Trybunał Konstytucyjny

... część druga tekstu "Jaki mamy ustrój" ...

Konflikt który rozgorzał na początku rządów PiS, jest fundamentalny, ponieważ to właśnie Trybunał Konstytucyjny jest najwyższym strażnikiem ustrojowym. Zasady i instytucje przyjęte na początku nowej państwowości chronione są właśnie przez instytucję, która łamie trójpodział władzy, nie będąc ani władzą ustawodawczą, ani sądowniczą, będąc też władzą, od której decyzji nie ma odwołania, choć konstytucyjnie od wszystkich wyroków przysługuje odwołanie.

Jak widać jest to najważniejsza władza ustawodawcza - Trzecia i Najwyższa Izba. Takiej instytucji w USA czy w wielu krajach zachodniej Europy po prostu nie ma (w Wielkiej Brytanii nie ma nawet konstytucji). Ale na Węgrzech i w Polsce Trybunał jest strażnikiem demokracji, którego kompetencje stoją wyżej uprawnień suwerena i jego wybieranych przedstawicieli. Członkowie Trybunału są tak wybierani, że jego skład jest wynikiem decyzji partyjnych, składa się z różnych opcji politycznych, ale odchodząca ekipa partyjna pozostawia następcom skład Trybunału zdominowany przez swoich zwolenników, więc gotowy do paraliżowania działań następców.

To władza nie odpowiadająca przed nikim, dobrze uposażona i zabezpieczona przez wysokie emerytury. Ma strzec ustroju takiego, jakim go wprowadzono i dopuszczać tylko zmiany, które tej niewybieralnej „Izbie Najwyższej” odpowiadają, to znaczy mieszczą się w ramach konstrukcji ustrojowej liberalnej demokracji. Wola narodu nie ma tutaj znaczenia, gdyż blokuje ją władza sędziów, którzy nie kierują się dobrem społeczeństwa czy państwa, ale „ideałami demokracji”.

Dodatkowo Trybunał Konstytucyjny ze swej natury stoi na straży legalizmu, więc jeśli państwo w sytuacji słabości (jak po upadku ustroju komunistycznego) da sobie narzucić niekorzystne dla siebie reguły, to taka instytucja broni tego złego porządku. I to jest charakterystyczne dla krajów środkowej Europy, w których ustrój konstruowano w chwili ich upadku i przy braku doświadczenia nowych elit władzy i w sytuacji dramatycznego kryzysu gospodarczego.

Trybunał jest istotnym hamulcem przy próbie naprawienia złych zasad ustrojowych, ale także konkretnych regulacji prawnych, podatkowych czy też gospodarczych. Doświadczył tego rząd Fideszu, gdy przez pierwsze 3 lata Trybunał odrzucał wiele ustrojowych reform, blokując zmiany niekorzystnego dla Węgier prawa. Blokował także zmiany konstytucji. Jednak na Węgrzech mieliśmy do czynienia z wyjątkowo rozbudowanymi kompetencjami tej instytucji, której przyznano zbyt dużo uprawnień jak np. możliwości uchylania wyroków zwykłych sądów, czy rozpatrywania każdej skargi, złożonej przeciwko przepisom prawnym czy decyzjom władz (zasada „actio popularis”).

Dlatego odegrała ona wyjątkowo destrukcyjną rolę przy wyprowadzaniu prawa, zrywającego z niekorzystnymi dla kraju regułami. W Polsce rola Trybunału jest znacznie lepiej wbudowana w system, a konflikt między władzą ustawodawczą, wykonawczą a Trybunałem dotyczy spraw o znacznie niższej randze i w nieporównywalnie mniejszym zakresie niż na Węgrzech.

Jednak takie uprawnienia nie służą państwu, które chce rozwijać się uwzględniając bardziej własne interesy niż wartości liberalnej demokracji i ograniczenia "checks & balances". Taka próba zmian w krajach słabych i podległych wpływowi silniejszych sąsiadów czy instytucji ponadnarodowych – jest natychmiast okrzyczana jako niszczenie państwa prawa i śmierć demokracji.

... o checks & balances przeczytaj w części pierwszej...

opcja na prawo

- - -
jest to część druga tekstu "Jaki mamy ustrój?" opublikowanego w "Opcji na Prawo"
cdn...

Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.5
Ogólna ocena: 3.5 (głosów: 8)

Tematy: 

Dyskusja

oto Skanderbeg

Dobry i potrzebny artykuł.

Bo dużo całkiem zacnych osób o zdrowych poglądach, nie zauważa tego, co zostało opisane przez pana Andrzeja.

oto Zbyszek S

Ma Pan rację panie Andrzeju,

Ma Pan rację panie Andrzeju, gdy pisze Pan, że Trybunał to tak naprawdę jeden wielki hamulcowy, który nie pozwala na efektywne i szybkie wprowadzanie istotniejszych zmian.

Włączenie tej instytucji w system prawny RP powoduje, że do przeprowadzenia zmian w państwie potrzeba bardzo dużego poparcia społecznego, tj. większości konstytucyjnej w parlamencie. Bez tej większości, zakres zmian możliwych do wprowadzenia będzie ograniczony, chyba że... "przejmiemy trybunał".

Jest to oczywiście rozwiązanie wadliwe, jeśli zmiany mają być dobre i są potrzebne. Ale w jakimś stopniu jest to rozwiązanie konserwatywne, bo zmienność ogranicza.

Podam taki przykład, działalności trybunału jako hamulcowego zmian w Polsce. Otóż w 1996 roku, sejm kontrolowany przez koalicję SLD-PSL dokonał zmiany ustawy o planowaniu rodziny i ochronie płodu ludzkiego. Sejm dodał czwarty wyjątek od zakazu aborcji: gdy “kobieta ciężarna znajduje się w ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej”, o ile ciąża nie trwa dłużej niż 12 tygodni.

W myśl przepisów z uchwalonej przez Sejm ustawy z 1996 roku kobieta decydująca się na aborcję musiała złożyć pisemna zgodę, oświadczenie o warunkach życiowych lub sytuacji osobistej oraz zaświadczenie o konsultacji lekarza innego niż ten, który miał wykonać zabieg. Między konsultacją, a aborcją nie mogło minąć mniej niż trzy dni.

I co? I ile "zabiegów" zostałoby wykonanych? Ile kobiet wypełniłoby, bo przecież teraz można?

Trybunał Konstytucyjny uznał, że te przepisy były niezgodne z obowiązująca wówczas tzw. Małą Konstytucją z 1992 r., a w uzasadnieniu z 28 maja 1997 r. dodał jeszcze, że wyrok ma uzasadnienie także na gruncie art. 38 Konstytucji uchwalonej w kwietniu 1997 roku. I ustawa upadła.

To tylko tak dodatkowo, bo życie nieproste jest, a nie wszystkie zmiany dobre. Mogą być te dobre i złe. Mogą być systemowe i ideologiczne, albo nawet personalne.

Jeśli chcemy szybko "przebudować państwo" to trybunał będzie z pewnością zawadą. Ale partie się zmieniają, i może dojść do władzy partia, która przy braku trybunału, naprowadza nam co niemiara. Ja tam nie wiem jak lepiej, mądrzejsi wiedzą, ale i oni głosu raczej nie mają.

oto Andrzej

zgoda, jasne

ja podałbym też inny przykład - bankowy tytuł egzekucyjny.

Oczywiście, tylko problem w tym, że to są rzeczy jednostkowe, lewica zmieni, później prawica zmieni. Natomiast kwestia ustroju jest kwestią fundamentalną i tutaj TK działa z całym wsparciem liberalnych i prawoczłowieczych elit EUropy. A ustrój decyduje, jak żyje cały naród, bo państwo to forma organizacji narodu.

Proszę też pamiętać degeneracji i ciągłym postępie w liberalizacji europejskich elit osadzonych w polskim systemie polityczno-państwowym. Te elity są niekontrolowane, a podlegają ciągłej europeizacji.

oto Dariusz Gałat

Co pan wygaduje?

Jak widać jest to najważniejsza władza ustawodawcza - Trzecia i Najwyższa Izba. Takiej instytucji w USA czy w wielu krajach zachodniej Europy po prostu nie ma

Bzdura. W USA podobną rolę pełni Sąd Najwyższy. W 1973 r. zalegalizował on aborcję na życzenie na całym terytorium USA, mimo że większość amerykańskiego społeczeństwa była temu wówczas przeciwna.

Trybunał jest strażnikiem demokracji, którego kompetencje stoją wyżej uprawnień suwerena

Nieprawda. W Polsce "suweren" może wypowiedzieć swą opinię w ogólnokrajowym referendum, a wówczas nie podlega ona kontroli ze strony Trybunału. Trybunał jest potrzebny i bardzo pożyteczny. To co wyrabiała z nim PO i co teraz wyrabia PiS, to delikt konstytucyjny.

oto Andrzej

trochę spokojniej

najpierw "Co pan wygaduje?" a potem na moje "nie ma" pisze "podobną rolę". No bez żartów. W USA nie ma takiego tworu na pograniczu władzy sądowniczej i ustawodawczej.

"Może się wypowiedzieć" - owszem, ale w praktyce stworzonej i realnej - jest praktycznie niemożliwe, ponieważ opinia publiczne w liberalnej demokracji podlega frakcjonowaniu i osiągnięcie 50% frekwencji + większość "za" jest niemożliwe. Chyba że - najpierw zrobi się reformy, jedną z nich jest osłabienie TK, a potem pyta społeczeństwo. W istniejącej realnej sytuacji ustrojowej - to jest pułapka. Można sobie używać słowa "może" do woli.

oto Eowina

W państwie w którym nie ma króla, cesarza, czy dyktatora,

regulacje społeczne są oparte o prawo, czyli o Konstytucję. A na straży Konstytucji stoi Trybunał Konstytucyjny. Podstawowym zadaniem TK jest mierzenie produkowanych przez Sejm rozwiązań prawnych do zgodności ich z Konstytucją. Wszystko to jest zapisane w Konstytucji, a również to, jak Konstytucję można zmienić.
Usunięcie z Konstytucji TK jako czynnika kontrolującego proces prawny, składa taką odpowiedzialność na kogoś innego, generalnie na partię rządzącą, która ma większość w Sejmie.
Jest to stworzenie coś w rodzaju dyktatury partyjnej, która zmienia prawo według własnych potrzeb.
Słabość rozwiązań prawnych, słabość władzy w krajach byłych Demoludów, korupcja i płace, oraz inne niezdrowe objawy z tym związane nie dotyczą tylko TK. Wiele innych instytucji na to choruje.
W krajach zachodnich też to występuje, tylko te kraje dorobiły się systemu, który jest w stanie kamuflować te zjawiska.

Dzisiaj internet żyje sensacją domu gdzieś na wyspie koło Finlandii, który należy do Putina. Putin zbudował dom z płaconych do budżetu podatków, a Trump swoje domy buduje nie płacąc podatków do budżetu. ;)
(Dom Putina o którym mowa, jest odnowionym pałacykiem należącym kiedyś do cara https://www.thesun.co.uk/news/4340008/vladimir-put...)

oto Andrzej

na straży prawa stoi Komisja Europejska i Wenecka

a prawo narzucono nam w latach 90-tych, gdy "byliśmy na kolanach".

W demokracji takiej jak nasza bez kilku lat władzy i charyzmatycznego przywódcy typu Orban czy Putin - zdecydowane zwycięstwo nie jest możliwe. No i przy takiej ordynacji, którą mamy.

TK jest strażnikiem pułapki ustrojowej, do której nas zapędzono.

Czy Rosja jest dyktaturą?
Czy Węgry są dyktaturą?
Proszę poważniej i nie rzucać tak łatwo iditotycznymi epitetami.

oto Eowina

Ja już pisałam, że Orban zmienił Konstytucję,

która zmienia rolę TK, W. Orban ma określoną silną pozycję w partii. Pełni rolę premiera i jest odpowiedzialny za politykę przez siebie prowadzoną. Zmiany w zasadzie stabilizują partię Fidesz jako dominującą na dłuższy czas w realizacji węgierskiej polityki.
Tego nie ma w Polsce. Kaczyński jest "tylko zwyczajnym posłem" i formalnie nie bierze odpowiedzialności za proponowane zmiany. Czyli kto jest odpowiedzialny za polską politykę?

Czy Rosja jest dyktaturą?
Czy Węgry są dyktaturą?
Proszę poważniej i nie rzucać tak łatwo iditotycznymi epitetami.

Nigdy nie rzucam epitetami. O żadnym nie piszę jako dyktator, a nawet gdyby, to nie jest żaden epitet. Raz Pan potępia liberalną demokrację, a następnie uznaje "dyktatora" za epitet.
To jaka wg. Pana ma być władza ta o której dyskutujemy?

bez kilku lat władzy i charyzmatycznego przywódcy typu Orban czy Putin - zdecydowane zwycięstwo nie jest możliwe.

Co to konkretnie znaczy? "Charyzmatyczny przewódca" to jak rządzi?

oto Czesław

TK a liberum veto

Przy całej różnicy, uważam że TK praktycznie spełnia rolę jaką kiedyś spełniało "liberum veto". Tak wówczas jak i obecnie państwom zewnętrznym zależało na tym, by te hamulce nie zostały usunięte.

oto Andrzej

panie Czesławie

funkcjonalnie jak najbardziej.
I należy zauważyć, że te same instytucje spełniają, gdy państwo jest silne, nie podlega wpływom, (jak I RP czy USA w XX wieku) - bronią wolności obywateli, a w sytuacji słabego, wręcz ubezwłasnowolnionego państwa.- w imię tej wolności osłabiają i utrzymują państwo w stanie zależności.

oto adam_54

Zapominalskim.... pozwolę sobie przypomnieć że....

.. to coś zwące się "Trybunał Konstytucyjny" to... bękart najgorszego okresu stanu wojennego , uchwalony jedną z pierwszych ustaw po wprowadzeniu stanu wojennego - bez pierwszego i drugiego czytania ustawy - ponadto pozwolę sobie przypomnieć że czegoś takiego nie znała doktryna prawnicza okresu PRL-u. I z tego też względu nie miała prawa działać ta ustawa. Wprowadzenie tego cuda do doktryny trwało lat kilka.
Pozostaje pytanie o cel powstania tego cuda .... jak i pytanie z czyjej inicjatywy to cudo powstało.
Jeśli chodzi o cel... to z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się, że miało to być zmiana systemu sterowania społeczeństwem z partyjnego na pośredni , za pomocą prawników.
Z czyjej inicjatywy to cudo uchwalono.... gdyby ktoś wiedział i poinformował .... byłbym ukontentowany :-)

oto Andrzej

takie cuda powstawały

w całym obozie radzieckim właśnie w latach 80-tych. To był wymóg zachodu przy kredytach, czyli najzwyklejszy szantaż. A podstawa to Helsinki czyli ogromne zwycięstwo Cartera i Brzezińskiego, które było ważniejsze niż pokrzykiwania Reagana. Wprowadzony wtedy koszyk "prawoczłowieczy" (czwarty chyba) rozłożył komunizm i dał podstawy pod "rządy prawa" (raczej elit prawniczych).

oto Krzysztof M

Stan wojenny? Podejrzewam, że

Stan wojenny? Podejrzewam, że "stanu wojennego" nie było w sensie prawnym. W wojsku np. w z soboty na niedzielę kapral dyżurny (notabene blady jak ściana) ogłaszał "stan zagrożenia wojennego". A to spora różnica. Stan wojenny, to po prostu wojna. A stan zagrożenia, to jeszcze nie wojna...

oto MSzach

Jeśli chodzi o cel... to z

Jeśli chodzi o cel... to z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się, że miało to być zmiana systemu sterowania społeczeństwem z partyjnego na pośredni , za pomocą prawników

- w dziesiątkę.

oto PKK

Okrojona demokracja

Warto odnotować, że instytucja TK o kompetencjach wykraczających poza doradcze występuje tylko w państwach dalekich od niezależności (postsocjalistyczne i postkolonie) oraz nieposiadających tradycji demokratycznych (min. Niemcy, Włochy i Hiszpania). Kraje mocno zakorzenione w demokracji, chociażby Szwajcaria, Holandia i Belgia, w ogóle nie posiadają organu decydującego o konstytucyjności. Łatwo się domyślić, że ten specyficzny twór został narzucony naszemu regionowi po to, aby odpowiednio dobrany skład zablokował ustawy godzące w ustalony porządek.

oto Andrzej

Dobrze ujęte

Stylistycznie bym dodał, że może nie okrojona ale kontrolowana demokracja. W przypadku działań antysystemowych włącza się blokada.

oto MSzach

Ktoś nam najwyraźniej nie ufa

Ktoś nam najwyraźniej nie ufa, że moglibysmy siebie sami kontrolować.
Jednak nasze rzady państwa i bankructwa miast dowodzą że może jest w tym braku zaufania jakaś racja.
Nie potrafimy sie nauczyć zyć za swoje. Więc jezeli taki 'eldorado' kredytowe nam się podoba i nie potrafimy bez niego zyć to zabezpieczenia takiego systemu opartego na 'żydowskiej' hojności być musiały.
Dziś jest czas na zmiany.
Ale jak widac zmieniamy tylko kadrowo czyli po staremu

oto YogiBeer

Do Autora, w obronie TK

Do Autora, w obronie TK

Trybunał Konstytucyjny w polskim systemie prawnym ma w teorii pełnić istotną rolę: zapewnić, by konstytucja nie była martwą literą, całkowicie ignorowaną przez partie rządzące (administracja publiczna i resorty siłowe nie mają luksusu stosowania konstytucji wprost, z którego mogą korzystać sądy!). W praktyce TK uniemożliwia funkcjonowanie partii dysponującej zwykłą większością na zasadach dyktatury bezprawia. Twórcy systemu nie przewidywali, że którakolwiek partia uzyska większość konstytucyjną, dzięki czemu będzie mogła sprawować rządy dyktatorskie legis arte.

TK ma gwarantować, że polski system prawny nie będzie wewnętrznie sprzeczny. W tym kontekście żale Autora, że od decyzji TK nie ma odwołania są nieuzasadnione JEŚLI konstytucja nie jest mętnym bełkotem, który można interpretować dowolnie na polityczne zamówienie (partii rządzącej lub opozycji). JEŻELI konstytucja jest jedynie mętnym bełkotem, z którego można wyprowadzać dowolne wnioski, praworządność w III/IV RP jest fikcją, a TK instytucją polityczną. Ale w takiej sytuacji źródłem problemu nie jest TK czy też idea wymuszania zgodności prawa stanowianego przez władzę ustawodawczą z ustawą zasadniczą, tylko sama konstytucja. Jeśli możliwa jest "falandyzacja" ustawy zasadniczej, należy ją przepisać. I najlepiej niech to zrobią ludzie z umysłami cokolwiek ściślejszymi niż prawnicy, tak by interpretacje musiały być jednoznaczne.

Zasady ustrojowe dlatego są zasadami ustrojowymi, że byle zwykła większość przy nich nie może grzebać. To w teorii ostatni bastion obrony przed tyranią większości, której nie da się utożsamić z konsensusem społecznym (z takim w ramach ustroju III /IVRP jest utożsamiana większość konstytucyjna).

Trybunał jest istotnym hamulcem przy próbie naprawienia złych zasad ustrojowych, ale także konkretnych regulacji prawnych, podatkowych czy też gospodarczych.

Złe zasady ustrojowe można naprawiać mając do tego mandat rządzonych. Jeśli ma się ten mandat (w postaci większości konstytucyjnej) TK nie jest przeszkodą. Można też wynegocjować zmiany z innymi ugrupowaniami w parlamencie. Pytanie do Autora: czy zauważył Pan jakiekolwiek próby UZASADNIANIA przez PiS, JAKIE zmiany ustrojowe są potrzebne i dlaczego status quo jest zły? Poza oczywiście takimi zmianami "ustrojowymi", żeby w TK, SN, KRS i sądach siedzieli ludzie PiS?

Moim skromnym zdaniem naprawa ustroju ma sens wtedy, gdy naród (uświadomiony, że jest narodem) został poinformowany o tym, na czym polegają wady ustroju i przekonany, że wady te należy usunąć. Nie widzę partii, która by jakieś wady wskazywała i komunikowała społeczeństwu (partie III RP nie znają pojęć naród i interes narodowy) propozycje korekty. Moim zdaniem Autor zbyt ochoczo żyruje weksel nieznanej sobie tyranii. Tyrania jest dobra tylko wtedy, gdy rządy sprawują agnostyczni technokratyczni nacjonaliści o IQ powyżej 130.

oto PKK

Dodam swoje trzy grosze

Jeśli możliwa jest "falandyzacja" ustawy zasadniczej, należy ją przepisać.

Słuszny postulat. Natomiast podstawowym problemem pozostaje to, że wykładnia prawa, bez względu na rzeczywistą treść paragrafów, zależy przede wszystkim od subiektywnej interpretacji organu orzekającego. Oczywiście im bardziej mętne są zapisy, tym teoretycznie większe jest pole manewru.

Niemniej jednak, kuriozalne orzeczenia zdarzają się wszędzie tam, gdzie występuje samowola tej instytucji. Wystarczy przypomnieć, że zachodnioniemiecki TK swego czasu zasłynął z orzeczeń podważających obowiązujące układy normalizacyjne, dzięki czemu sprawa Ziem Odzyskanych była "świeża" jeszcze w 1990 r. Można zatem przypuszczać, że gdyby skład opierał się na sędziach powiązanych ze środowiskiem socjaldemokratów, to nie wsparłby rewizjonistycznej linii chadeków. Tak więc nie da się zaprzeczyć, że w doborze sędziów każdego TK najważniejszą rolę odgrywają "właściwe" poglądy polityczne. Dlatego sprawowana przez niego ochrona przed dyktaturą większości parlamentarnej musi wydawać się pozorna.

oto pioszo54

W tym kontekście żale Autora,

W tym kontekście żale Autora, że od decyzji TK nie ma odwołania są nieuzasadnione JEŚLI konstytucja nie jest mętnym bełkotem, który można interpretować dowolnie na polityczne zamówienie (partii rządzącej lub opozycji)

myślę, że wątpię,
gdyżalbowiem nie da się w żadnym akcie opisać wszelkich możliwych sytuacji,
z czego wynika konieczność interpretacji,
więc i możliwość interpretacji na polityczne zamówienie,

z czego dalej wynika, że i pomysł Konstytucji jest dość słaby.
:)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.