Danse macabre

Podkomisja "badająca" katastrofę w Smoleńsku powinna zmienić nazwę na komisję d/s udowodnienia zamachu.

Wczoraj, w siódmą rocznicę katastrofy, w której zginął Prezydent RP wraz z towarzyszącymi mu osobami, rzeczona komisja ogłosiła swoje "ustalenia", które sprowadzają się do stwierdzenia, że przyczynami katastrofy były:

- świadome sprowadzanie przez rosyjskich kontrolerów, nieświadomej niczego załogi polskiego samolotu tak, aby doprowadzić do zderzenia z ziemią
- wybuch bomby termobarycznej, która bezgłośnie wybuchła w centropłacie i skrzydłach doprowadzając do rozpadnięcia się samolotu w powietrzu.

Można i tak.

Mam tylko trzy pytania:

- czy istnieje jakakolwiek znana technologia wyprodukowania bomby termobarycznej, która wybucha bezglośnie?
- jak można doprowadzić do wybuchu jednej bomby w trzech miejscach jednocześnie?
- kto tę bombę wniósł na pokład?

http://www.rp.pl/Katastrofa-smolenska/170419912-Po...
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/54...
http://telewizjarepublika.pl/zobacz-pelne-nagranie...

Paulina Kaufmann

Wysoka.
Ruda.
Drapieżna.
Zamężna.
Bezdzietna.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.6
Ogólna ocena: 4.6 (głosów: 10)

Tematy: 

Dyskusja

oto sir Galahad

Służę wyjaśnieniami.

Służę wyjaśnieniami.
- Istnieje tylko jest tak tajna, że nikt jej nie zna poza Macierewiczem.
- Technologia od kosmitów - trilokacja.
- Ten kogo nie sprawdzali - prezydent.
Ogólne wyjaśnienie jest takie, że kacapy są głupie i nic nie potrafią. Dlatego robią tylko takie rzeczy, o których nikt inny nie ma pojęcia. Np. to co wyżej albo manipulują wyborami w USA.

oto BTadeusz

Już pisałem, ale powtórzę:

Takiego zamachu nie da się zorganizaować w jeden dzień, ani za skrzynkę wódki.
Na to, aby go przeprowadzić skutecznie i zakamuflować tak skutecznie - trzeba wydać sporo grosza i zaangażować sporo ludzi.

"Cała prawda" - była uwarunkowana mgłą, a o niej wczorajsza "zintegrowana teoria" - zapomniała.

A przecież gdyby mgła się o godzinę wcześniej podniosła (i samolot lądowałby w słońcu) - to chyba by nie odpalono owej strasznej bomby...?
I cały pogrzeb (zamach) - na nic.
A po powrocie bombę by znaleziono - i już nic by "Putina" - nie wybroniło...

Więc aby plan się powiódł - mgła musiała BYĆ.

No słowem:
Głupi (organizator zamachu) - to ma szczęście.
A to prawda znana - której dowodzić nie trzeba...

oto wiecie kto

Bomba areozolowa

Bomba aerozolowa jest bombą termobaryczną. Im większą przestrzeń wypełni płynem w postaci aerozolowej tym większy daje efekt niszczący. Działa potrójnie - skutkami fali nad i-podciśnieniowej oraz gorącem. Wytracającemu jej impetowi na przeszkodach towarzyszy osłabienie efektu akustycznego. Kilka bomb kilkutonowych aerozolowych rozprowadzających na wysokości 300 m palny płyn w postaci obłoku przy użyciu spadochronów spowoduje zupełne zniszczenie miasta wielkości Warszawy (obiektów , istot żywych).

Podczas remontu samolotu można w jego poszyciu pomieścić elastyczne worki z płynem aerozolowym.

oto BTadeusz

I co?

Skąd wiedziała, że ma wybuchnąć? ( w okreslonym momencie)
A jak by mgły nie było?

oto wiecie kto

Odpowiedź

Drogą radiową można jej powiedzieć.
Mgłę też sztucznie można wytworzyć.
Bomba nie wiedziała, bo jej tam nie było.

oto Krzych Adam

Sorry, ja nie wiem kto.

O drogach czy to radiowych, czy jakichkolwiek innych wypowiadać się nie będę. Ani o wybuchach. BTW, by samolot rozpadł się na taką ilość części tych wybuchów musiałoby być bardzo dużo i musiałyby być zsynchronizowane, czyli praktycznie jednoczesne (przynajmniej większość z nich). Dlaczego samolot spadając rozpadł się na tak wiele części, a jednocześnie nie stworzył głębokiego leja uderzeniowego (podłużnego rowu) nie wiadomo. Pamiętam, że w jednej z dyskusji jeden z dyskutantów, którego nicka z litości nie wspomnę dla potrzeb wyjaśnienia ilości drobnych części przyjął, że uderzenie o ziemię musiało być bardzo silne, a dla potrzeb wyjaśnienia braku leja w miękkim gruncie przyjął iż uderzenie przypominało bardziej ślizganie się bez rycia w ziemi.

Natomiast wypowiem się o mgle. Bo akurat na tym się znam. Trochę pośrednio bom nie meteorolog, tylko inżynier mechanik. Mgła w Smoleńsku tego poranka była mgłą naturalną, w sensie takim, że była to zawiesina drobniutkich kropelek wody w powietrzu, a nie czymś innym, co czasem jest określane mianem "sztuczna mgła". To drugie jest łatwo rozpoznawalne jako podróbka, a żadnych świadectw wskazujących na to by taką podróbkę tam zaaplikowano nie ma. Mgła istnieje w bardzo specyficznych warunkach, a mianowicie temperatura musi osiągnąć tzw punkt rosy, czyli inaczej wilgotność względna atmosfery musi być 100%. Sztuczne stworzenie takich warunków w otwartej przestrzeni na obszarze nawet zaledwie jednego kilometra kwadratowego wymagałoby takiego wyposażenia i takiego nakładu energii, że jest praktycznie nie do wykonania. Wiem, bo robiłem obliczenia dla układów zamkniętych, wewnątrz których panowały warunki bliskie dojścia do punktu rosy. W tym przypadku chodziło o objętości atmosfery wiele rzędów wielkości mniejsze niż na otwartej przestrzeni, a kontrola warunków wewnątrz wymagała ogromnych nakładów energii. Nie, proszę Pana, sztuczne wytworzenie mgły, która nie byłaby rozpoznana natychmiast jako podróbka, nie było tam, znaczy w Smoleńsku możliwe.

oto Jan Saski

Smolensk a WTC 9/11

Ciekawe moze byc porownanie Smolenska z lotniczymi atakami samobojczymi w USA na WTC. Dwa samoloty uderzyly w wieze WTC, trzeci w Pentagon a czwarty rozbil sie w Pensylwanii. Problem w tym, ze nie zrobil leju w ziemi, ale znaleziono tysiace szczatkow rozrzuconych na duzej powierzchni tak jakby zostal zestrzelony rakieta. W USA rowniez przyjeto oficjalna rzadowa wersje
zamachow, przy braku wyjasnienia bardzo wielu watpliwosci.

Por.
http://korwin-mikke.pl/forum/read.php?

oto Krzych Adam

To jest nas dwóch.

Nie znających się na kraterologii zamachowej. A jeden z nas w ogóle nie postuluje rozważań o zamachu, a jedynie stwierdza, że katastrofa wyjaśnioną nie jest. Tą osobą jestem ja.

BTW, zaskoczony jestem napastliwością Pawła Artymowicza w stosunku do osób z innymi poglądami. Nie wydaje mi się to godne naukowca z jego osiągnięciami.

Także proszę zwrócić uwagę, że ja nie stwierdzałem, iż niemożliwe jest niepozostawienie głębokiej bruzdy przy katastrofie tego typu. Wyjaśnienia prof. Artymowicza nie odpowiadają jednak na mą wątpliwość, która jest dwuczęściowa:

Dlaczego samolot spadając rozpadł się na tak wiele części, a jednocześnie nie stworzył głębokiego leja uderzeniowego (podłużnego rowu) nie wiadomo.

Te uwagi uznałbym za nieco kompromitujące dla profesora:

...należy wziąć pod uwagę, że większość energii ruchu idzie na niszczenie konstrukcji, a nie na robienie wgniecenia czy krateru. (...) Prędkość samolotu w momencie przyziemienia jest dobrze znana: Vz ~ 15 m/s pionowo w dół i oczywiście, co ważniejsze dla realnej fragmentacji wraku, Vx > 70 m/s w poziomie. Dzięki dużej Vx nastąpiła totalna rozwałka, ale to chwilowo zaniedbujemy, a tylko policzymy efekt hamowania ruchu pionowego, tak jakby samolot uderzał w śliską powierzchnię gruntu reagującego tyko na uderzenie z góry.

W związku z zasadą iż siła reakcji wynika z siły akcji i jest jej równa twierdzenie iż energia "idzie na niszczenie konstrukcji, a nie na robienie wgniecenia" jest nieco dziwne. Z danych samego Artymowicza wynika, że kąt uderzenia w ziemię był rzędu 24 stopni. Przy takim kącie nie oczekiwałbym wiele ślizgania się po powierzchni. Raczej uderzenie niszczące samolot ale też zostawiające wyraźny ślad w miękkim gruncie.

oto Eowina

I tak tragedia tylu ludzi i całego państwa powoli zamienia

się w farsę. Tylko rodzinom, a może nawet całemu społeczeństwu, należy współczuć, że w polskiej polityce, w czasie pokoju i niepodległości jest tyle cynizmu.

oto BTadeusz

Dobrym modelem bomby "termobarycznej"

Jest cylinder silnika spalinowego.
Zwłaszcza benzynowego.
Paliwo (odparowane) jest wówczas wymieszane z powietrzem w proporcji "stechiometrycznej" - to znaczy, że ta objętość gazu spali się bez dostępu do uinnych źródeł powietrza, czy paliwa po zapoczątkowaniu spalania jakąś np. iskrą.
Prędkość czoła płomienia (mierząc od iskry) - wynosi ok 30m/sek.
Aby usłyszeć detonację - prędkość czoła płomienia musiałaby wynosić więcej, niż prędkość dźwięku, czyli ponad 330 m/sek.
Ciśnienie w spalinach przekroczyłoby wówczas 2bary - czyli dwa razy więcej, niż panuje w otoczeniu.
O ile kadłub samolotu byłby bardzo wytrzymały - mogłoby dość do takiego wzrostu ciśnienia i wówczas usłyszelibyśmy detonację (niezbyt głośna podczas rozrywania kadłuba - który by się rozpruł - w następstwie czego - ciśnienie by spadło i o żadnych dziesiatkach tysięcy kawałków - ni mogłoby być mowy.
Na ziemię spadłoby poszycie kadłuba najprawdopodobniej w postaci jednego, lub kilku "ochłapów" blachy. Pasażerowie doznaliby silnego "podmuchu" szkwału i lecieliby dalej bez poszycia.
Rura od wzrostu wewnętrznego ciśnienia pęka wzdłuż. nigdy w poprzek długości.
------------------------
Osoby postronne powinny widzieć wrzeciono ogniste przez kilka sekund przynajmniej.

oto sir Galahad

Podstawą zadziałania bomby

Podstawą zadziałania bomby termobarycznej jest rozpylenie w powietrzu paliwa po to by uzyskać mieszankę paliwowo-powietrzną. Na to trzeba przestrzeni. Trzeba też gdzieś ten ładunek zainstalować. Każdy statek powietrzny, nawet szybowiec, poza przeglądami okresowymi przechodzi przegląd przed dniem lotnym i przed startem. W tym samolocie dochodziły jeszcze kontrole BOR-u. Nie ma mowy o żadnych czynnościach serwisowych bez nadzoru BOR-u czy o jakichkolwiek czynnościach nieudokumentowanych wykonywanych przez kogoś bez nadzoru. Oczywiście można się upierać, że przyjechał Putin i bombę wetknął ale ...

oto chłop jag

Tylko głupiec nie wykorzystałby takiej

katastrofy do swoich celów - tołażysze. Ponadto okupant atrapy Polski brnoi własnych zadów - ponieważ taka katastrofa może się wydarzyć tylko wtedy - kiedy państwo nie istnieje - lub istnieje ono teoretycznie - tołażysze. Tak naprawdę JarKacz broni i rządu Tuska poprzez jego domyśle oskarżanie i posrednio broni urzędu prezydenta RP - tołażysze - bo w ten sposób ukrywana jest nieudolność rządzących atrapą Polski. Katastrofa wykorzystywana jest także przez okupanta do dzielenia tubylców oraz stanowi paliwo niezbędne do szarpania rosyjskich nogawek - tołażysze. Wreszcie na tej potwornej katastrofie wynikłej z braku państwa polskiego próbuje się na cokole Piłsudskiego - umieścić śp. LechKacza - tołażysze.
Wniosek?
Nawet niegdysiejsze masowe mordowanie Żydów przez Hitlera wykorzystano potem budując przedsiębiorstwo Holocaust - tołażysze - więc nie dziwmy się, że i rzeczonej katastrofie nie daje się spokoju.

oto Maciej Markisz

Jak do tej pory nie słyszałem

'- czy istnieje jakakolwiek znana technologia wyprodukowania bomby termobarycznej, która wybucha bezglośnie?'

Jak do tej pory nie słyszałem o zupełnie bezgłośnej broni, a co dopiero bombie.

oto BTadeusz

A słyszał Pan

wybuch gazu?
Taką normalną przypadkową katastrofę?
Nie?
Czego jeszcze Pan nie słyszał, nie widział... i o czym Pan nie wie...
I za czym to argument - że jest Pan niedouczony?

oto BTadeusz

Jeśli fala ciśnienia rozprzestrzenia się z prędkością podkrytycz

ną (poniżej prędkości dźwięku) - nie ma efektu "uderzenia" - detonacji. (hałasu)
Jest to związane z podkrytycznym "stosunkiem" ciśnień (przed i za frontem fali) ten stosunek dla powietrza wynosi (beta) - ok. 0,57.

Taką falę obserwuje się jako "podmuch". Bez hałasu.
Nawiasem mówiąc w centrum wybuchu bomby atomowej wynosi ok 6. - zaledwie 3 razy więcej, niż fala o prędkości dźwięku.
To są fakty oczywiste, dla każdego, komu termodynamiki nie "odpuszczono" w szkole średniej.
Kiedy słyszę "palantów" - którym jednak "odpuszczono" - zwłaszcza na ministerialnych stanowiskach - to boję się o swoje jutro, a nawet dziś...

Wszystkich nieuków przepraszam za ich ignorancję...
serdecznie przepraszam.

oto Maciej Markisz

Marnuje się pan. Dziękuję za

Marnuje się pan. Dziękuję za iście akademicki wykład o prawach fizyki i o bombach atomowych... tylko... co to ma do rzeczy?
A na marginesie to filmy z wybuchem bomby atomowej oglądają dzieciaki poniżej szkoły średniej i gimnazjum.

oto Krzych Adam

Trochę mnie to zdziwiło.

Że Pan, były wojskowy, takich rzeczy nie wie. Że wybuchy dzielimy na deflagracje i detonacje. Gdy fala ciśnienia w wyniku wybuchu porusza się z prędkością niższą niż prędkość dźwięku to jest deflagracja, gdy wyższa mamy do czynienia z detonacją.

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie dla projektantów w rodzajach przemysłu w których występują substancje wybuchowe. BTW, odstawiając nawet na bok palne gazy i łatwo parujące palne ciecze, czy Pan wie, że każda palna substancja w stanie stałym może stać się materiałem wybuchowym jeśli zostanie zmielona wystarczająco drobno? Jako człek wojskowy powinien Pan to wiedzieć chyba.

Wspomniani wyżej projektanci stają na głowach by nie dopuścić do detonacji, które ze swej natury są właściwie nie do opanowania, znaczy zasadniczo mogą jedynie służyć niszczeniu, a oprócz tego są hałaśliwe. Z deflagracjami można sobie jakoś poradzić ograniczając w ten sposób zniszczenia, no i hałasu same w sobie nie powodują.

oto Maciej Markisz

Ogólnie; nie mam pojęcia; o

Ogólnie; nie mam pojęcia; o czym Pan mówi. Gdy czytam, to jeszcze jakoś tak rozumiem, ale spytany o to za 2 dni, zupełnie nie będę pamiętać. Nie lubię takich tematów. I po prostu zapewne też wypieram z pamięci.

Do niewiedzy w tematach fizyki i matematyki na PN 2 razy wprost z góry się przyznawałem.

Przepraszam Czytelników PN za głupie zdanie, rzucone sobie. Przepraszam też pana BTadeusza, że naruszyłem jego uporządkowany świat perfekcyjnej wiedzy i dałem okazję do skarcenia. Pewnie to było nieprzyjemne.

Bomb, Panie Krzychu Adamie nie uznaję, granatów też. Nie uznawanie ich co prawda nie powoduje ich zniknięcia ze świata, ale ja bardzo bym chciał. Osobiście nie mam zamiaru w razie wojny odpalić żadnego ładunku, wywalić z granatnika lub rzucić granatem. Uznaję szable, fechtunek, bagnety, nóż i strzelanie z karabinu/pistoletu - jako walkę fair-play. Zrzucanie bomb na cywilów, ale i na żołnierzy i same bomby - są czymś, o czym z natury zawsze nie chciałem nawet myśleć.

Ale za głupie zdanie i popis niewiedzy - jak najpoważniej - jeszcze raz przepraszam.

oto Krzysztof M

Tylko jedno:

Putin coś za szybko powiedział w eter, że "wszyscy zginęli". Jeszcze tam na miejscu nikogo z Rosjan nie było, a on już wiedział... :-)

O czym to świadczy? :-)

oto Maciej Markisz

Pan: Krzysztof M

Sprawa katastrofy jest tragiczna i mało znana. Ja nie ośmielam się przyjmować zdecydowanej postawy wobec niej.

Ale odnośnie pańskiego zdania: 'Jeszcze tam na miejscu nikogo z Rosjan nie było, a on już wiedział... ' - Równie dobrze można odbić piłeczkę:

- Polityk tej klasy, co Putin, gdyby bezpośrednio rozkazał zestrzelić samolot, milczałby jak grób bardzo długo.

W polityce międzynarodowej liczą się pozory i Rosjanie bardzo często o pozory i swój image - dbają.

Trudno mi trochę uwierzyć, że wyrachowany albo dość zimny i wyrachowany Putin strzela sobie nagle gafę, bo ma kaprys być beztroskim i strzelać bezmyślnie gafy...

Dziwne to wszystko.

Od razu jednak też dodam, że sam nie wykluczam udziału Rosjan w tej sprawie, nie widzę powodu, by Rosjanie nie chcieli skorzystać z okazji...

oto Robercik

Do zniszczenia samolotu

Do zniszczenia samolotu wystarczy zwykły ładunek wybuchowy. Do wywołania katastrofy w białych rękawiczkach - pluskwa w oprogramowaniu systemów pokładowych. Po co bomba termobaryczna - rzecz przeznaczona do niszczenia dużych celów, bunkrów, zgrupowań piechoty.....? Może jeszcze atomowa...???
Jakby tej bomby było mało, to jeszcze kontrolerzy lotu dawali złe wskazówki. Zapewne by samolot eksplodował skryty mgła. Zatem mgła też musiała być sztuczna, inaczej eksplozja byłaby widoczna z daleka.
Z resztą sztuczna mgła była przez jakiś czas motywem przewodnim Sekty Smoleńskiej. Dopiero jak do ludków dotarło, że zrobienie sztucznej mgły na tak wielkim obszarze jest niewykonalne technicznie, to się wycofali.
Są jakieś granice zidiocenia?

oto Maciej Markisz

Komentator bajkopisarz

'Do wywołania katastrofy w białych rękawiczkach - pluskwa w oprogramowaniu systemów pokładowych.' -

- A skąd to wiadomo panu? Czy tak sobie gadam, bo gadam? Zakładał pan chociaż pluskwę na telefon raz w życiu?

oto Robercik

Proszę przyjąć do wiadomości,

Proszę przyjąć do wiadomości, że jeśli czegoś nie ma w Pańskiej głowie, to nie oznacza, że tego w ogóle nie ma.
- Są botnety z pecetów,
- Iran miał zniszczone wirówki za pomocą Stuxneta.
- w latach 80 USA zafundowały Sowietom katastrofę przemysłową podsyłając bombę logiczną w oprogramowaniu sterującym gazociągiem.
- Klasycznym motywem filmowym jest spuszczenie ofierze płynu hamulcowego.
Dziś samochodem steruje komputer. Komputer decyduje o hamulcach (bo inaczej nie ma ABS), komputer może dodać gazu. W głupim samochodzie.

No to umieścić pluskwę w samolocie można na tej samej zasadzie. Zapewne już 100 lat temu można było nadpiłować linki w samolocie tak aby pękły mniej więcej wtedy gdy od ich działania będzie zależało życie pasażerów.

oto Maciej Markisz

Proszę przyjąć do wiadomości,

Proszę przyjąć do wiadomości, że jak się coś roi w pana głowie plus historyjki rodem onet.pl i filmy sensacyjne, to nie czyni to rzeczywistości. Samolot jest sprawdzany przez specjalistów, a nie przez pana. Bug w oprogramowaniu też byłby wykryty.

oto Robercik

Stuxnet nie jest historyjką z

Stuxnet nie jest historyjką z Onetu, a backdoory to najnormalniejszy temat w świecie IT. Rozumiem, że mnie Pan nienawidzi i chce mieć ostatnie słowo w dyskusji, ale są momenty w których warto się opamiętać by nie wyjść na idiotę.

Samolot jest sprawdzany przez specjalistów, a nie przez pana. Bug w oprogramowaniu też byłby wykryty.Bugi w oprogramowaniu sprawdzają specjaliści. Każdego buga znajdą.

Jasne. Nawet jak nie mają kodów źródłowych, to sprawdzą. Pewnie przeprowadzają maszynę przez wszystkie jej stany logiczne i rozbiorą na części nawet pojedynczy zegar. Przed każdym lotem.
Jak sobie biedny człowieku wyobrażasz taką diagnostykę?

oto Paulina Kaufmann

Czyli Amerykanie maczali w tym palce i...

...wprowadzili "buga" do oprogramowania systemu TAWS :))))
Do spółki z Rosjanami i Tuskiem oraz Komorowskim. Precyzyjnie wykonany zamach z udziałem służb specjalnych i przywódców kilku państw. Ze 300 osób w zmowie.
Idę się napić...
Herbaty :))))

oto Maciej Markisz

Panie Robercie

'Rozumiem, że mnie Pan nienawidzi...' - Panie Robercie, coś się panu bardzo poważnie pomyliło. Od czasu pańskiego nawytykania moim czytelnikom na jednym z blogów filmowych - śmieję się z pana drobnej i specyficznej odmiany bucowatości i niekiedy: zaprzaństwa. Często się śmieję z uporczywości i nachalności w nader-rozbudowanych komentarzach o wszystkim.

Ja rozumiem, że jest pan mądrzejszy od przeciętnego oficera BORu, który zna kilka języków obcych, informatykę, współczesne technologie lepiej od pana. Ja rozumiem, że stara się pan, a nawet dawno dostał pracę w służbach specjalnych jako analityk lub technik-informatyk. Nie wiem, może nawet ASA wywiadu... Ja rozumiem, że jest pan mądrzejszy nawet od samego siebie.

Proszę tylko przyjąć do wiadomości, że biedny człowiek (jak rozumiem fraza ta dodała powagi wypowiedzi...) nie nienawidzi pana - aż takie emocje mną nie targają. :)

oto Maciej Markisz

Robercik

'...i rozbiorą na części nawet pojedynczy zegar. Przed każdym lotem.
Jak sobie biedny człowieku wyobrażasz taką diagnostykę?' -

- Pan sprowadza rozmowę do wymiaru surrealizmu i absurdu. Na tej zasadzie ktoś powie, że nie opłaca się nic robić w sprawach bezpieczeństwa narodowego USA , bo nie można rozpruwać skórzanej tapicerki w limuzynie prezydenta USA. Nie sposób tego robić... za każdym razem... :)

oto BTadeusz

Psychopata zakładał wielokrotnie

I dlatego podobnie jak pan MM - może twierdzić - że nic nie wiadomo - więc - PUTIN.

oto Maciej Markisz

BTadeusz

Strasznie pan plecie niemiłosierne dyrdymały wyssane z palca.

Nigdy i nigdzie szerzej niż kilka neutralnych zdań nie wypowiadałem się od roku 2010 na temat katastrofy. Nigdy tutaj i nigdzie nie brałem udziału w zapalczywych przekomarzaniach, sprzeczkach i dyskusjach. Nigdy się nie mądrzyłem, nigdy nie zajmowałem jednoznacznego i bardzo pewnego stanowiska. Unikam poszerzonych rozmów na ten temat.

Tak więc: plecie pan sobie sztuka dla sztuki albo świadomie świadczy nieprawdę.

Na blogu pani Pauliny odezwałem się beztrosko zmęczony, bo chciałem się do niej odezwać, bo lubię jej obecność. Za gafę przeprosiłem. Natomiast ta wypowiedź pana jest kłamstwem.

___

Tu dosłowny cytat (z mojej) z dużo wyżej umieszczonej i wcześniej napisanej wypowiedzi na temat katastrofy:
,,Sprawa katastrofy jest tragiczna i mało znana. Ja nie ośmielam się przyjmować zdecydowanej postawy wobec niej.''

Dlaczego więc pan kłamie??

oto Jasiek

A mogę prosić..

...o motyw tej "zbrodni". Polska megalomania. Rosję obchodzimy jak zeszłoroczny śnieg.

oto KubaG

Nie chciało mi się oglądać

Nie chciało mi się oglądać prezentacji, więc rzuciłem okiem na streszczenie z cytatami. Na szybko dwa stwierdzenia, które mam nadzieję pojawią się w raporcie końcowym i co ważniejsze w jego tłumaczeniu, aby śledzczy z NTSB i podobnych komisji mogli się porząfnie pośmiać w ramach rozrywki od raczej smutnej codzienności.
1. Zdaniem komisji wysokość decyzji (decision height) to wysokość na którą pilot zniża się przed lądowaniem i czeka na decyzję kontrolera
2. Zdaniem komisji na lotnisku w Smoleńsku był sprzęt do precyzyjnego naprowadzania.

ad 1. Wysokość decyzji to wysokość na której pilot nie widząc pasa musi podjąć DECYZJĘ o odejściu
ad 2. Podejścoe precyzyjne to podejście przy wykorzystaniu ILS, którego w Smoleńsku nie było. Naprowadzanie za pomocą radaru i radiolatarni to podejście nieprecyzyjne. Elementarna terminologia lotnicza znana choćby komuś kto bawił się MS Flight Simulator'em. Dziwne, że po roku prac członkowie podkomisji nie znają podstaw.

oto Paulina Kaufmann

Dziwne, że po roku prac

Dziwne, że po roku prac członkowie podkomisji nie znają podstaw.

Dlatego, m.in., zaproponowałam zmianę nazwy tej podkomisji...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.