Kanon lektur i wychowanie patriotyczne

Jak zawsze w takich przypadkach, wiele komentarzy wywołało ogłoszenie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej nowej podstawy programowej do nauczania języka polskiego, wraz ze zmienionym kanonem lektur szkolnych. W obecnej wersji, z kanonu zniknęli między innymi Sofokles, Bruno Schulz, Miguel de Cervantes, Joseph Conrad, Michaił Bułchakow i Tadeusz Różewicz, pojawiło się natomiast wiele pozycji z literatury staropolskiej, ale też "poeta smoleński" Wojciech Wencel.

Wiele osób komentuje wprowadzone zmiany, dodając od siebie o jakie pozycje i autorów kanon należałoby uzupełnić, jakie zaś z niego usunąć. Nie jest to pierwsza taka dyskusja, bo już kilka lat temu swoją propozycję kanonu lektur szkolnych ogłosił między innymi prof. Jacek Bartyzel. Gdy czyta się te wszystkie komentarze, nie można jednak uwolnić się od myśli, że autorzy wyrażają w nich swoje własne sympatie polityczne i ideologiczne. Podobna jest chyba siła napędowa układających kolejne rządowe podstawy programowe.

Oświata jako indoktrynacja w systemie demoliberalnym

Kanon lektur ma odzwierciedlać panowanie ideologiczne i polityczne określonej opcji. Literatura ma być oceniana i dobierana pod kątem słuszności ideologicznej, politycznej i światopoglądowej. Lekcje języka polskiego mają służyć uformowaniu określonego typu tożsamości ideowej i politycznej uczącej się młodzieży. Oświata staje się polityką uprawianą innymi środkami. Króluje przekonanie, że czyja władza, tego literatura. Lekcje języka polskiego, tak samo jak lekcje historii, stają się celem i zarazem polem rozgrywek ideologicznych i politycznych. Sprawujący władzę, chcą określać świadomość ideologiczną, utożsamiając ją najwyraźniej z wrażliwością literacką.

Ideologizacja i polityzacja historii i literatury w rzeczywistości zabija jednak świadomość historyczną i literacką. Stają się one ofiarami ideologicznego zacietrzewienia i politycznych resentymentów, czego ostatnim przykładem było usunięcie z podstawy programowej nauczania o myśli i zasługach Romana Dmowskiego. Niezależnie tymczasem jaki ma ktoś stosunek do tradycji endeckiej (niżej podpisany, nie będąc ani demokratą, ani narodowcem, ma stosunek raczej niechętny), nie sposób zaprzeczyć, że Dmowski był jednym z najwybitniejszych nauczycieli myślenia politycznego w Polsce, z pewnością zaś najbardziej w naszym kraju wpływowym. Trudno sobie wręcz wyobrazić, by dojrzały i wykształcony Polak nie wiedział nic o zasługach Dmowskiego, ani nie znał jego prac.

PiS i pozostałe partie demoliberalnego kartelu mają mentalność sekciarską, a państwo traktują jako osobisty łup ideologiczny. Celem ich działania nie jest dobro wspólne, tylko skok na władzę i zawłaszczenie dobra publicznego dla celów partykularnych. Państwo ma stać się narzędziem polityki sekciarskiej i służyć ideologii. Oświata jest narzędziem indoktrynacji młodzieży przez rządzącą oligarchię. Prawzoru takiej polityki dostarcza III Republika Francuska, gdzie powszechna i obowiązkowa państwowa szkoła podstawowa była ważnym instrumentem hegemonii ideologicznej rządzącego kartelu demoliberalnego. Nauczyciele ówczesnej francuskiej szkoły to - jak barwnie określił ich katolicki pisarz Charles Péguy (1873-1914) - "czarni huzarzy Republiki", a podręczniki i programy nauczania to majstersztyk laickiej i republikańskiej indoktrynacji.

Oświata jako kształcenie umysłu i cnót w tradycji europejskiej

Zupełnie inny był ideał edukacji klasycznej zasadzającej się kształceniu w sztukach wyzwolonych (artes liberales). Miała ona zaszczepić uczniom umiłowanie prawdy i nauczyć ich sztuki jej poszukiwania. Tradycyjna europejska edukacja miała dostarczyć studentom narzędzi, umożliwiających im samodzielne dotarcie do prawdy. Jej zadaniem było uczenie ludzi myślenia, nie zaś nakładanie im ideologicznych klapek na oczy.

Amerykański konserwatysta Russel Kirk (1918-1994) zauważał, że cele tradycyjnej edukacji nie miały charakteru użytkowego, lecz że ludzki intelekt zostaje w jej toku "wdrożony do pewnej dyscypliny, przy czym jej cel związany jest z nim samym, z intelektem jako takim, z percepcją jego właściwego przedmiotu, z jego najwyższą kulturą". Jak zatem widać, celem tradycyjnej europejskiej edukacji jest ćwiczenie intelektu, nie nakładanie mu ideologicznego wędzidła. "Adept nauk wyzwolonych uczy się czytać, pisać, mówić, słuchać, rozumieć i myśleć", jak zauważał inny amerykański konserwatysta, Robert M. Hutchins.

Kwestia kanonu literackiego

Spostrzeżenia te mają zastosowanie również do nauczania języka polskiego w szkołach średnich, która nie ma służyć wychowaniu pobożnych katolików ani wyborców konkretnej partii politycznej, lecz celom bardziej prozaicznym, mianowicie:

  1. temu, by uczeń nauczył się poprawnie mówić w języku polskim;
  2. temu, by uczeń nauczył się czytać ze zrozumieniem w języku polskim;
  3. temu, by uczeń nauczył się poprawnie pisać w języku polskim;
  4. temu, by uczeń poznał historię języka i literatury polskiej.

Wynikają stąd wnioski dotyczące doboru lektur mających tworzyć kanon szkolny, tak więc zestaw dzieł literackich które każdy maturzysta powinien znać. W kanonie tym zatem powinny się znaleźć utwory:

  1. reprezentujące na odpowiednio wysokim poziomie literackim najbardziej typowe zjawiska i tendencje w literaturze i języku polskim w różnych ich wariantach i okresach historycznych;
  2. wybitne osiągnięcia literackiej polszczyzny.

Przy spełnieniu tych dwóch warunków dobierania pozycji do szkolnego kanonu lektur, szkoła, zgodnie z ideałem tradycyjnej edukacji europejskiej, dawałaby uczniom warunki do:

  1. zdobycia wiedzy na temat ewolucji języka polskiego i literatury polskiej;
  2. rozumienia tekstów nie tylko we współczesnej postaci literackiej polszczyzny, lecz też także w jej odmiennych formach, jak na przykład język staropolski lub stylizacja młodopolska;
  3. wyrobienia wrażliwości literackiej oraz gustu literackiego i nabycia sprawności w posługiwaniu się językiem polskim.

Kryteria przy doborze lektur do kanonu nie powinny być zatem ideologiczne, polityczne ani światopoglądowe, lecz krytycznoliterackie i historycznoliterackie. W odróżnieniu od wielu domorosłych komentatorów, nie czuję się kompetentny w żadnej z tych dziedzin, nie wskażę zatem własnej propozycji kanonu. Nawet jednak nie będąc literaturoznawcą, nie trudno nie zauważyć, że usunięty z obecnej wersji kanonu Tadeusz Różewicz, czy choćby taki nieobecny w nim poeta jak Andrzej Trzebiński, bardziej zasługują na włączenie do kanonu, niż dodani najpewniej z powodów politycznych Jarosław Marek Rymkiewicz i Wojciech Wencel.

Kwestia kanonu historycznego

Korzystając z okazji, należałoby dodać, że w doktrynie tożsamościowej, obok normalizacji nauczania języka polskiego, powinno się także podnieść pokrewne zagadnienie ulepszenia nauczania historii. Dla potrzeb szkolnej dydaktyki tego przedmiotu również należałoby opracować kanon lektur obowiązkowych, w którym powinny się znaleźć:

  1. teksty same w sobie będące ważnymi faktami historycznymi (np. Artykuły henrykowskie);
  2. teksty reprezentatywne dla ważnych dla historii Polski nurtów myśli (np. wybrane pisma Romana Dmowskiego);
  3. teksty ilustrujące rozwój istotnych dla historii Polski nurtów społecznych i intelektualnych (np. "Rodowody niepokornych" Bohdana Cywińskiego).

Tak jak bowiem zadaniem szkolnej dydaktyki języka polskiego nie jest wychowanie katolickie i patriotyczne uczniów ale poznanie przez nich języka polskiego i wykształcenie umiejętności sprawnego się nim posługiwania oraz wrażliwości literackiej, tak też sensem szkolnej dydaktyki historii nie jest wychowanie wyborcy głosującego w dorosłym życiu na PiS, lecz poznanie przez ucznia faktów historycznych i wykształcenie w nim umiejętności dostrzegania pomiędzy nimi zależności i wnioskowania na ich podstawie.

Kwestia kanonu patriotycznego

Nie znaczy to, że szkoła powinna uchylić się od swojej powinności wychowawczej. Państwo zawsze jest obciążone taką powinnością, współcześnie zaś jest ona szczególnie paląca wobec nabrzmiałych problemów społecznych jakimi stały się powszechna demoralizacja społeczeństwa, rozkład rodziny i kryzys rodzicielstwa - szczególnie w jego wychowawczym wymiarze. Państwo tożsamościowe będzie musiało odbudować w Polsce patriotyzm, katolicyzm i ład moralny. Państwo tożsamościowe stanie się ośrodkiem krystalizacji nowego porządku społecznego, wychowując do niego również za pośrednictwem szkoły.

W Polsce tożsamościowej program szkolny zostanie zatem poszerzony o lekcje wychowania patriotycznego. W ich formule będzie jednak musiała urzeczywistniać się tradycyjna europejska idea edukacji metodą kształcenia w sztukach wyzwolonych, której celem jest ćwiczenie umysłu i formowanie osobowej podmiotowości człowieka. Edukacja patriotyczna musi zatem kształcić w uczniach cnotę miłości do ojczyzny, nie zamykając zarazem ich umysłów w ciasnych formułkach ideologicznych. Uczeń musi dojść do patriotyzmu samodzielnie, zrozumieć go i zinternalizować, rozpoznając w sobie patriotyczną powinność i patriotyczny instynkt.

Program szkolnych lekcji patriotyzmu powinien zatem być oparty na formule badania tego, jak w różnych epokach w Polsce rozumiano patriotyzm. Powinno się skonfrontować patriotyzm Bolesława Śmiałego i patriotyzm biskupa Stanisława, patriotyzm polskiej Reformacji i patriotyzm polskiej kontrreformacji, patriotyzm Kuźnicy Kołłątajowskiej i patriotyzm Konfederacji Barskiej, patriotyzm lojalistów i patriotyzm insurekcjonistów, patriotyzm endeków i patriotyzm socjalistów, patriotyzm konserwatystów i patriotyzm ludowców, patriotyzm Piłsudskiego i patriotyzm Dmowskiego, patriotyzm Bolesława Piaseckiego i patriotyzm "Żołnierzy Wyklętych", patriotyzm Emigracji i patriotyzm Gomułki, patriotyzm "Solidarności" i patriotyzm Jaruzelskiego.

Każdy z tych nurtów patriotyzmu powinno się analizować na lekcjach wychowania patriotycznego wskazując wszystkie ich "za" i "przeciw", fakty i argumenty przemawiające na ich poparcie, jak i przeciw nim. Pracę powinno się prowadzić w oparciu o teksty źródłowe, lub przynajmniej o uznane i rzetelne opracowania. Taka metoda nauczania pozwoliłaby wykształcić polskich patriotów, którzy świadomie wybieraliby najbliższy im wariant patriotyzmu. Byliby również w stanie rzeczowo, a nie tylko emocjonalnie, uzasadnić swój wybór i wskazać słabości innych wariantów. Mogliby wreszcie czerpać z różnych nurtów patriotyzmu, łączyć to co ich zdaniem w nich najbardziej wartościowe, dystansować się zaś od elementów błędnych lub zdezaktualizowanych.

Celem państwa tożsamościowego powinno być zatem wychowanie i wykształcenie do patriotyzmu rozumnego, dojrzałego i (samo)krytycznego. Tylko taki patriotyzm ma sens, w odróżnieniu od zideologizowanego i bezmyślnego patriotyzmu promowanego współcześnie przez główne siły kojarzone dziś w Polsce jako patriotyczne. Celem nie jest ideologiczna indoktrynacja i tworzenie politycznej sekty zmanipulowanych fanatyków, tylko wychowanie świadomych i intelektualnie dojrzałych członków polskiej wspólnoty politycznej, którzy byliby ugruntowani w swej patriotycznej samoświadomości i silni swą miłością ojczyzny.

Tylko wsparcie się na takim personalistycznym i tradycyjnym fundamencie stworzy wspólnotę polityczną silną siłą swych członków, w odróżnieniu od atrapy wspólnoty spajanej manipulacją, ogłupieniem i kłamstwem. Chcąc wzmocnić całość w postaci wspólnoty, wzmocnić należy moralnie i intelektualnie tworzące ją elementy, to znaczy poszczególne osoby. Temu właśnie będzie służyła oświata w Polsce tożsamościowej.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.88889
Ogólna ocena: 3.9 (głosów: 9)

Tematy: 

Dyskusja

oto pioszo54

podstawą i drogą

podstawą i drogą wykształcenia ogólnego jest czytanie,

jeśli więc podejmujemy wysiłek edukacyjny, czy to w domu czy w szkole,
jego fundamentem jest przyjemność z czytania (z krain wyobraźni i z wymiany myśli).
Każde podejście, nie stawiające tego na pierwszym miejscu jest psu na budę, taki też będzie wynik opisanej reformy i całej państwowej edukacji - tylko szkoda czasu przymuszanej do niej młodzieży.

oto Ireneusz

Naiwne to

Nie ma tak, że istnieje jakikolwiek młodzieniec, którego nie należałoby przymusić do czytania. Zwolennik harlekinów musi przymusowo pochylić się nad literaturą obyczajową. Zwolennik Lalki przymuszony być musi do poezji. Zwolennik poezji do Nad Niemnem. A zwolennik naparzanek i filmów akcji przymuszony być musi do literatury przygodowej.
Jak w inny sposób dojść do tego, że młodzieniec pozna literaturę i w wieku dojrzałym do niej wróci? Nie ma sposobu.
Takie losy Rzeczypospolitej, jakie ich młodzieży chowanie.

oto Ireneusz

Pozwalam zacząć od nowa :-)

Teza:

wysiłek edukacyjny, czy to w domu czy w szkole,
jego fundamentem jest przyjemność z czytania (z krain wyobraźni i z wymiany myśli).

Proszę wykazać, że wychowanie bezstresowe (przyjemnośc czytania) kiedykolwiek dało jakikolwiek pozytywny efekt.

oto Ireneusz

Bez stresowo?

A ja przeżywałem z bohaterami każdą ich radość i każdą klęskę. Cierpiałem z nimi i kochałem z nimi. Patrzyłem na świat, którego nigdy nie widziałem.
Więc - cholernie stresowo czytałem książki.
Pewien pisarz kiedyś powiedział mądrą rzecz - tyle człowiek razy żyje ile przeczytał. Są też jednak i ci, którzy są dumni ze swego jednego "ważnego" żywota :-)
Zapewne bezstresowego?

oto pioszo54

czwórka moich dzieci jest

czwórka moich dzieci jest tego (świetnym) przykładem :)

liczy się za "kiedykolwiek" i "jakikolwiek" ?
:)

Wydaje mi się, że umyka Panu prosty fakt
- uczymy się zawsze sami,
a oczywistością jest,że łatwiej jest cokolwiek zrobić, jeśli sprawia nam to przyjemność.
:)

oto Ireneusz

Uczymy się sami

Ale wpierw musimy posiadać umysł jak Sokrates i wiedzę jak Sokrates, aby potrafić stwierdzić:
"Wiem, że nic nie wiem"

oto pioszo54

każde dziecko jest ciekawe i

każde dziecko jest ciekawe i chce swoją ciekawość zaspokoić, trzeba mu tylko pozwolić.

(To "tylko" zawiera np. brak telewizora, zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa, odpowiadanie na pytania, wczesną naukę czytania, czytanie książek)

oto Ireneusz

Dziecko jest ciekawe

O ile nauczyciel nie bazuje na dostarczaniu mu "przyjemności", o czym dopiero co powyżej czytałem.
Zmuszanie do myślenia daje efekty. Z naciskiem na słowo - zmuszanie.

oto Maciej Markisz

Pan pioszo54

,,ma Pan jakieś doświadczenia/badania na poprcie powyższych bzdur''

Nie wiem, jakie są badania i wyniki naukowe w skali masowej, ale także część z moich kolegów (z pokolenia - jak to się mówi - czytających) matury porobiło, prawie książek nie czytając (a przynajmniej nie czytając części). Na podstawie tego mogę się domyślać, że współcześnie wygląda to jeszcze gorzej, a więc - moim zdaniem - myśli przedmówcy jednak znajdują uzasadnienie.

oto Kmieć

Zwolennik "Lalki"...

... do poezji? Oszalał Pan? Czy w ogóle kanonu nie czytał?
Zwolennik Mickiewicza, czy bajkopisarza Sienkiewicza - to i owszem, wierszyki bogoojczyźniane, im w to graj. Jak nowożytnym tzw. "emo".
Reszty nie komentuję. Bo po co?

P.S. Czasem uda się Panu napisać coś naprawdę trzeźwego, ale zrzucam to - w Pana przypadku - na zwykłą losowość. Zamiaru, popartego dorosłym osądem, u Pana nie widzę. Raczej młodzieńcze miotanie się od ściany do ściany.

Pozdrawiam, bo jednak jest z Pana materiał na Ludzia. Byle by Pan nie zagustował w piśmiennictwie pokroju tfurczości Szanownego Mar.Jana.

oto Ireneusz

Pyskówa AD PERSONAM

Chamstwo powinno zostać docenione przez admina. Polecam mu te "wypociny".

oto AnnaP

Badania dowodzą, że przez samo czytanie uczymy się

najmniej skutecznie. Warto więc włączyć multimedia do programu nauczania, wyprodukować gry i filmy dotyczące nie tylko materiału z języka polskiego. Może w ramach nauki informatyki niech sami piszą gry, prezentacje, kręcą filmy, w grupach bo nie każdy ma smykałkę, a nauczą się też wymaganej dzisiaj pracy zespołowej. No i bajki dla najmłodszych, to skandal co dziś oglądają maluchy, brzydkie i głupie. Moi synowie nie chcieli czytać lektur, ale sporo z nimi podróżowałam po kraju, są patriotami.

oto chłop jag

Przez lata

zaborów odcinano nas od korzeni - jednak to pan, tołażysz Hitler z tołażyszem Stalinem odcięli nas od nich ostatecznie - tołażysze.
Wniosek?
Nie jest w interesie trzęsącej atrapą Polski żydokomuny, która jest istotną częścią tzw. wspólnoty rozbójniczej - aby obecnych Polaków połączyć z ich korzeniami - tołażysze. Dlatego Polakom funduje się sztuczne korzenie, które maja dbać o to aby owi Polacy nigdy nie odnaleźli swojej prawdziwej tożsamości - tołażysze.

oto Kmieć

Najważniejsze lektury, które ukształtowały Kmiecia.

- "Lalka" Bolesław Prus - naj naj naj klejnot polskiego piśmiennictwa narodowego.
- "Nędznicy" Wiktor Hugo
- "Meir Ezofowicz" Eliza Orzeszkowa
- "Stąd do wieczności" James Jones
- "Cienka czerwona linia" James Jones
- "Mutanci" i "Umrzeć by nie zginąć" Tadeusz Markowski
- "Faraon" Prus
- "Kapitał" Marks Engels
- "Król szczurów" James Clavell
- "Hrabia Monte Christo" Aleksander Dumas ojciec
- "Ojciec Chrzestny" Mario Puzo
- "Baśnie" Jan Christian Andersen
- "Baśnie i legendy polskie" antologia
- Kanon Literatury rosyjskiej
- "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren
- "Pamiętniki włościanina" Jan Słomka
- "Opowieść o prawdziwym człowieku" Borys Polewoj
- "Księga urwisów" Edward Niziurski

Pewnych "oczywistości" jak "Proces" Kafki, Orsona Wells'a, czy Huxleya nie wspominam.

oto Mar.Jan

Ciekawy zestaw literatury

Ale najciekawsza pozycja to "Kapitał" Marksa.
Rzeczywiście Kmieć to przeczytał i uważa to za ważną pozycję?
To naprawde intrygujące.

oto Mar.Jan

o "Kapitale" Marksa:

Wedle Wikipedii:

Pierwszy tom wydany został w Hamburgu, w 1867 roku. Marks planował wydanie kolejnych tomów Kapitału, lecz nie pozwoliła mu na to choroba. Drugi i trzeci tom dzieła zostały opracowane na podstawie pozostawionych przez Marksa notatek oraz wydane już po śmierci autora przez Fryderyka Engelsa, co warte zaznaczenia, pod nazwiskiem Marksa.

Tak przedstawiaja sprawę milosnicy Marksa.
Prawda jest inna:
Po wydaniu pierwszego tomu Kapitału odezwali sie krytycy tego dzieła, którzy nie pozostawili na nim suchej nitki. Na plus Marksowi nalezy zaliczyć, że uznał przestawione mu kontrargumenty i doszedł do wniosku, że jednak ta cała teoria, zwłaszcza na temat wartości pracy, wartości dodanej i wyzysku sa zbyt oderwane od rzeczywistości i niedopracowane. NIgdy tego nie dopracowal, bo nie da się spójnie połączyc rzeczy sprzecznych wewnetrznie. W związku z tym, nie zadna choroba, ale samokrytycyzm spowodował, że schował notatki do szuflady i porzucił myśl o dokończeniu tej pracy. Dopiero jego bezkrytyczny entuzjasta - Engels po śmierci mistrza wyciągnął te papiery, zrobil z tego dwa tomy i wydał pod nazwiskiem Marxa.
Niejaki Lenin, kilkadziesiąt lat później przekuł te sprzeczne wewnętrznie teorie na opis jak to wdrożyć w praktyke rewolucyjną i tak powstał marksizm-leninizm, który stał się przyczyną katastrofy cywilizacyjnej Rosji oraz Europy Wschodniej, która to katastrofa trwa praktycznie do dnia dzisiejszego.
p.s.
Skoro takie "dzieło" ukształtowało Kmiecia, to nie jest to najlepsza rekomendacja...

oto Ireneusz

A co z...

"Polacy nie gęsi"
oraz
"Moja Droga Orszulko"
czy też
"Cicho wszędzie, ciemno wszędzie..."?
Pustka wychowawcza, a stąd to przekonanie o "górze, co to do Mahometa powinna".

oto Kmieć

Panie Ireneuszu

Pan te pytanie do mnie?

Pan mnie pod włos nie bierze, proszę. Bo ja dobrze wychowany, po słowiańsku.
Mahomety i inne takie z pustyni mało mnie obchodzą.

Pan chyba lubisz wiersze. Szanuję to i wobec tego dedykuję Panu:

"Gdy słońce Raka zagrzewa,
A słowik więcej nie śpiewa,
Sobótkę, jako czas niesie,
Zapalono w Czarnym Lesie.

Tam goście, tam i domowi
Sypali sie ku ogniowi;
Bąki zaraz troje grały,
A sady sie sprzeciwiały.

Siedli wszyscy na murawie,
Potym wstało sześć par prawie
Dziewek jednako ubranych
I belicą przepasanych.

Wszytki śpiewać nauczone,
W tańcu także niezganione;
Więc koleją zaczynały,
A pierwszej tak począć dały."

Jan Kochanowski.

P.S. Zanim Kochanowskiemu córka zmarła, to całkiem w "porzo" gość był. Po śmierci ukochanego dziecka korba mu odwaliła.

P.S. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko Panu, Drogi Ireneuszu. Tak naprawdę to większość plusów pod swoimi komentarzami otrzymujesz Pan ode mnie. No, chyba że ewidentnie Pan bredzisz, jak Szogun "hrabia" Komorowitch.

oto Ireneusz

Nie lubię wierszy

Ale za to Szanowny Kmieć kłamie jak najęty, tworząc swoją wirtualną botową tożsamość kmieciową.
Rzucając tutaj te wierszyki, których "nie zna".

oto Krzysztof M

„Nic tak nie niszczy rozwoju,

„Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie" - Ezra Pound.

Ktoś o tym pomyślał?

oto Natalia Julia Nowak

Młodzież i tak nie czyta lektur. :D

Dobrze, nie cała młodzież. Po lektury szkolne sięgają pojedyncze, ambitne jednostki, które chcą mieć ocenę wyższą niż 2-3. Reszta ogranicza się do bryków, ekranizacji i streszczeń dostępnych w Internecie. Istnieją uczniowie, którzy oprócz lektur szkolnych czytają książki niebędące lekturami. Są też tacy, którzy czytają wyłącznie literaturę spoza kanonu lektur. Ale to zdecydowana mniejszość. Masy uczniowskie czytają głównie opisy pod filmami XXX, komcie w serwisach społecznościowych i etykietki na butelkach z piwem. Mówię tutaj o młodzieży w wieku gimnazjalnym i ponadgimnazjalnym (13-19 lat).

oto Dariusz Gałat

Fakt, że ze spisu lektur zniknęły dzieła tak wybitnych twórców

jak Sofokles, Bruno Schulz, Miguel de Cervantes, Joseph Conrad, Michaił Bułchakow i Tadeusz Różewicz, a pojawił się na nich propagandysta
"dobrej zmiany", Wencel, woła po prostu o pomstę do nieba. Autor tekstu ma absolutną rację że:

PiS i pozostałe partie demoliberalnego kartelu mają mentalność sekciarską, a państwo traktują jako osobisty łup ideologiczny. Celem ich działania nie jest dobro wspólne, tylko skok na władzę i zawłaszczenie dobra publicznego dla celów partykularnych.

Jakie jednak wyciąga wnioski z tego niewesołego stanu rzeczy? Ja wyciągam takie: szkoły należy sprywatyzować, niech każda ustala program po swojemu.

oto Maciej Markisz

Książki są ważne, ale dobry,

Książki są ważne, ale dobry, czy słaby - dobór lektur - i tak nie odmieni stanu czytelnictwa młodych ludzi.

oto Natalia Julia Nowak

Maciej Markisz

Chyba że się wciśnie młodzieży dzieła Markiza de Sade albo "Lolitę" Vladimira Nabokova. Tylko takie książki mogłyby realnie zainteresować współczesnych nastolatków. :-/

oto Maciej Markisz

Dobry temat na oddzielną dużą

Dobry temat na oddzielną dużą dyskusję.

oto Natalia Julia Nowak

Dariusz Gałat

Zgłasza się rocznik 1991. Pamiętam, że omawialiśmy Sofoklesa, Conrada i Różewicza, nie omawialiśmy natomiast Schulza, Cervantesa i Bułchakowa. Być może ich dzieła były na rozszerzonej liście lektur, ale na podstawowej ich nie było.

Wciskanie młodzieży "poety smoleńskiego", Wojciecha Wencla, rzeczywiście woła o pomstę do nieba. Ech.

oto Kmieć

Do nieba?

Ja bym tam nie chciał trafić.
Pan Admin wybaczy, bo mam przekaz obrazkowy do Pani NJN:

Wątpię, czy Pani przekaz zrozumie... Gdyby nie, czego jestem pewien, to jeszcze jeden, pomocniczy:

P.S. Szanowny Pan Admin wybaczy złamanie konwenansu prawicy.net ale próbuję dotrzeć do ID Pani NJN. Zanim będzie za późno.

oto Dubitacjusz

"Tożsamościowy" Autor pozytywnie mnie zaskoczył

rozsądnym głosem o doborze lektur, ze względu na cele kształcenia.

Odnośnie kanonu: jakoś nie jestem zwolennikiem wstawiania współczesnych autorów, wydaje mi się, że po prostu muszą się "uleżeć". O ile kanon do 1939 r. da się jakoś ustalić, to później zostawiłbym wybór nauczycielowi według osobistych gustów niż centralnie wybierał

oto Mar.Jan

Co do poprzedniego "kanonu":

z kanonu zniknęli między innymi Sofokles, Bruno Schulz, Miguel de Cervantes, Joseph Conrad, Michaił Bułchakow i Tadeusz Różewicz

Mój pogląd:
1. Sofokles: wielka szkoda, a nawet głupota: Król Edyp, Antygona to jednak klasyka, podstawa kultury ogólnej. Maturzysta powinien to znać.
2. Bruno Schulz: żadna strata. Czytałem "Sklepy cynamonowe" pól wieku temu i wtedy było to dla mnie odkrycie. Niedawno wziąłem to ręki i doznałem ostrego niesmaku: kupa obrzydliwości i brak jakichs sensownych wzorców kulturowych, brak moralnosci, nic nie jest prawdą, brak sensu i jakiegoś morału. Po co to w ogóle czytać. Zapis frustracji człowieka z silnymi problemami osobowymi.
3. Servantes: domyślam sie, ze chodzi o "Don Quixote". Stara to bajka o ideałach i ich wcielaniu w życie. Pozycja, jak dla mnie, mocno muzealna. Może być jako pozycja uzupelniająca, nie obowiązkowa.
4. Joseph Conrad: szkoda, to jest wielka literatura poruszająca odwieczne problemy moralnych wyborów. Jestem wielbicielem Conrada, ale sądzę, że ta lektura jest ważna i pozyteczna dla wszystkich.
5. Bułhakow: Mistrz i Małgorzata to bardzo dziwna powieść. Początek jest wyśmienity, to jest arcydzieło. Jednak im dalej tym mniej mozna zrozumieć, o co własciwie autorowi chodzi. Narracja zaczyna sie rozłazić w opisach jakich kompletnie nonsensownych akcji: jakies loty na świniach na jakiś bal u Szatana, kompletny odlot. Z trudem doczytałem do końca. Połowe od końca mozna obciąć. Klasyczne wykształcenie jednak powinno znać tę bardzo ważna pozycje literatury. Kiedys TVP zrobiła znakomity film na kanwie tej powieści.
6. Różewicz: jeden z kilku najwazniejszych poetów powojennej Polski . Skazany na przemilczenie za komuny, do dzisiaj nie może sie przebić do powszechnej świadomości. Duzy błąd, jeśli został wyrzucony z kanonu.

oto Ireneusz

Problem kanonu literackiego

Jak dla mnie, literatura zaproponowana nie istnieje w pełni jako forma powiązana z historią. Szkoła podstawowa powinna dać wiedzę historyczną, od powstania gatunku do dziś wraz z rysem literatury światowej i polskiej. Filozofia antyczna, religie, światopoglądy regionalne i geograficzne. Wpływ wiedzy ścisłej na życie.
Podejście w nauczaniu dziś odbiegło od nauczania przyrodniczego stosowanego jeszcze przed II wojną światową. Myślę, że powinno do tego wrócić.
Szkoła średnia za to powinna dać prawdziwą wiedzę licealną w rozumieniu antycznym. Człowiek po szkole średniej powinien potrafić używac własnego rozumu w syntezie. Rozumiem, że syntezy dziś nikt nie chce nikogo uczyć, bowiem podpada to pod paragraf 22. demokracji: "głupimi rządzić jest prosto i pewnie".
Podsumowując:
1. Szkoła podstawowa - wiedza o świecie, technice i pełne rozumienie świata
2. Szkoła średnia - synteza
3. Szkoła wyższa - kreacja

oto Mar.Jan

Całkowite odwrócenie sensu

1. Szkoła podstawowa - wiedza o świecie, technice i pełne rozumienie świata
2. Szkoła średnia - synteza
3. Szkoła wyższa - kreacja

ad 1. małe dzieci nie są zdolne do zrozumienia całości współczesnego świata. W ogóle mało kto jest do tego zdolny, zwłaszcza w aspekcie technicznym, który wymaga daleko idącej specjalizacji. O czym budowniczy mostów ma gadac z elektronikiem lub specjalistą od automatycznego sterowania procesami?
Małe dzieci trzeba nauczyć podstaw rozumienia róznych nauk, nauczyc używania róznych środków przekazu oraz formulowania własnych mysli. To podstawa do dalszej nauki na wyższym poziomie.
2. Synteza czego właściwie? Uczeń szkoły średniej, a właściwie liceum ma poznać wiedzę ogólną, czyli dostac szerokie rozeznanie w róznych gałęziach wiedzy, po to, aby umiał wybrac z tej palety taki kierunek, który odpowiada jego osobistym zdolnościom i chęciom do tego, aby wybrana dziedzinę wiedzy (na ogół jedną!) zgłebic na tyle, aby stac się w niej specjalistą. Mając na określenie nauki w szkole średniej wybór synteza i analiza, wybrałbym analize porównawczą jako cel nauki w liceum.
3. Studia - to własciwa droga przygotowania do wykonywania odpowiedzialnych zawodów, których istota jest własnie kreacja, czyli tworzenie rzeczy nowych , a więc zawodów inzynierskich, a także z szerokiego kręgu kultury oraz nauki. Jednak studia to tylko głębsza specjalizacja, żadna kreacja. Studenci mogą cos wykreować w klubach studenckich, czyli po zajęciach :)
A jeśli chodzi o pojęcie "kreacji" czy raczej kreatywności, to jest to sprawa indywidualna, która nie ma nic wspólnego z poziomem wykształcenia. Szkoła może to wzmocnić lub zabić. To cecha indywidualna, która ujawnia się w młodym wieku. Nie w celu chwalenia się, ale jako ciekawostke podam, że jedno moje dziecko posłane do szkoły muzycznej, w wieku 9 lat było już autorką 10 kompozycji na fortepian, które bardzo sie wszystkim podobały. Dzisiaj jest profesjonalną skrzypaczką, która koncertuje i uczy studentów na Akademii Muzycznej. Naukę i tworzenie kompozycji ma nadal w planach.

oto Ireneusz

Odp.

1. Nie przesadzajmy z tymi małymi dziećmi. Szkołę podstawową kończą dzisiaj 14 latkowie. Małe dzieci wpierw muszą się nauczyć liczyć oraz pisać. Dzisiejszy świat wymaga, aby wiedza podstawowa (niektórzy wolą - gimnazjalna) była umiejętnością rozumienia świata. Oczywiście wielu obecnych nauczycieli nie poradzi sobie z wiedzą podstawową - to zupełnie inna sprawa. Piszę o tym, co według mnie powinno być.
2. Synteza faktów i wiedzy celem wyciągania wniosków. Logika oraz wiedza na poziomie średnim. Bez przeprowadzenia syntezy niestety ale mamy do czynienia z automatami napakowanymi głupotami nikomu tak naprawdę niepotrzebnymi.
3. O tym właśnie myślę. O kreatywności technicznej i zawodowej. O proaktywnym podejściu do problemów. Szukaniu nowego i budowaniu nowego. O podejściu inżynierskim i podejściu badacza. Kreatywność jest umiejętnością, oczywiście opartą na bazie wiedzy oraz umiejętnościach zdobytych poniżej w systemie szkolnictwa średniego i podstawowego.

Co zaś do tworzenia - kreacji czegoś z niczego - o tutaj to musimy mówić o darach boskich :-). Nie podlegają wyuczeniu, ale gdy są oparte na wiedzy - dają postęp. Gdy są oparte na innych rzeczach - dają radość lub smutek.

oto Mar.Jan

Ok mogę sie zgodzić z 2 i 3

Szkołe podstawowa "po nowemu" kończą 6+7=13-latki (klasa 0+6). Nie przesadzajmy ze zdolnościa do rozumienia świata u takich dzieci, skoro dorośli nie rozumieją nawet tego co do nich mówi telewizor i co jest napisane w gazetach. W pewnym zakresie oczywiście dzieci potrafia zdobyć szczegółowa wiedze, np. z przyrody, czyli wtedy, gdy wiedza jest dla nich interesująca. Sam wiele razy byłem zdumiony, jak dużo moje małe dzieci wiedziały o przyrodzie. Źródłem owej szcegółowej wiedzy były zwłaszcza filmy przyrodnicze w TV oraz czytane książki. Jednak daleko stąd do rozumienia świata.
A propos nauczania w szkole: zainteresowanie przyrodą znika jak za dotknięciem róźdźki czarodziejskiej, kiedy od opisów konkretnych egzemplarzy świata przyrody, kurs szkolny (liceum!) przechodzi do szczegółowego klasyfikowania gatunków oraz zaczyna zmuszac młodzież do zgłebiania struktury błony komórkowej, czy czegos podobnego. Klasyfikacja jakichs mitochondriów, zygot czy budowy wewnetrznej komórki ma tyle wspólnego z zamilowaniem do przyrody, czyli roślin i zwierząt, co mnich buddyjski z tańcem na rurze. To jest zresztą przykład na to, że nauka na poziomie licealnym to nie żadne syntezy, tylko coraz bardziej oddalone od całości analizy szczegółów wybranych bez ładu i składu z całości tematyki. Gimnastyka umysłowa bez głębszego sensu.

oto Ireneusz

Dokładnie tak jest

To jest zresztą przykład na to, że nauka na poziomie licealnym to nie żadne syntezy, tylko coraz bardziej oddalone od całości analizy szczegółów wybranych bez ładu i składu z całości tematyki.

Wynika to z braku wiedzy z poziomu podstawowego nawet wśród nauczycieli (a i kuratorów i ministrów edukacji) szkół średnich. Skoro ktoś nie rozumie świata, to bełkotem stara się przykryć swoje elementarne, rzekłbym, braki.
Dzieci muszą rozumieć świat. Muszą rozumieć jak to wszystko działa i że w świecie pełno jest czarnych skrzynek, które mają coś na wejściu, a po przemiale wewnątrz coś będzie na wyjściu. I muszą patrzeć na ten świat holistycznie. Warto wrócić do klasyków - Arystoteles, Platon, Sokrates. Oni wiedzę JAK posiadali już tyle wieków temu.
Dopiero po osiągnięciu zrozumienia świata można rozpocząć próbę wyselekcjonowania wśród ludzi tych, co będą zdolni zacząć aktywnie żyć dla społeczeństwa. Wpierw inteligencja, a więc ci, co syntezują informacje i wiedzę dla swoich potrzeb. A później ci, co potrafią tworzyć i budować.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.