Trump: 9 dni, które wstrząsnęły światem...

Uzbrojona po zęby Europa pozbawiona wiary i ambicji odpowiedzialności za przyszłość swoich dzieci, nie wierząc już w nic, wyskakuje z najwyższego piętra własnej naiwności i głupoty uderzając głową o rozbite przez siebie fundamenty cywilizacji chrześcijańskiej, prosto pod nogi wojującego islamu…

Islam w swojej historii ma dużo szczęścia, u swojego początku trafił na moment, kiedy mógł swobodnie przejść po trupach wykrwawionych w wieloletnich bojach lokalnych mocarstw Persji i Bizancjum i rozpocząć swoją ekspansję w kierunku Indii. Już na początku swojej krucjaty siłą zajął około połowy ówczesnego chrześcijańskiego świata wraz z kolebką chrześcijaństwa w miejscu narodzin Jezusa. Dopiero w XI wieku chrześcijańska Europa zaczęła podejmować nieśmiałe próby, zwane krucjatami, odbicia zdobytych przez islam terytoriów.

Islam wielokrotnie uderzał na państwa europejskie na lądzie i na morzu. Jego ofiarą padła Hiszpania, dopiero Karol Młot ratując Francję zatrzymał islamską inwazję w bitwie pod Poitiers w 732 r. Podobnie zatrzymali pochód islamu Chazarzy osiedleni między morzami Kaspijskim i Czarnym (przyjęli następnie judaizm), czym uratowali wtedy od islamu wschodnią Europę. W 846 r. muzułmanie z Sardynii najechali i spustoszyli Rzym, ocalał tylko Watykan otoczony wysokim murem, jednak wiele kościołów poza murami Aureliusza zostało ogołoconych z kosztowności. Po tej inwazji papież Leon IV, otoczył murem od strony Tybru bazylikę Św. Piotra i Pawła. Dziś wypadałoby przypomnieć o zbawczej roli murów (nie mówiąc już nic o słynnym chińskim murze) papieżowi Franciszkowi, który nie zna, albo nie rozumie historii…

Później islam panoszył się na Bałkanach podbijając kolejne państwa, aż do Serbii. I Rzeczpospolita wielokrotnie powstrzymywała islamskie inwazje, aż po zwycięską bitwę pod Wiedniem z polskim królem Janem III Sobieskim z 11/12 września 1683 r. (datę tej klęski chcieli pomścić islamiści w Nowym Jorku 11 września 2001 r.). Na morzu dopiero bitwa pod Lepanto z 7 października 1571 r. osłabiła pozostający ciągle w ataku świat islamu ratując chrześcijan głównie z Włoch, Hiszpanii od ustawicznych najazdów i porwań w islamską niewolę. Walczące z islamskimi korsarzami, niespodziewanie atakującymi ze swoich baz w północnej Afryce, chrześcijańskie państwa zrzeszone w Świętej Lidze z zaskoczeniem odkrywały zdradę Francji, która potajemnie sprzedawała ciężkie działa broniące islamskie forty np. w Tunisie.

Kiedy obserwujemy narastające zewsząd zagrożenia, krwawe zamachy, idiotyczne zachowanie rządów wzbraniajacych się nawet przed próbą definicji i uczciwej analizy przyczyn wybuchających problemów, to przychodzi refleksja, że już żyjemy w innym świecie. Zachodzi obawa, że taki będzie świat naszych dzieci, jakże niepodobny do świata naszego dzieciństwa, a fundatorami tego piekła, przez swoją krótkowzroczność, będziemy właśnie my!

Naiwna otwartość zmanipulowanych serc i państwowych granic wobec ludzi-szarańczy, z jakże innej formacji, pełnej agresywnej pogardy w stosunku do naszej cywilizacji, już dziś wystawia nam wysoki i krwawy rachunek. Nadchodzi czas opamiętania i obrony własnej tożsamości. Alternatywą będzie w żałosnej starczej, więdniejącej pokorze i bezsilności, czas zaakceptowania swojej rodziny i samego siebie ociekających krwią w wyniku kolejnej eksplozji nienawiści na pożegnalnym koncercie muzycznym beznadziejnie bezsilnej europejskiej cywilizacji na stadionie w kolejnym Manchesterze...

Jak widać, każde pokolenie musi zmierzyć się ze swoimi demonami. Pomyśleć tylko, jak 35-45 lat temu wolni ludzie na zachodzie rozważali alternatywę: “better red, than dead” (lepiej być czerwonym, niż martwym), z dzisiejszą świadomością, że jednak nasze pokolenie wymknęło się z totalitarnego czerwonego rezerwatu. Dziś przed oczyma naszej wyobraźni rozpościera się wizja zielonego totalitaryzmu...

Dzisiejsza sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Zachodnia cywilizacja, jak biblijni Izraelici, błądzi wodzona na pokuszenie, na pustynię bez wartości, a jej liderzy propagują składanie ofiar złotym cielcom. Jeszcze mamy szansę na przebudzenie, na wyłonienie swojego Mojżesza, który z góry zbiorowej mądrości zniósłby kamienne tablice prawd mówiących jak żyć, aby ponownie naszej wędrówce przez życie nadać sens i kierunek da Bóg spójny z wartościami wypracowanymi w ciężkich walkach przez naszych przodków.

W latach 30-tych i 40-tych ubiegłego stulecia świat zmagał się ze swoją wizją przyszłości w trójwymiarowym wyborze: komunizm, faszyzm (obydwie ideologie wychodzące z socjalizmu) i opierający się na zrębach cywilizacji chrześcijańskiej kapitalizm. Później po zdławieniu faszyzmu (socjalizm niemieckiego narodu wybranego), przeszliśmy do dwubiegunowego świata: komunizm (ekumeniczny socjalizm) i kapitalizm (dziś zasadniczo wyposażony w amerykański napęd). Jak widzimy przyroda nie zna próżni i świat ewoluuje dalej razem z rzekomo pokonanym komunizmem, faszyzmem i kapitalizmem.

Pojawiła się nowa jakość, w kapitalizmie przez ostatnie półwiecze swój pochód do globalnej władzy rozpoczęli bankierzy i bosko zamożne korporacje. To oni otworzyli drzwi wpierw dla przywódców komunistycznych Chin (aby zneutralizować rosnący w siłę Związek Sowiecki: Nixon, Kissinger), a następnie dla samego Związku Sowieckiego (Reagan, Bush, by zapobiec katastrofie kompletnego rozpadu ZSRR).

Pełni apetytów chciwi banksterzy przebiegle kooptują istniejące elity poszczególnych regionalnych mocarstw, aby wykorzystać ich w swoim pochodzie po wymarzoną wizję panowania nad całym światem (NWO). Na ich drodze stoją państwa narodowe takie jak Polska, Węgry, Rosja, Izrael i teraz być może USA. Globaliści najchętniej zakazali by chrześcijaństwa, patriotyzmu i nacjonalizmu.

Tak jak wcześniej komunistom, marzy im się społeczeństwo pozbawione wewnętrznych więzi, tradycji i lojalności. Wszystkie te wypracowane przez ludzkość przez kilka tysiącleci więzi począwszy od rodziny, do narodowego państwa, globaliści najchętniej wyrzuciliby na śmietnik historii. Nie mają jednak łatwego zadania, dlatego poszukują takich modeli kryzysowych, które pomogłyby im przyspieszyć proces dezintegracji dotychczasowych modeli wartości spajających ludzi w odrębne narodowe i kulturowe tożsamości.

Na dzień dzisiejszy globaliści wykorzystują ambicje dwu grup marzycieli. Jednym z nich jest zmodyfikowana tradycyjna lewica, marząca o równości, otwartej wolności dla wszystkich we wszelkich wymiarach ludzkich pragnień. To ona posklejana z rozmaitych seksualnych i innych mniejszości, na czele z anarchistami i antifą próbuje rozbijać tradycyjne wartości.

Druga grupa to radykalny islam, którego zdyscyplinowani wyznawcy uparcie przenoszą normy pustynnych semitów ze świata średniowiecza w XXI wiek. Na naszych oczach następuje wyraźnie stymulowana radykalizacja tych grup, co ma doprowadzić do zniszczenia porządku społecznego w państwach i społecznościach zachodniej cywilizacji. Cel wydaje się być jasny: stworzenie silnego totalitarnego systemu, który byłby w stanie zaprowadzić porządek w tak zorganizowanym zamieszaniu, a przy okazji rozwiązanie problemu ludnościowego przez depopulację. Wróćmy jednak na ziemię do świata dzisiejszych realiów.

Prezydent Trump powrócił ze swojej pierwszej zagranicznej podróży w czasie której odwiedził Arabię Saudyjską, Izrael, Autonomię Palestyńską, był na szczycie NATO w Brukseli, w Watykanie i we Włoszech. Jakby to napisał John Reed: były to “dziewięć dni, które wstrząsnęły światem”. Po erze militarnej inwazji świata islamu w wykonaniu prezydentów Bushów, po erze przepraszania i niezdecydowania, oraz destabilizacji regionu przez prezydenta Obamę, nadchodzi zgodnie z rzymską zasadą (dziel i rządź) era sponsorowania lokalnych przeciwstawnych sojuszy.

Za prezydenta Obamy USA dofinansowały (ok. $150 mld) szyicki Iran, teraz w Rijadzie prezydent Trump podpisał transfer uzbrojenia na $110 mld dla sunnickiej Arabii Saudyjskiej, z dalszymi umowami na ok. $350 mld. Celem tego ostatniego posunięcia jest próba zepchnięcia problemu z radykalnym islamem w sam świat islamu.

Dodatkowo Trump delegując wzbierający się konflikt projektuje związek (miejscowe NATO) państw sunnickich z Izraelem przeciwko rosnącym militarnie ambitnym szyitom z Teheranu. Przypomina nam to sytuację z przełomu lat 70/80-tych ubiegłego stulecia, kiedy USA “doglądały” wojny iracko-irańskiej, zarabiając na dostarczaniu uzbrojenia walczącym stronom.

Trump w Arabii Saudyjskiej został przyjęty jak król, Arabowie sympatyzują z wizerunkiem alfa-mężczyzny, który mówi zdecydowanie i twardo. Trzeba podkreślić, że Arabia Saudyjska to bardzo “młody” kraj: 70% populacji jest poniżej 30-go roku życia. W przemówieniu do ponad 50-ciu przedstawicieli i głów arabskich i islamskich państw Trump wezwał ich do wyrzucenia z meczetów, społeczności i krajów islamskich ekstremistów i terrorystów. Prezydent dramatycznie oświadczył, że wybór jest między alternatyw: z jednej strony między cywilizacją, a z drugiej ścieżką do zła i śmierci. Podkreślając, że Ameryka stanie z tymi co będą walczyć z terroryzmem, ale to narody Bliskiego Wschodu muszą same zdecydować jakiej chcą przyszłości dla swoich dzieci, Ameryka za nich tego nie zrobi.

Podkręcając swoje obrzydzenie w stosunku do radykalnych islamistów rzekł:

“Terroryści nie wyznają Boga. Oni są wyznawcami śmierci!”

Inicjatywa Trumpa polega więc na utworzeniu militarnego sojuszu państw regionu: Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Jordanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu i Izraela. Byłby to sojusz obronny skierowany przeciwko rosnącym wpływom szyickiego Iranu w tym regionie. Teraz można się tylko spodziewać wzmożonych zakupów rosyjskiej broni przez Iran...

Komentatorzy porównują przemówienie Trumpa w Arabii Saudyjskiej do przemówień prezydenta Reagana przeciwko komunizmowi, szczególnie do tego z Londynu z czerwca 1982 r. gdzie ostro wystąpił w obronie wolności, przeciwko komunistycznej agresji, przepowiadając upadek komunizmu i wzmocnienie NATO.

Po spotkaniu z papieżem Franciszkiem w Rzymie (tu dowiedzieliśmy się, że Melania Trump jest katoliczką), Trump na szczycie NATO w Brukseli podkreślił, że nie jest w porządku, aby kraje takie jak Niemcy, czy inne nie płaciły ustawowych 2% dochodu narodowego na NATO, przecież w ten sposób okradając amerykańskiego podatnika. Przypomnijmy, że z 28 krajów członkowskich, tylko 5 (USA, Polska, Anglia, Grecja i Estonia) wywiązują się ze swoich zobowiązań.

Z kolei na Sycylii Trump wziął udział w spotkaniu grupy krajów G7, gdzie ku ogromnemu rozczarowaniu carycy uchodźców Angeli Merkel nie dał się wciągnąć w podpisanie zobowiązań w sprawie Globalnego Ocieplenia, czy teraz zmian klimatycznych, zapowiadając, że wyrazi swoje stanowisko w tym tygodniu. Merkel w nawiązaniu do nadchodzących kanclerskich wyborów chciałaby przefarbować się na żelazną damę, oczywiście przejmując ściślejsze kierowanie niemiecką Unią Europejską (już bez Wielkiej Brytanii) i w opozycji do Ameryki. Przypomnijmy tylko, że W.B. odchodząc z UE pozbawiła jej swojej składki w wysokości 10 mld funtów szterlingów. Z drugiej strony Trump zapowiedział, że przeanalizuje udział niemieckiego eksportu do USA, co nie przyczyni się do zwiększenia obrotów niemieckiej gospodarki. Szykują się zmiany i przesunięcia, być może pojawi się nowe otwarcie dla Polski.

Na zakończenie tekstu opowiem zasłyszany dowcip nawiązujący do wymiany między Trumpem, a nowym prężącym się na wszystkie możliwe sposoby młodym prezydentem Francji, Macronem. Otóż miał on zwrócić się do Trumpa z kurtuazyjnym zapytaniem:

“A gdzież to jest twoja młoda i piękna żona?”
To co usłyszał w odpowiedzi zmiotło go z nóg:
“Twoja babcia zabrała ją na lody”…

trump

Kalifornia, 2017/05/29

oto Jacek Matysiak Jacek Matysiak

absolwent historii Uniwersytetu Łódzkiego, redaktor studenckiego pisma "Nowsze Drogi", internowany w Łowiczu i Kwidzynie. Od 1984 w płn. Kalifornii, rejon San Francisco (min. redaktor "Wiadomości", 1986-89).

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
2.333335
Ogólna ocena: 2.3 (głosów: 9)

Tematy: 

Dyskusja

oto Skanderbeg

Wkradła się pewna nieścisłość

Bazylika św. Piotra zaczęła być budowana w XVI wieku.
I wątpię, czy atakując WTC 11 września, chciano pomścić bitwę z XVII wieku. Wątpię, żeby zamachowcy o niej wiedzieli.
Już odbijając od tego, czy oficjalnie serwowana propaganda na ten temat była jest informacją, czy dezinformacją.
W jaki sposób Obama dofinansował Iran? Poza tym, że Persowie nie organizują zamachów. I coś dużo odwołań do Żydostwa, a przez to tekst tchnie neokonserwatyzmem (choć nie wiem co w tej ideologii jest konserwatywnego, ale to przecież tam myśliciele-propagandyści zaczęli dekonstruować pojęcia).

oto Jacek Matysiak

Bazylika

"The Papal Basilica of St. Paul outside the Walls (Italian: Basilica Papale di San Paolo fuori le Mura), commonly known as St. Paul's outside the Walls, is one of Rome's four ancient, Papal, major basilicas, along with the Basilicas of St. John in the Lateran, St. Peter's, and St. Mary Major." "The Basilica was founded by the Roman Emperor Constantine I over the burial place of St. Paul, where it was said that, after the Apostle's execution," Tyle o bazylice...

oto Paulina Kaufmann

Gdzie Rzym a gdzie Krym?

Bazylika św. Pawła za Murami nie jest tożsama z bazyliką św. Piotra. Nie ma czegoś takiego w Rzymie jak bazylika św. Piotra i Pawła. Leon IV zbudował mury obronne na prawym brzegu Tybru, które miały chronić bazylikę św. Piotra i częściowo Wzgórze Watykańskie łączące Zatybrze z Zamkiem św. Anioła czyli tzw. Civitas Leonina.

oto Zona

Niesmaczne. Najlepiej to

Niesmaczne. Najlepiej to brnąć dalej i podpierać się angielskim, mimo że popełniło się oczywisty błąd. Bazylika zbudowana za czasów Konstantyna została zburzona na początku XVI wieku bo groziła zawaleniem. I na jej miejscu wybudowano obecny budynek.

oto Czesław

Z Iranem to nie tak

Przedstawianie Iranu jako mąciciela na Bliskim Wschodzie a Arabię Saudyjską razem z Izraelem jako gołąbki pokoju jest po prostu "obłędne". To CIA w latach 50-ych ubiegłego wieku dokonała "kolorowej rewolucji" w Iranie i posadziła kacyka na tronie. W ogóle trudno zrozumieć wymowę tego artykułu, chyba żyjemy w innym świecie. Proszę zainteresować się wypowiedziami chrześcijan i biskupów chrześcijańskich z Syrii, to wówczas dowie się Autor kto na Bliskim Wschodzie jest terrorystą.

oto gierwazy

Przerost formy nad treścią.

Przerost formy nad treścią.

W 846 r. muzułmanie z Sardynii najechali i spustoszyli Rzym, ocalał tylko Watykan otoczony wysokim murem, jednak wiele kościołów poza murami Aureliusza zostało ogołoconych z kosztowności. Po tej inwazji papież Leon IV, otoczył murem od strony Tybru bazylikę Św. Piotra i Pawła.

O ile wiem, bazyliki pod takim wezwaniem w Rzymie nigdy nie było...

Islam w swojej historii ma dużo szczęścia, u swojego początku trafił na moment, kiedy mógł swobodnie przejść po trupach wykrwawionych w wieloletnich bojach lokalnych mocarstw Persji i Bizancjum i rozpocząć swoją ekspansję w kierunku Indii. Już na początku swojej krucjaty siłą zajął około połowy ówczesnego chrześcijańskiego świata wraz z kolebką chrześcijaństwa w miejscu narodzin Jezusa.

Tu już Szanowny Autor przeszedł sam siebie przypisując muzułmanom zapoczątkowanie krucjat... Jeśliby kiedyś w przyszłości P.T. Czytelnicy zobaczyli jakiegoś postępowego skrybę zarzucającego papieżowi Urbanowi II uruchomienie dżihadu w celu odzyskania miejsc świętych w Palestynie, to proszę pamiętać, że red. Matysiak był pierwszy...

Komentatorzy porównują przemówienie Trumpa w Arabii Saudyjskiej do przemówień prezydenta Reagana przeciwko komunizmowi, szczególnie do tego z Londynu z czerwca 1982 r. gdzie ostro wystąpił w obronie wolności, przeciwko komunistycznej agresji, przepowiadając upadek komunizmu i wzmocnienie NATO.

Niestety Pan Jacek nie precyzuje, którzy to "komentatorzy porównują", a szkoda, ponieważ porównanie takie jest całkowicie bezzasadne. Właściwie nie ma co tu porównywać. Porównanie miałoby sens, gdyby prez. Reagan przytoczone słowa wygłosił w Moskwie nie Londynie, zaś prez.Trump w Arabii Saudyjskiej powiedział coś takiego: "Będziemy bronić wolności! Państwa, które wspierają ideologicznie i finansowo islamski terroryzm muszą upaść!" Chyba nie jest tajemnicą dla Autora - a tym bardziej dla prez. Trumpa - że takim państwem jest przede wszystkim monarchia Saudów. Francuski pisarz i publicysta, Eryk Zemmour, podkreśla to jeszcze dobitniej, kpiąc z francuskich polityków, którzy prężą muskuły i wyrzekają na Państwo Islamskie (ISIS), a zarazem utrzymują serdeczne relacje z Arabią Saudyjską: "Arabie Saoudite, c'est le Daesh qui a réussi" (Arabia Saudyjska, to ISIS, które osiągnęło sukces).

Za prezydenta Obamy USA dofinansowały (ok. $150 mld) szyicki Iran, teraz w Rijadzie prezydent Trump podpisał transfer uzbrojenia na $110 mld dla sunnickiej Arabii Saudyjskiej, z dalszymi umowami na ok. $350 mld. Celem tego ostatniego posunięcia jest próba zepchnięcia problemu z radykalnym islamem w sam świat islamu.

Z zacytowanego fragmentu wynika, że te miliardy ajatollahowie otrzymali w formie darowizny, tak za piękne turbany, podobnie jak za piękne mycki otrzymuje forsę bezcenny Izrael. Jakoś trudno mi w to uwierzyć, atoli prosiłbym o odnośnik (w internetowym żargonie, link) potwierdzający prawdziwość tej enuncjacji. Co do Arabii Saudyjskiej: patrz wyżej.
Finalny żart - jak dla mnie - mało subtelny.

oto Jacek Matysiak

O ile wiem, bazyliki pod takim wezwaniem w Rzymie nigdy nie było

"The Papal Basilica of St. Paul outside the Walls (Italian: Basilica Papale di San Paolo fuori le Mura), commonly known as St. Paul's outside the Walls, is one of Rome's four ancient, Papal, major basilicas, along with the Basilicas of St. John in the Lateran, St. Peter's, and St. Mary Major." "The Basilica was founded by the Roman Emperor Constantine I over the burial place of St. Paul, where it was said that, after the Apostle's execution," Tyle o bazylice...
Przypominam, że to jest felieton, nie praca naukowa, używam często języka i skojarzeń, które powinny prowokować ludzi przywykłych do powtarzania utartych formułek.
Oczywiście dzisiaj panująca wersja o złym i agresywnym chrześcijaństwie organizującym krucjaty ma się nijak do wydarzeń historycznych i zawojowania przez islam ok. połowy terytorium ówczesnego chrześcijaństwa.
Jeśli do tej pory nie czytał Pan o transferze odmrożonych ok. $150 mld , to nie moja wina. Informacje te są ogólnie dostępne. Pozdrawiam. Jacek

oto Krzych Adam

Muzułmanie na krucjacie?

Słowo krucjata pochodzi od łacińskiego słowa crux oznaczającego krzyż. Muzułmanie z krzyżem raczej na wyprawy wojenne się nie wybierali. Tylko z półksiężycem – znakiem arabskiego plemiennego bożka. Półksiężyc zaś to lunatis. Zatem może ich wyprawy to były lunacjaty?

Ale wracając do wypraw krzyżowych – średniowiecznych, religijnie sankcjonowanych wypraw zbrojnych, podejmowanych przez państwa i rycerstwo katolickie Europy przeciwko muzułmanom ma Pan absolutną rację. Można zrozumieć to, że muzułmanie je potępiają wychodząc ze swego własnego punktu widzenia. Jednakże, nasz punkt widzenia może, a nawet powinien być inny. Wszak chodziło o odebranie terenów zagarniętych wcześniej chrześcijaństwu przez islam.

oto Jacek Matysiak

Naturalnie, krucjaty...

Mam dość tego nieproporcjonalnego PC interpretowania historii i czasem używam języka przewrotnego i prowokującego powrót do rzeczywistości. Oczywiście "krucjata" nie może być islamska, to tylko sarkazm... Pozdrawiam. Jacek

oto A. Stypuła

Słownik wyrazów obcych PWN

krucjata

1. «wyprawa wojenna podejmowana w XI–XII w. przez chrześcijaństwo zachodnie w celu zdobycia Ziemi Świętej»
2. «każda wyprawa wojenna inicjowana przez papiestwo przeciwko poganom lub przeciwnikom Kościoła»
3. «kampania przeciwko komuś lub czemuś»

oto gierwazy

@ A. Stypuła

Nie negując uczoności autorów słownika PWN, przywołam wypowiedź p. Michela Balarda, autora książki "Wyprawy Krzyżowe i Łaciński Wschód". Już na wstępie pisze on tak:

Nadużywanie dziś terminu "krucjata" sprawia, że tym bardziej potrzebne jest podjęcie próby retrospektywnego zrozumienia tego zjawiska. Po sławetnej krucjacie przeciwko bolszewizmowi nadszedł czas krucjaty przeciwko AIDS! A dlaczegóż by nie podjąć również krucjaty przeciwko inwazji szarańczy w Afryce czy próchnicy zebów? (...) Po 1250 r. na określenie zmierzającej do Jerozolimy wyprawy "żołnierzy Chrystusa"" pojawia się słowo "Krucjata" (Cruciata). I tylko w tym sensie termin ten jest używany poprawnie. "Krucjata" zatem jest pielgrzymką zbrojnych, która za cel stawia sobie wyzwolenie Grobu Świętego w Jerozolimie. Anonsowana bullą papieską, podporządkowana jest autorytetowi Kościoła, który reprezentuje osoba papieskiego legata. Jej uczestnicy poznać się mogą po pewnych oznakach zewnętrznych -
jak np. noszonym przez wszystkich krzyżu - oraz korzystają z rozmaitych przywilejów,
tak doczesnej, jak duchowej natury, których gwarantem jest sam Kościół

Przyznaję, że ta argumentacja tudzież definicja do mnie przemawia.

oto A. Stypuła

Też tak uważam,

Niemniej język (w tym i polski) jest żywym tworem i znam więcej krucjat – krucjata przeciw nałogowi palenia, picia, krucjata dla poprawy ludzkości itp, itd. W moim odniesieniu (współczesnego homo sapiens) krucjata to rodzaj walki z wiatrakami (dla samej walki) nie do wygrania.

Z wyjątkiem chyba tylko islamu, któremu może się udać... i dlatego tylko nie można jego ekspansji (jak napisał p.Matysiak) nazwać krucjatą, chyba że a) ironicznie, lub b) nie skończy się to sukcesem - w co też chciałbym uwierzyć.

oto gierwazy

Widzę, że Szanowny Autor

Widzę, że Szanowny Autor dalej brnie w ślepy zaułek obrany w swym felietonie i kompromituje się jeszcze bardziej.
Przyznam, że czytając o "bazylice Św. Piotra i Pawła" (w sumie rzecz drugorzędna w artykule) sądziłem, iż to lapsus, a chodzi po prostu o bazylikę św. Piotra, atoli anglojęzyczna poprawka p. Matysiaka o bazylice św. Pawła za Murami utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie wie on o czym pisze. Papież Leon IV, otoczył murem od strony Tybru poprzedniczkę bazyliki Św. Piotra, bazylika św. Pawła za Murami znajduje się w sporym oddaleniu od Tybru...
Nazywając "krucjatą" muzułmańskie podboje sam Pan przyczynia się do wersji o złym i agresywnym chrześcijaństwie (przywodzi mi tu na myśl uporczywe przezywanie "inkwizytorami" stalinowskich prokuratorów i sędziów w wykonaniu p. Płużańskiego, czym petryfikuje on niezasłużoną, czarną legendę Świętej Inkwizycji.)
Na koniec najlepsze: czy "odmrożenie" czyichś pieniędzy równa się dofinansowaniu posiadacza tych pieniędzy?!? Czytałem już parę poprzednich felietonów red. Matysiaka i pamiętam, że ubierał się w nich w szaty wolnorynkowca, skąd zatem ta trockistowska retoryka? Tu raczej wypadałoby (szczeremu) wolnorynkowcowi, a i przyzwoitemu człowiekowi również, uderzyć w tony oburzenia z powodu uprzedniego "zamrożenia".

oto Eowina

Trump naładowany wiedzą o zbawczej roli USA w świecie

postanowił objaśnić Europie, że "amerykański podatnik bronić Europy więcej nie będzie". Stąd Merkel już oficjalnie powiedziała, że Niemcy się wyzwalają spod amerykańskiej kurateli. A dzisiaj Putin delikatnie ściskał rękę Macrona obolałą od uścisków Trumpa. Specjaliści liczą na odmianę polityki. Zobaczymy co z tego się wykluje, bo Kim na Półwyspie Koreańskim strzela rakiety, nie zwracając uwagi na nikogo.

.PS. Te $150mld które rzekomo USA podarowały Iranowi, to były zamrożone sankcjami irańskie pieniądze w bankach amerykańskich i do których amerykanie się przyzwyczaili. Tych pieniędzy Iran nie dostanie, ponoć ma dostać samoloty na tą sumę.

oto Dinozaur

Słoń a sprawa polska .

Co do 11.09 : wiedzieli . Przez prawie 30 lat miał Dinozaur do czynienia z euromuzułmańską klientelą . Z częścią jej można było jeszcze rozmawiać . Praktycznie wszyscy z jakim takim wykształceniem znali datę 12.09.1683 , często w notacji tureckiej 11.09 ( bitwę wiedeńską rozpoczął śp. król Jan III już ok. 0400 , jeszcze przed pierwszą modlitwą 12.09 ). Data owa jest uważana za koniec 2. Dżihadu 1529-1683. Spotkałem Turków , którzy to Pdlakom do dziś wyrzucają . A że było to 300 lat temu - ograniczeni Europejczycy żyją według zegarka . Muzułmanie według kalendarza. W niektórych z 508 klanów czeczeńskich obowiązuje znajomość przodków w linii męskiej do 20 pokolenia ( czyli do czasów przed-
muzułmańskich ). Badanie u wielkomiejskich Francuzów przeprowadzone kilka lat temu wykazało , że 40 % rzeczonych Francuzów nie wiedzą , czy ich rodzice jeszcze żyją .
Sprawa druga - słoń a sprawa połska .
W roku 982 cesarz Otto II zebrał 2200 rycerzy niemieckich i 1000 rycerzy obodryckich i wyruszył w kierunku Sycylii . Pod Crotoną w Apulii odbyła się duża na owe czasy bitwa , z początku Saracenów rozbito , ich emir zginął i rzucili się oni do ucieczki , po pewnym czasie
wrócili jednak i rozbili już nieprzygotowanych przeciwników . Cesarz uciekł wpław na statek bizantyjski a Słowianie wyginęli . W ten sposób nastąpiła dekapitacja Słowian zachodnich z której oni się już nie wydźwignęli .
Pozdrowienia
Dinozaur ( z Neandertalu )

oto Dubitacjusz

@ p. Dinozaur: Hmmm....

W ten sposób nastąpiła dekapitacja Słowian zachodnich z której oni się już nie wydźwignęli .

Następnego roku po bitwie miało miejsce zakończone sukcesem wielkie powstanie Słowian Połabskich. Zatem teza o dekapitacji wydaje się być nieuzasadniona.

oto chłop jag

Szykują się zmiany i

Szykują się zmiany i przesunięcia, być może pojawi się nowe otwarcie dla Polski.

Nowe - oczywiście pozytywne - otwarcie dla atrapy Polski może być tylko wtedy - kiedy ruszy pełną parą Jedwabny Szlak - tołazysze.
Wniosek?
Powyższe zależy od tego - kogo pupile szatana uczynią dostawca kasy - potrzebnej im do budowy Piekła na Ziemi - tołażysze.
To kto będzie dostawcą forsy - Niemcy czy Chiny - tołażysze?

oto Artur

Poitiers

W jednym z ciekawszych rozważań na temat historii kontrfaktycznej, w książce "Dylematy historii" p. Marek Urbański postawił tezę, że zwycięstwo Karola Młota zmieniło diametrialnie historię Europy, ale w zupełnie inny sposób, niż się to powszechnie przyjmuje. W skrócie tok rozumowania jest taki: zwycięstwo Karola Młota utorowało drogę do detronizacji Merowingów i sięgnięcie po tron Franków jego synowi (Pepinowi). To z kolei było możliwe dzięki współpracy z papieżem, który w zamian otrzymał państwo. Taka była geneza państwa kościelnego. Istnienie zaś państwa kościelnego i co za tym idzie jego wpływ na historię Europy i papiestwa nie wymaga, jak sądzę, wyjaśnień.
To wszystko było możliwe dzięki zwycięstwu w 732 roku.
Oczywiście specjaliści, a zwłaszcza szczególarze, zwrócą uwagę, że wyprawa arabska z 732 była poważniejsza, niż pan Urbański to przedstawił w swoim tekście, poza tym nie był to koniec walk z Arabami dla Karola Młota. Tym niemniej sądzę, że jego uproszczenie w krótkim felietonie się broni. Ja nie mam nic przeciwko, żeby przyjąć Poitiers za symbol walk Franków z Arabami w latach trzydziestych ósmego wieku. I jest faktem, że właśnie te zwycięstwa umożliwiły sukces rodu Karolingów. Europa bez Karola Wielkiego, państwa kościelnego, z innym rzeczownikiem na oznaczenie króla - to byłaby zupełnie inna Europa.
Swoją drogą ciekawe jaka :-)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.