„Wojna pomnikowa” z Rosją

„Wystarczyło kilka minut, by mauzoleum żołnierzy radzieckich w Trzciance (woj. wielkopolskie) zamieniło się w kupę gruzu. W piątek na plac Pocztowy wjechały koparki i, mimo sprzeciwu Rosjan, wyburzyły lokalny symbol komunizmu” – cieszy się portal tvn24.pl[1].

„Wydarzenie wzbudziło wielkie zainteresowanie wśród mieszkańców. Ludzie stawali, kręcili filmy, robili zdjęcia i komentowali (…). – Bardzo dobrze, cieszę się, że tego doczekałem. Ostatni bastion komunizmu padł na pysk – nie krył radości Józef Janowicz” – czytamy dalej na portalu tvn24.pl. Kto ów Józef Janowicz, nie wiadomo. Domyślam się, że miejscowy „patriota”, bo raczej nie intelektualista.

Mauzoleum w Trzciance – jedno z najokazalszych upamiętnień żołnierzy radzieckich w Polsce – było przez kilkadziesiąt lat uznawane za cmentarz wojenny. Przestało być jednak za takowe uważane, kiedy burmistrz Trzcianki Krzysztof Czarnecki (PiS) zlecił badania archeologiczne. Badania te – przeprowadzone w „ostatnich tygodniach”, jak czytamy w relacji portalu tvn24.pl – wykazały, że pod mauzoleum nie ma rzekomo żadnych zwłok. Wówczas wojewoda wielkopolski (także z PiS) wykreślił obiekt z ewidencji grobów i cmentarzy wojennych, zmieniając jego stan prawny na pomnik. Następnie burmistrz Czarnecki zlecił jego natychmiastową rozbiórkę na mocy ustawy dekomunizacyjnej. Wyniki badań archeologicznych kwestionuje ambasada rosyjska, która wydała oświadczenie protestujące przeciw działaniom samorządu Trzcianki jako sprzecznym z rosyjsko-polską umową międzyrządową z 1994 roku o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji.

„Według dokumentów posiadanych przez Ambasadę pod mauzoleum nadal znajdują się groby żołnierzy Armii Czerwonej, co nadaje jeszcze bardziej nieprawny i niemoralny charakter akcji jego zburzenia” – napisała w oświadczeniu ambasada Rosji. Samorząd Trzcianki stoi na stanowisku, że szczątki żołnierzy radzieckich „prawdopodobnie przeniesiono na cmentarz w 1953 roku”. Nie ma jednak żadnych dokumentów potwierdzających przeprowadzenie takiej ekshumacji i nie wiadomo gdzie na miejscowym cmentarzu mieliby być pochowani żołnierze radzieccy. „Sprawdzają to pracownicy Muzeum Ziemi Nadnoteckiej” – informuje portal tvn24.pl.

trzcianka

Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Trzciance zburzone 8 września 2017 roku

Obok artykułu o zburzeniu mauzoleum w Trzciance portal tvn24.pl zamieścił – zapewne nieprzypadkowo – artykuł pt. „Mąż sprzedał Zofię Sowietom za wódkę, ratowali ją polscy żołnierze. I za to zginęli od kul w tył głowy”[2]. Widziałem ten tekst już kilkanaście razy w ciągu ostatnich pięciu lat na różnych portalach. Opisuje on zresztą wydarzenie, które miało mieć miejsce dwa lata po wojnie, a nie podczas wyzwalania Polski. Ten i inne podobne mu teksty oraz pojawiające się ostatnio jak grzyby po deszczu książki o „sowieckich gwałtach i grabieżach” są częścią kampanii propagandowej mającej uzasadnić to, co czyni się w Polsce z upamiętnieniami walk Armii Czerwonej z Niemcami hitlerowskimi w latach 1944-1945[3].

Niestety, ani portal tvn24.pl, ani żadne z innych mediów polskich nie poinformowały jakie krzywdy wyrządzili żołnierze radzieccy Polakom w Trzciance. Ano takie, że dzięki tym żołnierzom radzieckim Trzcianka – która w wyniku pierwszego rozbioru Polski znalazła się pod zaborem pruskim – ponownie po 173 latach stała się Trzcianką. W 1945 roku nazywała się bowiem Schönlanke i była miasteczkiem w stu procentach niemieckim, leżącym na terenie niemieckiej Prowincji Grenzmark Posen-Wetspreußen. To „Sowieci” przywrócili ją Polsce i dzisiaj leży w województwie wielkopolskim.

Zastanawiam się jak nazwać to, co stało się w Trzciance i stanie się wkrótce w dziesiątkach innych polskich miejscowości. Przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo: barbarzyństwo. Barbarzyństwo wobec historii, wobec uczuć narodu rosyjskiego oraz wobec obecnych i przyszłych pokoleń Polaków.

Nigdzie poza Polską, pomajdanową Ukrainą – odwołującą się do tradycji banderowskiej – oraz państwami bałtyckimi, w których rządzą szowiniści będący niejednokrotnie epigonami kolaborantów z III Rzeszą, nie burzy się pomników upamiętniających żołnierzy radzieckich poległych w walkach z Niemcami, czyli upamiętniających pokonanie Niemiec hitlerowskich w drugiej wojnie światowej.

W mojej pamięci głęboko utkwił obraz pieczołowicie utrzymanego mauzoleum i cmentarza żołnierzy radzieckich w miejscowościach Svidnik na Słowacji. Spoczywa na nim 9 tys. spośród co najmniej 27 tys. żołnierzy radzieckich poległych w czasie operacji dukielsko-preszowskiej (8 września-30 listopada 1944). Ogromny monument został wzniesiony w 1954 roku w stylu tamtego okresu. Są tam czerwone gwiazdy, są godła ZSRR, są potężne rzeźby żołnierzy radzieckich, są płaskorzeźby w stylu socrealizmu. Wszystko starannie utrzymane. Nikomu na Słowacji nie przyszłoby do głowy, żeby to zburzyć. Co roku odbywają się pod tym pomnikiem – noszącym oficjalną nazwę Pomnika Wdzięczności Żołnierzom Radzieckim – uroczystości z udziałem władz słowackich, upamiętniające operację dukielsko-preszowską, od której zaczęło się wyzwolenie Czechosłowacji.

pomnik

Pomnik Wdzięczności Żołnierzom Radzieckim w Svidniku na Słowacji

We wsi Kapišová, przy drodze ze Svidnika do Barwinka, jest też niezwykły pomnik, na którym zastygły w walce dwa czołgi: radziecki T-34 z czerwoną gwiazdą i niemiecki PzKpfw IV z czarnym krzyżem. W tej samej miejscowości – w tzw. „dolinie śmierci” – stoją dwa T-34 z czerwonymi gwiazdami, a pomiędzy nimi znajduje się samotna mogiła czerwonoarmisty. Pomniki, których elementami są radzieckie czołgi można spotkać przy całej trasie ze Svidnika do Barwinka, liczącej 20 km. We wsi Nižný Komárnik, po słowackiej stronie Przełęczy Dukielskiej, znajdują się też radzieckie działa przeciwlotnicze i samolot szturmowy Ił-2 z czerwonymi gwiazdami. Dobrze utrzymane są nie tylko pomniki upamiętniające udział wojsk radzieckich w operacji dukielsko-preszowskiej, czechosłowacki cmentarz wojenny i memoriał w miejscowości Vyšný Komárnik, ale także niemiecki cmentarz wojenny w miejscowości Hunkovce.

pomnik

Pomnik we wsi Kapišova na Słowacji

pomnik

Cmentarz żołnierzy niemieckich w Hunkovcach na Słowacji

Tak samo jest w Czechach i na Węgrzech, mimo przecież też niełatwych doświadczeń historycznych tych krajów z ZSRR. Wszędzie tam pieczołowicie dba się o „sowieckie pomniki”, które „pozostały w spadku po komunizmie”, jak głosi popularna w Polsce formułka propagandowa.

W centrum Wiednia na Schwarzenbergplatz stoi Pomnik Bohaterów Armii Czerwonej, odsłonięty 19 sierpnia 1945 roku. Upamiętnia on 41 tys. żołnierzy radzieckich, którzy zginęli w czasie operacji wiedeńskiej (16 marca-13 kwietnia 1945). Pomnik ten ma kształt wyniosłej, smukłej kolumny marmurowej o wysokości 20 metrów, na której stoi 12-metrowy posąg z brązu, przedstawiający wyprostowanego żołnierz radzieckiego w złotym hełmie i z pepeszą. W prawej ręce żołnierz trzyma sztandar bojowy Armii Czerwonej, a w lewej pokaźnych rozmiarów godło ZSRR. Na cokole umieszczono rozkaz bojowy Stalina po rosyjsku oraz napis po rosyjsku i niemiecku, który głosi: „Pomnik ku chwale żołnierzy Armii Radzieckiej, którzy wyzwolili Austrię od faszyzmu. Kwiecień 1945”. Pomnik jest otoczony kolumnadą z 26 kolumn o wysokości 8 metrów oraz inskrypcją na belkowaniu: „Wieczna chwała bohaterom Armii Czerwonej, którzy polegli w walce z niemieckim faszystowskim najeźdźcą o wolność narodów Europy”. Jest to najokazalsze upamiętnienie żołnierzy radzieckich w Europie poza Rosją.

pomnik

Pomnik Bohaterów Armii Czerwonej w Wiedniu

pomnik

Pomnik Bohaterów Armii Czerwonej w Wiedniu-posąg żołnierza z godłem ZSRR

W ostatnich latach Pomnik Bohaterów Armii Czerwonej w Wiedniu był kilkakrotnie dewastowany przez nieznanych sprawców – neonazistów, albo licznie mieszkających w stolicy Austrii Czeczeńców, albo przybyszów z pomajdanowej Ukrainy, a może i nawet „polskich patriotów”. Zawsze jednak spotykało się to ze zdecydowanym potępieniem władz austriackich. Po zakończeniu okupacji Austrii przez cztery mocarstwa sojusznicze w 1955 roku żaden rząd austriacki – nawet w okresie nasilania się „zimnej wojny” – nie uznał tego pomnika za symbol „sowieckiego zniewolenia” mimo, że Austriacy nie mają powodów, żeby dobrze wspominać okupację radziecką Wiednia, Dolnej Austrii i Burgenlandu z lat 1945-1955. Elity polityczne Austrii rozumieją bowiem, że pomnik ten upamiętnia zwycięstwo koalicji antyhitlerowskiej nad Niemcami i wyzwolenie Austrii spod nazizmu. Zwycięstwo, które było w znaczącej mierze zasługą ZSRR. Polityczna świadomość tego faktu ma dla władz austriackich większe znaczenie od pretensji związanych z powojenną okupacją, zasłużoną zresztą przez Austriaków.

pomnik

Pomnik Bohaterów Armii Czerwonej w Wiedniu
cokół z treścią rozkazu Stalina w języku rosyjskim

Tak samo zresztą niemieckie elity polityczne traktują Pomnik Żołnierzy Radzieckich w Berlinie-Tiergarten. Na pomniku tym też widnieją złote godła ZSRR i Armii Czerwonej oraz napisy, których treść przyprawiłaby polską prawicę o atak szału. Czy pani kanclerz Merkel uważa ten pomnik za „symbol zniewolenia” i „niechlubny spadek po komunizmie”? A może czuje się przez ten pomnik zniewolona? Nie, pani kanclerz Merkel buduje z Rosją kolejne gazociągi. Pomniki upamiętniające wkład Armii Czerwonej w zwycięstwo nad III Rzeszą znajdują się też we Frankfurcie nad Odrą, Pradze, Brnie, Ostrawie, Bratysławie, Budapeszcie i Sofii. Wszędzie tam uważa się, że są to pomniki ku czci żołnierzy jednej z armii koalicji antyhitlerowskiej, a nie „pomniki ku chwale komunizmu”.

pomnik

Pomnik Żołnierzy Radzieckich w Berlinie-Tiergarten

Również w Norwegii znajdują się pomniki upamiętniające wyzwolenie przez Armię Czerwoną prowincji Finnmark jesienią 1944 roku. Nie można powiedzieć, że są one symbolem jakiegoś zniewolenia, ponieważ Norwegia nie była po wojnie ani okupowana przez ZSRR, ani nie znalazła się w radzieckiej strefie wpływów. Są one wyrazem wdzięczności Norwegów za wyzwolenie spod okupacji niemieckiej. We wszystkich tych państwach rozumie się znaczenie zwycięstwa koalicji antyhitlerowskiej nad III Rzeszą i znaczenie wyzwolenia spod okupacji niemieckiej przez wojska radzieckie.

Nie mogą tego jednak zrozumieć decydenci polityczni w Polsce – kraju, który w przeciwieństwie do Austrii, Czech, Słowacji, Norwegii czy Węgier został skazany przez Niemcy hitlerowskie na zagładę. Nie potrafią albo nie chcą zrozumieć tego, że okupacja niemiecka oznaczała dla narodu polskiego zagładę biologiczną, a Polska Ludowa nie. Nie potrafią albo nie chcą oddzielić faktu wyzwolenia Polski spod okupacji niemieckiej przez wojska radzieckie od polityki Stalina wobec Polski, także tej z lat 1939-1941.

Nie rozumieją, że głosząc tezę o rzekomym przegraniu przez Polskę drugiej wojny światowej wypisują Polskę z koalicji antyhitlerowskiej i zapisują ją do satelitów III Rzeszy. Nie rozumieją, że głosząc, iż Polska Ludowa była podobno „kolonią sowiecką” podważają prawnomiędzynarodowe podstawy istnienia dzisiejszej Polski. Nie rozumieją znaczenia, jakie dla Rosjan ma pamięć o ofiarach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, w tym poległych żołnierzach radzieckich i że raniąc tę pamięć wykopują rów nie do zasypania pomiędzy narodami polskim i rosyjskim. A może świadomie chcą ten rów wykopać?

Decydenci polityczni w Polsce zachowują się tak jakby Rosja już nie istniała albo miała zaraz przestać istnieć. Nie zastanawiają się jakie skutki przyniosą ich działania dla stosunków nie pomiędzy państwami, ale pomiędzy narodami polskim i rosyjskim. Nie obchodzi ich jak będą wyglądać relacje przyszłych pokoleń Polaków i Rosjan w sytuacji, gdy zostaje boleśnie ugodzone jedno z najwrażliwszych miejsc rosyjskiej pamięci narodowej.

Czasem mam wrażenie, że władze w Polsce sprawują jacyś ekstremiści albo troglodyci, którzy nie rozumieją nic z polskiej i światowej historii. Podejrzewam też w tym wszystkim rękę obcą. Traktowanie działań wojennych Armii Czerwonej w Europie w latach 1944-1945 jako „podboju” i „zniewolenia” to jest przecież narracja historyczna najbardziej skrajnych sił politycznych w Niemczech i na Ukrainie. Widzę tutaj zatem realizację celów niemieckiej i ukraińskiej polityki historycznej. Niemcom, podejmującym wielkie projekty gospodarcze z Rosją, pewnych rzeczy robić nie wypada i być może właśnie te rzeczy robią za nich polscy podwykonawcy polityczni.

Nie są też dla nikogo tajemnicą zażyłe stosunki z nacjonalistami ukraińskimi, jakie utrzymują od ponad ćwierć wieku postsolidarnościowe siły polityczne, a jakie przed 1989 rokiem utrzymywała ówczesna opozycja polityczna w PRL. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że niemały wpływ na skrajnie antyrosyjską politykę Warszawy, w tym politykę historyczną, muszą mieć ukraińskie środowiska nacjonalistyczne w Polsce i za granicą.

Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że takie działania jak te w Trzciance mają charakter prowokacji obliczonej na całkowite zniszczenie stosunków polsko-rosyjskich. Być może ci prowokatorzy liczą na to, że Rosja w odwecie zburzy polskie mauzoleum w Katyniu. Doprowadzenie do takiej sytuacji jest chyba ukrytym celem obozu politycznej rusofobii w Polsce. Bo jeżeli jedna prowokacja nakręca drugą, jeszcze bardziej radykalną, to jaki inny można z tego wyciągnąć wniosek?

Polityka musi mieć jakiś cel. Tymczasem polityka prowadzona przez obecną władzę nie ma celu żadnego. Sprowadza się ona do systematycznego pogarszania stosunków z Rosją i Niemcami oraz groźnego prężenia amerykańskich muskułów. Najprawdopodobniej decydenci polityczni w Polsce nie biorą przy tym pod uwagę tego, że za napinanie muskułów amerykańskich trzeba będzie USA zapłacić niemałą cenę, ponieważ mocarstwo to niczego nie robi bezinteresownie. Największe korzyści polityczne z antyrosyjskiej obsesji Warszawy – oprócz USA – wyciąga pomajdanowa Ukraina. Status Polski jako kraju nieustannie skłóconego z Niemcami i Rosją i zarazem niewiele znaczącego na arenie międzynarodowej jest z punktu widzenia interesów politycznych Kijowa rozwiązaniem najbardziej optymalnym. Ciągłe prowokowanie Rosji w pewnym momencie przekroczy jednak masę krytyczną i doprowadzi do sytuacji, od której nie będzie odwrotu.

Prof. Andrzej Friszke w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej” stwierdził, że polityka historyczna PiS jest zupełnie niezrozumiała poza granicami Polski, a w kraju służy wykluczaniu różnych środowisk i tradycji. Natomiast rozpoczęta przez rząd PiS wojna propagandowa w sprawie reparacji wojennych od Niemiec, nie mieści się w kategorii polityki historycznej[4].

Dodam, że również „wojna pomnikowa” z Rosją nie mieści się w ramach jakiejkolwiek polityki historycznej. To są działania polityczne obliczone na konfrontację, która nie wiadomo czemu ma służyć i do czego zmierzać.

Polska obecna coraz bardziej przypomina Ugandę pod rządami Idi Amina Dada (1971-1979), który ogłosił się feldmarszałkiem i „zdobywcą Imperium Brytyjskiego” oraz doprowadził do konfliktu z niemal wszystkimi sąsiadami, że o Cesarstwie Środkowoafrykańskim (1976-1979) Jeana-Bedela Bokassy nie wspomnę.

- - -
Oświęcim, 11 września 2017 r.

[1] W kilka minut zburzyli radzieckie mauzoleum. „Ostatni bastion komunizmu padł na pysk”, http://www.tvn24.pl, 9.09.2017.
[2] „Mąż sprzedał Zofię Sowietom za wódkę, ratowali ja polscy żołnierze. I za to zginęli od kul w tył głowy”, http://www.tvn24.pl, 15.06.2017.
[3] Np. Stanisław M. Jankowski, „Dawaj czasy! Czyli wyzwolenie po sowiecku”, Dom Wydawniczy „Rebis”, Poznań 2017. W reklamie tej książki na portalu księgarni Empik czytamy m.in.: „Żołnierze AK przyjęli ich jak sojuszników – oni potraktowali ich jak wrogów: kulą w głowę lub uwięzieniem. Przez cywilów byli witani kwiatami i chlebem – tyle że oni chcieli zegarków, wódki oraz kobiet. Biada tym, którzy odmówili…”, http://www.empik.com, 11.04.2017.
[4] J. Nizinkiewicz, „Friszke: samobójcza polityka historyczna PiS”, http://www.rp.pl, portal dziennika „Rzeczpospolita”, 10.09.2017.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.25
Ogólna ocena: 4.3 (głosów: 20)

Tematy: 

Dyskusja

oto ratiofides

Tak wiele pytań, a odpowiedzi

Tak wiele pytań, a odpowiedzi leżą wręcz pod ręką - na półce saloniku prasowego od początku września Newsweek z załączoną książką "Inwazja" Wojtka Miłoszewskiego. Pisarz stwierdza w rozmowie z dziennikarzem Newsweeka m.in.:
"Dziwię się, że nikt wcześniej nie napisał książki, która dzieje się współcześnie, gdy Rosja napada na Polskę."
A wszystko zaczyna się gdy Rosjanie podbijają wolną Ukrainę, i skoncentrowane wojska Putina mają już otwartą drogę do Warszawy.
A będzie ponoć i druga część powieści.
Sklep internetowy Newsweeka zachęca do zakupu:

Inwazja niepokoi, czasem zmusza do śmiechu przez łzy, budzi lęk
i bez wątpienia zachęca do myślenia
.

oto Andrzej

wykorzystywanie masowej kultury

dla uklepywania tez propagandowych. Ten syf wlewa się wszystkimi otworami, dobrze pomyślane

oto observer

a może książka z alternatywną wizją?

Panie ratofides, a może tak powieść alternatywną? Np. w Polsce dochodzą do władzy siły zdrowego rozsądku i zaczynają traktować Rosję, jak każdy inny kraj, czyli ani wroga, ani przyjaciela - po prostu w kategoriach zimnej, bezemocjonalnej geopolityki i polskiego interesu narodowego. Tymczasem przed krajami Europy Środkowo-Wschodniej coraz szybciej wyłania się dylemat i wybór - jaki kierunek wybrać? Czy zdżenderyzowane, zsorosowane USA? Europejski kalifat na Zachód od Odry? Czy cywilizację chrześcijańską, opartą na tradycyjnych wartościach na Wschód od Bugu? A Polska w środku geopolitycznego i cywilizacyjnego oka cyklonu i wybiera kierunek. Zachód - samobójstwo cywilizacyjne i biologiczne. Wschód - droga niełatwa, wyboista, ale...jak powiedział Maks w "Sexmisji" do Albercika i Lamii: "Uwaga grupa! Kierunek wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja".

oto ratiofides

Ciekawy pomysł książki...

Ciekawy pomysł książki... choć zasadniczo mam alergię na alternatywne wizje- odkąd pojawiły się popularne majaczenia o polskich dywizjach maszerujących na Moskwę u boku Herrenvolku.

Nie byłbym pewien, czy na Wschodzie będzie chrześcijańska cywilizacja. Już jest dużo muzułmanów, a będzie więcej

W 2015 r. ludność Czeczenii zwiększyła się o 1,82 proc., Inguszetii – o 1,51 proc., a Dagestanu – o 1,28 proc. Średnia dla Rosji wyniosła zaledwie 0,02 proc.

Póki co sytuacja jest tam chyba pod kontrolą, ale na jak długo?

oto gość

W Rosji jest 20 mln

W Rosji jest 20 mln muzułmanów, czyli 14% ludności. To liczbowo tyle mniej więcej, co we wszystkich państwach UE razem wziętych. A procentowo dwa razy więcej niż we Francji.
Prawda wygląda tak: Jedynym państwem europejskim, w którym może za naszego życia dojść do przejęcia władzy nad państwem przez muzułmanów jest Rosja

oto Skanderbeg

Tylko, że tam muzułmanie

są częścią tradycji imperialnej. Rosja nie jest i nigdy nie była państwem narodowym (może za Iwanów). A w Europie, państwa narodowe przyjmują hordy muslimów, którzy robią co chcą.
W Rosji zawsze można urządzić pogromy, jeżeli będą podskakiwać. A "cipki" z Zachodu i Północy to nawet muchy nie są w stanie ubić.

oto stachu

dobre

cywilizacja chrześcijańska na wschód od Bugu, a nie heretycy

oto Sol

Skłócanie narodów Polaków i Rosjan trwa.

Może ostatecznie mamy się wzajemnie wymordować w kolejnej wojnie. W pustych krajach bogatych w złoża naturalne, chętnie osiądą zewsząd przeganiani pejsaci.

oto nowy

skłócanie narodów Polskiego i

skłócanie narodów Polskiego i rosyjskiego trwa. co najmniej o XIV wieku. wykorzenić to całe bolszewickie i rosyjskie gówno z przestrzeni publicznej a przede wszystkim z mentalności Polaków. Dość piątej kolumny rosyjskiej w Polsce. Dość targowicy i pożytecznych idiotów moskwy.

oto Na ten temat

Na ten temat

http://prawica.net/8429 tekst Wychowywanie Rosjan w nienawiści do Polaków przez polskojęzyczne elity

"Ogół działań podejmowanych przez władze samorządowe na terenie III RP wobec miejsc pamięci żołnierzy Armii Czerwonej nosi znamiona już nie tyle dywersji zorientowanej na maksymalne zaognienie polsko-rosyjskich stosunków międzynarodowych (te są najgorsze od powstania współczesnego państwa rosyjskiego po upadku ZSRR), ile na wychowanie narodu rosyjskiego w totalnej, nieprzejednywalnej nienawiści do Polaków."
...
"... opisane powyżej działania polskich władz, które nie służą polskiej racji stanu ani polskiemu interesowi narodowemu, a jedyne czym zaowocują to nienawiść skrzywdzonych Rosjan do Polaków. Nienawiść, która jest zjawiskiem jakościowo i ilościowo nowym w stosunkach między Polakami a Rosjanami (nie: III RP a Rosją) po 1991. Polityk dbający o interes narodu polskiego nigdy nie podjąby działań, których jedynym skutkiem będą straty moralne. Politycy III RP z formacji postsolidarnościowych o interes narodu polskiego, jak widać, nie dbają. "

oto Czesław

Trzeba widzieć różnice

"Nie mogą tego jednak zrozumieć decydenci polityczni w Polsce – kraju, który w przeciwieństwie do Austrii, Czech, Słowacji, Norwegii czy Węgier został skazany przez Niemcy hitlerowskie na zagładę." Wymieniane przez Autora kraje były w koalicji lub kolaborowali z Niemcami a więc mają "moralnego kaca", Czechom Armia Czerwona pomogła w Powstaniu Praskim. Jestem za usunięciem "pomników chwały", to bardzo niedobrze jak sąsiad narzuca nam ustrój wewnętrzny czy urządza architekturę krajobrazu. Znamy to z czasów przedrozbiorowych. To że władza dba o interesy kraju nie może być zarzutem dla tej władzy. PO-PSL nie dbała ani o "honor Polaka" ani o rozwój gospodarczy Polski i dobrobyt obywateli. Typowa warstwa pasożytnicza, kompradorska o czym świadczy złodziejska prywatyzacja, reprywatyzacja itp. itd.
Przyznaję, ja też uważam że polityka wschodnia dot.Rosji i Ukrainy jest bardziej jak tragiczna, ale te "okrągłostołowcy" tak już mają, włącznie z lewicą.
Chcę przy okazji wypowiedzieć się na temat tych "gwałtów dokonywanych przez sowietów". Jako dziecko i młody człowiek nigdy o takich nie słyszałem a miałem styczność z różnymi ludżmi i środowiskami. Oczywiście, na pewno jak to w takiej sytuacji bywa, takie przypadki były. Tego typu gwałty były ale na terenach niemieckich, a część tych terenów obecnie należy do Polski, stąd mogą to manipulatorzy wykorzystać.

oto Dom

Trzeba widzieć różnice

Proszę pana, trzeba widzieć różnicę, jeśli pan zapomniał to przypomnę, w Jałcie było trzech wspólników, ZSRR, USA i Anglia i nie było tam Rosji, Stalin nie był Rosjaninem. I jeszcze jeden drobiazg, w Jałcie ustalono jednogłośnie tylko wschodnie granice Polski, zachodnie zaś z woli Stalina i wbrew stanowisku aliantów zachodnich ustalono w Poczdamie. Jeśli pan porównuje PO z PIS to proszę pamiętać ze to niegdysiejsi koledzy którzy nie jednokrotnie w jeden kibel rżnęli. I jeszcze jedno, gdyby nie te sowieckie bagnety to by pana na tym świecie nie było, a jeśli by pan był, to nie pisał by pan głupot lecz pracował u baora w charakterze podczłowieka.
Wstydu pan nie ma.

oto Czesław

Panie Dom

"gdyby nie te sowieckie bagnety", no właśnie zaczynamy gdybanie. Gdyby nie te sowieckie bagnety to nie było by 17 września a może i 1-go września 1939. Ale to wszystko do dyskusji w ramach "głupot" czy sensownych dyskusji. Proszę "nie rżnąć głupa " że ZSRR to nie Rosja, to może III-a Rzesza to nie Niemcy, II-a Rzeczpospolita to nie Polska, król Batory to Węgier, Jagiełło i Piłsudski to Litwini. Piszę ironicznie dlatego, że Pan pisze niepoważnie broniąc rozpaczliwie Rosjan. Proszę ich nie bronić, oni sami się obronią, proszę reprezentować stanowisko polskie.

oto Dom

Pnie Czeslawie

1. ZSRR był krajem wielojęzycznym i wielonarodowościowym i jeśli pan tego nie chce wiedzieć to trudno.
2. Rosjanie pierwsi padli ofiarą międzynarodowego bolszewizmu. Lenina nikt nie wybierał a Dzierżyński był polakiem. Szacuje się że w wyniku terroru bolszewickiego zginęło 20 milionów rdzennych Rosjan - cala arystokracja i inteligencja rosyjska poszła do piachu.
3. 1 września 1939 roku był rezultatem błędnej polityki - osławionej doktryny 2 wrogów i egzotycznych sojuszy wojskowych.
4. Przedwojenna Polska była krajem wielonarodowościowym - przybliżony skład narodowościowy to 55% polaków, 10% żydów reszta to Ukraińcy, Rusini, Litwini i inni - to ważne.
5. 17 września 1939 roku rząd polski był już internowany w Rumuni. Warszawa jeszcze się broniła ale walczyli tam oficerowie rezerwy. Wódz naczelny, generalicja i rząd wraz z premierem salwował się ucieczką przez Zaleszczyki, co dało pretekst sowietom do udzielenia rosyjsko języcznym obywatelom polski daleko idącej "pomocy".
Gwoli ścisłości, gdyby w wyniku rewolty na Ukrainie, rząd, wraz z ministrami, prezydent wraz z generalicją uciekł na przykład do Gruzji, też bym oczekiwał by Polska udzieliła adekwatnej pomocy mniejszości polskiej we Lwowie i nie tylko we Lwowie.

oto chłop jag

No cóż - podjudzanie

zaczęło się od Ewy i jabłka - tołażysze - i ciągle trwa.
Wniosek?
To po podjudzaniu poznajemy, że Szatan jest blisko nas i grozi nam z jego strony śmiertelne niebezpieczeństwo - tołażysze

oto Eowina

To jest nasza historia. Dobra, zła, ale to było, a pomniki

są świadectwem czasu. Pomniki zostały zbudowane za czasów ZSRR, za czasów pierwszych partyjnych sekretarzy, w czasach PRL. Nie ma już ZSRR, nie ma PRL, nigdy nie wrócą, bo historia się nie powtarza.
Dziwią mnie emocje ludzi, do przedmiotów martwych. Większość tu piszących urodziła się później niż te pomniki powstały, nie ma żadnych wojennych doświadczeń, a emocje jakie tu przekazuje są jakąś odbitą kalką propagandową.
Za lat 50, albo 100, czy 200, pokolenie żyjących ludzi będzie starało się odtworzyć zniszczone pomniki aby odczytać co było napisane. Będą starali się zrozumieć nasze czasy, będą starali się zrozumieć emocje jakimi się kierowano budując i niszcząc.

pilecki_katyn.jpg

Zmarli nie mają głosu, ale mają swoich bliskich. Za nich mówią nagrobki, tablice i pomniki, a one mówią na tyle na ile my im pozwolimy. To jest moja pamiątka. Mam nadzieję, że nikt jej nie zniszczy, ani nie wymaże z pamięci i zostanie dla przyszłych pokoleń. Jest pamiątką czasów.

We mnie nie ma złości, bo złość niszczy, a pierwszą ofiarą zniszczenia będę ja. Nie ma też zemsty, bo nie można żyć dla zemsty, bo nie można mścić na zmarłych, nawet jeżeli ich działanie było okrutne. Są dzisiaj wszyscy na Sądzie Bożym, a ja żyję moim życiem, które nie ma związku z czasem przeszłym.
Czy ktoś wie skąd jest ta tablica?

oto roch

Tekst bardzo dobry i ważny.

Tekst bardzo dobry i ważny. Czy odniesie jakiś skutek? Styropian ciągnie nas w przepaść, a nowej politycznej siły brak ... Czarno to widzę

oto utu1

Autor manipuluje

Nikt nie rusza cmentarzy zolnierzy ani pomnikow na cmentarzach. Polacy nie chca miec pomnikow wyrazajacyh ich rzekoma wdziecznosc i chwalacych rzekome braterstwo w centrach polskich miast. Nie bylo wdziecznosci i nie bylo braterstwa! Nas stac na wyrzucenie monumentow slawiacych Armie Czerwona i wyrazajaca nasza wdziecznosc, za jej dzialania. Te monumenty byly wybudowane, za nasze pieniadze ale ich idee i projekty powstaly w ZSRR. Nas stac na wyrzucenie tych monumentow na co nie stac jeszcze ani Niemcow ani Austriakow. My bylismy ofiarami tej wojny i wyrzucajac te pomniki to podkreslamy. Niemcy i Austriacy byli wiwonowajcami tej wojny. Slowacy i Wegrzy byli sprzymierzencami winowajcow. Niech autor wiec nie manipuluje bzdurzac o Wegrach i Slowakach. Wiekszosc Polakow nie chce miec pomnikow wyrazajaych nasza rzekoma wdziecznosc dla Armii Czerwonej w swoich miastach. Taka wdziecznosc nie funkcjonuje w polskim spoleczenstwie. Jest tez jeszcze przyczyna estetyczna. Te pomniki powstaly z jednej sztampy w fabryce pomnikow. One sa szkaradne.

oto Krzysztof M

Nas stac na wyrzucenie tych

Nas stac na wyrzucenie tych monumentow na co nie stac jeszcze ani Niemcow ani Austriakow.

Niemcy robią z Rosjanami znacznie większe interesy, niż my. Sądzi pan, że to nie ma związku? :-)

oto Maciej Markisz

'Jest tez jeszcze przyczyna

'Jest tez jeszcze przyczyna estetyczna. Te pomniki powstaly z jednej sztampy w fabryce pomnikow. One sa szkaradne.' -

- Ano, są szkaradne... i to jak cholera są szkaradne.

oto Antek

Proszę nie pisać, że

Proszę nie pisać, że większość Polaków nie chce pomników wdzięczności Armii Radzieckiej. Gdyby tak było żaden z nich do dzisiaj by na swoim miejscu nie stał. Zaraz po 1989 zniknęły pomniki Lenina czy Dzieżyńskiego, ale nikt nie rzucał się na pomniki wdzięczości Armii Czerwonej z młotami jak Niemcy na mur berliński. Bo nikomu one nie przeszkadzały. I do dzisiaj nie przeszkadzają oprócz garstki osobników chorobliwie nienawidzących Rosjan. Tak, tu nie chodzi o honor Polaków, ale o zwykłą, zwierzęcą nienawiść. A honor Polacy mają, bo potrafią zachowac się jak cywilizowani ludzie wobec historii, która była i która się nie zmieni. Armia Czerwona nas WYZWOLIŁA od czarnej zarazy, nie Amerykanie, Anglicy czy Marsjanie. To była Armia Czerwona pod dowództwem Stalina, dzięki któremu mamy też Wrocław i Szczecin. Takie są fakty. Dyskutowanie z tymi faktami to jak twierdzenie, że Słońce okrąża Ziemię. Zaraz za tym wyzwoleniem przyszło kolejne zniewolenie, ale nieporównywalne nawet do najlżejszego okresu zaborów, nie mówiąc już o okupacji hitlerowskiej.

oto Krzysztof M

Zaraz za tym wyzwoleniem

Zaraz za tym wyzwoleniem przyszło kolejne zniewolenie, ale nieporównywalne nawet do najlżejszego okresu zaborów, nie mówiąc już o okupacji hitlerowskiej.

Armia Czerwona to zniewolenie osłabiała, czy wzmacniała?

oto Antek

Głupio jest tak cytować

Głupio jest tak cytować samego siebie, ale niech będzie :
"Armia Czerwona nas WYZWOLIŁA od czarnej zarazy" - wyzwoliła nas OD czegoś w co II RP wpadła za sprawą sanacyjnych mężów stanu
"Zaraz za tym wyzwoleniem przyszło kolejne zniewolenie" - i zniewoliła DO stanu zwanego PRL

oto Krzych Adam

Wszystko Pan pokręcił.

Czarna to była śmierć, a zaraza była czerwona. I ta zaraza uratowała nas od czarnej śmierci, a nie wyzwoliła. Wyzwolenie ma jednoznaczne znaczenie. Jest to akt uczynienia kogoś wolnym. Ten kto zniewala nie jest wyzwolicielem.

Dam przykład:
Biały "bwana kubwa" zobaczył Murzynka Bambo, albo może Kalego w paszczy krokodyla. Strzelił ze sztucera w krokodyla i wyciągnął Murzynka z paszczy krokodyla, by uczynić go swym niewolnikiem na plantacji. "Bwana Kubwa" uratował Murzynka, ale jego wyzwolicielem nie był.

oto Antek

Nic nie pokręciłem. Gdybym

Nic nie pokręciłem. Gdybym chciał cytować wiersz Szczepańskiego to bym zacytował.
Jeśli nie odpowiada Panu słowo wyzwolenie to co Pan proponuje? Jedno słowo poproszę, nie zwrot typu "zamiana okupanta".

oto Krzych Adam

Józef Andrzej Szczepański, ps. "Ziutek" określił to jasno.

I zrozumiale. W przeciwieństwie do jego sformułowań Pańskie sformułowania są wewnętrznie sprzeczne. Stwierdza Pan, że Armia Czerwona nas wyzwoliła, ale zaraz za tym wyzwoleniem przyszło kolejne zniewolenie. Jak bardzo zaraz? Ile czasu moi rodzice i dziadkowie byli wolni gdy Sowieci przyszli? Czy liczy Pan to w ułamkach sekundy, minutach, godzinach, dniach...?

Moje określenie tego czego dokonali Sowieci byłoby: zajęli Polskę. Czyli inaczej:

Rozkwitały jabłonki i gruszki,
Niemiec dał nogę,
Przypieprzył się Ruski.

oto Krzych Adam

Hmmm.

Może z tego samego powodu dla którego biały "bwana kubwa" wyciągnął Murzynka Bambo z paszczy krokodyla?

To mi trochę przypomina przyjazne przekomarzanie się, które miałem z jednym z mych dobrych znajomych, Sybirakiem z dziada, pradziada - potomkiem starowierców zza Uralu, zdaje się że znad Irtysza. Już blisko 40 lat temu to było w posiołku w tajdze w Zachodniej Syberii. On mnie pytał: "A kto prognał niemcow iz Polszy, nie russkije li?" Na to ja: "Da, prawda, russkije. No u nich drugogo wychoda nie było. Wied' po puti im było. Kak że inacze do Berlina dobralis' by?".

oto Aleksy

Historyczne upośledzenie mózgu

Szanowny Panie Autorze, Pan przedstawia obecny stan polityki jako zjawisko stałe i nieodwracalne co jest charakterystyczne dla czasu przeszłego. W polityce ważne są wszystkie czasy czyli przeszły, teraźniejszy i przyszły, dlatego Pańskie emocjonalne wystąpienie można uznać za prymitywną propagandę. W polityce nie tylko odbudowa zniszczonych pomników jest możliwa, możliwe jest rozlokowanie rosyjskich baz wojskowych w Polsce, tak samo możliwe jest ( najważniejsze ) płacenie KONTRYBUCJI i tu dochodzimy do sedna o którym Pan w swej "historycznej zajadłości" nie napisał. ILE ZAPŁACILIŚMY KONTRYBUCJI!???.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.