Luźna rozprawka na temat prawa naturalnego człowieka vs wybory

Napisałem TUTAJ. Po przeczytaniu powtórnym stwierdziłem, że warto wyciągnąć ten tekst jako blog, aby dać szansę Czytelnikom na rozwinięcie tego tematu. A temat prawa naturalnego jest cały czas traktowany marginalnie, lub częstokroć w ogóle nie znany lub mylony z prawem dżunglii i prawem przetrwania.
--------------
Często prawo naturalne jest utożsamiane z prawem człowieka do życia czy z deklaracją praw człowieka, etc. Nic bardziej mylnego i cząstkowego. Zgodnie z tezą filozofów antycznych, a rozwiniętą przez Augustyna jest to, że Twórca człowieka wyposażył go w naturę. Naturalnym więc dla człowieka jest to, co jest zgodne z jego naturą. Stosowanie się do pewnych wbudowanych praw pozwala więc człowiekowi nie dość, że być w zgodzie z własną naturą, to jeszcze budować przy tym dobro. Tylko wtedy człowiek uzyska własne spełnienie. Naturalnym dla człowieka jest więc zapewnienie sobie bezpieczeństwa (prawo do życia). Należy przy tym pamiętać, że w naturze czlowieka jest sacrum oraz profanum. Zapewnić sobie więc musi bezpieczeństwo na wielu poziomach, zazwyczaj w oparciu o społeczność - sąsiedztwo - plemię - naród. W naturze człowieka jest więc i poddanie się dobremu wodzowi, ale i poczucie indywidualizmu oraz wolności. W zakresie sacrum szuka oparcia tak samo, jak w zakresie profanum. To jest nieustanna walka kompromisów i wyborów, ustępstw i zwycięstw. Człowiek jest wielowymiarowy i jest zdolny do popełniania błędów. Co więcej, błędy są wpisane w nature człowieka. Dlatego też każdy człowiek podejmując decyzję świadomą musi mieć do wyboru dwie skrajności. I do tego doprowadza przez odrzucanie całej bylejakości, która nie jest poprawnie skontrastowana. Każdy wybór z palety wielobarwnej jest wyborem tylko i wyłącznie emocjonalnym i nieracjonalnym. Proszę zauwazyć, że manipulowanie człowiekiem zaczyna się z chwilą, gdy dostarcza mu się paletę śmieci licząc na brak racjonalności i wzbudzając emocje - grając na nich w reklamach czy wyborach proporcjonalnych. Takie nienaturalne podejście do człowieka gwarantuje zwyciętwo manipulantów. Człowiek stara się temu przeciwdziałać - to opisuje prawo Duvergera.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (głosów: 3)

Tematy: 

Dyskusja

oto Dubitacjusz

P. Ireneusz pokazał, że JOW jest najnikczemniejszą z ordynacji

Pozostając przy najbardziej ogólnym podziale opcji politycznych, na dwie osie: gospodarczą (socjalizm-liberalizm) i światopoglądową (liberalizm-konserwatyzm) mamy już cztery opcje. To jest absolutne minimum możliwych opcji.

Prawo Duvergera - jako efekt JOW - redukuje realny podział do dwóch partii, który skłania do manicheizmu. Ponieważ partie starają się zlepić jak najwięcej elektoratu z podstawowych 4 opcji, odchodzą od merytorycznego programu w kierunku podsycania emocji. Gdy program jest niewyraźny, trzeba demonizować przeciwnika, by zostać wybrany przez jego elektorat negatywny. Jest to szatański projekt destrukcji i budowania trwałego podziału w społeczeństwie.

Paradoksalnie, beneficjentem budowania podziału na "dole" jest powstanie sitwy na górze. Zabetonowany układ władzy może wybierać do debaty publiczne tematy wygodne w budowaniu emocji (np. sprawa aborcji), by ukrywać przed społeczeństwem cały obszar, w który zachodzi zgoda ponad podziałami. Realny wybór jest zastępowany fałszywym, wygodnym dla systemu.

Zabetonowanie duopolu polega na tym, że realny próg wyborczy tworzy bariera negatywnego elektoratu. Istnieje bardzo liczny elektorat, który zagłosuje na partię "Prawą", tylko po to by nie wygrała partia "Lewa". Z drugiej strony mamy symetryczny elektorat. Manichejska logika systemu zmusza zainteresowanych polityką wyborców, by wbrew własnym poglądom popierali tzw. "mniejsze zło".

To oni decydują o zabetonowaniu duopolu, jednak to nie oni wskazują, kto w tym momencie "wygra" tę ustawioną grę. Szalę przechyla grupa środka - ludzi, którzy polityką się interesują, a decyzją podejmują na podstawie sztuczek marketingu politycznego.

JOW zatem jest podwójną nikczemnością, trumfem manipulacji nad rozumem i wolną wolą.

oto Krzych Adam

Rany Julek, dogmatyzm zwolennika systemu "burdel i serdel"!

Pozostając przy najbardziej ogólnym podziale opcji politycznych, na dwie osie: gospodarczą (socjalizm-liberalizm) i światopoglądową (liberalizm-konserwatyzm) mamy już cztery opcje. To jest absolutne minimum możliwych opcji.

To nie jest żadne minimum możliwych opcji politycznych, ale maximum. Przez stworzenie systemu wyborczego umożliwiającego, a nawet wymuszającego pójście w wodzostwo w partiach zwiększa się jedynie ilość partii działających w danym kraju na niwie politycznej, ale nie ilość opcji politycznych. Pójście zaś w model wodzowski partii wynika z czysto pratktycznych względów, bo skuteczności w walce buldogów - czy to pod dywanem czy na nim.

Stąd agrarna II RP miała kilka partii ludowych, wykorzystujących różnice w statusie poszczególnych grup ludności wiejskiej, by sobie wyrobić nisze korzystne nie dla całej ludności wiejskiej, czy całego narodu, albo całego państwa, tylko dla korzyści doraźnych swych gremiów wodzowskich. Obecnie w krajach Zachodu, mających tzw. "proporcjonalne" ordynacje wyborcze zaciekle z sobą walczą programowo mało różniące się partie dobijające się poparcia u w gruncie rzeczy tego samego elektoratu.

BTW, nie istnieją aż cztery opcje polityczne tak naprawdę. Po stronie socjalizmu na osi socjalizm-liberalizm gospodarczy, w ćwiartce układu gdzie na osi konserwatyzm- liberalizm obyczajowy mamy konserwatyzm jest pusto. Nie istnieje taka chimera jak socjalista konserwatywny obyczajowo. Nie istniało tak naprawdę takie zwierzę nigdy, a już na pewno nie teraz. Po ekscesach zaraz po przewrocie bolszewickim, których symbolem może być Aleksandra Kołłontaj, nastąpił okres nawrotu do pewnych form konserwatyzmu obyczajowego, ale było to czysto taktycznym posunięciem, by ukrócić anarchizację społeczną, bo ideologicznie nic sie nie zmieniło. Współcześnie socjalizmowi jest daleko do konserwatyzmu obyczajowego.

Zatem tak naprawdę istnieja obiektywnie jedynie trzy opcje. Reguła Douvergera oznacza jedynie, że przy ordynacji FPTP (a już niekoniecznie przy innych JOW-ach) w danej chwili dwie z nich dominują, jednakże przykład Kanady, posiadającej już od dwóch pokoleń układ w izbie niższej parlamentu, który jest efektywnie systemem trzypartyjnym, a w mniejszym stopniu UK, gdzie Liberals ustapili miejsca Labour czas jakiś temu i od tej pory co najwyżej są w stanie pełnić rolę języczka u wagi, wskazuje iż jest metoda opisu obserwowalnego zjawiska, a nie jakieś "prawo".

Ordynacja FPTP wymusza skupienie się wszystkich chcących poważnie zajmować się polityką w obrębie tych trzech opcji, a także wymusza kolegialność kręgów przywódczych i rywalizację poszczególnych przywódców o poparcie wśród aktywu partyjnego, a dalej wśród wyborców. Poza trójką partii reprezentujących trzy opcje pozostają jedynie różni dziwacy i grupy regionalne.

Wracając zaś do tego "najbardziej ogólnego podziału opcji politycznych", można stwierdzić, że na pewno istnieją sposoby na fragmentyzacje sceny politycznej, bo zawsze można znalęźć drugo i trzeciorzędne powody dla stworzenia nieprzekraczalnych różnic poglądów i w ten sposób osiągnąć podział elektoratu. Tylko po co?

oto Ireneusz

Założenia bez wskazania dowodów

Ponieważ partie starają się zlepić jak najwięcej elektoratu z podstawowych 4 opcji, odchodzą od merytorycznego programu w kierunku podsycania emocji. Gdy program jest niewyraźny, trzeba demonizować przeciwnika, by zostać wybrany przez jego elektorat negatywny.

Pierwsza część wynika nie z autopsji, a własnych chęci. Druga część kontynuuje zalożenie rozmycia programu.
Ja twierdzę, że to programy w systemie polaryzacji muszą być akcentowane, a odrzucana jest automatycznie na etapie podświadomości bylejakość programów. Pole znajdzie zawsze ktoś celnie pokazujący swój program. Może on wyłonić się z niebytu, a nie z istniejącej partii. Może oczywiście też wyłonić się z istniejącej partii i zmienić w ten sposób jej program.
Dubitacjuszu, pokazano tutaj coś kompletnie innego. Pan opisuje system wyklarowany u nas w systemie OP, który nieumiejętnie i bez szans na przyszłość próbuje zastosować moje tezy czytane na fundamencie prawa naturalnego. Jednakże działanie idzie tylko na polu manipulacji i emocji. Nie rozumowego wyboru.

oto Ireneusz

Cztery osie

Zastanawiałem się nad poprawnością wskazania osi socjalizm-kapitalizm oraz liberalizm-konserwatyzm w związku z republikańskim obywatelstwem oraz przedsiębiorczością będącą siłą napędową państw.
Według mnie osie są inne. Po jednej stronie osi mamy wspólnotę, po drugiej stronie mamy pełen indywidualizm i pełną wolność jednostki. Wpólnota bez wolności odsuwa się od prawa naturalnego identycznie jak pełen indywidualizm. Naturalnym jest działanie we wpólnocie, samoorganizacja oraz jednocześnie pełna wolność jednostki. Personalizm wobec Boga i wobec wspólnoty. Stosowanie praw Dekalogu i kooperacji.
Mamy więc tak naprawdę środek osi jako naturalizm oraz odchyłkę w prawo - indywidualizm, i odchyłkę w lewo - komuna. Oscylacja wokół środka gwarantuje prawidłowość rozwoju gatunku ludzkiego.
Druga oś może być osią zarządzania. Od anarchii po lewej, po dyktaturę wpierw mniejszości, a następnie dyktaturę jednostkową po prawej stronie osi. Każda anarchia prowadzi do dyktatury, nie trzeba chyba tego udowadniać? Środek osi to demokracja idealna, oczywiście dobra na czas pokoju i stabilności. Manipulacje powodują przesunięcia w prawo lub w lewo. Oscylacja systemu zarządzania z niedużą histerezą wokół środka gwarantuje zdrowy rozwój i postęp.
Zauważmy, że w ten sposób tracimy bezsensowne spory dzieląc niepotrzebnie ludzi na prawicę i lewicę. Na komunistów i demokratów. Te dwie opcje po prostu powinny dbać o statystyczne utrzymanie centrum i korygowanie odchyłek. Obie opcje stają się więc w takim rozumowaniu niezmiernie pozytywne i potrzebne. W dobrym znaczeniu tego słowa.

oto Marek Bekier

Ciekawe przedstawienie

Ciekawe przedstawienie problemu. Muszę je sobie dokładnie przemyśleć. Tak na szybko to mi chodzi po głowie koncepcja, że te osie nie są osiami płaskiego, kartezjańskiego układu współrzędnych tylko są nałożone na powierzchnię kuli. W efekcie skrajności mogą się spotkać na antypodach. Ale to tylko taki pomysł bez przemyśleń...

oto Ireneusz

Coś w tym jest

Anarchia nie spotka się z dyktaturą, zamieni się w nią w sposób ewolucyjny, poprzez tworzenie się mafijnych grup opieki i międzygrupową walkę o władzę. Coś, co jest prawie na "antypodach" trudno ściągnąć do punktu normalnego, zerowego w sposób bezkrwawy. Myślę, że tam może następować kompletna anihilacja społeczeństw.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.