Trump ubezwłasnowolniony, czyli smutny koniec prezydenta USA

Bezdyskusyjną prerogatywą prezydenta USA było zawsze prowadzenie polityki zagranicznej.

Po podpisaniu przez prezydenta Trumpa ustawy nakładającej nowe sankcje na Rosję, Iran i Koreę (a pośrednio także na Europę) wśród tzw. "prawicowych" komentatorów widać radość jaki to "wielki prezydent" i przyjaciel Polski". Nie będę wnikał w istotę i głupotę tych sankcji bo pisałem o tym szerzej w dwóch ostatnich notkach. Dziś chciałbym się skupić na konsekwencjach, które wynikają z tej ustawy dla samego Trumpa a te są niezwykle poważne.

Jeszcze nigdy nie zdarzyło się w historii USA, żeby prezydent, wybrany w powszechnych wyborach, nie miał zaplecza politycznego w Kongresie i Senacie a tak jest w przypadku Trumpa. Deep state (czyli neokoni - bolszewicy od Trockiego a mówiąc konkretnie - lobby izraelskie) robią wszystko, żeby doprowadzić do impeachmentu Trumpa. Zmobilizowano wszystkie siły - służby specjalne, media a teraz obydwie izby amerykańskiego parlamentu. Tajemnicą poliszynela jest, że przynajmniej od czasów Reagana karty w amerykańskiej polityce, głównie zagranicznej, rozdają neokoni, którzy mają jeden główny cel - zaprowadzenie i utrzymanie pozycji USA jako światowego hegemona. W związku z tym naturalnymi wrogami neokonów są państwa, które nie chcą poddać się temu dyktatowi i dążą do budowy świata wielobiegunowego. Są to przede wszystkim Chiny, Rosja i Iran.

Iran ma jeszcze tę "winę", że zagraża rzekomo Izraelowi ściśle współpracując z libańskim Hezbollahem. Hezbollah, szyicka milicja libańska już raz spuścił bęcki "najmoralniejszej armii świata". Syjoniści nie mogą tego strawić do dziś bo zamierzali i cały czas zamierzają opanować zasoby wodne południowego Libanu.

Bezdyskusyjną prerogatywą prezydenta USA było zawsze prowadzenie polityki zagranicznej. Obecnie po bezprecedensowym głosowaniu w Kongresie i Senacie prezydent te uprawnienia de facto utracił. To ostateczny cios w system prezydencki USA. Odtąd będą rządzić różne lobby z izraelskim na czele i nie jest to dobra wiadomość. Trump, co by o nim nie powiedzieć, obiecywał w kampanii wyborczej dążenie do odprężenia, głównie w stosunkach z Rosją. Jak jest to istotne dla światowego bezpieczeństwa każdy rozsądny człowiek wie. Wzrostem napięcia między USA, Rosją i Chinami mogą się cieszyć jedynie idioci albo samobójcy. To przykre ale polski (?) rząd staje po stronie idiotów i samobójców.

W pewnym zakresie wprowadzone sankcje pokrywają się z dążeniami Trumpa, który chcąc wzmocnienia gospodarki USA atakował Europę, jako konkurenta ale cena polityczna, jaką przyjdzie Ameryce zapłacić wybiega dużo dalej niż planował Trump. Obecne sankcje uderzają bowiem zbyt drastycznie w interesy Europy a głównie Niemiec. A to jest wpychanie Niemiec w objęcia Rosji. To nigdy nie kończyło się dla Polski dobrze.

Sama Rosja niewiele straci na tych sankcjach, już od dawna przeorientowuje kierunek eksportu swojej ropy i gazu, głównie w stronę Chin, z którymi handlują już z pominięciem dolara. I to następny błąd neokonów, Rosja skazana na współpracę z Chinami, które gwiżdżą sobie z amerykańskich sankcji to następny problem USA. Oczywiście Rosja uzależnia się w jakiś sposób ale należy pamiętać, że to ciągle mocarstwo militarne i potrafi zadbać o swoje interesy. Stracić może Europa, która w 30% zaspokaja swoje potrzeby importem z Rosji. Amerykański gaz skroplony nie jest żadną alternatywą. Konflikt wisi więc na włosku i to konflikt o dużo szerszym wymiarze bo obejmuje także państwa NATO czyli rzekomych sojuszników USA.

Jak kruchy jest ten "sojusz" widać na przykładzie Turcji, która posiada drugą armię NATO. Turcy potrafili bez ceregieli wyłączyć światło w amerykańskiej bazie, gdzie składowana jest broń jądrowa a teraz kupują systemy obrony przeciwrakietowej w Rosji.

Niemcy, mimo że cały czas są pod okupacją amerykańską też mogą się znarowić a to nie jest dobra wiadomość dla Polski, zwłaszcza, że Polska jest już faktyczną i zdeklarowaną kolonią USA. Mam wrażenie, że znowu postawiliśmy na złego konia. I nie chodzi mi wcale o następną zmianę "pana" bo to niewiele by zmieniło. Chodzi o taką politykę zagraniczną, która przynajmniej zapewniałaby poprawne stosunki z sąsiadami. Przyjaciół szuka się blisko a wrogów jak najdalej, Polska robi dokładnie na odwrót. Wzorem do naśladowania powinny być Węgry Urbana.

Wracając do Trumpa, możemy spokojnie założyć że wszelkie jego obietnice można włożyć między bajki, jeśli nie zostaną zaakceptowane przez deep state to nic nie zostanie zrealizowane a w przypadku następnego resetu z Rosją znowu zostaniemy z ręką w nocniku. Już tak bywało i nie widzę powodu, dlaczego nie miałoby się powtórzyć. USA nie mają przyjaciół ani "wiecznych sojuszników", mają tylko interesy.

Malowany, ubezwłasnowolniony prezydent niewiele może nam zaoferować.
Trump

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.809525
Ogólna ocena: 4.8 (głosów: 21)

Tematy: 

Dyskusja

oto Eowina

Faktycznie, bardzo dziwne rzeczy się w Ameryce dzieją.

Sensacje związane z Trumpem i Białym Domem są nadawane jak jaki program rozrywkowy przez amerykańskie media, a parodiowanie stało się ulubionym zajęciem komików i nie tylko. Są maski z podobizną twarzy prezydenta, nawet włamywacze mieli je nadziane w czasie włamania.

Nie wiem jak i kiedy to się skończy. Ameryka jest podzielona, wszyscy mają broń, której często używają, tak często, że nawet policja nie podaje raportów do mediów.

Co do Europy, to Jean-Claude Juncker powiedział, że się nie godzi, kiedy "Ameryka first", to Europa ma być ostatnia.

oto utu1

Pełna zgoda

Ostatnio Trumpiści z Breitbart próbowali wywrzeć presję na Trumpa by się pozbył Gen. McMaster ale Trump się zaparł i oświadzycł, że McMaster bardzo lubi Israel... Cyrk jak zwykle. A mówi się, że McMaster torpeduje wszystkie inicjatywy Bannona, który reprezentuje (i jest mózgiem) tej patriotycznej frakcji, która wybrała Trumpa. Jeśli Trump pozbędzie się Bannona, to po Trumpie, tym, który wzbudzał nadzieje.

Czy z tego coś może być? Zapewne jest wesoło i ciekawie. Z dobrych rzeczy to to, że tzw deep state się bardzo odsłonił walcząc z Trumpem czy też jego widmem. Trump jest wyjątkowo niedoskonałym prezydentem ze względu na jego patologicznie wadliwą osobowość ale on jest jedynym wehikułem, który jest, na którym jakieś pozytywne zmiany można by oprzeć. Z pewnością cześć establiszmentu, ta tzw. patriotyczna tak myśli. Czy się na Trumpie przejadą? Niewątpliwie ta frakcja stojąca za Trumpem, która istnieje w wojsku i różnych agencjąch siłowych jest słabsza od deep state. Dodatkowo brak mediów.

Może być tak, że Trump dostanie ultimatum i będzie musiał ratować siebie i swoją rodzinę. Czy ma szansę aby przejść na drugą stronę? Nie, oni go nie chcą. Jedynie jeśli wybuchnie jakaś wojenka Trump ma szansę przedłużyć pobyt w Białym Domu. I ta wojenka musi być po myśli deep state.

oto Jarek Ruszkiewicz

// Z dobrych rzeczy to to, że

// Z dobrych rzeczy to to, że tzw deep state się bardzo odsłonił walcząc z Trumpem czy też jego widmem. //

To chyba jedyna korzyść.
Paul Craig Roberts w ostatnim artykule twierdzi, że jedynym wyjściem Trumpa jest wygłoszenie mowy do narodu amerykańskiego i zdemaskowanie tego wszystkiego co robi deep state

oto Eowina

Ameryka dzieli się z grubsza, (1) klasę rządzącą,

uprzywilejowaną i zasobną finansowo, (2)na Amerykę tradycyjna, biednych farmerów i bezrobotnych byłych robotników,(3) oraz na Amerykę Murzynów.
Wybór Trumpa był wyborem dokonanym przez tą drugą Amerykę. Ta Ameryka jest rozproszona na farmach i nie ma zorganizowanego ośrodka. Nie jest w stanie przeciwstawić się rządzącym, czyli "deap state". Obu tym Amerykom zagrażają zorganizowane, dobrze uzbrojone organizacje murzyńskie.

oto ulcik140

Prowokacje lewaków wywołają cywilna wojne?

A na te wszystkie niechetne Trumpowi lewacke elementy, dal wyczerpującą odpowiedź MIchael Savage w ostatnio opublikowanym artykule pt." 'TAKING DOWN TRUMP' WOULD PROVOKE CIVIL WAR i mysle, ze ma racje. Jedzie po wszystkich nawiedzonych lewakach i ostrzega jakimi konsenkwencjami obalenie Trumpa pachnie. Ano, prognozuje, ze : the “Eddies and Ediths” – will revolt, warned author and nationally syndicated talk-radio host Michael Savage. Odwował się w swym odniesieniu do znanej powieści Dzień Szarańczy i wrozy, ze taki dzien w Stanach nadejdzie, masy ludzkie gdy poczują, że zostały oszukane wyjdą na ulice i zakróluje gwałt i przemoc.

http://www.wnd.com/2017/08/michael-savage-taking-d...

Jeśli Savage sie nie myli to perspektywy po obaleniu Trumpa rysują się krwawo.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.