty system, w którym można spotkać wolne urządzenia i wolnych lekarzy, przy jednoczesnym braku ... limitów ...
To tak, jakby niedomogi systemu sprawiedliwości rozwiązać wyznaczając panom sędziom limity na każdy rodzaj sprawy. Ot, takie ... kontrakty. Oczywiście normy powstałyby w oparciu o dotychczasowe doświadczenia, naciski środowisk i ... umiejętności organizacyjne urzędasów. I jak pan Mar.Jan myśli? Poprawiłaby się organizacja pracy wymiaru sprawiedliwości?
A co do spółek ... To zwykłe lenistwo i pewnie niewiedza o gospodarce p. senatora, więc tego bym się nie czepiał. Może ma inne ... zalety ... To zapewne połączenie koniunktury z efektami wcześniejszych działań. W końcu organizacje skazane na permanentne zmaganie się z kolejnymi desantami politycznymi musiały się jakoś na to uodpornić. Taka szczepionka. Poza tym, to w większości monopoliści, lub spółki s bogatych rynków.

oto Mar.Jan

Przyczyne okreśłił pan bardzo precyzyjnie:

A może mamy po prostu durny system?

Właśnie tak jest. Ale ja odnioslem sie do szczegółowych rozważań pana senatora.
Każda rzecz z osobna ma przeciez jakąs konkretna przyczynę.
Co do tego trzykrotnego wzrostu dochodów to tez zapewne nie dziwota. Przypuszczam, że rok temu dochody państwowych spółek były bliskie 0 a teraz wzrosły trzykrotnie. Możliwe, ale to oznacza, że moga nadal byc bardzo małe. Jeśłi ktos zarabiał 1000 zł a teraz 3000 to mu wzrosło 3-krotnie. Ale czy to znaczy, że może żyć luksusowo? A gdyby zarabiał 10000 a teraz 12000 to jest taki sam wzrost, ale różnica w stopie życiowej tylko 20%, czyli nie ma się czym chwalić.
Tak to jest z wszelkimi statystykami.
Dwóch się ścigało: jeden pobiegł świetnie i zajął drugie miejsce, a drugi był ledwo przedostatni. Więc który wygrał?

oto Janusz Sanocki

Prosze się nie przezywać...

Mar.Jan i JJerzy - proszę się nie przezywać! Bo ja też potrafię! Po pierwsze jestem posłem, a nie senatorem o czym wiecie, wiec określenie "senator" to po prostu złośliwość. a ja też potrafię tylko potem będziecie płakać, ze jak to poseł może tak "po imieniu?"
To co podnosi Mar.Jan to jakieś nieporozumienie. Dane zostały zaprezentowane przez media i nie moja rola jest je analizować, bo nie o tym był felieton. Jakby tak się ci inteligenci nauczyli czytać ze zrozumieniem. Prawdę powiedziawszy poziom tych polemik zniechęca do publikowania czegokolwiek.
A i jeszcze errata. W Nysie na operację zaćmy czeka się 5 lat, nie 2 jak napisałem. Tę samą operację w Czechach, tuż za granicę robi polski lekarz od reki. I płaci za to polski NFZ. To jest logika, która nie przeszkadza pani Szydło, która w tym czasie kiedy powinna nad tym się zastanowić otwiera durne placyki zabaw.

oto JJerzy

Panie Januszu ...

... Tego "senatora" ... pociągnąłem z wpisu kol. powyżej, bez żadnych dodatkowych intencji.
A teraz, co do poziomu polemik ... Nie wiem co by pan chciał tu znaleźć poza stwierdzeniem, że system jest, z założenia ułomny. Skoro mój opis zdarzenia nie odpowiada panu, to opiszę konkretny przypadek.
Jest sobie pani okulistka. Razu pewnego popełniłem błąd i poszedłem na badanie wzroku do przychodni w której jest zatrudniona. Już sama rejestracja była utrudniona, bowiem pani w rejestracji wciąż się pytała, czy jestem umówiony (?). W końcu jakoś ją ... złamałem i zostałem zarejestrowany (załapałem się na przypadek nagły :)). W poczekalni były ... trzy osoby. Po jakiejś godzinie ... wyłoniła się z jakichś zakamarków pani okulistka. Byłem czwarty. Zostałem przyjęty po ok. trzech godzinach. Po mnie dotarła jeszcze czwarta osoba. I to był limit, jaki tego dnia przyjęła szanowna pani. Reszta to ... kawa, ploty, zakupy ... Tak powstaje kolejka. Choć ... to nie cała prawda ... kolejka jest rozładowywana ... Dwie ulice dalej pani okulistka prowadzi prywatną praktykę.
Jak pan myśli? To jedyny przypadek w Polsce?

oto Janusz Sanocki

Panie JJerzy

No właśnie myślę, że to reguła. I dlaczego Pan to widzi, ja to widzę, a minister i premier i sam Prezes tego nie widzą?

oto adam_54

I co z tego ? - że pan widzisz....

JJerzy widzi, ja widzę , inni też to widzą... a i minister z prezesem też zapewne widzą... że lekarze w przychodniach traktują swoje zatrudnienie w przychodniach jako miejsce do naganiania klientów do prywatnych gabinetów.
I co mogą z tym zrobić ? - NIC!
Tak szanowne posły zaprojektowały system lecznictwa.. więc i działa tak jak zaprojektowany został.... dziwi się ktoś ? - bo ja nie.
Chciało się tzw. prywatyzacji lecznictwa w postaci rozłączenia funkcji ubezpieczyciela i tego co szkodę likwiduje ... to się ma.
Gdyby ubezpieczyciel był państwowy i likwidator szkody (lekarz) też był państwowy... powyższe zjawisko by też występowało , ale w bardzo minimalnym stopniu.
Selawi ... panie Sanocki....

oto Janusz Sanocki

adam_54 Co Pan opowiadasz?!

Panie Szanowny! Co Pan pleciesz? Jakie posły projektowały system? Jest minister zdrowia, jest premier - oni wydaja pieniądze budżetowe, oni maja inicjatywę ustawodawczą - niech se zaprojektują inaczej. \Niech se łączą funkcje, rozdzielają, prywatyzują, upaństwawiają - posłom co do tego?
Poza tym wg Pańskiej terminologii - i ubezpieczyciel (NFZ) i "likwidator szkody' (Lekarz) są państwowi. dyć na państwowym etacie lekarz pracuje.
Rzecz w tym, że najbardziej zainteresowany - czyli pacjent - nie ma noc do gadania.

oto Krzysztof M

Jest minister zdrowia, jest

Jest minister zdrowia, jest premier - oni wydaja pieniądze budżetowe, oni maja inicjatywę ustawodawczą - niech se zaprojektują inaczej. Niech se łączą funkcje, rozdzielają, prywatyzują, upaństwawiają - posłom co do tego?

A ja uważam, że to posłowie są najwyższą władzą w kraju. I nie powinni rzeczy o kapitalnym znaczeniu dla nas wszystkich zostawiać na żywioł.

oto adam_54

No pewnie...

Co Pan pleciesz? Jakie posły projektowały system?

.. a te wszystkie ustawy to pewnikiem jakowyś święty turecki uchwala ? - hę ?

oni wydaja pieniądze budżetowe, oni maja inicjatywę ustawodawczą - niech se zaprojektują inaczej. \Niech se łączą funkcje, rozdzielają, prywatyzują, upaństwawiają - posłom co do tego?

.. posłom zapewne do tego .... rączka(przycisk) w górę, rączka(przycisk) w dół .. a poza tym to takie nic niemogące niewiniątka

.Poza tym wg Pańskiej terminologii - i ubezpieczyciel (NFZ) i "likwidator szkody' (Lekarz) są państwowi. dyć na państwowym etacie lekarz pracuje.

Nie ważne na jakim etacie się pracuje, tylko po co się pracuje.... tedy jeśli system umożliwia traktowanie etatu jako miejsca do naganiania klientów do prywatnych gabinetów .. to chyba nie do lekarza pretensje ( on tylko wykorzystuje możliwości systemu ), ale do tego co taki system stworzył . A co do lekarzy jeszcze.... idiotą byłby lekarz gdyby nie wykorzystywał możliwości systemu , jakie system daje -P
Pacjent.....

Rzecz w tym, że najbardziej zainteresowany - czyli pacjent - nie ma noc do gadania.

.... co ma mieć do gadania ? - ma lekarzowi dyktować jak ma go leczyć ? .... chorzy... jeśli ich coś interesuje, to to by wyleczonym być , bo w przeciwnym przypadku "nogami do przodu z kartką u nogi" grozi. A całą resztę mają głęboko w czterech literach -P

oto adam_54

Być może że bredzę....

Za to pan zademonstrował credo polskiego parlamentarzysty....

Niech se łączą funkcje, rozdzielają, prywatyzują, upaństwawiają - posłom co do tego?

.. przepiękne - pierwyj sort.
Tylko jaki jest sens stwierdzać i zadawać pytania w stylu...

Ale koniec takiego rozdawnictwa musi być smutny. Stąd moje pytanie o łyżkę dziegciu i beczkę miodu.

.. kiedy panu.. "co do tego?"

oto Ireneusz

Zgadzam się co do joty

A poseł Sanocki pokazał nam wszystkim, jak nasiąknął nieróbstwem i dobrym samopoczuciem bez żadnej odpowiedzialności. Też wykorzystuje ten system, jaki SAMI SOBIE POSŁOWIE zaprojektowali. Brać kasę za nic i nie odpowiadać za cokolwiek.
Idiotą byłby ten, kto by z takich możliwości systemu nie skorzystał, nieprawdaż?

oto BTadeusz

Szanowny Panie pośle...

kto Pana wybrał?
I po co?
Jeśli Pan nie czuje się na siłach być władzą ustawodawczą, to co Pan robi w sejmie?

Rząd WYKONUJE TO - CO MU ZLECA SEJM.
NIE - ODWROTNIE.

Sejm nie może zlecać rządowi opracowania norm prawnych na "hasło".
Np. :
"Napiszcie coś, żeby było lepiej"

oto Janusz Sanocki

jakiś poziom....

Pan BTadeusz! Zdawało mi się, ze wypowiedzi powinny mieć jakiś sens, poziom i donosić się do faktów, a nie być kierowanym ad personam.
Pan kieruje złośliwą wypowiedź pod moim adresem, co sprawia, ze nie widzę możliwości kontynuować wymiany złosliwości9. Nie po to tu wystawiam moje teksty. co miałbym napisać? "Panie BT co Pan masz w głowie?"

oto Ireneusz

No tak

I BTadeusz, i Adam_54 piszą dokładnie to, co powinno być. A Pan zapomiał, czy raczej korzysta z możliwości systemu?

oto BTadeusz

Pozdrawiam wzajemnie!

Życząc miłego posłowania...

oto Janusz Sanocki

Trzeba mieć cierpliwość...

Muszę powiedzieć, ze trzeba mieć cierpliwości, żeby czytać wypowiedzi różnych osób, które zamiast jakoś wzbogacać swoją i moją wiedzę odreagowują swoje kompleksy, szukają okazji, żeby jakoś komuś przyłożyć itd itp. Nie szkoda wam czasu na trolling? Bo to zwykły trolling jest.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.