O rzezi warszawskiej i tituszkach PiS

Nie pisałem o Powstaniu Warszawskim w dniu rocznicy jego wybuchu, bo mijałoby się to z celem; poziom egzaltacji był wówczas tak wysoki, że żaden głos krytyczny nikogo by nie przekonał, a jedynie wzbudził oburzenie. W takich chwilach lepiej taktownie zamilknąć, dyskusję zaś podjąć z perspektywy większego dystansu czasowego.

Nie będę pisał o stratach, bo powtarzanie po raz n-ty tego samego nie ma sensu. Dość powiedzieć, że trafniej niż o "powstaniu" byłoby mówić o "rzezi" lub "masakrze warszawskiej". Przedwojenna Warszawa, w sensie demograficznym, kulturowym i urbanistycznym, została w wyniku Powstania wymazana z mapy świata. Dzisiejsze miasto o tej nazwie zostało zbudowane i zasiedlone od podstaw w okresie Polski Ludowej.

Powstanie było więc oczywistą klęską i jako takie powinno zostać zapamiętane. Odpowiedzialni za jego wybuch powinni honorowo popełnić samobójstwo, tymczasem, poza straconym w Moskwie Okulickim, dobiegli spokojnie żywota w USA lub w UK, dziś zaś są w Polsce patronami ulic i szkół. Nie powinno się również fetować szeregowych uczestników (co piszę jako wnuk powstańców), ponieważ wystawienie siebie i swoich sąsiadów na odstrzał to nic zasługującego na pochwałę, lecz zwykła nieodpowiedzialność. Powstańcy nie osiągnęli żadnych sukcesów taktycznych, więc nawet pod tym względem Powstanie nie zasługuje na uznanie.

Jakie dziedzictwo zostawili nam zatem powstańcy i jaki jest dziś dla nas sens Powstania Warszawskiego? Pochłonęło ono więcej ofiar i przyniosło większe zniszczenia, niż wszystkie poprzednie polskie zrywy razem wzięte, osiągając zarazem mniej niż każde poprzednie powstanie o podobnej skali. Wniosek nasuwa się zatem sam: Powstanie Warszawskie jest tragicznym zwieńczeniem polskiej tradycji insurekcyjnej; kulminują w nim wszystkie szkodliwe tendencje, procesy i zjawiska występujące w tej tradycji. Trudno sobie wyobrazić, by Polskę mogło spotkać coś gorszego niż Powstanie Warszawskie, bo powtórzenie takiej masakry na skalę ogólnonarodową nie wydaje się jednak możliwe.

Skoro Powstanie Warszawskie wieńczy szkodliwą tradycję insurekcyjną, to powinno ją też zamykać. To jest właśnie historyczny wniosek, jaki powinniśmy wyciągnąć z tragedii Powstania. Tradycja insurekcyjna okazała się dla Polski samobójcza i należy ją porzucić. Rzeź warszawska 1944 roku ostatecznie tradycję tę falsyfikuje. W Polsce nie wolno już wzniecać żadnych więcej powstań. Każda taka próba powinna zostać zduszona w zarodku przez samych Polaków. Narodowa trauma po masakrze warszawskiej powinna czynić narodowym renegatem każdego, kto chciałby budzić w Polsce insurekcyjne demony przeszłości.

Aksjomatem dla polityki polskiej powinno stać się od tej pory sprzężenie siły moralnej i woli z siłą materialną i organizacyjną jako warunek wszelkiego działania. Każda polska strategia musi być wyprowadzana ze sprzężenia zwrotnego tych czynników - nigdy już więcej z traktowania ich w izolacji, gdy owo sprzężenie nie zachodzi. Polityka polska powinna być zatem polityką realistyczną, systematyczną i oparta na pracy, nie na emocjonalnej egzaltacji "czynem".

Dokładnie przeciwny wydźwięk ma jednak dzisiejsza polityka historyczna PiS, której pozostałe siły polityczne nie potrafią przeciwstawić koncepcji alternatywnych, powtarzając za PiS szkodliwą demagogię insurekcyjną, tyle że z mniejszą niż on intensywnością. Dzisiejsza polityka historyczna przekonuje Polaków, że powstańcy mieli rację, że prowadzili bohaterką walkę, i że przekazali nam depozyt tradycji insurekcyjnej, który powinniśmy pielęgnować. Wszystkie te trzy stwierdzenia są tymczasem fałszywe i szkodliwe dla świadomości historycznej naszego narodu, jest bowiem dokładnie odwrotnie: powstańcy nie mieli racji, ich walka była głupia, nieudolna i nieodpowiedzialna, zaś tradycja insurekcyjna zasługuje na odrzucenie.

Przy okazji jeszcze dwa zdania na temat transparentu wywieszonego przez kibiców Legii. Nieprzypadkowo chyba zbiegło się to w czasie z antyniemieckim przemówieniem Trumpa na pl. Krasińskich, groźbą nałożenia amerykańskich sankcji na Niemcy w przypadku kontynuowania projektu Nord Stream 2, oraz nasileniem antyniemieckiej demagogii PiS. Niewykluczone nawet, że wywieszenie transparentu było dyskretnie i nieformalnie inspirowane przez polskie czynniki rządowe, które z kolei popchnięte zostały do tego przez władze USA. Narodowcy i kibice mają do odegrania rolę "tituszek" PiS i jak dotychczas świetnie wywiązują się z tego zadania.

W interesie Polski definiowanym przez pryzmat realizmu leży natomiast normalizacja stosunków zarówno z Niemcami, jak i z Rosją. Ściślej ujmując, leży w naszym interesie normalizacja stosunków przede wszystkim z tymi dwoma państwami, gdyż są to dwaj nasi najsilniejsi sąsiedzi. PiS i jego tituszki zmierzają do sytuacji dokładnie odwrotnej, gdyż taki jest interes USA (generowanie napięć i paraliżowanie wzajemnego zbliżenia eurazjatyckich ośrodków siły).

W odniesieniu do II wojny światowej powinniśmy zatem porzucić zarówno mitologię "walki z faszyzmem", jak i wzajemne przerzucanie się winami sprzed niemal już osiemdziesięciu lat. Europa ma wystarczająco wiele problemów teraźniejszych i stoi przed nią wystarczająco wiele wyzwań przyszłych, by jej ludy miały dawać szczuć się na siebie nawzajem i wysługiwać się ośrodkom zewnętrznym przez rozniecanie nienawiści za krzywdy doznane przed niemal już wiekiem.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.875
Ogólna ocena: 3.9 (głosów: 16)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzych Adam

Hej.

Co do Okulickiego to nie został on w Moskwie stracony. Jeśli nie wierzymy w oficjalną sowiecką wersję, że zmarł w więzieniu na Łubiance 24 grudnia 1946 na skutek ataku serca i paraliżu (a któż wierzy w oficjalne sowieckie wersje?) to został on zamordowany w Wigilię roku 1946 w więzieniu na Butyrkach.

oto Czesław

Dwie uwagi

Pisze Pan że Powstanie Warszawskie "Pochłonęło ono więcej ofiar i przyniosło większe zniszczenia, niż wszystkie poprzednie polskie zrywy razem wzięte". Pełna zgoda, tylko że, okres II-ej wojny światowej (Okupacja niemiecka i radziecka oraz genocidium atrox na Kresach) też przyniosły większe zniszczenia i cierpienia jak wszystkie poprzednie nieszczęścia.
Następnie proponuje Pan że "W interesie Polski definiowanym przez pryzmat realizmu leży natomiast normalizacja stosunków zarówno z Niemcami, jak i z Rosją". To bardzo mądre spostrzeżenie tylko że to do tej pory tak było, a jaki mamy rezultat. My Polacy przeważnie w stosunku do swoich sąsiadów z reguły zachowujemy się bardzo grzecznie, wręcz uniżenie, co niestety nie wywołuje podobnego postępowania u naszych sąsiadów, odbierają to jako naszą słabość. Przykłady to Litwa i Ukraina. Co do Rosji to osobny temat ale wymazywanie z historii daty 17-y września a do niedawna sprzedawanie nam gazu po najwyższej cenie to też niech otrzeżwi trochę rusofilów. My w stosunku do Niemiec kulturalnie a oni na cały świat: "polskie obozy śmierci", Polacy to antysemici (Nasze matki, nasi ojcowie), korzystając z przewagi w UE wykończyli nasz przemysł stoczniowy, wykupione przez nich media plują na nas, ich europosłowie robią nagonkę na nas w UE niestety, razem z tą watahą z PO na czele z Tuskiem. Problem ten dokładniej opisałem na www.prawica.net/7832 , "Niemcy to szwaby, hitlerowcy, gestapo". Jak widać uniżoność i delikatność w stosunku do Niemiec daje bardzo złe rezultaty, trzeba ich atakować np. żądając reparacji wojennych, wówczas oni muszą się bronić. Jak powiedział J.Piłsudski "Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzą". PiS w tym przypadku postępuje prawidłowo.

oto Ryszard

Polska nie jest jedyna

Polska nie jest jedynym przykładem kraju, który graniczy z silniejszymi sąsiadami. Taka Holandia wciśnięta jest pomiędzy Niemcy i Francję. Problemem Polski jest elita z jej pogardą i lekceważeniem rzeczywistości. A w realnym świecie liczy się potencjał gospodarczy danego kraju. Na tym polu Polska ma spore sukcesy. Miałby jeszcze większe, gdyby elita lepiej broniła polskich interesów.

Powstanie Warszawskie jest przykładem działań mających wyłącznie cel polityczny, w których od samego początku ignorowano koszty ludzkie i materialne walki w Warszawie. Byli co prawda ludzie, którzy sprzeciwiali się wybuchowi walk w Warszawie. Kierowali się przy tym wiedzą czysto wojskową. Ludzi tych stopniowo odsuwano od gremiów podejmujących decyzję, a o wybuchu powstania zadecydował w końcu przypadek, jakim były fałszywe informacje na temat radzieckich czołgów, które miały się podobno przerwać na Pragę.

W chwili wybuchu powstania dowództwo AK zdawało sobie sprawę z tego, że zapasy broni i amunicji pozwalają na jedynie ograniczoną akcję. Dowództwo to nie posiadało przy tym realistycznego planu działań, z czego chyba sobie sprawy nie zdawało. W rezultacie powstańcy atakując zbyt wiele obiektów na raz ponieśli ogromne straty, nie zajmując żadnego obiektu o znaczeniu strategicznym - nie zajęto np. żadnego mostu przez Wisłę. Z punktu widzenia wojskowego decyzja o wybuchu powstania było po prostu samobójcza. Z czysto ludzkiego punktu widzenia, była to decyzja haniebna, jaka mogła się jedynie zrodzić w głowach ludzi nikczemnych. Leopold Okulicki nawołując do podjęcia tej decyzji twierdził, że świat dostrzeże dramat Polski dopiero wówczas, kiedy ulicami będą płynąć rzeki krwi a mury będą płonąć. Najwyraźniej nie potrafił sobie wyobrazić tego, że w wyniku jego działań ulicami rzeczywiście popłyną potoki krwi, kiedy Niemcy urządzili rzeź mieszkańcom Woli i Ochoty. W tym myśleniu ówczesnej elity tkwił odwieczny błąd. Elita ta uważała się za samą kwintesencję narodu, podczas gdy jej głównym obowiązkiem było ten naród chronić.

oto Ferdynand

Dzieki kibicom Legii swiat dowiedzial sie o niemieckiej zbrodni

W sytuacji kiedy coraz poszechniej na zachodzie uzywa sie okreslenia "polskie obozy koncentracyjne" dzięki kibicom Legii świat dowiedział się o NIEMIECKICH zbrodniach podczas Powstania Warszawskiego.

O tej wstrząsającej oprawie piszą serwisy sportowe na całym świecie. „The Independent” stwierdził, że to „najbardziej poruszająca oprawa, jaką kiedykolwiek widzieliśmy”. „Sports Illustrated” zwrócił uwagę, że kibice użyli określenia „Niemcy”, a nie „naziści” oraz krótko poinformował czytelników o powstańczym zrywie. Informację o oprawie podano też w Niemczech, Brazylii, we Włoszech, Chorwacji, Serbii, Czechach i Belgii.

https://wprawo.pl/2017/08/03/dzieki-kibicom-legii-...

oto Galus Anonimus

Czyn a systematyczna praca.

W wielu kwestiach zgadzam się z p. Laseckim, ale niestety nie do końca... Wszystko to jest prawdą, ale tylko "tyż prawdą". Otóż szansy na pokonanie tych, których można by nazwać, partią "egzaltowanego czynu" nie ma w tej chwili żadnych. Ostatnie wypadki w naszym kraju pokazały, że nasz naród łatwo można zmobilizować do wszelkiego rodzaju "czynów" i robią to dwie strony:
1. Stronnictwo pisowskie (ten przymiotnik ma tu znaczenie neutralne) - mobilizuje naród do tzw. miesięcznic, którego same w sobie nie są złe, ale budują wokół naszej polityki, zarówno tej wewnętrznej jak i zagranicznej, atmosferę zbędnego mesjanizmu, oderwania od twardej ziemi, rozpoetyzowania ludzi itp. Niby nic złego, ale odrywa nas to od twardej matematyki dnia codziennego. Jak jeszcze dodać do tego te wszystkie numery związane z tzw. dekomunizacją, to jawi się to jak senne marzenie alkoholika.

2. Stronnictwo oPOzycyjne (wraz z całą obudową: PSL, KOD, Nowocześni itd) - mobilizują ludzi do biegania ze świeczkami, bicie nogami w bandy itp gesty. W wyniku tego normalni, zwykli ludzie betonują adwokackie, prawnicze, sędziowskie korporacje.

Wniosek z tego taki, ze nie ma partii "systematycznej pracy"? Nie, ono jest, tylko że ci ludzie zajęci tą "systematyczną pracą" na chleb codzienny nie mają czasu na szlajanie się po Warszawie i organizowanie protestów. Czy dojdą kiedyś do głosu? To bardzo mało prawdopodobne. Taka niestety jest rzeczywistość. Artykułów o potrzebie nawrócenia naszej polityki na "realpolitik", na odepchnięcie się od pojmowania polityki jako myślenia życzeniowego, jako działania mającego na celu tylko i wyłącznie cele moralne (prawda, dobro itp), było już całe mnóstwo. I co z tego? Czasami można bardzo długa mówić do ściany i jest jakieś tam prawdopodobieństwo, że ściana przemówi, ale liczyć na przeorientowanie myślenia całego społeczeństwa nie ma co.

oto Andrzej

tu nie chodzi o społeczeństwo

tu chodzi o elity

a to pisanie, to nawoływanie sie ludzi, których oślepiono światłem propagandy prosto w oczy, odebrano możliwości działania - mając przewagę na każdym polu. A szczególnie przez narzucenie systemu, w którym realne myślenie NIE MA ŻADNYCH SZANS WYGRANIA.

Pozostaje tylko rozpoznawać sytuację i nawoływać się.

oto Natalia Julia Nowak

Ronald Lasecki

Skoro Powstanie Warszawskie wieńczy szkodliwą tradycję insurekcyjną, to powinno ją też zamykać.

Nie, nie powinno. I nie zamyka. Działalność Żołnierzy Wyklętych, która miała miejsce po Powstaniu Warszawskim, bywa czasem nazywana powstaniem antykomunistycznym.

PS. Zgadzam się z opinią, że narodowcy coraz częściej zachowują się jak młodzieżówka PiS-u. Jakiś czas temu przeraziła mnie taka oto grafika opublikowana przez Mariana Kowalskiego:

maxresdefault.jpg

oto olrob

Tradycja insurekcyjna

Krótko mówiąc : miłośnicy tradycji insurekcyjnej to ludzie chorzy psychicznie. Czy ktoś zdrowy na umyśle otacza kultem działania nieudane, przegrane, klęski i upadki ?
Chyba nie....

oto Skanderbeg

Niedokładnie.

W tytule coś takiego było, ale sądzę że to też kwestia zrozumienia treści artykułu. "Nazistowska" w sensie, że jest tam żołnierz nazistowski. Ja wolałem sobie przeczytać w oryginale, bo w takich kwestiach, polskim mediom nie ufam z zasady. A pierwsza o tym wspomniała chyba niezależna.pl a agentom obcych, do tego bandyckich, państw, nie ufam z zasady (odznaczenie SBU dla Sakiewicza, a ten jeszcze jest z tego dumny-to nie świadczy dobrze o jego intelekcie).

oto Krzych Adam

Każdy propagandzista naciąga prawdę w swoją stronę.

Rzecz się ma tak, że UEFA, która często karze kluby za eksponowanie symboli politycznych mające miejsce podczas meczów, zapowiedziała że Legia stoi przed dyscyplinarnym zarzutuem tolerowania "nielegalnego transparentu" podczas meczu. Russia Today nazwała to zarzucaniem przez UEFA Legii tolerowania "nazistowskiego transparentu". Z kolei obce gadzinówki, gazety wydawane przez zagranicę dla Polaków, a szczujące Polaków na Rosjan stwierdziły, że to Russia Today określa ten transparent jako nazistowski.

Zaiste żadnym mediom nie można zaufać bez sprawdzania źródeł.

oto Krzych Adam

Tak.

Sprawdziłem co UEFA zarzuca Legii. Przeczytałem co było umieszczone przez Russia Today. A także co gadzinówki zwane "polską prasą" piszą o wiadomości w Russia Today.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.