W czasach PRL...

TBM

nie ma jeszcze informacji :-(

Dyskusja

oto TBM

przynależność

Asumpt do tego sondażu dała mi dyskusja pod tekstem p. Sanockiego o Broniewskim.

Oczywiście wszystko wtedy było "komusze", od studentów, przez dziennikarzy po TPPR. Ale to PZPR, jako najliczniejsze, najwyżej umocowane i dające największe przywileje, budzi tak silne emocje.

Dlatego wydaje mi się bardzo ciekawą informacja, ilu spośród PT czytelników złożyło kiedyś dobrowolny akces, odbyło czas kandydacki i choć jeden na dzień znalazło się "w szeregach".

oto Ireneusz

Już kiedyś o tym pisałem

W czasach PRL wpierw do mnie przyszli z PZPR. Wicie, rozumicie. Trza się zapisać. Ja im więc że oczywiście, ale wpierw muszę okrzepnąć, podjąć dojrzałą decyzję. Odstąpili ze zrozumieniem. Ale usłyszeli o tym Solidaruchy, więc dawaj do mnie. Atak personalny na mnie, na to abym się zapisał obudził wszystkie alarmy wbudowane w człowieka. Musiałem użyć paru obelżywych słów, aby mnie zostawili w spokoju.
Prawda więc jest taka, że gdyby PZPR jeszcze poistniała, a warunki były nadal takie jakie były - czyli na kierowniczym stanowisku praktycznie musiało się być przynajmniej teoretycznie w PZPR - z całą pewnością wolałbym być w PZPR bardziej niż w tej tam owej Solidarności.

oto Kmieć

Byłem odrobinę za młody...

... by zapisać się do PZPR, i jednocześnie zbyt beztroski by myśleć o wstąpieniu do jakiejś organizacji młodzieżowej. Nie myślałem wówczas w ogóle o polityce.

Jednak patrząc z perspektywy czasu, gdybym miał możność cofnąć się w czasie jako dorosły człowiek z obecną wiedzą, to bez wahania przystąpiłbym do PZPR i zrobił wszystko co w mojej mocy, żeby zniszczyć Solidurność, a wszystkich polskojęzycznych "patriotów" ze zmienionymi nazwiskami (szczególnie z KORu) unicestwić.

oto TBM

rozdrobnienie

cytuję Kmieć:

gdybym miał możność cofnąć się w czasie jako dorosły człowiek z obecną wiedzą

Celowo nie wprowadziłem dwóch opcji: "byłem za młody ale bym się zapisał" i "byłem za młody ale nigdy za skarby".

Uważam, że takie deklaracje czynione w 2017 roku, gdy wiemy to co wiemy i znamy efekty tamtych działań, są niewiele wnoszące do sprawy.

Byłem / nie byłem to prosty fakt, niepodlegający zafałszowaniom (piszę to bez żadnych złych intencji) spowodowanym trzydziestoma latami dodatkowego życia.

pozdrawiam
TBM

oto Kmieć

Szanowny TBM

W takim razie proszę, by Pan zrobił taką ankietę.
Ja nie jestem zarejestrowany, więc nie mogę.
Proszę wykorzystać dokładnie te opcje, o których Pan wyżej wspomniał.

oto TBM

@Kmieć: nowe opcje ankiety

cytuję Kmieć:

W takim razie proszę, by Pan zrobił taką ankietę.
Ja nie jestem zarejestrowany, więc nie mogę

Być może w przyszłości. Jednak byłaby to prośba o odpowiedź na zuuuupełnie inne pytanie, wiążące się z ogólną oceną działań partii wówczas rządzącej z pozycji ludzi młodych.

Za częste ankiety mogą spowodować zniechęcenie a nawet zniecierpliwienie wypytywaniem. Ale może kiedyś, bo pytanie jest również ciekawe :)

pozdrawiam
TBM
ps
poza tym... rejestracja jest dość tania, bo gratis i mało pracochłonna. A wtedy droga do publikacji stoi otworem :)

oto Robercik

Jednak patrząc z perspektywy

Jednak patrząc z perspektywy czasu, gdybym miał możność cofnąć się w czasie jako dorosły człowiek z obecną wiedzą, to bez wahania przystąpiłbym do PZPR i zrobił wszystko co w mojej mocy, żeby zniszczyć Solidurność, , a wszystkich polskojęzycznych "patriotów" ze zmienionymi nazwiskami (szczególnie z KORu) unicestwić.

KOR i PZPR są siebie warte. Jako szary członek PZPR miałby Pan taki wpływ na zmiany jak legionista na upadek Rzymu.
Ja gdyby się mógł cofnąć w czasie, to wcześniej spisałbym sobie notowania akcji, numery totka itp. i trzepał na tym wielki szmal. Jakiś konkret przynajmniej. Dziś miałbym już setki miliardów i po prostu kupiłbym demokrację tak jak kupił ją Soros i ska. :)

oto Kmieć

Panie Roberciku Drogi

Gdyby w odpowiednim czasie udało się doprowadzić do końca dekomunizację (zaczętą przez Gomułkę) PZPR, to nie byłoby komu zakładać antypolskiego KORu, bo większość KORników zostałaby deportowana na palmę daktylową (czyli tam skąd pochodzą), a oporne zwiedzałyby fundamenty jakiejś zapory wodnej...

oto Robercik

Popieram, ale Polska nie

Popieram, ale Polska nie działa w próżni. Procesy jakim był poddany PRL były aplikowane dla całej Europy Wschodniej, a sygnał płynął z samego ZSRR którego kierownictwo w latach 80 wyraźnie postawiło na podporządkowanie się jakimś wyższym ośrodkom władzy i do pewnego stopnia to się mu udało. W 1989 tylko Chiny zachowały "głowę".

oto baba jag

Nigdy nie byłem w PZPR i ZSMP

mimo bredni jakie lansuje tu jeden pajac z Kanady. Ale muszę się przyznać ,że budowałem PRL w ZHP i LOK (modelarstwo i żeglarstwo). Jestem więc aparatczykiem komunistycznym i stroiłem komunizm w sposób permanentny i .jako wróg ludu i solidaruchów powinienem zostac co najmniej rozstrzelany. Szczególnie,że mam własność po PRL,która według wszelkiej maści kretynów PRL mi ukradł.

oto sir Galahad

Nie byłem bo nie chciałem.

Nie byłem bo nie chciałem. Ale też, poza jedną propozycją, nikt mnie specjalnie nie cisnął. No i nie miałem też żadnych trudności z powodu braku przynależności. Już bardziej mi zaszkodził wcześniejszy brak przynależności do SZSP (Socjalistycznego Związku Studentów Polskich) bo z braku opinii tej organizacji nie pojechałem na wycieczkę do Bułgarii. W czasie mojej ówczesnej pracy zawodowej (inż. bud.) partia istniała i działała jakby obok mnie i w niczym, ani ja jej ani ona mi, nie przeszkadzaliśmy sobie nawzajem.
Też budowałem przodujące społeczeństwo socjalistyczne - przez 14 lat budując domy socjalistyczne a potem polskie (niczym się nie różniły:-)), w ZHP na obozach i w LOK jako żeglarz. Pamiętam, że na obozach i na łódkach były całe chmary młodzieży (i jakie laski...) a dzisiaj niby standard lepszy tylko tej młodzieży nie widać.

oto Kmieć

@Ja

"Bezpartyjni" komuniści to depolonizują (wróć: dekomunizują) Polskę od blisko 30 lat.
A tutejsi - których mianuje Pan/Pani "bezpartyjnymi komunistami" - to raczej socjal-narodowcy, znaczy Polacy, którym Polska na sercu leży, a nie na koncie u bankstera...

oto TBM

ciekawość

cytuję JJerzy:

Bardzo ciekawy jest wynik tej ankiety :)

Moim zdaniem nie mniej niż głosy w dyskusji :)

pozdrawiam
TBM

oto mj

Nie byłem w PZPR, bo została rozwiązana

na parę miesięcy przed moją "osiemnastką". :)
Byłem za to w ZHP i - aż strach się przyznać, ale zaryzykuję - w Towarzystwie Przyjaźni Polsko - Radzieckiej, gdzie zostaliśmy zapisani hurtem całą klasą przez panią od rosyjskiego. :)

oto Marek Bekier

Bardzo dobrze, że wspomniał

Bardzo dobrze, że wspomniał Pan o tym przymusowym TPPR. Nie była to prawdopodobnie powszechna praktyka ale się zdarzało. Ja akurat nie byłem zmuszany do tego towarzystwa ale rozważałem dobrowolne wstąpienie bo zwyczajnie lubiłem język rosyjski a TPPR dawał dodatkowe możliwości bezpośredniego kontaktu z Rosjanami. Nie pamiętam już jakie argumenty zdecydowały, że nie wstąpiłem choć wydaje mi się, że nie polityka ale nadmiar obowiązków domowych. Wpisano mnie za to przymusowo do ZHP, które wtedy przybrało formę HSPS. Protestowałem (nie sam tylko spora część klasy) ale trwało to krótko bo po pewnym czasie powstał ZHR i ZHP zaczęło się reformować. Sporo czytałem wtedy o początkach skautingu w świecie i w Polsce. Poszedłem na jakieś zebranie do głównej siedziby ZHP w moim województwie, na którym była omawiana reforma ZHP. Okazało się, że wszyscy razem uczestnicy mają wiedzę o historii harcerstwa mniejszą niż ja sam więc nie miałem z kim pogadać. W dość szybkim tempie się wypisałem (tak możliwość się pojawiła) a do ZHR też się nie zapisałem. Niestety, to zbyt dawne czasy abym pamiętał jakieś szczegóły, piszę prawdopodobnie o 1983 lub 1984 roku.

oto baba jag

Następny przestępca

i ubol z ZHP. Czas z "nami" zrobić porządek i zamknąć w dziesiątce na Rakowieckiej.

oto Natalia Julia Nowak

PRL & PZPR

Nie było mnie wówczas na świecie. Myślę, że do PZPR bym nie wstąpiła, ale chętnie zostałabym członkinią Zjednoczenia Patriotycznego "Grunwald" (nieopozycyjnej, neomoczarowskiej, antyzachodniej organizacji nacjonalistycznej). Byłabym dumna, że stoję tam, gdzie Stanisław Skalski i Bohdan Poręba.

oto Krzysztof M

Byłabym dumna, że stoję tam,

Byłabym dumna, że stoję tam, gdzie Stanisław Skalski i Bohdan Poręba.

Czy miejsce obok Piskorskiego będzie dobre?

oto Natalia Julia Nowak

Krzysztof M

Czy miejsce obok Piskorskiego będzie dobre?

To znaczy: w pierdlu? Nie, więzienie nie jest odpowiednim miejscem dla przeciwników NATO i amerykańskiej supremacji. Miejsce tych ludzi jest na wolności.

oto Krzysztof M

To znaczy: w pierdlu?

To znaczy: w pierdlu?

Stać panią na wyższy poziom abstrahowania. :-))

oto Natalia Julia Nowak

Krzysztof M

Ja nie popieram żadnego polityka, żadnej partii ani żadnej organizacji. Życie nauczyło mnie, że nie można nikomu ufać. W 2009 roku do samego końca wierzyłam, że Lech Kaczyński nie podpisze Traktatu Lizbońskiego. A jednak podpisał, choć obiecywał, że tego nie zrobi.

oto Krzysztof M

Życie nauczyło mnie, że nie

Życie nauczyło mnie, że nie można nikomu ufać. W 2009 roku do samego końca wierzyłam, że Lech Kaczyński nie podpisze Traktatu Lizbońskiego. A jednak podpisał, choć obiecywał, że tego nie zrobi.

To świadczy o pani niedojrzałości politycznej.

oto Natalia Julia Nowak

Krzysztof M

Antyfeministki nie muszą być dojrzałe politycznie.

oto Krzysztof M

Antyfeministki nie muszą być

Antyfeministki nie muszą być dojrzałe politycznie.

Na tym forum publikuje pani jako antyfeministka, czy jako antyfeministka zainteresowana polityką?

oto kmiotek

dla Kmiecia

Jeszcze była trzecia opcja - werbunek i jeszcze większe możliwości zwalczania "Solidarności". Teraz pozostają Ubywatele RP.

oto Eowina

Panie TBM, sentyment do PRLu nie wynika z przynależności

do partii komunistycznej (robotniczej). Jest to raczej żal, że prawie 1/2 wieku polskiej pracy i poświęcenia Polaków w budowę kraju, wysiłek został zmarnowany przez ignorancję i głupotę władz po transformacji. Na dobrą sprawę, usuwając, czy dekomunizując struktury władzy, nie ma kim ich zastąpić.

oto Krzych Adam

No właśnie.

Jest to raczej żal, że prawie 1/2 wieku polskiej pracy i poświęcenia Polaków w budowę kraju, wysiłek został zmarnowany przez ignorancję i głupotę władz po transformacji.

Jak najbardziej słuszna konstatacja. Z bardzo smutnymi konsekwencjami zresztą, bo dowodzi prymitywizmu rozumowania chwalców systemu który jakże słusznie przeminął. Jako że fakt, iż to co nastąpiło w wyniku transformacji jest nie do zaaprobowania gdyż było szkodliwe dla kraju nie daje sam w sobie podstaw do wyciągania w toku logicznego rozumowania wniosku, że to co było przed transformacją należy uznac za dobre i właściwe.

Na dobrą sprawę, usuwając, czy dekomunizując struktury władzy, nie ma kim ich zastąpić.

Następna słuszna konstatacja. Polskie kadry zamiast być wytwarzane i doskonalane, były w tym okresie, który już trwa półtora raza dłużej niż trwała II RP zaorywane tak by nie mogły się odrodzić.

oto JJerzy

Trochę tak i troche nie ...

Jako że fakt, iż to co nastąpiło w wyniku transformacji jest nie do zaaprobowania gdyż było szkodliwe dla kraju nie daje sam w sobie podstaw do wyciągania w toku logicznego rozumowania wniosku, że to co było przed transformacją należy uznac za dobre i właściwe.

Kiedyś już tu pisałem, że Solidarność na pewno była kobietą, bo, pomijając uprzejmie wszelkie wątki związane z niewątpliwą agenturalnością i mniej lub bardziej świadomym reprezentowaniem obcych interesów, jedyny wniosek jaki można wyciągnąć z oglądu dokonań jest taki, że nie wiedząc jak postąpić z zastaną sytuacją (przede wszystkim przez totalną niewiedzę) zrobiono COŚ. Niezależnie od konsekwencji, bo ignoranci tychże wyobrazić sobie nie potrafili (powtarzam: przy założeniu, że pomijamy działanie celowe, własne, lub inspirowane).
Dlatego uważam, że w cytowanym zdaniu nie ma pan racji, a czy ja ją mam, dowiedzie, lub nie historia. Oczywiście, jednocześnie celowo, przejaskrawia pan opinie, bowiem nikt nie mówi, że to co przed przemianami to było dobre (w domyśle: należało tego bronić), ale, że to co mamy dzisiaj nie upoważnia do tak czarno-białej oceny.
W każdym razie ja jestem pesymistą, co do dalszego rozwoju sytuacji.

oto Krzych Adam

Przepraszam, ale pozostanę przy swym zdaniu.

Napisał pan:

... nikt nie mówi, że to co przed przemianami to było dobre..

Nie jest to w pełni zgodne z prawdą, gdyż od ręki mógłbym wskazać całą rzeszę nawet tutaj piszących, którzy są takiego zdania i je prezentują. By nie pokazywać paluchem podam to opisowo. Jest na przykład jedna osoba, którą określam jako ubeka w drugim, a może już trzecim pokoleniu, jest zażarty turbosłowianin, a poza tym zwolennik narodowego socjalizmu realnego, a także jest wychwalacz socjalistycznych reżimów Łukaszenki i dynastii Kimów. Ten ostatni oddał sie kiedyś mniemanologii stosowanej pisząc artykuł w formie wykładu "O wyższości kacyka Gomułki nad kacykiem Gierkiem".

Pragnę też zwrócić pana uwagę, że ja nie pisałem o wszystkich (ani o nikim, jak pan to zrobił). Pisałem o "prymitywizmie rozumowania chwalców systemu który jakże słusznie przeminął". A ci chwalcy konstatując słusznie "iż to co nastąpiło w wyniku transformacji jest nie do zaaprobowania gdyż było szkodliwe dla kraju" jednocześnie wyciągają logicznie nieuzasadniony wniosek, "że to co było przed transformacją należy uznać za dobre i właściwe".

oto Maciej Markisz

,,sentyment do PRLu nie

,,sentyment do PRLu nie wynika z przynależności
do partii komunistycznej (robotniczej)'' - A ja myślę, że po części wynika, a po części ze słabości do systemu takiej, że w tamtych czasach prawie każdy miał pracę. I jeszcze wynika z samego sentymentu do przeszłości (np. też młodości).

oto Ireneusz

Nie do końca

Jak powyżej napisał KrzychAdam, z którym rzadko przychodzi mi się zgodzić w sprawach historycznych, wynika to z głupoty właśnie. Owszem, było "lepiej". Bowiem była praca (jakaś zawsze). Było łatwiej - wystarczyło się nauczyć prostych tricków komu i gdzie zanieść połówkę i w jaki sposób ja wręczyć. Ale też i było uczciwiej - każdy wiedział co go czeka, o ile nie nadepnie władzy na lepkie palce. Straszą dziś młodzież talonami - kartkami, ale ja osobiście nie pamiętam abym musiał boleć nad tym. Po prostu szło się do sklepu i albo coś było, albo i nie było. Kartki na jeden towar można było zamienić na inny i jakoś to szło. Samochód można było wstawić na haki w garażu i się wstawiało. Można było pójść na targowisko i tam było wszystko. Więc młodzieży - nie dawajcie się nabierać na te kartki i ocet na półkach. Nie było pasty do zębów, to czyściłem zęby wodą i solą. Nie było srajtaśmy, to można było zmiękczać gazety. Konstatując - było prościej, uczciwiej. Bardziej być może minimalistycznie, ale przecież to co nas naprawdę ogranicza - to nasze własne marzenia i myśli. Nic więcej. Nic mniej. Nikt wtedy byc może nie robił człowieka w balona i nikt mu nie prał mózgu, jak to się robi dzisiaj. No ale... Sprawa wolności to sprawa odpowiedzialności. I skoro homo sovieticus otrzymało "z nieba" wolność, to niestety tą wolność zmarnowało. Bowiem homo sovieticus nie potrafi żyć w wolności ani nie potrafi używać odpowiedzialności. I dlatego dziś jest trudniej, bowiem są spryciarze robiący idiotów i głupców w balona. A idioci i głupcy aby uniknąć odpowiedzialności wróciliby z chęcią do czasów, które były tak naprawdę znacznie gorsze. Uczciwsze statystycznie, ale jednak niezaprzeczalnie gorsze. I nie gorsze dlatego, że nie było pasty do zębów oraz srajtaśmy w sklepach. Ale dlatego, że nikt nie mógł żyć swoim własnym życiem. Nie mógł. Bo to, że nie żyje dzisiaj własnym życiem i nie kontroluje władzy - to tylko dlatego, że tego NIE CHCE. A skoro nie chce, to ktoś zapełnia tą lukę. Spryciarze i dzisiejsi nasi "politycy". Im w to graj, aby na świecie żyli tylko i wyłącznie głupcy.

oto Skanderbeg

Tym razem zgadzam się z p. Ireneuszem

całkowicie. Było biednie, ale też byłem bardziej twórczy. Ja to rocznik 1976, ale jak chcieliśmy sobie w coś pograć, to byliśmy twórczy: piłka, "w noża", kiczka, badminton, statki (też z nożem).
Jak rodzicie kupili mi rakiety tenisowe produkcji NRD to byłem wniebowzięty. Znaleźliśmy z kolegami kawał placy, ale nie można było dostać siatki. To co zrobiliśmy? Każdy załatwił kawał sznurka i każdy z kilku kolegów musiał upleść z tego siatkę. Kupa roboty, ale radę daliśmy. Jedzenia mi nigdy nie brakowało. Tata był rzeźnikiem i poza deputatem, chadzał też na "prywatki". I nie brał za to pieniędzy, tylko mięso. Poza tym rodzina na wsi. Swojskie jaja, swojskie wyroby mleczne (a kto teraz hoduje krowy, poza osobami robiącymi to dla zarobku?), swojskie mieso drobiowe, królicze. Warzywa z wiejskiego ogrodu. W zamian z bratem (i kuzynami) u dziadków spędzaliśmy całe wakacje na polu: siano, zbiór owoców, żniwa zbożowe. I byliśmy szczęśliwi i nigdy nie chorowaliśmy. Taka sielanka była możliwa w tym "przebrzydłym" PRL. Gdy człowiek naprawdę mógł awansować. A teraz spróbujcie zapewnić karierę dzieciom obecnie. System był oczywiście nierentowny, ale w latach 80-tych, łatwiej było niż obecnie. Jeżeli chodzi o samowystarczalność.

oto AnnaP

Było bezpieczniej socjalnie.

Mieszkanie można było dostać po kilkunastu latach czekania, ale stać było na nie robotnika. Dzisiaj nawet średnio zarabiający zadłużają się na całe życie hipoteką mieszkaniową.
Do lekarza czasem czekało się w kolejce, ale jak się poszło danego dnia to się zostało obsłużonym. Produkty zdrowe były dostępne i tanie.

oto baba jag

Było biednie

A jak miało być , skoro było za "kesz", a nie na permanentny kredyt. Taki prosty Holender Niemiec czy Francuz nie ma nic. Portugalczycy mieli,ale już nie mają

oto TBM

o właśnie

cytuję Ireneusz:

nikt nie mógł żyć swoim własnym życiem. Nie mógł. Bo to, że nie żyje dzisiaj własnym życiem i nie kontroluje władzy - to tylko dlatego, że tego NIE CHCE.

I to jest clou i samo sedno problemu. Jeśli to zdanie jest prawdziwe - a niestety jest - to cała reszta jest nic niewarta.

Swojskie jedzenie czy sama chemia, gra w gałę przy trzepaku czy tablet, dostanie mieszkania po stu latach czy hipoteka, "czy się stoi..." albo niepewność pracy, maluch na talon czy Toyota z salonu... to wszystko jest zupełnie nieistotne.

Żyć - a nawet cieszyć się tym co się ma - można w każdych warunkach. Ale jeśli zabraniają nam żyć jak się chce - to to jest zniewolenie. I tym się cieszyć nie sposób, także w każdych warunkach. PRL niewolił ludzi, nawet SBcy byli niewoleni, choć w inny sposób. Sądzę, że nawet sama wierchuszka była mniej wolna niż przeciętny Burek na krótkim łańcuchu. A zwykli ludzie mogli tylko to na co im pozwolono. Może wiele, może niewiele - ale tylko to na co im pozwolono. To jest niewola. Tego się nie da stopniować. Wolność się ma - albo nie ma.

Nie mogę pojąć jak można dobrze wspominać czasy zniewolenia. Nie mogę. I - zaręczam - nie z powodu braków umysłowych. Po prostu taka mentalność jest mi tak bardzo obca.

pozdrawiam
TBM
ps
wiele rzeczy z tamtych czasów wspominam miło. Pojedynczych zdarzeń, faktów, czasu. Tamten czas był fajny, czasy okropne.

ps2
znam argumenty "a teraz to jest wolność?"... ale to nie ma nic wspólnego z ówczesnym zniewoleniem

oto Eowina

Wolność i chcenie. O czym Panowie piszecie?

1. Człowiek biedny nie jest wolny w żadnym systemie władzy. Jego wolność jest ograniczona podstawowymi potrzebami przetrwania. Jest zmuszony sprzedać swoją wolność za możliwość pracy i możliwość zdobywania środków utrzymania dla siebie i rodziny. Człowiek biedny nie ma czasu, ani wiedzy na temat polityki i możliwości walki o swoją wolność. Pracuje często „świątki i piątki”, łapie „nadliczbowe”, bo to daje dochód i właśnie daje wolność. W tym niewolnik koreański na polskiej budowie niewiele różni się od Polaka na budowie w krajach zachodnich.

2. W krajach zachodnich państwo poprzez „socjalizm” wymusza wolność dla obywatela. Jest to zdobycz „marksistowskiej klasy robotniczej”. Kobiety mają płatne urlopy macierzyńskie, zapomogi dla bezrobotnych, ubezpieczenia dla pracowników prac ciężkich i niebezpiecznych. I to pojawia się polski paradoks. Polskie przedsiębiorstwa budowlane w UE wygrywają przetargi np. we Francji i wykorzystują polskich robotników płacąc im polskie, a nie francuskie stawki. Jest przejaw łamania francuskiego prawa, ale argumentacja jest taka, że Polska jest krajem wolnym i Polacy korzystają za swojej wolności. Podobnie jest w transporcie, gdzie polski tani robotnik jest zatrudniony w polskim przedsiębiorstwie transportowym pracując dla zachodnich przedsiębiorstw. Komu się to nie podoba, jest wolny do szukania sobie lepszych warunków.

Bo to, że nie żyje dzisiaj własnym życiem i nie kontroluje władzy - to tylko dlatego, że tego NIE CHCE.

Panowie, opiszcie własne sukcesy w kontrolowaniu władzy. Bo to co piszecie to jest bardzo śmieszne. ;)

oto Krzych Adam

Panowie, nie przejmujcie się.

Panowie, opiszcie własne sukcesy w kontrolowaniu władzy. Bo to co piszecie to jest bardzo śmieszne.

Pozwólcie p. Eowinie się śmiać do woli, a sami dalej dyskutujcie. Mnie jakoś to co piszecie nie śmieszy, a wręcz odwrotnie widzę w Waszych argumentach sporo interesujących spostrzeżeń.

oto Eowina

Bierzcie przykład z Kanady...

W Montrealu namioty na stadionie, ale jest też pole namiotowe gdzieś przy granicy i 60 000 nielegalnych uchodźców z USA. To są uciekinierzy z Haiti, czyli francuskojęzyczni Murzyni, których rząd Trumpa chce wysiedlić. .
https://ca.reuters.com/article/topNews/idCAKCN1AX1...
http://www.ctvnews.ca/canada/montreal-s-olympic-st...

oto Krzych Adam

Dziękuję, że Pani to napisała.

Bo ja ani telewizji ani gazet nie dotykam nawet, to i nie wiedziałem o tym. To pewnie Justin Trudeau to wymyślił? Takiego ananasa jeszcze Kanada jako premiera nigdy nie miała!

Choć z drugiej strony to mniejsze nieszczęście niż islamska dzicz. Haitańczycy integrują się zupełnie nieźle. Sam dobrze znałem w pracy dwóch inżynierów, wykształconych na montrealskich uczelniach, którzy byli w swym zawodzie doskonali.

oto Krzych Adam

E tam.

Ja się nie ubiegam o kontrolowanie tych władz jakie mamy obecnie. One są "out of control", totalnie. Odkąd moi współobywatele posadzili na stolcu premiera Justina Trudeau porzuciłem wszelkie nadzieje. Tylko sprawdzam czy woda jest ciągle jeszcze w kranie. Czy ciepła nie sprawdzam, bo tu mimo panoszącego się socjalizmu, ciągle jeszcze nie wprowadzono socjalistycznego wynalazku ciepłej wody z elektrociepłowni, więc moja ciepła woda pochodzi z mojego własnego boilera.

Co zaś do kontrolowania władzy to głównie sobie teoretyzuję. I lubię poczytać innych teoretyzujących.

oto Ireneusz

@TBM

Nie dajmy się ściągnąć na manowce :-)

Żyć - a nawet cieszyć się tym co się ma - można w każdych warunkach. Ale jeśli zabraniają nam żyć jak się chce - to to jest zniewolenie. I tym się cieszyć nie sposób, także w każdych warunkach

Proszę mi pokazac taki system, w którym człowiek jest wolny. Dziki Zachód? Też nie, bowiem z jednej strony przyszli Indianie, a z drugiej gangster skupujący ziemię pod kolej.
NIE MA WOLNOŚCI.

Nie mogę pojąć jak można dobrze wspominać czasy zniewolenia. Nie mogę. I - zaręczam - nie z powodu braków umysłowych. Po prostu taka mentalność jest mi tak bardzo obca.

I tu jest pies pogrzebany, że niektórzy wolą być wiecznie nieszczęśliwi. I nic im w tym nie pomoże :-)
Broń Panie Boże nie odwołuję tego, co napisałem powyżej - wprowadzam jedynie kontekst celem skierowania dyskusji na właściwe tory. Mamy dzisiaj więcej wolności, ale jak widać - człowiek nie chce i nie potrafi z niej skorzystać. I najprawdopodobniej nie będzie chciał. Stąd zawsze znajdzie posłuch system polityczny zdejmujący z człowieka odpowiedzialność za własne życie. Z pewnością jest to przykre - ale prawdziwe.

oto sir Galahad

Jest pewna różnica pomiędzy

Jest pewna różnica pomiędzy czasami dzisiejszymi i ówczesnymi. Wtedy nie było Wolności przez duże "W". Tej wielkiej. Ojczyzna było w niewoli (przynajmniej w potocznym mniemaniu). Ale cierpiała z tego powodu grupka inteligentów, po części odsuniętych od koryta czerwonych z początku lat pięćdziesiątych, którzy koniecznie chcieli dorwać się do władzy a ich nie dopuszczano. Natomiast zwykły człowieczek, który nie aspirował do żadnej władzy miał więcej wolności osobistej niż dzisiaj. Nikt mu się nie wpieprzał w wychowanie dzieci, szkoła ówczesna byłą o wiele bardziej konserwatywna niż obecna, nikt nie represjonował palaczy tytoniu, nie uprawiano nachalnej propagandy ekologicznej, nie popierano pedalstwa i można było jeść niezdrowe jedzenie bez słuchania pierdół na temat zdrowej żywności bez konserwantów z terminem przydatności 25 lat. Wolność przez małe "w" była większa niż dzisiaj.
Dziś Polska jest niepodległa ale JA utraciłem część swej wolności.

oto Ireneusz

Z interpretacją jest różnie

Ale cierpiała z tego powodu grupka inteligentów, po części odsuniętych od koryta czerwonych z początku lat pięćdziesiątych, którzy koniecznie chcieli dorwać się do władzy a ich nie dopuszczano.

To hrabiostwo i inteligencja sięgnęła po władzę wtedy i byli świętsi od papieża. A dzisiaj to samo hrabiostwo usiłuje bez tawotu ślizgać się po scenie gospodarczo politycznej - z niezłym jak widać skutkiem. Więc nie darłbym odzieży na sobie za coś, co jedynie na pozór może być uznane za prawdę.

Natomiast zwykły człowieczek, który nie aspirował do żadnej władzy miał więcej wolności osobistej niż dzisiaj. Nikt mu się nie wpieprzał w wychowanie dzieci, szkoła ówczesna byłą o wiele bardziej konserwatywna niż obecna, nikt nie represjonował palaczy tytoniu, nie uprawiano nachalnej propagandy ekologicznej, nie popierano pedalstwa i można było jeść niezdrowe jedzenie bez słuchania pierdół na temat zdrowej żywności bez konserwantów z terminem przydatności 25 lat. Wolność przez małe "w" była większa niż dzisiaj.
Dziś Polska jest niepodległa ale JA utraciłem część swej wolności.

To jest prawda "inaczej". Bowiem przyczyną nie był obóz socjalistyczny, ale przyczyną jest porzucenie jednej strefy (Putin nadal ma się dobrze), a przyjęcie opcji drugiej strony - protestanckiego punktu widzenia na życie i świat. Nieustannej kontroli i pouczania. To nie kwestia komunizmu i socjalizmu więc. To kwestia porzucenia Tradycji (jak pięknie śpiewał Tewie Mleczarz).

oto Palimpsest

Byłem w "czerwonych" zuchach,

"czerwonym" harcerstwie. W niedzielę na obozie na Mazurach ludzie szli do kościoła.

W realu PRL był fikcją, każdy robił co chciał, dookoła byli sami sami swoi, super ludzie.

ZERO polityki, zero jakiejkolwiek ideologii. Łączyła pasja, łączył mundurek, łączył szacunek dla innych. Ja do KK w niedzielę nie chodziłem bo nie uważałem za stosowne. I tak zostało. Teraz sferę prywatną zaprzęgnięto do polityki jako cep na śmiących myśleć. Inaczej. Vide Westerplatte i zabronienie harcerzowi ZHP odczytania apelu.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.