Zapaść średnich polskich miast

Niemal połowie z 255 średnich miast w Polsce grozi marginalizacja i zjawiska kryzysowe, funkcje społeczno-gospodarcze w najwyższym stopniu tracą 122 miasta - wynika z analiz Polskiej Akademii Nauk.

Największe nasilenie problemów społeczno-gospodarczych zdiagnozowano w Prudniku w woj. opolskim (ze względu na duże prawdopodobieństwo wyludnienia się), Hajnówce w woj. podlaskim i w Bartoszycach w województwie warmińsko-mazurskim. Zagrożone są również Kętrzyn (warmińsko-mazurskie), Przemyśl i Sanok (woj. podkarpackie) oraz Grudziądz (woj. kujawsko-pomorskie).

Objawia się to w spadku liczby ludności, zwłaszcza osób młodych i lepiej wykształconych. Towarzyszą temu narastające problemy społeczne, atrofia, rozpad więzi społecznych, a także patologie. Zachwianie równowagi na rynku pracy powoduje nadmierne dojazdy do pracy, które są dodatkowo utrudnione z uwagi na peryferyjność tych miejscowości.

Modelowym przykładem problemów jest obszar Sudetów i ich otoczenia w woj. dolnośląskim, sięgający od granicy niemieckiej prawie do Kotliny Kłodzkiej. Po II wojnie światowej był tam silnie rozwinięty przemysł, a po 1989 r. zaczęły upadać kopalnie węgla oraz zakłady przemysłowe, odzieżowe, elektromaszynowe, co doprowadziło do bardzo dużego bezrobocia i silnych problemów związanych z restrukturyzacją gospodarczą. Zmiany uderzyły w takie miasta jak Nowa Ruda, Dzierżoniów czy Bielawa.

„Występują tu niekorzystne tendencje demograficzne, brakuje miejsc pracy, które utracono z powodu zmian podziału administracyjnego w 1999 r. Większe ośrodki wypłukują z tych miejscowości funkcje wyższego rzędu, a przemysł, który był jednym z głównych motorów napędzających te miasta, upadł. Do tego dochodzą kwestie niedostatecznego powiązania z siecią dróg wyższego rzędu: autostradami i drogami ekspertowymi. Dotyczy to np. Wałbrzycha czy Jeleniej Góry” – wyjaśnił prof. Przemysław Śleszyński z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN.

Sekretarz gminy Prudnik Marek Radom powiedział PAP, że przemysł włókienniczy i obuwniczy, na którym tradycyjnie opierało się miasto, praktycznie z niego zniknęły.

„Mówimy tu o bezrobociu strukturalnym. Zakład, który w latach 80. zatrudniał 3 tys. osób, w latach 90. zatrudnia ich 600-700, potem 200, a następnie upada. Ludzie młodzi i wykształceni, którzy wyjechali z Prudnika. Nie bez kozery mówi się, że jest to półksiężyc biedy” – powiedział sekretarz miasta.

Ważne wydarzenie?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 2)

Tematy: 

Dyskusja

oto Kmieć

Nie ma się czemu dziwić

Tzw. kapitalizm kierowany "niewidzialną ręką rynku" jest niewydolny, nazwijmy to, społecznie.
W kapitalizmie to co ma służyć społeczeństwu, zamiast (wbrew zapewnieniom kłamliwych propagandzistów o mentalności kryminalisty) być zrobione dobrze i tanio, jest zrobione byle jak, i jest co najmniej kilkukrotnie przepłacone.

Poniżej kilka przykładów z obszaru najlepiej (ro)zwiniętego kapitalizmu demokraturowego, czyli z Jankesowni:

https://youtu.be/E7HozzSGakA
.https://youtu.be/8nGYkEBDjX8
.https://youtu.be/zAQSByIjXXo
.https://youtu.be/T1yCTL5dJro
.https://youtu.be/vfpHFCB_KmQ

A tu z kolei przykład z kapitalistycznie (ro)zwiniętego "tygrysa" azjatyckiego:
Korea Południowa, Seul:
(Linka TYLKO dla ludzi o mocnych nerwach i wytrzymałych żołądkach. Nie jeść, nie pić podczas oglądania!!!)

"Here we have Seoul, central Seoul, immediately after the country and its people were liberated from an oppressive, decades-long Japanese colonization. Around this time, Korea was one of the poorest nations on the planet, but near 70 years of non-stop foreign aid and handouts (in various forms) later, and South Korea is now one of the wealthiest nations on the planet! Hooray!! Obviously, clearly – I mean it’s a real nobrainer – the days of the kind of third-world conditions and slum-level housing are long, long gone, right? No way people still live like they did in the picture above, right?

Wrong."

https://klownisms.wordpress.com/2014/06/17/kommuni...

I jeszcze mały cytat:

"Olimpiada w Seulu: „Przed Igrzyskami Olimpijskimi w 1988 roku władze Korei Południowej postanowiły oczyścić miasto ze slumsów oraz z osób je zamieszkujących. Biednych, pijanych, chorych i po prostu unikających pracy łapano na ulicach i wysłano do obozów pracy. Trafiali tam nawet uliczni sprzedawcy i pucybuci. Dzieci wysyłano do specjalnych „schronisk”. Instytucje te były czymś w rodzaju prywatnych łagrów. Dorośli i dzieci tam uwięzieni pracowali przy budowie i produkcji. Prawie żaden z nich nie otrzymał zapłaty za pracę. W 1986 r. liczbę więźniów w takich obozach oceniało się na 16 000. Około 4000 osób zamieszkiwało w obozach „Dom Braci”.
Dzieci w obozie były poddawane przemocy i wykorzystywaniu przez strażników, niejednokrotnie rekrutowanych spośród starszych więźniów. Często dzieci bito na śmierć. Według jednego z więźniów, który trafił tam w wieku 13 lat, dziennie w obozie umierało 4-5 więźniów.
Praca dzieci w „Domu Braci” świadczona była dla firm komercyjnych, m.in. Daewoo. Właściciel „schroniska”, Park In-geun, otrzymał dwie nagrody państwowe za osiągnięcia w dziedzinie zabezpieczenia społecznego i miał wpływowych przyjaciół.”
---------------------

Publikacje Pana Badury jasno pokazują, że można - i TRZEBA - inaczej...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.