Poddaństwo wobec USA - rachunek zysków i strat

Czy poddaństwo wobec USA w końcu zacznie przynosić jakieś realne profity?
Okazuje się, że być może tak się stanie.

Stanowcza postawa Trumpa wobec Putina i utrzymanie lub wprowadzenie kolejnych sankcji przeciwko Rosji może nie tylko wstrzymać projekt budowy Nord Stream 2, ale i pozbawić opłacalności zrealizowaną już inwestycję w postaci pierwszego podbałtyckiego rurociągu.

Gdyby tak się stało, mielibyśmy w końcu wyraźne i widoczne korzyści ze „współpracy” z Wielkim Bratem. Bo trudno takimi nazwać sprzedaż broni i gazu (za darmo przecież tego nie dostajemy).

USA prowadzi świetny biznes. Wszczyna wojny i wznieca konflikty (Irak, Afganistan, Arabska Wiosna/Syria, Ukraina) stwarzając poczucie zagrożenia, a następnie sprzedaje broń lub „dofinansowuje” odbudowę zniszczonych przez siebie państw poprzez uzależniające kredyty/dotacje – z których środki i tak wędrują do amerykańskich firm biorących udział w odbudowie danej ofiary (jak to było w przypadku Iraku). Efekt jest taki, że państwo – ofiara staje się politycznym lennikiem i gospodarczym dłużnikiem USA.

Mechanizmy amerykańskiego „wprowadzania demokracji” oraz altruistycznej postawy „finansowania odbudowy” wspaniale opisał John Perkins w książce „HITMAN Wyznania ekonomisty od brudnej roboty” , ale to temat na odrębny artykuł (a nawet, jak widać w powyższym przykładzie – całą książkę).

Wracając do relacji na linii pro-amerykański rząd PIS – administracja Donalda Trumpa.

Z informacji jawnych (ponieważ nie wiemy, co ustalono za kurtyną), bilans przedstawia się w ten sposób:

Polska dla USA:

1) szczekanie na Rosję, użyczenie terytorium Polski w celu wywarcia nacisku militarnego na Rosję (USA ciśnie Kreml w celu nakłonienia ich do wystąpienia u boku Amerykanów przeciwko Chinom),
2) stanowienie przeciwwagi dla pro-rosyjskiej polityki UE prowadzonej przez Niemcy i Francję,
3) monopol na zakup broni z USA,
4) zakup gazu z USA,
5) wspieranie „majdanu” na Ukrainie,
6) wojskowe wsparcie na misjach w Afganistanie, Iraku, Syrii (dziś polskie F-16 stacjonują w Katarze).

USA dla Polski:

1) wsparcie polityczne względem Rosji, obecność wojsk USA w Polsce – co na dobrą sprawę było nam zbędne, dopóki nie realizowaliśmy polityki USA przeciwko Kremlowi, tym samym USA nie jest wcale „przyjacielskie” tylko realizuje w ten sposób własne interesy,
2) wsparcie polityczne względem UE (gesty dyplomatyczne, naciski na Berlin i Paryż), co w zasadzie nie jest gestem dla Polski, tylko niezbędnym elementem, który pozwala Polsce na brużdżenie Niemcom i Francji w UE, czyli de facto jest to działanie skierowane w celu osiągnięcia celów USA,
3) sprzedaż sprawdzonych w licznych konfliktach systemów uzbrojenia, dość zaawansowanych technologicznie, jednak moglibyśmy te same systemy pozyskać z innych źródeł,
4) sprzedaż gazu dzięki czemu, rynek tego surowca został zdywersyfikowany, ale przecież równie dobrze można kupować gaz z Norwegii czy Bliskiego Wschodu,
5) pomoc w budowie tzw. Międzymorza – które jest dla USA niezbędnym narzędziem nacisku na Francję, Niemcy i Włochy (które są raczej pro-rosyjskie).

Jak widać, na razie, absolutnie ŻADNE działanie USA nie jest bezinteresowne i praktycznie KAŻDE nastawione jest na cel, który realizuje Washington. Tzn. na razie nie zrobili niczego z własnej chęci, co nie służyłoby ich interesom.

Korzyści PL:

1) wsparcie polityczne USA, daje: możliwość przeciwstawienia się autodestrukcyjnej polityce UE (imigranci), możliwość przeciwstawienia się Niemcom, którzy wyzyskują gospodarki słabszych państw, w tym Polski,
2) wsparcie polityczne USA – Międzymorze – amerykański parasol nad projektem międzymorza jest wabikiem dla innych państw, które upatrują siłę projektu właśnie w USA, a nie w słabej Polsce, która jest jedynie prokurentem amerykanów, projekt Międzymorza może okazać się pożyteczną inicjatywą, która pozwoli zbudować przeciwwagę dla zachodniej dominacji w UE,
3) słaba i przyjaźnie nastawiona do nas Ukraina leży w naszym interesie, ale zagrożenie wojną za naszą wschodnią granicą budzi jednak niepokój,
4) dobre wojsko, to zaprawione w bojach wojsko (np. na misjach „stabilizacyjnych),
5) USA naciska Polskę (i nie tylko) na inwestycje w armię, co akurat w naszym przypadku wychodzi tylko na korzyść, owszem planujemy wydać nie mało pieniędzy na modernizację, Obronę Terytorialną, nowy sprzęt, ale z drugiej strony czasy są już niepewne, a kto wie, czy w przyszłości do dyplomacji nie będzie potrzeba dobrego czołgu na postrach.

Zespół Scorpions śpiewał: „Listening to the wind of change”... Dziś rzeczywiście można wyczuć powiew nadchodzących w świecie zmian. Ponieważ to USA było i jest nadal gwarantem naszej niepodległości, nie ma innego wyjścia jak tylko obrać stronę właśnie Amerykanów. Bo nikomu innemu w tej chwili nie zależy na niepodległej III RP.

Odporność na próbę prowadzenia dyktatorskiej wobec Polski polityki UE jest być może dzisiaj największą wartością, jaką zawdzięczamy USA. Dzięki temu przyszły problem „Starej Europy” w postaci mieszanych społeczeństw zagrożonych wewnętrznymi konfliktami i terroryzmem póki co, nas nie dotyczy.

Koszty PL:

1) realizacja polityki USA przez Polskę wiążę się nieciekawą lokalną sytuacją polityczną: wróg ze wschodu (Rosja), wrogowie z zachodu (Niemcy, Francja),
2) bycie prokurentem USA i realizacja celów USA własnymi środkami (terytorium, polityka, wojsko) stawia nas w sytuacji zagrożenia, jesteśmy jednym z pierwszorzędnych celów dla Rosji – jesteśmy niemalże na pierwszej linii politycznego frontu,
3) wydamy bardzo duże środki (choć i tak zapewne za małe w stosunku do potrzeb) na zbrojenia, co nigdy nie jest dobrą inwestycją o ile nie wybucha wojna.

Zagrożenia PL:

1. Najważniejszym zagrożeniem w obecnej sytuacji dla Polski jest ponowny reset stosunków amerykańsko-rosyjskich. Paradoksalnie im na świecie gorzej, tym dla nas lepiej. Konflikt polityczno-gospodarczy USA – Rosja sprawia, że Polska jest bardzo ważnym ogniwem politycznym dla USA. Potrzeba posłużenia się Polską, jest jednocześnie gwarancją naszej niepodległości. Taka smutna prawda.
2. W sytuacji wycofania się USA z polityki w Europie, Polska zostanie osamotniona w UE, projekt Międzymorza rozpadnie się natychmiast, a my zostaniemy sami przeciw wrogo nastawionym wobec nas Niemcom, Francji i Rosji... Francją przejmować się tak bardzo nie trzeba, ale połączone we wspólnym celu dania nauczki niepokornemu sąsiadowi Niemcy i Rosja, są dla nas śmiertelnym zagrożeniem.
3. Drugim ogromnym zagrożeniem dla Polski jest wciągnięcie nas w wojnę na Ukrainie. USA może spróbować sprowokować Putina do inwazji na Ukrainę (przyciśnięty do ściany niedźwiedź, pozostając bez możliwości wyjścia/ucieczki, zaatakuje i zagra va bank). W takim scenariuszu to nie amerykańscy, a właśnie nasi żołnierze wkroczą na Ukrainę w celu „bratniej pomocy” i „ochrony ludności zachodniej Ukrainy” przed inwazją „separatystów”. Oczywiście do otwartego konfliktu NATO vs Rosja nie dojdzie, ale może się tak złożyć, że „wojska stabilizacyjne” NATO nawiążą kontakt bitewny z „separatystami”. Innymi słowy pisząc, Polacy i prawdopodobnie Rumunii będą ginąć za ukraińską niepodległość wobec Rosji.

Czytając powyższe, ktoś może stwierdzić, że dobrze, iż PIS wygrało wybory i skierowało Polskę w takim kierunku polityki międzynarodowej, a nie innym. Że Polska stanowi forpocztę dla amerykańskiej politycznej agresji, ale nie jest dzięki temu ofiarą polityki migracyjnej UE.

W mojej opinii ocena ta będzie błędna. To nie PIS wygrało wybory i wciągnęło Polskę w wir polityki USA. To służby USA mające konkretny pomysł na politykę międzynarodową (presja na Rosję) zamontowały niejako w Polsce rząd, który będzie realizował cele Waszyngtonu. Temu właśnie służył tzw. „Spisek Kelnerów”, którym udało się nagrać setki godzin rozmów byłego premiera Donalda Tuska z... Jego prywatnej rezydencji (bo gdyby podsłuchy mieli tylko u Sowy to jeszcze by tłumaczyło ich rzekomą samowolkę).

PIS straci władzę natychmiast, gdy Trump dogada się z Putinem lub nawet jeszcze wcześniej, jeśli jakakolwiek inna polityczna siła w Polsce obieca Amerykanom lojalność i służalczość. Oczywiście za cenę tańszą, niż ta, jaką bierze PIS.

Ale to już na zupełnie osobny artykuł.

oto Krzysztof Wojczal Krzysztof Wojczal

Prawnik, bloger "krzysztofwojczal.pl" autor książki: "O lepsze wczoraj".
Zainteresowania: geopolityka, gospodarka, polityka, prawo: handlowe, podatkowe, konstytucyjne.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.1
Ogólna ocena: 3.1 (głosów: 10)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzysztof M

USA było i jest nadal

USA było i jest nadal gwarantem naszej niepodległości

Ta niepodległość okupiona jest sporą podległością. I bilans wychodzi mocno ujemny.

oto Krzysztof Wojczal

Jakbyśmy tej "niepodległości"

Jakbyśmy tej "niepodległości" nie oceniali - to jakaś jest. Z drugiej strony jesteśmy wykorzystywani jak tylko się da i z każdej strony. Póki Rosja jest w jednym kawałku i Niemcy nadają ton Europie to nie ma co się łudzić, że będzie inaczej.

Bilans rzeczywiście ujemny, ale z pewnością gdyby nie USA - tego bilansu by nie było. Polska jest zbędna i dla Niemiec i dla Rosji.

oto Dom

Nieprawda

Polska w EU, w NATO mająca dobre stosunki dyplomatyczne z Rosją byłaby państwem dużo silniejszym.
Waszyngton na wojnę o Warszawę z całą pewnością nie pójdzie, ale Berlin albo Moskwa to i owszem.

oto Krzysztof Wojczal

O faktach się nie dyskutuje,

O faktach się nie dyskutuje, a fakt jest taki, że Polska przeszła z radzieckiej strefy wpływów do zachodniej strefy w 1989 roku tylko i wyłącznie w wyniku działań USA i z wyraźną wolą USA. Takie są fakty. Polska straciła niepodległość w 1945' bo USA na to pozwoliło. Takie są fakty.

Obecny porządek światowy istnieje tylko dzięki USA, które pogwałciło uzgodnienia z Jałty i w tej chwili arbitralnie, jako hegemon dyktuje, lub stara się dyktować własne warunki.

Historia pokazuje jasno, że w naszym regionie istnieją tylko 2 możliwości, kiedy Polska jest niepodległa.

1) Gdy Polska jest silniejsza od Niemiec i Rosji
2) Gdy Polską niepodległość gwarantuje USA (co również zostało zagwarantowane przez USA w 1918 roku).

W każdym innym przypadku Polska traciła niepodległość.

Czy dziś jesteśmy silniejsi od Niemiec i Rosji?

Polska w UE jest rozkradana i wykorzystywana i formalnie rzecz biorąc utraciła niepodległość na skutek traktatu Lizbońskiego. Gdyby USA nie trzymało Niemiec na smyczy, to UE dawno przekształciłaby się w dyktat Niemiecko-Francuski z ew. wpływami Włoskimi, który decydował by w każdej sprawie za innych członków UE.

Nie jestem zwolennikiem PIS-u, ale gdyby ta partia nie doszła do władzy, to przyjmowalibyśmy do Polski tysiące NIELEGALNYCH imigrantów BEZ ZAJĄKNIĘCIA.

Tak właśnie wyglądała nasza suwerenność pod opieką Pani Merkel.

oto pioszo54

W każdym innym przypadku

W każdym innym przypadku Polska traciła niepodległość.

Nie do końca prawda, w XVIII w. słaba Polska trwała jako protektorat Rosji,
noale komuś to przeszkadzało.
Znowuż w XIX wieku, Królestwo miało sporą niezależność, ale...
Skąd wynika, że Rosja nie kwapiła się specjalnie do odbierania Polsce niezależności, pod warunkiem, że (słaba) Polska jest jej lojalnym sojusznikiem.

Tak więc, powyższy wpis wydaje misie raczej pokłosiem propagandy niż trzeźwego spojrzenia.

:)

oto Krzysztof M

Polska jest zbędna i dla

Polska jest zbędna i dla Niemiec i dla Rosji.

Racja. Polska, jako satelita USA, jest zbędna i dla Niemiec i dla Rosji. :-)

oto Eowina

Artykuł oddaje rzeczywisty stan polityczny Polski.

Nie ma w nim, natomiast, żadnej szansy na rozwój. Jeżeli Polska będzie w opozycji do Rosji i Niemiec, to z kim będzie handlować i jak się rozwijać? A jakie jest polskie stanowisko w sprawie Chin i Jedwabnego Szlaku. Wszystkie wymienione problemy są limitowane polityką amerykańską. Tego w artykule nie ma, a to jest najważniejsze.

oto Krzysztof Wojczal

Zgadza się - zapomniałem

Zgadza się - zapomniałem nieco o tym, skupiając się na europejskim podwórku. Ale czy Chiny i Jedwabny Szlak są rzeczywiście "najważniejsze"? Na razie wątpię, ponieważ Chiny są daleko, Jedwabny Szlak w powijakach,a USA wznieca kolejne konflikty na terenach przez które ma przebiegać... Jego realizacja jest mimo wszystko mocno wątpliwa...

Co do ograniczania polskiej polityki zagranicznej. Rzeczywiście to występuję, ale w stosunku do tego co mieliśmy kilka lat temu (kiedy to rządziła pro-niemiecka PO) to jesteśmy teraz wolni i niezależni jak ptak w ogrodzie botanicznym (oszklonym) wypuszczony z klatki.

Zyskaliśmy jakiekolwiek pole manewru (choćby w sprawie Międzymorza). Wcześniej relacje były dość feudalne na zasadzie Pan - Wasal.

pozdrawiam i dziękuję za konstruktywny wpis.

KW

oto Andrzej

Bardzo jasne widzenie polityki

rzeczywiście, prawie żadnych przegięć w stronę samozakłamywania się, tak powszechnego dzisiaj w PL.

Inne mam "priorytety" w sprawie zagrożeń. Otóż punkt 3 jest jedynie częścią tego, co jest największym zagrożeniem. A jest nim ekspansjonistyczna Ameryka. Nie jak to się u nas klepie propagandowo "Rosja", a właśnie Ameryka. Widać jej parcie na wschód od 30 już lat, włączanie kolejnych kawałków. Ale "ruskij mir" to jeden most za daleko. Ale Amerykanie nie zwalniają, dzisiaj przełykają Ukrainę, więc kolej na następne. Ten ekspansjonizm czyni z nas pionka w proxy wars, które będą się rozwijały, bo dla USA to żaden koszt, zero, a dla Rosji i Europy - katastrofa. Tak więc największym zagrożeniem jest amerykańska strategia, czego ostatnia ustawa o sankcjach jest już bardzo jasnym sygnałem.

oto Kmieć

Szanowny Panie Andrzeju, dlaczego...

... używa Pan *nowomowy?

*nowomowa - sztuczny język, [...] Charakteryzuje się tendencją do eliminacji jak największej liczby "niepotrzebnych" lub niekorzystnie (z punktu widzenia ideologii państwowej) nacechowanych wyrazów przez zastąpienie ich sztucznymi, ale poprawnymi ekwiwalentami, w celu strywializowania języka (ogłupienie ludności) oraz wyeliminowania nieprawomyślności przez takie przekonstruowanie języka, by niemożliwe stało się sformułowanie w myśli czegokolwiek, co godziłoby w panujący reżim – zarówno poprzez mowę, jak i myśli (tzw. myślozbrodnia).

---------------

P.S. gdy sobie przetłumaczył pański wpis na język ludzki, to ogólnie się z Panem zgadzam.

oto Krzysztof Wojczal

Też tak uważam, z jednym

Też tak uważam, z jednym zastrzeżeniem.

Ponieważ to USA jest gwarantem naszej jako takiej niepodległości - to niestety. Nie mamy wyjścia i musimy iść w forpoczcie diabła na diabelską ucztę.

Albo to, albo utrata całkowita suwerenności, poddaństwo i zniewolenie społeczno-gospodarczo-ekonomiczne wobec innego diabła... Trochę mniejszego, ale mimo wszystko, też złego ;)

Uważam, że nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Jest tylko to trochę mniej fatalne.
pozdrawiam
KW

oto pioszo54

Albo to, albo utrata

Albo to, albo utrata całkowita suwerenności, poddaństwo i zniewolenie społeczno-gospodarczo-ekonomiczne wobec innego diabła... Trochę mniejszego, ale mimo wszystko, też złego ;)

jakiż to może być ten diabeł ?
:)
Mimcy hyba nie, bo z jednej strony Ziemie Odzyskane, a z drugiej proniemiecka i banderowska Ukraina, więc odpadają w przedbiegach.

Wew takim razie, musi Rosja.

Wobec czego winny jest Pan wyjaśnienie powyższego cycatu, który wydaje się być absurdalny.
:)

oto Krzysztof Wojczal

Wyjaśniając, co w mojej

Wyjaśniając, co w mojej opinii było oczywiste - drugim diabłem są Niemcy i UE. Oceny UE mogą być różne i nie ma co się tutaj w komentarzach spierać, bo to jest dłuższa rozprawka. Mocno skrótowo - nie obawiam się niemieckich czołgów po tej stronie Odry. W UE podbój był robiony środkami gospodarczymi, ekonomicznymi i politycznymi. Być może jest to dużo bardziej humanitarny niż ten zbrojny, ale dla narodu podbijanego dużo bardziej niebezpieczny. Jak widać, po wielokrotnych próbach eksterminacji polskiego narodu - wciąż mówimy w j.niemieckim i wciąż możemy uczyć się naszej historii, kultury. Po zakończeniu tego "humanitarnego" podboju może być znacznie gorzej.

oto pioszo54

wpis z 12:29,

wpis z 12:29,

ale mniejsza, w obecnym momencie, przy słabej i zależnej od USA armii, zmiana hegemona nie wchodzi chyba w grę, jednak wydaje mi się naszym być albo nie być - przy wycofaniu się USA z Europy, co jest kwestią 10-20 lat, myślę

oto Krzysztof Wojczal

Zgadzam się. Trzeba liczyć na

Zgadzam się. Trzeba liczyć na to, że do tego czasu (10-20 lat) Rosja się rozpadnie (co jest wysoce prawdopodobne), a Niemcy wpadną w chaos i kryzys (co również jest prawdopodobne jeśli imigranci nie zastąpią niskiej demografii, a do tego zamiast pracować, będą wszczynać wojnę domową i brać zasiłki).

Jestem w tym zakresie optymistą. Tzn., że uważam, że dni naszych obu sąsiadów są policzone, a my musimy przyszły ciężki czas dla Europy jakoś przetrwać i wzmocnić się militarnie - bo w czasie chaosu tylko siła stanowi argumenty.

oto Eowina

Dziwne myślenie Pan prezentuje.

Pan nie liczy na własną mądrość, tylko na głupotę Rosji czy Niemiec. Czemu Pan nie liczy na mądrość Polaków? Czemu nie snuje perspektyw rozwoju dla Polski, a tylko liczy na klęskę sąsiadów?

my musimy przyszły ciężki czas dla Europy jakoś przetrwać

A co będzie jak ani Rosja, ani Niemcy się nie rozpadną?
Trzeba myśleć o Polsce, o przyszłości i dobrobycie, a nie tylko przetrwaniu.

oto Krzych Adam

Szacun.

Nikt tak zabawnie nie potrafi komentować udając, że coś zrozumiał z komentowanego tekstu.

oto Andrzej

@ Też tak uważam,

Myślę, że pan demonizuje. To jest fałszywa alternatywa, postawił pan naprzeciw zmitologizowane, rozdmuchane do niewiarygodnych rozmiarów zagrożenie. Diabolizacja nie służy racjonalnemu myśleniu :-)

Problem jest w zniszczonym mechanizmie kreowania elit, związanych z tą ziemią, narodem, a nie Brukselą czy innymi stolicami. Dzisiejsze elity - czy to PiS, czy PO - nie mają korzeni w tej ziemi, ich związki z tym narodem są .... mizerna powiedzmy.

oto Ryszard

o pożytkach z Trójmorza?

Przed wojną była w Polsce Liga Morska i Kolonialna. Organizacja ta miała wspierać mocarstwowe poczynania polskiego państwa, ponieważ w głowach ówcześnie rządzących Polska była mocarstwem, choćby tylko regionalnym. Iluzje te zostały poddane bolesnej konfrontacji z rzeczywistością we wrześniu 39 r, kiedy wyznawcy tych idei "ratowali insygnia", uciekając z kraju szosą zaleszczycką. W Polsce istnieje co prawda pogląd, że gdyby nie "cios w plecy" to Polska mogłaby się nadal bronić, zapomina się zwykle o tym, że nasi ówcześni sojusznicy nie planowali aktywnych działań na zachodzie, a Niemcy mieli wystarczająco siły, żeby opanować Przedmoście Rumuńskie. Iluzje, a właściwie pogarda dla faktów leżała też u podstaw podjęcia decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego. O czym piszę w innym wątku, Komenda Główna AK doskonale zdawała sobie sprawę z braku uzbrojenia oraz amunicji, co wykluczało większą akcję na terenie Warszawy. O czym chyba nie zdawano sobie sprawy, AK nie posiadała w miarę spójnego planu walki. Efektem była masakra oddziałów powstańczych i brak istotnych sukcesów w walce o strategiczne obiekty. Nie zajęto np. żadnego mostu przez Wisłę. Powstanie Warszawskie miało być demonstracją siły AK wobec Armii Czerwonej. Stało się największą tragedią w historii Polski.
Piszę o tym, ponieważ te wszystkie idee Trójmorza do złudzenia przypominają przedwojenne mocarstwowe brednie, za które państwo i naród zapłacili ogromną cenę. Takie myśli mogą powstawać jedynie w głowach zakompleksionych, małych Napoleonów, których żony biją w domu wałkami od ciasta. Byłby to temat dla satyrycznych kabaretów, gdyby nie fakt, że istnieją na świecie potężne siły, które są zainteresowane w destabilizacji Europy.

Na co liczy polska elita? Jak sądzę, nasza elita dąży do wyrównania z Rosją rachunków, jakie zebrały się na przestrzeni ostatnich 300 lat. W Warszawie zdają sobie sprawę, że Rosja nigdy nie była na Zachodzie tak izolowana jak obecnie. Uważa się ponadto, że przy udziale potęgi Zachodu będzie można rzucić ten kraj na kolana, poczynając od sfery gospodarczej. W Warszawie, podobnie jak w Waszyngtonie uważa się, że rosyjska elita nie tylko jest do cna skorumpowana, ale również słaba pod względem intelektualnym. Uważa się, że rosyjska elita nawykła do luksusu, ale nie do ciężkiej pracy i podejmowania ryzyka. Prawdę powiedziawszy, działania tej elity na przestrzeni ostatnich 10 lat sprawiają wrażenie, jakby Rosji nic nie groziło, tak więc opinie o niej w Waszyngtonie, czy Warszawie nie biorą się z niczego.
Taka ocena rosyjskiej elity może być prawdziwa, ale to nie znaczy, że nie ma w niej ludzi gotowych rzucić wyzwanie Zachodowi. Nie zgodziłbym się jednak, że wkroczenie w tzw. ruski mir jest to "o jeden most za daleko". Nie sądzę, żeby "ruski mir" miał jakiekolwiek znaczenie dla rosyjskiej elity. Gdyby miał znaczenie to polityka Rosji wobec Ukrainy wyglądałaby zupełnie inaczej. Dla rosyjskiej elity rzeczywiste znaczenie ma "rura" i wszystko co się wokół nie dzieje. I tutaj mamy zmianę, gdyż "America first" chce Rosjan z tej "rury" brutalnie zrzucić. Czy w Moskwie nastąpi przebudzenie? Trudno powiedzieć. Kreml liczy znowu na Merkel. Już raz się przeliczył podczas kryzysu na Ukrainie. Niemcy, podobnie jak my Polacy też chętnie wbiją Rosjanom sztylet w plecy i i jeszcze go przekręcą.

Gdybym miał prognozować, to jeżeli nawet Northstream 2 powstanie to Rosja będzie miała dużo niższe profity z eksportu swoich węglowodorów niż dotąd zakładała. To zaś oznacza, że kraj ten nie będzie w stanie wytrzymać kolejnego wyścigu zbrojeń. Zachód liczy na to, że Rosja po prostu imploduje. Chyba, że na Kremlu zrozumieją, że nie można utrzymać choćby obecnego status quo wykorzystując jedynie 20% możliwości tego kraju.

oto Dom

Pełna zgoda

Też tak myślę.

oto Eowina

Przyszłość należy do Chin.

Jak można o Chinach pisać, że są daleko, kiedy 80% towarów, jakie kupujemy, jest pochodzenia chińskiego? To Ameryka jest daleko! To polskie marzenia, złudzenia są w Ameryce. Ameryka sprzedaje rakiety, które produkuje nie dla obrony, ale dla zarobku. To jest najbardziej dochodowa gałąź amerykańskiej produkcji, bo w Ameryce, tak jak w Polsce, wszystko jest z Chin.

Rosja, broni się przed Chinami, ale Amerykańska polityka wewnętrzna, wewnętrzna walka o władzę, powoduje, że Rosja jest używana jako narzędzie walki. Stąd sankcje pchają Rosję w stronę Chin. Rosja nie musi opierać się na Europie. Sprzedaje surowce energetyczne do Chin, Indii, Pakistanu. Europa Rosji potrzebna ze względu na cywilizację. Bo Rosyjska cywilizacja jest pochodzenia europejskiego, konkretnie z Bizancjum.

UE , Niemcy i Francja, oraz inne kraje, potrzebują do rozwoju surowców. Mogą to być surowce z Ameryki, drogie i tańsze z Rosji. Stąd jest amerykańskie parcie na Europę. Amerykańska dominacja światowa jest oparta na dolarze, na amerykańskiej walucie, a euro jest konkurentem. USA stara się gasić siłę Niemiec, a tym samym siłę €.

Polska propaganda jest używana w interesie USA, to nie jest dla nikogo tajemnicą, ale to ma mały wymiar. Polska obecna polityka polega na wewnętrznym zamknięciu - jak kokon. A Międzymorze, tak długo jak Polska musi się zapożyczać i nie jest w stanie inwestować poza krajem większego kapitału, jest nierealne. Morawiecki liczy, że Chiny zrobią Międzymorze. Owszem, Chiny wchodzą w Europę, ale robią to dla siebie, a nie dla Polaków.

PS. Chiny kupiły port w Sri Lanka. Cały port. To martwi Chiny, Indie i USA.
The move worries many China-watchers, including India, Japan and the US.

oto pioszo54

ma Pani rację,

ma Pani rację,
a wpis wątkotwórczy, to tylko nowa odsłona starej propagandy,
która złapała nowy oddech po wygranej Trumpa.
Proszę popatrzeć, ze bez Trumpa nie zostaje z niego nic, tylko czysta siła i zginanie karku.

oto Krzysztof Wojczal

Dziękuję za wykład :) Zgadzam

Dziękuję za wykład :) Zgadzam się z nim w 100%, co nie zmienia faktu, że niestety to USA są naszym gwarantem i to USA ma w tej chwili interesy w centrum i na wschodzie Europy.

Gdyby nie zwrot polityki USA to byśmy dzisiaj grzeczniutko likwidowali kopalnie, prywatyzowali resztki państwowych przedsiębiorstw za pół darmo (jak z aferą próby sprzedaży LOT-u za pół darmo Niemcom), kupowali energię z zachodu, budowali dalej tranzyt "wschód-zachód" który służy Niemcom i Rosjanom i nie dbając o potencjał tranzytu "północ-południe" który Niemcy u nas blokowali, bo cały tranzyt idzie przez Czechy do Niemiec (a przez Polskę jest krócej i szybciej - jeśliby była infrastruktura).

I droga Pani. Gdyby dalej rządziło w Polsce PO-PSL to Komorowski nigdy nie poleciałby do Chin - a "nasza" niemiecka prasa nie zająknęłaby w ogóle o takim projekcie jak Szlak Jedwabny.

A za 20 lat byśmy odbierali paczki z Chin, przez Berlin (jeszcze tak może zresztą być).

Chiny chętnie nawiążą z nami współpracę, ale jeśli nie okażemy się dość silni (i niezależni), by zagwarantować im handel w Europie, to dogadają się z kimś innym. Tak jak Pani raczyła zauważyć - robią to dla siebie nie dla nas. Naszym na razie JEDYNYM plusem jest geografia. I nic więcej.

Proszę również wziąć pod uwagę taki scenariusz, w którym Szlak Jedwabny to tylko chińska propaganda (mająca na celu uderzenie w USA i przeciągnięcie Europy do swojego obozu). Bo na razie transport wodny jest wciąż tańszy od lądowego. Ponadto Jak pisałem wcześniej, przy wojnie na Ukrainie i na Bliskich Wschodzie oraz konflikcie z Rosją --- Szlak Jedwabny to pobożne życzenie.

Póki USA wszczynają wojnę i konflikty na trasie tego szlaku, to nic z niego nie będzie. Więc na razie nie ma co się tak podniecać jedną książką chińczyka oraz zapowiedziom chińskiego rządu. Oni też prowadzą politykę i propagandę i tak jak na słowa amerykańskich polityków, trzeba brać poprawkę na słowa tych chińskich
pozdrawiam
K>

oto Eowina

I tu już Pan zajął się propagandą. ;)

Pisanie co by było gdyby, jest zupełnie bez sensu. Życzeniem jest Pański scenariusz. Ja podaję fakty. Chinskie manewry z Rosją na Bałtyku, to fakt. Były? Były.

Chiny nie robią żadnego obozu. Chiny idą do przodu i zajmują tereny.
Podam przykład: w Manchester w Anglii Chiny mają kupione ogromne tereny. Tam mają już swoje chińskie miasteczko. Ogromne magazyny towarów. I chiński potencjał tam rośnie.
https://en.wikipedia.org/wiki/Chinatown,_Manchester

oto Krzysztof M

Chiny chętnie nawiążą z nami

Chiny chętnie nawiążą z nami współpracę

A to muszą poczekać, aż Wuj Sam pozwoli. :-)

oto KubaG

Dobry tekst. Dodałbym tylko,

Dobry tekst. Dodałbym tylko, że w chwili obecnej nasza wymiana handlowa z USA jest mniejsza niż z Hollandią, żeby nie wspominać o takich krajach jak Niemcy czy Francja. Postawienie się jako sojusznik USA przeciw państwom europejskim (jeśliby doszło do takiego konfliktu np. wobec aktualnych antygazpromowych sankcji) będzie trudne do zrekompensowania. Przeglądając stare dane dit. naszego handlu zagranicznego już widać ile straciliśmy w skutek antyrosyjskich sankcji. Jeśli teraz (to chwilę potrwa bo ciężko z dnia na dzień pozamykać fabryki) Niemcy zaczną szukać poddostawców w innych częściach świata to gospodarczo leżymy.

oto Sol

Chodzi o postawę, a nie czas.

Świat musi się dowiedzieć, kto komu do tej pory robił łaskę. Bo póki co widzi się tylko Polskę na kolanach.

oto Sol

ale nie internet

a starsi nie korzystający z internetu wiedzą kim są Niemcy

oto Eowina

I co Pani tym Niemcom zrobi?

Po co pleść beznadziejne scenariusze? Jest internet i są "polskie obozy koncentracyjne" I co?
Pstro!

oto Krzysztof M

Racja jest po stronie

Racja jest po stronie posiadaczy mediów.

Kwestia definicji "racji". :-)

Jeśli racją jest to, co uda się mediom wcisnąć milionom, to... Ale czy racją jest liczba? Czy racją jest zupełnie co innego?

oto Krzysztof M

Racja jest po stronie silnych

Racja jest po stronie silnych.

:-)))))To wrażenie/złudzenie racji jest po stronie silnych... A nie "racja"... :-)))))

oto sir Galahad

Czytam, czytam i nie pojmuję.

Czytam, czytam i nie pojmuję. Przedstawione są zagrożenia ze strony sąsiadów czyli Niemiec i Rosji. No dobrze a jak taka sytuacja się skończyła w przeszłości? Naszym zbawcą mają być Stany Zjednoczone pod warunkiem, że jesteśmy dostatecznie skonfliktowani z Rosją i Niemcami. Czyli z całym naszym światem bo przepraszam ale takiej Francji już nie ma jak czynnika politycznego. Czemu Autor tak starannie pomija jedyne rozsądne wyjście tj. zaprzyjaźnienie się z wrogami a jeżeli nie da się obydwoma to z jednym? Próba współpracy z Niemcami zaowocowała likwidacją samodzielności gospodarczej i przejściem na pozycję kooperanta pośledniejszego sortu. Skasowany został przemysł zbudowany w czasach zależności od - uwaga - ZSRR. Niemcy mają do nas stale tkwiące pod powierzchnią roszczenia terytorialne. Rosjanie nie mają i praktycznie nawet w czasach Stalina nie mieli żadnych roszczeń na zachód od Bugu. Powiem więcej - z Rosją nie mamy żadnych sprzecznych interesów poza interesami Stanów Zjednoczonych a nie naszymi.
No i, co ważne, Rosja od zawsze potrzebowała i potrzebuje sojusznika - osłony od zachodu. To jedyny kraj, który sporo by stracił gdyby Polskę szlag trafił. I jedyny, który naprawdę może nas skutecznie wesprzeć bo ma w tym interes i siłę by to zrobić. Może naprawdę warto rozważyć zmianę sojusznika? Bo rozpadu Rosji raczej się nie doczekamy bo ten "kolos na glinianych nogach" upada od czasów Napoleona a już na pewno od wojny krymskiej. W międzyczasie potrafili pokonać imperium Hitlera i rzucić rękawicę Stanom Zjednoczonym. Jeśli doczekamy się czyjegoś upadku to ostatecznego rozpadu Ukrainy gdy skończy się amerykańska kroplówka. I na tą ewentualność musimy się przygotować a nie da się z tym niczego zrobić bez współpracy z Rosją. Chyba, że komuś zależy na tym żeby pozostałości po Ukrainie zagospodarowali politycznie i gospodarczo Niemcy. To proszę to wyraźnie napisać.
I bardzo proszę nie łudzić się mamy coś do powiedzenia w sprawie Trójmorza czy Międzymorza.

oto Krzysztof M

W międzyczasie potrafili

W międzyczasie potrafili pokonać imperium Hitlera

Dowożąc amunicję na front Studebakerami. :-)

oto Eowina

Nie ma potrzeby dyskutować o wojnie i skutkach, bo nikt

Polsce nie zagraża.

Można podyskutować o pokoju. PRL trwała 45 lat, to był pokój i budowanie. Po transformacji minęły już 27 lata, też pokoju i budowania. Wkrótce będzie lat 30, czyli 2/3 PRL. Wszystkich biegłych w rachunkach i posiadający zmysł obserwacyjny zapraszam do porównania i posumowania: jak przedstawia się bilans. Polska zyskuje, czy nie? Jeżeli zyskuje, to w jakich dziedzinach itp.

oto sir Galahad

I porównując pamiętać żeby

I porównując pamiętać żeby porównać od jakiego punktu startowała PRL a od jakiego RP. Niektórzy zapominają. Niedawno wyczytałem "mądrość", że to co po wojnie zostało to w PRL zniszczono nic w zamian nie budując. A ja pamiętam swoje dzieciństwo spędzone na zabawach wśród gruzów i szukanie zagubionej broni. Raz znalazłem pół rewolweru a za drugim razem pistolet w gruzach. Ojciec utopił w rzece ku mej rozpaczy:)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.