O awansach, jenerałach i wojsku w Polsce

W telewizorze mówią o strasznym nieszczęściu, jakim ma być brak awansów na generałów w Święto Wojska Polskiego. Przyczyną tego, że armii nie przybędzie osobników, którzy swoje portki mundurowe ozdabiają lampasami, ma być z kolei brak porozumienia między panem prezydentem Andrzejem Dudą, a ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem.

Tak naprawdę, to trudno to uznać za nieszczęście, a wręcz przeciwnie. Skoro mniej będzie jenerałów w wojsku polskim, to znaczy, że parę gorszy zostanie w budżecie, no bo taki pułkownik pewnie bierze mniej pieniędzy za pierdzenie w stołek niż taki jenerał za pierdzenie w stołek. A nieszczęściem jest tylko to, że te zaoszczędzone parę groszy zamiast wrócić do podatników, to zostanie rozgrabione między tych, co zawsze.

Nie widzę żadnego powodu, aby hodować w wojsku wielu jenerałów. Paru niech sobie będzie i wystarczy. No bo czym zasłużyli na jeneralski stopień? Można by każdemu pazernemu na awanse osobnikowi zadać pytanie, ile bitew wygrał, ile miast zdobył, ile twierdz obronił? A tu nic z tych rzeczy. Przypuszczam, że ci, co to zwykle dostają gwiazdki 15 sierpnia, nie mają żadnych zasług dla Polski, zdolności niewielkie, a swoją pozycję w wojsku zawdzięczają wpływowemu oficerowi prowadzącemu, co to porobił z nich ludzi i holuje przez poszczególne szczeble kariery, oczywiście nie za nic.

Bo skoro bez znajomości nie można zostać zatrudnionym nawet w wiejskiej szkole na ćwierć etatu, to coś mi się wydaje, że trzeba mieć bardzo mocne plecy, żeby dopchać się do stopnia jenerała. Posadki w szkole może zapewnić dyrektor szkoły, burmistrz mieściny, radny powiatowy należący do sitwy, która owym powiatem rządzi, a plecy w wojsku zapewniają pewnie Wojskowe Służby Informacyjne, które teraz nazywają się inaczej. Zauważmy, że kiedyś Lech Kowalski, biograf generała Wojciecha Jaruzelskiego, powiedział, że generał Jaruzelski, nawet gdy już był sobie na emeryturze i udawał schorowanego dziadygę, co to już tylko robi pod siebie, to nadal zachował wpływ na obsadzanie stopni generalskich. W końcu nie kto inny, a generała Jaruzelski w swoim czasie powiedział, mając na myśli „transformację ustrojową”, że wprawdzie oddaliśmy przedsiębiorstwo, ale zachowaliśmy pakiet kontrolny. A wśród tego pakietu kontrolnego wymienił, o ile dobrze pamiętam i tajne służby i wojsko.

Nie sądzę, aby generał Jaruzelski rzucał słowa na wiatr. Po tym, jak podczas „misji stabilizacyjnej” w Iraku zginął polski żołnierz, jenerał dowodzący polskim kontyngentem, w płomiennym przemówieniu mówił o „strzałach zza węgła”, zupełnie jakby był oficerem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i zwalczał „reakcyjne podziemie”. Przypuszczam, że bardzo wielu z nich i dziś walczyłoby, jak ich ojcowie i dziadkowie, jeśli nie fizyczni to ideowi, z „reakcyjnym podziemiem”, bez mrugnięcie ślepiem dałoby rozkaz otwarcia ognia, jak w Poznaniu w 1956 r., na Wybrzeżu 1970 r., a już na pewno ochoczo wzięliby udział we wprowadzaniu stanu wojennego, gdyby tylko oficerowie prowadzący taki by zarządzili. Nie wątpię, że dla nich bohaterami są żołnierze KBW walczący z „reakcyjnymi bandami”, Janek z Czterech pancernych, Jerzy Urban i generał Jaruzelski i durne to z ojca na syna. Pewnie nie wszyscy żołnierze tacy są, ale ja piszę o kadrach, tych najwyższych. A jak to mówił Lenin, kardy decydują o wszystkim.

Kiedyś czytałem, że oficerowie francuscy, przed wojną z Rosją, tą podczas której zajęli Moskwę, jak to zwykle przed wojną, dostawali podwójny żołd. W tym samym czasie oficerowie służący w wojskach Księstwa Warszawskiego, zrzekali się z żołdu, żeby było na doposażenie szeregowców. Pokreślmy, że było to w sytuacji, gdy ruszali na wojnę, a pewnie nietrudno było domyślić się, że tam gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą, to i pewnie niejeden liczył się z tym, że może żywy z wyprawy na stolicę carów nie wrócić.

I teraz pomyślmy, czy te jenerały, pułkowniki, które obecnie pracują w wojsku polskim, gotowe byłyby zrzec się powiedzmy prawa do przejścia na wcześniejszą emeryturę, osobnej służby zdrowia, sanatoriów, możliwości załatwienia stołka synkowi i córeczce i żyć normalnie, tak jak zwykli ludzie? Dowódca 1 Dywizji Pancernej, generał Stanisław Maczek, który był na prawdziwej wojnie i to nie jednej, który zdobył parę miast, po wojnie pracował jako kelner i korona mu z głowy nie spadła. Ale dla nich to nie do pomyślenia! Pracują w wojsku, aby mieć przywileje a nie po to, aby lepiej służyć Polsce niż mogliby w cywilu. W takim razie pytanie, czy odważyliby się poprowadzić atak na bagnety jest pytaniem retorycznym.

Niedawno Rosja postanowiła zabrać Ukrainie Krym. I zajęli bez problemu ów Krym. A ukraińscy żołnierze, którzy stacjonowali na tymże Krymie ani myśleli bronić tego nieszczęsnego Krymu. Nie oddali nawet symbolicznych paru strzałów, tylko siedzieli w koszarach jak myszy pod miotłą. Jakiś czas temu media donosiły, że cześć oficerów armii ukraińskiej, nie raczy słuchać władz Ukrainy, pewnie dlatego, że mają innych zwierzchników. Tak sobie myślę, że gdyby ktoś postanowił Polsce wlać, to mogłoby być podobnie u nas. Skoro oni pracują w wojsku po to, aby otrzymywać co miesiąc pensję, mieć wcześniejszą emeryturę i móc delektować się przywilejami, to przecież nie będzie jeden z drugim ryzykował głową. I gdyby tą naszą biedną Polskę zaatakowały obce wojska, to pewnie oni zwialiby na te swoje wcześniejsze emerytury, poszliby na zwolnienia lekarskie, a reszta wycofałaby się na z góry upatrzone pozycje. A kto wie, może i niejeden otwarcie przeszedłby na stronę wroga, bo tak rozkazałby oficer prowadzący.

I pytanie, czy takie wojsko, które słucha się oficerów prowadzących bardziej niż konstytucyjnych władz, dla którego miłości ojczyzny, to tylko takie pieprzenie od święta, w które tam nikt nie wierzy, które składa się z rządnych przywilejów urzędników poprzebieranych w mundury, tak naprawdę nie jest zbytecznym i kosztownym wydatkiem oraz czy nie jest zachętą do agresji? A nawet zagrożeniem dla narodu, w końcu oni się tam za bardzo nie różnią od tych z grudnia 1981 roku. I czy w takim razie nie należałoby ich wszystkich rozpędzić i zacząć wszystko od nowa, tylko normalnie, a nie po durnemu.

Na zakończenie dodam, że w takim XVII wieku, państwo ciągle zalegało żołnierzom z żołdem, a mimo to, ci żołnierze potrafili wygrywać bitwy. Jasne, że Rzeczpospolita przechodziła od połowy XVII wieku głęboki kryzys, a w następnym upadła, ale to przecież nie wina tego żołnierzyka, który często służył bez żołdu. A teraz, te jenerały i pułkowniki co najwyżej potrafią nażreć się grochówki, coś ukraść i wysługiwać się WSI, która z kolei diabli wiedzą komu się wysługuje. Wygrać bitwy to by już nie potrafili, co najwyżej mogliby wygrać w karty i to grając w dupka, bo taki brydż to dla niech jest już grą zbyt skomplikowaną. I jeszcze temu bydłu za to trzeba płacić.

Michał Pluta

Mieszkaniec małego miasteczka na Dolnym Śląsku. Publikował w "Opcji na Prawo", "Idź pod prąd", "Najwyższym Czasie!" i innych pismach.
www.michalpluta.bloog.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.555555
Ogólna ocena: 3.6 (głosów: 9)

Dyskusja

oto JJerzy

Trochę pan ...

... panie Michale, obniża loty.

oto Czesław

To jest nie do zaakceptowania

Ja rozumiem ze Pan tak prowokacyjnie przesadza ale tak za bardzo nie można, bo to obraża naprawdę porządnych i ofiarnych ludzi. Zwracam uwagę na naszych, nie tylko zwykłych szeregowych, ale i "jenerałów" w Iraku, Afganistanie itd.

oto Zona

To żart? Irak czy Afganistan

To żart? Irak czy Afganistan nas zaatakowały? Są naszymi sąsiadami? Te wojska są tam na zaproszenie tamtejszych legalnych władz? To są przykłady porządnej obywatelskiej postawy?

oto Kmieć

Rosja postanowiła zabrać UPAdlinie Krym???

Pierwsze słyszę.
Reszty nie komentuję, bo autor słyszy dźwięk wielu dzwonów, ale żadnego nie potrafi zlokalizować w czasie i przestrzeni.
Stek bzdur, z półprawdami, i prawdami.
Szkoda.

oto Eowina

A w Afganistanie zginęło 43ech żołnierzy polskich.

Nie wiem ile, ale ciągle tam są. Chyba jest jakieś wytłumaczenie tego tam ich pobytu, tej śmierci i ciągłego nieskutecznego pobytu. To już 16cie lat.

Bo skoro bez znajomości nie można zostać zatrudnionym nawet w wiejskiej szkole na ćwierć etatu,

To wszystko przez tych postkomunistycznych generałów. :D

oto Robercik

Rosja proponowała NATO

Rosja proponowała NATO likwidację pól narkotykowych w Afganistanie, ale NATO odmówiło. USA wolą z narkotykami "walczyć" na ulicach aresztując co jakiś czas szeregowego dilera. Narkotyki dają CIA "czarny budżet". Tam gdzie są bazy amerykańskie, tam pojawiają się kanały przerzutowe. Przecież transporty dla US Army są jak poczta dyplomatyczna. Tego się nie kontroluje. Na Islandii na przykład narkotyki pojawiły się wraz z nadejściem amerykańskich baz w czasie zimnej wojny, natomiast Kosowo to dla narkotyków teraz dosłownie autostrada.

Wychodzi na to, że nasi żołnierze służą w bardzo szemranym interesiku. Oczywiście takie kreatury jak Niesiołowski i Macierewicz wycierają sobie gęby "wojną z terrorem" i "misją".

Chyba jest jakieś wytłumaczenie tego tam ich pobytu, tej śmierci i ciągłego nieskutecznego pobytu.

Poza narkotykami jest jeszcze zajęcie środkowych pól na szachownicy. Zauważmy, że nikt Amerykanom nie przeszkadza zbytnio. Ani Chińczycy ani Rosjanie nie wysyłają talibom własnych "Stingerów". Koszt okupacji Afganistanu nie jest wielki i dodatkowo rozkłada się na wasali. Oni tam mogą i 100 lat siedzieć. Jeśli jest za spokojnie to opłacą jakąś grupkę talibów aby atakowała. Armia afgańska jest traktowana tak samo jak armia iracka. USA wyposaża ją w marny sprzęt i wystawia na talibańskie pułapki. Natężenie "konfliktu" zostało odpowiednio dostrojone.
Może się to zmienić gdy do gry wejdzie inne państwo. Odpowiednią siłę ma nawet Iran, ale Iranowi z talibami nie jest po drodze.

oto Eowina

A z Krymem to jest jawna niewiedza szanownego

Autora. Krym Rosji został przekazany przez teścia obecnego ministra spraw zagranicznych Pawło Klimkina. Za to dostał medal od Putina, teść nie Klimkin.
Father-in-law of foreign Minister of Ukraine Pavlo Klimkin General Yury Mikhailenko awarded Russian medal for participation in the annexation of Crimea.
W Polsce panuje propagandowy obraz Ukrainy. Takie fakty, jak małżeństwa ukraińsko-rosyjskie nie docierają do powszechnej świadomości. Czy chociażby taki fakt, że minister spraw wewnętrznych, Arsen Awakow, powiedział, że po ukraińsku mówić nie będzie i...nie mówi. Jest Rosjaninem, tak jak i jego rodzice.

oto Czesław

Do Zona

Żołnierze wyjechali do Iraku i Afganistanu zgodnie z ich żołnierską powinnością. Żołnierze wykonali polecenie władz i wykonali wzorowo, proszę nie obciążać żołnierzy za tą decyzję.

oto Eowina

Moje pytanie dotyczyło celu pobytu żołnierzy w

Afganistanie już 16 lat. Proszę nie przekręcać.
Żołnierzy wysłano, to nie była wycieczka, ale rozkaz. Żołnierze nie mają żadnej powinności pobytu obecnie w Syrii.

Żołnierze wyjechali do Iraku i Afganistanu zgodnie z ich żołnierską powinnością.

oto Czesław

Jak tu wytłumaczyć

Już jaśniej i bardziej logicznie chyba nie można. Komentatorzy mają pretensję do żołnierzy że wyjechali do Afganistanu i Iraku z godnie z rozkazem. To według tych komentatorów mieli odmówić rozkazu? To czemu "ci komentatorzy" wybrali takie władze lub potem nie zablokowali tych decyzji, trzeba było walczyć przeciwko a nie czepiać się żołnierzy że wykonali rozkaz, to jakiś obłęd.

oto JJerzy

O ile wiem ...

... (a mogę się mylić) na tak zwane misje jadą ochotnicy. Jeśli tak jest, to jest to ich wybór i mam prawo ten wybór oceniać, bowiem ani nie bronią Ojczyzny, ani nie realizują żadnych interesów narodowych, chyba że za takie uznamy dyrdymały głoszone przez polityków. Tak więc oceną, również negatywna, zwłaszcza jeśli uzasadniona, jest nie tylko dopuszczalna, ale nawet pożądana.

oto Equatore

@p. JJerzy

Myli się pan. Żołnierze wysyłani na misje jadą tam jako żołnierze Wojska Polskiego i wykonują rozkazy naczelnych władz państwa polskiego. Ochotniczość naboru ma jedynie na celu podwyższenie jakości i uzyskaniu właściwego nastawienia. Nie można jednak "skierować się" prywatnie. To państwo polskie ich tam kieruje, ponieważ ludzie, którzy rządzą Polską, uznali, że jest to właściwe z punktu widzenia interesów Polski.
Nie zgadza się pan z tym? Niech pan więc spróbuje wpłynąć na decydentów dostępnymi dla pana środkami. Ale od wykonawców, od ludzi, którzy służą państwu, proszę się odczepić.

oto JJerzy

W niczym więc ...

... się, Szanowny Panie nie mylę. Mnie chodziło właśnie o ochotniczość naboru. I, jak znam tego rodzaju realia, nie tak szlachetne były pobudki decydentów wybierających taki a nie inny sposób rekrutacji. Niech mnie pan nie poucza w kwestii tak oczywistej, jak to, że skoro wyjechały sformowane rozkazem jednostki, z państwowym, jakby nie było sprzętem, to wyjazd musiał być oficjalny. Tak durnymi argumentami po prostu obraża pan nie tylko moją, ale i innych użytkowników inteligencję.
A co do ... obrażania ... wykonawców ... Sądzi pan, że jakby ich pan przepytał po co tam jadą, to usłyszałby pan coś więcej, prócz paru sloganów z podręcznika politruka? No i oczywiście ... przygoda ... Męska przygoda ... Do momentu, kiedy nie zrobi się gorąco ... Wtedy zapewne wraca rozsądek.
Wie pan, Polska latami szczyciła się tym, że bez zaproszenia nie pchała łap w nieswoje sprawy. Myśli pan, że naprawdę musimy legitymizować to co tam się dzieje swoim udziałem?
Historia pokazuje nam wiele przypadków służby Polaków pod obcym dowództwem i w obcych sprawach, ale nigdy nie znalazłem przekazu mówiącego o tym, aby oczekiwali potem pochwał za obronę Ojczyzny.

oto Equatore

@p. JJerzy

To pan się sam ośmieszył, pisząc

Jeśli tak jest, to jest to ich wybór i mam prawo ten wybór oceniać, bowiem ani nie bronią Ojczyzny, ani nie realizują żadnych interesów narodowych, chyba że za takie uznamy dyrdymały głoszone przez polityków.

W świetle tego co pan napisał, przypomnienie, że żołnierze nie pojechali tam na prywatną wycieczkę, ale jako zbrojne ramię Polski, było konieczne.
Zwłaszcza, że nadal wydaje się pan tego nie rozumieć.

oto JJerzy

Nie wiem wprawdzie ...

... co pana w cytowanym tekście upoważnia do stwierdzenia, że się ośmieszam, ale widać różne mamy kryteria śmieszności. Znacznie śmieszniej wygląda wpis, cyt.:

W świetle tego co pan napisał, przypomnienie, że żołnierze nie pojechali tam na prywatną wycieczkę, ale jako zbrojne ramię Polski, było konieczne.

Pan widać nie dopuszcza do siebie oczywistej możliwości, że decyzje polityków mogą być głupie, a ochotniczy w nich udział chluby nie przynosi.
Może pan coś zrozumie, jeśli podam panu przykład z naszej własnej przeszłości. Zapewne nawet na Equatorze wiedzą, że istniała taka formacja w polskich dziejach wojskowości jak Lisowczycy. Formacja, która zapisała się, wprawdzie nieco ... oryginalnie, ale jednak chwalebnie, ale gdy została ... odstąpiona na trochę sąsiadom stanowiła już zaciąg najemny. Wyjechali jako formacja zorganizowana, za zgodą i decyzją króla, ale to co wyrabiali w Europie już chluby im nie przynosi, bo tam po prostu zbójowali za pieniądze.

oto Equatore

@p. JJerzy

Oczywiście, że dopuszczam do siebie taką możliwość, że decyzje polityków mogą być głupie, to się nawet dosyć często zdarza. Co nie zmienia faktu, że istnieje grupa ludzi powołanych do kwestionowania decyzji polityków, ale ludzie służący państwu do nich nie należą.
Jeśli pańskie mięśnie (czego absolutnie panu nie życzę) zaczną działać na własny rachunek, to - niezależnie od tego czy pańskie decyzje są mądre, czy nie - jest pan ciężko chory i inaczej się tego nie powinno określać.
Lisowczycy byli Polakami, ale nie działali poza granicami państwa jako polskie wojsko. Nie podlegali rozkazom króla ani hetmanów. Byli po prostu najemnikami.

oto JJerzy

To takie dyrdymały ...

... demokratyczne

Lisowczycy byli Polakami, ale nie działali poza granicami państwa jako polskie wojsko. Nie podlegali rozkazom króla ani hetmanów. Byli po prostu najemnikami.

żeby nie nazwać rzeczy po imieniu. Bo najemnik to taki co walczy w czyimś interesie za pieniądze. Mówi to panu coś, jak mawiał pewien ideowy komunista?
A o Lisowczykach to sobie pan poczyta, bo pobieżne przeglądanie Wiki w celu odpisania na komentarz nie wystarczy. Lisowczycy wyjechali jako zwarte oddziały pod własnym dowództwem za zgodą i DECYZJĄ króla (król ich wypożyczył - czytaj WYSŁAŁ NA ... MISJĘ :)).
To takie same slogany (mam na myśli te całe ... misje) jak walka amerykanów o wolność i demokrację. Pan zapewne w to wierzy (skoro wierzy pan w misje) a ja na przykład nie. I tak pewnie zostanie, a skoro nie ma pan dostatecznych argumentów (bo takich po prostu fizycznie nie ma) to proszę sobie darować pouczanie mnie i wskazywanie kogo i jak mam prawo oceniać.

oto Equatore

@p. JJerzy

To w ogóle nie jest kwestia w co wierzę czy nie wierzę. Ani bzdury, które rad by mi pan przypisać. Liczą się tylko fakty.
A fakty są takie, że współczesne polskie kontyngenty wojskowe stanowiły zawsze część Sił Zbrojnych i podlegają władzom Polski, a Lisowczycy w trakcie swojej zagranicznej działalności - nie. Zawsze miała charakter najemniczy, nie będąc częścią regularnego wojska polskiego. Jednostka ta zaczynała w służbie Polski (ponieważ król im płacił), ale potem służyła Habsburgom, ponieważ cesarz im płacił. Ich dalsze związki z Polską obejmują między innymi takie epizody, jak bitwa pod Miechowem (1620 rok) kiedy pobił ich hetman Koniecpolski. Konstytucje sejmowe z lat 1623–1624, które za sam fakt bycia lisowczykiem skazywały na banicję i infamię. Ponowne potępienie po gwałtach i grabieżach (+spalenie Radomska) w latach 30-tych. Jeśli dla pana status prawny i realny Lisowczyków jest analogią do statusu polskich kontyngentów wojskowych, to cóż można zrobić z takim rozmiarem ignorancji? Przecież nie będę teraz pana douczał.

oto JJerzy

Gratuluję kursu ...

... skróconego (takie studia za-uszne) na Wiki. Wprawdzie zapomniał pan po co był przykład Lisowczyków i gdzieś meritum pan zagubił. No, cóż ... Stało się.
Ale skoro już o tych Lisowczykach, to proszę na równik zanieść wiadomość, że król im nie płacił, bo była to formacja, z założenia, utrzymująca się z łupów wojennych. Ot, takie drobne uzupełnienie. I zanim zacznie pan (jakaż elastyczność postrzegania, negatywny wybór elementów epopei Lisowczyków po chwilowej lekturze Wiki) psy wieszać na Lisowczykach, lepiej nich pan zapozna się uprzednio z tłem wydarzeń.

oto Equatore

@p. JJerzy

Meritum mam ciągle przed oczami. Jest nim obrona dobrego imienia Wojska Polskiego przed pańskimi oszczerstwami.
Oczywiście w odpowiedzi sięga pan po więcej kłamstw. Przewidywalna reakcja.
Kłamie pan na temat, jakie jest źródło mojej wiedzy.
Kłamie pan choćby w tym, że Lisowczycy nie otrzymywali żołdu (oczywiście bardzo nieregularnie i od różnych patronów, w zależności od tego komu służyli). Warto się w tym celu zapoznać z wydarzeniami burzliwego roku 1620, kiedy to zaległy żołd odegrał znaczną rolę i zadecydował o przejściu większości Lisowczyków na żołd cesarski.
I jeszcze pan zamierza przekonywać innych, że to ja potrzebuję się zapoznawać z tłem wydarzeń. Nie tylko znam fakty, ale też rozumiem ich znaczenie.
Drogi panie, ja więcej prawdopodobnie zapomniałem w zakresie historii, niż pan kiedykolwiek wiedział.
Tak przynajmniej mniemam po charakterze uproszczeń z jakim przedstawia pan te nieliczne fakty, które zna. Osobie znającej przyzwoicie historię coś takiego przez gardło by nie przeszło.

Pozwoli pan, że zakończę swój udział w tej farsie.
Dalej może pan opluwać nasze wojsko już mojego udziału, bo nie jestem zainteresowany w dalszej rozmowie na ten temat z panem.

oto JJerzy

Niech pan ...

... przestanie obrażać ludzi. Broni pan nie dobrego imienia Wojska Polskiego, bo nikt na nie nie nastaje, ale poronionych pomysłów polityków, którzy z Polskiej Armii zrobili jednostki policyjne.
Hula pan sobie, bo internet rodzi bezkarność. Za takie odzywki jak pańskie, normalnie daje się po pysku.

oto Czesław

Moralizatorstwo w stosunku do żołnierzy

Dyskusja zeszła "na boczne tory", ja tylko dałem przykład że Autor nie ma racji opisując naszych żołnierzy, szczególnie "jenerałów" jako tzw. dekowników. W misjach zagranicznych a więc bojowych dali przykład odwagi i umiejętności. A co do ich postawy moralnej to osobny temat, czy mieliśmy patrzeć obojętnie jak Husajn truje Kurdów jak szczury. To nie są tak jednoznaczne sprawy, różnie można to interpretować a czy w Kambodży interwencję zewnętrzną w sprawy wewnętrzne państwa suwerennego też nazwiemy agresją?.

oto styrr 17 sierpnia

Mozę okularki

Husajna to pan "widzisz" co robi, ale amerykanów/nato w Iraku i Syrii, którzy robią przewały z bronią chemiczna to już pan nie widzisz, co padło coś na oczka.

oto Krzych Adam

Mocno spóźniony zapłon mieliśmy.

Saddam Husajn truł Kurdów kiedy to jeszcze był "najmilszą duszeńką" Amerykanów. Kilka lat przed tym jak po napaści na Kuwejt tą "najmilszą duszeńką" być przestał. Ale w tym czasie nawet "kumplował" się z niejakim Donaldem Rumsfeldem.

buddies

A myśmy się na trucie "Kurdów jak szczury" obudzili po następnych 10 latach?

oto chłop jag

O awansach, jenerałach i

O awansach, jenerałach i wojsku w Polsce

Jeżeli wiemy, że Wojsko Polskie jest solą w oku okupanta - więc jest ono niszczone w oparach propagandy - jakoby byłoby ono wzmacniane - to będziemy wiedzieć, że jenierała wtedy przybliży się do kaprala w sensie tzw. majestatu - kiedy owych jenierałów wyprodukuje się bez liku - tołażysze. Ponadto jenierał kosztuje - tołażysze - i jest ważniejszy od zakupu kolejnego karabinu.
Wniosek?
Gdzie kucharek sześć - tam nie ma co jeść - tołażysze.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.