Wojna o pieniądz (cz.1)

"Wojna o pieniądz. Prawdziwe źródła kryzysów finansowych" autorstwa Song Hongbinga jest jedną z podstawowych pozycji, które pozwalają zrozumieć źródło współczesnych kryzysów finansowych i gospodarczych.
Pozycja ta, mająca cechy thrillera politycznego, jest w najwyższym stopniu godna polecenia.
Ja z tej lektury sporo się dowiedziałem. Aby zachęcić internautów do lektury proponuję cykl 3 obszernych cytatów z książki, rzucających światło na najważniejsze postaci tej wojny światowej o panowanie finansowe nad światem, wojny, która trwa juz kilka stuleci.

Na początek motto pierwszego rozdziału:
"Dopóki jestem w stanie kontrolowac emisję pieniądza w danym kraju, nie dbam o to, kto w nim stanowi prawo"
(Mayer Rotschild)


Waterloo Napoleona i tryumf Rothschíldów

Nathan był trzecim synem starego Rothschilda, ale spośród wszystkich swych braci (miał ich czterech) wyróżniał się wiedzą i odwaga. W 1798 roku został wysłany przez ojca z rodzinnego Frankfurtu do Anglii, by tam rozpocząć rodzinną działalność bankową. Nathan był niezwykle bystrym, subtelnym i zdecydowanym bankierem. Nikt nigdy do końca nie był w stanie zrozumieć jego wewnętrznego, osobistego świata. W oparciu o zdumiewający talent do interesów i całkowicie nieprzewidywalne metody przed rokiem 1815 Nathan stał się pierwszym oligarchą bankowym w Londynie. Najstarszy brat Nathana, Amschel, kierował działalnością Domu Rothschildów (NM Rothschild & Sons) we Frankfurcie, jego starszy brat, Salomon, zbudował gałąź Domu w Wiedniu, młodszy brat, Karl, kierował kolejnym bankiem w Neapolu, najmłodszy zaś brat, Iakob, otworzył bank w Paryżu (Messieurs Rothschild Freres). W ten sposób Rothschildowie zbudowali pierwszą międzynarodową grupę bankową.

W roku 1815 zaczęli uważnie przyglądać się trwającej w Europie wojnie. Była to jedna z wojen decydujących o losach kontynentu. W przypadku zwycięstwa Napoleona, Francja bez wątpienia stałaby się głównym mocarstwem europejskim. Gdyby zaś zatryumfował hrabia Wellington, rozbijając w puch francuską armię, rolę państwa odpowiedzialnego za zachowanie równowagi sił na kontynencie zaczęłaby odgrywać Wielka Brytania.

Przed wybuchem wojny przewidujący Rothschildowie zbudowali własny strategiczny system przekazywania informacji i depesz. System ów, składający się z rzeszy agentów, tworzył rozległą, zakonspirowaną sieć, niewiele różniącą się od sieci szpiegowskich. Członkowie systemu, nazywani zdrobniale „dziećmi”, byli wysyłani do najważniejszych stolic, miast, centrów komunikacyjnych i handlowych Europy. Każda ważna i poufna informacja dotycząca handlu czy polityki była błyskawicznie przekazywana między Londynem, Paryżem, Frankfurtem, Wiedniem i Neapolem. Szybkość, dokładność i skuteczność tego systemu wymiany informacji budzić może podziw i zdumienie. W owych czasach zdecydowanie przewyższał on pod każdym względem inne systemy przepływu informacji stworzone przez istniejące państwa lub konkurencję handlową.
(...)
18 czerwca 1815 roku na przedmieściach Brukseli rozegrała się bitwa, która przeszła do historii jako bitwa pod Waterloo. Nie było to jedynie starcie na śmierć i życie pomiędzy armiami Napoleona i Wellingtona, lecz również wielka gra o olbrzymie pieniądze, do której przystąpiły rzesze inwestorów. Zwycięzcy mieli zgarnąć zyski, jakich świat dotąd nie widział, przegrani zaś ponieść potworne, wręcz nieodwracalne starty. Napięcie na londyńskiej giełdzie sięgało zenitu. Inwestorzy niecierpliwie oczekiwali na wiadomości o wyniku bitwy. W przypadku klęski armii Wellingtona, cena obligacji rządu Wielkiej Brytanii spadłaby na łeb na szyję, W przypadku jej zwycięstwa - poszybowałaby ostro W górę.
Podczas gdy obie armie zwarły się W śmiertelnej Walce, pracowici szpiedzy Rothschildów zbierali precyzyjne informacje pochodzące z poufnych źródeł obu walczących stron, mogące dać wskazówki na temat dalszego rozwoju sytuacji.(...)
O zmierzchu bitwa była rozstrzygnięta, a klęska Napoleona nieunikniona. Jeden z pracujących dla Rothschildów agentów nazwiskiem Rothworth był naocznym świadkiem sytuacji na polu walki. Błyskawicznie dosiadł wierzchowca i pędem pogalopował do Brukseli, stamtąd zaś do portu w Ostendzie. Gdy tam przybył, była już późna noc. Bez chwili zwłoki wskoczył na pokład szybkiej łodzi należącej do Rothschildów, która, co istotne, posiadała specjalną przepustkę pozwalającą na zawijanie do portu i opuszczanie go bez zbędnych formalności. W tym czasie na wodach Kanału La Manche panował sztorm. Wiatr i wysoka fala skłaniały marynarzy do pozostania W porcie. Nikt nie był na tyle nierozsądny, by ryzykować życiem żeglugę przez wzburzone morze. Agent Rothschilda dopiero po zaoferowaniu dwóch tysięcy franków znalazł sternika, który zgodził się pożeglować do Anglii. Wczesnym rankiem 19 czerwca Rothworth dotarł do Foxton na brytyjskim wybrzeżu, gdzie oczekiwał nań osobiście Nathan Rothschild. Nathan pospiesznie otworzył kopertę, rzucił wzrokiem na raport z pola bitwy, następnie wskoczył na konia i popędził na londyńską giełdę.
Kiedy Nathan W pośpiechu wszedł na parkiet, tłum ludzi w zgiełku i napięciu oczekujących na wiadomości z pola bitwy, momentalnie się uspokoił. Oczy wszystkich skierowały się na zimne, pozbawione uczuć, enigmatyczne oblicze Nathana. Nathan zwolnił krok, spokojnie podszedł do wykwintnego i szykownego krzesła, zwanego Kolumną Rothschildów. Jego twarz wciąż nie zdradzała żadnych uczuć, wszystkie mięśnie zastygły niczym na kamiennym reliefie. Na wielkim parkiecie giełdy próżno by szukać wrzawy poprzednich dni: wszyscy zawierzyli swój chwalebny sukces lub hańbiąca porażkę pobawionemu uczuć spojrzeniu Nathana. Po krótkiej chwili Nathan rzucił swoim maklerom, otaczającym Kolumnę Rothschildów, wymowne spojrzenie. Maklerzy w milczeniu przepchnęli się W pobliże stołu transakcyjnego i tablicy notowań, rozpoczynając sprzedaż dużych ilości obligacji rządu Wielkiej Brytanii. Na parkiecie zawrzało. Niektórzy zaczęli szeptem przekazywać sobie informację, większość zaś wciąż stała bezradnie, nie wiedząc, co czynić dalej. W tym momencie rządowe obligacje, warte kilkaset tysięcy dolarów, niespodziewanie zostały wrzucone na stół giełdowy. Nastąpił spadek ich ceny. Chwilę póżniej kolejne wielkie oferty sprzedaży, pędząc jedna za drugą niczym morskie fale, lądowały na stole giełdowym. Cena obligacji rządowych zaczęła raptownie spadać. Zbliżał się krach. Nathan, wciąż nie okazując żadnych emocji, stał spokojnie oparty o Kolumnę Rothschildów. Na parkiecie giełdowym rozległ się w końcu długo wyczekiwany głos: "Rothschild wie! Rothschild wie!”, "Wellington przegrał bitwę!”
Znajdujący się W budynku ludzie, niczym rażeni prądem, naparli na stół transakcyjny. Wyprzedaż zamieniła się w chaos. Zapanowała panika. Ludzie nagle stracili resztki zdrowego rozsądku, zaczęli instynktownie robić to, co wszyscy wokoło. Każdy z obecnych na parkiecie pozbył się wszystkich, teraz już nic nie wartych, obligacji rządowych, by odzyskać choć małą część ich pierwotnej wartości. W ciągu kilku godzin szaleńczej wyprzedaży obligacje rządu Wielkiej Brytanii zamieniły się w stertę śmieci. Z ich ceny nominalnej pozostało jedynie pięć procent.
Nathan obserwował te wydarzenia z najwyższą obojętnością. Nagle w jego spojrzeniu pojawił się subtelny błysk, którego człowiek pozbawiony długiej praktyki życia giełdowego nigdy nie byłby w stanie zrozumieć. Tym razem sygnał, który Nathan dał swoim ludziom, był zdecydowanie inny. Otaczający go maklerzy błyskawicznie ruszyli do stołów transakcyjnych, rozpoczynając skup wszystkich obligacji rządu Wielkiej Brytanii, na jakie tylko zdołali natrafić.
21 czerwca 1915 roku o godzinie jedenastej wieczorem, długo wyczekiwany wysłannik lorda Wellingtona, Henry Percy, przybył do Londynu z wiadomością: po trwającej osiem godzin bitwie wielka armia Napoleona została doszczętnie rozbita, tracąc ponad jedną trzecią żołnierzy. Francja była na kolanach!
Anglia poznała tę wiadomość o całą dobę później niż Nathan Rothschild, który w ciągu owego pamiętnego dnia, w szalony sposób zdołał powiększyć swój majątek ponad dwudziestokrotnie! Było to więcej niż łączna suma zysków, które udało mu się zdobyć przez kilkanaście lat konfliktu między Napoleonem a Anglią. Dzięki Waterloo, Nathan za jednym posunięciem stał się największym wierzycielem rządu Wielkiej Brytani, od tego momentu zdobywając pełną kontrolę nad emisją obligacji rządowych i Bankiem Anglii. Obligacje rządu Wielkiej Brytanii były niczym innym, jak wekslem wystawionym na poczet przyszłych podatków pobieranych przez rząd. Cały dochód wniesiony do skarbu państwa przez mieszkańców Wielkiej Brytanii zmienił się w ukryty podatek, który ściągał od ludzi bank Rothschildów. Wydatki budżetowe rządu brytyjskiego były zależne od emisji nowych obligacji skarbowych i możliwych do zebrania dzięki temu pieniędzy. Innymi słowy, ponieważ rząd Wielkiej Brytanii nie posiadał prawa do emisji własnej waluty, był zmuszony pożyczać pieniądze od prywatnych banków i płacić im odsetki w wysokości około ośmiu procent. Wszystkie odsetki i kapitał były rozliczane w złocie. Gromadząc w swoich rękach większość obligacji rządowych, Nathan Rothschild w rzeczywistości zdobył możliwość kontrolowania i stymulowania ich cen, praktycznie nadzorując całą podaż pieniądza. Los gospodarczy Wielkiej Brytanii znalazł się W twardym uścisku klanu Rothschildów.

Mar.Jan

Z wykształcenia inż. mechanik. Z powodu upadku przemysłu w latach dogorywania komuny przekwalifikowałem się na programistę. Zwolennik liberalizmu gospodarczego, w latach 90-tych popierający JKM, aktualnie poszukujący właściwszej formuły. W dziedzinie społecznej - konserwatysta.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 3)

Dyskusja

oto Marek Bekier

Giełda bardzo często jest

Giełda bardzo często jest opisywana jako miejsce do inwestowania. Ludzie inwestują na różne sposoby. Nie uzurpując sobie prawa do opisu wszystkich sposobów wymienię kilka:
1) inwestor kupuje akcje zupełnie przypadkowo;
2) inwestor kupuje akcje tych firm, których produkty lubi;
3) inwestor kupuje akcje tych firm, które w jego ocenie działają moralnie;
4) inwestor kupuje akcje opierając się na publicznie znanej wiedzy o zyskowności firm;
5) inwestor szczegółowo analizuje potencjalne zyski z inwestycji.
Z grubsza biorąc działanie Rothschildów mieści się w tej ostatniej kategorii. Dodatkowo było wsparte solidnym, drogim i ryzykownym rozeznaniem sytuacji. Można by tu przerwać analizę i podsumować, że otrzymali solidną zapłatę za wkład własnej pomysłowości dociekliwości i praktycznych działań. Tylko, że doszedł tutaj element wzięty z hazardu: bluff. Konsekwencja to krzywda bardzo wielu ludzi, która też może być interpretowana jako zasłużona chciwością i głupotą. Nie będę kończył tej analizy. Zadam jedynie pytanie: kto jest tutaj winny krzywdy drobnych inwestorów i zwykłych ludzi zależnych (po części bez własnej winy) od budżetu ograbionego/oszukanego państwa? Rothschildowie czy sama instytucja giełdy?

oto Mar.Jan

Nie wiem jak takie działania określało wtedy brytyjskie prawo

Współczesny polski Kodeks Karny określa tak:

Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Tego typu działania oparte na celowym wprowadzeniu w błąd to zwykłe złodziejstwo oparte na oszustwie. Ciekawe, że Żydzi znakomicie sobie radzą w takich przypadkach ze swoim sumieniem: przecież on nie oszukiwał innych Żydów-bankierów, tylko głupich gojów - drobnych ciułaczy oszczędności. Żydzi stosuja inną etykę wobec Zydów, a inną wobec "gojów". Cała religia Żydów jest obudowana na żydowskim nacjonaliźmie, o ile wręcz nie na żydowskim szowiniźmie.
SKąd się wziął niemiecki antysemityzm Hitlera?
Trzeba koniecznie zapoznać się z historią Wielkiego Kryzysu w Niemczech. O tym także jest napisane w omawianej książce. Kryzys nie wziął się z Nieba jako dopust boży. Został zaplanowany i wprowadzony w życie przez politykę finansową wobec Niemiec po I wojnie św.
Hitler wyprowadził niemiecką ekonomię na drogę szybkiego rozwoju. Obiecał Niemcom, że ich kraj będzie wielki. Niemcy wstali z kolan i odtąd ślepo mu wierzyli...
Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Nie wiem, czy ci wszyscy bankierzy znali takie przyslowie. Teraz narody Europy i Ameryki sa w coraz szybszym tempie ograbiane z posiadanego majątku. Wiatr przybiera na sile....

oto Robercik

Z grubsza biorąc działanie

Z grubsza biorąc działanie Rothschildów mieści się w tej ostatniej kategorii.

Mieściło się ponad 200 lat temu. Nawet w tym fragmencie opisano, że ich stateczek wypływał z portu bez kontroli, a inni musieli czekać. Jeśli w państwie jest wielu równorzędnych bogaczy, to ich wpływy równoważą się. Jeśli wąska grupa dominuje, to zaczyna zdobywać wpływy polityczne. Przelicytują każdego w łapówkach, zbudują prywatne wywiady, najmą zbirów, przekupią sąd, wykupią gazetę...typowa oligarchia.
Rothschildowie od dawna inwestują w państwa a nie pojedyncze spółki.
Poza tym ich działania są od dawna zupełnie nieprzejrzyste, np Rockefllerowie ukryli się za parawanem fundacji. To samo robią Gatesowie teraz. Oficjalnie zwariowali, rozdają pieniądze i znikają ze sceny. A nas się inwigiluje, przywala podatek belki, PIT i VAT. Oni sobie zapewniają paszporty dyplomatyczne, eksterytorialne biura, a my jak bydło stoimy w kolejce do bramki.
Ja na przykład nie mam pojęcia na jakie zasadzie funkcjonują zjazdy Bilderbergów. Dawniej mówienie o nich wyśmiewano jako teorię spiskową, a teraz przyznaję się, ale oficjalnie ogłasza, że treść rozmow jest TAJNA.

Rothschildowie czy sama instytucja giełdy?

Giełda, tak jak pieniądz, w ogólnym koncepcie jest pożytecznym wynalazkiem. Nie sprowadzajmy sprawy do absurudu.

1...5

Punkty 1...4 to margines i poza pkt. 3 dotyczą niezbyt rozgarniętych amatorów. Amatorzy ostatnio z resztą zauważyli, że ich przewidywania są nietrafne i zaczeli przerzucać się na ETF. Ja bym podzielił inaczej.

- spekulanci kupujący wykresy (bo rośnie kurs). Tutaj ma pole do popisu pseudonauka zwana analizą techniczną.
- inwestorzy patrzący na fundamenty (bo firma rozwija się)

Albo z względu na wielkość:

- karzełek kupujący za kilka tysięcy złoytych
- instytucja bądź człowiek który jak wchodzi w Polskę, to tylko w WIG20, bo reszta jest dla niego zbyt mała.

Albo ze względu na miejsce w układzie władzy. Np. pewni ludzie wiedzą o zmianach stóp z wyprzedzeniem, z wyprzedzeniem wiedzą o wojnie, zamachu (przed 11 września spekulowano akcjami linii lotniczych). Nawet kilka głupich Tomahawków wypuszczonych na Syrię tąpnęło na chwilę giełdą i jak ktoś o tym wiedział z wyprzedzeniem to mógł zagrać na spadki.

oto Krzysztof M

Wielu cwaniaków zostało

Wielu cwaniaków zostało wykiwanych przez większego cwaniaka. Od tej pory o losach gospodarki mieli decydować cwaniacy.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.