Przewalutowany hejt

Nie udało się z górnikami, nie wzbudzono nienawiści do lekarzy – ale jednej z głośnych ostatnio grup społecznych reszta narodu szczerze nie znosi i odczuwa wyraźną satysfakcję.

A po co oni brali te kredyty, kapitaliści jedni?! Cwaniakować chcieli, dobrze im tak!” - nastawienie tzw. szarego Polaka do frankowiczów wydaje się być jednoznacznie negatywne. Ci, którzy wzięli kredyty w złotych i skorzystali na kolejnych obniżkach stóp wydają się szczerze radować, że gorzej powiodło się odważniejszym, ryzykującym zobowiązania w obcej walucie.

Cóż, jest ryzyko – jest zabawa. Liberałowie nie lubią zadłużonych – bo przecież wiedzieli co robią, więc czemu zawracają głowę? Socjaliści też za nimi nie przepadają, bo pachną kapitalizmem, braniem spraw we własne ręce no i kombinowaniem jak tu stracić najmniej (jakby to była jakaś wada i ktoś postępował inaczej...). Tymczasem pozostawienie tych ludzi samych wobec problemu i jeszcze pouczanie, że nic im się od nikogo nie należy i muszą sobie radzić – przypomina nieco sytuację przechodnia napadniętego w ciemnej uliczce przez zbirów, któremu świadkowie umieją tylko doradzić, by ładnie trzymał gardę, walczył czysto i za wszelką cenę nie zwracał uwagi, gdy go kopną w krocze.

Tzw. „czyste metody” występują zaś tylko w niektórych podręcznikach ekonomii i w opowieściach o pojedynkujących się dżentelmenach. W pozostałych przypadkach chodzi zaś tylko o zysk, a przynajmniej minimalizację strat – skoro taki jest jedyny motyw postępowania banków, to czemu inaczej mieliby postępować ich klienci, szukający polityczno-prawnych dróg ratunku?

Oczywiście, robienie sprawy narodowej ze wzmocnienia się franka wobec euro to też gruba przesada, jednak w sprawnie działającym państwie – faktycznie nie byłby to problem polityczny, bowiem zadłużeni, uważając się za wprowadzonych w błąd przez banki – mogliby dochodzić swych praw w sądach. U nas jednak wymiar sprawiedliwości działa podobnie, jak i reszta organów publicznych, a więc kredytobiorcy nie widzą innych możliwości, niż kołatać o wsparcie do wszystkich możliwych instytucji.

To z kolei potęguje zniecierpliwienie i złość pozostałych „to mamy spłacać ich długi?!” - denerwują się. Przez 25 lat zabito w Polsce elementarny solidaryzm, wizja w pełni zatomizowanego (czyli w zasadzie nieistniejącego społeczeństwa) łączy dziś i zwolenników władzy, i opozycji, i milczącą, niegłosującą większość. Czy to wyznając wiarę w liberalne zasady w rodzaju „chcącemu nie dzieje się krzywda”, czy też popadając w alienację – Polacy faktycznie nie chcą sobie nawzajem pomagać.

W dodatku żyjemy w kraju, w którym pojęcie na temat ekonomii jest więcej niż mgliste, stąd kredyt (wbrew nazwie) zapewne większość Polaków zapisałaby w bilansach w pozycji „ma”, a nie „winien”. Oczywiście inaczej rzecz się ma w momencie, kiedy sami zmuszeni jesteśmy się zadłużyć – kupując mieszkanie, samochód, czy choćby sprzęt RTV na raty.

Innych dłużników odruchowo traktujemy jednak jako bogaczy, cwaniaków, ogólnie krętów, którzy wspólnie bankami uczestniczą w jakichś niejasnych szwindlach. Czy to mści się brak „prawdziwego” kapitalizmu w historii Polski, przez co nie przyzwyczailiśmy się do mechanizmów finansowych, wgryzionych w samą istotę cywilizacji zachodniej (nb. to właśnie w dużej mierze rozstrzyga o naszej przynależności do Wschodu, jakkolwiek byśmy tego faktu nie wypierali i negowali)?

Przed laty podobną nienawiść odczuwano wobec rolników wpędzonych w pułapkę zadłużenia jedną arbitralną decyzją Leszka Balcerowicza. Choć przecież długi narosły nie z winy kredytobiorców, a dlatego, że jednego dnia o kilkaset procent (do tysiąca) podniesiono oprocentowanie pożyczek, a rolnicy przecież nie kupowali sobie perkusji i wczasów Bułgarii, tylko sprzęt i środki produkcji – ówczesny hejt stworzył w końcu „Samoobronę”, kiedy w końcu rolnicy zrozumieli, że nikt się o nich nie upomni i muszą zrobić to sami. Z czasem przyszła refleksja, że ich problem – jest tylko jednym z wielu, składających się na patologię, zwaną III RP.

Dlaczego tym razem nie jest podobnie, a więc czemu 800 tysięcy frankowiczów nie jest w stanie się zorganizować i od kilku już lat pokornie bierze w skórę? Hiszpania i Chorwacja załatwiły sprawę orzeczeniami sądowymi, Węgry – ustawowo. U nas prawodawcy i sędziowie rozkładają bezradnie ręce w tradycyjnym „to się nida zrobić!”, bo kredytobiorcy, poza oczywistym swym oczywistym, zasadniczym problemem wciąż nie stanowią wspólnoty, nie potrafią określić swego interesu innego niż same rosnące raty. Obrażają się na państwo, oczekują współczucia – ale nie chcą zrozumieć, że zły jest cały system, cała opcja wyprzedaży banków, cała polityka walutowa i gospodarcza, a nie tylko ich własna umowa kredytowa.

Wbrew pozorom bardzo łatwo byłoby zaradzić problemom frankowiczów bez obciążania budżetu państwa, choć faktycznie np. aktem prawnym minimalnie tylko ograniczającym i tak ogromne zyski banków. "Dlaczego?!" - jak zapytałby każdy liberał i produkt ćwierćwiekowej indoktrynacji w Polsce. Bo jesteśmy społeczeństwem (narodem, jeśli ktoś woli), a więc hydraulicznie można i należy regulować problemy w jego obrębie, wobec którego międzynarodowa finansjera jest przecież ciałem obcym i wrogim.

A jak ja wpadnę w kłopoty, to mi też państwo ma pomagać?!” - oburzą się ortodoksi. Owszem, w granicach rozsądku i w nawiązaniu do skali problemu – po to przecież państwo wymyślono, co przyznają przecież nawet najwięksi minarchiczni ortodoksi. Zwłaszcza, że przecież zmniejszenie stopnia niezależności zglobalizowanych, apatrydzkich banków – jest także państwowym (narodowym, społecznym, jak kto woli) interesem Polski. Niezależnie od tego jak bardzo prywatnie nas cieszy, że nielubiany sąsiad ma kłopoty ze spłatą zaciągniętego kredytu.

Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto Dubitacjusz

Mam mieszane uczucia, z jednej strony zgadzam się, że

Przez 25 lat zabito w Polsce elementarny solidaryzm, wizja w pełni zatomizowanego (czyli w zasadzie nieistniejącego społeczeństwa) łączy dziś i zwolenników władzy, i opozycji, i milczącą, niegłosującą większość. Czy to wyznając wiarę w liberalne zasady w rodzaju „chcącemu nie dzieje się krzywda”, czy też popadając w alienację – Polacy faktycznie nie chcą sobie nawzajem pomagać.

Najśmieszniejsze jest to, że do dzisiaj opowiada się brednie o "homo sovieticusach" i ludziach skażonych socjalizmem, choć problemem jest atomizacja.

A z drugiej strony nie zgadzam się z solidaryzmem wobec "frankowiczów". Czy "frankowicze" dokładali się do rat "złotówkowiczów", gdy zyskiwali na walucie kredytu? Jeśli już, to "patriotycznie" byłoby wspierać "patriotycznych" kredytobiorców.

Wbrew pozorom bardzo łatwo byłoby zaradzić problemom frankowiczów bez obciążania budżetu państwa, choć faktycznie np. aktem prawnym minimalnie tylko ograniczającym i tak ogromne zyski banków.

Bardzo łatwo. No to słuchamy...

oto Konrad Rękas

A z drugiej strony nie

A z drugiej strony nie zgadzam się z solidaryzmem wobec "frankowiczów". Czy "frankowicze" dokładali się do rat "złotówkowiczów", gdy zyskiwali na walucie kredytu?

O właśnie o tym jest ten tekst: "a oni to nam nie pomagali!". Naród jako jedno wielkie przedszkole, w którym ważne jest kto zaczął, a nie o co chodzi...

Bardzo łatwo. No to słuchamy...

Chorwacja, Hiszpania, Węgry, prof. Modzelewski... Warianty są znane.

oto Dubitacjusz

Właśnie ważne, o co chodzi

W jakich sferach solidaryzm powinien obowiązywać, a w jakich nie.

oto baba jag

Czy to ten bandyta

prof. Modzelewski

od ustawy o podatku VAT?Która w obecnym kształcie coraz bardziej przypomina dla wielu podatników nie VAT,a podatek obrotowy.

oto Equatore

Hejt?

Czyli jeśli nie chcę komuś dawać swoich, albo cudzych pieniędzy za nic, to znaczy, że go nienawidzę?

oto Konrad Rękas

Czyli jeśli nie chcę komuś

Czyli jeśli nie chcę komuś dawać swoich,

No właśnie to mnie intryguje - cały czas jest mowa o jakichś "naszych pieniądzach oddawanych frankowiczom", a właśnie tego wariantu nikt już chyba nie zgłasza. Za to upowszechnienie poglądu, że "mamy spłacać ich długi" bardzo utrwala omawiany tu hejt.

oto Equatore

Napisałem

Napisałem swoich albo cudzych.
A jeśli koszty przewalutowania kredytów zostaną przerzucone na banki, to banki odbiją sobie to na klientach, więc ta obawa też nie jest bezpostawna.

oto Konrad Rękas

No to co, że

No to co, że "cudzych"?

Kapitalizm polega zdaje się na ryzyku, a przecież nie jest chyba powiedziane, że ma ono dotyczyć tylko kredytobiorców, a nie również kredytodawców?

oto Equatore

Kapitalizm, jak już

Kapitalizm, jak już, polega na umowach.
Jeśli, zgodnie z umową A ma zapłacić B w dniu D sumę X franków, to ma ją zapłacić.
Kredytodawca już poniósł ryzyko, dając własne pieniądze kredytobiorcy, bez pewności, że otrzyma je z powrotem.

oto AnnaP

hipoteka jest zabezpieczeniem

i weksel, bank ma gwarancje i dobrze wiedział, że nie ryzykuje stąd takie były kampanie reklamowe i banki rywalizowały ofertami, akcja naciągania nieświadomych wszystkich aspektów ludzi

oto Equatore

Jakich aspektów?

Waluty czasami zyskują na wartości. Czasami tracą.
I to jest cały aspekt.
Każdy dorosły człowiek powinien o tym wiedzieć. Zwłaszcza jeśli się chlubi ukończeniem studiów ekonomicznych.

oto AnnaP

wystarczy zobaczyć historyczne notowania franka

który uznawany za stabilną walutę miał popyt w produktach kredytowych, obecne notowania odbiegają od historycznego trendu i są wynikiem spekulacji parchów, a o spekulacjach parchów większość dorosłych ludzi nie wie, nikt tego nie uczy i media o tym nie mówią

oto Dubitacjusz

@ p. AnnaP: z danych można "wyanalizować" tylko te same dane

Jeżeli miała Pani dane z okresu "zwyczajnego", to nie mogła Pani z nich przewidzieć sytuacji "nadzwyczajnych". A te się zdarzają, powinna Pani wiedzieć o:
- bańkach spekulacyjnych
- panice na rynku
- atakach na walutę (np. tym Sorosa)

oto Krzysztof M

żadna z tych sytuacji nie

żadna z tych sytuacji nie miała miejsca w ostatnich 15 latach... brałam kredyt przed kryzysem, stąd brak informacji
frank uchodził za najstabilniejszą walutę, stąd decyzja

Pani Aniu... Frank został UZNANY za walutę stabilną... UZNANY! A nie BYŁ WALUTĄ STABILNĄ!

Frank walutą stabilną był ZANIM pani wzięła kredyt. I czy na podstawie przeszłości kursu można powiedzieć coś o przyszłości tego kursu? NIE MOŻNA.

Proszę dokładnie przemyśleć mój wpis...

Pozdrawiam.

oto Equatore

Prawda jest taka

że pani zaryzykowała, żeby zyskać, a straciła. Tak bywa.
Jakby "parchy" wyspekulowały tak, że frank spadłby na łeb na szyję, wzięłaby pani różnicę jako należny sobie zysk i nic by to pani nie przeszkadzało. Tylko straty jakoś nie chce pani przyjąć z równą godnością.
Chce pani czerpać wszelkie korzyści z bycia ryzykantem, ale nie chce pani brać na siebie ryzyka. A tak to nie działa.

oto AnnaP

frank był stabilną walutą

spekulacji w ogóle nie brałam pod uwagę i w żadnych materiałach oficjalnych o niej nie pisano, stąd uważam się za oszukaną
ponadto nie mówimy o różnicach kursowych sięgających 20% a 100%, takie wahania można zrozumieć działaniami wojennymi, ale nie sytuacją ekonomiczną, stąd jest potrzebna interwencja rządu, bo zysk banku jest nie etyczny, a sytuacja na rynku finansowym nienormalna

oto Marek Bekier

Nie jestem przekonany o

Nie jestem przekonany o konieczności interwencji rządu. Być może banki samodzielnie podejmą odpowiednią decyzję. W 2008r. tak było: skok kursu franka nastąpił w sierpniu a w grudniu radykalnie spadło oprocentowanie kredytów we frankach (z mocno ponad 5% do nieco ponad 3%). Teraz są mocniejsze przesłanki do takiego kroku bo nastąpiły dwa zdarzenia jednocześnie: skok kursu i obniżenie oprocentowania przez bank szwajcarski. Gdyby polskie banki postąpiły uczciwie to spodziewam się obniżki oprocentowania nawet do mniej niż 1%. Byłoby to korzystne zarówno dla kredytobiorców jak dla banków. Cóż bankowi przyjdzie z przejęcia zabezpieczenia hipotecznego gdy wartość domów spada?!

oto AnnaP

realny kurs franka historycznie to 2,5 złotego

obecnie jest Pan niewolnikiem banku, bo nie może Pan spłacić kredytu, nie mówiąc o tym, że spłaci Pan 150% więcej niż pożyczył, to nie jest poziom zysku akceptowalny etycznie, zwłaszcza że bank ryzyka nie ponosił, jest duża część kredytów, dla których wartość domu jest nadal wyższa od wartości kredytu, te opłaca się licytować
oczywiście banki są zainteresowane trwaniem umowy, bo wtedy więcej zarobią, ja po obecnej podwyżce kursu znów mam więcej do spłacenia niż pożyczyłam, pomimo spłacania od 8 lat, to granda, ustawa umożliwiająca spłacenie kredytu po kursie z dnia zaciągnięcia daje możliwość uwolnienia się od banków, a banki nic nie stracą, przecież oni pożyczyli nam złotówki, w tym jest cały myk
tymczasem rząd kłamie, że banki poniosą koszty 50 mld zł i to grozi ich upadkiem, dziwne, że na Węgrzech i Chorwacji było to możliwe

oto AnnaP

Mam kredyt we frankach

analiza wykresów notowań tej waluty nie dawał żadnych podstaw by sądzić, że kurs może tak się zwiększyć. Tutaj nie żądzą żadne zasady ekonomii czy matematyki. Jednego czego oczekuje od rządu to ustaw regulujących umowy z bankami, czyli zwrotu nadpłaconych odsetek (spread) i przewalutowania po kursie w dniu brania kredytu. Żaden frankowicz nie chce pieniędzy od nikogo, tylko chce ograniczenia zarobku banków.

oto Dubitacjusz

To nie trzeba było być chytrym

tylko brać kredyt patriotyczne, w naszej polskiej walucie.

analiza wykresów notowań tej waluty

Hahaha, kobietom obiady gotować, a nie wykresy analizować.

Nie da się w ekonomii przewidywać wpływów zewnętrznych.

oto AnnaP

chytrość to oszczędzanie

a nie zadłużanie się
a co do wykresów mam studia ekonomiczne, niestety kredyt brałam wcześniej zanim doczytałam, że notowania walut to widzimisię parchów i nie można nic przewidzieć

oto Equatore

Dalej

niestety kredyt brałam wcześniej zanim doczytałam

I co, koszty pani "niedoczytania" mają ponosić wszyscy inni, oprócz pani?

oto Equatore

Logika

nie zarobią banki więcej

= banki zarobią mniej, ponieważ poniosą koszty.
Nie jest więc prawdą, że

nikt nie poniesie kosztów

oto AnnaP

brak zysku

to nie koszt, panie manipulancie

oto Equatore

Zmniejszenie zysku

Zmniejszenie zysku z powodu zmiany kursu waluty to też jest koszt.
Koszt ryzyka kursowego.
W tej chwili to jest pani koszt.
Pani chce, żeby pani koszt stał się kosztem banku.
Mimo, że nie tak się umawialiście.

A nawet jeśli nie nazywa się to "kosztem", tylko np. hipopotamem, nie zmienia to faktu, że jeśli pani zobowiązała się do oddania - np. 200 franków szwajcarskich, a chce oddać, np. 180, to oznacza że pani chce zabrać te 20 franków szwajcarskich bankowi i wsadzić do swojej kieszeni.
I jakby pani nie owinęła tego słowami, nagi fakt pozostaje.

oto AnnaP

bank zarabia na marży

i spread, nie na kursie waluty, więc przewalutowanie i zakończenie zarabiania na spread i oszukańczym oprocentowaniu to nie ryzyko kursowe
ryzyko kursowe ponosi tylko klient i zmiany tego oczekują kredytobiorcy
EOT

oto Equatore

?

ryzyko kursowe ponosi tylko klient i zmiany tego oczekują kredytobiorcy

Chciałaby pani zmieniać warunki tego kredytu na korzystne dla siebie w trakcie jego trwania?
Ciekawe co by pani powiedziała, gdyby bank tak zrobił.

oto Krzysztof M

Zmniejszenie zysku z powodu

Zmniejszenie zysku z powodu zmiany kursu waluty to też jest koszt.

A jest takie konto w księgowości - "Zaniżony zysk jako koszty"? :-))

oto Krzysztof M

I co, koszty pani

I co, koszty pani "niedoczytania" mają ponosić wszyscy inni, oprócz pani?

Pan nie zrozumiał... Takie informacje są pisane nie przez banki, czy urzędy, ale przez życie... Czytając umowę z bankiem, nie dowie się o tym pan.

oto Konrad Rękas

tylko brać kredyt

tylko brać kredyt patriotyczne, w naszej polskiej walucie.

A tego też nie łapię. Co w tym niby patriotycznego?

oto Dubitacjusz

Wprawia Pan w ruch rodzimy pieniądz, a nie obcy

1. Bierze Pan kredyt, znaczy tworzy popyt na złotówkę.
2. Wartość złotówki rośnie.
3. Polacy mogą za swoje złotówki kupić więcej dóbr zagranicznych.

P.S. Panie Redaktorze, proszę nie mówić, że Pan też jest "frankowiczem".

oto Konrad Rękas

Ha, to jest temat na inną

Ha, to jest temat na inną długą dyskusję. Przepraszam, za banał, ale mówienie obecnie o wzmacnianiu złotówki przez udzielanie kredytów to jednak chyba żart. Tani kredyt konsumpcyjny to metoda sztucznego utrzymywania tempa obrotu pieniądza, jak widać mało skuteczna, skoro popadliśmy w deflację.

Zakupy dóbr zagranicznych? Hmm, dziś nawet krajowe dobra (i usługi) są zagraniczne, bo licencyjne czy z komponentów. Jasne, JKM twierdzi, że celem gospodarki jest import, a nie eksport, ale jest to rozumowanie nietłumaczące jednak co mają robić ci, którzy nie mogą wyjechać tam, gdzie się te importowane dobra produkuje, a więc gdzie jest praca.

Frankowiczem? Broń Boże, nawet rat nie mam, nie mówiąc o kredycie. W żadnej walucie ;)

oto Eowina

"Hahaha, kobietom obiady gotować, a nie

wykresy analizować."
Jak wykazują statystyki kobiaty gotują obiady i pracują w bankach.
Mężczyźni są przy władzy i co? Pstro!

Co do problemu, to:
1. Pożyczki należy brać w tej walucie w jakiej się zarabia.
2. W umowie kredytowej jest: kredytobiorca, kredytodawca i...
państwo na którego terenie jest bank. Tak! Państwo ustala prawo, które chroni strony umowę zawierające i to zależy, czy chroni bank, czy klienta.
W Polsce zdecydowanie klienci nie są chronieni, to ciągle widać jakie są skutki egzekucji zadłużenia; czasami ofiarami są dzieci, nawet nieletnie, a czasami sąsiedzi.
Czy któraś z partii kiedykolwiek napomknęła, że to jest problem?
A prawica, narodowcy, nawet nie wiedzą jak funkcjonuje bank i pieniądz.

oto Dubitacjusz

Z niektórych wykresów nie należy wyciągać wniosków

i - niestety - powinno się mieć tego świadomość.

Pożyczki należy brać w tej walucie w jakiej się zarabia.

Przecież ja piszę to samo.

W Polsce zdecydowanie klienci nie są chronieni, to ciągle widać jakie są skutki egzekucji zadłużenia;

Zgoda. Ale egzekucja długów to już inny etap, niż umowa między klientem a bankiem.


Czy któraś z partii kiedykolwiek napomknęła, że to jest problem?

Dla "partii Korwina" pewnie to nie jest problem, bo volenti non fit iniura.
A poza tym znów ma Pani rację. Partiom antysystemowym wystarczyłoby pooglądać reportaże "z Polski" (nawet w "reżimowych" mediach!), aby mieć paliwo do kampanii wyborczej.

oto Equatore

Banki mogły zaoferować atrakcyjne warunki kredytu we frankach

Banki mogły zaoferować atrakcyjne warunki kredytu we frankach tylko dlatego, że kredytobiorca brał na siebie ryzyko kursowe.
Chce pani teraz zachować te warunki, ale nie chce pani wziąć na siebie ryzyka, które zawsze było możliwe (mimo że "nic nie wskazywało") a czarny sceniariusz właśnie się spełnił.
Gdyby to udało się zrobić, oznaczałoby to w praktyce odebranie pieniędzy ludziom ostrożnym, którzy - jak ja - w ogóle nie biorą kredytów, nie porywając się na wydatki, na które ich nie stać i podarowanie je lekkomyślnym, którzy pieniądze chętnie biorą, ale niechętnie oddają.
I na dodatek, po wszystkim to ja będę ten zły nienawistnik, który nie chce obcym ludziom rozdawać pieniędzy.

oto Ireneusz

Panie Equatorze

Jest pan jednostronny co nieco. Moim zdaniem należy zająć się tym, dlaczego. Otóż mimo tego, że frank ma oprocentowanie ujemne, jest kupowany. Na każdym franku jego posiadacz traci rocznie 0.75% plus koszty inflacji.
Oczywiście kredyty frankowe były nisko oprocentowane, bowiem pieniądz ten zawsze miał duży popyt. W tej chwili więc pytaniem zasadniczym staje się, dlaczego popyt na inne waluty tak gwałtownie spada. Co nam wszystkim grozi.
A co odbije się oczywiście na frankowiczach w pierwszej kolejności.

oto AnnaP

to nie popyt na inne waluty spada

tylko parchy spekulują, a parchy to właściciele banków
przecież to nie jest tak, że banki wypłaciły kredyty we frankach i zwiększyły popyt na frankach, kredyty były wypłacane w złotówkach!

oto Marek Bekier

Też mam kredyt we frankach

Też mam kredyt we frankach ale zaistniałą sytuację interpretuję odmiennie. Jakoś mało kto zauważa, że Szwajcarzy obniżyli też stopy procentowe do wartości ujemnych. Wystarczy teraz aby polski bank, który udzielił kredytu też to zrobił. Nie liczę wprawdzie na wartości ujemne ale uważam, że poprzestanie na ułamku procenta zapewniłoby całkiem spory zysk dla banku. To z kolei oznacza, że większość kredytobiorców miałaby raty pomniejszone a nie powiększone.
Ja w każdym razie nie zamierzam panikować tylko spokojnie poczekać. W razie czego poszukam możliwości wzięcia kredytu konsolidacyjnego w walucie chińskiej! :-)

oto AnnaP

ja nie panikuję

ale bank nie obniża oprocentowania zgodnie z obowiązującym w Szwajcarii, niestety przeoczyłam zbieranie się grupy do pozwu zbiorowego przeciwko mojemu bankowi za zawyżone oprocentowanie i opłaty spreadowe, sprawę wygrali, czyli bank jest oszustem, a rząd i KNF nic z tym nie robi, jedna wielka mafia

oto Marek Bekier

...czyli bank jest oszustem,

...czyli bank jest oszustem, a rząd i KNF nic z tym nie robi, jedna wielka mafia...

Znalazłoby się sporo przesłanek do potwierdzenia tego stwierdzenia i to nie tylko w związku z omawianą sytuacją.
Co do kredytu frankowego to w 2008r. usiłowałem wziąć kredyt złotówkowy na spłatę kredytu frankowego. Sytuacja była idealna bo kurs franka był znacznie niższy niż gdy brałem kredyt. Potrzebny był wypis z ksiąg wieczystych. Okazało się, że jest to nie do załatwienia szybciej niż w ciągu miesiąca. Wcześniej załatwiało się taki wypis w niecałe dwie godziny. Po miesiącu było po sprawie bo kurs podskoczył. Spojrzenie na banki wydział sądu od KW jako na całość działającą wspólnie i w porozumieniu daje podstawy do potwierdzenia tego co Pani napisała. Tylko jak coś takiego udowodnić?!

oto JJerzy

Panie Marku,

Przeczytałem wpisy pod tekstem. Wydaje mi się, że bieżące problemy przesłaniają nam (i Autorowi) generalną przyczynę, a ta, nawet przy omawianiu konkretnego problemu, winna być akcentowana, aby główny powód sytuacji nie umykał nam. A przyczyna jest przecież natury systemowej. Stąd oczywiście takie osoby jak Pan, czy Pani Ania myślą przede wszystkim o odsunięciu od siebie konkretnego problemu (własny kredyt we Franciszkach), ale dla pozostałych będzie to zawsze problem osobny dopóki nie zaczną tego postrzegać jako elementu większej całości ... Takiego ... elementu pewnego scenariusza.
Nawet spekulacje akcentowane przez Panią Anie to też jedynie elementy większej układanki. Takie cykliczne wyciskanie gąbki ...

oto Marek Bekier

Całkowita zgoda co do natury

Całkowita zgoda co do natury systemowej. Jednak Autor głównego wątku wyraźnie zachęcił do rozważenia problemu jednostkowego co najwyżej na tle ciągłej atomizacji społeczeństwa. Stąd nie próbowałem niczego poszerzać.

oto Krzysztof M

Tylko jak coś takiego

Tylko jak coś takiego udowodnić?!

Jak się gra w salonowca, to tez nie wiadomo, z której strony dokopali. I udowodnić także nie sposób.

oto Equatore

Jeżeli bank

Jeżeli bank zawyża oprocentowanie czy źle wylicza opłaty spreadowe, w stosunku do tego co jest określone w umowie czy prawie polskim, to niech pani ich sądzi i puszcza w skarpetkach. Mogę tylko przyklasnąć.
Ale niech pani tego nie łączy z "przewalutowaniem po kursie w dniu brania kredytu", bo nie ma pani do tego prawa.
Kurs dzisiejszy jest dzisiejszy. Dolarów USA też nie sprzedam według wartości z roku 1850, choć byłoby to dla mnie korzystne, no ale ja nie oczekuję, że czas się cofnie dla mojej przyjemności.

oto Krzysztof M

niestety przeoczyłam

niestety przeoczyłam zbieranie się grupy do pozwu zbiorowego przeciwko mojemu bankowi za zawyżone oprocentowanie i opłaty spreadowe, sprawę wygrali, czyli bank jest oszustem, a rząd i KNF nic z tym nie robi, jedna wielka mafia

Zaraz! To jeśli ta grupa wygrała i rozumiem, że zyskała finansowo, to panią - w identycznej sprawie - to nie obejmuje??

No to niezły durbel...

oto Ireneusz

:))

No przeca nie ma w Polsce prawa precedensowego.
Więc nie obowiązuje z racji urzędowej.

oto Krzysztof M

Popatrz pan! Ale jak Toyota

Popatrz pan! Ale jak Toyota ma wpadkę, to wymiana się wszystkim należy!

oto Ireneusz

Relatywizacja jednak jest

Gdy duża firma ma wpadkę, to albo może zrobić główne wejście do biurowca od innej ulicy, no i zmienić nazwę. Albo olać wpadkę, ja to zrobił kiedyś Ford.
To bilans zysków i strat, zdolność kalkulacji - ale z pewnością nie precedens i prawodawstwo.

oto Krzysztof M

Mam kredyt we frankach

Mam kredyt we frankach analiza wykresów notowań tej waluty nie dawał żadnych podstaw by sądzić, że kurs może tak się zwiększyć. Tutaj nie żądzą żadne zasady ekonomii czy matematyki.

I biorąc kredyt nie wiedziała pani, że te kursy, te kombinacje wszelkie, to jeden wielki szwindel?

Jednego czego oczekuje od rządu to ustaw regulujących umowy z bankami, czyli zwrotu nadpłaconych odsetek (spread) i przewalutowania po kursie w dniu brania kredytu.

W umowie jest zapisane ryzyko. Wymiar ryzyka wygląda dziś tak, jak wygląda. I proszę pamiętać, że rządy chodzą na pasku tych, którzy tymi kredytami rządzą. Więc czego pani od nich oczekuje? Bo, to, czego pani oczekuje, jest praktycznie niemal niemożliwe.

oto chłop jag

Czasy - gdzie krowa w Ameryce kosztowała

przez sto a może i więcej lat - 5$ - dawno minęły.
Wniosek?
Trzeba nie lada odwagi aby w dzisiejszych czasach brać w ogóle - długoterminowe kredyty - tołażysze.

oto Eowina

Dlaczego?

Trzeba nie lada odwagi aby w dzisiejszych czasach brać w ogóle - długoterminowe kredyty - tołażysze.

Proszę to wyjaśnić tak aby można się było czegoś nauczyć.
A więc, dlaczego?

oto Iwan Godunow

:) Bo dziś

kilo krowy kosztuje pięć dolców, a jutro pięćdziesiąt rubli...

oto Eowina

:( Nie rozumiem...

.

oto chłop jag

Proszę to wyjaśnić tak aby

Proszę to wyjaśnić tak aby można się było czegoś nauczyć.
A więc, dlaczego?

Bo mamy wojnę pupili szatana z ludzkością - łaskawa Pani. A na wojnie jak to na wojnie - ktoś musi za nią płacić.
Wniosek?
Dochodzi nawet do tego, że straty prywatnych banków wynikłe z niespłacania kredytów - pokrywa budżet państwa - oczywiście nie wszystkich banków - bo są i takie banki, które z jakichś powodów przeznaczono do odstrzału.

oto Eowina

Pytanie jest konkretne. Dlaczego...

trzeba nie lada odwagi aby w dzisiejszych czasach brać w ogóle - długoterminowe kredyty - tołażysze?

O pupilach szatana już nas Pan wielokrotnie informował.Pytanie nie jest też o bankach. Teraz jest o problemie kredytów wieloletnich.

oto chłop jag

Uważam, że odpowiedziałem dość jasno.

Jeżeli np. trzeba dyscyplinować Szwajcarię - bo ta nie chce dawać forsy na budowę Eurokołchozu - to kto wtedy będzie się przejmował frankowszczykami - tołażywsze. Ponadto atrapa Polski jest w fazie likwidacji i nie chodzi tu o likwidacje zadłużenia Polaków.

oto Eowina

Gadanie baranie bez sensu. Nikt nic nie może się z tego

dowiedzieć, pisane jest tylko w celu wymądrzenia się.

Jeżeli np. trzeba dyscyplinować Szwajcarię - bo ta nie chce dawać forsy na budowę Eurokołchozu -

Szwajcaria do UE nie należy, nikt jej nie dysyplinuje. Szwajcaria się bogaci, drukuje pieniądze, bo wszyscy kupują franka i cena idzie w górę. Nawet trzeba dopłacać aby trzymać pieniadze w szwajcarskim banku.

oto Krzysztof M

Czasy - gdzie krowa w Ameryce

Czasy - gdzie krowa w Ameryce kosztowała przez sto a może i więcej lat - 5$ - dawno minęły.

Jeśli krowa kosztowała 5$, to ile kosztowało jedno jajko? :-)

oto chłop jag

Jeśli krowa kosztowała 5$, to

Jeśli krowa kosztowała 5$, to ile kosztowało jedno jajko? :-)

Chodzi o cenę u producenta - której nie znam. Pewnie są gdzieś te ceny dostępne i teraz - natomiast wtedy - przecież sobie z tym jakoś radzono.

oto Krzysztof M

Wniosek może być tylko jeden

Wniosek może być tylko jeden - jajek nie sprzedawano na sztuki, ale w większych ilościach.

oto KubaG

O "frankowiczach" mówią

O "frankowiczach" mówią głównie dziennikarze, ekonomiści i politycy. Jedyny "frankowicz" którego słyszałem w radio (przy okazji poseł TR") stwierdził, że na podstawie chwilowego wysokiego kursu franka nie można powiedzieć, że cały, rozciągnięty na 30 lat kredyt był nieopłacalny. To samo przy poprzedniej zwyżce franka mówił mój brat ("I tak jestem zarobiony").

Moim zdaniem,,jakby pogrzebać w oświadczeniach majątkowych posłów to znaleźlibyśmy odpowiedż czemu zawdzięczamy tą falę współczucia "frankowiczom" (Podejrzewam, że tę walutę wybierali również wspierający naszą władze dziennikarze)

oto Ireneusz

Pani Aniu

Ten co bierze kredyt, zawsze musi brać pod uwagę stratę na rzecz kredytodawcy.
Inny zaś problem, dlaczego trzeba brać kredyt, gdy powinna być po prostu możliwość akumulowania nadwyżek.
I pytanie - gdzie są nasze polskie nadwyżki? Są drenowane przez obcych plus przez pasożytnicze rządy

oto AnnaP

oto czego chcą frankowcy

"Frankowcy nie chcą pomocy finansowej od Państwa!!! Nasze postulaty: - powołanie Komisji ds. Renegocjacji Umów pod egidą rządu - natychmiastowe wstrzymanie wszelkich egzekucji z tytułu kredytów hipotecznych - usunięcie BTE (bankowy Tutuł Egzekucyjny) z polskiego porządku prawnego - natychmiastowe usunięcie wszelkich zapisów i klauzul abuzywnych (spread walutowy, ubezpieczenie niskiego wkładu, indeksacja walutami obymi) z umów kredytowych - przewalutowanie wszystkich kredytów denominowanych we w walutach obcych po kursie z dnia zaciągnięcia - rozliczenie dotychczasowych spłat z uwzględnieniem nadpłat powstałych z powodu stosowania klauzul abuzywnych i stosowania narzucanego przez banki na bieżąco lichwiarskiego spreadu - pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich winnych zaniedbań i oszustw "

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.