Jaki mamy ustrój?

W Polsce doświadczamy namiastki rewolucji, próby zmienienia obowiązujących reguł gry. Proces znajduje się w początkowej fazie, napotyka na opory i wydaje się tracić rozpęd. Znacznie dalej w reformie ustrojowej państwa doszli Węgrzy, dlatego ich doświadczenia są bardzo pomocne w rozwikłaniu naszej zagadki ustrojowej - jaki w mamy ustrój w Polsce?

Żeby zrozumieć, co dzisiaj się dzieje w Polsce, musimy przyjrzeć się fundamentom ustrojowym Rzeczpospolitej, odpowiedzieć na pytanie: jaki mamy ustrój? Nasuwa się oczywista odpowiedź - „demokrację”. Ale czym jest ta demokracja? To władza ludu, który wybiera przedstawicieli, by sprawowali władzę w jego imieniu? Czy reprezentanci suwerena mogą zrobić to, czego on chce? Nie, właśnie nie mogą, o czym rządzący dzisiaj boleśnie się przekonują. "Wygraliśmy wybory", "mamy mandat do zmian", ale „my nie możemy rządzić” - mówi Jarosław Kaczyński.

Ale… jak to „nie możemy”? Co ogranicza suwerena? Ustrój, naród nie jest suwerenem, nie może zbyt wiele, ma spętane ręce. Że to nie zwykła „demokracja”, czyli władza ludu, ale „liberalna demokracja”. To nie tylko wybory, wola obywateli, ale i rządy prawa, i prawa człowieka i gospodarka rynkowa i …. wiele innych spraw. Tak poważnie wiążących władzę sprawowaną w imieniu suwerena, że nawet nie może ona zdecydować o roboczym trybie pracy Trybunału Konstytucyjnego, ustalić w jakiej kolejności będzie on rozpatrywał napływające skargi. A przecież art. 4 ust. 2 Konstytucji Rzeczpospolitej Polski mówi: „Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”.

Skąd wziął się ustrój Polski? Kto nas uszczęśliwił takim podarunkiem, którego dzisiaj nie można naprawić, przestawić państwa na tory narodowych interesów? Dzisiaj takie próby mamy w Polsce, gdy władzę przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Pięć lat wcześniej na Węgrzech prawicowy rząd Viktora Orbana poszedł znacznie dalej niż polski - naruszył fundamenty ustrojowe, zbudowane przez Zachód w państwach środkowej Europy. Przykład węgierski jest pouczający, gdyż kryzys ekonomiczny, wstrząsy polityczne, konflikt interesów gospodarczych – ukazuje w całej krasie konstrukcję budowli ustrojowej. Pewne jej elementy pękają, inne są nadwerężane, przesuwane, osłabiane, inne wzmacniane.

W chwilach kryzysu pojawiają się także twórcy tego systemu, posiadacze patentu na tę konstrukcję, którą rządy Orbana czy Kaczyńskiego chcą zmienić. Interweniując w jego obronie, czy to z Brukseli, Waszyngtonu czy Wenecji, czy poprzez swoich zwolenników w kraju, chcą ochronić ustrój „liberalnej demokracji”. Mają w ręku mocne atuty: niepokorni są wykreślani z ekskluzywnego „sojuszu demokracji”, nie należą już do „wspólnoty wartości”, stają się wrogiem i obiektem ciągłych nacisków i ataków. Jeśli to nie pomaga, są mocniejsze środki – sankcje gospodarcze czy restrykcje polityczne.

Przyjrzyjmy się dokładniej, najpierw ogólnym zasadom, a później kilku węzłowym elementom naszej ustrojowej konstrukcji.

Checks and balances, czyli poszatkowane państwo

Podstawową cechą „liberalnej demokracji” jest rozdrobnienie państwa, poszatkowanie struktury władzy. To trend globalny, państwo narodowe jest ograniczane i redukowane, jego skuteczność jest osłabiana. A przecież jeśli ma być sprawne w wykonywaniu swoich zadań, powinno być zintegrowane, jednolite.

Ustrój funkcjonujący w Polsce jest zbudowany na zasadzie „równoważenia władz” (angielski termin: „checks and balances”). Kompetencje państwa są rozmyte i podzielone między różne instytucje - organy władzy, siły polityczne i społeczne. To istota systemu „równowagi i kontroli”, rozdrabniającego funkcje państwa na wiele instytucji, które nie są zobowiązane do starań o całościowe interesy kraju, dbają o swoje cząstkowe cele. Wg tej teorii nawet w samej władzy wykonawczej powinny być „niezależne od niej instytucje”, które mają zapewnione (zobowiązaniami międzynarodowymi) prawo niezależnego od rządu realizowania własnych celów i zadań. Całkowicie wbrew zasadzie zintegrowanego i jednolitego zarządzania.

W takiej strukturze bank centralny nie jest narzędziem polityki państwa, choć emisja pieniądza jest fundamentem suwerenności, bank nie dba o gospodarkę, miejsca pracy, a jedynym jego zadaniem jest stabilność waluty. Różne niezależne agencje (np. regulator energetyczny, inspektor ochrony danych osobowych, rzecznik praw...) dbają o swoje cząstkowe cele, które nie są skoordynowane z polityką państwa. Również wiele innych instytucji liberalnej demokracji nie reprezentuje suwerena, a interesy zewnętrzne, ukryte są pod pięknymi sztandarami wartości – demokracji, praw człowieka, państwa prawa, wolnego rynku i konkurencji.

Dzisiaj PiS, delegowany przez suwerena do rządzenia krajem, boleśnie się o tym przekonuje, gdyż tak poważne zmiany w organach wybieranych przez społeczeństwo wywołują konflikty z innymi instytucjami państwa. Są one bowiem obsadzone przez poprzednie ekipy, a ich kadencje upływają w dalszych terminach. Gdy nowa władza chce przeprowadzić zmiany – napotyka na opór, nie ma możliwości ruchu, gdyż spętana jest dziesiątkami instytucjonalnych nici, gdzie każda jednostka organizacyjna broni swoich interesów czy reguł zewnętrznych, których strzeże.

Państwo jest zdezintegrowane, skonfliktowane wewnętrznie, z wbudowanymi w strukturę wpływami różnych grup interesów. Konstrukcja ta skuteczne blokuje działanie władzy, uniemożliwia rządzenie, otwiera system polityczny na międzynarodową kontrolę i zmiany z zewnątrz, a gospodarkę na korupcję. A przecież zintegrowana struktura państwa jest konieczna do efektywnego rządzenia. A to właśnie ona została zdemontowana, ograniczona w swoich kompetencjach, spętana siatką wartości i instytucji, narzuconych z zewnątrz. I ten właśnie system jest przez Zachód uważany za „świętość”, „stempel probierczy demokracji”.

Węgrzy poszli dalej w konsolidacji państwa, doświadczyli też znacznie poważniejszego oporu wobec zmian, wręcz ataków. Viktor Orbán jest bardzo krytyczny wobec modelu liberalnej demokracji, zaszczepionego w Europie. Twierdzi że

„‘checks and balances’ to amerykański pomysł i z powodu jakiejś intelektualnej ułomności Europa przyjęła go i stosuje w swojej polityce”.

Argumentuje że w europejskim systemie politycznym „jest tylko jeden suweren, władza jest delegowana parlamentowi i nie ma miejsca na równoważenie władz”.

Na węgierskich doświadczeniach możemy zbudować też mapę najważniejszych elementów tego systemu ustrojowego, który uznany za „świętość” przez Zachód, z taką trudnością poddaje zmianie przez suwerena. Pierwszym, który trafił w ogień konfliktu i czołówki gazet jest ... Trybunał Konstytucyjny

część pierwsza tekstu opublikowanego w "Opcji na Prawo"
część druga...

opcja na prawo

Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.533335
Ogólna ocena: 4.5 (głosów: 15)

Tematy: 

Dyskusja

oto Czesław

Moje uwagi i spostrzeżenia

Już w I-ej Rzeczpospolitej nasi sąsiedzi, w których systemy władzy były antydemokratyczne bardzo dbali o to żeby w Polsce przestrzegano zasad demokracji a szczególnie liberum veto, podobne analogie można znależć i w obecnej sytuacji, włącznie z "kablowaniem" na własną ojczyznę. Druga sprawa to odpowiedzialność, osoba lub instytucja powinna a w zasadzie musi ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje.

oto Andrzej

odpowiedzialność instytucji?

nie ma czegoś takiego. Instytucje nie odpowiadają za swoje czyny (nie mówię o kryminalnej odpowiedzialności). Nie można ani instytucji ukarać, ani urzędnika ukarać za jego decyzje. Albo służą swemu narodowi, wspólnocie, albo nie...

Pytanie jest, czy kontrola może kogoś "zmusić" do służenia interesom? Moim zdaniem nie, to jest fałszywy mechanizm, choć stosowany być powinien w ekstremalnych przypadkach.

oto adam_54

Oj, chyba jednak można....

Nie można (....), ani urzędnika ukarać za jego decyzje.

.... jeśli urzędnicy nagminnie wykupują polisy OC chroniące ich od skutków niewłaściwie podjętych decyzji :-)

oto Eowina

Nie wiem zbyt wiele o polityce Węgier, ale wiem, że

mają wprowadzone zmiany w konstytucji. A jedną z tych zmian jest zniesienie Checks and Balances Oprócz jednej zasadniczych zmiany były dodatkowe zmiany konstytucji, tzw. poprawki.

W Polsce nie ma propozycji zmian konstytucyjnych, są propozycje robione pod ludzi, np. pod Ziobro, albo pod Macierewicza. Czyli nie ma strategii państwowej, tylko indywidualne wymuszanie pozycji w danym sektorze polityki państwowej. Jest też zbyt dużo działania konfliktującego społeczeństwo, a które nie wnosi nic do strategii politycznej takie np. miesięcznice, budowa pomników, komisje sejmowe zamiast zwykłych działań prokuratorskich.
Propagandowa TV nastawiona jest na konfrontację, zamiast na rzeczową informację i zjednywanie społeczeństwa dla wytyczonego celu.

oto Andrzej

mam wrażenie

że PiS nie opanował Orbanowskiego elementarza. Że pewnych mechanizmów struktury, w której działa nie rozumie. Ale mam też pewność, że brakuje mu woli politycznej, żeby się wyrwać z tej pułapki ustrojowej.

Te miesięcznice, smoleński to jest próba zbudowania ideologii wiążącej. U Orbana jest - wiązanie całego narodu, czy to w sprawie walki z Brukselą czy to kult 1956 r. U nas - oprócz powstania - są wyklęci i te miesięcznice, głęboko dzielące społeczeństwo.

Więc myślę, ze to tania podróbka ;-)

Tutaj można zobaczy oryginał :-)
www.facebook.com/ViktorOrbanPL

oto Eowina

Orban nastawiony jest na dobrobyt Węgier.

Pierwsze co zrobił, to dał paszporty węgierskie wszystkim Węgrom mieszkającym za granicą, a szczególnie w Ukrainie. O tyle ma to ułatwione, że nikt poza Węgrami nie jest w stanie ich języka się nauczyć. ;) Natomiast Karta Polaka działa zupełnie inaczej i jest wykorzystywana nie tylko przez Polaków.
Orban, dla dobra Węgier lawiruje między Rosją a UE, popiera Polakow tylko wtedy, kiedy to nie szkodzi jego interesom. Często używa referendum dla potwierdzenia własnych planów.

oto Ireneusz

U nas nikt nie użyje referendum

Bowiem PIS wie, że w referendum poległby z kretesem. Oni mają dzisiaj palmę w dłoni jedynie dlatego, że scena polityczna, kompletnie zamknięta i wyizolowana, nie jest w stanie wyłonić żadnej realnej partii polskiej. Oni rządzą tylko dlatego, że są najlepsi z najgorszych. I zapewne o tym wiedzą. Po roku 2007 z całą pewnością to rozważają.
Zmianę przyniosłoby tylko i wyłącznie otwarcie sceny politycznej na wszystkich obywateli, a więc oddanie prawa biernego obywatelom. Ta nijakość polityczna zostałaby zmieciona po kilku - kilkunastu miesiącach.

oto Uważny

Ktoś w tej dyskusji nie

Ktoś w tej dyskusji nie pojmuje, że Orban zdobył większość konsystucyjną, a PiS nie. Że zupełnie inny jest w związku z tym mandat do zmian w obydwu przypadkach: że PiS nie ma mandatu do zmian ustroju państwa, a Orban ma.

oto JJerzy

"Dbałość" sąsiadów ...

... o polski ustrój polityczny ma długą tradycję.
Nihil novi sub sole.
A ten numer z dezintegracją zarządzania nie dotycz jedynie urzędów, ale potrafi dotykać też spółek państwowych i samorządowych.

oto Andrzej

w naszym ustroju

spółki państwowe to "partyjne folwarki", trudno więc się dziwić...

oto JJerzy

Trochę tak ...

Tyle, że w przypadku organizmu jednoznacznie gospodarczego jest to tak rażące, że komuś, kto tego nie widział, nie mieści się to wprost w głowie.

oto Andrzej

no chyba widzieliśmy :-)

mnie też zdawało się to niepojęte... ale po 29 latach? Tak ma być, to jest element ustrojowy, a ja skromnymi siłami staram się rozgryźć reguły gry tego ustroju. Więc jak się rzuci okiem dwa piętra wyżej, jakie reguły nam narzucili... i wszystko jasne :-)

oto krzysiek1203

Ślepy by zobaczył!

„W Polsce od ćwierć wieku, teoretycznie rządzą rozliczne partie polityczne, mające również teoretycznie różne programy. Ale wszystkie rządy cały czas prowadzą jedną, niczym nieróżniącą się politykę, polegającą na likwidacji przemysłu, przekazywaniu własności narodowej obcym, niszczeniu katolicyzmu, polskiej kultury, oświaty, opieki medycznej, każdej inicjatywy narodowej, stosując terror ekonomiczny wobec patriotów wyrzucając ich poza nawias społeczeństwa. Wprowadzono totalitarny ucisk ekonomiczny po to, by wypędzić Polaków z własnego kraju w poszukiwaniu najgorzej opłacanej pracy. Cały czas ulega zmianie prawo niegdyś oparte na zasadach prawa rzymskiego i wynikające z prawa naturalnego. Obecnie wprowadzane są elementy prawa talmudycznego sprzecznego z prawem Bożym, a więc dryfującego w jurystycznym usankcjonowaniu zła pod każdą postacią. Te zmiany dokonywane są przez wszystkie kadencje Sejmu.”

http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/?zx=d6a83faf...

oto Andrzej

bardzo to

ekstremistyczne i mało zniuansowane oceny. raczej takie klepactwo typu "ciemno wszędzie"

oto Zbyszek S

Tekst jest ciekawy i dobrze

Tekst jest ciekawy i dobrze napisany. Tezy są uzasadnione i racjonalne. Jest to jednak tekst na płaszczyźnie intelektualnej. To znaczy teoretycznej. Zachód rozwinął się m.in. wskutek - oczywiście upraszczając - metody naukowej.

To jest pewien wzorzec skutecznego myślenia. Nie wystarczy zatem rozsądnie coś wskazać i skutecznie uzasadnić. Trzeba wykazać, że w praktyce nasze tezy się sprawdzają.

Warto by zatem wskazać przykłady historyczne, w jakims sensie reprezentatywne i zobiektywizowane, pokazujące, że krytykowana forma państwa "checks&balances" daje w efekcie mniej wydajne państwa, społeczeństwa o mniejszej efektywności, mobilności, twórczości, pomysłowości, niż forma państwa "zintegrowanego".

Być może jest jakieś państwo(a) podobne do Węgier, pozostaje w ramach "checks&balances" i można pokazać na przykładzie jakiegoś dłuższego okresu czasu, o ile lepiej rozwinęły się Węgry od tego państwa. To byłby przykład praktyczny. Może jakieś inne przykłady historyczne, zawodności "check&balances" zaś skuteczności państw zintegrowanych.

oto JJerzy

Pan oczekuje ...

... czegoś, czego zrobić się nie da. Cykle funkcjonowania modeli politycznych są za długie. To czego pan oczekuje wykona historia za lat kilkadziesiąt.
Można jednak zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze odnieść do doświadczeń historycznych, po drugie poteoretyzować abstrahując od istniejących klasyfikacji, a opierając się na oczekiwanych funkcjach.

oto Andrzej

@ Zbyszek - dziękuję za dobre słowo ;-)

nie mam aspiracji naukowych, nie mam ku temu kwalifikacji, by wykonać zadanie, o którym Pan pisze.

Mnie interesuje uchwycenie reguł gry, które nam narzucono i wg których gramy. One są raczej dedukowane z otaczającej nas rzeczywistości politycznej i myślę, że przez dyskusję można je udoskonalić, a może niektóre zarzucić. Mój cel jest praktyczny - rozumieć, co się dzieje, by móc przewidywać zjawiska. Na razie moje tezy się sprawdzają, bo mogę wg nich prognozować trendy.

oto Zbyszek S

Ok. Jednak odniesienia do

Ok. Jednak odniesienia do doświadczenia, do jakichś elementów historii, byłyby wartością dodaną. Można odnieść wrażenie, że w państwach zorganizowanych na zasadzie równoważenia wpływów, istnieją siły, które nadają kierunek biegowi spraw. Ludzie idą do biznesu, potem do polityki, potem wracają do biznesu i tak to się kręci. I wtedy wielość interesów, instytucji jest niejako organizowana, może poza oficjalną i widoczną warstwą polityczną. Stąd... państwa te osiągają znaczące wyniki.

Może Singapur, to byłby jakiś przykład państwa zorganizowanego inaczej i z sukcesem?

oto baba jag

ustrój mamy

wykuty w tych samych kuźniach co bolszewizm i narodowy socjalizm..

oto Dubitacjusz

Cały artykuł opiera się na NIEPRAWDZIE

Dzisiaj PiS, delegowany przez suwerena do rządzenia krajem, boleśnie się o tym przekonuje, gdyż tak poważne zmiany w organach wybieranych przez społeczeństwo wywołują konflikty z innymi instytucjami państwa.

Po pierwsze, te zmiany to łamanie prawa, czyli de facto zamach stanu, za któryt sprawcy powinni być wsadzeni na wieloletnie wieżienie.

Czy reprezentanci suwerena mogą zrobić to, czego on chce? Nie, właśnie nie mogą, o czym rządzący dzisiaj boleśnie się przekonują.

Po drugie i ważniejsze, to jest manipulacja. PiS nie jest wyłącznym reprezentantem suwerena. Reprezentantami suwerena są wszyscy posłowie, również ci opozycyjni.
Jeśli 2/3 reprezentantów suwerena się zgodzi, to może dokonać zmiany konstytucji.

Nie jest prawdą, że PiS uzyskał od suwerena mandat, aby "robić, co chce". PiS nie uzyskał 2/3 miejsc w Sejmie, a mniej. To oznacza, że cały suweren dał mu wyłącznie prawo rządzić w ramach tego ustroju co jest. I taka jest prawda.

oto Skanderbeg

A kto dał mandaty sędziom?

Takie, które zapewniają im nietykalność? Albo jest demokracja albo jej nie ma.
Dlaczego wszystkie inne władzę podlegają formalnemu suwerenowi a akurat władza sądownicza nie musi? Tyrania sędziów to coś bardzo paskudnego. I nie jest to równoznaczne z rządami prawa.

oto gość

'A kto dał mandaty sędziom

'A kto dał mandaty sędziom?Takie, które zapewniają im nietykalność'
Polacy w referendum konstytucyjnym w 1997 roku 50-procentową większością głosów. I dopiero w identyczny sposób można wyżej wymienione odebrać.
A nie przegłosowaniem zwykłą większością w Sejmie, przez partię, która otrzymała w wyborach poparcie 37.6% głosujących.

oto Ireneusz

Inna strona medalu

Polacy w referendum konstytucyjnym w 1997 roku 50-procentową większością głosów

Kto rozumiał świadomie, za czym tak naprawdę wtedy głosuje? Ale punkt drugi - racja - powinno być referendum w sprawach kluczowych. Między innymi zmiana działania sądów to sprawa Narodu, a nie "przedstawicielstwa". Przedstawiciele mają legitymację jedynie do przygotowania wersji prawa celem podjęcia DECYZJI przez Naród.

oto Andrzej

to jest pułapka ustrojowa

wepchnięto nas w ramy ustrojowe także za pomocą referendum, usztywniając i betonując je, a władzę sądzenia oddając do Brukseli.

A referendów nie urządza się, jak sie nie ma przewagi w polu informacyjnym.

oto gość

'Kto rozumiał świadomie, za

'Kto rozumiał świadomie, za czym tak naprawdę wtedy głosuje?'
A co to za argument? Większość mówiących "TAK" przed ołtarzem (albo w urzędzie) też świadomie rozumie bardzo niewielką część tego, na co wyraża zgodę mówiąc owe "TAK"
Nie chcemy chyba, żeby można było uznać umowę (np. małżeństwa, bo to też jest umowa) za nieważną na postawie tego, że umawiający nie byli świadomi wszystkich możliwych konsekwencji do jakich może ona prowadzić. Do tego uznać ją za nieważną bez pytania się stron owej umowy.

oto Andrzej

Dubitacjuszu

zaćmiło cie kompletnie widzę, szkoda.

oto MSzach

To nie jest takie proste

Mieliśmy i mamy 'demokrację', gdzie niewolnik opiekuńczości państwa też ma prawo wybierać swoich przedstawicieli - o tym należy pamiętać.
Bo, jak to bywa w każdej demokracji, strona 'nienarodowa', znajdzie kiedyś dla siebie nowego konsolidującego zdrajców przywódcę, który zdecyduje się podbić serca ludzików jeszcze większym podarunkami niz obecnie, i tak mozolnie skonsolidowane już państwo pójdzie kiedyś (niebawem) znów w łapska ponowoczesnych..
I co wtedy?
Wiadomo.
Nowa pieriestrojka z wymianą kadr jak za dobrych starych peerolowskich czasów....

To w takim razie do czego my zmierzamy? Jak na taką ewentualność powrotu 'tamtych' (bo nikt inny takich pieniędzy by wygrac wybory nie ma i mieć nie bedzie) zabezpieczać będzie PiS swoje zdobycze poczynione dla 'dobra' kraju? Neokomuna jakaś? czy jakie tam inne licho w głowach siedzi? Bo że siedzi to pewne.
Tu nie ma zagrożeń?..

oto YogiBeer

@ Autor:

@ Autor:
Niemoc władz wykonawczych wyłanianych przez parlament jest niezbędnym elementem systemu "liberalnej" "demokracji". Służy ona zabezpieczeniu interesów korporacji międzynarodowych i państw-kolonizatorów, na wypadek krótkotrwałego przejęcia władzy przez siły narodowo-patriotyczne, zwane w propagandzie demoliberalnej populistycznymi i ksenofobicznymi. Dzięki takiej strukturze instytucji społeczeństwo otrzymuje niezależnie od partii rządzącej ten sam pakiet polityk społęcznych i gospodarczych, zaś partie niepożądane są skazane na klęskę w kolejnych wyborach, po tym, jak skompromitują się niezdolnością do wprowadzenia odczuwalnych przez społeczeństwo zmian na lepsze. System "checks&balances" to system gwarantujący dryf donikąd z punktu widzenia społeczności rządzonej przy zabezpieczeniu interesów instytucji i państw zewnętrznych. Dzieje się tak dlatego, że system ten nie wytwarza żadnego kierunku politycznego ani gospodarczego od wewnątrz (nie jest systemem autonomicznym w rozumieniu cybernetyki społecznej), natomiast jest podatny na wpływy zewnętrzne, także poprzez zrażanie idealistów do polityki i formowanie klasy politycznej z osób skorumpowanych i bezideowych (o mentalności lokajskiej, co znakomicie widać po PO, ale także po PiS a swego czasu również SLD). Ale to materiał na większą rozprawę.

Jeszcze jedna uwaga: o ile uważam, że konsolidacja władzy państwowej jest koniecza, w szczególności odzyskanie kontroli nad instytucjami, których "niezależność" służy wyłącznie zabezpieczeniu obcych interesów w Polsce (z NBP i RPP na czele), nie powinna się ona odbywać na drodze bezprawia. Szczególnie, gdy robi to partia typu PiS, przepełniona ludźmi skłonnymi do łamania prawa, o ile tylko przysłuży się to w osobistych i partyjnych porachunkach z wrogami. Społeczeństwo potrzebuje sprawnego państwa - "brzytwy", tylko nie bardzo cieszy, gdy ta "brzytwa" trafia w łapy pałającej żądzą odwetu małpy (PiS). Jest jeszcze gorzej, gdy ww. małpa siłą i brutalnością tą "brzytwę" zdobywa i nie ma sposobu, by ją powstrzymać, bo na drodze małpy do brzytwy stoją wyłącznie niedojdy, klauni i półgłówki (PO, Nowoczesna, KOD, LOS etc etc.).

oto admin

poprawione

proszę nie zmieniać decyzji administratora, bo będę zmuszony cofnąć wszystkim uprawnienia do edytowania komentarzy.

oto YogiBeer

Nie zmieniam decyzji

Nie zmieniam decyzji administratora. Po prostu nanosiłem poprawki do komentarza w tym samym czasie, kiedy administrator nanosił swoje. Tyle, że ja zapisałem później i edycja Administratora zostałą nadpisana moją. Proste.

Co do TOR: nadal praktycznie wszystkie exit nodes TOR są pobanowane. Żeby w ogóle załadować PN muszę klikać pół godziny w celu zestawienia nowego połączenia TOR. Jeśli chcecie bronić się przed spamem i/lub DDOS, wprowadźcie google captcha, a nie banujcie, masa stron w ten sposób radzi sobie z ddos i spambotami. Pozwólcie komentatorom chronić ich prywatność.

oto admin

nie robimy tego w tym celu

by kogoś pozbawić anonimowości. Gdy nie było obrony IP wiele wampirów wysysało nasze zasoby serwera, że rachunki stukały w sufit.

Sprawdziłem tutaj https://check.torproject.org/cgi-bin/TorBulkExitLi...

i do 130. nie ma żadnego na naszej liście.

Poza tym za kilka dni zapadną kluczowe decyzje co do witryny, więc proszę spokojnie poczekać.

oto Andrzej

@ YogiBeer

"checks&balances" nie wytwarza żadnego kierunku politycznego ani gospodarczego od wewnątrz (nie jest systemem autonomicznym w rozumieniu cybernetyki społecznej)

To jest system więzów, ograniczeń, strukturalnych konfliktów, które uniemożliwiają ruchy radykalne, on zapobiega zerwaniu się elit rządzących ze smyczy. Sam nie wytwarza żadnych sił.

jest podatny na wpływy zewnętrzne

On jest po to skonstruowany. to istota tego systemu. Przy czym zależy to od siły państwa i elit, dlatego trzeba je osłabiać. Podobny system w USA nie pozwala na ingerencję z zewnątrz, a przykładowe ukaranie Rosji za RT pokazuje, że z amerykańskim establishmentem nie ma żartów.

zrażanie idealistów do polityki i formowanie klasy politycznej z osób skorumpowanych i bezideowych

To raczej jest elementem zależności kolonialnej i kanałów i metod kreowania elit. W USA podstawowy filtr to kasa, potem nie podpadanie różnym lobby, a w PL - to media kreują i niszczą, bo realnych środków na ich pokonanie (patrz Trump) nie ma. A elity kształtują przede wszystkim przez agenturalność i przepływy pieniędzy (fundusze unijne np.).

oto Mar.Jan

Co do naszego ustroju: nie jestem pewny tego

na pytanie: jaki mamy ustrój? Nasuwa się oczywista odpowiedź - „demokrację”.

odpowiedx nie jest wcale oczywista. Z punktu widzenia zapisów prawnych - zapewne jest tak jak Pan pisze.
Jednak praktyka naszego ustroju jest taka, ze w gruncie rzeczy jest to ustrój oligarchiczny. W Polsce rządzi oligarchia: partyjna albo nieformalna, na zmianę lub równoczesnie. Rządy sprawuja przede wszystkim ci, którzy rządzą pieniędzmi. A to niekoniecznie rząd jest...
Obywatele mają tylko prawo raz na 4 lata przekazac swoje konstytucyjne uprawnienia w rece innej oligarchii.

oto Andrzej

jasne, demokracja to formalność

na dodatek lepiej żeby nie działała dobrze, więc np. JOW jest niemożliwy do przeprowadzenia, a jak Orban go wprowadzał (wzmacniał), to wrzask był...

Oligarchia zawsze rządzi krajem, przykład - USA to przecież plutokracja. Z Polską jest inny problem- nie mamy oligarchii. Ona jest niszczona, a rynek zajmowany przez zachodnie oligarchie. Nie mamy grupy bogatych Polaków, o których moglibyśmy powiedzieć, że nieformalnie rządzą krajem. I konkurencja zagraniczna blokuje jej powstanie.

To jest problem bez tego nie będziemy suwerenni.

oto Mar.Jan

Nie zgadzam się z tym:

Nie mamy grupy bogatych Polaków, o których moglibyśmy powiedzieć, że nieformalnie rządzą krajem.

Czyżby Pan nie słuchał nagrań "kelnerów"?
Ja osobiście słyszałem jak pan Kulczyk robił geszefty z ministrami, którzy wyraźnie mu nadskakiwali. . Czytałem także, że minister spraw wewnetrznych chadzał osobiście na spotkania z panem Krauze do jego rezydencji w Hotelu Mariott...No to kto kogo słuchał na takim spotkaniu?

Bagaczy mamy na polską miare. Może miliard złotych to niewiele w rankingach światowych, ale chciałbym miec 10% tego miliarda...

Druga sprawaŁ

konkurencja zagraniczna blokuje jej powstanie (oligarchii krajowej - MJ).
To jest problem bez tego nie będziemy suwerenni.

Tak oczywiście ma prawo powiedziec każdy polski oligarcha-bogacz, jeśli uważa, że nie jest suwerenny z powodu konkurencji zagranicznej.
Ale co to ma wspólnego z suwerennoscią społeczeństwa polskiego? Jaka dla niego róznica, który oligarcha tutaj będzie rządzić?

oto Andrzej

rozumiem że to ironia

ale tak poważnie, może pan tę oligarchię, rządzącą Polską, przybliżyć? kto to jest?

Polski oligarcha dba o swoje stado, zagraniczny je eksploatuje.

oto Ireneusz

Co to znaczy - polski?

Narodowść, czy raczej mamy pod względem i w marzeniach więź?
Bo jaką więź ma czuć bardzo bogaty Polak z Narodem, który służy mu za odskocznię do góry? On przyjaźni się z innym bogatym, a więc przyjaciół ma - tak jak kiedyś nasi wspaniali hrabiowie - na zewnątrz kraju.

oto Ireneusz

Nie dzielenie

Raczej zimny prysznic. Nie ma celu szukanie "polskiego" czynnika w przemyśle wielkowymiarowym, praktycznie w korporacyjnym. My, na obecnym etapie, możemy jedynie szukać polskości w średniej klasie prowadzącej tego rodzaju biznes. I dopiero umożliwienie bogacenia się klasie średniej spowoduje wykształcenie się klasy wyższej. Oligarchów o korzeniach POLSKICH.

oto Andrzej

zgoda pełna

:-)
Ale można też udomowić neo-kolonialnych oligarchów. Przykład Putin. Powoli oswaja, pzenoszą majątek albo sprzedają i wyjeżdżają do Londynu (Prochorow) Czyszczenie.

oto Mar.Jan

Szkoda mi czasu na wymyslanie ironii w tak powaznej sprawie

Zacznijmy od definicji oligarchii:

Oligarchia (gr. ὀλιγαρχία „panowanie nielicznych”, od wyrazów ὀλίγος oligos „nieliczny” + ἀρχή arche „władza”) – forma rządów, polegająca na sprawowaniu władzy przez niewielką grupę ludzi. Najczęściej ludzie ci wywodzili się z arystokracji lub bogatych rodzin.

Z definicji tej wynika że oligarchie może równiez utworzyc partia polityczna lub po prostu grupa ludzi, niekoniecznie bogatych, ale mających wpływ na innych ludzi z takiergo czy innego powodu.
Może więc byc oligarchia finansowa, ale również partyjna.

Oligarchia sprawuje wladze (bezpośrednio lub uzywajac swoich wpływów) w interesie wlasnym.
Przykładami oligarchii jest tzw. Banda czworga w Chinach "Ludowych" oligarchia partyjna w POlsce zostala ujawniona przez nagrania "kelnerów".
Tyle w tym temacie.

oto mapa

Brać i nie kwitować

Odpowiadając jaki mamy ustrój, pomijając definicje formalne, można napisać,że jest to ustrój oligarchiczny , który jak słusznie napisał YogiBeer służy "zabezpieczeniu interesów korporacji międzynarodowych i państw-kolonizatorów". Od siebie dodałbym też, że zabezpiecza on interesy rodzimej oligarchii.
Uważam przy tym, że problemem nie jest samo łamanie prawa przez PiS. Problemem jest to że PiS łamie prawo, ale i tak nie narusza fundamentów istniejącego systemu. Tak naprawdę zadawala się polityką personalną, której podporządkował działania legislacyjne. W ogóle można byłoby zapytać, czy w interesie PiS, które czerpie profity z zabetonowania sceny politycznej leży zmiana systemu. Wydaje się bowiem, że zmiany które są dla Polski konieczne mogłyby jednocześnie partię Kaczyńskiego osłabić.
Inna sprawa, system jest tak skonstruowany, że jego zmiana z zastosowaniem mechanizmów prawnych w nim przewidzianych, jest niezwykle trudna, a w praktyce niemożliwa. To i tak był nadzwyczajny zbieg okoliczności, że PiS zdobył bezwzględną większość w Sejmie. Trudno sobie wyobrazić, co musiałoby się wydarzyć, żeby PiS, czy jakieś ugrupowanie antysystemowe (które?) mogło w drodze demokratycznych procedur zdobyć większość konstytucyjną.
Polski system władzy jest spetryfikowany, a sprzyja temu zabetonowanie sceny politycznej, plus oczywiście nasze uwikłanie w UE, które daje podstawy do ingerowania w próby zmiany ustroju przez zagranicę, wraz z usłużnymi jej środowiskami w Polsce. Do tego dochodzi generalnie niska świadomość wyborców manipulowanych przez różne media.
Dlaczego zatem Węgrom się udało? Mam przy tym świadomość, że ten sukces może mieć charakter przemijający.Po pierwsze Orban miał doświadczenie polityczne z wcześniejszych swoich rządów i miał przygotowaną wizję zmian. Po drugie Gyurcsany doprowadził węgierskie społeczeństwo do takiego stanu, że było ono skłonne zaakceptować daleko idące zmiany łącznie z konstytucyjnymi. Po trzecie to społeczeństwo jest chyba jednak bardziej świadome niż społeczeństwo polskie, co pokazuje choćby i ten fakt, że na Węgrzech wyborcy popierają nie tylko narodowo pragmatycznego Orbana, ale także Jobbik, który jest jeszcze bardziej radykalny narodowo. W Polsce PiS poza dość eklektycznym ideowo Kukizem, nie ma formacji z którą miałby się licytować na hasła narodowe. Myślę też,że Orban zaskoczył trochę zagranicę, która zbyt późno się zorientowała, że jego narodowa retoryka nie jest tylko na potrzeby kampanii, ale faktycznie będzie wdrażana w życie.

Reasumując, zmiana systemu władz w Polsce jest koniecznością, prawdopodobieństwo jej wykonania jest niewielkie, zmiany proponowane przez PiS nie koniecznie muszą służyć interesowi narodowemu.
Co jednak nie stanowi przeszkody, aby w konkretnych enumeratywnie wyliczonych działaniach PiS ostatecznie poprzeć.

oto Wojciech Błasiak

Andrzej

Rodzima oligarchia finansowo-polityczna to grupa powstała na bazie rabunku finansów publicznych poprzez mechanizm a la FOZZ i operacji prywatyzacji majątku państwowego w latach głównie 90. Z nazwiska znam tylko kilku od Kulczyka i Solorza poczynając. Szacuję ich na grupę kilkudziesięciu zaledwie osób. Najpełniejszą listę zawiera dokumentacja udzielnych przez FOZZ pożyczek.
Wojciech Błasiak

oto Andrzej

to nie rodzima oligarchia

tylko taka off-shorowa, londyńska, rajowo-podatkowa.

To są tacy ludzie jak w Rosji, dali im zrobić interes, ale musisz się słuchać. I jak co to nie podskakiwać. Własność za granicą, podatki w fundacje, kredyty w dolarach i euro w bankach zachodnich.

To nie jest rodzima oligarchia.

oto Wojciech Błasiak

Andrzej

Nie ma Pan racji. W zdecydowanej większości to są ci, którzy sami decydowali o tym kto i jak ma robić interesy. Jak twierdzi J. Kaczyński w 80% to są ludzie powiązani bezpośrednio i wywodzący się z PRL-owskich służb specjalnych. Ci znani z nazwisk to jak twierdzi mój kolega tylko "słupy" za którymi stają grupowe kapitały oligarchiczne.
WB

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.