„Ida” wyprowadzi z Polski 65 miliardów dolarów?

„Wielki sukces polskiego kina!”. „Pękamy z dumy”. „Historyczna noc dla polskiego kina”. Tak brzmią dziś nagłówki najbardziej poczytnych polskojęzycznych mediów. Polskojęzycznych nie oznacza polskich, Polacy bowiem – a przynajmniej ci świadomi – nie cieszą się z sukcesu filmu, który swą retoryką wpisuje się międzynarodową akcję zorganizowaną pod kryptonimem kłamliwego sformułowania „polskie obozy zagłady”.

Obawiam się, że „Ida” Pawła Pawlikowskiego nie tylko ma zrobić dobrze Niemcom – w filmie, którego akcja powraca do okrutnych czasów II wojny światowej nie zobaczymy niemieckiego okupanta – ale przede wszystkim ma zrobić dobrze Żydom. Ci ostatni są przedstawieni jako biedne ofiary wstrętnych Polaków, którzy najpierw dokonują zbrodni zabijając żydowską rodzinę, a potem zajmują ich mienie, zamieszkując w skrywającym tragedię domu.

Zmiękczanie opinii publicznej

Przed chwilą na falach jednej z komercyjnej rozgłośni usłyszałam jak prowadzący program przeczytał opinię słuchacza, który z powodu antypolskiego i zakłamanego brzmienia filmu nie podzielał radości z faktu przyznania Oskara dla „Idy”. Ten sam prowadzący skomentował głos niezadowolonego Polaka słowami:

„Na miłość boską, przecież to nie jest film dokumentalny, tylko fabularny!”

Problem w tym, że to właśnie fabuła kreuje opinię publiczną. A już szczególnie taka, która zgarnia liczne międzynarodowe nagrody. Na tym właśnie polega propaganda. W subtelny sposób, na przykładzie jednej historyjki opowiada się losy, nierzadko wzruszające, by do masowego odbiorcy dotarł przekaz przedstawiający jednych jako dobrych i pokrzywdzonych, drugich jako katów.

Pójdźmy dalej. Wiem, że trudno sobie to wyobrazić, ale poziom nauczania historii w zachodnich szkołach – szczególnie amerykańskich – jest jeszcze niższy, niż po reformach wprowadzonych w III RP. Skoro zatem absolwent przeciętnej amerykańskiej szkoły niespecjalnie orientuje się w historii innej niż Stanów Zjednoczonych, istnieje poważna obawa, że po obejrzeniu „Idy” nie zainteresuje się, jak to w tej Polsce z czasów okupacji było naprawdę. Nie będzie dopytywał przed kim Żydzi musieli się ukrywać – w filmie Pawlikowskiego nie jest to powiedziane.

Nikt im nie uświadomi, że: Polska była pod okupacją niemiecką w latach 1939-1945; niemieccy okupanci prowadzili politykę eksterminacji Żydów; w okupowanej przez Niemców Polsce za ukrywanie Żydów Niemcy karali śmiercią nie tylko tego, który ukrywał, ale także całą jego rodzinę, pomimo to wielu Polaków ukrywało Żydów; w ten sposób zginęły tysiące Polaków oddających życie za sąsiadów i współobywateli Rzeczypospolitej - prześladowanych Żydów; legalne władze Polskiego Państwa Podziemnego, uznawane przez Aliantów, z całą surowością karały śmiercią przypadki prześladowania Żydów przez tych z Polaków, których zdemoralizowała okrutna i bezwzględna okupacja niemiecka; Instytut Yad Vashem najwięcej tytułów Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznał Polakom.

Właśnie o opatrzenie powyższymi informacjami uzupełniającymi zwróciła się do Dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej - instytucji, która dofinansowała produkcję tego filmu - Fundacja Reduta Dobrego Imienia. Zdaje się, że nic z tego nie wyszło.

Tymczasem „Ida” podbija Zachód, zgarniając najbardziej liczące się nagrody, których Oskar jest kulminacją. O co w tym wszystkim chodzi? Czyżby obraz Pawlikowskiego był lepszy od fenomenalnego, przed laty również nominowanego do Oskara filmu Jerzego Antczaka „Noce i dnie”? Fabuła przedstawiająca losy Barbary i Bogumiła, choć wspaniale zrealizowana i zagrana, nie zdobyła ostatecznie statuetki dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Dramatyczne i piękne zarazem losy polskiego ziemiaństwa z czasów zaborów nie są na tyle interesujące? Dla „fabryki snów” niekoniecznie.

A przecież film Pawlikowskiego nie umywa się do arcydzieła Antczaka pod żadnym względem. O co więc chodzi?

Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to...

65 miliardów dolarów (sic!). Tyle amerykańscy Żydzi żądają od Polski w ramach rzekomych odszkodowań. Za co? Za zgarnięte rzekomo mienie. Film „Ida” to najlepsza podkładka dla tych bezczelnych żądań. Międzynarodowa opinia po takim seansie uzna, że takie odszkodowanie Żydom się należy.

Perfidia obrazu Pawlikowskiego ma jeszcze drugie dno. To jedna z głównych bohaterek „krwawa Wanda”, w którą wcieliła się Agata Kulesza. Pierwowzorem tej postaci była stalinowska zbrodniarka - sędzia Helena Wolińska, morderczyni m.in. gen. Fieldorfa „Nila”. W rzeczywistości została ona uratowana z getta przez Polaków. W filmie to Polak morduje jej małego synka. Scenarzyści tak poprowadzili tę postać, by wzbudzała ona sympatię i współczucie zarazem.

Choć widz wie, że Wanda skazywała na śmierć Polaków, wielu odbiorców może jej czyny „usprawiedliwiać”, z racji doznanej tragedii, jaką zafundowali jej właśnie Polacy. To perfidny zabieg mający na celu wybielanie zbrodni, jakich w rzeczywistości na masową skalę dopuszczali się Żydzi wchodzący w sowieckie układy.

I jeszcze jedno. Być może to bez większego znaczenia, a ja jestem zbyt przewrażliwiona, jednak uznałam, że trzeba to odnotować. Kiedy podczas gali Paweł Pawlikowski odbierał statuetkę powiedział m.in. „dziękuję (...) przyjaciołom z Polski, którzy są już teraz pewnie pijani. Ot, takie „subtelne” robienie z Polaków pijaków na oczach milionów. Nie twierdzę, że wylewamy za kołnierz, ale takie słowa, podczas gali w Hollywood, gdzie dilerzy kokainy mają najlepszą klientelę są po prostu aroganckim przegięciem.

dolary_ida.jpg

- - -
Tekst ukazał się na portalu Prawy.pl

Agnieszka Piwar

publicystka
autorka filmu ”Rajd Katyński – śladami pamięci”
blog: www.agnieszkapiwar.blogspot.com

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (1 głos)

Dyskusja

oto Remigiusz Włast-Matuszak

Droga Pani Agnieszko

prezydent RP Bronisław Komorowski jest filmem zachwycony. Stwierdził, ze film promuje Polskę jak nic i nikt dotąd!

Pani premier RP Ewa Kopacz wręcz udzieliła całego wywiadu o sukcesie filmu i Polski!

Czy mam rozumieć, ze poddaje Pani w wątpliwość intelektualne i polityczne walory Prezydenta i Premier RP?

Remigiusz Włast-Matuszak

oto Walwo

Bedzie ciezko, Panie Remigiuszu

Bo i Prezydent i pani Premier, Polsce nie pomoga. Gdyby jednak wykorzystac inteligentnie dyskusje na temat filmu to bylaby szansa zeby powiedziec swiatu jak bylo za okupacji. Zdarzaly sie tez takie przypadki jaki opisuje film, ale wiecej bylo przypadkow ze polska rodzina w calosci, byla rozstrzeliwana za ukrywanie Zydow. Ze rezyser zbyt uwypoklil zabojstwo Zydow, skryl troche natomiast, ubecka, zbrodnicza dzialalnosc, ciotki. To moznaby uwypuklac podczas dyskusji na temat filmu, i w ten sposob naglosnic to. Bylem przeciwny pomyslowi Oskara dla tego filmu z powodow podobnych jakie przedstawila p. Agnieszka, ale stalo sie i trzeba myslec nad tym zeby to wykorzystac dla interesu Polski. Bezmyslne plucie nic tu nie pomoze jedynie Polsce zaszkodzi.

oto JJerzy

Tu nie ma co ...

... być za lub przeciw. Tu dyskusji się nie zakłada. To jest działanie celowe i programowe. Niemal na zamówienie. Nie ma więc co liczyć na jakieś cywilizowane dyskusje, bo ich nie ma być i już. Stosunek do tej nagrody będzie kolejnym miernikiem jewropejskości, służącym do piętnowania.

oto JJerzy

Wszystko pięknie ...

Tylko jedna prośba techniczna. Do języka przenika wciąż wiele dziwactw i nowomowy. Jak widzę tę pokraczną formę: z racji tego, że ..., to bierze mnie na wymioty. Nie twierdzę, że to niepoprawne. Zresztą poloniści pewnie są w stanie wszystko usprawiedliwić ... ewoluowaniem języka ... Tyle, że ja usycham z tęsknoty za starym, uroczym: z tego powodu, że ...

Czy zamiast dziwacznego:
... z racji doznanej tragedii ...
nie mogłoby być:
... z powodu doznanej tragedii ...
Prawda, że wygląda jakoś tak ... normalnie?

A poza tym, tekst dobry :) Taki, co to przekona przekonanych :)

oto wzl

Nie tak prosto

Słownik Poprawnej Polszczyzny PWN, 1973, podaje - przy słowie "racja" w jego trzecim znaczeniu tj. przyczyna, powód, podstawa do czegoś - przykład. Z racji czegoś: Urządziła przyjęcie z racji awansu.

Problem więc nie polega na tym, czy jedna forma jest poprawna, a druga - nie, tylko na tym kiedy używać formy "z racji", a kiedy - "z powodu".

Niestety żywy język nie jest tworem, w którym wszystko da się precyzyjnie określić. Do pewnych zwrotów potrzeba wyczucia, a to z kolei, jest udziałem tylko nielicznych. Tak jak wtedy, gdy Kwinto nie mógł znaleźć Duńczyka i w końcu zobaczył w gazecie informację o meczu piłkarskim i poszedł na stadion:

- Trudno cię znaleźć, powiedział Kwinto.
- Zbyt wielu szuka, odparł Duńczyk.
- Na szczęście nie zmieniasz swoich przyzwyczajeń.
- Ale o tym wiedzą tylko nieliczni.

Tak więc pozostaje tylko pogodzić się z tym, że tylko nieliczni będą sobie radzić z tymi subtelnościami.

oto JJerzy

Toteż ja ...

... nie o błędach, że tak je nazwę, formalnych, ale o owym wyczuciu.
Polski to trudny język i samo nauczanie nie da za wiele, jeśli otoczenie nie tworzy stosownej atmosfery staranności. Tymczasem mamy całe tabuny ludzi żyjących ze słowa, którzy nagminnie używają niezręcznych konstrukcji, słów których nie rozumieją, czy też akcentują tam, gdzie im aktualnie przypadkiem wyjdzie. Do tego dołączą "autorytety" w rodzaju polityków (EZELDE, PEEZEL), nawet tych z najwyższych półek (jak choćby Pan Prezydent, czy ulubieniec salonów Kalisz)... No i ... mamy ...
Ja mam więcej takich ... faworytów ... Na przykład wielu jest takich ... medrków, którzy nie mówią już o sobie (prawie nigdy) zwyczajnie ja, o mnie, bowiem zastąpili to na trwałe moją osobą. Strach pomyśleć co zastaniemy na kolejne kilkadziesiąt lat.

oto wzl

Wyczucie

Ja już tego nie zauważam, zobojętniałem na to. Ale dobrze, że są tacy ludzie jak Pan, którzy od czasu do czasu przypomną nam, dokąd zaszliśmy z tym językiem.

oto chłop jag

Pełna zgoda z Autorką - a ja dorzucę tylko swoje

trzy grosze. Hollywood ze swoim Oskarem oraz tzw. komitet - a jakże - od Pokojowej Nagrody Nobla to narzędzia propagandowe całkowicie zawładnięte przez pupili szatana - tołażysze. W związku z tym sprofanowano szczytną ideę jaka przyświecała kiedyś - wynalazcy dynamitu. Ponadto - ja mam nadzieję, że oczernianie Polaków na świecie - gdzie odpowiedzialność za holokaust przerzuca się z Niemców na Polaków - zaowocuje odwrotnym skutkiem. Odwrotnym - bo Polacy zaczną zyskiwać sympatię za granicą - tołażysze. Kiedyś ten wirtualny świat wyjdzie ludziom bokiem a wtedy niejeden przejrzy na oczy - tołażysze.
Wniosek?

Gów*o podlane Oskarem - dopiero zaczyna śmierdzieć - na całą okolicę - tołażysze.

oto Alej

A ja, przewrotnie, że nie ma się czym przejmować...

Sprawa polskiej odpowiedzialności za wymordowanie europejskich Żydów jest już chyba przesądzona. Każdy, poza samymi zainteresowanymi "wie", że tak było, taka jest "prawda".

I zapewne nic w tej sprawie nie da się zrobić.
Zwłaszcza, że dla naszych artystów utrwalanie tego wizerunku wydaje się być świetną dźwignią do międzynarodowej kariery.

Już tu przypominałem wypowiedź pani Agnieszki Holland, która na zarzut, że w opartym na autentycznych faktach filmie "W ciemności" mocno "przyczerniła" rzeczywiste motywacje ukrywających żydowską rodzinę Polaków, wyjaśniła, że gdyby nakręciła obraz prawdziwy to byłby on dla zachodnich widzów niewiarygodny, byłby dla nich kłamliwą propolską agitką.

Swojego czasu odmówiono (po początkowym zaproszeniu) Normanowi Davisowi posady profesorskiej na amerykańskim uniwersytecie z tego powodu, że w swoich książkach historycznych nie eksponuje (zbyt mało eksponuje?) polskiego antysemityzmu. (W ten sposób "jawnie fałszując" historię Polski.)

Zaintrygowany światowym powodzeniem "Idy" poszukałem w Internecie jej zachodnich (amerykańskich) recenzji. W żadnej nikt się nawet nie zająknął o pokazanym w filmie polskim antysemityzmie. Film chwalono za walory artystyczne, głównie wizualne. Same polskie realia musiały być dla koneserów czymś tak oczywistym, że aż niezauważalnym.

Musimy tak to widzieć i nie wierzgać przeciwko temu bo to chyba nieskuteczne.
A jeżeli nieskuteczne to i niepotrzebne.

Tym bardziej, że rzecz może mieć i dobre strony.
Opowiadał kolega jak w międzynarodowym towarzystwie mówiło się na temat ewentualnych ataków terrorystycznych w Polsce ze strony islamistów. Na to obecny tam Arab: U was? a skądże! czemu byśmy mieli napadać na sojuszników? na najzajadlejszych w świecie antysemitów
Se e non è vero, è tre ben trovato.

Niestety "Ida" trochę psuje ten korzystny dla nas obraz.
Samo jej nakręcenie pokazuje, że choć w latach wojny Polacy byli krwiożerczymi antysemitami to teraz widać im się odmieniło.
Przecież inaczej taki film nie mógłby w Polsce powstać.

oto Paweł S.

To jak powrót syna marnotrawnego

Sprawa polskiej odpowiedzialności za wymordowanie europejskich Żydów jest już chyba przesądzona. Każdy, poza samymi zainteresowanymi "wie", że tak było, taka jest "prawda".

Nagroda jest własnie za to, że Polacy w końcu się przyznali. I to dobrowolnie. To jak powrót syna marnotrawnego. Wszyscy się cieszą.

Na rozliczenia przyjdzie czas trochę później.

oto Staruszek_Świat

Miła Pani Agniesiu.

##.
Jestem pełen podziwu dla trafności oceny całego kontekstu otrzymania
tej psudo-nagrody która z Polaków będących ofiarami II WŚ (wywołanej przez żydowskich bankierów z USraela) - czyni niemal równymi Hitlerowcom w ich okrucieństwie które ustępowało jedynie ukraińskim banderowcom.
Jeszcze trochę czasu a ta polskojęzyczna elita z pał. nam i Wiejskiej każe na każdym rynku w Polsce stawiać pomniki Bandery i czołem im bić pokłony.
Bo na Muzeum Historii Polski nie ma pieniędzy itd.
Znalazły się pieniądze na muzeum poświęcone zdrajcom, ubeckim mordercom wiadomej proweniencji którzy z lubością mordowali największych Polskich patriotów. I jeszcze dostawali/dostają za to od RP emerytury.
Szok - jak można milionom ludzi zrobić wodę z mózgu?.
===============================
Tak samo zresztą zeszmacono Pokojowego Nobla przyznając go oprawcy który swoim mordercom każe uranową amunicją zabijać kobiety, dzieci i starców w krajach które bestialsko napadli.
===============================
Pani Agniesiu
Młodość - Uroda - Mądrość
Chodzące w jednym zaprzęgu
to dziś Wielka Rzadkość.

Cieszy oczy TAK PIĘKNA TROJKA.

Pozdrawiam Serdecznie.

Staruszek_Świat

oto ulcik140

Wcale nie jestem zaskoczona

Wiadomo w czyich raczkach jest Hollywood, wiec wiadomo czyje "gusta" decydowaly o przyznaniu Oskara dla filmu, badzmy szczerzy o nudnej fabule w odbiorze - dla przecietnego zachodniego kinomana. Nie sadze, zeby ten film robil kase, na pewno koszty nakrecenia tej parodii historii, sie nie zwroca. Ale chyba i w tym wypadku o profity nie chodzilo gdyz propagande, pozadana historie ustawia sie bez wzgledu na poniesione koszty ale w oczekiwaniuna na wynik, ktory w finale ma mecenasom takich "arcydziel" przyniesc - niezmierne materialne korzysci.
Jesli chodzi o ekipe co nakrecila taki paradokumentalizm, to mysle, ze maja swoje 5 minut, pozniej nie beda uzyteczni i swiat o nich zapomni. Nie zostali wyroznieni za artyzm, za autentyczny talent, za wybitne dzielo, lecz za robienie baniek na czasie. A banki pekaja.

oto Ferdek

Helena Wolińska-Brus vel Fajga Mindla-Danielak w filmie "Ida"

Postać z filmu Ida, czyli tajemnicza ciotka to nikt inny tylko stalinowska prokurator Helena Wolińska-Brus vel Fajga Mindla-Danielak. Takie było założenie reżysera.
Jak czytamy wsieci:
„Paweł Pawlikowski, (reżyser Idy przypis mój) który do Oksfordu przyjechał z Polski jako młody chłopak, a Wolińską poznał, studiując w latach 80. u jej męża, prof. Brusa. Państwo Brusowie podejmowali go podwieczorkami. I Pawlikowski zainspirował się tym, ‚ile osobowości może pomieścić się w jednym człowieku’. Tak powstała jedna z głównych bohaterek ‚Idy’ Wanda” – pisze historyk Tadeusz Płużański.

Będąc studentem męża stalinowskiej prokurator nie sposób założyć jakiegoś obiektywizmu w przekazie, gdyż Brus (wcześniej Beniamin Zylberberg, w czasie wojny był oficerem politycznym LWP…

Dodałbym jeszcze manipulacje widzem ze zdjęciem Ireny Sendlerowej w albumie ciotki Idy…

Pisze bloger kazef w blogmedia24.pl :
“Gdy oglądałem tę agitkę, zastanowiła mnie scena, w której grana przez Agatę Kuleszę stalinowska bestia-prokurator rozkliwia się nad rodzinnym albumem ze zdjęciami. Pomiędzy kilkoma żydowskimi zdjęciami jest tam na jednej karcie fotografia słynnej Ireny Sendlerowej, która ratowała żydowskie dzieci z ramienia Polskiego Państwa Podziemnego i organizacji „Żegota” (64 minuta filmu). Cóż robi w tym albumie fotka Ireny Sendlerowej? Nadmieniam, że wzmianka o jej osobie czy działalności w ogóle w filmie się nie pojawia – mamy jednostronny obraz zachłannych, prymitywnych i mordujących dla kasy chłopów. Nie pojawiają się Niemcy, tak, jakby ich w czasie okupacji na polskich ziemiach w ogóle nie było i nie odpowiadali w żaden sposób za Holocaust.

Po co więc Pawlikowski umieszcza znaną fotografię Sendlerowej w albumie pani prokurator? Czyż nie dlatego, żeby powiedzieć w razie potrzeby: patrzcie, esbecka prokurator umieściła między rodzinnymi zdjęciami fotkę Sendlerowej. Zatem potrafi docenić pomoc Polaków dla Żydów. Ma tę niezbędną wrażliwość. Mój film nie jest jednostronny, acz obiektywny.

Rzecz jasna cała reszta filmu przeczy takiemu postawieniu sprawy. Zdjęcie Sendlerowej mało kto zauważy i zidentyfikuje. Pani prokurator nie widzi przecież nic zdrożnego w tym, że wydawała wyroki śmierci na jakieś tam „bandy”. „- Chcesz pączka?” – pyta tytułową bohaterkę opowiadając o swojej krwawej przeszłości. „- Nazywano mnie Krwawą Wandą…” – mówi. „- Chcesz pączka?”

http://blogmedia24.pl/node/70306

oto Equatore

Niezależnie od intencji reżysera

"Wanda Gruz" i Helena Wolińska to dwie różne osoby.

Dlaczego?
Ponieważ pierwsza popełniła samobójstwo targana pustką i wyrzutami sumienia.
Druga dożyła długich lat w dostatku, do końca harda i bez skruchy.
Pierwszą można jakoś zrozumieć.
Druga budzi jedynie wstręt.

oto Grzegorz Osowski

Fakty mówią same za

Fakty mówią same za siebie.
Mam nadzieję że w tej ,,naszej'' ,,demokracji” mogę mieć inne zdanie niż mainstreamowe media i uważać nagrodzony Oscarem film ,,Ida” za wytwór kinematografii żydowskiej, skoro reżyser i autorzy scenariusza są pochodzenia żydowskiego a film prezentowany był na New York Jewish Festival rok temu.

oto kociewiak

Wiele hałasu o nic

(skądinąd wspaniały film - koniecznie z 1993 r - Kennetha Branagha z moją ulubioną Emmą Thompson)
"Ida" - taka, jaką go (ten film) obejrzałem jest trochę o czym innym - w zasadzie, to zupełnie o czym innym, nizli to pisze się w powyższym i tylu innych wątkach. Jest o poszukiwaniu tożsamości, sensu życia, przez młodą, nieskażoną i czystą Idę (o jej wyborach życiowych). Ida jest rozpięta pomiędzy wyborami Antygony a Ismeny. Problem holocaustu, mordowania Żydów jest zaledwie tłem. Taka sama sytuacja, degeneracja osobowości, zasygnalizowana w "Idzie", mogłaby się zdarzyć na polskiej Ukrainie lat II wojny światowej, opanowanej przez Niemców i sowiecką partyzantkę, w Jugosławii okupowanej przez, znowu Niemców, a rozdzieranej przez konflikt katolickich Chorwatów z prawosławnymi Serbami, czy wreszcie w Ruandzie lat '90. Że Paweł Pawlikowski akurat wybrał takie tło, to nic dziwnego, powinien to wiedzieć każdy Polak, tak głośno przywołujący Ukraińców do porządku, w sprawie ich nieczystego sumienia. Co on sam powiedział?

nakręciłem czarno-biały film o potrzebie ciszy, wycofania się ze świata i kontemplacji.

I tutaj zaczyna się mój problem z filmem. Jest on niespójny, w tym kontekście zarysowanym przez Pawlikowskiego. W jego obrazie Idy oglądamy zaledwie skrót z kilku tygodni jej życia. Jest nowicjuszką w katolickim zakonie, którego obraz kompletnie odbiega od potocznych stereotypów. Nie widzimy opresji psychicznej, fizycznej czy seksualnej. Kościół, w osobie matki przełożonej, szanuje, znaną sobie, etniczną tożsamość Idy. Daje jej wolność wyboru. W tych początkowych scenach natykamy się na coś, co jest osią, wokół której konstruowane są wybory Idy. Jest nią Najświętsze Serce Jezusa. Przewija się Ono przez cały film, raz, w obrazach figury przed klasztorem odnowionym wysiłkiem Idy i jej koleżanek, dwa, w obrazku, co i raz odkrywanym przez nią.
Ida konfrontowana jest z wyborami różnych ludzi - chłopa (przeciętna rodzina), swej cioci (sędziego, który niegdyś zaprzedał się ideologii) czy "Lisa" (pusta kontrkulturowość). Teraźniejsza ciocia - Wanda - jest złą (czy raczej zepsutą, zniszczoną przez swe wybory, niegdysiejsze) kobietą, kompulsywnie oddającą się nałogom: nikotynowemu, alkoholowemu i seksualnemu. Ostateczny jej, Idy, wybór, powrót do klasztoru, zderzony z tym skrótem jej paru tygodni życia, w tym świetle, nie jest wyborem ciszy, kontemplacji a raczej ucieczką.
Ale to moje odczytanie - być może trzeba film czytać bardziej poetycko, jako, trochę oniryczny obraz.

Wreszcie, supozycja o 64 mld dolarów na dobro mojego Kościoła - Świętego Rzymskiego Katolickiego, bo tylko w nim można znaleźć ewentualnego beneficjenta po obejrzeniu "Idy", nie wydaje mi się za najbardziej szczęśliwą. Według niepotwierdzonych, znowu - supozycji, mój Kościół nalezy do 10 najbogatszych korporacji na Ziemi. Naprawdę, nie uważam by pieniądze były szczególnym problem dla Niego - już bardziej, w, tak mocno zaakcentowaną w "Idzie", a czy rzeczywistą, w rzeczywistości Kościoła, obecność Najświętszego Serca Jezusowego.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.