Zajęcie przez Polskę Zaolzia - 79 lat temu

Zbliża się prawie okrągła, bo 79 rocznica zajęcia przez Polskę Zaolzia (czes. Těšínsko). Wnikliwa analiza działań polskiej dyplomacji wobec Czechów pod koniec września 1938 roku, w okresie wzmożenia żądań terytorialnych wysuwanych przez hitlerowskie Niemcy pod adresem naszego południowego sąsiada oraz konferencji w Monachium, jest nie tylko zadaniem historyków badających dzieje II RP. Sprawa Zaolzia skupia bowiem jak w soczewce większość błędów i złych posunięć na arenie międzynarodowej podejmowanych przez system późnej sanacji.

W przedziwny sposób, po wielu dekadach, podobne błędy wciąż rezonują w polskiej polityce. Są to przede wszystkim brak umiejętności długofalowego planowania polityki międzynarodowej, myślenie w sposób skrajnie sytuacyjny i doraźny, stosowanie podwójnych standardów moralnych w relacjach dwustronnych (oczekiwanie, że inni mają spełniać nasze oczekiwania lub żądania, podczas gdy my nie zamierzamy nawet w minimalny sposób wyjść naprzeciw ich propozycjom). Last but not least - trwanie w przedziwnym uporze wobec życzliwych i wynikających ze zdrowego rozsądku rad naszych partnerów. Trudno jest być zwolennikiem przesądu o nieszczęśliwym przeznaczeniu, powracającym jak rykoszet ze zdwojoną siłą wobec sprawcy złego czynu, niemniej wydarzenia sprzed prawie 80 lat stanowią znaczące exemplum i memento, które warto mieć zawsze w świadomości.

21 września 1938 roku to w zasadzie początek dramatu, który położył się długim cieniem na relacjach pomiędzy Polakami i Czechami. Praga już od dłuższego czasu znajdowała się pod obstrzałem Berlina, domagającym się oddania Sudetów. Od początków września 1938 niemiecki nacisk stał się coraz bardziej agresywny i większość polityków europejskich przewidywała agresję Niemiec na Czechosłowację.

Podczas gdy w Belgradzie i Bukareszcie, stolicach państw wchodzących w skład sojuszu Małej Ententy ludność demonstrowała na ulicach solidarność z Czechosłowacją, a nawet wykazywała gotowość do pomocy militarnej środkowoeuropejskiej republice, polski ambasador w Pradze Kazimierz Papée (dzisiaj bardziej kojarzony z latami powojennymi, gdyż później, do 1958 roku pełnił funkcję ambasadora Rządu RP na Uchodźstwie w Watykanie) złożył w praskim MSZ w Pałacu Czernińskim osobliwą notę dyplomatyczną. Domagała się ona, aby sprawa żądań polskich wobec części terytorium Republiki Czechosłowackiej, znajdującej się za linią rozgraniczenia z lipca 1920 roku została załatwiona "identycznie jak żądania niemieckie wobec terytorium Sudetów" (oryginał noty, sporządzony według ówczesnych standardów dyplomatycznych w języku francuskim opublikował L. B. Namier w pracy "Diplomatic Prelude 1938-1939", London 1948, s. 286-287).

Przedstawiciele czeskiej dyplomacji nie skomentowali bezpośrednio noty i zapowiedzieli niezwłoczne przekazanie jej prezydentowi CSR Eduardowi Benešowi. W tym samym czasie, w obliczu przewidywanego ataku Niemiec, czechosłowacki przywódca niemal codziennie konferował z przedstawicielami armii, którzy podpowiadali mu nawet tak niezwykłe scenariusze jak...przyłączenie CSR do Polski w celu uniknięcia ataku.

Gdy Beneš przeczytał polską notę, postanowił zwrócić się z bezpośrednim posłaniem do prezydenta Ignacego Mościckiego w sprawie nawiązania przez obydwa państwa pilnego kontaktu w sprawie rozwiązania ciągnących się od prawie 20 lat sporów terytorialnych o Śląsk Cieszyński i ustalenia zasad przyjacielskiej współpracy. List datowany na 22 września miał zostać, z uwagi na wyrażone w polskiej nocie wezwanie do pilnej odpowiedzi, doręczony w ciągu kilku godzin do Warszawy. List został doręczony jednak dopiero 4 dni później, 26 września przez ambasadora CSR w Polsce, Juraja Slavika.

Według niektórych, zwłoka ta została spowodowana wymianą not pomiędzy Polską a ZSRR mającą w tych dniach miejsce. Kreml ostrzegł w nocie, że jeżeli Polska dokona agresji na Czechosłowację, to uzna polsko-radziecki pakt o nieagresji z 1932 roku za nieobowiązujący. Jednocześnie, różnymi kanałami dyplomatycznymi Moskwa dawała Warszawie i Pradze do zrozumienia, że może podjąć akcję militarnej pomocy Czechosłowacji, jeżeli tylko Polska zgodzi się na "przemarsz Armii Czerwonej przez swoje terytorium w kierunku południowym". Nota z Moskwy wywołała irytację ministra Józefa Becka i spowodowała jeszcze większe zaostrzenie polskich działań wobec CSR. 27 września, niemal od razu, prezydent Mościcki w tonie tyleż uprzejmym, co lakonicznym odpowiedział Benešowi, że przekaże list rządowi RP.

Równolegle z odpowiedzią czechosłowackiemu prezydentowi, minister Beck polecił ambasadorowi Papéemu złożyć nową notę w praskim MSZ, która powołując się na list Beneša, proponowała "pilne zawarcie układu przewidującego natychmiastowe odstąpienie" Polsce części Zaolzia. (treść noty w Namier, dz. cyt., s. 291). Odpowiedź z Pragi nadeszła z oczywistych względów znów z opóźnieniem - 28 września premier Wlk. Brytanii Neville Chamberlain zaproponował Hitlerowi i Mussoliniemu zwołanie międzynarodowej konferencji poświęconej "problemowi czechosłowackiemu". Rozpoczęła się ona w błyskawicznym tempie dzień później i jej efektem był haniebny rozbiór państwa czechosłowackiego.

Gdy trwała konferencja w Monachium, a sytuacja osamotnionej Czechosłowacji stawała się coraz bardziej tragiczna, ambasador RP w Berlinie Józef Lipski w korespondencji z Beckiem zwracał uwagę na konieczność ułożenia zawczasu współpracy wojskowej pomiędzy Warszawą i Berlinem w kwestii CSR. Do czasu wystosowania odpowiedzi przez szefa czechosłowackiej dyplomacji Kamila Kroftę w dniu 30 września, Praga oraz jej sojusznicy z Małej Ententy: Jugosławia i Rumunia podjęły dramatyczną akcję dyplomatyczną w obronie suwerenności oraz integralności terytorialnej środkowoeuropejskiej republiki.

Odniosła ona skutek o tyle, że rządy Wlk. Brytanii i Francji wezwały Polskę do opamiętania i umiarkowania w żądaniach wobec CSR, choć jednocześnie, partnerzy zagraniczni, szczególnie minister spraw zagranicznych Rumunii Grigore Gafencu obiecywali, że wpłyną na Pragę, aby w przyszłości pozytywnie załatwiła sprawę polskich pretensji terytorialnych.

Polski MSZ jednak ignorował te prośby, wyraźnie obrażony faktem, że nie został zaproszony na obrady konferencji w Monachium. 29 września ambasador Papée ponownie odwiedził Pałac Czerniński w Pradze i nalegał wręcz na czechosłowackich dyplomatów, aby udzielili natychmiastowej odpowiedzi na list z 27 września i twierdził, że polskie pretensje terytorialne są kwestią niezależną od toczących się wówczas obrad w Monachium. MSZ CSR odpowiedział mu, że dla przyjęcia polskich żądań konieczna będzie dłuższa procedura. Papée poczuł się obrażony i jeszcze tego samego dnia skontaktował się wprost z prezydentem Benešem. Czechosłowacki lider, załamany wieściami nadchodzącymi z Monachium odpowiedział tylko naszemu dyplomacie, aby "Polska w tym tragicznym czasie zaoszczędziła CSR momentów upokorzenia". Ambasador znów uznał to za afront (zob. Beneš E., "Mnichovske dny", London 1958, s. 76).

Również 29 września, gdy tylko do Warszawy dotarły wiadomości o ustaleniach konferencji monachijskim i oddaniu przez mocarstwa zachodnie czechosłowackich Sudetów Niemcom, marszałek Edward Rydz-Śmigły zwołał spotkanie z prezydentem Mościckim, wicepremierem Eugeniuszem Kwiatkowskim oraz Beckiem. Polskie kierownictwo, "wobec braku odpowiedzi ze strony CSR", zdecydowało o wysłaniu do upokorzonej Pragi ultimatum, zapowiadające podjęcie akcji zbrojnej, o ile w ciągu następnego dnia polskie żądania nie zostaną spełnione.

30 września rano w Warszawie interweniowali ambasadorzy Wlk. Brytanii i Francji, którzy starali się skłonić polskie władze do "umiaru w obliczu powagi sytuacji", choć równolegle, przedstawiciele dyplomatyczni państw zachodnich w Pradze starali się namówić Czechosłowaków do ustąpienia polskim naciskom. Tego dnia, po godzinie 13 nasza ambasada w Pradze otrzymała odpowiedź CSR, które z uwagi na napiętą sytuację międzynarodową i konieczność przekazania Niemcom Sudetów proponowało załatwienie sprawy nowej granicy do 1 grudnia 1938 roku.

Beck uznał odpowiedź znów za niewystarczającą i godzinie 23:40 w Pradze pojawiło się kolejne polskie ultimatum, przypominające żądania niemieckie zgłoszone w Monachium. Polska domagała się "natychmiastowego rozpoczęcia" przekazania powiatów czeskocieszyńskiego i frysztackiego i wszelkich znajdujących się tam urządzeń przemysłowych i infrastruktury w stanie nienaruszonym oraz zakończenie całej procedury w ciągu... 10 dni. W tekście ultimatum znalazło się dość obraźliwe stwierdzenie, że rząd RP "nie może już więcej ufać oświadczeniom czynionym w imieniu rządu Republiki Czechosłowackiej". Przyjmując notę - teraz Warszawa oczekiwała odpowiedzi do 12 w południe 1 października, szef dyplomacji CSR Krofta ocenił postępowanie polskie jako "nieszlachetny cios sztyletem w plecy zadany ciężko rannemu przeciwnikowi" (zob. Beneš E, dz. cyt., s. 76).

Następnego dnia jednostki niemieckie przekroczyły granicę z CSR i rozpoczęły akcję zajmowania Sudetów. Tego samego dnia Berlin oświadczył, że domaga się ustąpienia prezydenta Beneša. Na trwającym w godzinach południowych posiedzeniu czechosłowackiego rządu polskie ultimatum zostało przyjęte, ale jak zaznaczono, w wyniku "zmuszenia przez okoliczności" (franc. force par les circonstances). Czechosłowacja została de facto unicestwiona. W ciągu tygodnia doszło całkowitego przekazania Polsce terytorium Zaolzia, przy bardzo poprawnej - co należy zauważyć - współpracy wojskowych RP i CSR.

5 października prezydent Beneš złozył swój urząd i wkrótce udał się na emigrację, a nowy minister spraw zagranicznych okrojonej Czechosłowacji František Chvalkovský oświadczył, że Praga w polityce międzynarodowej "oprze się na osi Berlin-Rzym". Również w dniu dymisji Beneša, po raz ostatni w sprawie czechosłowackiej interweniował w Polsce MSZ Rumunii, domagając się, aby Polska zdała sobie sprawę z bardzo dwuznacznego zachowania wobec znajdującej się w tragicznym położeniu Republiki Czechosłowackiej. Nietrudno się domyśleć, że nota pozostała bez odpowiedzi. Kryzys dyplomatyczny w Europie rozpoczęty na jesieni 1938 roku nie skończył się, lecz trwał do późnej wiosny 1939 roku, kończąc się całkowitym wymazaniem Czech z mapy Europy, a na Bałkanach - zajęciem przez faszystowskie Włochy Albanii.

Dokładnie rok później, Polska sama doświadczyła "nieszlachetnego ciosu sztyletem w plecy zadanym ciężko rannemu przeciwnikowi", o którym 1 października 1938 roku mówił ostatni minister spraw zagranicznych I Republiki Czechosłowackiej, Kamil Krofta.

zaolzie-gazeta.jpg

Na zdjęciu: pierwsza strona jednej z czeskich gazet z 22 września 1938 roku, dzień po złożeniu w Pradze pierwszej noty domagającej się oddania Polsce Zaolzia, za cs.wikipedia.org

oto Łukasz Kobeszko Łukasz Kobeszko

Dziennikarz i publicysta specjalizujący się w problematyce międzynarodowej i historii najnowszej. Absolwent filozofii (UKSW). Publikował w "Znakach Nowych Czasów:", "Myśli Polskiej", "Dziś. Przeglądzie Społecznym", "Obywatelu", miesięczniku Polonii "Wspólnota Polska" oraz "Naszym Głosie".

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.076925
Ogólna ocena: 3.1 (głosów: 13)

Tematy: 

Dyskusja

oto Marek

Za jedyny błąd państwa

Za jedyny błąd państwa polskiego w sprawie Zaolzia uważam niezajęcie go przez Polskę w 1945 r., czego, biorąc pod uwagę ówczesne możliwości, dokonalibyśmy bez żadnego trudu.

oto Robercik

dodałbym jeszcze taki

dodałbym jeszcze taki maciupeńki (o taki tyci, tyci :) ) błąd jak nieprzewidzenie, że my zajmujemy mały kawałeczek a Niemcy zajmują całe Czechy, a chwileczkę potem atakują nas min. z terytorium Czechosłowacji i z wykorzystaniem...200 czeskich czołgów LT vz. 35 - które biły w swojej klasie nie tylko czołgi zacofanej, Polski, ale i czołgi niemieckie.

oto barthoosh

Bardzo cenna faktografia

brakuje mi niestety dość istotnej kwestii: skąd wzięły się roszczenia terytorialne ze strony II RP wobec Czechosłowacji? Brak nakreślenia choćby ram historii Zaolzia po 1 WŚ i stosunku władz Czechosłowacji do mniejszości polskiej, sprawia, że tekst jest Czechocentryczny.
Jedyne, co mam do zarzucenia autorowi to brak notki o akcji płk. Josefa Šnejdárka w 1919 i aneksji przez Czechy powiatów Cieszyńskiego i części Frysztackiego, mimo wcześniejszych porozumień. Czesi wybrali dla siebie dość dogodny moment - akurat toczyła się wojna polsko-ukraińska o Lwów i trwało Powstanie Wielkopolskie. Sądzę, że dobrym uzupełnieniem może być tekst:
https://historia.org.pl/2014/09/02/czeskie-zbrodni...
Pozdrawiam

oto Pioter

Żądania polskie

Jest pewien problem przy określaniu praw państw do danych terytoriów w Europie Środkowej po I Wojnie. Nie ustalono do dziś czy należy uważać za właściwe tradycje europejskie (czyli dotychczasową przynależność państwową) czy też postulowane przez Wilsona "prawo do samostanowienia narodów".
W przypadku Śląska Cieszyńskiego w pierwszym przypadku mielibyśmy ustalenia dyplomatów, które określiłyby jego status albo jako kraju związkowego Czechosłowacji (na zasadzie przynależności do Korony św Wacława od XV w) lub jako samodzielny twór państwowy (jako oddzielny kraj związkowy Cesarstwa Austrii ze stolicą w Opavie). W tym przypadku żądania terytorialne i ludnościowe Rzeczypospolitej są w ogóle nie możliwe do jakiegokolwiek uwzględnienia.
W drugim przypadku odwołano by się do "woli ludu" czyli przeprowadzono by plebiscyt (do czego doszło np w Burgenlandzie, Mazurach, Szlezwiku czy Górnym Śląsku) na terenach etnicznie mieszanych i według jego wyników określono by na oddzielnej konferencji granice.
Do tego również nie doszło, bo obie strony zdecydowały się akcje zbrojne (tym właśnie było przejęcie władzy w Cieszynie przez Radę Narodową Księstwa Cieszyńskiego 1 XI 1918 - czyli 3 dni po proklamowaniu Czechosłowacji, a na 10 dni przed rozwiązaniem Austro-Węgier).
Czechosłowacja, podobnie jak i Polska, swój byt rozpoczęła od sporów granicznych, zagarniając wiele terenów głównie niemieckojęzycznych (Sudentenland, Deutsch-Böhmen, Nieder-Osterreich) i doprowadzając do faktycznej likwidacji państwa Deutch-Osterreich, które w okrojonej wersji zaakceptowane zostało przez społeczność międzynarodową pod nazwą Austria.
Granica na Śląsku Cieszyńskim, która żadnej ze stron konfliktu nie satysfakcjonowała, została ustalona w 1920 roku w wyniku rozmów pokojowych kończących działania wojenne. I było wiadomo, że każda ze stron w sprzyjających okolicznościach będzie dążyć do jej rewizji. Te sprzyjające okoliczności przydarzyły się w 1938 roku akurat dla RP, a nie dla CSR.

oto utu1

Zajęcie Zaolzia

może służyć jako dowód, ze sanacyjny reżim nie miał dostępu do informacji z najwyższej półki o tym co wkrótce będzie się dziać.

oto Jacel

Zastanawia mnie pisanie o

Zastanawia mnie pisanie o przepuszczeniu wojsk sowieckich przez terytorium naszego państwa. Równałoby się to utracie niepodległości, bo przecież Sowiety, zwłaszcza w ówczesnej stalinowskiej postaci to po prostu diabeł!

oto Robercik

Zależy na czym miało polegać

Zależy na czym miało polegać "przepuszczenie". Jeśli w formacji bojowej i z odaniem szlaków komunikacyjnych, to tak. Jeśli to miał być odcięty od ZSRR kontyngent liczebnie niedominujący armii polskiej i czeskiej, zdany na ich łaskę, to można się zastanawiać.

oto Darek

Jeden zwielu błedów sanacji

Wychowano mnie w szacunku do naszej historii. Rodzice przekazali mi wiedzę o swoich prześladowaniach w latach 40. i 50. Szkoła podstawowa ukazała mi pozytywne skutki zmiany władzy w Polsce w 1944 roku. Na studiach już po 1989 starano mi się wpoić "osiągnięcia" Polski międzywojennej. W czasie doktoratu kolega z IPN był dla mnie chodzącym dowodem do czego doprowadza "pranie mózgu" albo do jakiego stopnia mozna się sponiewierać dla pieniędzy.
Wracając do tematu.
Rądy sanacji to nieustanne pasmo błedów politycznych. Mmo, iż powrót wspomnianych terytoriów był słuszny i zasadny, to jednak w ówczesnych okolicznościach był ciosem w plecy dla jedynej Republiki w Europie Środkowej. Stąd oceniam go - bazując na mojej wiedzy - jako fatalne posunięcie i w zasadzie jeden z dowodów na indolencję naszej polityki zagranicznej w późnych latach 30.

oto Palimpsest

Rosjanie wbili Polsce nóż w plecy

wykorzystując agresję Niemców- działanie niedobre. Polacy wbili Czechom nóż w plecy wykorzystując agresje Niemców. Działanie dobre.

Niby logiczne. Niby. Polityka to najstarsza profesja świata. Szkoda, że w pustej narracji nadal ma tylu kontynuatorów.

Szacunek dla autora za poruszenie b. wrażliwego na Śląsku Cieszyńskim tematu. Nie tak prostego jak się narodowej "warszawce" wydaje. Zabrać i basta!

Zgroza.

oto Krzysztof M

Rosjanie wbili Polsce nóż w

Rosjanie wbili Polsce nóż w plecy

Nie Rosjanie - Sowieci.

oto Palimpsest

Rosjanie nie Sowieci?

Tak, tak. Polskę w 39- tym napadli nie Niemcy a hitlerowcy, na Zaolzie najechali jacyś "sanacjoniści", autorami wołyńskiej rzezi byli nie Ukraińcy a banderowcy. Generalnie w Polsce rządzą nie Polacy a pisowcy.

Nie ma winnych, wszyscy święci.

oto pioszo54

no jest sprawstwo kierownicze

no jest sprawstwo kierownicze
i są wynajęci/przymuszeni (np. poborem) wykonawcy.

Niezmiennie zachęcam do przeczytania "200 lat razem" Sołżenicyna - w temacie 2-gi tom.

oto Krzysztof M

Nie ma winnych, wszyscy

Nie ma winnych, wszyscy święci.

Niemcy Hitlera sobie wybrali. Lenina, Trockiego i Stalina Rosjanie też sobie wybrali? :-))))

oto Palimpsest

Niemcy Hitlera wybrali w wyborach,

Rosjanie Lenina wybrali na bagnetach. Chociaż metody różne, czynnikiem sprawczym był zawsze naród. Ściślej jego niezadowolona część. Jak to w życiu bywa zawsze stanowiąca większość.

oto Ireneusz

A wybrali

Lenina, Trockiego i Stalina Rosjanie też sobie wybrali?

Wybrali przez aklamację.
Do dziś tęsknią za Prawdziwym Wodzem. Kogo nie zapytać, młodego czy starego.

oto Robercik

Hitlerowcy prowadzili

Hitlerowcy prowadzili proniemiecką politykę narodową, banderowcy proukraińską. Dobra czy złą, ale prowadzili. Nie do pomyślenia aby elitę III Rzeszy albo UPA stanowili jacyś "obcy". Natomiast Sowieci traktowali Rosjan jak nawóz historii. Elity sowieckie to było głównie żydostwo (głównie na początku), szefami ZSRR zostawali ludzie pochodzenia ukraińskiego itd. Elementarne Watsonie.

Na tej samej zasadzie Unia Europejska traci mentalny związek z Europą, a "amerykanie" biorą na siebie politykę Izraela.

oto Palimpsest

@ Robercik

Opowieści o złym Żydzie, który przyszedł i chwycił za twarz dziesiątki milionów Rosjan wkładam między prawicowy folklor. Nie twórzmy sztucznych bytów, stukot kopytek za rogiem to nie batalion ufoków a najpewniej stado cwałujących koni. Rewolucja październikowa to efekt desperacji ludzkich mas w obliczu polityki jaśnie cara.

Że własną pieczeń upiekli różni cwaniacy, w tym Żydzi to inna bajka. Wojna tak ma.

oto Ireneusz

Car już był obalony

oto Palimpsest

Sprawdzony scenariusz

inteligencja na barkach robotników i chłopów robi własną "rewolucję". Odwrócenie w czasie kolejności rewolucji lutowej z październikową raczej nie wchodzi w grę.

Rosyjska bidota jak była na lodzie tak jest. Jak każda zresztą. Z politykami nie wygrasz. Widać cała rewolucja to tylko zwykły biznes i gra mocarstw. Ot mydlenie oczu ciemnego luda.

oto Ireneusz

Zaraz zaraz

A Szanowny Palimpsest nie jest przedstawicielem lewicy właśnie? Czyli inteligentów robiących biedotę w bambuko?
:-))

oto Palimpsest

pAnie Ireneuszu, przyznaję z reką na sercu

że jak przybyłem na PN lata temu jako w miarę zrównoważony człowiek tak po wielu kontaktach z niektórymi skrajnymi prawicowcami zaczęło mnie odrzucać na lewo. Niemniej żaden skraj ni lewy ni prawy to nie moja bajka.

Do bogaczy nie należę, państwo robi mnie na wielu płaszczyznach w konia, od dwóch lat rządzi prawica. Ktom zacz wnioski pozostawiam pAnu :)

oto chłop jag

Zajęcie przez Polskę Zaolzia

Zajęcie przez Polskę Zaolzia - 79 lat temu

Owe zajęcie Zaolzia to element izolacji II RP - ponieważ plany zamordowania owej II RP zaraz na początku II WŚ - były gotowe już prawdopodobnie od zainstalowania bandy Hitlera w Niemczech - tołażysze.
Wniosek?
Za zajęcie Zaolzia czy w ogóle podanie II RP na tacy Hitlerowi odpowiedzialna jest także tamta polskojęzyczna V kolumna pupili szatana rezydująca w owej II RP - tołażysze. Jest to porównywalne z dzisiejszym popieraniem banderlandu przez rządzących dzisiejszą atrapą Polski - tołażysze.
Szalala-la-la-la - poniewieranie Polakami i ich krajem przez pupili szatana - nadal trwa - tołażysze.

oto Czesław

Artykuł tendencyjnie antypolski

Jeżeli przedstawiany jest jakiś problem to musi mieć swój początek i koniec. Pan Autor przedstawił problem Zaolzia metodą jaką Rosjanie przedstawiają "wyzwolenie Polski w roku 1945" a zapominają o 17 września 1939 r. Tu nie chodzi o historię od Mieszka I ale powinno być od początku konfliktu t.j. napadu zbrojnego Czechów na ten teren, połączone ze zbrodniami na Polakach, w czasie naszych walk z Rosją Radziecką. Oczywiście, krytykować po 100 latach poczynania rządu i dawania mądrych rozwiązań, można do woli a nawet trzeba dla nauki następnych pokoleń. Z artykułu wynika ze winni tylko Polacy a Czesi "to sam miód. Jest to bardzo zafałszowany obraz.

oto Eowina

W polityce obowiązuje prawo silniejszego.

Czesi, mając siłę, zabrali Polsce, a Polacy zabrali Czechom, Piłsudski mając siłę zabierał Rosji, jeszcze silniejsze Niemcy z Rosją zabrali Polakom. Potem Niemcy chcieli zabrać nawet Rosji, ale Rosja Sowiecka pogoniła Niemców.

Mogła Rosja na terenie zajętej GG zrobić jakąś rosyjską gubernie, albo republikę. Rosja zrobiła PRL. Dzięki Bogu nawet pozwolono Polakom mówić po polsku. Utworzono nawet wyższe uczelnie i kształcono i nawet wolno było znać polską historię.

oto wzl

Nie ma sensu

Dzięki Bogu nawet pozwolono Polakom mówić po polsku. Utworzono nawet wyższe uczelnie i kształcono i nawet wolno było znać polską historię.

Nie ma sensu mieszać w to Boga. Bolszewicy, próbując zająć Polskę w 1920 roku, nie mieli zamiaru włączyć jej do Związku Radzieckiego. Planowali utworzyć oddzielne państwo. Tak, jak zrobili to 25 lat później. Powstał PRL i inne kraje tzw. demokracji ludowej.

Sączenie własnej ideologii zawsze jest łatwiejsze w języku rodzimym i daje lepszy efekt niż gdyby robiono to w języku okupanta. Inne kraje tego rejonu również zachowały własne języki narodowe.

Taki był ich plan od początku i bez względu na to czy byłoby powstanie warszawskie, czy - nie, Polacy i tak mówiliby po polsku. To nie była z ich strony dobra wola. Taką mieli koncepcję i ją realizowali, bez względu na to czy w jakimś kraju pojawił się opór, czy ludność bez protestu zaakceptowała nową rzeczywistość.

Bolszewicy zachowywali się bardzo racjonalnie i ich podstawowe cele były dla nich najważniejsze, bez względu na koszty. Rosja carska nie chciała oddać Polsce ani piędzi rosyjskiej ziemi. Tonęła, ale nie oddała. Natomiast Lenin, widząc, że Piłsudski może go pogonić do Uralu a może dalej, i że rewolucja przegrywa, powiedział: A bierzcie ile chcecie! Dla niego najważniejsze było uratowanie rewolucji. I miał rację. Biali Rosjanie nie potrafili wyzwolić się z pewnych schematów w swoim postrzeganiu rzeczywistości.

oto Eowina

Pan pisze o planach Rosjan, a ja o tym także co było

przed Rosjanami. Bo przecież Rosjanie nie mieli obowiązku "szkodzić" Polakom i nie musieli "przynosić czerwonej zarazy". Teoretycznie rzecz biorąc, mogli się dogadać z "czarną śmiercią" i Polskę zostawić w spokoju Niemcom. Gdyby Hitler był mądrzejszy i nie był tak agresywny w stosunku do Rosji, to tak by było. Gdyby zachował sojusz ze Stalinem, to Polacy by nie mówili po polsku, żadna koalicja tego by nie ruszyła, chyba że bomba atomowa. Oczywiście to jest gdybanie, ale takiego scenariusza nie analizowaliśmy. :)

oto Krzysztof M

Bo przecież Rosjanie nie

Bo przecież Rosjanie nie mieli obowiązku "szkodzić" Polakom i nie musieli "przynosić czerwonej zarazy".

I nie Rosjanie tę zarazę Polakom przynieśli. :-)

oto Krzych Adam

Chciałbym bardzo uprzejmie poprosić o zastosowanie abdukcji.

Rozumowanie abdukcyjne, abdukcja – pojęcie wywodzące się z filozofii Charlesa Peirce’a, stworzone dla oznaczenia procesu tworzenia wyjaśnień; jest procesem rozumowania, który dla pewnego zbioru faktów tworzy ich najbardziej prawdopodobne wyjaśnienia.

"Kaczy test" to zrodzone w Ameryce humorystycznie ujęte wyjaśnienie czym jest rozumowanie abduktywne. Zwykle przedstawia się ten test jak następuje: "Jeśli coś wygląda jak kaczka, pływa jak kaczka, kwacze jak kaczka, to prawdopodobnie jest to kaczka" (If it looks like a duck, swims like a duck, and quacks like a duck, then it probably is a duck)..

Czerwoną zarazę przynieśli Polakom tacy jacyś ludzie w stosunku do których ci ostatni zastosowali "kaczy test" i wyszło im z niego, że to byli Rosjanie. BTW, interesująca rzecz, nie tak dawno bo w 2015 roku minister spraw zagranicznych Rosji też zastosował "kaczy test" w wywiadzie udzielonym amerykańskiej sieci telewizyjnej CNN.

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział w czwartek, że rosyjskie zamachy w Syrii "nie wykraczają poza ISIL (ISIS), al-Nusra oraz inne grupy terrorystyczne uznane za takie przez Radę Bezpieczeństwa ONZ lub prawo rosyjskie.
Naciskany by zdefiniować "inne grupy terrorystyczne", Ławrow powiedział: "Jeśli ktoś wygląda jak terrorysta, jeśli działa jak terrorysta, jeśli idzie jak terrorysta, jeśli walczy jak terrorysta, to jest to terrorysta, czyż nie tak?" (przekład mój - KA)

oto Krzysztof M

Czerwoną zarazę przynieśli

Czerwoną zarazę przynieśli Polakom tacy jacyś ludzie w stosunku do których ci ostatni zastosowali "kaczy test" i wyszło im z niego, że to byli Rosjanie.

Innym wyjdzie, że Michnik, to Polak.

A fakty?

oto Krzych Adam

O, fakty.

Fakty były takie, że ci którzy widzieli tych przynoszących czerwoną zarazę widzieli autentycznych Rosjan. Nie tylko wyglądajacych jak Rosjanie, maszerujących jak Rosjanie, klących jak Rosjanie (goworia po russki), pijących samogon jak Rosjanie, palących machorkę zawiniętą w gazetę jak Rosjanie, jedzących sało i siemieczki jak Rosjanie, ale nawet mających słowiańską haplogrupę.

Pozdrawiam i żegnam.

oto Krzysztof M

Fakty były takie, że ci

Fakty były takie, że ci którzy widzieli tych przynoszących czerwoną zarazę widzieli autentycznych Rosjan.

I umyka pańskiej uwadze fakt, że ci Rosjanie nie przynieśliby tu czerwonej zarazy, gdyby nie kompanie NKWD idące za nimi ślad w ślad. I nie byłoby żadnej czerwonej zarazy, gdyby nie... KTO? Rosjanie? :-)

(młodzi! nie czytać! za trudne!) :-)

oto Krzych Adam

OK, ostatni raz.

Nic nie umyka mej uwadze. Zwracam uwagę jedynie, że ta siła która przyniosła zarazę miała czysto rosyjską, słowiańską twarz. BTW, pragnę też zauważyć, że ciągle mamy nie rozstrzygniętą kwestię, która podniosłem już dawno temu. W oparciu o moje własne obserwacje poczynione w latach 70-tych ubiegłego wieku podczas mych pobytów w Kraju Rad.

A pytanie było o to jak należałoby ocenić w czasach sowieckich procentowy udział Rosjanina w przeciętnym, statystycznym Sowiecie, a także procentowy udział Sowieta w przeciętnym, statystycznym Rosjaninie. W mej ocenie, w obydwu przypadkach ten udział był znaczny.

oto Krzysztof M

Zwracam uwagę jedynie, że ta

Zwracam uwagę jedynie, że ta siła która przyniosła zarazę miała czysto rosyjską, słowiańską twarz.

Mózg też był słowiański?

oto Krzych Adam

Proszę mnie łaskawie nie wciagać w wymianę postów.

Wydaje mi się, że obydwaj rozumiemy stanowisko drugiej strony. Więc już wystarczy, jak sądzę. Co do mózgu, to nie wiem. Nie słyszałem o teście mózgu, czy jakiejś wiwisekcji na przykład dokonanej w celu identyfikacji czy mózgi niosących zarazę były słowiańskie, czy też nie. Jedyny test, którego jestem pewien, to "kaczy test". A jego wyniki były niezmiernie jasne dla każdego. Choćby z tą jarzębiną obżartą z owoców przez sołdatów w wiosce na Lubelszczyźnie, gdzie jednego roku spędzałem wakacje u ciotki. O której to jarzębinie nie tak dawno wspominałem w innym wątku.

Nie słyszałem o żadnej innej nacji spożywającej te owoce. Natomiast spotkałem się z tym na Syberii. Nie chce mi się co prawda sporządzać przetworów z jarzębiny, które nauczyłem się tam robić, w tym pysznej nalewki, ale z przyjemnością po pierwszych przymrozkach zrywam te owoce z młodej jarzebinki, którą mam w ogrodzie i spożywam miąższ z kilku czy kilkunastu owoców na raz. A nauczyli mnie tego moi syberyjscy przyjaciele.

oto Krzysztof M

Proszę mnie łaskawie nie

Proszę mnie łaskawie nie wciagać w wymianę postów.

Robię to nie po to, żeby pan mi przyznał rację (nie ma takiej możliwości), ale po to, żeby czytelnicy jeszcze raz mogli zaobserwować tok pańskiego rozumowania.

Dla przytłaczającej większości Rosjanie byli ręką. Mózgiem był kto inny. Dla przytłaczającej większości, ale nie dla pana. Cóż.

oto Krzych Adam

Gratuluję bycia taką większością, w swym własnym mniemaniu.

Ja tam poza tym, że nie mam pewności czy rzeczywiście jest pan ową przytłaczającą większością, nie wierzę także w to, że im większa większość, tym słuszniejsza racja. Jednakże przyznaję, że niestety mam za swoim przekonaniem jedynie "kaczy test". Jesli miał pan wyniki testów mózgowych, to racja jak najbardziej może być po pańskiej stronie.

Jednakowoż nie załatwia to sprawy całkowicie. Na ten temat co nieco mówili Ewangeliści. Warto sprawdzić co według ich świadectwa doradzał Jezus czynić z ręką, która jest powodem grzechu:
Mt 18, 8
Mk 9, 43

oto sir Galahad

Tak nie do końca. Generalnie

Tak nie do końca. Generalnie Rosja już przed wybuchem wojny doszła do wniosku, że odbudowa państwa polskiego jej się zwyczajnie opłaca. Oczywiście państwa zależnego i z granicą na Bugu i - uwaga - na Odrze. Niestety bez Torunia i Chełmna. Stalin zrealizował ten plan w korzystniejszej dla nas formie.
Natmiast co do białych. Gen. Anton Denikin (z matki Polak a z ojca Rosjanin) uważał, że musimy dostać coś na wschodzie, za Bugiem, ale decyzję odkładał do czasu zwołania Konstytuanty. Za to jego następca, gen. Wrangel gotów był dać ile zechcemy, np. granice z 1772 roku, byle tylko ratować Rosję przed komuną. Bolszewicy wyjaśnili sprawę...

oto ratiofides

nieszlachetnego ciosu

nieszlachetnego ciosu sztyletem w plecy zadanym ciężko rannemu przeciwnikowi", o którym 1 października 1938 roku mówił ostatni minister spraw zagranicznych I Republiki Czechosłowackiej, Kamil Krofta.

Czeski minister miał chyba krótką pamięć i te czeskie żale miały bardzo słabe uzasadnienie historyczne.
Po naszej stronie była dobra pamięć (i racja), ale za to bardzo słaba zdolność przewidywania. Odzyskaliśmy 805 km2. Niemcy połknęli Sudety, potem wjechali do Pragi (choć na Sudetach miało się skończyć), zagospodarowali sobie Słowację... no i przypomnieli sobie jak bardzo im brakuje "korytarza" przez polskie Pomorze.
Niektórzy u nas do dzisiaj wierzą, że Niemcom nic poza "korytarzem" nie było więcej potrzebne.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.