Cichy plebiscyt - za czy przeciw KRLD

Stosunki KRLD-USA są ostatnio bardzo napięte. Nasza propaganda tłucze lemingom do głów, że cały świat solidaryzuje się przeciw KRLD. To oczywiście brednia. Chiny z pewnością twardo stoją po stronie KRLD. Podoba mi się stanowisko Chin. Dały one światu gwarancję pokoju.

Jeszcze w sierpniu Chiny zadeklarowały, że gdyby KRLD pierwsza zaatakowała USA, to Chiny pozostaną neutralne (czytaj: KRLD przegra). Gdyby jednak USA bądź Korea Południowa chciały siłowo zmienić władze w KRLD i sytuację na Półwyspie Koreańskim, to Chiny uniemożliwią to.

globaltimes.jpg

Stanowisko Chin pokazuje więc, że żadnego konfliktu zbrojnego nie będzie. Za sprawą Chin, atakujący jako pierwszy, czy to byłyby USA, czy KRLD, okaże się ostatecznie przegranym. Nikt więc nie zaatakuje pierwszy i wojna raczej nam nie grozi.

We wrześniu mogliśmy być świadkami cichego światowego plebiscytu. Z okazji przypadającej 9 września 69. rocznicy powstania Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej można było KRLD gratulacje złożyć lub nie złożyć.

Jeśli gratuluje się KRLD 69. urodzin, to wyraża się akceptację dla tego państwa, jego systemu i przywództwa. Jeśli się określa KRLD jako "najkrwawszy reżim na świecie", który odpowiada "za śmierć i głód milionów ludzi", to przecież nie można takiemu państwu słać urodzinowych gratulacji i kwiatów.

newsweek.jpg

Z wielu państw nadeszły do Pjongjangu telegramy gratulacyjne od przywódców tych państw. Ich treść została opublikowana przez KCNA. Niektóre państwa, posiadające u siebie ambasady KRLD, przekazywały rocznicowe życzenia wraz z kwiatami do tych ambasad. Kwiaty i życzenia do ambasad, bądź telegramy do Pjongjangu przesłali m.in.:

Prezydent Indii - Ram Nath Kovind (5.09)
Prezydent Syrii - Bashar Al-Assad (5.09)
Prezydent Nigerii - Muhammadu Buhari (6.09)
Prezydent Azerbejdżanu - Ilham Aliyev (6.09)
Prezydent Rosji - Władimir Putin (9.09)
Prezydent Białorusi - Aleksandr Łukaszenka (9.09)
Prezydent Mongolii - Khaltmaa Battulga (9.09)
Przewodniczący Rady Państwa i Premier Kuby - Raul Castro (9.09)
Emir Kataru - Tamim Bin Hamad Al-Thani (9.09)
Prezydent Egiptu - Abdel Fattah al-Sisi (9.09)
Prezydent Algierii - Abdelaziz Bouteflika (10.09)
Prezydent Gwinei Równikowej - Obiang Nguema Mbasogo (10.09)
Prezydent Tunezji - Mohamed Al Beji Caid Essebssi (11.09)
Prezydent Iranu - Hassan Rouhani (18.09)

Zapewne kwiatów, życzeń i gratulacyjnych telegramów było jeszcze więcej, ale nie o wszystkich KCNA informowała, a z tych, o których informowała, mogłem przecież niektóre przegapić. Poniżej tabelka pokazująca pozycje w świecie Chin, KRLD i wymienionych państw:

gratulanci-2.jpg

Państwa z tej tabeli to ponad 45% ludności świata. Nieuprawniony byłby pogląd, że pozostałe niespełna 55% ludności to państwa potępiające KRLD. Wspomniałem już, że mogą być państwa, których gratulacje umknęły mej uwadze. Mogą też być państwa, o których gratulacjach KCNA nie informowała.

Przede wszystkim trzeba jednak wziąć pod uwagę państwa, które KRLD szczerze popierają, ale nie chcą się narażać USA. Sądzę że jest ich sporo. Można więc bez specjalnego ryzyka powiedzieć, że państwa popierające KRLD obejmują dziś większość ludności świata.

Warto też zauważyć na koniec, że gospodarki państw z tabeli (bez KRLD) to łącznie ponad 39 bln dolarów PKB PSN, czyli więcej niż w przypadku UE i USA razem wziętych (19,97+18,57=38,54)

Piotr Badura

(1953) Ślązak z dziada pradziada, ducha polskiego, z wielką sympatią do Niemiec. W latach 1989-2014 wydawał i redagował lokalne czasopismo "Beczka" (działalność non-profit) we wsi Brynica w gminie Łubniany
Autor miesiąca Prawicy.net w marcu 2012.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.2
Ogólna ocena: 4.2 (głosów: 15)

Dyskusja

oto Czesław

Szkoda mi tego Trumpa

W stosunku do Trumpa odczuwam sympatię, nie tylko jako normalnego człowieka ale też że tak zawsze o Polsce pozytywnie mówi, co jest miłe na powszechny do nas negatywny stosunek w Europie Zachodniej, szczególnie w Niemczech. Ale w stosunku do tego liliputa tj. Korei Północnej tak te największe mocarstwo świata tzn. USA ośmieszyły się na cały świat.

oto Piotr Badura

Mnie też szkoda prezydenta Trumpa, choć z innego powodu

Szanowny Panie Czesławie

Pisałem już na Prawicy.net wielokrotnie, że to, co oglądamy, to "tyjater". Scenariusz został dawno zaklepany i teraz aktorzy odgrywają swe role. Trumpowi trafiła się marna rola. Moim zdaniem trwa przeformatowywanie lemingów w USA. Muszą one zwątpić w siłę swego państwa. Muszą nauczyć się, że siła jest już gdzie indziej.

Dopuszczam możliwość, że obecny konflikt KRLD - USA zaplanowano, jako poniżenie USA i uhonorowanie KRLD (pogromcy USA). Świat jest widownią, która coraz bardziej przenosi swą sympatię na rzecz KRLD (i na to zwracałem uwagę w artykule). Chiny będą ponad tym konfliktem, jako pilnujący zasad gry i jako ten, do którego obtłukiwane USA będą przychodzić wypłakać się. Bycie Prezydentem USA, to w tej sztuce rola bardzo nieciekawa.

Pozdrawiam serdecznie

oto MSzach

Inna strona Korei PN

Konfliktu nie bedzie... z inicjacji USA. To i bez stanowiska Chin było dalece prawdopodobne bo ryzyko jest niewspółmierne.

Inna strona Korei PN
Propagandówka nakręcona zapewne prz pomocy USA - zupełnie niewiarygodnego światowego terroryste.

Dodam z innej zapewne równie niewiarygodnej propagandówki za pieniadze zapewne tegoż samego terrorysty:
- w ostatnich trzech latach 130 wyroków smierci wykonano w KRLD za ogladanie innej telewizji niz oficjalna
- w 2013 za posiadanie Biblii 80 chrześcijan spotkał podobny los jak wyzej..
- itd

To jest kraj skrajnie totalitarny gdzie inni niz dynastia ludzie sie nie licżą , państwo o charakterze monarchistycznym i w dodatku podzielone wiec stanowi zagrozenie bo nic wiecej nie ma oprócz militarnej siły. Oczywiscie przegrałaby wojnę ale jakim kosztem? .
Ja rozumiem ze zagrozone są wyłacznie zgniłe moralnie wartosci 'zachodnie' a w centrum zagrozenia jest 'światowy terrorysta lub państwa przez niego sterroryzowane....
... ale gdzieś tam zyją zwyczajni ludzie.

oto PKK

Patrząc krytycznie

Zdumiewająca jest łatwość, z którą można wcisnąć dowolny wymysł, jeżeli tylko opatrzy się go etykietką KRLD. Nie jestem znawcą tematyki północnokoreańskiej, ale dawanie wiary rewelacjom typu "kara śmierci za Biblię w KRLD" wydaje się obrażać inteligencję średnio rozgarniętego człowieka, skoro nawet Google i Wikipedia dowodzą istnienia świątyń chrześcijańskich w Pjongjangu. Jeżeli chrześcijanie nie muszą ukrywać się po piwnicach, to chyba coś tutaj nie gra.

Trzeba jednak przyznać, że doniesienia skrojone na umysł przeciętnego Anglosasa weszły na odrobinkę wyższy poziom i nie uświadczymy już stwierdzeń np. o polewaniu chrześcijan płynnym (!) żelazem w tamtejszych obozach. Granica absurdu została wówczas przekroczona i media widocznie zdały sobie z tego sprawę.

oto Krzych Adam

Pan (czy też Pani) to chyba ma jakąś inną Wiki na komputerze.

Niż ja na przykład. Bo pisze Pan (Pani):

...dawanie wiary rewelacjom typu "kara śmierci za Biblię w KRLD" wydaje się obrażać inteligencję średnio rozgarniętego człowieka, skoro nawet Google i Wikipedia dowodzą istnienia świątyń chrześcijańskich w Pjongjangu. Jeżeli chrześcijanie nie muszą ukrywać się po piwnicach, to chyba coś tutaj nie gra.

A na moim komputerze Wikipedia mi pokazuje:

Chrześcijaństwo w Korei Północnej ze względu na totalitarny charakter państwa występuje w postaci szczątkowej. Oficjalna doktryna polityczna dżucze zakazuje istnienia w tym kraju innych ideologii niż dżucze (w tym religii).
(...)
Ze względu na surowe prawo zakazujące praktykowania religii większość koreańskich chrześcijan nie ujawnia się, przez co nie wiadomo dokładnie, ilu chrześcijan żyje w Korei (szacuje się, że 1,48% mieszkańców należy do chrześcijaństwa, choć niektóre źródła podają, że w Korei Północnej żyje tylko ok. 200 chrześcijan, w większość są to starsi ludzie urodzeni przed wojną koreańską). Sama Korea Północna jest krajem ateistycznym, choć rząd oficjalnie głosi, że zapewnia wolność sumienia i wyznania.
Jeszcze przed powstaniem Korei Północnej Pjongjang z licznymi starymi kościołami był nazywany „Jerozolimą Wschodu”.
(...)
W Pjongjangu istnieją nieliczne kościoły kontrolowane przez rząd (jedna cerkiew prawosławna, jeden kościół katolicki i dwa kościoły protestanckie). Kościoły te mają funkcję propagandową, pokazującą zagranicznym gościom pozorne istnienie wolności religijnej Istnieją także kościoły przeznaczone dla zagranicznych dyplomatów.
Władze państwowe Korei Północnej uznają chrześcijaństwo za religię zagrażającą obecnemu porządkowi politycznemu.
(...)
Różne źródła podają, że w koreańskich obozach koncentracyjnych może znajdować się od 30 tys. chrześcijan[4], od 50 tys. do 70 tys. lub nawet 100 tys.
Za posiadanie Biblii grozi kara śmierci lub zesłanie do obozu wraz z rodziną. Chrześcijanie trafiający do obozów koncentracyjnych są oddzielani od innych więźniów, by nie mogli nawracać innych osadzonych.
W Korei Północnej dzieci są zachęcane do donoszenia na rodziców czytających Biblię.

Konstytucja KRLD w rozdziale V, artykule 68. zakłada wolność wyznania. Jednak dalej, w tym samym artykule czytamy, że „religia nie może stać się pretekstem do wprowadzenia obcych sił na teren kraju, a także do działań wymierzonych w państwo lub porządek społeczny”.
(...)
Zdaniem organizacji Human Rights Watch, tak naprawdę w Korei Północnej nie istnieje wolność wyznania. Wspierane przez państwo świątynie i pojedyncze, nieliczne grupy wyznawców różnych religii prawdopodobnie mają stwarzać pozory tolerancji religijnej na użytek zewnętrzny. Według oficjalnych, rządowych statystyk, w Korei Północnej mieszka dziesięć tysięcy protestantów i zaledwie cztery tysiące katolików. Istniejące świątynie (w tym cztery kościoły) są pokazywane przybywającym do Korei Północnej zagranicznym turystom jako dowód rzekomo pełnej swobody religijnej.
Stolica kraju, Pjongjang, przed wojną koreańską była centrum działalności chrześcijańskich misjonarzy w tej części świata, zyskując nawet przydomek „Jerozolimy Wschodu”. Po zakończeniu japońskiej okupacji Korei w 1945 roku nowe władze północnej części Półwyspu Koreańskiego rozpoczęły represje duchownych i wyznawców chrześcijaństwa. Władze brutalnie rozprawiły się z wierzącymi, wyrzucając z kraju lub likwidując wszystkich księży i niszcząc wszystkie świątynie zarządzane przez duchownych niezależnych od komunistycznych władz. Szacuje się, że łącznie, od końca lat 40. XX wieku, poniosło śmierć lub porwanych zostało 166 duchownych lub wyznawców chrześcijaństwa. Ofiarą prześladowań padł między innymi biskup Pjongjangu, Francis Hong Yong-ho. Tuż po wyborze na biskupa stołecznej diecezji KRLD w marcu 1962 roku, słuch o nim zaginął.

oto PKK

Proszę czytać dokładnie

Napisałem, że najpopularniejsza wyszukiwarka i encyklopedia potwierdzają fakt istnienia świątyń chrześcijańskich w Pjongjangu. Może Pan sobie wpisać "churches in Pyongyang" i następnie poszukać więcej informacji na ich temat. Odrobina wysiłku pozwoli dowiedzieć się, że parafie obsługują zarówno duchowni zagraniczni (głównie Rosja i Korea Południowa), jak i nieliczni miejscowi. Skromny wybór nie powinien dziwić, ponieważ Daleki Wschód nigdy nie uległ dominacji chrześcijaństwa.

Warto sprawdzić pochodzenie zarzutów prześladowania i pokrewnych. Wikipedia powołuje się między innymi na Open Doors, według której Arabia Saudyjska gwarantuje więcej wolności wyznania niż np. Syria, gdzie duchowni chrześcijańscy otwarcie popierają prezydenta Asada. Stanowisko organizacji, która w tak olbrzymim stopniu zakłamuje rzeczywistość, nie może być traktowanie poważnie. KRLD oraz także Iran padły ofiarami prowadzonej przez nią kampanii.

.

oto Krzych Adam

Zawsze czytam uważnie.

Nie negowałem istnienia świątyń w Pjongjangu. Kwestionowałem podstawy stwierdzenia, które Pan postawił, że na pewno chrześcijaństwo nie jest prześladowane w KRLD, w totalitarnym reżimie zbudowanym na bazie antyreligijnego systemu założonego przez zainstalowanego przez Sowiety dziadka obecnego dyktatora.

Ale głównie to, że Wikipedia wbrew temu co Pan twierdził nie zaprzecza prześladowaniom chrześcijan. Czy Wikipedia w tym zakresie stwierdza prawdę, czy wręcz odwrotnie, kłamie jak najęta, ja nie mam pojęcia.

oto PKK

Podsumowując

Skoro nie dysponujemy dostatecznie wiarygodnymi dowodami prześladowania chrześcijan w KRLD, to w dalszym ciągu wypada dotrzymać domniemania niewinności tamtejszych władz.

oto Krzych Adam

OK

Niech każdy z nas tak postępuje jak jego zdaniem w danej sytuacji wypada.

Jednakże jedna kwestia pozostaje nierozstrzygnieta. Czy Wikipedia twierdzi, że nie ma prześladowań chrześcijan w KRLD, czy też raczej przychyla się do opinii, że chrześcijanie prześladowani są? Referuję tu do Pańskiego stwierdzenia, że "chrześcijanie nie muszą ukrywać się po piwnicach", które jak rozumiem wysnuł Pan między innymi po lekturze Wikipedii.

oto PKK

Kończąć tę dyskusję

Cały problem z dyskusjami na tematy północnokoreańskie polega na tym, że nawet największy absurd zostaje narzucony rozmówcy jako bezdyskusyjny pewnik, gdy druga strona wymaga obalenia go argumentacją zupełnie innego kalibru. Nie tędy droga. Prosta logika wskazuje, że nie można obalić czegoś, co nie zostało jeszcze potwierdzone.

Natomiast problemem dotyczącym stwierdzeń o prześladowaniach jest to, że strona rzucająca takie oskarżenia została wielokrotnie przyłapana na kłamstwach. Jeżeli ktoś daje świadectwo prawdzie, to nie musi uciekać się do wspomnianych wcześniej cudów. No chyba, że celem takiej działalności jest zdobycie funduszy od zaciekawionych Anglosasów, to wtedy staje się to całkowicie zrozumiałe.

Jeżeli można znaleźć informację między innymi o tym, że pjongjańska parafia prawosławna sprawuje liturgię w każdą sobotę i niedzielę (bez chowania się po piwnicach), to umieszczenie KRLD przez Open Doors poniżej Arabii Saudyjskiej, gdzie nie istnieje żaden kościół i duchowni chrześcijańscy nie mają prawa wjazdu, wystarczająco kompromituje tę organizację. Skoro nie dostarczono lepszych dowodów, to brakuje podstaw, by przypuszczać, że wierni pozostałych legalnych parafii mają się gorzej.

oto Krzych Adam

No cóż, być może Pan dyskutował o tym jak jest w KRLD.

Ja nie, a wręcz można powiedzieć, że w ogóle nie dyskutowałem, jedynie prostowałem błędy w argumentacji. Błędy bezdyskusyjne. Więc jedynie powtórzę:

Ja nie wiem jak jest w KRLD. Być może dynastyczny reżim Kimów już w trzecim dyktatorskim pokoleniu hołubi chrześcijan, być może ich bezlitośnie prześladuje. Tego nie wiem więc to jest poza tematem mej wypowiedzi. Sprostowałem jedynie, ze Wikipedia wcale nie potwierdza braku prześladowań...

I jeszcze tylko kolejne sprostowanie Nie powoływałem się na Open Doors w ogóle, więc nie bardzo rozumiem, czemu Pan tę organizację i jej klasyfikację państw zwalczających religię wspomina.

Acha, fakt istnienia pewnej liczby świątyń i odprawiania liturgii w nich nie świadczy o braku prześladowań. Jest możliwa sytuacja i podobne znane są nam z historii, że antyreligijny reżim dla "pokazuchy" utrzymuje kilka koncesjonowanych świątyń dla zachowania pozorów.

Tak jak napisałem poprzednio. Skoro uważa Pan iż "wypada" pewne rzeczy zakładać bez posiadania potwierdzenia nie mam problemu z takimi Pana założeniami. Ja pozostanę przy niezakładaniu, że totalitarny reżim w ciągu zaledwie pół wieku od zaciekłego zwalczania religii przeszedł do jej całkowitej akceptacji.

oto KubaG

Wikipedia niestety robi się

Wikipedia niestety robi się coraz mniej wiarygodna. Zaczyna z wolna przypominać Orwellowskie Ministerstwo Prawdy. Ostatnio zaglądałem do artykułu dotyczącego wojny "rosyjsko-gruzińskiej". Gdy czytałem ten wpis jeszcze przed "aneksją Krymu" Wikipedia podawała jako przyczynę konfliktu zaatakowanie przez Gruzję rosyjskich żołnierzy z sił pokojowych. Obecnie caly ten fragment wyparował z artykułu, bo zamiast z "Oceanią" teraz walczymy z "Eurazją".

oto Krzysztof M

Wikipedia niestety robi się

Wikipedia niestety robi się coraz mniej wiarygodna.

A czego się pan spodziewał? Przecież wolno kłamać. A za kłamstwo sankcji nijakich nie ma... Kłamstwo może się opłacać... :-)

oto Piotr Badura

Nie karmi się trolli

Szanowny Panie PKK

Bardzo sobie cenię Pana komentarze, ale popełnił Pan błąd. Należało zignorować komentarz pana MSzacha, jako niemający związku z tematem i odciągający czytelników artykułu do korytka z sieczką dla osłów.

Pan skomentował i efekt jest natychmiastowy. Mój najwierniejszy troll poczuł się natychmiast zobligowany przenieść tu dla Pana (kopiuj-wklej) obszerny materiał z Wikipedii (jakby nie można było dać prostego linku). Spróbuje się Pan odezwać, to wklei następne pięć sążnistych materiałów z Wikipedii. Kopiuj-wklej to w końcu żadna fatyga. Niech Pan unika karmienia trolli pod moimi artykułami. Nie na temat - ignorować.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Nic innego nie oczekiwałem.

To że zwrócenie Panu uwagi na nieścisłość czy niestaranność w badaniu nazywa Pan trollowaniem to wiem. A link dałem niezależnie od tego, iż dla wygody Czytelników zacytowałem fragmenty z obszerniejszego tekstu potwierdzające kwestię postawioną przeze mnie. Ja nie wiem jak jest w KRLD. Być może dynastyczny reżim Kimów już w trzecim dyktatorskim pokoleniu hołubi chrześcijan, być może ich bezlitośnie prześladuje. Tego nie wiem więc to jest poza tematem mej wypowiedzi. Sprostowałem jedynie, ze Wikipedia wcale nie potwierdza braku prześladowań jak to zasugerował p.PKK.

oto JJerzy

Z tą ...

... inicjacją, to chyba ... przejęzyczenie? :)

oto chłop jag

Cichy plebiscyt - za czy

Cichy plebiscyt - za czy przeciw KRLD

Kogóż by to nie kręciło - jak widzi, że małe komunistyczne państewko pokazuje środkowy palec światowemu terroryście i destruktorowi elementarnego ładu - bez którego ludzkość staje na krawędzi - tołażysze.
Wniosek?
USA mają swój Izrael z atomowym arsenałem chociaż może to Izrael ma USA - to dlaczego Chiny nie mogą mieć KRLD z podobnym arsenałem - tołażysze. Jednak póki co to USrael korzysta z istnienia KRLD w tamtym rejonie świata ponieważ ma pretekst aby uzbrajać tam swoje bazy wojskowe oraz aby skłócać Azjatów. Chiny być może dopiero teraz będą odnosić wymierne korzyści z istnienia KRLD na linii Łoszington a Pekin - tołażysze.

oto Piotr Badura

Gdyby Prezydent Indii o tym wiedział...

Szanowni Państwo

W swym artykule informowałem, które państwa gratulowały KRLD z okazji 69. urodzin. Są wśród tych państw np. Indie. Dlaczego Indie gratulowały?

1) Można wierzyć, że KRLD tak sterroryzowała Indie, iż ze strachu spieszą z gratulacjami. Boją się, że spóźnienie się z życzeniami oznaczałoby wyroki śmierci dla całego politycznego kierownictwa Indii. Byłaby to dość głupia wiara. Indie nie boją się KRLD.

2) Można wierzyć, że KRLD prowadzi z Indiami rozległe i bardzo opłacalne dla Indii interesy i Indie boją się utraty tych ogromnych korzyści. Podążyły więc z gratulacjami jako pierwsze, już na cztery dni przed właściwą datą. Taka wiara też byłaby głupia. Indie nie prowadzą z KRLD wielkich interesów i nie wydaje się, by w najbliższym czasie miały je prowadzić.

3) Można wierzyć, że indyjscy politycy to naiwniacy, że Prezydent Indii - Ram Nath Kovind, nie miał w swym kręgu żadnego MSzacha czy Krzycha Adama, którzy daliby mu linki do filmików z YouTube, pokazujących zbrodniczość KRLD, czy do odpowiednich artykułów w Wikipedii. Byłaby to jednak wyjątkowo durna wiara. Indie mają swój wywiad, mają swoje służby specjalne i doskonale wiedzą, co w sprawach KRLD jest prawdą, a co kłamstwem.

4) Indie jednak złożyły KRLD gratulacje, więc musiały mieć powód. Człowiek myślący nie biegnie do korytka z sieczką, by się umocnić w swej durnej wierze. Człowiek rozumny stara się zrozumieć.

Pozdrawiam Wszystkich

oto Piotr Badura

Sprawa nabiera rumieńców

Prezydent Trump przemawiał w ONZ i nie był miły dla KRLD i jej przywódcy:

usa-krld-1.jpg

KRLD odpowiedziała stanowczo:

usa-krld-2.jpg

Stanowisko Szanownego Przywódcy KRLD zostało przez północnokoreańską telewizję odczytane. Na ekranie było wtedy nieruchome zdjęcie Kim Dzong Una (to powyżej). W swym stanowisku Kim Dzong Un skomentował wystąpienie prezydenta Trumpa w ONZ słowami, że zazwyczaj im pies bardziej się boi, tym bardziej ujada (KCNA: A frightened dog barks louder). W zakończeniu swego stanowiska Szanowny Przywódca zapewnił wszystkich: "zdurniałego amerykańskiego ramola stanowczo i ostatecznie okiełznam ogniem" (KCNA: I will surely and definitely tame the mentally deranged U.S. dotard with fire). Nie da się ukryć, że gra nabiera rumieńców.

Jak zaregują na stanowisko Szanownego Przywódcy mieszkańcy KRLD - wiadomo. Bardziej interesujące jest, jak zareagują mieszkańcy Korei Południowej. Wydaje mi się, że miliony z nich będą zachwycone. Zwłaszcza te miliony bezdomnych, koczujących po dworcach, biednych ze slumsów, emerytów, którym nie starcza na jedzenie, etc. Te miliony wyplutych przez system winią za swą nędzę USA. Stanowisko Szanownego Przywódcy to miód na ich serce.

Podejrzewam że także w wielu innych państwach świata, zgnębionych przez USA, stanowisko Szanownego Przywódcy podbije jego popularność. Prezydent Trump nie ma tak dobrze. Gadanie, że zniszczy się jakieś państwo doszczętnie, stanowczo nie przysparza przyjaciół. Wrogów za to jak najbardziej.

PS. Będzie próba jądrowa na Pacyfiku? Jak sądzicie?

oto Piotr Badura

+Pakistan, +Dominikana

KCNA poinformowała dziś, że gratulacje z okazji 69. rocznicy powstania KRLD przysłali także:

Prezydent Dominikany - Danilo Medina Sánchez (5.09)
Prezydent Pakistanu - Mamnun Husajn (14.09)

Do państw, policzonych już w tabeli zamieszczonej w artykule, dodałem jeszcze Dominikanę i Pakistan:

grat-nowe.jpg

Po przedłużeniu tabeli, państwa w niej wymienione obejmują już niemal 48% ludności świata. Ciekawe, czy KCNA poinformuje jeszcze o innych gratulacjach, by formalnie przekroczyć 50% ludności świata.

Podkreślam w tym miejscu kolejny raz, że wysłanie do KRLD gratulacji z okazji 69. rocznicy utworzenia tego państwa wydaje się uznaniem KRLD za dobre państwo. Złemu państwu gratuluje się, co najwyżej, pod naciskiem militarnym bądź ekonomicznym. Nie wydaje się, by KRLD wymusiła otrzymane gratulacje jakimkolwiek naciskiem.

oto alvis

Tramp "mentally deranged and fully of megalomania"

W dzisiejszym wystąpieniu ministra spraw zagranicznych Korei Płn. na forum Zgromadzenia Ogónego ONZ, m.in.w taki sposób został podsumowany prezydent USA.

Kanadyjskie stacje tv jak: CBC i CTV News kilkakrotnie przekazały ten fragment przemówienia przedstawiciela Korei Płn.

oto Piotr Badura

+Tajlandia, +Tadżykistan, +Malediwy

Wydłużyła się lista państw świata, których przywódcy złożyli gratulacje z okazji 69-lecia KRLD, tym samym odcinając się od jankeskiej oceny tego państwa. W ostatnich dniach KCNA poinformowała, że takie gratulacje złożyli:

Król Tajlandii - Maha Vajiralongkorn Bodindradebayavarangkun (11 września)
Prezydent Tadżykistanu - Emomali Rahmon (5 września)
Prezydent Malediwów - Abdulla Yameen Abdul Gayoom (9 września)

Z uwzględnieniem wymienionych trzech państw wynik plebiscytu pokazuje korekta tabeli:

grat-nowsze.jpg

oto Piotr Badura

No i jest już większość!

KCNA poinformowała dziś, że 29 września z okazji 69. rocznicy powstania KRLD (przypadającej 9 września) do Szanownego Przywódcy Kim Dzong Una przesłał depeszę Prezydent Bangladeszu Abdul Hamid.

W swej depeszy prezydent Hamid składał Szanownemu Przywódcy i społeczeństwu KRLD gorące gratulacje i wyrażał nadzieję, że więzi między oboma państwami będą w przyszłości jeszcze silniejsze.

Nie wykluczam, że KCNA poinformuje jeszcze o dalszych gratulacjach, płynących od przywódców kolejnych państw. Nie będę już jednak aktualizować wtedy tabeli. Dzisiejsza aktualizacja jest ostatnia.

grat-wiekszosc.jpg

Po doliczeniu Bangladeszu widać, iż za tym, że Korea Północna jest państwem zasługującym na szacunek, publicznie opowiadają się przywódcy państw, skupiających większość ludności świata (ponad 51%). Jak dzieli się pozostałe 49% - nie wiemy. Zapewne większość to wstrzymujący się od głosu (np. z powodu jankeskiego nacisku) a jakaś nieliczna grupa, to obrońcy jankeskiego kłamstwa o "najkrwawszej dyktaturze świata".

Media w Polsce na ogół biorą udział w tumanieniu społeczeństwa jankeskimi kłamstwami na temat Korei Północnej. Usiłują przy tym wmawiać społeczeństwu, że jankeskie stanowisko w sprawie KRLD podziela praktycznie cały świat, że KRLD jest w jakiejś totalnej izolacji. Nie należy w to wierzyć. Większość świata publicznie odcina się od jankeskich kłamstw. Warto to widzieć.

Przytłaczająca większość świata chyba cieszy się, że KRLD osiągnęła status mocarstwa rakietowo-nuklearnego, a zapewne cieszyłaby się jeszcze bardziej, gdyby KRLD weszła w skład Rady Bezpieczeństwa ONZ, jako jej stały członek. Tak oto wyrasta nowy światowy lider.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.