Kim Jong-un ma rację!

Każde państwo ma prawo tak organizować i budować swój arsenał obronny jak uważa za stosowne.

Tydzień temu Korea Północna wystrzeliła rakietę balistyczną w stronę japońskiej wyspy Hokkaido. Rakieta przeleciała nad wyspą, wylądowała w morzu nie czyniąc żadnych szkód. Światowe, syjonistyczne media nie zostawiły suchej nitki na tej akcji określając ją jako "bezczelną i prowokacyjną". Taki jest przekaz łże mediów, które produkują wyłącznie fake news (słowa samego Trumpa). A czego te fake media nie mówią?

Nie mówią, że w ciągu ostatnich trzech tygodni Japonia, Korea Południowa i USA przeprowadziły wielkie manewry wojskowe właśnie na Hokkaido i na terenie Korei Pd. Mniej więcej 75 000 żołnierzy (rosyjskie ćwiczenia Zapad to przy tym pikuś mały a ile wrzasku). Te zupełnie niepotrzebne gry wojenne, wybitnie prowokacyjne, symulujące inwazję na Koreę Pn z normalnym dla jankesów "regime change" czyli "zmianą reżimu" na spolegliwy wobec USA nie mogły zostać bez odpowiedzi Kima.

Wybobraźcie sobie podobne manewry na terenie Meksyku czy na Kubie z udziałem Rosji i Chin...

Kim Jong-un wielokrotnie prosił Amerykanów o zaprzestanie takich prowokacji. Bez odzewu. Stany zjednoczone uważają najwyraźniej, że mają prawo grozić każdemu, w każdej chwili i w każdym miejscu. To chyba wynika z ich absurdalnego poczucia, że są jakoby "wyjątkowym narodem" Coś na kształt "narodu wybranego", który kręci USA jak ogon psem.

Koreańska próba rakietowa została przeprowadzona kilka godzin po zakończeniu "gier wojennych" dowodzonych przez USA. Przekaz Kima był jasny - Korea Pn nie pozwoli się poniżać bez adekwatnej riposty. Zamiast okazać słabość Korea pokazała jasno i wyraźnie, że jest gotowa do obrony przed jakąkolwiek agresją. Tak więc wystrzelenie rakiety, która nie zrobiła nikomu krzywdy (ale w innych okolicznościach może) jest jasnym i wyraźnym sygnałem, że Korea nie ugnie się przed dyktatem z zewnątrz. Chcą rozmawiać tylko nie mają z kim. Trump zamiast rozmawiać z Kimem jak szef państwa z szefem państwa ulega naciskom neokonom, podżegaczom wojennym, którym wydaje się, że świat cały należy do nich i każdy, który ma odmienne zdanie powinien być zabity, najechany i grabiony.

Z Kimem koreańskim wydaje się, że trafiła kosa na kamień. Bardzo możliwe, że w budowie pozycji militarnej Korei Pn ma duży udział Rosja i Chiny ale w takim razie byłby to majstersztyk wszechczasów. Zresztą Chiny powiedziały wyraźnie - w razie agresji Korei Pn pozostaną neutralne ale jeśli pierwszy ruch zrobią USA to Chiny nie będą się spokojnie przyglądać. Trudno o bardziej klarowny przekaz...

Jeśli pogrobowcy bolszewika Trockiego (czyli neokoni) nie odbiorą przekazu to będziemy mieli Armagedon. Zanim zniknie Korea Pn to najpierw wyparuje Seul, Tokyo, baza USA na Guam i może jeszcze jakiej duże miasto na wybrzeżu USA. Akcje Korei Pn powinny być wspierane i oklaskiwane przez wszystkich, którzy cenią wolność i suwerenność swojego kraju.

Gdyby Kim postępował inaczej to z pewnością podzieliłby los Hussaina i Kadaffiego. A że nie chce skończyć tak jak oni i chce jeszcze pożyć to jego święte prawo. O życiu w Korei wiemy tylko tyle ile nam przekażą kurewskie, syjonistyczne media, czyli nic. Jeśli Koreańczykom z Północy znudzi się Kim to niech go sami obalą. USA nie mają żadnego mandatu, żeby uszczęśliwiać świat. Jak na razie z tego "uszczęśliwiania" to mamy tylko wiele zniszczonych państw i miliony zabitych, głównie cywilów - kobiety, dzieci i starcy.

Kim nie ma innego wyjścia jak tylko bronić swoich pozycji, inaczej skończy jak wyżej wymienieni. W odróżnieniu do nich ma jednak się czym bronić i to nie nie daje spać neokonom kręcącym prezydentem Trumpem, który jakby robił po swojemu to takich sytuacji by nie było. Sankcje i pełna izolacja, do której nawołują USA (czytaj - bolszewicy od Trockiego) nie na wiele się zda bo Korea Pn graniczy tak na dobrą sprawę jedynie z Chinami i Rosją. Oni nie dadzą im zdechnąć z głodu.

Przez dziesięciolecia USA narzucały swoją wolę komu chciały i gdzie chciały ale teraz wygląda na to, ze trafiła kosa na kamień. Każde państwo ma prawo tak organizować i budować swój arsenał obronny jak uważa za stosowne.

Skoro takie bandyckie państewko okupujące Palestynę, zbudowane na terrorze, gwałtach i czystkach etnicznych jak Israel może posiadać nielegalnie (wg prawa międzynarodowego) kilkaset głowic jądrowych to dlaczego nie może mieć Korea? Czy Iran? Czy San Escobar?

Albo Polska?

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
3.4
Ogólna ocena: 3.4 (głosów: 15)

Tematy: 

Dyskusja

oto Robercik

rosyjskie ćwiczenia Zapad to

rosyjskie ćwiczenia Zapad to przy tym pikuś mały a ile wrzasku

Rosyjski Zapad 2017: 13tys żołnierzy (w NATO rozpuszcza się wśród ludu plotki, że będzie 100tys, ale takiej ilości wojska nie da się ukryć)
Natowska Anakonda 2016: prawie 30tys
natowski Dragon 2017: 17tys

O ile wiem Zapadu w 2016 nie było, bo jest planowany co 2 lata. Komentatorzy w Polsce uznali, że Dragon to odpowiedź na Zapad. Czy w takim razie Rosjanie w 2016 przelicytowywali Anakondę w 2016? O ile wiem nie.

oto Maciej Markisz

Cyt. ,,Rosyjski Zapad 2017:

Cyt. ,,Rosyjski Zapad 2017: 13tys żołnierzy (w NATO rozpuszcza się wśród ludu plotki, że będzie 100tys, ale takiej ilości wojska nie da się ukryć)
Natowska Anakonda 2016: prawie 30tys'' -

- A proszę sobie podzielić 30 tys. przez 13 tys. i zastanowić, ile państw bierze udział w tych ćwiczeniach natowskich...

- 18 państw NATO i 5 państw partnerskich - ostatecznie były 4 państwa partnerskie (BTW podobno blisko 31 tys., nie 30.)

Pan trzepie z rękawa ilością wojsk, pomijając inne fakty.

Pan pomija istotną - kolosalną różnicę - pomiędzy ćwiczeniami jednego kraju, dwóch, a ćwiczeniami całego zrzeszenia państw.

oto Jarek Ruszkiewicz

A jakie to ma znaczenie ile

A jakie to ma znaczenie ile państw uczestniczy w manewrach?
Chińczycy, jakby chcieli, to mogą zrobić u siebie wewnętrzne manewry z milionem żołnierzy. Indie tak samo.
I co?

oto Maciej Markisz

,,A jakie to ma znaczenie ile

,,A jakie to ma znaczenie ile państw uczestniczy w manewrach?'' - Dla mnie bardzo duże znaczenie.

Pana pytanie jest porażające. Równie dobrze można spytać; a jakie ma znaczenie, że kolor biały różni się od czarnego? Przecież zawsze jest fioletowy - Pana przykład z Indiami.

Jeśli dokonuje się porównania, to porównanie powinno być porównaniem, a nie laniem wody, jakie poczynił pan Robercik.

oto Maciej Markisz

Napisałem, jakie.

Napisałem, jakie.

Porównanie ma być porównaniem.

Jednak koalicja państw podejmuje inaczej decyzje od jednego kraju - z modelem np. wodzowskim. Pomijam obsesje pana Robercika i sugestie (bardzo sprytnie przemycane, ale bez przerwy na tym forum) - jakoby aż tyle wojska USA operowało tam, gdzie nie trzeba.

Tu wytknąłem jedynie fakty. A Pani emocjonalna postawa od razu zdradza nastawienie polityczne.

Dziecinną bzdurą to jest próba erystycznego łapania za słówko. A stwierdzenie do oponenta: 'piszesz bzdury' - to już ogólnie poniżej pewnego poziomu.

Następnym razem proszę napisać, że jestem łysy i poprosić o spokojne wyjaśnienie. :)

A jeśli nie widzi Pani różnicy w dużej grupie państw (gdzie część jest w sojuszu, a część nie) w porównaniu do 1 kraju lub dwóch państw, to pozostaje mi współczuć.

oto Eowina

Proszę mi nie współczuć, tylko napisać swoje zdanie.

Dyskusja polega na wymianie poglądów, a nie na robieniu wymówek, czy jakichś tam porównań.
Ja nie wiem, Pan mi współczuje i po co?

Podejrzewam, że Pan też nie wie i też:

emocjonalna postawa od razu zdradza nastawienie polityczne.

Bo gdyby Pan miał argumenty , to by je zaprezentował.

oto Maciej Markisz

'Bo gdyby Pan miał argumenty

'Bo gdyby Pan miał argumenty , to by je zaprezentował.' - argumentum ad Hitlerum

Pani Eowina mówi sobie; nie masz człowieku nic do powiedzenia, bo nie masz ani jednego argumentu.

Kobieto droga. Toć powyżej napisałem co najmniej 3 argumenty.

oto Eowina

Gdzie? Proszę zacytować.

Toć powyżej napisałem co najmniej 3 argumenty.

oto Dubitacjusz

Hmm... ja też nie widzę tych "argumentów"

poza powtarzaniem, że co wy głupio babo oczywistych oczywistości nie widzicie....

oto Maciej Markisz

Pan Dubitacjusz

Wspomniane porównanie miałoby sens, gdyby było porównaniem manewrów USA z manewrami FR.

Reszty nie będę już powtarzał w kółko. Jak rozumiem uważacie, że jeden kraj podejmuje tak samo decyzje (choćby w sprawie samych manewrów) jak kilkanaście, kilkadziesiąt nawet.

Życzę zdrowia. :)

oto Dubitacjusz

Nie rozumiem, czemu porównanie nie ma sensu

W bloku wojskowym z USA jest wiele państw, a w bloku z Rosją tylko Białoruś. Każda strona ćwiczy ze swoimi.

jeden kraj podejmuje tak samo decyzje jak kilkanaście, kilkadziesiąt nawet.

Dalej nie rozumiem na czym polega problem. Sojusznicze państwa podejmują decyzję, że ich żołnierze będą razem ćwiczyć. Co w tym takiego niesamowicie wyjątkowego?

oto Eowina

Czy Pan dyskutuje, czy mnie poucza?

Proszę pisać bez wycieczek osobistych.

oto Maciej Markisz

Pani Eowina

Pani zwroty do oponentów - cyt. 'proszę nie pisać bzdur' - nie są już pouczaniem (bo to akurat napisała Pani)?

I dalej Pani 'flooduje'...

oto Eowina

Jeżeli to nie jest bzdura, to proszę mi objaśnić co to jest.

Pana pytanie jest porażające. Równie dobrze można spytać; a jakie ma znaczenie, że kolor biały różni się od czarnego? Przecież zawsze jest fioletowy - Pana przykład z Indiami.

Jaki to ma związek z ilością wojska i manewrami? Ja nic z tego nie rozumiem. Tylko proszę też nie 'floodować" .

oto Maciej Markisz

Ja też nie wiem, jaki związek

Ja też nie wiem, jaki związek mają Indie z kimkolwiek. Specyficzny kraj pełen kontrastów i swoich olbrzymich problemów. Nijak się ma do USA, do NATO, do FR, do wspólnych ćwiczeń rosyjskich-białoruskich.

Ja o Indiach nie pisałem, tylko pisałem, by o Indiach nie pisać. Różnica.

oto JJerzy

P. Eowino ...

... miałem kiedyś znajomego, który przez pewien czas, nadzorował jakieś tam roboty na głębokiej prowincji na Ukrainie, przez co, mniej więcej, raz na miesiąc jeździł tam na jakieś trzy dni.
Od tych wyjazdów nabrał takiej dziwnej maniery, że nie można było przy nim rozmawiać o Ukrainie, nie spytawszy go uprzednio o zdanie, bo miał się za eksperta (od wszystkiego). Wprawdzie na ogół niewiele miał do powiedzenia, poza: no wiesz ... Ale samopoczucie miał ... eksperckie.

oto JJerzy

Myślę, że ...

... nie osłabię przekazu pańskiego tekstu stwierdzając,że moim zdaniem ćwiczenia sojuszem wzmacniają polityczną siłę manewrów (bo taka jest ich główna rola) poprzez przekaz, że za ćwiczącymi stoi potencjał gospodarczy, militarny, ale także autorytet polityczny większej liczby państw. Stąd, moim zdaniem, ćwiczenie sojuszu mniejszymi siłami daje oddziaływanie psychologiczne sił większych.
W takiej sytuacji co można stwierdzić w przypadku uruchomienia manewrów z dużym potencjałem militarnym.

oto Eowina

Sojusz NATO ma wiele państw i może wystawić

znaczniejszą ilość wojska. Problemy są z językiem, stąd jest mniejsza liczba wojska na manewrach ze względów praktycznych. Poza tym manewry są kosztowne, zwykle bogatsze państwa płacą więcej, a to nie zawsze im to odpowiada. ;)

oto Maciej Markisz

'Problemy są z językiem' -

'Problemy są z językiem' - tak, ale stanowczo nie tylko z samym językiem. Problemy ze wspólną organizacją, doszlifowaniem współpracy na każdym poziomie. Dlatego wojska narodowe bardzo się sprawdzają, bo są dotarte. Przykłady problemów brygad wielonarodowych.

oto Maciej Markisz

Kajam się.

O, przepraszam najmocniej, że śmiałem rozwinąć myśl Pani Eowiny... ...

To ona jest mądrzejsza, szybsza i to była myśl Pani Eowiny, przyznaję. Wyszła próba kradzieży intelektualnej.

Czy jest Pani zadowolona?

oto Jarek Ruszkiewicz

Tak się składa,

że te NATOwskie ćwiczenia "sojusznicze" są pod dyktando USA.
Na każdą wojnę jak idą to szukają jeleni (typu Polska) żeby legitymowały agresję jako "reakcję społeczności międzynarodowej" nawet z pominięciem Kongresu USA czy ONZ.
Pozraiam

oto TBM

uławienia

cytuję Robercik:

Rosyjski Zapad 2017: 13tys żołnierzy (w NATO rozpuszcza się wśród ludu plotki, że będzie 100tys, ale takiej ilości wojska nie da się ukryć)
Natowska Anakonda 2016: prawie 30tys
natowski Dragon 2017: 17tys

Pańskie komentarze mają jeden walor... jeśli w odpowiedzi na post traktujący o Rosji ni w pięć nie w dziewięć wkleja Pan USA albo NATO z informacją jak to oni leją Murzynów - to znaczy, że teza na którą się Pan oburzył jest tak prawdziwa i słuszna, że nawet Pan nie wie co odpowiedzieć. A odpowiedzieć musi.

To bardzo ułatwia - bo już dalej nie trzeba się zastanawiać czy Pański adwersarz ma rację.

Wiadomo, że ma.

pozdrawiam leniwie
TBM

oto Eowina

Tu jest propagandowy argument;

oto TBM

kinomania

A ja też mam dla Pani film. Też na temat bo o zabójcach i bandytach!

pozdrawiam
TBM

oto Eowina

To też jest na temat? Bo pamiętam, ze jest Pan

niezwykle uczulony na dyskusję związaną tematycznie. Ja przedstawiłam film jakim się posługuje NATO na temat Putina i manewrów rosyjskich. A Pan?
Też pozdrawiam.

oto TBM

No właśnie :D

cytuję Eowina:

Ja przedstawiłam film jakim się posługuje NATO na temat Putina i manewrów rosyjskich

... jako równowagę dla postu, w którym zarzuciłem p. Robercikowi prymitywną propagandę?

"Kiler" pasuje jak ulał... o co Pani chodzi? Równie blisko tematu.

pozdrawiam niezmiennie
TBM
ps
szlag mnie po prostu trafia jak widzę niezawodne argumenty o biciu Murzynów w Hameryce zawsze, gdy jest jakikolwiek wpis o Rosji. Jakikolwiek. Czy u p. Robercika czy u Pani musi to wywołać reakcję.

Żeby nie było... szlag mnie trafia w sytuacji odwrotnej równie mocno.

Możemy to sprawdzić zresztą: UWAGA: będzie o Rosji:

Rosja zbrojnie zaanektowała wbrew prawu międzynarodowemu Krym i wprowadziła wojska do Donbasu.

Zobaczy Pani, że odpowiedź będzie: "A USA mają bazy (tu mem lub film odpowiedni) i doprowadzili do rozpierduchy w Afryce północnej". Nie wiadomo tylko czyj to będzie komentarz, ale wiadomo, że będzie.

oto Eowina

A propos tego bicia Murzynów... tak na marginesie.

Jeżeli biją Murzynów w Ameryce, to USA nie może pouczać innych o prawach człowieka, czy się Pan zgodzi z tym czy nie? Bo w tym powiedzeniu o to chodzi.

Więc z tymi manewrami jest tak samo. Nie można zarzucać Rosji "manewrów przy granicy z NATO"
a o tym jest film, kiedy się NATO podeszło pod granice Rosji. Bo to jest niezwykle obłudne i propagandowo działa wręcz odwrotnie.

Rosja zbrojnie zaanektowała wbrew prawu międzynarodowemu Krym i wprowadziła wojska do Donbasu.

Czy to prawo ( ja nie wiem, spodziewam się, że Pan jest obeznany) dotyczy tylko Rosji, czy też innych państw? Bo ja mogę wymienić szereg innych przypadków.
Jeżeli odrzucimy "bicie Murzynów", to będziemy mieli "prawo Kali'ego " też Murzyna. " "Jak Kali ukraść komuś krowa ..."

oto TBM

No...

nie mówiłem?

pozdrawiam wesoło
TBM

oto Eowina

Nie, nie mówł Pan.

A czemu Panu tak wesoło, jeżeli można spytać?

oto Robercik

szlag mnie po prostu trafia

szlag mnie po prostu trafia jak widzę niezawodne argumenty o biciu Murzynów w Hameryce zawsze, gdy jest jakikolwiek wpis o Rosji.

Teksty o "biciu muryznów" to ulubiony argument hipokrytów. Jest to argument nietrafiony intelektualnie, bo ja akurat porównuje to co jest porównywalne, tzn. ćwiczenia w Rosji z ćwiczeniami NATO.
W Polsce obecnie krzyczy się, że Zapad to "agresja", a jednocześnie organizuje ćwiczenia częstsze i o jeszcze większym rozmachu niż Zapad. Ponadto - i to jest groźne - propaganda natowska głosami anonimowych "ekspertów", oczywiscie bez dowodów powtarza brednie, że na Zapadzie będzie ćwiczyć 100tys ludzi. Ciemny lud po tej propagandzie będzie się domagał, żeby w takim razie NATO "pokazało" i "w odpowiedzi" urządziło ćwiczenia na 200tys ludzi. Jest to ewidentna eskalacja sytuacji z inicjatywy USA.

Możemy to sprawdzić zresztą: UWAGA: będzie o Rosji:

Rosja zbrojnie zaanektowała wbrew prawu międzynarodowemu Krym i wprowadziła wojska do Donbasu.

Zobaczy Pani, że odpowiedź będzie: "A USA mają bazy (tu mem lub film odpowiedni) i doprowadzili do rozpierduchy w Afryce północnej". Nie wiadomo tylko czyj to będzie komentarz, ale wiadomo, że będzie.

Jest Pan niezdolny do samokrytycznego spojrzenia na swoje wypowiedzi. To oznaka fanatyzmu.

1. przeskoczenie z tematu ćwiczeń wosjkowych na aneksję Krymu, to niby czemu ma służyć?
2. czemu gwarantuje Pan sobie prawo do pisania o aneksji Krymu zastrzegając, że po tym komentarzu nie wypada napisać o tym co USA wyprawiają w Libii, iraku, Syrii, Kosowie....?
Bo tak sobie Pan wymyślił obiektywną dyskusję? Będziecie szczuć nas na Rosjan, KŁAMAĆ że na Zapadzie ćwiczy 100tys żołnierzy, a potem każdą ripostę określać jako "wypominanie bicia murzynów"?

W ogóle rozumie Pan skąd się wziął termin "bicie murzynów"? Bo chyba nie bardzo. Ta sytuacja pasuje gdy cieżki zbrodniarz przyłapany na zbrodni czepia się u przeciwnika jakiś drugorzędnych kwestii. Zniszczenie Iraku, Syrii, Libii - TO NIE JEST drugorzędne źdźbło trawy.
Jest wręcz dokładnie odwrotnie. To aneksja Krymu (i tak de facto rosyjskiego) jest bzdetem, natomiast doprowadzenie kilku krajów do stanu epoki kamienia łupanego i islamizacja Europy - to są rzeczy poważne. W samym Iraku Pańscy idole w kilkanaście lat nie tylko wymordowali kilkaset tysięcy ludzi i kilka milionów wygnali, ale i zniszczyli praktycznie całe dziedzictwo kulturowe. To jankeskie bydło stało kilkasetmerów od Muzeum Narodowego w Bagdadzie gdy "nieznani sprawy" je grabili. Trzeba na głowie stawać aby awansować Rosję do tej zbrodniczje ligi. W zasadzie poza Czeczenią (gdzie Rosjanie ustabilziowali sytuację) nie ma większych rzeczy do ktorych można się przyczepić.

oto Krzych Adam

No właśnie.

W Ameryce Murzynów biją. A Rosjanie tylko albo stabilizują (jak w Czeczenii), albo wkraczają, znaczy w odróżnieniu od innych którzy dokonuja agresji to jedyni Rosjanie po prostu tylko wkraczają.

oto Robercik

Ale przecież w Czeczenii

Ale przecież w Czeczenii ustabilizowali sytuację. Tam nie ma wojny, a w latach 90 był horror. Natomiast "misja stabilizacyjna" Iraku nie tylko nie skończyła się, ale rozciągnęła się potem na Libię i Syrię. Kilkadziesiąt milionów ludzi którym USA zafundowały na co najmniej 2 pokolenia drugą Somalię. Ładne mi "bicie murzynów".

Ale to wątek poboczny. Ważne jest to, że w polskich mediach ŁŻE się na temat 100tys żołnierzy ćwiczących na Zapad 2017, choć dla w miarę przytomnego człowieka jest oczywiste, że wielkość zaplecza dla 100tys armii jest praktycznie nie do ukrycia. Zarzuty "ekspertów" powinny być udokumentowane i uzasadnione. Nie są. Po co się łże? W 2003 łgano na temat broni masowego rażenia w Iraku.
Czy Panowie zdają sobie sprawę, że taką propagandę robi się w określonym celu?

oto Krzych Adam

No właśnie to mówię.

Że porządek panuje w Groznym. Znaczy wszystko ustabilizowane. Jak na cmentarzu.

No i tradycyjnie gdy mówie o Rosji, argumenty o USA są dla mnie nieistotne. Gdy mówie o USA, nie jest istotne dla sprawy, moim zdaniem, co i jak robi Rosja. Bo o tych nieszczęsnych Murzynach nie ma potrzeby zawsze wspominać.

oto Robercik

Mimo wszystko spróbuję

Mimo wszystko spróbuję obudzić w Panu człowieczeństwo: czy naprawdę uważa Pan bestialstwa ISIS za przysłowiowe "bicie murzynów"?
- zagwałcenie kobiety na śmierć
- zmuszanie do zjadania własnego dziecka
- spławianie rzeką całej wioski
- wymyślne kary typu rozgniatanie czołgiem, palenie żywcem itd.
- pomysły by np. zgładzić w danym mieście wszystkie fryzjerki, bo są "kurwami".
itp.
Jankesi "wyzwalają" z rąk ISIS np. Mosul, ale dają bandom korytarz aby poszły sobie do Syrii. Rozumiem gdy to robi Syria i Rosja bo dysponują ograniczonymi środkami i oferują islamistom różnego rodzaju amnestie, ale co do k nędzy oznacza od 15 lat pajacowanie Ameryki w Iraku? Po co oni ten Mosul zdobywali? To jest TORTUROWANIE całych narodów i to na przestrzeni POKOLEŃ.

Nie bardzo też rozumiem co oznacza "spokój jak na cmentarzu" w Czeczenii. Że niby co. Wymordowali Rosjanie wszystkich Czeczenów? Wsadzili do łagrów? Pan bełkotem próbuje przykryć mieliznę swojej argumentacji.

oto Krzych Adam

Ile razy mam powtarzać, że nie ze mną takie numery, Bruner?

Bo kiedy mówimy o postępowaniu Rosji, argument że Ameryka postępuje jeszcze gorzej nie jest w ogóle żadnym argumentem. Jest jedynie bełkotaniem o tym że "w Amerikie niegrow bijut" (w USA biją Murzynów).

Gdybyśmy rozmawiali o Ameryce, to co innego. Jeno powodu do takiej rozmowy nie ma, bo i po co skoro oceniam postępki Ameryki, być może nawet ostrzej niż Pan. Tak czy inaczej jednego może Pan być pewny, że argumentu, iż "w Rossiji cziornożopych toże bijut" (w Rosji również czarnodupców biją), w takiej rozmowie nie użyłbym. Nie dlatego, że w Rosji rasizmu nie ma, bo jak najbardziej rasizm tam występuje, może być Pan pewien, z brutalnymi pobiciami, a czasem nawet linczem. Nie uzyłbym tylko dlatego, że argumentowanie o Rosji, w przypadku dyskusji o Ameryce jest równie bez sensu, jak Pańskie argumentowanie o Ameryce, podczas dyskutowania Rosji.

Co zaś do Groznego i Czeczenii to proszę rzucić okiem na zdjęcia Groznego po wojnie Putina rozpoczętej gdy przywódcą Czeczenii był jeszcze Maschadow.

grozny1

grozny2

Nie od rzeczy byłoby równiez sprawdzenie jakie straty ludzkie poniósł mały czeczeński naród, po raz już trzeci w swej historii ujarzmiania go terrorem przez Rosję.

oto Skanderbeg

To proszę obejrzeć zdjęcia Groznego

z czasów współczesnych. A drugą wojnę to sprowokował Basajew z Chattabem.
Kadyrow sytuację ustabilizował. Amerykanie zaś zdestabilizowali Irak, Libię, Syrię i jeszcze kilka państw. Zapomina się jakoś o ludobójstwie w Jemenie, które jest tam urządzane przez amerykańskie kundle (AS, ZEA i jeszcze kilka innych państw).

oto Krzych Adam

No przecie ja przyznawałem, że Czeczenia jest ustabilizowana.

I porządek panuje w Groznym. Co do obecnego wygladu tego miasta, to zamieściłem zdjęcia z okresu wyburzania starych domów, jak rozumiem, by zbudować nowe, piękniejsze miasto. No i by pozbyć sią przy okazji tysiący takich, którym ta idea budowania nowej, piękniejszej Czeczenii się nie podobała. Tyle odnośnie Pańskiego postu aż do słów "... Kadyrow sytuację ustabilizował".

Co do reszty, to cały czas uparcie są powtarzane te rzeczy porównywalne pod względem związku z Kaukazem tak jak ta okropna rzecz z tymi biednymi bitymi Murzynami w Ameryce. A przecież to są odrębne sprawy. Chyba, że komuś relatywizm tak głęboko wżarł się w mózg, że nie potrafi ta osoba wyobrazić sobie nawet pojęć i wartości bezwzględnych. To wtedy rzeczywiście, jakiś punkt odniesienia osoba cechująca się takim kalectwem musi znaleźć. I to należy zrozumieć, a może nawet współczuć osobie dotkniętej kalectwem?

oto Eowina

Kiedyś zbuntował się kanadyjski Quebec...

za czasów sp. ojca obecnego premiera, Pierre Elliott Trudeau, były jakieś rozróby, jakiś nawet zamach. Wówczas zapytano premiera: ale wojska pan na Quebec nie poprowadzi?
'Just watch me!" - Co by oznaczało, że jest zdecydowany na wszystko. I co i wprowadził.
Czemu Czeczenia może być inna?
Jak Kali ukraść komuś krowa...
Są różne prowokacje...w Czeczeni też była.
A w Quebec było

Vive le Québec libre

powiedziane przez samego prezydenta de Gaulle. Niech żyje wolny Quebec, co by oznaczało, że tam tej wolności nie było.
A taka wojna Basków, tyle lat, a teraz Katalonia.

oto Krzych Adam

To niezupełnie tak.

Pierre Elliott Trudeau został zapytany przez dziennikarza, którego zaszokowała obecność patroli wojska na ulicach, w hełmach i z bronią o to do jakich jeszcze premier ucieknie się środków by zapanować nad kryzysem wywołanym terroryzmem FLQ. Odpowiedział wówczas tymi słowami, które stały się sławne: "Just watch me", co oznacza jedynie "Obserwuj mnie (w domyśle - wtedy się dowiesz)". Oznaczało to jedynie, że nie zamierza tego ujawniać w wywiadzie dla prasy i telewizji.

Co zaś do Kalego i krów, to nie bardzo wiem co Pani odpowiedzieć. Może wybiorę się do Quebec City i sprawdzę, czy już wszystkie zniszczenia spowodowane nalotami i bombardowaniem miasta przez Trudeau, a także jego ostrzałem artyleryjskim juz zostały odbudowane tak jak Putin zrobił to w Groznym. Kiedy się dowiem, to Pani odpowiem. W Montrealu chyba zostało to wszystko naprawione, bo śladów wojny federalnego państwa ze zbuntowaną prowincją nie widać.

oto Eowina

?

Trudeau: Yes, well there are a lot of bleeding hearts around who just don't like to see people with helmets and guns. All I can say is, go on and bleed, but it is more important to keep law and order in this society than to be worried about weak-kneed people who don't like the looks of a soldier's helmet.

oto Krzych Adam

A co było dalej?

Jakie było pytanie dziennikarza na które padła odpowiedź: "Just watch me"?

A picture (especially a motion picture) is worth a thousand words!

oto Skanderbeg

Czeczenia była

wewnętrzną sprawą Rosji. I nie można tego porównywać z rozwaleniem Jugosławi, Iraku, Libii, Syrii (czyli państw uznanych na arenie międzynarodowej).

oto Krzych Adam

Otóż to, właśnie.

O nic innego nie chodzi. Czeczenia była wewnętrzną sprawą Rosji. Tak jak już blisko 200 lat temu Polska była też wewnętrzną sprawą Rosji. Wtedy, gdy po raz pierwszy padło to stwierdzenie, którego użyłem w odniesieniu do Groznego, znaczy że panuje w nim porządek. Tylko wówczas mówiono tak o Warszawie.

Co do tego drugiego podniesionego tematu porównywania ze Stanami Zjednoczonymi to właśnie o tym cały czas mówię że gdy rozmawiamy o Czeczenii i Groznym, opowiadanie o Iraku, Libii, Jugosławii, Syrii, czy Jemenie jest równoważne wspominaniu tych biednych, bitych Murzynów.

oto Andrzej

A Śląsk?

jest wewnętrzną sprawą Polski czy nie?

oto Krzych Adam

Sądzę, że jest.

Dopóki nie bombardujemy Katowic i Opola, ani nie wprowadzamy tam wojsk mordujących mieszkańców. A i śląskich Ordonów wysadzających swe reduty jak to wg Mickiewicza miało mieć miejsce, czy śląskich jenerałów o drewnianej nodze ginących w starym kościółku jak u Słowackiego tak jak to było z nami w 1931 roku też nie ma. Sądzę, że pewnie podobnie jak w tymże 1931 roku w Polsce było i w Czeczenii.

oto Andrzej

nie trzeba doprowadzać do absurdu, to niedobra metoda dyskusji

wystarczy sobie wyobrazić, że w Katowicach działa uzbrojona grupa neofaszystów, chcących dołączyć Śląsk do Niemiec. I strzela do lokalnej policji, ostrzeliwuje rakietami koszary. Przejmuje ośrodki władzy i rieże polską ludność.

To mniej więcej odpowiadałoby sytuacji w Czeczeni.

oto Krzych Adam

To chyba mniej niż więcej.

Mój post dotyczył sytuacji po tych wydarzeniach:

31 sierpnia 1996 r. w Chasaw-Jurcie doszło do podpisania przez Lebiedia i Maschadowa układu, który faktycznie kończył wojnę rosyjsko-czeczeńską. Układ składał się z dwóch dokumentów. Pierwszy to wspólne oświadczenie o woli stworzenia przesłanek realizacji zasad zawartych w drugim dokumencie, wyrzeczenia się użycia siły i stosowania groźby użycia siły dla rozwiązania spornych problemów, potwierdzenie respektowania przez obie strony prawa narodów do samookreślenia oraz zasady ich równouprawnienia, poszanowania praw człowieka i obywatela niezależnie od jego narodowości, wyznania, przynależności itp. Konkretne postanowienia znalazły się w dokumencie zatytułowanym Zasady określenia podstaw wzajemnych stosunków między Federacją Rosyjską i Republiką Czeczeńską. Najważniejsze z nich ustalało, że porozumienie o wzajemnych stosunkach miedzy FR a RCz oparte na normach prawa międzynarodowego zostanie zawarte do 31 grudnia 2001 r. Tym samym Federacja Rosyjska uznawała faktycznie Republikę Czeczeńską za podmiot prawa międzynarodowego, co było bezsprzecznie sukcesem strony czeczeńskiej, choć nie stanowiło bezwzględnego zaakceptowania jej suwerenności państwowej.

Czeczeni nie "riezali" wtedy nieczeczeńskiej ludności mimo przejecia ośrodków władzy. No i władzy nie przejęła jakaś nieliczna grupa terrorystów wyobcowanych ze społeczności.

Aha i nie bardzo rozumiem powód oskarżania mnie o próbę doprowadzania do absurdu. Moją intencją było stwierdzenie, że niszczenie bombardowaniami i ostrzałem artyleryjskim miast połączone z mordowaniem ludności cywilnej czyni sprawę już nie czysto wewnetrzną. Walka z terrorystami natomiast sprawą wewnętrzną jest.

Cytat zaczerpnięty ze strony: http://www.sciesielski.republika.pl/czeczenia/1woj...

oto Andrzej

bardzo osobliwe, a nawet śmieszne

ja mówię o wybuchu konfliktu, a pan o jego zakończeniu. tak rzeczywiście trudno dyskutować.

Tak dla porządku, początek wojny:

Przyczyny i periodyzacja
I wojnę czeczeńską można podzielić na następujące etapy:

1) nasilenie się nastrojów nacjonalistycznych i religijnych w wyniku kryzysu ekonomicznego i rozpadu ZSRR; rewolucja czeczeńska, w trakcie której doszło do instytucjonalizacji czeczeńskiego ruchu niepodległościowego pod przywództwem generała Dżochara Dudajewa; czystki etniczne na ludności niemuzułmańskiej i narodowości innej niż czeczeńska (1991); pierwsza fala uchodźców z Czeczenii, w większości przedstawicieli mniejszości etnicznych i religijnych

2) konflikt czeczeńsko-inguski i rozpad Czeczeno-Inguskiej Republiki (1990-1992); interwencja oddziałów czeczeńskich w wojnie abchasko-gruzińskiej po stronie Abchazów (1992-1993)

3) ogłoszenie niepodległości Czeczenii sprzeczne z obowiązującym prawem federalnym (prawo federalne przewidywało możliwość uzyskania niepodległości pogranicznych republik tylko w wyniku referendum – w Czeczenii takiego referendum nie przeprowadzono); okres praktycznej niepodległości Czeczenii (formalnie nadal pozostawała częścią Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radziekciej i później suwerennej Federacji Rosyjskiej). Po proklamacji suwerennej Federacji Rosyjskiej separatyści odrzucili propozycję podpisania układu federacyjnego (31.03.1992) nadal jednostronnie uznając niepodległość Czeczenii.

4) formowanie się opozycji antydudajewowskiej i wybuch czeczeńskiej wojny domowej (1993-1994); pojawienie się wyraźnych wpływów arabskich w ruchu separatystycznym; pierwsza wyraźna fala uchodźców narodowości czeczeńskiej

5) wejście wojsk federalnych wspieranych przez opozycję czeczeńską i rozpoczęcie walk zbrojnych z separatystami (1994)

6) rosyjski szturm Groznego (zima 1994/1995)

7) odzyskanie kontroli nad północną częścią Czeczenii przez Rosjan (wiosna 1995); uruchomienie pierwszych aresztów polowych (tzw. obozy filtracyjne) w celu wykrycia i rozpoznania bojowników czeczeńskich

8) odzyskanie kontroli nad południową częścią Czeczenii przez Rosjan (lato 1995)

9) walki partyzanckie; nasilenie się czeczeńskich operacji zbrojnych o charakterze terrorystycznym, wymierzanych w ludność cywilną; islamizacja ruchu separatystycznego (1995)

10) odzyskanie kontroli nad Groznym przez separatystów, likwidacja Dżochara Dudajewa, rozejm w Chasawjurcie, wycofanie się wojsk rosyjskich z republiki (1995-1996), odłożenie kwestii statusu republiki na okres 5 lat; chaos prawny, polityczny i zbrojny w Czeczenii, którego eskalacja doprowadziła do wybuchu II wojny czeczeńskiej.

I wojna czeczeńska - Wikiwand
https://www.wikiwand.com/pl/I_wojna_czecze%C5%84ska

P.S. prosze poczytać Jagielskiego, opisał jak to było, z obu stron.

oto Krzych Adam

Proszę Pana.

Zauważyłem, że nasze poglądy na to co ma miejsce w konfliktowym niezmiernie dla Rosji obszarze kaukaskim nie są zbyt zbieżne. Nie dotyczy to wyłącznie Czeczenów, ich walk i krzywd doznanych z rąk Rosjan, ale też na przykład sprawy Abchazji, czy Południowej Osetii, w tym konfliktów Rosji z Gruzją w tych dwóch ostatnich miejscach.

Ma Pan swe poglady jak widzę ugruntowane i nie będę ich próbował zmienić. Jednakże uważam swoje za również dobrze ugruntowane w wyniku zarówno kontaktów z ludźmi zamieszkującymi tamte tereny jak i lektur. Nie sądzę, żeby rady aby coś sobie adwersarz poczytał były na miejscu. Proszę mi wierzyć, temat znam nie gorzej niż wielu znawców. I poglądy wyrobiłem sobie takie jakie demonstruję.

oto Andrzej

bądźmy poważni

przecież chodzi o fakty, a nie poglądy. Jeśli ktoś mówi, jak ta wojna wybuchła, druga osoba pisze o zakończeniu.... Gdy się przytacza opis początku i - absolutnie jednoznaczny - i poleca lekturę... druga strona strzela focha i mówi o "poglądach". Tu są przedstawiane fakty, a nie poglądy.

Ale jak widać - fakty nie mają znaczenia przy poglądach.

oto Krzych Adam

Tak to jest gdy dwie osoby mówią o różnych rzeczach.

Pan właczył się w juz prowadzoną wymiane opinii (bo nie nazwałbym tego dyskusją). W tej wymianie opinii ja podniosłem sprawe zrujnowania Groznego i rozpetania terroru w Czeczenii przez Rosjan. W czasie II-giej wojny czeczeńskiej, która zakończyła okres po porozumieniu o nieużywaniu siły zawarty w Chasawjurcie. W odniesieniu do wybuchu której fakty o których Pan pisze mogą być interpretowane różnie. Np. jak w tekscie zacytowanym przez Pana, że ten wybuch spowodowany był "chaosem prawnym, politycznym i zbrojnym w Czeczenii, którego eskalacja doprowadziła do wybuchu II wojny czeczeńskiej". Takie eufemistyczne i nawet nieco enigmatyczne okreslenie sugeruje, że biedna Rosja nie miała innego wyjścia i musiała napaść na Czeczenię.

Są jednakże inne interpretacje według których Rosja była nawet inspiratorem wydarzeń powodujących ow chaos, a spektakularne akcje terrorystów działających niezależnie, a głównie nawet przeciw rządowi czeczeńskiemu jak Basajew były tylko dlatego aż tak spektakularne, gdyż Rosjanie na nie nie reagowali wystarczająco wcześnie, by zdusic je w zarodku. A sama wojna była bardziej wynikiem rywalizacji o władzę na Kremlu, niż rzeczywistą potrzebą zdławienia islamistycznego reżimu.

Tak czy inaczej podczas II wojny czeczeńskiej miasto Grozny zostało całkowicie obrócone w ruiny, a wg niekoniecznie bardzo wiarygodnych ocen ponad 10 tysiecy jego mieszkańców poniosło śmierć w latach 1999/2000 w trakcie obracania go w ruiny. Cała druga wojna czeczeńska miała pochłonąć ponad 100 tysięcy ofiar

Fakty zna Pan i ja je również znam. Korekta, my obywaj znamy relacje o faktach, nie same fakty. W oparciu o te relacje wyrobiliśmy sobie poglądy takie jakie mamy. No i wynik jest jaki jest, wymieniamy poglądy. Możemy się łudzić, że mówimy o faktach, ale tak nie jest. Mówimy o interpretacjach faktów, jak się okazuje różnych interpretacjach, nie o faktach jakie realnie miały miejsce.

oto Eowina

Czecznia to było siedlisko Al-Qaedy i obrona "niepodległości"

jest bez sensu.
Tylko afgański rząd Talibanu uznał islamski rząd w Czeczeni i nikt inny na świecie. Czeczeni byli autorami szeregu zamachów w Rosji i nie tylko. To jest powszechnie uznana prawda. Czy ma Pan inne zdanie?

Chechen rebels' ties to Al Qaeda, Osama bin Laden

Read more: http://www.politico.com/story/2013/04/chechnya-pri...

oto Krzych Adam

Mam.

Mam inne zdanie w kwestii:

Czeczenia to było siedlisko Al-Qaedy i obrona "niepodległości" jest bez sensu.

oto novus chao seculorum

TBM:

TBM:

Rosja zbrojnie zaanektowała wbrew prawu międzynarodowemu Krym (...)

Bzdura nr 1 – Rosja jedynie zgodnie z wolą większości mieszkańców Krymu, wyrażoną w demokratycznie przeprowadzonym referendum, gdzie licznie obecni byli obserwatorzy międzynarodowi, włączyła Krym (historycznie rosyjski, przekazany Ukraińskiej SRR przez Chruszczowa dopiero w 1954 głównie w celach logistycznych (z USRR łatwiej było po prostu Krymem administrować) w obręb Federacji Rosyjskiej. Można się domyślać, że do podjęcia takiej decyzji Krymian dodatkowo zmotywowało doniesienia z sąsiednich regionów (vide Odessa z jej masakrą w Domu Związkowców) o rzeziach etnicznych Rosjan urządzanych przez neobanderowską dzicz działającą z poduszczenia judeobanderowskiego reżymu Waltzmana-Poroszenki i "ukraińskich" oligarchów typu Kołomojski.

i wprowadziła wojska do Donbasu.

Bzdura nr 2 – w DNR i LNR doszło do oddolnej inicjatywy mieszkańców (w przemożnej części etnicznych [i rosyjskojęzycznych] Rosjan) celem zapobieżenia temu, aby owe obłasti poszły na dno wraz z tonącą łajbą o nazwie "Ukraina". Odpowiedzią reżymu było zbrojne najechanie secesyjnych republik, a wobec oporu miejscowych organizujących się w jednostki samoobrony, rozpoczęcie przez banderowców regularnej rzezi mieszkańców Donbasu.

Jeśli posiada Pan jakiekolwiek wiarygodne dowody na "wprowadzenie wojsk rosyjskich" na teren Donbasu, bardzo proszę o podzielenie się z czytelnikami PN.

oto TBM

@novus chao seculorum

cytuję novus chao seculorum:

Jeśli posiada Pan jakiekolwiek wiarygodne dowody na "wprowadzenie wojsk rosyjskich" na teren Donbasu, bardzo proszę o podzielenie się z czytelnikami PN

Dziękuję za merytoryczną odpowiedź, choć, mam wrażenie, nie doczytał Pan kontekstu.

W rozmowie z p. Eowiną zwierzałem się jej, że nie lubię jak każdy argument dotyczący Rosji nie jest zbijany kontrargumentem na temat Rosji tylko informacją, że USA to są dużo gorsze.

Zaproponowałem nawet taki test: napiszę zdanie o Rosji mające negatywny wydźwięk (a niekoniecznie w moim mniemaniu prawdziwe) i zobaczymy co się stanie. No i napisałem te dwa zdania, które raczył Pan nazwać bzdurami.

U pp. Eowiny i Robercika zadziałał krótki łuk odruchowy i odpisali, że w Hameryce to dopiero, że ho ho bandyci są. Test zaliczony.

Pojawiła się także Pańska wypowiedź. Czy się z nią zgadzam, czy nie to nie jest meritum. Ani wyżej, ani teraz nie chcę dyskutować o Krymie i Donbasie. Dziękuję jednak, że napisał Pan komentarz nie tylko na temat zdania z którym Pan dyskutuje ale także używając stosownych argumentów, a nie o złym Trumpie :)

pozdrawiam
TBM

oto gość

Dziękuję za merytoryczną

Dziękuję za merytoryczną odpowiedź, choć, mam wrażenie, nie doczytał Pan kontekstu.

Faktycznie małe faux pas. Tak czy owak, mój apel pozostaje aktualny. Jeśli ktoś czuje się na siłach, by dowieść karkołomnej tezy o obecności wojsk FR w Donbasie, chętnie się z jego dowodami zapoznam. :-)

oto MSzach

:))

Pańskie komentarze mają jeden walor... jeśli w odpowiedzi na post traktujący o Rosji ni w pięć nie w dziewięć wkleja Pan USA albo NATO z informacją jak to oni leją Murzynów - to znaczy, że teza na którą się Pan oburzył jest tak prawdziwa i słuszna, że nawet Pan nie wie co odpowiedzieć. A odpowiedzieć musi.
To bardzo ułatwia - bo już dalej nie trzeba się zastanawiać czy Pański adwersarz ma rację.
Wiadomo, że ma.

oto KubaG

O ile manewry amerykańsko

O ile manewry amerykańsko-japońsko-chińskie mogą sobie liczyć nawet 200 000 uczestników to w Europie w ramach porozumień OBWE liczba ćwiczących żołnierzy nie może przekraczać 14 tys. Obecnie mamy prasową histerię, że podane przez rosjan 12 700 żołnierzy to ściema, i naprawdę będzie ich więcej a ściemniają bo udają, że przestrzegają umowy. Za chwilę informując o planowanych ćwiczeniach Dragon, ci sami dziennikarze przypadkiem zapominają o tym 14-tysięcznym limicie.... Żeby któryś zajrzał do własnych notatek sprzed roku nt. ilości uczestników Anakondy.,..tego po polskich pismakach nie można się spodziewać. Cała nasza propaganda opiera się na założeniu, że nikt w Polsce nie ma smartfona z Internetem i nie wrzuci do gugla hasła "Anakonda 2016"

oto Jarek Ruszkiewicz

Nie ma błędu

Połączone siły liczyły nawet więcej niż 75 000. Ten cytat pochodzi z fake mediów.

oto Krzych Adam

Niezupełnie.

Należy dokladniej przeczytać artykuł - znaczy dokładniej niz to zrobił JJ.

Na Hokkaido ćwiczyło ponad 3 500 żołnierzy. W trwających trzy tygodnie manewrach w Południowej Korei uczestniczyło w sumie 75 000.

More than 3,500 American and Japanese troops kicked off a weeks-long joint military exercise (...) on Hokkaido...

... three short-range ballistic missiles the North tested last week. (...) These tests were a response to the 3 week-long joint-military drills in South Korea which involved 75,000 combat troops accompanied by hundreds of tanks, armored vehicles, landing craft, heavy artillery, a full naval flotilla and flyovers by squadrons of state of the art fighters and strategic bombers.

oto JJ

tekst ewidentnie propagandowy

Pochodzący z lewicowych mediów, które zawsze wiedzą lepiej.
Jednocześnie ćwiczyło na wyspie 3,5k żołnierzy (czyli ćwiczenia obronne). W ciągu 3 tyg. ćwiczeń wzięło udział 75k wojaków z różnych formacji. (gdyby wystąpili naraz, to by się wzajemnie pozabijali).
Tekst ma sprawiać wrażenie, że się do czegoś szykują. Jak z piosenki Łazuki: entliczek pętliczek.

oto Krzych Adam

Aha!

Czyli jednak było tych "75k wojaków z róznych formacji"?

A tekst jak go czytam nie ma sprawiać wrażenia, że się do czegoś szykują. Tylko mówi o tym, że pobrzękują szabelką. I że Kim odbrzękuje jak może.

To znaczy tak jest w warstwie informacyjnej. Poza tym jest oczywiscie też wspomniana lewicowa propaganda. Należy jedynie oddzielić te lewicowe plewy.

oto JJ

wojsko ma ćwiczyć,

a nie rżnąć w karty w koszarach. Mają wojsko, to je ćwiczą. Nie to co w PL.
Gdyby chcieli napaść na boskiego Kima, to już dawno by to zrobili. Pamiętam, że (jeszcze niedawno) kilka lat temu różni publicyści ubolewali, że ta wstrętna KRLD sobie żyje jak gdyby nigdy nic, a tam tak paskudnie i bombę mają. Oraz od razu odpowiadali, dlaczego nikt się tam nie kwapi (jak z Jugosławią itd.) - bo to zagacie jest.

oto Mar.Jan

Artykul oceniam na zero z dopiskiem: kompletne.

Jego sens opiera sie na klamstwie. Prawda zas jest taka ze manewry wojsk Usa Korei Pld i Japonii i SĄ ODPOWIEDZIĄ na prowokacje rakietowe KRLD.
Mozna oczywiscie bajac ze kazde panstwo ma prawo itd ale praktyka jest taka ze kazde panstwo musi sie liczyc z reakcja panstw sąsiednich. Jesli nasi sąsiedzi sie zbroja to nam nie pozostaje nic innego jak rowniez sie zbroic. KRLD nie liczy sie z zadnymi miedzynarodowymi traktatami dotyczacymi kontroli zbrojen i zostala skarcona ostro takze przez ONZ ktore uchwala rezolucje wiekszoscia glosow sposrod 200 panstw.

oto KubaG

Jednakże punkt, w którym

Jednakże punkt, w którym autor uzasadnia postawę Kima obawą, że podzieli los innych dyktatorów, którzy zgodzili się dobrowolnie zlikwidować broń masowego rażenia, i zaniechać jakichkolwiek prac nad jej rozwojem jest zasadny i podawany przez wielu analityków. To co cię dzieje obecnie wokół Iranu, który przstrzega ustaleń JCPOA a zdaje aię być na minuty od amerykańskiej agresji też daje Kimowi do myślenia. Dodatkowo, o czym autor nie wspomniał Korea Północna legalnie pozostaje w stanie wojny z USA, bo po zakończeniu wojny koreańskiej nigdy nie zawarto traktatu pokojowego.
Nie chcę bronić dyktatora, ale zwracam uwagę, że to co robi nie do końca wynika z jego "fantazji" ale w dużejj mierze z uwarunkowań goepolitycznych.

oto Mar.Jan

Sens broni jądrowej polega na tym, że nikt nie chce jej uzyć

JAKO PIERWSZY. Przed kontratakiem jądrowym bowiem praktycznie nie ma obrony (chyba, że pojawilo sie coś, o czym nie wiem w zakresie technik antyrakietowych). Problem z KRLD jest taki, że to jest państwo nieprzewidywalne, którym rządzą komuniści, a komuniści tworzą zwykła bandycka mafię. Ich celem jest wyłącznie zachowanie własnej władzy i w miare mozliwości (na szczęście niewielkich) eksport rewolucji komunistycznej za granicę. Gdyby taki tyran miał by zostac obalony, to nie ma niczego, co mogłoby go powstrzymac przed rozpętaniem totalnej wojny ze wszystkimi, gdyby jeszcze miał taka możliwość.
W normalnych krajach polityka sluży interesom własnego kraju, a nigdy wojna atomowa nie jest w interesie żadnego normalnego kraju. USA uważam za kraj normalny. Co do Chin już nie mam penosci, bo tam rządzą spadkobiercy komunistów maoistowskich, których celem było, jak niektórzy jeszce pamiętaja, podbicie świata i nawrócenie go na własną modłe, czyli zamiana na światowy obóz koncentracyjny.
Podobnie aktualnie jest w KRLD, tyle, że państwo to ma zbyt małe zasoby aby myślec o światowej rewolucji.
Reasumując: Nie da się wykluczyc, że w przypadku ataku na KRLD rozpętałoby się piekło na całej ziemi, jednak można mieć nadzieję, że Chiny nawet w przypadku ataku na KRLD nie odważa się włączyc do takiej wojny, tylko będą wysyłac 170-te poważne ostrzeżenia. Chiny sa bowiem jednak państwem poważnym z tradycja kultury liczącej tysiąclecia. Jednak ja nie chciałbym byc tym politykiem, który powie Chińczykom: sprawdzam!
A ponieważ uważam USA również za państwo powazne, to nie sądze, aby zdecydowało się zaatakowac KRLD. Chyba, że naprawde będzie uważac, że grozi mu prawdziwe niebezpieczeństwo ze strony KRLD.

oto Skanderbeg

Wg mnie, akurat reżim Kimów

jest przewidywalny. Robią tak samo od dawna. Straszą, coś uzyskają i przez jakiś czas spokój.
A jedynym państwem w historii, które użyło broni atomowej, jest USA.
A co do KRLD, to przede wszystkim, jest to państwo nacjonalistyczne. Już mniej komunistyczne, choć totalitarne . Powoli zaczęli iść gospodarczą drogą chińską.
I społeczeństwo tam się dźwiga. Za rozróby kibiców (bodaj w meczu przeciwko Japonii), nawet mieli zamknięty stadion i grali karnie zagranicą. A to świadczy, że wcale już nie są aż tak zastraszeni.

oto Skanderbeg

Pan jest naiwny?

Do przestrzegania tzw. prawa międzynarodowego zmuszani są słabi. A silni robią co chcą i żadnym tym tzw. prawem się nie przejmują.

oto Mar.Jan

Oczywiście silni nie muszą respektowac ustaleń międzynarodowych

w 100%, ale nieprawda jest, że mogą się zupełnie nie liczyć. Ludzie, znaczy - obywatele, czytaja gazety, oglądaja telewizje i maja tzw. poglądy.
Te poglądy wcale nie musza być zgodne z polityka danego rządu. Ale jak one, te poglady, nie sa zgodne z polityką rządu, to taki rząd nie ma poparcie tzw. "społecznego", slupki mu spadaja i rząd taki upada, a w kazdym razie nie zostaje ponownie wybrany. Na intratne posady rządowe czyha konkurencja zwana opozycją.
Nie wierzę w to, że rządy, nawet amerykański czy chiński, nie musza się liczyc z opinią międzynarodową. Zawsze się liczą, poniewaz liczą, co im się bardziej opłaca!
Zwłaszcza w czasach Internetu i przesławnego Twittera, gdzie informacje rozchodzą sie z szybkością światła.

oto Skanderbeg

???

Bush junior rozpętał nielegalną wojnę w Iraku i jakoś został wybrany na drugą kadencję. Wcześniej Clinton łamiąc obietnice dane Serbom zrobił tak samo i problemów z reelekcją nie miał.
Amerykanie rozwalili (licząc od upadku ZSRR) Jugosławię, Irak, Libię, Syrię. Afganistan to trochę inna kwestia. I z kim się liczyli? Zwłaszcza, że przy ostatniej inwazji na Irak, nie mieli wcale wsparcia wielu ważnych państw. I zrobili co chcieli. Obecne pokolenie europejskich polityków to tak naprawdę amerykańskie popychadła. USA się z nimi nie liczy.
Niech pan nie zakłamuje rzeczywistości. Zwłaszcza, że główne merdia "lecą" z podobnego "klucza".

oto Mar.Jan

Ma pan dziwnie wybiórcza pamięc. Pomogę:

Bush junior rozpętał nielegalną wojnę w Iraku

Nie mam pojęcia co znaczy "nielegalną". Zostawiam to bez komentarza. Jednak przyczyna wojny w Iraku oraz Afganistanie była działanośc na tym terenie baz Al-Kaidy której ukoronowaniem był zamach na WTC.
"Rozwalenie Jugosławii" to nie było dzieło polityki amerykańskiej, ale głównie niemieckiej. To Niemcy wspierali Chorwacje i Inne republiki jugosłowiańskie w dążeniu do oderwania sie od Jugoslawii. Ameryukanie właczyli w przygotowania NATO do operacji wojskowej na terenie Kosowa. Przyczyna interwencji była obawa Niemców, Że wojska Serbii zdołaja odwrócic zaplanowany kilka lat wczesniej scenariusz robioru Jugosławii. To nie w interesie Amerykanów było utrzymanie muzułmańskiej Albanii oraz muzułmanskich republik w Bośni i w Kosowie. To jest robota niemiecka. Niemcy od ub. wieku uważają teren Europy poludniowo wschodniej za swój obszar wpływów. USA wystapiły przeciw Serbii, bo Serbia była popierana przez Rosję i Rosjanie umacniali tam swoja obecność i wpływy.
Libia i Syria to znowy interes francuski oraz izraelski. Amerykanie, jako sojusznicy Francji (NATO) oraz Izraela załatwili ich problemy głównie swoimi siłami (jako sojusznicy).
Fajnie jest miec takiego sojusznika jak USa i źle jest ich miec za wroga, czyz nie?

Obecne pokolenie europejskich polityków to tak naprawdę amerykańskie popychadła. USA się z nimi nie liczy.

Bzdura. Za rządów Obamy zdołali praktycznie wypchnąc Amerykanów z Europy. Teraz wracają, na razie do Europy Wschodniej...

oto Robercik

Jednak przyczyna wojny w

Jednak przyczyna wojny w Iraku oraz Afganistanie była działanośc na tym terenie baz Al-Kaidy której ukoronowaniem był zamach na WTC.

W Iraku Al-kaida nie działała, bo Saddam ją zwalczał. Pretekstem do napaści na Irak było posiadanie przez ten kraj broni masowego rażenia. (tego USA nie udowodniły nie zamierzają udowodnić)
Al-kaida po latach okazała sie sojusznikiem NATO w Libii i Syrii. Część Al-kaidy przebrandowano na ISIS.
Mudżhadini, talibowie, al-kaida, ISIS - wszystko to ma swoich oficerów prowadzących CIA, a w mediach tylko się komunikuje społeczeństwu coś w rodzaju:
drodzy państwo, właśnie pojawiło się coś takiego jak Daesz i to jest straszne i groźne. Będziemy musieli z tym walczyć.

oto Skanderbeg

Pisał pan wcześniej o prawie międzynarodowym.

USA je złamało. A jak prawo się łamie, to takie działanie nazywa się nielegalnym.
W Iraku Al Kaida się pojawiła po obaleniu rządów partii Baas. Wcześniej Saddam trzymał swoich islamistów za pysk. Ale z Amerykanami wpadła tam międzynarodówka islamistyczna.
Kosowa to typowo amerykańska robota. państwo europejskim nie za bardzo to pasowało. A obecnie Albańczycy to najbardziej proamerykański naród w Europie. Niemcy zaś nic by sami nie zrobili. Wtedy jeszcze byli na mocnej i dosyć krótkiej smyczy.
W jaki sposób Libia zagrażała Francji i Izraelowi? Od czasów Sarkozego, Francja stała się amerykańskim kundlem.
Wypchneli Amerykanów za czasów Obamy? Bzdura. Liczą się fakty. A w Niemczech amerykańskie bazy wciąż były i coraz bardziej proamerykańskie zaczęły się stawać Francja, Szwecja czy Finlandia (dwa ostatnie państwa nie należą do NATO).

oto Sol

Kim miał rację.

Trzeba sobie zdawać sprawę, że syjoniści straszą III wojną światową. Oni nie boją się zniszczeń, mają swoje enklawy i schrony. Jedynie pokazanie siły poprzez zasięg rakiet może odebrać popleczników syjonistom, którzy jednak troszczą się o los państw, którymi rządzą. Wzorowe jest stanowisko Chin, jeżeli USA zaatakuje pierwsze wtedy nie pozostaną neutralni. Nie sądzę by USA było samobójca, ale ich bankructwo było po to by spalić świat. Syjoniści są na to gotowi, całe szczęście Trump nie jest syjonistą.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.