Niedzisiejszy wywiad (który prawdopodobnie zatrzymał opłatę paliwową ;))))

Rozmowa z prof. dr. hab. Feliksem Grądalskim z Katedry Ekonomii Stosowanej Szkoły Głównej Handlowej

Wszystko wskazuje na to, że rządzący sięgną znowu do naszych portfeli. Pojawiły się plany wprowadzenia opłaty paliwowej…
– W teorii opodatkowania daniny publiczne dzielimy na podatki, składki i opłaty. W tym podziale opłata jest ceną za usługę, którą świadczy organ publiczny na rzecz obywatela np. za wydanie pozwolenia na budowę, za wydanie prawa jazdy, paszportu itp. Istota opłaty paliwowej wyłamuje się z tej klasycznej konwencji. Jest ona nakładana na producenta paliwa przez ustawodawcę i stanowi wraz z akcyzą komponent ceny hurtowej. Cena hurtowa jest podstawą, od której naliczany jest podatek VAT. Mamy więc tutaj do czynienia z sytuacją, w której nalicza się podatek od podatku, w tym przypadku od opłaty. Dlatego też podniesienie opłaty paliwowej na przykład o 20 groszy daje efektywny wpływ do budżetu już w wysokości 25 groszy. Owe 25 groszy zapłaci konsument w cenie paliwa. Konstrukcja, w której konsument płaci podatek od podatku, nie jest rozwiązaniem uczciwym.

W takim razie, czym opłata paliwowa różni się od podatku?
– Co do swej istoty ekonomicznej, niczym. Różni się natomiast semantycznie i przede wszystkim ma inne konsekwencje w warstwie legislacyjno-prawnej. Opłata paliwowa jest dla producenta fiskalnym elementem kosztów produkcji nałożonym przez ustawodawcę i sprawą otwartą jest, czy zostanie ona przerzucona na konsumenta w cenie paliwa, czy też pomniejszy zyski producenta bez zmiany ceny paliwa. Dla gospodarki i społeczeństwa istotny jest makroekonomiczny skutek, a ten może być różny. W zależności od tzw. cenowej elastyczności popytu i podaży na paliwa wzrost opłaty paliwowej rodzi takie same skutki jak podniesienie podatku.

Czyli rząd złamał swoją obietnicę: „Nie będziemy podwyższali podatków”?
– No właśnie, i tu ujawnia się rola semantycznej różnicy. Formalnie rzecz biorąc, to nie jest podniesienie podatku. Możemy więc uznać, że obietnica nie została złamana. Polityk powie: rośnie opłata, a nie podatek.

Projekt ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych zgłoszony został przez grupę posłów PiS. Działali bez wsparcia rządu?
– Wiadomo, jak powstają inicjatywy poselskie. Projekty ustaw w tym trybie rodzą się z reguły w ścisłej współpracy z rządem. Są wygodniejsze dla rządzących, ponieważ pozwalają uniknąć czasochłonnych konsultacji społecznych. Skraca się tym samym ścieżkę legislacyjną.

Dlaczego rząd chce tej podwyżki, skoro kondycja budżetu państwa oceniana jest jako bardzo dobra?
– Są trzy powody, dla których rząd wybrał akurat ten moment dla podjęcia takiej decyzji. Pierwszy związany jest z dużymi wydatkami redystrybucyjno-socjalnymi. Wprawdzie sytuacja budżetowa po pierwszym półroczu jest dobra, ale nie wiemy jeszcze, jaka będzie wartość zwrotów podatku VAT w drugim półroczu. Dotychczasowy wynik może się zmienić. Trzeba się zatem przygotować na sfinansowanie rosnących transferów. Oprócz „500+” dojdą koszty obniżenia wieku emerytalnego. Po drugie, od dłuższego czasu mamy do czynienia z niską ceną ropy naftowej na światowych rynkach. Niewielka podwyżka ceny paliwa, ale „startująca” z niskiego poziomu, byłaby więc łatwiejsza do zaakceptowania. I po trzecie, mamy wciąż niską inflację. Nawet jeśli po podniesieniu opłaty paliwowej inflacja nieco podskoczy, to i tak nie powinna ona przekroczyć celu inflacyjnego, który wynosi 2,5 proc.

Polacy mogą liczyć, że po ewentualnym wzroście ceny ropy naftowej opłata będzie obniżana?
– Nie liczyłbym na to. Raz wprowadzonego podatku rządy najczęściej już nie cofają. Praktyka pokazuje, że mechanizm ten działa w jednym kierunku – zwiększania obciążeń fiskalnych. Wzrost stawki VAT z 22 na 23 proc. jest najlepszym tego przykładem. Obiecywano inaczej.


Jak opłata paliwowa może wpłynąć na całą gospodarkę?

– Paliwa są istotną częścią kosztów wielu firm. Jeśli rosną koszty w gospodarce, to – patrząc od strony podażowej – możemy się liczyć z obniżeniem tempa wzrostu gospodarczego. Z kolei patrząc od strony popytowej, konsument może się liczyć ze wzrostem cen, czyli wyższą inflacją. Zależy to od tego, w jakim stopniu koncerny paliwowe przerzucą wzrost opłaty na cenę paliwa dla konsumenta. Jeśli paliwo jest zużyciem pośrednim wielu firm wytwarzających produkty finalne leżące na półkach sklepowych, to pierwszy impuls wzrostu ceny paliwa przełoży się na wzrost cen dóbr konsumpcyjnych i spowoduje realny spadek wartości naszych dochodów, nawet jeśli nie mamy samochodu i nie kupujemy paliwa. Krótkookresowy efekt w postaci wzrostu nominalnych wpływów do budżetu wcale nie musi oznaczać pozytywnych skutków makroekonomicznych i społecznych, w szczególności wówczas, kiedy mamy do czynienia już z wysoką skalą fiskalizmu państwa. A tak jest właśnie w przypadku Polski.

Państwowe koncerny paliwowe „pomogą” w utrzymaniu cen na dotychczasowym poziomie?
– W sytuacji gdy Skarb Państwa dysponuje pakietem kontrolnym akcji największych producentów paliw, można sobie taką sytuację wyobrazić. Najwięksi dostawcy mogą na jakiś czas obniżyć swoje zyski. Miało to już zresztą miejsce za rządów Platformy Obywatelskiej. Prawdopodobnie wówczas, na skutek presji politycznej, krótko przed wyborami, zarządy największych firm paliwowych „pilnowały”, aby cena litra benzyny nie przekraczała 5 zł.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Tomczyk

___
Tekst opublikowany na portalu Naszego Dziennika

Piotr Tomczyk

Publicysta, piszący w "Naszym Dzienniku"

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 2)

Dyskusja

oto Andrzej

nie będzie opłaty - nie będzie dróg, ale po co drogi?

Opłata paliwowa jest najbardziej logicznym miejscem poboru środków na budowę dróg. Płacą ci, którzy używają. Nie ma lepszego.

Nie będzie rozwoju sieci dróg i remontu? a co tam, przecież niepotrzebne są drogi, nieprawdaż? przecież sytuacja polityczna nie sprzyja - zadyma o sądy powstrzymała drogi.

Jak oni w tym PiS-ie to robią? Tylko taktyka?

oto TBM

opłata na drogi

cytuję Andrzej:

Opłata paliwowa jest najbardziej logicznym miejscem poboru środków na budowę dróg. Płacą ci, którzy używają. Nie ma lepszego.

Zgoda, to najlogiczniejsze. Ale w paliwie jest już tyle opłat, że drogi można by za nie nie tylko remontować, ale i ogradzać złotymi barierkami.

Oburzenie wzięło się nie z formy i metody tylko z poziomu łupienia kierowców.

pozdrawiam
TBM

oto TBM

fakty

To raczej Ty odpychasz fakt, że poziom podatków w paliwie dawno przekroczył zdrowy rozsądek i już jest jednym z hamulców rozwoju. Podwyżka jest niemal bezczelnością władz. Celowy fundusz drogowy spokojnie można utworzyć przeznaczając na niego część dotychczasowych podatków w paliwie.

Kto więcej jeździ i więcej zużywa drogi powinien płacić więcej. Zgoda. Ci co nie jeżdżą dorzucą się w podniesionych cenach. To ma sens moim zdaniem. Ale wysokość... ile byś uznał za przesadę? 5 zł? 10? 15? Rząd takie pieniądze też by potrafił wydać i nawet usprawiedliwić ich zebranie naszym dobrem i koniecznością zrobienia czegoś dobrego.

Chodzi o wysokość obciążeń a nie formę poboru.

pozdrawiam
TBM

oto Andrzej

no masz rację, nie chcemy podatków

ale ja uważam, że to "niechcenie" to ślepa uliczka, to polski anarchizm rodem z I RP. Że problemem w Polsce są dochody, zarobki, odebrany rynek przedsiębiorcom i uwłaczająco niskie jak na EU - płace. Ale o tym - cicho sza!

Ale o przeniesieniu części konsumpcji z prywatnej na publiczne inwestycje - larum biją.

Więc mamy różnice w priorytetach :-)

oto TBM

podatki w ogóle i w szczególe

Trochę odwracasz problem. Najpierw rozszerzyłeś niechęć na wszystkie podatki a potem z tej (już) całości wybrałeś zupełnie inny kawałek. Takie pars pro toto pars ;)

Masz racje pisząc:

problemem w Polsce są dochody, zarobki, odebrany rynek przedsiębiorcom i uwłaczająco niskie jak na EU - płace.

ale ten watek jest poświęcony nie temu wszystkiemu, tylko dołożeniem dodatkowego podatku do już istniejących.

Opodatkowanie pracy jest w Polsce na granicy zdrady narodowej, gnębienie małych przedsiębiorstw biurokracją i podatkami już tę granicę przekroczyło moim zdaniem. Tak, wszystko to prawda - ale nie o tym jest ten wątek.

Więc o tym - cicho sza - ale tylko w tym wątku.

pozdrawiam
TBM
ps
jakoś tak na przełomie wieków istniejący wtedy podatek drogowy (który sam płaciłem, więc pamiętam, że był) został włączony w cenę paliwa. Kierowano się wtedy (rozsądną moim zdaniem) zasadą, którą i Ty podnosisz, że kto więcej jeździ ten więcej płaci. Nie pamiętam, kiedy został z ceny paliwa wyłączony. Podejrzewam, że nadal tam jest.

oto Mar.Jan

To jest nieprawda!

Opłata paliwowa jest najbardziej logicznym miejscem poboru środków na budowę dróg. Płacą ci, którzy używają. Nie ma lepszego.

Nie ma w tym zadnej logiki! Z dróg korzystają wszyscy, którzy podrózują drogami: nie tylko kierowcy, ale i pasażerowie. Nie tylko pasażerowie ale równiez klienci wszystkich sklepów! Przecież za paliwo płacą wszyscy dostawcy towarów do sklepów.
A to oznacza, że wzrost cen paliwa dotryka wszystkich, chociaz oczywiście w róznym stopniu.
Rząd zbiera pieniądze z róznych źródeł, wrzuca je do jednego worka, który się nazywa dochody budżetu. w drugim worku ma wydatki z budżetu. Akurat ktos będzie sobie głowe zawracał pilnowaniem, czy wydatki na drogi ida z opłaty paliwowej. Firmy paliwowe wpłacają wiele róznych podatków i opłat i konia z rzędem temu, co wyliczy w jaki sposób opłata paliwowa zostala podzielona między te wszystkie podatki i opłaty.
To jest zwykłe mydlenie oczy, takie gadanie, że opłata paliwowa słuzy budowie dróg!
Budowie dróg służy zaplanowany budżet. Tyle, ile pieniędzy w budżecie rząd przeznaczy na budowe dróg, tyle wybuduje. To dotcyzy dróg krajowych. Aby poprawić sobie statystyki ekonomiczne kiedys którys rząd scedował utrzymanie dróg lokalnych na gminy. Tyle, że sa gminy biedne i bogate, zależnie od tego jakie przedsięwizęcia ekonomiczne tam istnieją i ile pieniędzy gmina może skosić. Człowiek jedzie porzadna lokalna drogą, mija tablicznke z nazwa nowej gminy i nastepuje urywanie zawieszenia na dziurach.
Tak to wygląda.
Tymczasem drogi służą wszystkim i wszyscy na te drogi się składają płacąc podatki. rząd powinien wyasygnowac dla gmin tyle kasy ile trzeba na utrzymanie dróg, bo to jest interes ogólnospołeczny, zamiast umywac ręce.
W ogóle rząd jest wyłacznie po to, aby utrzymywac drogi, rury z woda i ściekami, policję, wojsko i sądy. To sie nazywa: infrastruktura państwa.

oto Mar.Jan

Z takiego podejścia wynika, że jeśłi w jakiejs gminie

miejscowa ludnośc nie ma potrzeby utrzymywania dróg publicznych, bo miejscowi jeżdżą traktorami i wozami konnymi, które asfaltowych dróg w ogóle nie potrzebują, to w ogóle drogi publiczne moga z takiej gminy zniknąć.
Jeśli ja nie latam samolotami, to moge odmówić placenia podatków na budowe lotnisk i kontrolę przestrzeni powietrznej, tak?

Przeciez takie podejście do podatków jest bez sensu.
Podatki sa potrzebne na utrzymanie infrastruktury państwa. Za te infrastrukturę powinien odpowiadac rząd. Podział tej odpowiedzialności na lokalne władze prowadzi do tego, że lokalne drogi w zapyziałych gminach są dziurawe, a po lasach walaja sie smieci.
Gdyby całkiem pozostawic utrzymanie dróg w gestii gminy, to zaraz mielibyśmy do czynienia z taką sytuacja, że mieszkańcy gminy odmówiliby płacenia podatków na utrzymanie lokalnej drogi po której jeżdża zamiejscowe samochody, zwłaszcza tiry czy autobusy. Pojawiliby sie pomysły, żeby na granicy gminy postawic rogatki i pobierac opłaty za przejazd po "ich" drodze.
Wtedy pozostało by juz tylko wyprowadzić sie do bardziej normalnego kraju, chocby do Niemiec, gdzie państwo utrzymuje drogi i nie pobiera opłat nawet od zagranicznych turystów.

oto Ireneusz

Nic się "nie pojawili"

Pojawiliby sie pomysły, żeby na granicy gminy postawic rogatki i pobierac opłaty za przejazd po "ich" drodze.

Rogatki są na każdej z autostrad - zbudowanych z pieniędzy z budżetu.
Przypominam zaś obu Panom - około roku 2000 rządzący wtedy chyba u Millera minister infrastruktury WPROWADZIŁ już taką opłatę na drogi do paliwa!!! Argumentował to tym, że dotychczasowe opłaty paliwowe nie idą na drogi, bo znikają w budżecie.
Czyżby pamięć była aż tak krótka? To był ten długi minister, który zbudował najkrótsze w historii drogi. Czy to nie był minister Pol? Podatek wprowadził. Na budowę i utrzymanie dróg.
Gdzie są te pieniądze?

oto Ireneusz

Wykonawcy nie zaciągali kredytu

Kredyt dostał zleceniodawca. A zleceniodawca to budżet. Nawet jeśli udaje, iż nim nie jest. Pojawiły się też dopłaty z Unii, które zostały wpłącone pod warunkiem wcześniej zgromadzonych środków po stronie zleceniodawcy. Oczywiście wybór banków do kredytowania też pewnie nie był taki otwarty.
A4 od Katowic do Krakowa jest typowym przykładem tego, o czym piszę.
Szlabany na drogach to jest symbol III Świata. Typowe oznakowanie niewolnictwa finansowo gospodarczego.

oto baba jag

Szlabany są

w Irlandii,Austrii (na dwóch tunelach) we Włoszech ( na wjazdach), we Francji,w Portugalii, w USA (tam są również bramki ukryte),w Chorwacji ,a w Hiszpanii nie wiem bo omijałem płatne drogi

oto Ireneusz

Nieporozumienie

Co innego jeden szlaban na wjeździe na zbudowaną za prywatne pieniądze autostradę. Prywatne! A trzecioświatowe jest poszatkowanie autostrad na płatne odcinki, gdzie jeden z drugim nie jest w stanie się dogadać celem określenia ryczałtu z winiety.
Tunele i ekstremalne wiadukty/mosty to inna broszka. Łatwiej jest pobrać jednorazowo opłatę, niż zmuszać ludzi do winiet i ryczałtów - w interesie użytkowników właśnie. Więc proszę nie mieszać różnych rzeczy. A co do Chorwacji - też mają trzecioświatowe reguły gry wprowadzone przez I Świat.

oto baba jag

Autostrady portugalskie

nie są prywatne, to samo dotyczy autostrad francuskich i włoskich,a pewno i hiszpańskich. Prywatność tych ostatnich jest fikcyjna tak samo jak i prywatność polskich autostrad.Włoskie autostrady też nie są prywatne. O ile wiem nigdzie w Europie nie wybudowano żadnych dróg za prywatne pieniądze.

Francuskie włoskie i hiszpańskie autostrady obsługują koncesjonariusze.Ale to nie oni to budowali. To jest taki sam twór jak GDKiA, tyle tylko, że faszystowski, Jak Autostrada Wielkopolska,czy ta zarządzająca A4

https://pl.wikipedia.org/wiki/Autostrade_per_l%27I....

I tak nigdy się nic w tym faszystowskim ustroju nie dowiemy,a doić nas będą bandyci na wszystkie sposoby. Prawda jest bowiem taka,że jedyny uczciwy sposób to winiety i są one w całych Austro-Węgrach (poza Chorwacją) i Szwajcarii Niepłatne drogi są w sercu Europy czyli Niemczech,Holandii Belgii,Luksemburgu i Alzacji(główna A35 jest niepłatna). Ja tak myślę,że jak się będzie ten syf rozpadał to powstaną neo Austro-Węgry a Alzacja odpadnie od Francji. Reszta jak Hiszpania, Portugalia, Włochy wrócą na swoje pozycję ograbionych i nędznych kraików Europy, w których ludzie umierali z głodu. Przejścia graniczne te co widziałem stoją nadal i problemu z ich uruchomieniem nie będzie. A Niemcy dodatkowo dalej mają w sejfach swoje marki. Tyle tylko,że co na to główny sprawca tego upodlenia,wujek zza wielkiej wody?

oto Mar.Jan

Prosze nie pisac glupstw!

Dlatego rzad zlecil budowe autostrad podwykonawcom bo nie mial na to pie iedzy a Tusk strasznie chcial sie wykazac sukcesem. Osobiscie znam ptzypadek wielkiej spolki skarbu panstwa ktora zaangazowala sie naiwnie w budowanie autostrad jako firma budowlana i ledwie sie wywinela od bankructwa, tylko dzieki temu ze to spolka skarbu panstwa a nie prywatna. Mimo to musiala zredukowac zatrudnienie z 16000 pracownikow do 3500. Kilkadziesiat firm prywatnych praktycznie splajtowalo. Jak mozna mowic ze rząd finansowal budowe autostrad? To byl jeden z wielu ptzekretow finansowych, tzw. podpucha. Rzad wpuscil podwykonawcow bo nie mia pieniedzy.

oto baba jag

Rząd niczego nikomu nie zlecił

Zlecało państwo polskie poprzez GDDKiA.Czuwa nad tym CUPT. Firmy nie dlatego bankrutują,że nie ma kasy , a dlatego ,że polski system odzyskiwania pieniędzy i płacenia VAT i ZUS jest do dupy. Nawet nie ,to zbrodniczy system zbudowany przez styropianowych skurwysynów,obliczony na permanentny rabunek.Ja błagam

Rzad wpuscil podwykonawcow bo nie mia pieniedzy

. nie pisz Pan czegoś czego Pan nie rozumie.

oto Terebesz

Opłata drogowa a drogi

Związek między pobieraniem lub zaniechaniem opłaty drogowej a budowaniem lub niebudowaniem dróg nie istnieje. W cenie paliwa już jest od dawna jakoś tam nazwana składka zbierana rzekomo na drogi i wydana na coś innego. Teraz wymyślili nową składkę i też po jakimś czasie przeznaczą ją na coś innego, za kilka lat będzie kolejna. Nie może być zgody na takie rzeczy.
Słyszałem już głosy, że PIS wycofuje się rakiem z tego pomysłu. Przypomina mi się "Paragraf 22", w którym jakiś generał systematycznie ogłaszał, że w niedzielę będzie defilada, po czym ją odwoływał. Uznał mianowicie, że dobrze by wojsko zdawało sobie sprawę że jakby co, to może ich w każdej chwili zmusić do defilowania, ale chwilowo nie zmusza i niech się cieszą.
Morawiecki robi gorszy "piar" dla rządu niż cała totalna opozycja razem wzięta.

oto Mar.Jan

Niestety, we wskazanym dokumencie dane sa chyba z Księzyca:

opłata paliwowa od benzyny wynosi ponoć 1,29 zł od litra benzyny i podobno jest to 13% ceny hurtowej netto. Jesli cena hurtowa netto wynosi 43% ceny brutto czyli 1,89 zł netto od 4,30 brutto, to 13% ceny netto wynosi 24 grosze a nie 1,29 zł.
Opłata 1,29 zł netto to 68% ceny hurtowej netto a nie 13%.
Chyba że autorzy stosuja jakąs inną matematykę, w której 1 procent wcale nie równa się jednemu procentowi w matematyce szkolnej.
p.s.
Ponieważ jednak nieznana jest inna matematyka z innymi procentami, to oznacza, że mówiąc niby to samo o tych samych elementach ceny jednak wszyscy mówia o czym innym, czyli nie ma jednoznaczności w opisach. Czyli to, że jakis urzędnik cos o tym mówi, kompletnie nic nie znaczy, bo nie wiadomo co właściwie ma na mysli.
Wynik jest taki, że PiS cały czas przekonuje, że podatki nalezy bezwzględnie obniżać, a wskutek tego podatki cały czas rosną.

oto adam_54

nieprawda że nieprawda, czyli prawda...

to jest nieprawda:

Dawniej każdy kto miał samochód płacił podatek drogowy. W latach 90-tych , pod pozorem ułatwień włączono podatek drogowy w cenę paliwa.
Tak więc...

W cenie paliwa już jest od dawna jakoś tam nazwana składka zbierana rzekomo na drogi i wydana na coś innego.

!

oto Ireneusz

Dokładnie tak

Następnie przyszedł 2001/2002 i wprowadzono następną składkę na drogi tłumacząc niewinnie, że poprzednia składka "zaginęła" w budżecie i nie ma nadal finansowania budowy i utrzymania dróg.
Dziś rzecz się powtarza. I nadal nikt nie reaguje na skandal.

oto chłop jag

W końcu rzeczone paliwo

to ciecz i woda to także ciecz - więc podwyżki za wodę - mamy jak w carskim banku - tołażysze.
Wniosek?
Forsa z podwyżek za wodę pójdzie tam - gdzie poszłaby forsa z podwyżek za paliwo i na pewno nie chodzi tutaj o polskie drogi - tołażysze.

oto Mar.Jan

"Najwięksi dostawcy mogą na jakiś czas obniżyć swoje zyski."

A ja ciągle nie mogę sie dowiedziec jakie wlaściwie sa te zyski z litra przykładowej beznyny. Wedle danych analitycznych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego) marża handlowa na benzynie wynosi 3% ceny brutto. Zdaje się, że głownym źródłem zysku firm handlujących paliwami jest wlasnie marża handlowa. Zatem przy cenie 4,30 za litr benzyny ta marża wynosi ok. 15gr/ Jakim cudem zatem firmy paliwowe moga ukryc opłatę paliwowa w wysokości 20 gr/l w tej marzy nie podnoszac ceny?
To jest bardzo ciekawe zadanie z arytmetyki dla panów pomysodawców tej podwyzki, którzy solennie zapewniaja, że nie spowoduje to zadnego wzrostu cen paliw. Znaczy co? nakażą koncernom paliwowym ponosić straty na handlu paliwami?
Przeciez to się kompletnie kupy nie trzyma!
Taka opłata MUSI spowodwac znacznie większy wzrost cen paliw, bo przeciez dostawcy czegokolwiek dla firm paliwowych również podniosa seny swoich usług, Więc wzrost ceny plus wzrost VAT plus wzrost kosztów innych spowoduje wzrost ceny paliw ok. 30 gr/l. TO jest moja prognoza. Ale oczywiście PiS już się rakiem wycofuje licząc na wielką wdzięcznośc konsumentów, których najpierw idioci nieumiejący rachowac wystraszyli i zdenerwowali, a teraz prezes Kaczyński robi nam łaskę niebywałą!
Rządy socjalistów potrafią zniszczyc każda gospodarke szybciej niż wojna!

oto Terebesz

Uporządkujmy:

Zgadzam się z kol. Andrzejem co do tego, że podatek na budowę dróg powinien być wliczony w cenę paliwa, jest to logiczne, skuteczne i sprawiedliwe - z tym nie dyskutuję. Można ewentualnie myśleć nad czymś takim, że podatek od paliwa sprzedanego w stacji przy drodze krajowej posłuży budowie dróg krajowych, przy gminnej - gminnych i tak dalej. Nie w tym rzecz. Moja wątpliwość dotyczy tego, czy i w jaki sposób rząd zagwarantuje, że pieniądze z podatku drogowego pójdą na drogi, a nawet jeśli, to czy kolejny rząd poczuje się tym zobligowany kiedy na coś innego mu zabraknie?

Moim skromnym zdaniem podatków pod różnymi nazwami mamy już dość. Od władzy oczekujmy porządków, i to grubych, po stronie wydatków budżetowych, bo tam marnują się nasze pieniądze. Dopiero po dokonaniu takiej czystki, mając pełną jasność co do tego, na co idą podatki i że nic bokami nie wycieka, grupa trzymająca władzę miałaby moralne prawo wprowadzać nowe podatki celowe. Że wprowadzeniu takich podatków musi towarzyszyć stosowna obniżka danin dotychczasowych nie chciałem już wspominać zakładając że na tym portalu dyskutują ludzie o prawicowych poglądach. Wspominam jeno w ramach porządkowania.

oto Andrzej

@ Terebesz

każda argumentacja jest dobra, gdy się chce pominąć istotę rzeczy. A nią jest fakt, że pieniądze na drogi trzeba gdzieś zebrać. Najlepiej w najprostszym i najbardziej logicznym miejscu.

ale zawsze można postawić pięknie brzmiące, ale ZAPOROWE warunki: jak będziesz piękna i młoda, to ci zrobimy operację, droga babciu ;-)

prawicowości nie kojarzę z demo-liberalizmem, mówiącym: podatki (a więc państwo) to mój śmiertelny wróg, a same podatki to grabież. To jakaś pseudo-prawicowość.

oto Terebesz

wiem, ze trzeba zabrać.

Proszę nie robić ze mnie potwora, idioty, a nawet demo-liberała. Odżegnuję się od wyżej wymienionych trendów intelektualnych.
Drogi lokalne są potrzebne i środki na nie muszą być skądś pozyskane. Pan uważa, że skoro dostrzeżono nową potrzebę (dwa tygodnie temu jeszcze tej potrzeby nie było), to władza ma prawo nałożyć na poddanych nowy podatek. Ja upieram się, że środków na ten cel należy w pierwszej kolejności szukać w budżecie, tylko trzeba w tym celu przeprowadzić porządny audyt i polikwidować przynajmniej niektóre bezsensowne wydatki. Władza która mimo obietnic przedwyborczych nie ma ochoty albo kompetencji uporządkować tej stajni Augiasza i zamiast tego wymyśla nowe daniny po ludzku traci twarz i nie wiem co to ma wspólnego z demoliberalizmem (chyba że ów trend z piekła rodem tożsamy jest z wymaganiem uczciwości i kompetencji od rządzących naszym krajem).
Na koniec uprzejma prośba do pana Andrzeja. Proszę łaskawie wskazać w moim wpisie miejsce, które zasugerowało Panu że "państwo to mój śmiertelny wróg".

oto Terebesz

Rozumiem.

Różnimy się zatem co do tego, że ja uważam, że aktualny, skądinąd popierany przeze mnie od czasu do czasu, rząd powinien jako priorytet uporządkować odziedziczone po poprzednikach bezsensowne wydatki z budżetu i dopiero potem myśleć o nowych daninach, Pan zaś twierdzi, że jest moralnym prawem rządzących nakładać podatki ilekroć zauważą potrzebę nie przejmując się marnotrawieniem pieniędzy z podatków istniejących. Jeżeli coś uprościłem, proszę o korektę.

oto Mar.Jan

Mam wrażenie, że to przeciwko mnie więc skomentuję:

Po pierwsze: prosze zwrócić uwagę na słowa z omawianego artykułu (najwazniejsze wytłuściłem):

Jeśli paliwo jest zużyciem pośrednim wielu firm wytwarzających produkty finalne leżące na półkach sklepowych, to pierwszy impuls wzrostu ceny paliwa przełoży się na wzrost cen dóbr konsumpcyjnych i spowoduje realny spadek wartości naszych dochodów, nawet jeśli nie mamy samochodu i nie kupujemy paliwa. Krótkookresowy efekt w postaci wzrostu nominalnych wpływów do budżetu wcale nie musi oznaczać pozytywnych skutków makroekonomicznych i społecznych, w szczególności wówczas, kiedy mamy do czynienia już z wysoką skalą fiskalizmu państwa. A tak jest właśnie w przypadku Polski.

Po drugie: ja jestem prawicowcem, konserwatystą i liberałem w jednej osobie i wcale nie uwżam, że podatki to mój śmiertelny wróg. Nie uważam tez samej zasady ściągania podatków za grabież. Niczego podobnego nie twierdzi tez żaden przytomnie myślący zwolennik kapitalizmu, liberalnej gospodarki i prawicowego światopoglądu.
To sa wyłacznie pańskie złośliwości na ten temat, których źródłem jest pan we własnej osobie.
Natomiast wielu zwolenników konserwatywnego państwa i liberalnej gospodarki uważa, że podatki w Polsce sa zbyt wysokie, państwo jest zachłanne i zmierza w kierunku totalitaryzmu, to znaczy ustroju, w którym państwo o wszystkim decyduje, a bez państwa nikt nic nie może postanowić ani zrealizowac. Wszystko pod totalna kontrolą. Zakres tej kontroli poszerza się nieustannie od czasu, gdy rządy przejęło SLD w latach 90-tych.Od tego czasy skończyl się w POlsce szybki rozwój ekonomiczny. Jeśli ktoś nie potrafi tych wszystkich faktów skojarzyc z podstawami ideologicznymi, to jest jego osobisty problem, ale nie jest to dostateczny powód do krytyki moich poglądów.
I po trzecie powtórzę: aby budowac drogi rząd wcale nie musi wprowadzac specjalnego podatku. Musi tylko uwzględnić koszty budowy dróg w wydatkach budżetu.
Jedynym skutkiem wprowadzenia finansowania dróg z dopłaty do paliwa jest skomplikowanie sposobu finansowania i rozliczeń.
Jedynym powodem chęci wprowadzenia jest potrzeba UKRYCIA kolejnego podatku pod szumną nazwa konieczności remontowania dróg.
Skoro ja to wiem, to wykluczam, żeby minister finansów nie wiedzial! Infrastruktura drogowa jest wspólna dla całego państwa. Nie powinno byc lokalnie zarządzanych i finansowanych dróg, ponieważ z pustego i Salomon nie naleje, a skutki tego przysłowia są takie, że lokalne drogi w biednych gminach sa coraz bardziej dziurawe, zagrażąjąc bezpieczeństwu podróznych.
I to jest skandal, którego przyczyny właśnie wskazałem.

NA koniec: gdyby uświęcic taka zasade, że jak rząd ma zamiar coś wybudowac albo wyremontować, to wprowadza celowy podatek, to byłoby to prawie powrót do czasów, kiedy na wypadek wojny Sejm uchwalał specjalny podatek dla posiadaczy ziemskich. Tylko, że w czasach pokoju zadnych podatków obywatele nie płacili, a król utrzymywał swój dwór z własnego, królewskiego majątku. A posłowie posłowali za swoje prywatne pieniądze, bo bycie posłem króla polskiego to był zaszczyt!
Strasznie nisko upadliśmy jako społeczeństwo od tamtych czasów.
p.s.
żeby ktos sobie nie pomyślał: nie wychwalam ustroju Polski za czasów pierwszej demokracji szlacheckiej, tylko przypominam jak było. Gdyby którys król wpadł na pomysł ustanowienia podatku dochodowego w wysokości 18% od minimalnych dochodów, to by go okrzyknięto złodziejem i na szablach rozniesiono!

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.