Wojna o pieniądz (cz.2)

II. WOJNA STULETNIA: BANKIERZY KONTRA PREZYDENCI USA

Zamach na Lincolna

W piątkowy wieczór, 14 kwietnia 1865 roku, po czterech latach okrutnej i wyczerpującej wojny, prezydent Abraham Lincoln powitał radosne wieści o zwycięstwie. Pięć dni wcześniej, dowodzona przez generała Roberta Lee armia Południa skapitulowała przed armią Północy generała Ulyssesa Granta.
Żyjący w nieustannym napięciu Lincoln mógł wreszcie pozwolić sobie na chwilę odprężenia. W dobrym nastroju przybył do teatru Forda w Waszyngtonie, aby obejrzeć wieczorne przedstawienie. O 22:15 zabójca wszedł do niestrzeżonej loży prezydenckiej i z odległości nie większej niż pięć centymetrów, z pistoletu o dużym kalibrze, oddał strzały w tył głowy prezydenta. Postrzelony Lincoln runął na podłogę. Następnego dnia wcześnie rano prezydent zmarł.
Zabójcą był znany aktor Iohn Wilkes Booth, który zaraz po zamachu uciekł z miejsca zbrodni. Mówi się, że 26 kwietnia zabójca został zastrzelony podczas próby ucieczki. W jego karecie znaleziono wiele zapisanych szyfrem depesz oraz przedmioty osobiste należące do człowieka o nazwisku Iudah Benjamin. Benjamin w przeszłości pełnił funkcję ministra obrony, a następnie sekretarza stanu w rządzie Południa. Prócz tego, był znaną i wpływową osobistością w kręgach finansowych Południa, z racji swoich bliskich i poufnych kontaktów z wielkimi bankierami Europy. Iudah Benjamin zbiegł do Anglii.
Za zamachem na życie Lincolna stała rozległa sieć konspiratorów. Z dużym prawdopodobieństwem można postawić hipotezę, że w spisek zaangażowani byli członkowie prezydenckiego gabinetu oraz bankierzy z Nowego Iorku i Filadelfii, a także wysoko postawieni członkowie rządu Południa, wydawcy gazet z Nowego Yorku i radykałowie z Północy.
W tamtym czasie krążyła następująca wersja wydarzeń: Booth nie został zabity, lecz wypuszczono go. Odnalezione i pochowane ciało należało do jego wspólnika. Potężny minister obrony Edwin Santon, wykorzystując swoje prerogatywy, roztoczył nad śledztwem ścisłą kontrolę, starając się nie dopuścić, aby prawda ujrzała światło dzienne. Z czasem powyższą wersję zaczęto traktować jako jedną z wielu fantastycznych teorii spiskowych. jednakże, kiedy w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku odtajniono i odszyfrowano część materiałów Departamentu Obrony, historycy odkryli zaskakującą zbieżność między opisaną tu obiegową wersją wydarzeń, a tym, co stało się naprawdę.
Pierwszym z historyków, który rozpoczął prace nad tymi zaskakującymi dokumentami, był Otto Eisenschmil. Jego opublikowana w latach czterdziestych XX wieku książka In the Shadow of Líncoln's Death wywołała bardzo żywe reakcje. Iakiś czas później Theodore Roscoe w głośnych pracach opublikował wyniki własnego śledztwa dotyczącego śmierci Lincolna. Roscoe pisał:

"Wiele dziewiętnastowiecznych badań historycznych dotyczących zabójstwa Lincolna przedstawia tragiczne wydarzenia, do których doszło w teatrze Forda, niczym akty w rozgrywającej się przed oczami widzów sztuki scenicznej... Tylko mała grupka ludzi traktowała owe wydarzenia jako rzeczywisty spisek mający na celu zabójstwo człowieka: Lincoln poniósł śmierć z rąk bezwzględnego przestępcy... przestępcę spotkała klasyczna kara: teorie spiskowe zostały zduszone; cnota ostatecznie zatryumfowała, a Lincoln należał już do przeszłości. Wyjaśnienia dotyczące zamachu na życie prezydenta są dalece nieprzekonujące
i niezadowalające. Fakty mówią prawdę: przestępcy uciekli za granicę”.

Wnuczka mordercy, Izola Forrester, w swoich wspomnieniach zatytułowanych This One Mad Act pisze, że odkryty tajemniczy zapis o istnieniu grupy zwanej Rycerze Złotego Kręgu został przez rząd ostrożnie zagrzebany w archiwum i, na polecenie sekretarza obrony Edwina Stentona, wraz z aktami sprawy oznaczony
klauzulą „ściśle tajne”. Po zabójstwie Lincolna nikt nie posiadał dostępu do owych dokumentów. Dzięki bezpośredniemu pokrewieństwu z Boothem oraz charakteru swojej pracy (była pisarką), Izola Forrester, jako pierwsza, uzyskała prawo do wglądu w utajnione dotąd akta. W swojej książce pisze ona tak:
Owa tajemnicza, stara teczka z aktami znajdowała się ukryta w stojącym w rogu pomieszczenia sejfie, wraz z innym materiałami dotyczącymi tzw. sądowych procesów nad spiskami. Gdyby nie fakt, że pięć lat wcześniej przez przypadek uklękłam właśnie w tym miejscu, by przejrzeć kilka innych dokumentów, a mój wzrok padł na ten sejf, nigdy nie miałabym okazji odkryć tych tajnych dokumentów.

Te materiały mają związek z moim dziadkiem. Wiem, że był on członkiem tajnego stowarzyszenia Rycerze Złotego Kręgu, którego przywódcą był Klee Bicldey. Mam zdjęcia dziadka, na których jest w towarzystwie tych właśnie ludzi. Wszyscy są ubrani w jednakowe uniformy. To zdjęcie odkryłam w Biblii, która kiedyś należała do mojej babci... pamiętam, jak kiedyś babcia, mówiąc o mężu [Booth], powiedziała: „on był narzędziem w rękach innych ludzi”.

Jaki był związek pomiędzy Rycerzami Złotego Kręgu a elitą finansową z Nowego Yorku? Ilu członków gabinetu prezydenckiego było zaangażowanych w spisek na życie Lincolna? Czemu śledztwo w sprawie morderstwa Lincolna, w sposób systematyczny, przez długi czas było prowadzone w błędnym kierunku? Śmierć Lincolna bardzo przypomina dokonane 100 lat póżniej zabójstwo Kennedyego. Te same elementy: wielka organizacja sterująca śledztwem, zapieczętowanie i utajnienie dowodów, systematyczne prowadzenie śledztwa w ślepe uliczki i prawda ukryta w gęstej mgle historii. Aby zrozumieć prawdziwe motywy i plany zabójców Lincolna, musimy wpierw wejść głębiej w historię Stanów Zjednoczonych, poczynając od samego ich powstania, ujmując ją z perspektywy stałej, strategicznej i brutalnej rywalizacji o prawo do emisji i kontroli pieniądza pomiędzy demokratycznie wybieranym rządem a elitą finansową.

Prawo do emisji pieniądza a wojna o niepodległość USA

Większość podręczników dotyczących wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, analizując przyczyny jej wybuchu, postrzega tę kwestię z punktu widzenia abstrakcyjnej walki o wartości. W tej książce proponuję spojrzeć na nią z całkiem innej perspektywy, opisując finansowe tło rewolucji amerykańskiej oraz
inne zasadnicze czynniki.

Na początku kolonizacji większość mieszkańców Ameryki stanowili ludzie biedni, którzy często prócz towarzyszącej im walizki nie posiadali nic więcej - ani złota, ani wartościowych przedmiotów. W tym czasie W Ameryce Północnej nie odkryto jeszcze złóż metali szlachetnych, tak więc miejscowy rynek cierpiał na brak złotej i srebrnej waluty w obiegu. Poza tym olbrzymi deficyt w wymianie handlowej z Wielką Brytanią, który powodował odpływ kruszców do tego kraju, znacznie powiększał chroniczny brak pieniądza na rynku.
lmigranci zasiedlający Amerykę Północną dzięki ciężkiej pracy wytwarzali wielką ilość towarów i usług. Niestety, brak pieniądza w obiegu uniemożliwiał przeprowadzanie efektywnej wymiany handlowej, co z kolei hamowało dalszy rozwój gospodarczy kolonii. By stawić czoła temu problemowi, ludzie byli zmuszeni do wykorzystywania pewnych towarów jako substytutów pieniądza, aby wymiana handlowa była w ogóle możliwa. Tymi substytutami były takie artykuły, jak skóry, muszle, tytoń, ryż, pszenica i kukurydza. Były one powszechnie akceptowane i w wielu miejscach funkcjonowały na zasadzie pieniądza. Tylko w Północnej Karolinie około 1715 roku aż 17 różnych artykułów było uznanych za oficjalne środki płatnicze. Rząd i mieszkańcy za ich pomocą regulowali obowiązki podatkowe, udzielali prywatnych i publicznych pożyczek, rekompensat i płacili za usługi handlowe. Ceny tych artykułów były oparte o księgowe rozliczenia w funtach szterlingach. Iednakże, mimo użyteczności w rzeczywistym obrocie, ich kolor, kształt, wymiary, stopień akceptacji oraz możliwość magazynowania czyniły z nich bardzo nieefektywny środek płatniczy. Istniały duże trudności w utrzymaniu standardów dla kalkulacji. Podsumowując, mimo iż w pewnym stopniu paląca potrzeba posiadania waluty była zaspokajana, to wciąż było to tylko, blokujące szybki rozwój gospodarczy, wąskie gardło”.
Brak pieniądza w obiegu oraz niewygody związane z jego substytutami skłoniły lokalny rząd do porzucenia tradycyjnego sposobu myślenia i sięgnięcia po zupełnie nowe rozwiązania. Takim rozwiązaniem okazał się druk i dystrybucja rządowych, papierowych pieniędzy (banknotów) zwanych Colonial Scripts.
W oparciu o ujednolicony standard Colonial Scripts stały się legalnym środkiem płatniczym w koloniach. Największą różnicą między nimi a pozostającymi w obiegu w Europie kwitami bankowymi był brak jakiegokolwiek metalu szlachetnego stanowiącego zastaw hipoteczny Był to pieniądz, którego wartość opierała się całkowicie na zaufaniu do rządu. Każdy pracujący członek społeczeństwa był zobowiązany do płacenia podatków, toteż dopóki rząd przyjmował należności wypłacane w tej papierowej walucie, dopóty stanowiło to kluczowy element gwarantujący ich użyteczność w obiegu rynkowym.
Jak można było oczekiwać, nowy pieniądz bardzo przyspieszył rozwój i przemiany gospodarczo-społeczne, a handel towarami prosperował z dnia na dzień. Żyjący w tamtym okresie Adam Smith zwrócił uwagę na Colonial Scripts używane przez lokalne rządy w koloniach amerykańskich. Smith zdawał sobie sprawę, że papierowy pieniądz stymulował handel, szczególnie w wypadku pozbawionej złotej czy srebrnej monety Ameryki Północnej. „W wyniku sprzedaży i kupna kredytów, kupcy mogą W okresie miesięcznym bądż rocznym rozliczać wzajemne należności, co bardzo zmniejsza niedogodności. Dobrze zarządzany system papierowych banknotów jako obowiązującej waluty nie tylko nie dostarcza nowych trudności, ale w pewnych sytuacjach nawet okazuje swoją wyższość”.
Niestety, pieniądz pozbawiony zastawu hipotecznego stał się śmiertelnym wrogiem bankierów. Gdy brak jest długu rządowego, który stanowi zastaw dla pobierania kredytów, a rząd nie musi zwracać się do bankierów o pożyczkę, wówczas w jednej chwili tracą oni swoje zasadnicze atuty.
Gdy Benjamin Franklin odwiedzał Wielką Brytanię w 1763 roku, jeden z dyrektorów Banku Anglii zapytał go o przyczynę tak szybkiego wzrostu gospodarczego w koloniach amerykańskich. Franklin odpowiedział; „to bardzo proste: w koloniach emitujemy własny pieniądz, zwany kwitem kolonialnym. Drukujemy go zgodnie z wymogami branży handlowej i przemysłowej. W ten sposób produkty bardzo łatwo przechodzą od producentów do konsumentów. Dzięki tej metodzie tworzenia własnego pieniądza oraz zapewnieniu mu siły nabywczej, nasze rządy nie muszą spłacać żadnych odsetek”.
Nieuniknionym skutkiem wprowadzenia tego nowego pieniądza było stopniowe uwalnianie się kolonii amerykańskich spod kontroli Wielkiej Brytanii. W takiej sytuacji wściekli i oburzeni bankierzy brytyjscy natychmiast przystąpili do działania. Znajdujący się pod ich kontrolą parlament brytyjski w 1764 roku przyjął w głosowaniu Currency Act bezwzględnie zakazujący koloniom amerykańskim emisji własnego papierowego pieniądza i wymuszający na lokalnych rządach użycie złota lub srebra jako środka, w którym mają być wypłacane zobowiązania podatkowe koloni wobec rządu metropolii.
Benjamin Franklin z bólem opisywał szkody, które wszystkim stanom kolonialnym wyrządził ów akt prawny. „Tylko W ciągu roku sytuacja w koloniach diametralnie zmieniła się na gorsze, czas prosperity minął. Ciężka recesja gospodarcza wypełniła ulice i zaułki rzeszami bezrobotnych”.
Gdyby Anglia nie odebrała koloniom prawa do emisji pieniądza, koloniści radośnie płaciliby liśćmi herbaty czy innymi towarami dodatkowe podatki. Carrency Act sprowadził na kolonie bezrobocie, doprowadzając do powszechnego niezadowolenia. Niezdolne do emisji własnego pieniądza kolonie nie mogły odtąd wymykać się spod kurateli rządu króla lerzego III i międzynarodowych bankierów. To jedna z głównych przyczyn wybuchu wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych”.

oto Mar.Jan Mar.Jan

Z wykształcenia inż. mechanik. Z powodu upadku przemysłu w latach dogorywania komuny przekwalifikowałem się na programistę. Zwolennik liberalizmu gospodarczego, w latach 90-tych popierający JKM, aktualnie poszukujący właściwszej formuły. W dziedzinie społecznej - konserwatysta.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 3)

Dyskusja

oto Robercik

Nie pamiętam w której części

Nie pamiętam w której części (1 czy 2) jest ładnie opisany mechanizm ukrywania majątków miliarderów po fundacjach oraz ostatnie próby ukrócenia tego procederu które miały miejsce w latach 50 XX wieku.
Obecnie najbogatszym człowiekiem jest Bill Gates. Tak jakby przez całą rewolucję przemysłową nie istniała akumulacja kapitału. Śmieszne. Teraz i Bill Gates założył fundację. Oficjalnie to już nie jego pieniądze, ale on je nadal kontroluje.

PS. część 3 Wojny jest napisana bardzo niechlujnie pod względem edytorskim. Mam wrażenie, że głównie początek jest taki niechlujny.

oto Mar.Jan

Być może ma pan rację, ale

kaliber i szybkostrzelnośc tego pistoletu w ogóle nie ma związku z tematem ksiązki, o której jest artykuł. Autor nie był badaczem zamachu na Lincolna. Przedstawia wlasny pogląd, że ten zamach był elementem wojny o władze nad produkcją pieniędzy w USA. To za czasów prezydenta Lincolna rząd amerykański ustanowił własna walutę, zwana zielonym dolarem, która umożliwila ekonomiczne zasilanie wojny między Pólnoca a Południem. Na razie jestesmy (w temacie książki) o 80 lat wcześniej: wojna o wyzwolenie USA.
Czym zostal zabity prezydent Lincoln w ogóle nie ma nic do rzeczy.
Cytuję jeszce raz:

Aby zrozumieć prawdziwe motywy i plany zabójców Lincolna, musimy wpierw wejść głębiej w historię Stanów Zjednoczonych, poczynając od samego ich powstania, ujmując ją z perspektywy stałej, strategicznej i brutalnej rywalizacji o prawo do emisji i kontroli pieniądza pomiędzy demokratycznie wybieranym rządem a elitą finansową.

oto mmm777

To jest sygnał ostrzegawczy -

jeżeli tak są traktowane fakty powszechnie znane...
A ja nie jestem specjalistą ani od zamachów, ani broni palnej, jak wyglądał ten zamach - to wiedza trywialna.

oto Zbyszek S

Gratuluję. Napisania tekstu,

Gratuluję. Napisania tekstu, nie związanego z "bieżączką", ale za to głębszego. Co do części spiskowej to nie będę się wypowiadał, bo tam jest mnóstwo pułapek i niewiadomych, i wielu ludzi plecie i rozsiewa głupoty, tak że prawdę ustalić bywa trudno.

Co do części o pieniądzu, to myślę, że jest bardzo wartościowa. Ilustruje bowiem, często pomijane, przyczyny rewolucji amerykańskiej. Co więcej - ilustruje mechanizmy gospodarcze i ekonomiczne. Za tą część pięć gwiazdek.

oto Mar.Jan

Dziękuję. Gwiazdki przekazuje autorowi :)

Co do teorii spiskowej: ja juz wielokrotnie przekonałem sie, że nalezy mówic nie o teoriii, ale o praktyce spiskowej. Różne spiski ludzi knujących przeciwko wladzy innych grup ludzi sa nieodłączna częścią wydarzeń historycznych.

oto mmm777

Pro forma ;) przypomnę: John Kenneth Galbraith

“Pieniądz Pochodzenie i losy”
.
“ W 1766 r. Franklin wystąpił osobiście w obronie pieniądza papierowego w samej Izbie Gmin. Uczynił to z dużą swadą, ale próba ta nie przyniosła rezultatu. Zakaz stał się poważnym źródłem napięcia między Anglią a koloniami. Sprawa ta zyskała mniejszy rozgłos, niż by na to zasługiwała, gdyż wielu poważnych historyków uważało, że słuszność była po stokroć po stronie parlamentu. Charles J. Bullock, który miał wnet zostać profesorem w Harvardzie i poważnym autorytetem w sprawach finansów okresu kolonialnego, określił w 1900 r. doświadczenia kolonialne w zakresie pieniądza jako „orgię fałszu i zepsucia” oraz „obraz ciemnoty i hańby”, a krok parlamentu, kładący kres emisjom, określił jako „zdrowy”. Sprzeciwy kolonistów świadczyły, jak to wyraźnie dawał do zrozumienia, wyłącznie o ich przewrotności i uporze. Niepodległość jako taka nie miałaby sensu, gdyby oznaczała swobodę dokonywania wariackich wybryków w zakresie pieniądza.
Niektórzy koloniści podzielali pogląd, że niepodległość nie była warta ryzyka eksperymentów monetarnych, na które by pozwoliła: „...Istniał poważny odłam ludności, szczególnie w większych miastach na Wschodzie, który się odnosił z rezerwą do rewolty przeciw Anglii nie tyle z samego ducha opozycji, ile z obawy, że niepodległość przyniesie nadmierne emisje pieniądza papierowego, wraz ze wszystkimi wynikającymi z nich zaburzeniami w dziedzinie gospodarczej””

oto Mar.Jan

To co Pan pisze jest sprzeczne z tym co pisze autor omawianej

książki.
Wedle autora przyczyna wojny z Anglia był własnie brak złota i srebra w koloniach, który był powodem narastającego kryzysu rynkowego. Jest to typowy przykład deflacji, która ma źródło w braku waluty. Jesli klienci nie maja peiniędzy, to sprzedawcy nie moga im nic sprzedać. Wtedy pozostaje albo zlikwidowac wymiane towarową, albo posuzyc sie peiniądzem zastępczym: np. papierowym pieniądzem, który jest leposzy niż rozliczenia za pomoca skrzynek herbaty czy tytoniu. Pieniądz paapierowy może służyc tak długo, jak długo ludzie w niego wierza (że ma wartość, czyli da sie wymienic na inny towar) i chca sie nim poslugiwac.
Sytuacja ekonomiczna USA zmienila się wlatach gdy odkryto duże pokłady złota w Kalifornii i na Alasce. Wtedy zostal ustanowiony dobry pieniądz oparty na złocie i srebrze.
Ja osobiście jestem skłonny wierzyc autorowi, że jego wersja przyczyny zdarzeń jest prawdziwa. Zgadza się ona z moimi poglądami ekonomicznymi.

oto mmm777

Przepraszam, ale to nie ja piszę -

to pisze Galbraith.
Zachęcam do lektury, książka jest w sieci :), a opowiada także ciekawie jak to podczas II WS prowadzono w USA gospodarkę centralnie zarządzaną :)

oto Mar.Jan

O tym także jest w "Wojnie o pieniądz" tylko znacznie dalej

Nie zamierzam tu cytowac całej książki, tylko zachęcic do jej przeczytania tych, którzy jeszce nie przeczytali.
Co do książki Galbraitha nie mam zdania. Nie czytałem. Może prezentuje w niej pogląd Anglii na kwestię produkcji pieniedzy w USA. Ludzie zawsze róznią się poglądami. Jedni cos popierają inni się sprzeciwiają. Ja mam swoje poglądy na temat produkcji pieniędzy. Moim zdaniem zawsze lepszy jest pieniądz oparty na złocie niż papier. Tylko trzeba miec dośc złota aby wprowadzić wymienialnośc banknotów na złoto.
p.s.
Byc może zamiast złota pojawaią się bitcoiny lub cos podbnego. Jednak zaufanie do jakichs pieniędzy wirtualnych nigdy nie będzie takie samo jak zaufanie do złota które mozna wziąc do reki i gdzies schować. Bitcoiny ktoś oprogramował i nigdy sie nie dowiemy jakie sztuczki z tym się wiążą. A jeśłi w wyniku jakieś rewolucji infrastruktura informatyczna się rozpadnie to bitcoiny znikną jak fatamorgana. I co wtedy? Albo wyobraźmy sobie, że los nas rzuci gdzieś w dzungle gdzie nie ma internetu. Czym zapłacimy za chlebek i wode nie majac dostępu do swoich pieniedzy które ponoc sa na koncie internetowym? A za paciorki ze złota wszedzie cos się dostanie...:)

oto Mar.Jan

W ogóle gdy człowiek zacznie się zastanawiać co może być

najlepsza formą zachowania wlasności, to okazuje się, że nie ma nic lepszego nad złoto. Juz chcialem napisać "i brylanty", ale jednak brylantów nie polecam. Sa zbyt łatwopalne ;)
Moga sie przydac (po światowej rewolucji) bylemu miliarderowi w zime stulecia, aby napalić w piecu i przetrwac jeszce jeden dzień.
NAwet ziemia i nieruchomości nie daja takiej gwarancji jak złoto. W wyniku wybuchu wojny ziemię można stracić na wieki, a budynki mogą zniknąc z powierzchni ziemi. Złoto dobrze ukryte w podręcznym tobołku zawsze okaże swoja uzyteczność dla wypędzanych z własności włascicieli.
Dlatego złoto nigdy nie straci swojej prawdziwej wartości, dopóki na ziemi nie zapanuje komunizm który ponoc jako jedyny ustrój obywa się bez pieniędzy, bez pracy i w ogóle bez niczego (jak mawiał niejaki Kononowicz). Tylko jeszcze nigdzie nie udalo się go zbudowac mimo wielokrotnie ponawianych prób :)

oto mmm777

Nie, on opisuje wydarzenia nie tak

jak o tym piszą ortodoksyjne podręczniki ortodoksyjnych autorów.

“Pociąg do eksperymentów monetarnych sięga najwcześniejszych dni osadnictwa. Koloniści, jak o tym mówią wszystkie źródła historyczne, cierpieli na endemiczny niedobór pieniędzy. Wszystkie niemal wyjaśnienia przypisują ten niedobór brakowi miejscowych źródeł złota i srebra oraz polityce handlowej kraju macierzystego, który w myśl merkantylistycznego przekonania, że wszelkie znaczniejsze bogactwo sprowadza się do złota i srebra, niefrasobliwie wyciągał te metale od osiedleńców. Żadne z tych tłumaczeń nie wydaje się prawdopodobne. Wiele krajów i społeczności miało stosunkowo obfite zasoby złota i srebra nie posiadając kopalń. Wenecja,
Genua, Bruges - nie miały złóż złotonośnych. Dzisiaj nie ma ich również Hong Kong ani Singapur. Chociaż od kolonistów wymagano, by płacili w pieniądzu kruszcowym za to, co kupowali od Anglii, to z drugiej strony mogli oni oferować takie dobra i usługi, jak tytoń, skóry, statki, usługi żeglugowe, na które kupcy brytyjscy byliby chętnie wydali złoto i srebro - i mieli pełną po temu swobodę. Znacznie prawdopodobniejsze jest, że niedobór pieniędzy kruszcowych w koloniach był jeszcze jednym przejawem prawa Greshama. Od samego początku koloniści eksperymentowali w zakresie substytutów pieniądza kruszcowego. Te substytuty, traktowane jako mniej wartościowe niż złoto i srebro, były przekazywane innym i tym samym utrzymywały się w obiegu. Wartościowe metale, jak złoto i srebro, były zatrzymywane przez tych, którzy je otrzymali, albo używane przy takich zakupach, między innymi w kraju macierzystym, za które nie przyjmowano substytutów.
Pierwszy substytut pieniądza przejęto od Indian. Od Nowej Anglii aż po Wirginię wampum, czyli nanizane na sznurek paciorki z muszelek, było w pierwszych latach osadnictwa przyjmowane jako monety zdawkowe. W roku 1641 muszelki zostały w Massachusetts uznane za prawny środek płatniczy - z zastrzeżeniem pewnych ograniczeń co do rozmiarów transakcji - po kursie sześć muszelek za jednego pensa.”

oto Mar.Jan

Penie jeden i drugi autor mają rację

Jak w kazdym społeczństwie, tak tez w USa byli ludzie, którzy chcieli wprowadzić pieniądz złoty i tacy, którzy chcieli miec władzę "kreowania" pieniądza z powietrza. Jedni drugich zwalczali. natomiast przyczyną wojny a Anglią były restrykcje, które ograniczały kolonistom kontrolę podazy pieniądza i zmuszały ich do prowadzenia rozliczeń w złocie, którego podaz kontrolował Bank Anglii, to mamy własnie do czynienia z klasycznym efektem braku kontroli własnej waluty, który ogranicza suwerennośc i powoduje kryzys ekonomiczny. Skoro autor pisze o efekcie tąpnięcia wzrostu gospodarczego i wzroscie bezrobocia jako efekcie wprowadzenia "Currency Act", to znaczy, że to był realny powód, że koloniści zdecydowali sie na desperacki krok w postaci wojny z Anglią.
Przypomnę cytat z Rotschilda:
"Dopóki mogę kontrolowac podaż pieniądza w danym kraju, nie dbam o to kto w nim stanowi prawo".

oto wzl

I o to chodzi

Przypomnę cytat z Rotschilda:
"Dopóki mogę kontrolowac podaż pieniądza w danym kraju, nie dbam o to kto w nim stanowi prawo".

I o to chodzi! O kontrolę podaży pieniądza.

" Miał on silne poczucie zdrowego rozsądku i kierowany poczuciem sprawiedliwości uważał, że jeśli prywatne banki emitują pieniądze, które są akceptowane przez społeczeństwo zezwalające na to, żeby pieniądze te wchodziły w obieg jako dług, to suwerenny rząd może zarówno fabrykować je sam, jak i przyznawać im co najmniej tak samo wielki autorytet. W latach 1862-1863 Lincoln poprosił swojego sekretarza skarbu Chase'a o trzy kolejne emisje waluty o całkowitej sumie 450 milionów dolarów.

Były to 'zielone dolary' - greenbacks. Zauważmy, że po prawnej batalii między władzą finansową a rządem, 346 milionów dolarów pozostaje w obiegu do dziś i są to nadal tak samo dobre pieniądze, jak pieniądze bankowe. Co więcej, w przeciwieństwie do zadłużonych pieniędzy bankierów greenbacks nie są obciążone ani jednym dolarem długu publicznego Stanów Zjednoczonych. Gdyby ta emisja przeszła przez zwykłe kanały bankowe, oznaczałoby to wzrost amerykańskiego długu publicznego o 10 miliardów dolarów w latach 1863-1938 (procent składany). A gdyby wszystkie amerykańskie pieniądze były emitowane przez rząd, Stany Zjednoczone nie miałyby żadnego długu publicznego. Istnienie długu publicznego wskazuje, że system jest zły i że waluta jest zepsuta od samego początku.

Międzynarodowi bankierzy w pełni rozumieli skalę czynu dokonanego przez Lincolna, a poniższe uwagi zostały opublikowane przez London Times (jako wyciąg z Journal of Finance) w marcu 1863 r.: 'Jeśli polityka finansowa zapoczątkowana przez rząd w Waszyngtonie zostanie utrwalona, rząd będzie dostarczał swoich własnych pieniędzy bez żadnego kosztu, spłaci swój dług publiczny i nigdy więcej już go nie będzie posiadał. Będzie miał całą niezbędną do prowadzenia handlu walutę. Osiągnie dobrobyt bez precedensu w historii cywilizacji ludzkiej. Mózgi i bogactwo świata będą płynąć do Ameryki. Musimy zniszczyć ten rząd, zanim zniszczy on naszą monarchię'.

Rada była następująca. Spisek międzynarodowej finansjery powalił wielkiego wyzwoliciela kulą bandyty. Wszystko pozostało jak dawniej. Prześladowcy ludzkości przyznali, że dobrobyt kraju mógłby z pewnością wynikać z polityki jego rządu, gdyby emitował on bez długu całą niezbędną walutę potrzebną do życia gospodarczego." - Louis Even Kim są prawdziwi władcy świata? Jest on twórcą ruchu kredytu społecznego powstałego w Quebec w Kanadzie.

oto JJerzy

Song Hongbinga ...

... czytałem dość dawno. Niezależnie od ewentualnych kontrowersji dotyczących różnic w interpretacji wydarzeń historycznych, cenne jest to, że pisał to właśnie Chińczyk. Człowiek kulturowo obcy i, o ile się nie mylę, piszący nie dla nas, ale dla swoich rodaków. Dzięki temu, jak dla mnie, tekst Hongbinga zyskuje na wiarygodności.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.