Mądrość etapu polskiego społeczeństwa

Polskie społeczeństwo odkrywa powoli mądrość etapu. Mądrość, która istotnie jest głębszym wejrzeniem w sprawy tego świata, ale wciąż dalekim od tego, czym ów świat jest i na czym rzeczywistość polega.

Wątpliwości

Owa mądrość etapu przejawia się w pojawiających się coraz częściej wypowiedziach, spostrzeżeniach, kwestionujących świętość misji Jarosława "Polskę Zbaw" Kaczyńskiego.

Już nie tylko wraży zdeprawowani wrogowie, co za palisadą getta PiS knują spiski przeciw Rzeczypospolitej, ale niektórzy spośród tłumu to getto budujących, a co więcej niektórzy z kapłanów świętości wiary w PiS, zaczynają głośno mówić, że coś jest nie tak.

Co jest "nie tak"?

Coś jest nie tak z Jarosławem, coś jest nie tak z PiSem. Co takiego? O cóż chodzi, tym co takie wątpliwości zgłaszają? Zapytajmy, zanim przykryci, jakże świętymi plwocinami tłumu wiernych, uczęszczających na marsze przebudzenia, umilkną i wygnani zostaną tam gdzie ich miejsce, na śmietnik historii.

Z PiSem jest nie tak, że nie wygrywa. No ba, ale przecież wybory są fałszowane, co ogłosił premier Kaczyński, a każdy kto nie wyznaje dogmatu o sfałszowaniu wyborów, wrażym zdrajcą i wrogiem Ojczyzny - umiłowanej przez prezesa - jest. Kolejne opowieści: a to sfałszowaniu wyborów, a to o rozbijackiej szkodliwości Ziobry, a to o drugim Budapeszcie co zakochał się w Rosji, zbudowane były by pacyfikować, to niezadowolenie przegranych.

Ale podane do wiary publicznej, tracą siłę oddziaływania. Bo gdybyż profesor Nowak wierzył, że wybory sfałszowane to czyżby mógł tak strasznie, tak szpetnie, tak wiarołomnie wysuwać swoje insynuacje i groźby? Że jak PiS tym razem nie wygra to koniec? I to koniec z PiSem. I co więcej - z Jarosławem? To zaraz, a co z naszymi posadami? Parlamentarzystów, Europarlamentarzystów, członków rad, sejmików, nocników, polityków, asystentów, sekretarzy, członków komisji, członków ciał, konsumentów strumienia pieniędzy, co nasze życie napełnia dobrobytem, nam właśnie należnym?

Co naprawdę jest "nie tak"?

Oskarżenie mądrości etapu jest jednak o wiele gorsze niż to, że PiS nie wygrywa. Kryje się w nim podła sugestia, że PiS wygrywać - po prostu NIE CHCE. Że PiS, to znaczy grupa kilkuset ludzi powiązanych wspólną działalnością, nie ma na celu odbudowywania Ojczyzny, czy nawet trywialnego i doczesnego, zdobywania władzy, tylko, że celem tych ludzi jest KONSUMPCJA KORZYŚCI, jakie system daje tym, co reprezentują jakąś część poglądów społecznych. To ohydne podejrzenie coraz częściej pojawia się, nawet w publicznych, wypowiedziach.

Ludzie trzeźwieją. Trzeźwieją i widzą, że śpiewając o fałszowaniu wyborów, jednocześnie zupełnie, PiS nie robi NIC, by wyniki tych wyborów weryfikować. A przecież przy środkach przez tę organizację posiadanych to wykonalne zadanie. Dlaczego w tym kierunku PiS nie zrobił dokładnie NIC? I w jakim celu?

Ludzie zaczynają przeglądać na oczy i dostrzegać, że przed każdymi ważnymi wyborami Jarek zrobi takie coś, że od razu parę punktów procentowych w plecy. A to publicznie zacznie oskarżać urzędującego kanclerza Niemiec o współpracę ze Sztazi, A to pójdzie na jakąś debatę czy wywiad, którego wymowa będzie jednoznacznie negatywna. Widzą, że w terenie PiS to czasem sitwy, blokujące przyjęcia i izolujące się od ludzi, w przywiązaniu do niewielkiej ilości frykasów do konsumpcji na lokalnym rynku.

Pragnienie nowej nadziei

Stąd ludzie zaczynają pragnąć NOWEJ SIŁY. Nowej siły, która głosy elektoratu pisowskiego, i idące w ślad za tym miliony złotych i setki i tysiące posad, mogłaby zamienić w sukces wyborczy. W sukces, który zakończyłby się materializacją oczekiwań tych ludzi. Spełnieniem marzeń i nadziei. Żeby Polska była sprawiedliwa, prawa, praworządna, dostatnia.

Ludzie nie dostrzegają jednak, że ich wysiłki, nadzieje i działania, mają się do oczekiwanych rezultatów zupełnie nijak. To znaczy, gdyby chcieć by te postulaty, nigdy do realizacji nie doszły, to tak właśnie trzeba by ich nakierować, na marzenia o zwycięstwie ich partii w wyborach demokratycznych.

Rzeczywistość czyli etap, którego nie ma

Dlaczego jest to próżne marzenie? Droga donikąd? Gwarancja braku rezultatu? Dlatego, że w Polsce, partie polityczne - a w szczególności te, które wygrywają wybory - NIE RZĄDZĄ. Nie rządzą. Nie rządzą. Ile jeszcze razy potrzeba powtarzać, tę oczywistość, która na obecnym etapie pozostaje dla ludzi niedorzecznością, tak jak na poprzednim, pozostawała nią myśl o tym, że PiS to grupa gospodarcza, której działalność polega na żywieniu się profitami wynikającymi z głosów sfrustrowanej części społeczeństwa.

Bo politycy nie rządzą

W Polsce, tak jak w niemal każdym państwie zachodnim, partie polityczne - nie rządzą. Premier nie rządzi krajem. Przekonanie przeciwne to nonsens na użytek ogłupiania tłumu, który lubi być głupi. Bo ma w .... politykę i interesują go jedynie "dwa K", konsumpcja i kopulacja. Może to i rozsądne podejście. Ale jeśli jedyne, to obracające się przeciw tłumowi.

W kraju demokratycznym, rządzą grupy wpływu, grupy interesów. Różne siły, w różnym stopniu potrafią, czy to w sposób bierny czy aktywny, swój interes egzekwować w polityce państwa. W państwie zachodnim, politycy pełnią rolę reprezentantów i arbitrów, pomiędzy grupami interesów. W państwie zachodnim, władzy nie ma ten, kto wygrał wybory, tylko ten kto ma wpływ na polityków. Gdy to zobaczymy, wszystko stanie się bardziej zrozumiałe.

Ulotna kwestia wpływu

Jeśli więc, ktoś chciałby przejąć władzę, zacząć rządzić krajem, to starałby się w pierwszym rzędzie o uzyskanie wpływu na polityków. Ten wpływ mają media. Ten wpływ mają ludzie posiadający wielkie ilości pieniędzy. Ten wpływ mają czasem organizacje przestępcze. Ten wpływ mają czasem tajne stowarzyszenia. Ten wpływ mają służby tajne. Ten wpływ mają obce państwa. Ten wpływ w końcu ma także i miejscowe społeczeństwo. Polityka jest grą tych wpływów. Rządzi ten, którego wpływ dominuje. Rządzi na tyle, na ile jego wpływ przeważa nad innymi, a nigdy to nie jest przewaga stu procentowa, całkowita.

Nie do przecenienia jest rola wpływu społeczeństwa danego kraju, na jego sprawy. Pomimo, że nie jest to wpływ dominujący, to istotnie zmienia on zachowania polityków i kierunki ich działań. Wpływ społeczeństwa na politykę w państwie jest proporcjonalny, do dwóch jego cech: stopnia jego integracji i stopnia jego organizacji.

Rodzaje społeczeństwa

Z jednej strony mamy społeczeństwa zachodnie, które są stosunkowo zintegrowane. Brak w nich większych napięć. Istnieje zgoda w ogólnych zarysach, na różnice zdań, które nie kwestionują wspólnoty. Społeczeństwa te, są jednocześnie zorganizowane. Ludzie, także dzięki większemu stopniowi zaufania do siebie, łączą się w dziesiątki i setki małych stowarzyszeń i organizacji, tworząc w ten sposób tkankę społeczną. Takie społeczeństwo nie jest już górą piasku, zbudowaną z oddzielonych od siebie jednostek, którą każdy może dowolnie przesuwać i kształtować i stawia ona marny opór. Takie społeczeństwo jest poprzeplatane więziami społecznymi, czyniącymi zeń organizm, zdolny reagować i wywierać pewien wpływ.

Zupełnie odwrotny przykładem są społeczeństwa sfery post sowieckiej, gdzie czynnikiem spajającym była goła, odgórna siła aparatu przymusu, którego celem była realna atomizacja ludzi. Jaskrawym przykładem jest tu Ukraina, ze swoim umęczonym społeczeństwem, które zostało okradzione z własności swojego państwa, okradzione z terytorium, okradzione z majątku, a mimo to NIE POTRAFI w żaden sposób przeciwstawić się negatywnym procesom.

Los, fatum... siły zewnętrzne... Gdyby 45 milionowy naród zechciał, to uporządkowałby szybko sprawy na swoim terenie. Wyszedł z desperacji na drogę współpracy i wzrostu.

Tymczasem....Na ślepo Ukraińcy raz na jakiś czas dają wyraz swojej desperacji. Ich kompletna bezradność jest tak uderzająca, że nie sposób tego pojąć, że tych co ich okradli wybrali na szefów swojego państwa. Ci wybrani zaś, tak sprawy państwa prowadzą, że leje się ukraińska krew, odpadają części terytorium, armia przegrywa, złoto wyjechało, korupcja się szerzy, majątki oligarchów rosną, a kraj jest bankrutem, który musi teraz sprzedać resztę tego co ma albo i swoją przyszłość, to jest przyszłość pokoleń. Jak to wszystko możliwe? Ano możliwe, bo społeczeństwa, bo tkanki społecznej, tam nie ma. Bo są odrębni ludzie, walczący o przeżycie. Bo są emocje, negatywne. Bo nie ma więzi. Bo nie ma organizacji społeczeństwa. Prosta zależność przyczynowo skutkowa.

Co ma znaczenie...

Zatem być może nasze społeczeństwo, dojrzeje kiedyś do kolejnej mądrości etapu i zrozumie, że wybory mają znaczenie drugorzędne. Że znaczenie pierwszorzędne ma to, jakie JEST to społeczeństwo. Jak bardzo zorganizowane, jak bardzo zintegrowane. Jak identyfikujące się ze sobą, w miejsce rozdzierania jedności przez wulgarnie egoistyczne interesy grup społecznych i jednostek. Może zrozumiemy, że naszczuwanie się na siebie nawzajem, nawet w imię najświętszych, jak to nam się wydaje, wartości, jest drogą do doczesnego piekła. Piekła biedy, klęski i nienawiści. Może zrozumiemy, że potrzeba wspólnych wartości, zgody, kooperacji, współpracy, rodzącego się zaufania, powściągnięcia rozbuchanych egoizmów jest jedyną drogą odbudowy tkanki tego społeczeństwa. Jedyną drogą poprawy jego bytu jako całości. Jedyną drogą odbudowy Rzeczypospolitej.

A w to miejsce, zgodnie z bieżącą mądrością etapu, serwuje się nam, póki co, kolejnych zbawicieli, co jeśli tylko zwyciężą to... no no... będzie się działo. W telewizji.

---------------------------------------------------------------------------

Moje piękne i mądre książki (taki żart):

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto Zbrozło

Gratulacje za ten tekst choć

Gratulacje za ten tekst choć pewno propagandziści partyjni zaraz się oburzą.
Niemniej, każdy kto choć troche myśli może zaobserwować jak skłóca się to społeczeństwo, szczuje na siebie nawzajem. Nie jestem w stanie ocenić czy to jest działalność świadomej destrukcji więzi społecznych czy tylko ta destrukcja jest efektem ubocznym walki partyjnych piesków. Ale zatomizowanie społeczeństwa jest faktem. Nie stanowimy jednego narodu. Stanowimy warczące na siebie grupy partyjne machające jedynie narodem czy patriotyzmem jak młotem.
Powiedziałbym, ze ziscił się u nas ideał komunistycznych reżimów. Społeczeństwo skacze jak mu dyrygenci grają. A ci co nie mają ochoty na to skakanie milczą. Kosztowne w sumie milczenie.
Może kiedyś się obudzimy i znowu staniemy się narodem, społeczeństwem. Ale chyba nieprędki. Lata niszczenia więzi społecznych (to nie tyko lata ostatnie ale dziesiątki lat od zaborów poczynając) nie jest łatwo nadrobić.
Nie jest zaprzeczeniem tej tezy fakt, iż potrafiliśmy się zjednoczyć w chwilach zagrożenia. Bo to było zjednoczenie do walki a nie do normalnej egzystencji społeczeństwa.

oto nscnt

Dobry tekst

Organiczna, oddolna, organizacja to coś co od lat postuluje Grzegorz Braun, głosząc program "Kościół-szkoła-strzelnica"

oto Zbrozło

Problem z Braunem jest

Problem z Braunem jest jedynie taki, ze należy on do tych, co "innych" rodaków chce traktować jak śmieci. Jest bardzo czynnym elementem systemu skłócania społeczeństwa.

oto Krzych Adam

Rzeczywiście, wygląda na to, że ma Pan problem.

Ja tego by G. Braun chciał "innych" traktować jak śmieci w ogóle nie widzę. Co więcej nawet nie bardzo rozumiem na czym ta "inność" miałaby polegać. Albo skłócanie, gdzie je Pan widzi? Czy zechciałby Pan to wszystko wyjaśnić?

oto Piotr Piętak

Brawo to co się rzuca w oczy

Brawo to co się rzuca w oczy to ewidentny fakt, że Pan myśli na własny rachunek, że stara się zrozumieć rzeczywistość bez ideologicznych okularów, rzecz jasna z wieloma spostrzeżeniami sie nie zgadzam, ale
są one tak sformułowane, że warto z nimi dyskutować

oto pioszo54

piąteczka

a tera konkret:

rządzi pieniądz poprzez tworzenie odpowiedniego obrazu świata,
do którego, rzecz jasna, mimowolnie się dostosowujemy;

cóż można zaradzić ?
społeczności o większej spójności, dają ciut radę, ale, patrząc na Zachodnią Europę, słabo

jednak z tych radzących sobie - Chiny, Rosja, Niemcy -
płynie nauka, że lekarstwem na mimowolne dostosowywanie się do obrazu świata jest nacjonalizm.

oto Zbrozło

Nacjonalizm to broń

Nacjonalizm to broń przegranych lub słabeuszy. Nacjonalizm mamy obecnie w Rosji a jego efektem jest między innymi ta żenada na wschodzie Ukrainy. Nie potrafią przyciągnąć kulturą, gospodarką itp to walą w mordę. Prymitywne ale charakterystyczna dla mięśniaków. Czasem skuteczne ale nigdy nie na długo.
Lekarstwem jest mądry patriotyzm - ale nie chce mi się teraz wyjaśniać co pod tym rozumiem. Większość chyba zrozumie.

oto indris

Na wschodzie Ukrainy...

...jest raczej starcie nacjonalizmu rosyjskiego miejscowej ludności z nacjonalizmem ukraińskim władz w Kijowie. Żołnierze rosyjscy mogliby pełnić jedynie rolę pomocniczą.

oto Zbrozło

Nacjonalizm to nacjonalizm.

Nacjonalizm to nacjonalizm. Kwestia nacjonalizmów mieszkańców w obcym państwie to odrębny obszerny temat.

oto Krzych Adam

Co to jest nacjonalizm?

Nacjonalizm to rozumienie że gdy się jest Polakiem, to ma się obowiązki polskie, gdy Ukraińcem - ukraińskie, Niemcem - niemieckie, Rosjaninem - rosyjskie.

Pogląd, że gdy się jest Rosjaninem, to ma się jakieś obowiązki antyukraińskie, czy antypolskie, albo gdy się jest Niemcem, to ma się obowiązki antysłowiańskie, czy antysemickie to szowinizm narodowy. Wśród Polaków szowinizm może się objawić jako antyniemieckość, antyrosyjskość, antysemityzm, czy np. antyukraińskość.

Zwracanie uwagi na istnienie wśród Niemców, Rosjan, Ukraińców, Żydów postaw niechętnych Polakom i Polsce to nie szowinizm, tylko spostrzegawczość.

A Pan, Szanowny Panie Zbrozło to z jakich pozycji jest przeciwny nacjonalizmowi? Chyba jest Pan Polakiem? A może jest Pan już jednym z tych co to się przestawili na narodowość europejską?

oto Zbrozło

Kwestia słownictwa. To co Pan

Kwestia słownictwa. To co Pan określa nacjonalizmem dla mnie jest patriotyzmem.
Patriotą jest ten kto jest dumny z bycia Polakiem - bez negatywnych uczuć wobec innych narodów.
Dla mnie nacjonalizm trąca przekonaniem o jakieś wyższości wobec innych (to coś innego niż bycie "anty..." - niuans ale istotny). Takie dowartościowywanie się człowieka z kompleksami - bezsensowne.

A dlaczego to Pan Szanowny natychmiast wyszukuje u kogoś cechy uznawane przez Pana za negatywne?
Potrzebuje Pan dowartościowania się wobec rozmówcy?

Nie ma narodowości europejskiej a ktoś kto o tym mówi jest głupcem. Każdy z nas jest Europejczykiem ale i przede wszystkim Polakiem Czechem, Niemcem, Litwinem itp.

oto Krzych Adam

Ma Pan najwyraźniej błędne definicje.

Patriotyzm pochodzi od "patria", a to słowo nie oznacza narodu tylko ojczyznę. Patriotyzm to miłość Ojczyzny. Nacjonalizm pochodzi od "nacja" (słowa nowoczesnego, bo w językach starożytności jego odpowiedniki to "gentem" i "ethnos") i oznacza ukochanie swego narodu.

A dlaczego to Pan Szanowny natychmiast wyszukuje u kogoś cechy uznawane przez Pana za negatywne?

Przypuszczam, że dla tego samego dlaczego Pan Szanowny wyszukuje w niewinnym ukochaniu swego narodu jakichś diabolicznych cech. Proszę mi wierzyć można być narodowcem (ergo nacjonalistą) bez szowinizmu narodowego.

oto JJerzy

Z panem Zbrozło ...

... to trochę jak z molierowskim Jourdain. Tak jak tamten zdumiał się, gdy dowiedział się, że mówi prozą, tak pan Zbrozło nie dostrzega swojej europejskości, której jednym z ważnych elementów jest akceptowanie zmiany znaczenia słów. Coś, co kiedyś uznane byłoby za zdrową dumę z bycia Polakiem czy Czechem, dziś, na wszelki wypadek zyskuje określenie pejoratywne. Bo władza, ta ukryta i ta jawna, jednakowo boją się trzech cech społeczeństwa: społeczeństwa bogatego, społeczeństwa uzbrojonego i społeczeństwa zorganizowanego poza kontrolą władzy. Stąd potrzeba budowy nowych społeczeństw, które nie tylko da się sterować, ale które będą bezwolne wobec władzy.

Gdy słowa tracą znaczenie, ludzie tracą wolność!

Trzeba pamiętać, że cywilizację zbudowała umiejętność tworzenia grup ludzkich, a to jest możliwe jedynie poprzez identyfikację MY-ONI i zdrową nieufność wobec obcych.

oto Krzysztof M

Pogląd, że gdy się jest

Pogląd, że gdy się jest Rosjaninem, to ma się jakieś obowiązki antyukraińskie, czy antypolskie, albo gdy się jest Niemcem, to ma się obowiązki antysłowiańskie, czy antysemickie to szowinizm narodowy.

Nie zrozumiał pan tego, co pan kiedyś przeczytał. :-) Szowinizm, to nie występowanie przeciwko innym narodom, a pogląd, że własny naród jest lepszy od innych. I niekoniecznie ten pogląd musi się manifestować w formie np. antypolskości.

oto Krzych Adam

Ależ oczywiście, że mogłem coś kiedyś czytać i nie zrozumieć.

Ale to nie jest taki przypadek tym razem. Zdanie napisane przeze mnie i przytoczone przez pana nie definiuje szowinizmu, tylko wskazuje jak może się szowinizm objawić. Mówiąc prościej by występować przeciwko innym narodom z pozycji nacjonalistycznych trzeba być szowinistą. Ale będąc szowinistą narodowym nie trzeba koniecznie występować przeciwko innym narodom.

To proste zagadnienie należące (w logicznym sensie) do teorii zbiorów. Zbiór szowinistów obejmuje występujących przeciwko innym narodom, jednakże w tym zbiorze znajdują się także inni których szowinizm objawia się w inny sposób. Wszystkich ich łączy natomiast to co pan podał - uważają że ich własny naród jest lepszy od innych.

oto Alej

Panie Indrisie kochany

Na wschodzie Ukrainy mamy starcie (rozbudzonego rosyjską dezinformacyjną propagandą) nacjonalizmu rosyjskiego części miejscowej ludności (straszonej "Majdanem", "faszystowsko-syjonistycznymi banderowcami" i wizją przyszłych prześladowań) z ukraińskimi władzami w Kijowie.
Nacjonalizmu obecnie zapewne podsycanego poczuciem krzywdy.
Żołnierze rosyjscy (i rosyjska broń) pełnią tu rolę zasadniczą - bez nich na wschodzie Ukrainy byłby spokój.

Panowałby on tam co najmniej od dawna, a najprawdopodobniej od samego początku. Przecież wydarzenia na wschodniej Ukrainie prawie na pewno zostały zaplanowane i przygotowane jeszcze dalej na wschodzie, już poza granicami Ukrainy. Podobnie jak "bunt" mieszkańców Krymu, do czego akurat Kreml się bez żenady przyznał.

A bez rosyjskiego wsparcia starcia na wschodzie Ukrainy skończyłyby się po paru godzinach, co najwyżej po paru dniach. Jak w Odessie.

Władze w Kijowie może i są nacjonalistyczne (nie sądzę), ale przecież nie w tym rzecz, w starcie ze zbrojnym buntem wspieranym przez sąsiada (zresztą także i bez tego wsparcia) weszłyby każde władze, w każdym kraju.
Nie weszłyby tylko wtedy gdyby wejść nie były w stanie. Nacjonalizm (lub jego brak) nie ma tu nic do rzeczy.

oto Krzysztof M

Nie potrafią przyciągnąć

Nie potrafią przyciągnąć kulturą, gospodarką itp to walą w mordę. Prymitywne ale charakterystyczna dla mięśniaków.

Ma pan rację. Gdyby mięśniaki nie zrobiły majdanu, to nie byłoby teraz problemów.

oto Zbrozło

Rozczula mnie Państwa

Rozczula mnie Państwa przywiązanie do mięśniaków ze swojej duchowej (albo i nie duchowej) ojczyzny.

oto pioszo54

hm, a jak ten mądry

@Zbrozło

hm, a jak ten mądry patriotyzm ma się np. do podążania za modą ?
czy potrafi sprawić, że będziemy się racjonalnie i skromnie ubierali ?

oto pioszo54

już lece :)

otóż, na moje oko, sterowanie masami wykonuje się wykorzystując podstawowe, instynktowne przystosowanie każdego z nas do życia w społeczności - dostosowywanie się do otaczającego świata (którego obraz kreuje się przez media), i stąd moja uwaga o modzie.

Tak silnemu i nieusuwalnemu uwarunkowaniu można przeciwstawić:
albo konkurencyjny obraz świata - co jest nierealne, bo to nie my kreujemy pieniądz,
albo inne, wydaje się silniejsze uwarunkowanie, czyli instynkt rodzinny, więzy krwi, co w wymiarze większej społeczności uogólnia się na nacjonalizm.

oto Zbrozło

.

.

oto Paweł S.

Potrzebujemy autentycznego sporu o autentyczne wartości

Artykuł zawiera kilka ciekawych myśli, porusza kilka spraw wartych zastanowienia. Nie będę jednak wskazywał na to, z czym się zgadzam ale na to, z czym tak do końca zgodzić się nie mogę.

Jak identyfikujące się ze sobą, w miejsce rozdzierania jedności przez wulgarnie egoistyczne interesy grup społecznych i jednostek. Może zrozumiemy, że naszczuwanie się na siebie nawzajem, nawet w imię najświętszych, jak to nam się wydaje, wartości, jest drogą do doczesnego piekła. Piekła biedy, klęski i nienawiści.

Tak, naszczuwanie prowadzi do biedy, klęski i nienawiści. Jednak potrzebny jest autentyczny spór. W imię jedności nie możemy maskować tego, o co rzeczywiście toczą się spory.

Weźmy taki przykład:
Ktoś mi wkłada rękę do kieszeni i próbuje ordynarnie wyciągnąć 500 zł. Mówi jednocześnie - Nie róbmy awantury, nie naszczuwajmy się na siebie, jesteśmy przecież Polakami, szukajmy tego co nas łączy itd...
A tu facet po prostu chce mi wyciągnąć 500 złotych...

Takie sytuacje w życiu społecznym czy politycznym zdarzają się bardzo często. A zainteresowani zamiast powiedzieć wprost: chodzi nam o dodatkowe 500 zł, mówią o ojczyźnie, religii, zdradzie narodowej, pachołkach Ameryki, ruskich pachołkach, pachołkach Watykanu itd. No i oczywiście mówią: nie dajmy się na siebie napuszczać ! Musimy być jednością !...Czyli, innymi słowy, siedźcie cicho jak będziemy wam wkładać rękę do kieszeni.

Oczywiście nie chodzi tylko o sprawy materialne. Chodzi o spór o autentyczne interesy i autentyczne wartości, które różnią rozmaite grupy w społeczeństwie. Bo oprócz spraw, które nas łączą są też sprawy, które nas dzielą. I te różnice interesów i różnice wartości wartości powinny być rozwiązywane na zasadzie konstruktywnego, merytorycznego sporu. Maskowanie tych różnic i tych sporów w imię "jedności i wspólnoty", nie nazywanie ich wprost, nie określanie jak daleko jesteśmy zgodni a gdzie zaczyna się spór jest szkodliwe. Prowadzi bowiem do wybuchu sporów zastępczych, czasami dużo groźniejszych, czy też typowego szczucia bez konkretnego sporu.

Wygląda to tak, że zamiast powiedzieć:
- Jesteś w porządku ale uważam, że należy mi się dodatkowo 500 zł

mówi się

-Jesteś zdrajcą, oszustem, pijakiem i złodziejem (bo każdy pijak to złodziej) a dodatkowo nie chcesz mi dać 500 zł chociaż należy mi się 1000 zł jak psu buda.

A tak naprawdę, to całkiem prewencyjnie , na wszelki wypadek, bez konkretnego sporu, będę głośno krzyczał, że mój przeciwnik jest zdrajcą, oszustem i złodziejem bo to się może przydać w przyszłości.

Powtarzanie: "bądźmy jednością, nie dajmy się na siebie napuszczać, wiele nas łączy", jest ważne ale niestety nie wystarczy.

oto Zbyszek S

Nie chodzi o maskowanie.

Nie chodzi o maskowanie. Chodzi o "ramy" i nastawienie.
Nie chodzi o powtarzanie "bądźmy jednością" ale o znalezienie takiego mianownika, który ludzie uznają za wspólny.
Nie chodzi o to, byśmy mówili i myśleli to samo, chodzi o to, by z różnic wynikała jakaś jedność. Tu kłania się Platon i "Uczta" i obecny tam lekarz, który tłumaczył to na przykładzie muzyki. Tony są i muszą być od siebie różne, ale może być tak, że tworzą razem dysonans. A może być tak, że muzykę.

Różnie zdań są niezbędne. Bo bez nich nie będzie postępu. Właśnie i na tym polegają, że w zalewie chamstwa i pogardy, wyrażanej póki co w warstwie werbalnej, ktoś może mieć zdanie, że to jest "naszczuwanie" na siebie i to jest złe.

oto Alej

Pan jest optymistą

Niczego nie będzie, bo chamstwo i pogarda popłacają.
Stąd będą coraz powszechniej stosowane.

Pamięta Pan w jaki sposób w 2007 wygrała Platforma?
Właśnie zachęcając do pogardzania swoim przeciwnikiem politycznym: symboliczne są tu "PiS rządzi a Polska się wstydzi" na przydrożnych tablicach.
Opłaciło się.

Teraz rządzący nie mieliby żadnych szans w merytorycznym ważeniu argumentów za i przeciw. Muszą się ratować zohydzaniem politycznych pretendentów.
Muszą, inaczej przegrają.

oto Zbyszek S

Chamstwo i podłość popłaca,

Chamstwo i podłość popłaca, bo gdy do ringu wyjdzie dwóch bokserów, to ten który ma w rękawicach gąbkę przegra z tym, który tej gąbki nie ma tylko wali gołymi pięściami przykrytymi tylko skórą, albo co nie daj boże, ma tam jakiś metal.

Ma Pan rację, że w 2007 roku Platforma wygrała w znacznej mierze, dzięki propagowaniu pogardy dla PiS i zohydzaniu jego wizerunku.

W tych dwóch momentach ma Pan rację.

Nie ma Pan racji, odnosząc się do sytuacji dzisiejszej, mimowolnie łamiąc, samonarzucającą się, acz trafną, pararelę. Otóż dziś pogarda, nienawiść, agresja słowna, nie są narzędziami PO, są one narzędziami PiS. PiS sięga po prostu po narzędzia, jak Pan sam opisał - skuteczne. Oczywiście do pewnego stopnia. Czy wie Pan, że szanowany do niedawna, wspaniały były bramkarz reprezentacji Polski - Jan Tomaszewski, już nie jest szanowany tylko jest podłą szmatą? Nie wie Pan? Nie wiedział? Bo ja się napatrzyłem na wiele wypowiedzi zwolenników PiS utrzymanych w tym tonie, dosłownie tymi i gorszymi jeszcze słowami. Wie Pan, że jestem starym komuchem? Bo tu na prawica.net, zwolennik PiS tak mnie właśnie określał.

Rzecz jednak w tym, że partie zawsze będą grać muzykę, która przynosi im sukcesy. Ale ta muzyka rozsadza społeczeństwo. Dzieli ludzi nawet nie między sobą, ale wewnątrz nich samych.

Panu, i innym, może się wydawać, że ja jakieś idealistyczne apele, tutaj. Nie. Ja apeluję o miłość. Ale nie o miłość rozumianą górnolotnie, wzniośle, romantycznie, emocjonalnie. Tylko o miłość rozumianą na bardzo, bardzo, niskim poziomie. Apeluję o to, by być człowiekiem. Aby prowadząc taksówkę nie oszukać pijanego pasażera, aby mogąc podnieść cenę bo nabywca niezorientowany, nie zrobić tego, aby mogąc wyrazić swoje silne negatywne emocje, powstrzymać się czasem od tego w imię zwykłej ostrożności, aby swoje zdanie wyrażać niezależnie od tego co mówi stado i jego przywódcy, aby dla drugiego człowieka być człowiekiem, a nie sędzią, i prokuratorem.

I może z tego, zrodzi się szacunek. I może wtedy na widok, zagrzewających do pogardy, partyjnych hejterów, ludzi będą odwracać wzrok, i może będzie to jakiś powolny mechanizm odbudowy wzajemnego zaufania i normalnych relacji, bo teraz jest tak, że niemal każdy, chce każdego wykorzystać i oszukać.

Problem z podłością i nadmiernym egoizmem i z nienawiścią i pogardą polega na tym, że przynoszą one korzyści osobiste, jednostkowe. Jednocześnie degradują one cały organizm jakim jest społeczeństwo, i taki organizm umiera. Przyjdzie inny organizm, który swoimi regułami zagospodaruje "materiał ludzki" i stworzy takie społeczeństwo, które będzie wydajne. Chyba, że coś się zacznie zmieniać. Ale nie spowoduje tego wygrana jakiejś partii. Wygrana partii, która istotnie wyrażałaby podobne idee, byłaby raczej przejawem tego, że stają się one obecne w społeczeństwie.

oto Alej

Widzę to jednak inaczej

Wydaje mi się, że pan Jan Tomaszewski ostatnio przestał być śmiesznym PiS-owskim oszołomem a zaczyna być poważnym politykiem - w mediach głównego nurtu, rzecz jasna.
Podobnie jest (już się stało) z panem Michałem Kamińskim, także z panem Romanem Giertychem. Pan prof. Niesiołowski podobną metamorfozę przeszedł już dawno.
Aha, proszę widzieć, że to co spotkało Pana ze strony jakiegoś dyskutanta to półprywatna awanturka bez większego znaczenia.

Zgadza się, ludzie widzą jakie narzędzia są skuteczne i je stosują.
Z tym, że obecnie akurat PO MUSI to robić a PiS robi to z głupoty i na znacznie mniejszą skalę. Przede wszystkim brak mu "armat" - zaprzyjaźnionych mediów elektronicznych. Które z łatwością "rozbrajają" co brutalniejsze ataki z jego strony, ba! przedstawiają jako takie także argumenty jak najbardziej poważne i merytoryczne.

Dlaczego PO musi?
Z arcyprostego powodu, PiS-u nie ma specjalnie za co krytykować - od ponad siedmiu lat nie odpowiada za to co się w Polsce dzieje. Stąd jedyna metoda dyskredytowania go to przyprawianie mu "gęby" wypróbowaną metodą chamstwa i pogardy. Tak by potencjalni wyborcy uznawali popieranie PiS za coś "obciachowego" nie potrafiąc uzasadnić tego dlaczego tak uważają albo swoje przekonania uzasadniając jawnie nieprawdziwymi argumentami (znam to z autopsji).
Co innego Platforma, tu w mniejszych lub większych aferach, błędach, zaniedbaniach można przebierać jak w ulęgałkach.

Jako się rzekło PO musi to robić i to robi.
Nie tyle PO ile popierające go media.
Przecież gdy się ostatnio ogląda główne stacje telewizyjne nie sposób nie widzieć, że nie tyle informują one o wyborach prezydenckich ile prowadzą kampanię prezydencką na rzecz pana prezydenta Komorowskiego. Czarną kampanię, rzecz jasna.
Można tylko dyskutować, która stacja jest tu bardziej a która mniej gorliwa.

oto chłop jag

Co naprawdę jest "nie

Co naprawdę jest "nie tak"?

Ano to, że ja jakoś nie zauważyłem takiego oto faktu dziejowego - kiedy naród polski - odzyskuje swoje państwo. Tutaj spieszę wyjaśnić, że państwo można odzyskać tylko siłą - tołażysze. Owszem była wojna Jaruzelskiego z narodem ale przecież naród polski przegrał z kretesem.
Wniosek?
Wtłoczenie narodu podbitego w tzw. demokreaturę nie powoduje automatycznego wyzwolenie się spod okupacji tegoż narodu - tołażysze. Ponadto tzw. demokratura też jest specyficznym kordonem dodatkowo zniewalającym już zniewolony wcześniej naród - tołażysze.
Słowem - w tzw. demokraturze nie ma lekarstwa na obecną chorobę ludzkości a szczególnie chorobę białej rasy - tołażysze.

oto Eowina

Ubi bene ibi patria. Tak było w starożytności, tak jest

teraz.
Rozpad społeczeństwa nastepuje na skutek poczucia krzywdy, poczucia niesprawiedliwości i ogólnej biedy.
Właśnie to rozbija społeczeństwo ukraińskie, któremu przez pokolenia wbijano do głowy "sprawiedliwość społeczną", a gdzie cwaniacy zagarnęli z dnia na dzień to co powinno służyć wszystkim.
Biedni czują krzywdę, czuje pogardę dla swojej bezradności i to powoduje, że ginie więź społeczna i szacunek dla własnego kraju.
Trudno kochać gnębicieli.

Przykładem jest Kosowo z którego masowo uciekają ludzie. Uciekają od korupcji, przestępstw i biedy. A miało być tam dobrze.

oto AnnaK

Że znaczenie pierwszorzędne

Że znaczenie pierwszorzędne ma to, jakie JEST to społeczeństwo.

Społeczeństwo jest jakie jest.
Moim zdaniem pokusił się Pan o pseudointelektualną analizę, w której zamiast faktów, przytacza Pan własne wyobrażenia, daleko odbiegające od rzeczywistości.
Społeczeństwa zachodnie nie są bardziej zintegrowane od naszego, a wręcz przeciwnie. Wystarczy prześledzić wydarzenia z ostatnich lat we Francji, Wielkiej Brytanii, czy nawet Niemiec.
Nie są mniej egoistyczne i tu za przykład niech posłużą Grecy, Włosi, czy Hiszpanie.
W odniesieniu do przeciwników politycznych posługuje się Pan insynuacjami. Co to za argument, że PiS nie chce wygrać wyborów?
To przecież wyborcy decydują, a nie partia.
Fałszowanie wyborów, to nie dogmat, a empiria.
Gdyby Pan przeoczył, to na wszelki wypadek przypomnę, że np. w jednej komisji wyborczej wyjęto więcej kart do głosowania niż ich wydano. W innym przypadku zatrzymano osobę, która miała przy sobie kilkaset wypełnionych kart do głosowania. I wystarczy włączyć logiczne myślenie, by dojść do nieuchronnego wniosku, że nikt w pojedynkę i na małą skalę tego nie robi.
Jeśli chodzi o naszczuwanie na siebie, to ostatnio mieliśmy tego dobry przykład na podstawie górników i lekarzy. I wiadomo kto to robi, ale Pan o tym ani mru mru.
Zastanawia mnie dlaczego uznał Pan za stosowne zająć się PiS-em, choć od ośmiu lat nie rządzi.
Pracuje Pan w propagandzie?
Aż się prosi skorzystać z gotowca:
Halo Brzoza, tu Ryży Koń, jak mnie słyszysz?

oto indris

"Fałszowanie wyborów"...

...to zwrot, który w odniesieniu do ostatnich wyborów samorządowych nie mówi NIC bez sprecyzowania o jakie wybory chodzi. Było to wiele różnych wyborów i to niezależnych od siebie: radnych gminnych, powiatowych, wojewódzkich, wójtów/burmistrzów/prezydentów.

oto Alej

?? - przecież wszyscy wiedzą, że wybory do rad wojewódzkich

Bloger KriSzu tak o tym (m. inn.) pisze (w Salonie24):

By statystycznie sprawdzić, czy i która partia "zyskała", a która "straciła" na sensacyjnym wzroście głosów nieważnych, obliczyłem wskaźnik korelacji Pearsona pomiędzy zmianą poparcia dla poszczególnych partii a zmianą odsetka głosów nieważnych (wybory samorządowe 2014 vs. wybory samorządowe 2010) w ujęciu regionalnym (w rozbiciu na województwa). Ujęcie to pozwala ustandaryzować naturalne różnice regionalne w poparciu dla partii politycznych.

Współczynnik Pearsona może kształtować się od -1, co oznacza pełną korelację negatywną do +1 co oznacza pełną korelację pozytywną. Zero oznacza brak korelacji.

Analiza jest oparta na danych z tylko 8 województw, ponieważ jak do tej pory PKW nie podała danych o głosach nieważnych z pozostałych województw.

Wyliczony współczynnik korelacji Pearsona wynosi:

dla PSL 0,92
dla PiS -0,28
dla PO 0,13
dla SLD 0,24

Oznacza to, ze istnieje niemal liniowa korelacja pomiędzy wzrostem udziału głosów nieważnych a wzrostem poparcia dla PSL w porównaniu do wyników głosowania z 2010 roku. Bardzo mocno upraszczając, niemal każdy nowy głos nieważny okazywał się głosem oddanym na PSL. Korelacja wzrostu udziału głosów nieważnych z wynikami innych partii jest słaba, ale warto zauważyć, że PiS jest jedyną partią z "wielkiej czwórki", która ma korelację ujemną, co oznacza, że PiS jednak tracił przy wzroście liczby zmarnowanych głosów.

Jak to wszystko tłumaczyć? Nie potrafię znaleźć innego wytłumaczenia niż to, że wybory zostały sfałszowane. Przychylam się do zdania Rafała Ziemkiewicza, że głosy PiS mogły być masowo unieważniane w małych komisjach wyborczych obsadzonych swoimi ludźmi przez PSL-owskich lokalnych kacyków. Właśnie na obszarach wiejskich PiS było najgroźniejszym rywalem PSL. To by tłumaczyło stosunkowo niewielki ubytek głosów PO (tylko 1% mniej niż w exit polls).
(...)
PS. Odnosząc się do niektórych komentarzy: oczywiście korelacja nie musi oznaczać związku przyczynowo-skutkowego. Teoretycznie może być zupełnie przypadkowa. Jednak w przypadku wyborów nie wierzę w przypadki ;) Poza tym jeśli ktoś twierdzi, że korelacja jest przypadkowa, powinien przedstawić racjonalne wyjaśnienie jej zaistnienia inne niż ręczne "poprawianie" wyników.

oto Zbyszek S

Wyliczanie współczynników

Wyliczanie współczynników korelacji, a następnie prowadzenie wnioskowania (przesądzającego) na podstawie serii liczącej 2 (słownie: dwa) elementy budzi zdziwienie i przypuszczenie, że kolejność jest taka: przekonanie->szukanie uzasadnienia dla posiadanego przekonania->przywołanie danych, które pasują do postawionego zadania.

Podobny mechanizm jest w przypadku wiary w globalne ocieplenie. Nauka w służbie przekonań. Zamiast przekonania wynikające z nauki i wiedzy.

oto Apfelbaum

Gdybym był Prezesem PiS...

...i nie chciałbym wygrać, to właśnie wydawałbym pieniądze na weryfikowanie wyników wyborów, bo wydanie na każdą bzdurę zmniejsza wydatki na kampanię wyborczą.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.