Balcerowiczowska mistyfikacja

Leszek Balcerowicz pomoże reformować ukraińską gospodarkę. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zaprosił autora polskiej „terapii szokowej” do pomocy w reformach w tym kraju.

Jak piszą ukraińskie media, Kijów jest bardzo zainteresowany polskimi doświadczeniami w tym obszarze – poinformowały agencje. Poniżej tekst Jana Engelgarda na temat reform Balcerowicza w Polsce pierwotnie opublikowany w paryskim „Głosie Katolickim”.

Balcerowiczowska mistyfikacja

Minęło 25 lat od przyjęcia tzw. planu Balcerowicza, który Polsce i za granicą jest przedstawiany jako osiągniecie na miarę epoki. Taki jest też ton komentarzy w polskich mediach. Przypomnijmy, że chodzi tu o pakiet 10 ustaw, które w błyskawicznym tempie uchwalono pod koniec 1989 roku prze Sejm kontraktowy wyłoniony w wyniku wyborów 4 czerwca 1989 roku. Jak twierdzą ekonomiści głównym celem „planu Balcerowicza” było opanowanie inflacji. Od 1 stycznia 1990 roku np. ceny węgla i gazu podwyższono o 400 proc., ceny elektryczności o 300 proc., taryfy kolejowe o 250 proc. Dokonało się to przy zahamowaniu wzrostu płac. Batem na żądania związków zawodowych był tzw. „popiwek”, czyli podatek od wzrostu wynagrodzeń.

Wprowadzono wymienialność złotego przy jednoczesnym ustaleniu stałego kursu dolara (ustalono go na 9,5 tys. złotych). Wprowadzały też wysokie, proporcjonalne do inflacji, oprocentowanie lokat i kredytów bankowych. To posuniecie doprowadziło w efekcie do masowego bankructwa przedsiębiorstw, które wcześniej zaciągnęły kredyty i teraz, wobec radykalnego podwyższenia oprocentowania, nie były w stanie ich spłacić.

Miał to być, jak oficjalnie twierdzono, uboczny skutek stabilizowania rynku finansowego. Są jednak tacy, którzy utrzymują, że taki był właśnie cel główny – czyli likwidacja polskiego przemysłu. Późniejsze wypowiedzi takich liberalnych polityków, jak Jan Krzysztof Bielecki czy Tadeusz Syryjczyk, by to potwierdzały. Bielecki powiedział, że nawet II wojna światowa nie uczyniła w Polsce tylu szkód, co gospodarka PRL, a Syryjczyk mówił o potrzebie „zaorania wszystkiego po PRL-u”.

I tu dochodzimy do pytania podstawowego – czy celem „planu Balcerowicza” było, jak to się u nas mówi, ustabilizowanie finansów państwa i wejście na tory gospodarki rynkowej, czy też coś jeszcze? Owszem, prawdą jest to, że drastyczne posunięcia doprowadziły szybko o poprawy sytuacji w handlu, nagle sklepy zapełniły się towarami. Rozkwitła także drobna i średnia przedsiębiorczość.

Problem w tym, ze to drugie osiągniecie wcale nie było związane z polityką Balcerowicza, tylko z polityka rządu Mieczysława Rakowskiego, który wprowadził tzw. reformę Mieczysława Wilczka. Wilczek opracował ustawę o działalności gospodarczej liczącą cztery strony. Weszła ona w życie 1 stycznia 1989 roku i po dziś dzień jest wspominana z sentymentem przez polskich przedsiębiorców. To ona wprowadziła w Polsce wolny rynek, a nie reformy Balcerowicza.

Ale najważniejszy problem polega na czymś innym. Otóż w Polsce nie chce się mówić, że tak naprawdę nie było żadnego „planu Balcerowicza”. Balcerowicz stał się jedynie twarzą importowanego z zagranicy planu Jeffreya Sachsa, a właściwie planu Sorosa-Sachsa. George Soros kręcił się wokół Polski już od końca lat 80.

Jak pisze ekonomista Wojciech Błasiak:

„Plan Sorosa, realizowany w strategicznym interesie szeroko rozumianego Zachodu, zawierał wszystkie kluczowe elementy tego, co nazywane jest Konsensusem Waszyngtońskim. Konsensus Waszyngtoński to niepisane porozumienie z końca lat 80. zawarte między takimi instytucjami mieszczącymi się w Waszyngtonie, jak Departament Skarbu i Departament Handlu rządu federalnego USA, Zarząd Rezerwy Federalnej czyli bank centralny USA, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy, neoliberalne prywatne instytuty badawcze oraz neoliberalne ośrodki akademickie, by wymienić najważniejsze.

Neoliberalne zasady tego Konsensusu były i są nadal narzucane do realizacji przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy, przy wsparciu rządu federalnego USA, zadłużonym krajom, jako warunek otrzymania jakiejkolwiek pomocy finansowej. Zasady te są przedstawiane jako naukowe reguły ekonomiczne o technicznym charakterze. W istocie zaś są to zasady umożliwiające ekspansję finansową i kapitałową banków i korporacji najbogatszych krajów świata na rynki krajów słabiej rozwiniętych oraz ich podporządkowanie ekonomiczne. Celem głównym narzucanego i wymuszanego Konsensusu jest w ostatecznych konsekwencjach zasadnicze ograniczenie suwerenności gospodarczej danego kraju i jego podporządkowanie gospodarcze w celu nieograniczonej i swobodnej eksploatacji ekonomicznej”.

Tak jest prawda o genialnym „planie Balcerowicza”. Powiódł się on bez wątpienia znakomicie. Gospodarka w Polsce jest obecnie jedną z najbardziej uzależnionych od międzynarodowych korporacji i banków. Próba wyrwania się choć trochę z tego żelaznego uścisku jest bardzo trudna, o czym świadczy przypadek węgierski. Premier Viktor Obran wykonał kilka posunięć mających na celu odzyskanie suwerenności gospodarczej i od razu stał się wrogiem publicznym nr 1 z łatką „neofaszysty”.

W Polsce nikt nawet nie podjął takiej próby. Zamiast tego mamy festiwal zachwytów nad Leszkiem Balcerowiczem i jego geniuszem.

Jan Engelgard

polski historyk, publicysta i samorządowiec.
Redaktor "Myśli Polskiej" www.mysl-polska.pl

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto Krzysztof M

Był jeszcze plan prof.

Był jeszcze plan prof. Sadowskiego, gorąco oklaskiwany na Zachodzie...

oto baba jag

Po wygraniu

"I wojny" o Argentynę i Chile, "II wojna" szkoły chikagowskiej, toczy się już nie w oparciu o junty wojskowe,a dyktatury partyjne,zwane demokracją.

Bielecki powiedział, że nawet II wojna światowa nie uczyniła w Polsce tylu szkód, co gospodarka PRL

II wojna nie uczyniła tylu szkód, ile rządy 25 lat wolności i demokracj.

oto pietrzelaj

Jako historykowi wybaczalne

Jako historykowi wybaczalne są takie oceny jakie Pan przedstawia, ale już jako samorządowcowi (mniemam że wielokadencyjnemu) niekoniecznie.

Od 1 stycznia 1990 roku np. ceny węgla i gazu podwyższono o 400 proc., ceny elektryczności o 300 proc., taryfy kolejowe o 250 proc. Dokonało się to przy zahamowaniu wzrostu płac. Batem na żądania związków zawodowych był tzw. „popiwek”, czyli podatek od wzrostu wynagrodzeń.

Powinien Pan pamiętać (oceniając ze zdjęcia), że po 10-leciu stanu wojennego oprócz 10 mld USD (spotkałem źródła które mówią że było 30) długu zewnętrznego co stanowiło około całoroczny eksport Polski było jeszcze kilka mld dolarów długu wewnętrznego (oszczędności dewizowe Polaków) i nie wiadomo ile długu wewnętrznego złotowego (książeczki samochodowe, mieszkaniowe, oszczędności w bankach itp.) Mogło być tego nawet kilkaset mld zł. A kasa państwowa była pusta i kraj funkcjonował tylko z drukowania pieniędzy gdyż większość działań produkcyjnych tego "wielkiego naszego" przemysłu przynosiła straty. Na tle reszty "krajów naszego bloku" dorównywała nam tylko Rumunia. Czy jako historyk może pan podać alternatywną receptę (post factum więc będzie Panu łatwiej) na uzdrowienie gospodarki??

Gospodarka w Polsce jest obecnie jedną z najbardziej uzależnionych od międzynarodowych korporacji i banków

Czy Pan widzi różnicę pomiędzy działalnością firm zagranicznych a np firmą Pana Kulczyka i wielu innych ??
Ja zauważam taką, że korporacje zagraniczne jeśli decydują się na rozwijanie działalności w Polsce, to inwestują gdyż przynosi im to dochód. Polscy przedsiębiorcy, szczególnie Ci z "górnej półki" często kupując zakłady nie zawsze inwestują w nie, a zyski trzymają w Szwajcarii czy na Cyprze. Pieniądze nie mają koloru ani zapachu, A uczciwi w interesach to są Menonici i Metodyści, - podobno.

oto chłop jag

Leszek Balcerowicz pomoże

Leszek Balcerowicz pomoże reformować ukraińską gospodarkę.

Jako tubylec cieszę się z takiej pomocy - ponieważ po takiej pomocy Bieszczady i nie tylko Bieszczady - pozostaną na pewno w atrapie Polski.
Wniosek?
Może by tak Balcerowicz i Jankesom zaczął pomagać - bo wtedy w Europie byłyby szanse na pokój - tołażysze.

oto Staruszek_Świat

SzP. Chłop Jag

##.
Czytając różne opinie nt. Balcerowicza w kontekście jego przeprowadzonych posunięć w gospodarce Polski po 89r. oraz skutków tychże posunięć dla społeczeństwa - nasunęło mi się następujące skojarzenie: (nie wiem czy słuszne?)
Czy czasem Balcerowicz nie był tym dla POLAKÓW czym Hitler dla Niemców???.
Wszak obaj chcieli dobrze dla "SWOICH NARODÓW".
I dla każdego z Nich obce nacje były do wyeliminowania.
Każdy z Nich stosował środki jakie miał/ma do dyspozycji stosownie do chwili przeprowadzenia swojego planu wybicia narodu który stał/stoi na przeszkodzie realizacji planu przyjętego badajże w 1776r przez I.
Wszak należy pamiętać iż w sprawach Ważnych decyzje nie zapadają w takiej W-wie czy Kijowie lub nawet Berlinie ani też w ostatniej chwili.
W/g mnie są to sprawy b.dokładnie zaplanowane z kilkoma zapasowymi opcjami.
Czynników tego co się stało a teraz obecnie jest == było wiele.
Lecz najważniejsze z nich to:
1) Luter - posiał ziarno na którym zrodziła się m/in
2) Rewolucja Francuska i następna tym razem Bolszewicka, dwie Wojny Światowe oraz nie kończąca się wojna z Całym Światem trwająca aż po dni dzisiejsze.
Jedyne sensowne pytanie na tą chwilę to: CUI BONO komu zaś stratę.
I mimo usilnej mistyfikacji i maskarady = może wreszcie zauważymy kto tu oprawca a kto ofiara ?.

Pozdrawiam Wszystkich.
m.

Staruszek_Świat

oto Staruszek_Świat

SzP Indris

##.
Cel jest TEN SAM

Pozdrawiam

Staruszek_Świat

oto Paweł S.

To nie Konsensus Waszyngtoński jest przyczyną...

utraty suwerenności ale tragiczne zadłużenie.
Jeśli ktoś nie jest zadłużony nie musi się stosować do niczyich konsensusów.

Pomimo wielu błędów popełnionych we wczesnych latach 90-tych Balcerowiczowi jedno trzeba przyznać: zawsze konsekwentnie był przeciwny dalszemu zadłużaniu się państwa. Niestety przez ostatnie 25 lat przy władzy było zbyt wielu "wrażliwych społecznie" którzy za pożyczone pieniądze (oraz za wszystko co udało się uzyskać z prywatyzacji) kupowali kiełbasę wyborczą.

Dzisiaj możemy dokładnie sobie obejrzeć na przykładzie Grecji jak długi zaciągane przez gromadę skorumpowanych, "wrażliwych społecznie" polityków doprowadzają kraj do całkowitej utraty suwerenności. W najbliższych miesiącach zagraniczne instytucje finansowe będą wywijały tym nieszczęsnym krajem jak psy szmatą.

oto AnnaP

mechanizm zadłużania jest inny

cały świat jest zadłużony, wszędzie przez kiełbasę wyborczą?
nie, emisja pieniądza księgowana jest jako dług, a przy wzroście gospodarczym emitować trzeba

oto Staruszek_Świat

SzP. Aniu.

m.##.
Zaraz, zaraz czy

... przy wzroście gospodarczym emitować trzeba

pieniądze bez pokrycia .

Komu są Potrzebne te pieniądze ???????.

Kto z nich korzysta ???????.

Czy społeczeństwo na tym traci, czy zyskuje ?.

Czy nie jest to złodziejski wytrych do portfeli społeczeństw a jednocześnie współczesne kajdany jakie banki i ich właściciele niepostrzeżenie zakładają prawie wszystkim kto się w porę nie zorientuje.
Kto zaś nie chce się zadłużyć ten ma zaraz wojnę o demokrację, o religię, rewolucję socjalną lub broń masowego rażenia.

Pozdrawiam Wszystkich.
m.

Staruszek_Świat

PS:
Najlepiej zaś dla bankierów jest gdy :
Zamiast "Nowych książek i pachnącego Chleba" == delikwent
Kupuje na kredyt za trzy mld. np.
stare zleżałe uzbrojenie z którym nie ma co zrobić.

oto BTadeusz

Własnie rozmnożyły mi się koty...

chciałbym je sprzedać po 1mln za sztukę. (5szt)
Trzeba dodrukować?
Pokrycie w towarze jest.
Komu proponowałaby Panie wręczyć ten pieniądz?
Oczywiście dodruk - jako dług - pohamuje aspiracje konsumpcyjne.

oto pietrzelaj

Oczywiście dodruk Dzisiaj to

Oczywiście dodruk

Dzisiaj to się drukuje pieniądze dla biedoty. Dla tych kupujących (np koty) za miliony wystarczy dopisać kilka zer w komputerze.
ps
pozdrawiam po długim nie widzeniu (czy nieczytaniu??)

oto BTadeusz

Zartobliwie - ale wcale nie żartuję.

Pokrycie w towarze jest.
Komu proponowałaby Panie wręczyć ten pieniądz?
Oczywiście dodruk - jako dług - pohamuje aspiracje konsumpcyjne.

Wiec jak?
Pieniądz jako dług - czy nie?
Bo jeśli nie - to jak rozproszyć dodruk?

oto AnnaP

bywa Pan na neon24

więc poczytać nikandera
w skrócie na przedsiębiorców, na dywidendę, a nie dług

oto pietrzelaj

Emisja pieniądza powinna być

emisja jest potrzebna, pieniądz ma pokrycie w produktach

Emisja pieniądza powinna być równa wzrostowi PKB plus 0,5-1% na rozwój. Reszta to drukowanie pieniądza bez pokrycia czyli oszustwo obywateli. Tak było kiedyś, a dzisiaj każdy drukuje ile mu potrzeba(jako państwo) i każdy może pożyczyć ile mu potrzeba (jako obywatel). Czy to kiedyś p.....e - nikt nie wie, ale też nikt się tym też nie przejmuje. Takie przyszły czasy i co pan (pani) z tym zrobisz????

oto Eowina

Właśnie taka uparta niechęć do rozumienia funkcji

pieniądza, a wręcz wroga postawa względem banków, powoduje, że Polacy nie mają własnych banków i nie mają tradycji finansowych.
Można drukowanie pieniędzy obśmiewać, można pogardliwie traktować, ale bez pieniędzy nie można się obyć, stąd jest zadłużenie, a to kończy się zniewoleniem.

oto BTadeusz

Mówi Pani, a jakoby bez treści...

Kto nie chce i czego zrozumieć?
Drukować?
Ile?
Jak rozpraszać?
Niczego pani nie zapostulowała - a to:

bez pieniędzy nie można się obyć, stąd jest zadłużenie

jest godne Pytii...
Kiedy nie wiadomo o co chodzi - to trudno być przeciw. (czy za...)

oto Eowina

Chociażby Pański wątek o kotach...

Czy to jest sygnał, że Pan poważnie i ze zrozumieniem pisze o funkcjach pieniądza?

oto BTadeusz

Jak najbardziej.

Śmiertelnie poważnie - ale to samo:
Przybywa (wydobyto) 100t węgla.
Drukować rownowazny pieniądz?(po jakim kursie?)
komu go wręczyć?

oto Eowina

Fakt wydobycia węgla nie drukuje pieniędzy.

Pieniądze pochodzą ze sprzedaży węgla. Jak nikt nie kupi, po cenie rynkowej, to węgiel nie ma wartości.

Podstawą drukowania pieniędzy jest kredyt po konkretną wartość.
Jeżeli ma Pan elektrownię, produkuje Pan prąd, to dostanie Pan kredyt na kupno węgla i wtedy jest drukowany pieniądz po konkretną sumę jaką Pan za węgiel zapłaci. Węgiel nabiera wartości wtedy kiedy go ktoś kupuje i użytkuje.

oto BTadeusz

Nic nie rozumiem.

Co jest warunkiem (i zobowiązaniem (kogo)) - do drukowania (i ile) pieniędzy.
Bez wody proszę.
Po kolei proszę odpowiedzieć, abym zrozumiał (bo podobno nie chcę)

oto Eowina

Czego Pan nie rozumie?

Powiedzmy mamy jeden bank (dla uproszczenia) NBP.
Mamy kopalnię ze zwałami węgla.
Pan zaczyna produkcję energii elektrycznej.
Kupuje Pan węgiel - 1000 zlp - bank udziela Panu pożyczki drukuje 1000zlp.
Kopalnia - dostaje pieniądze.- 1000zlp.
Reszta węgla czeka, jak na razie nie ma wartości dodatniej, (bo wartość ujemną ma).

oto BTadeusz

Teraz rozumiem.

Oczywiście bank drukuje tyle - ile ja chcę pożyczyć.
I ile ja - zobowiązuję się oddać (plus niewielkie odsetki)
Ja - jestem zmuszony wyprodukować coś - co na wolnym rynku sprzedam za kwotę kredytu plus odsetki i plus coś, co bedzie moim zyskiem - abym miał motywację?

Ale jeśli wszystko przebiegnie z tym scenariuszem, to co jest źródłem owego zadłużenia trapiącego wszystkie państwa?
Przyjmijmy dla uproszczenia, ze bank jest bankiem państwowym, który po spłaceniu mojego zadłużenia - zlikwiduje to - co dla mnie wydrukował, a z odsetek pokryje koszty swego funkcjonowania.

oto Eowina

Co to znaczy "zlikwiduje to - co dla mnie wydrukował"?

Bank nic nie likwiduje. Te pieniądze jakie Pan spłaca w przedziale czasowymkilowat po kilowacie, są w obrocie.
Mogą być pożyczane na konsumpcję, np. na wycieczkę czy wakacje.
Kredyt na wakacje nie jest podstawą do drukowania pieniędzy, bo
nie powstaje nowa wartość.
Jeżeli ktoś pożyczy z banku pieniądze na nowy produkt, na nowy samochód, na nowy dom, to można drukować pieniądze.
(oczywiście w wysokości nowej wartości)

Ale jeśli wszystko przebiegnie z tym scenariuszem, to co jest źródłem owego zadłużenia trapiącego wszystkie państwa?

Nadmierna konsumpcja, albo niedostateczna konsumpcja, zależy jaki kraj. Kredyty produkcyjne nie są groźne.

Np. Niemcy wybudują w Polsce fabrykę na €1mln. która pracuje i zarabia, to kredyt taki jest korzystny.

oto BTadeusz

Zaraz... to jeśli chciałem kupić węgiel

aby sobie ogrzać mieszkanie - to ktoś zakaże bankowi udzielic mi kredytu?
Ja nie zamierzam produkować żadnych kilowatów, a spłacić kredyt zamierzam np. ze sprzedaży rasowych kotów. (TO NIE ŻART!)

oto Krzysztof M

Ja nie zamierzam produkować

Ja nie zamierzam produkować żadnych kilowatów, a spłacić kredyt zamierzam np. ze sprzedaży rasowych kotów. (TO NIE ŻART!)

Hmm... Był pan już nauczycielem akademickim, konstruktorem, prywaciarzem, posiadaczem i (co ważne!) użytkownikiem sztaplarki, teraz hodowca kotów... Jeszce chwila, a zejdzie pan na psy! :-)

oto Eowina

Wbrew pozorom, bardzo ważne pytanie.

Ten problem powinien Pan włączyć do programu swojej partii. Serio.
Albo każdej innej partii w celu regulacji pracy banków, aby przestały być bandyckie.
1. Nie udzielać kredytów konsumpcyjnych, albo wcale, albo tylko w bardzo ważnych okolicznościach i bardzo małe.
Np. karta kredytowa ma limit. Dla początkujących, maleńka sumka,
a potem szlaban.
2. Sprzedaż rasowych kotów jest podstawą do udzielenia kredytu...
po okazaniu... dokumentacji z dochodami z ostatnich 5 lat.
Jeżeli nie ma dochodów, nie ma kredytu, na koty.

Trzeba uniknąć rekwirowania cudzych ciągniow.

oto BTadeusz

Wyciągam inne wnioski.

Bank - (emitent pieniądza) - musi być narodowy.
A Parlament ma mu ustalać ile i komu może DAĆ - bez zobowiązania zwrotu.(STOPA PODATKU EMISYJNEGO).
Parlament ustala tez wynagrodzenia funkcjonariuszy Banku.
Bank natomiast udziela kredytu kazdemu proporcjonalnie do (także ustalonej w parlamencie) 'zdolności kredytowej".. bez wchodzenia w szczegóły - na co kredytobiorca chce pożyczyć.
Warunkiem jedynym jest to, że chce i MOŻE ODDAĆ.

oto Eowina

Tak, z grubsza.

To co Pan pisze "parlament" to powinna robić Rada Pol. Pien. bo oni powinni się na tym znać. Rada powinna współpracować z parlamentem w tworzeniu odpowiedniego prawa chroniącego konsumentów, a nie bank.

oto pietrzelaj

Bank - (emitent pieniądza) -

Bank - (emitent pieniądza) - musi być narodowy.
A Parlament ma mu ustalać ile i komu może DAĆ - bez zobowiązania zwrotu.(STOPA PODATKU EMISYJNEGO).
Parlament ustala tez wynagrodzenia funkcjonariuszy Banku

Jedyne co mogę powiedzieć, to to że urodził się Pan jakieś 200 lat za późno(bez obrazy,-to komplement)

Dzisiaj pieniądze drukuje się na innych zasadach, a raczej bez żadnych zasad (vide emisja 1 bilion Euro przez EBC) więc pańskie rozważania nijak się mają do dzisiejszych działań banków emisyjnych.
Obawiam się, że tamtych zasad już nawet nie uczą na studiach ekonomicznych.

oto Krzych Adam

Z tymi pięcioma kotami (każdy po milionie) można bez pieniędzy.

Jeśli byłby Pan zainteresowany dwoma rasowymi szczeniakami. Każdy po dwa i pół miliona.

To też nie żart. Pamiętam z wakacji na wsi u dziadków transakcje bezgotówkowe. Dziadek obrabiał swym sprzężajem pola sąsiadów, a oni pomagali potem w młócce (przy młockarni trzeba było tak z 8 osób).

Teraz to pewnie nielegalne, jak baba z jajami (czy mlekiem). Bo to poza Urzędem Skarbowym.

oto Krzych Adam

Och, nie zalecałbym barteru zawsze i wszędzie.

Oprócz tego chodziło mi także o opresywność US. Nawet i wtedy gdy miało miejsce to co opisywałem sporo się działo nawet z użyciem pieniądza, ale bez udziału w tym US. Zbiór czereśni, wiśni, innych owoców w dużych sadach, czy chmielu. Taka dwudziestowieczna bandoska, z zapłatą dopiero wtedy, gdy właściciel sadu, czy chmielnika sam dostał pieniądze za dostarczone produkty.

oto BTadeusz

Aby tak się stało

jest potrzebna inna bajka.
Demokracja twórców PKB - i podatek emisyjny na zminimalizoawane wydatki państwa.
Te wydatki - więc towary za te wydatki - SĄ I TAK PRODUKOWANE PRZEZ TWÓRCÓW PKB - BEZ WYNAGRODZENIA...
Po co cały kosztowny sektor finansowy panstwa?
Po co wielokrotne naliczanie podatków od podatków?

oto Krzysztof M

Jeżeli ktoś pożyczy z banku

Jeżeli ktoś pożyczy z banku pieniądze na nowy produkt, na nowy samochód, na nowy dom, to można drukować pieniądze.

No, no... :-) Dodruk skonsumowany? :-)) I jak to się skończy?

Serio: jest inaczej, niż pani tu wypisuje - dodruk może iść wyłącznie na produkcję. A nie na konsumpcję! ... Pani se zapisze: dodruk tylko na pro-du-kcję... :-)

oto Eowina

Na produkcję!

Oto wielki fachowiec KrzysztofM. jezdzi do wysokopłatnej pracy produkcyjnej i potrzebuje samochód, ten co mu Toyota produkuje, a ponieważ dobrze zarabia (KM), to i dom sobie produkuje, producent pustaków chce zaliczkę, itp.

oto Krzysztof M

Pani nadal nie rozumie. Kasę

Pani nadal nie rozumie. Kasę na produkcję dostali (w formie kredytu?) producenci materiałów budowlanych, producent samochodów itp. Ja płacę z tego, co zarobię. Jeśli ja kredyt dostanę na zakup powyższych, to będzie to pożyczka tego, co bank już ma - dodruku nie będzie.

A co pani skończyła, jakie studia, że pani tego nie łapie? :-) Przepraszam, że pytam... ale tyle razy się tłumaczy i nic... :-)

oto Eowina

Nie interesuje mnie do jakiej pan szkoły chodził,

ale ma pan znaczne braki wiedzy. Każda produkcja kończy się konsumpcją. Każda.
Praca ludzka jest elementem produkcji, wchodzi w skład produktu w postaci płacy roboczej, a jej wysokość składa się;
- utrzymania robotnika
- kosztów utrzymania rodziny
-kosztów dojazdu
-kosztów zamieszkania
-kosztów wypoczynku
Stąd dom i samochód robotnika są kosztami produkcji tego co on wytwarza.

oto BTadeusz

Proszę sobie odpuścić... tego gościa...

Żeby tłumaczyć - trzeba samemu rozumieć.
A w jego oczach - pustka i tęsknota za rozumem...
A może i nie tęskni?...-:)
Już przecież by coś skumał...

Bank MA(lub drukuje, lub wirtualizuje ) - każde pieniądze - które ktoś chce pożyczyć z zamiarem i REALNĄ MOŻLIWOŚCIĄ spłacenia. I z REALNĄ PROCEDURĄ WINDYKACJI.
Za to bierze wynagrodzenie i ryzykuje odpowiedzialność karną.
Przy wyższych poziomach kwot, lub ryzyka - odsyła klienta do banków komercyjnych.

Produkcja Dody, to produkcja? (ponad wartość płytek plastikowych)?

oto Eowina

Tak i nie może być parabanków, ani żadnych banków

bez państwowego nadzoru. Państwo musi być odpowiedzialne za bezpieczeństwo obywateli, fizyczne, finansowe i każde inne.

oto BTadeusz

Tu się z Panią nie zgadzam.

Odpowiedzialność finansowa za siebie - to warunek obywatelstwa.
Natomiast bank komercyjny - rozliczający się w CHF, a nie oglądający nawet tej waluty - to gra liczbowa - i powinien w tym obszarze działalności zrzeszyc się w Państwowym Monopolu Loteryjnym... podobnie jak "jednoręcy bandyci", czy Amber Gold, toto-lotek et cons.

oto Eowina

Odpowiedzialność za siebie to jest jedno, ale reklama,

agresja bankowa w celu zwiększenia zysku, to co innego. Chodzi o to aby obywatel ufał bankowi, że to co tam mu doradzają, jest w jego interesie. Nie może być tak, że bank ma inne cele niż obywatel.
Na terenie Polski powinny działać tylko takie banki.

oto Krzysztof M

Pieniądze pochodzą ze

Pieniądze pochodzą ze sprzedaży węgla. Jak nikt nie kupi, po cenie rynkowej, to węgiel nie ma wartości.

Nieprawda. Wartością węgla jest koszt jego pozyskania. Cena, to tak! - cena może być o wiele niższa od kosztów. Ale to się praktycznie nie zdarza, chyba, że sztucznie, tak jak dziś na Śląsku.

oto Eowina

Ja się napracowałam odrzucając śnieg. Mam zapasy,

bardzo duża wartość, chce Pan?
Będzie koszt mojej pracy,
Koszt przechowywania,
koszt transportu
-------------------------------
5 000 zlp. Chce Pan?

oto Krzysztof M

Ja się napracowałam

Ja się napracowałam odrzucając śnieg. Mam zapasy, bardzo duża wartość, chce Pan?

Nie chcę. Przepraszam. Ale jak będę szukał, to się zgłoszę do pani.

Te 5.000, to rozumiem cena po kosztach, bez zysku?

A bardziej serio: jak się np. kopie rów nie szpadlem, a łyżeczką do herbaty, to wartość tej pracy będzie spora... jednak kto zamówi usługę o takiej wartości?

WARTOŚĆ CENA WARTOŚĆ CENA WARTOŚĆ CENA - to nie to samo. Cena to jest to, za ile pani chce sprzedać (cena proponowana), cena sprzedaży, to cena realna (cena transakcji).

No niech pani siądzie sobie w kąciku i przemyśli to... Naprawdę warto!

Bo jeśli się okaże, że ten śnieg to pani sprzeda za 3 grosze, a jego wartość wyniosła w pani rachunkach 5.000zł, to nie wiem, czy warto sprzedawać... :-) Niech pani zauważy, ILE PANI DOPŁACA!!

Może jeszcze rada: Proszę poczekać aż cena wzrośnie... :-)

Podczas dyskusji z panią mam wrażenie, że dyskutuję z automatem... Mam rację? :-)

oto Krzysztof M

Dodruk wtedy jest zły, jeśli

Dodruk wtedy jest zły, jeśli nie owocuje produkcją.

oto Paweł S.

A wie Pani, że istnieją kraje dość mało zadłużone...

a pomimo to można je chyba zaliczyć do dość rozwiniętych ? Np. Australia, Szwecja, Hongkong, Singapur itd

W tych krajach jacyś wysłannicy Konsensusów Waszyngtońskich niewiele mają do gadania.

A Polska na początku lat 90-tych zwyczajnie zbankrutowała.

oto AnnaP

te państwa to wyjątki

nie uzależnione od Rotshildów, którzy są właścicielami banków centralnych i oni emitują pieniądz

oto Paweł S.

A zna Pani jakiś wyjątek...

gdzie kraj nie mający corocznych deficytów budżetowych popadłby w długi i zbankrutował ?

Na uzależnienie ekonomiczne, utratę suwerenności finansowej i w końcu bankructwo, wszystkie kraje, które to dotknęło pracowicie sobie zapracowały tworząc przez długie lata a nawet dziesiątki lat deficyty budżetowe. (Pomijam tu szczególne przypadki wojen, katastrofalnych klęsk żywiołowych itd.

Żeby się dowiedzieć jak powstaje zadłużenie prowadzące w końcu do utraty suwerenności wystarczy zajrzeć do ustawy budżetowej, albo chociaż przeczytać zdawkową informację o uchwaleniu corcznego budżetu. Można się tam dowiedzieć, że wydatki są większe od dochodów średnio o kilkadziesiąt miliardów PLN. Tak jest w większości krajów europejskich , USA, Japonii od kilkudziesięciu lat. Żadne czary mary.

Tylko skąd wziąć na to pieniądze ? Proste: od Rotschildów. A potem płacz, że nas oszukali, wszystko rozkradli, odebrali suwerenność itd.

oto Paweł S.

Widzę, że ma Pani swojego proroka

i wszystko co Pani przeczyta porównuje Pani z jedynie słusznym wzorcem (przynajmniej Pani próbuje porównać w miare swoich możliwości). Ale w takim razie dyskusja jest zbędna. Wystarczy wyznanie wiary.

oto Krzysztof M

Pomimo wielu błędów

Pomimo wielu błędów popełnionych we wczesnych latach 90-tych Balcerowiczowi jedno trzeba przyznać: zawsze konsekwentnie był przeciwny dalszemu zadłużaniu się państwa.

:-)) Taki duży chłopiec, a taki... :-)) Ludzi oceniamy nie po tym, co mówią, a po tym, co robią. Balcerowicza to tez dotyczy. :-) Czemu on był przeciwny, to jest nieważne. Ważne jest to, co on ROBIŁ. A co robił? Ano obracał w perzynę gospodarkę Polski.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.