Turcja – pożegnanie liberalnej demokracji

Turcja jest dobrym przykładem, by zrozumieć istotę najważniejszego dzisiaj trendu w światowej polityce – odwrotu od globalizacji i zwrócenia się ku suwerennym interesom narodowym. Zachód podporządkował sobie Turcję, narzucając jej swoje reguły gry i instytucje państwowe. Jednak charyzmatyczny przywódca Recep Erdoğan, w niezwykle skomplikowanej sytuacji geopolitycznej i wewnętrznej podejmuje wyzwanie i uwalnia państwo z tych więzów. Przyjrzyjmy się temu fascynującemu epizodowi tureckiej historii.

Późnym wieczorem 15 lipca 2016 r. nad Ankarą wzbiły się w niebo tureckie myśliwce, a czołgi opanowały mosty na Bosforze. Wojsko próbowało przejąć kluczowe ośrodki władzy, jednak nie udało mu się aresztować prezydenta Erdoğana, który przez internet i media wezwał społeczeństwo do masowych protestów i oporu wobec zamachu stanu. W 80 tysiącach meczetów w całym kraju powtórzono ten apel. I choć zbuntowani wojskowi strzelali do manifestujących, bombardowali instytucje państwowe, a nawet parlament w Ankarze, opór społeczny był zdecydowany, manifestacje masowe, a bezbronni ludzie tak zdeterminowani, że stawali na drodze czołgów i… wygrali. Pierwszy raz w historii Turcji zamach skończył się porażką ze względu na determinację społeczeństwa, które masowo poparło swego prezydenta. Przy ponad 200 ofiarach śmiertelnych i dwóch tysiącach rannych – pucz został zdławiony.

Wojskowy zamach jest mocnym akordem w historii, która toczy się już 15 lat, a której korzenie tkwią w historii współczesnej Turcji.

Nowoczesna Turcja

Dzisiejszą Turcję stworzył „ojciec narodu” – Kemal Atatürk w 1923 r. Liberalną, świecką, zwróconą w kierunku Europy i odwróconą od islamu. Dominowało w niej wojsko, które przez ponad 50 lat rządziło autorytarnie, by później stopniowo demokratyzować państwo. Interweniowało jednak później wielokrotnie w obronie laickości, uważanej za fundament republiki. Jednak świeckie państwo to trudny projekt w kraju muzułmańskim, gdy 99 procent 80-milionowego narodu wyznaje islam.

Od roku 1960, gdy wprowadzono wolne wybory, dopuszczając lud do głosu, wojsko wielokrotnie wkraczało na scenę polityczną, obalało demokratycznie wybrane władze i przejmowało na jakiś czas władzę. Był to podstawowy mechanizm korygowania demokracji, wspomagany łagodniejszym środkiem – delegalizacją partii odwołujących się do islamu. Od ustanowienia republiki zdelegalizowano 24 partie, w tym cztery od 1980 r., wszystkie działania prowadzono po wyborach. Trybunał dobrze współpracował z wojskiem, po zamachu stanu w 1997 r. zdelegalizował Islamską Partię Dobrobytu, a jej działacze otrzymali zakaz sprawowania funkcji publicznych. W ten sposób korygowano głos ludu, nie pozwalając, by miał zbyt wiele do powiedzenia.

Brat Erdoğan od Czarnych Turków


W końcu lat 90. pojawił się na scenie politycznej charyzmatyczny przywódca – Tayyip Recep Erdoğan. Dzisiaj ma 63 lata, a już jako 40-latek został burmistrzem Stambułu. W 1999 r. został skazany za „podżeganie do nienawiści na tle wyznaniowym”, za rzecz błahą, ale wskazującą, jak rugowany był islam z życia politycznego Turcji. Otóż na wiecu odczytał fragment wiersza, który zawierał taki opis islamu: Świątynie są naszymi koszarami, ich kopuły naszymi hełmami, minarety – bagnetami, a wierni – naszymi żołnierzami.

Odsiedział cztery miesiące w więzieniu, odebrano mu prawa wyborcze, ale po delegalizacji Islamskiej Partii Dobrobytu w 2001 r. utworzył Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (Adalet ve Kalkinma Partisi – AKP), która prezentowała się jako prozachodnia, dążąca do integracji z UE i dobrych relacji z USA. AKP odniosła błyskawiczny sukces – rok później wygrała wybory parlamentarne, zdobywając większość rządową, którą utrzymuje do dzisiaj. Żeby jej przewodniczący mógł wejść do parlamentu, zmieniono prawo i umożliwiono mu to w wyborach uzupełniających. W 2003 r. Erdoğan został premierem rządu.

Erdoğan nie jest islamistą, nie chce zamienić Turcji w państwo wyznaniowe, odcina się od radykalizmu, mówiąc: jestem muzułmaninem, ale państwo musi być świeckie, chwali model świeckiego państwa w krajach muzułmańskich, za co ściąga na siebie krytykę radykałów. Jednak model radykalnego usuwania z życia publicznego islamu i głęboka ingerencja Zachodu w sprawny wewnętrzne, łącznie z decydowaniem o konkretnych rozwiązaniach prawnych, ustrojowych, instytucjonalnych – jest dla niego nie do przyjęcia.

Stanął wobec tego samego wyzwania, co Orbán na Węgrzech, Putin w Rosji, a dzisiaj Trump w USA. Jeśli międzynarodówka liberalna ma rządzić, z tych państw nie pozostanie kamień na kamieniu, zostaną poświęcone na globalnym ołtarzu liberalnej demokracji i praw człowieka. W tym modelu nie ma bowiem miejsca dla państw narodowych. Naród jest wrogiem liberalnej demokracji.

Wojna elit

Świeckie rządy zdecydowanie eliminowały islam i jego wyznawców z przestrzeni publicznej, ale gdy AKP przejęła władzę, najmocniejszym żądaniem było: niech się nic nie zmienia, nie wolno przecież naruszać świeckich wartości, a przede wszystkim stanu posiadania tureckich elit.

Konflikty w ostatnich latach w Turcji wiążą się bowiem z faktem, że AKP reprezentuje tę „populistyczną” część tureckiej polityki. Jej bazą nie są prozachodnie elity Stambułu – wojsko, urzędnicy, mieszkańcy wielkich miast, ale wyrasta ze środowisk „zapomnianych”. Biedni z miast i mieszkańcy wsi, a także klasa średnia i prowincjonalni przedsiębiorcy, religijni i konserwatywni – to źródło i korzenie tej partii. I jest to partia potężna – ma prawie 10 milionów członków. Między tymi dwiema grupami toczyła się wojna kulturowa, którą Erdoğan określił tak: W naszym kraju jest segregacja na Czarnych i Białych Turków. Wasz brat Erdoğan należy do Czarnych Turków.

Dojście do władzy ugrupowania spoza establishmentu politycznego wywołało standardową reakcję w demokracji skonstruowanej na wzór zachodni – kilkuletnią obstrukcję rządu poprzez instytucje, opanowane przez „Białych Turków”. Główną rolę odgrywały liberalne elity tureckie, które już czuły się obywatelami Zachodu, a Turcja była jedynie miejscem do wprowadzenia zachodnich wartości. Najsilniejszy był tandem wojska i wymiaru sprawiedliwości.

Gdy w 2007 r. AKP obsadziła stanowisko prezydenta, doszło do próby jej delegalizacji. Trybunał Konstytucyjny, w którym panowali sekularyści (8 na 11 sędziów), oskarżył ją o zamiar wprowadzenia prawa koranicznego. Zabrakło jednego głosu do delegalizacji AKP, ukarano ją więc jedynie cofnięciem dotacji państwowych za „naruszanie świeckości państwa”. Chodziło o zniesienie zakazu noszenia przez kobiety chust (hidżab). Dopiero w 2013 r. udało się to prawo zmienić, a Trybunał, po zmianach struktury i sędziów, uznał że jest to element wolności religijnej, a nie demonstracja polityczna.

Największym zagrożeniem dla tureckiego państwa jest aktywność wielu nieformalnych grup, tworzących tzw. głębokie państwo – tajne organizacje, siatki wpływów zewnętrznych, które od dziesięcioleci działają w jego strukturach. Są one źródłem spisków, prowokacji, nękających od wewnątrz rząd AKP, doprowadzając do kryzysów na coraz większą skalę.

Już w 2007 r. toczyły się pierwsze procesy tajnych struktur w rządzie, które podsłuchiwały, szpiegowały, upubliczniały nagrania rozmów Erdoğana i jego ministrów. W „spisku Ergenekon” z 2007 r. aresztowano 600 osób, w tym wielu wojskowych, którzy planowali obalenie rządu. W tej sprawie i w kolejnej – Balyoz – wielu dziennikarzy, generałów, działaczy organizacji pozarządowych było zatrzymywanych, sądzonych za spiskowanie i próby zamachu stanu. Erdoğan osłabiał w ten sposób siłę polityczną armii – strażnika liberalnej transformacji. Poprzez procesy, aresztowania wysokich szarż wojskowych i zmiany prawa – podporządkowywał armię władzy cywilnej i odsuwał ją od wpływów w państwie.

Najsilniejszą siatkę wyznawców zbudował Fetullah Gülen, duchowny islamski, który od 1999 r. przebywa na emigracji w USA. Sięga ona głęboko w struktury państwa (prokuratura, sądownictwo), ma ogromne wpływy w wojsku, mediach i szkolnictwie. Gülen swoją siłę opiera na fundowanych przez swoich wyznawców szkołach publicznych (ponad sto takich działa w USA i setki w krajach islamskich). Ma wsparcie światowych mediów, udzielał wywiadów takim szacownym redakcjom, jak „Wall Street Journal” czy BBC. Jak ogromną siłę miała ta siatka, Erdoğan przekonał się, gdy był w sojuszu z Gülenem podczas obrony przed delegalizacją AKP i próbami przewrotu wojskowego.

Gülenowskie „głębokie państwo” wypowiedziało Erdoğanowi otwartą wojnę w 2013 r., gdy prokuratorzy próbowali przeprowadzić „zamach korupcyjny”, aresztując 17 grudnia wiele osób związanych z premierem i ministrami. Podsłuchane rozmowy wyciekły do internetu, co Erdoğan określił jako „brudny spisek”, zaprzeczył autentyczności nagrań rozmów ze swoim synem, dotyczących ukrywania dochodów. Wydarzenia te jeszcze bardziej zdeterminowały władzę do walki z „głębokim państwem”, wprowadzono też ostrzejsze przepisy dotyczące blokowania witryn, czego ofiarą padły serwisy społecznościowe Twitter czy YouTube. Skazano również oficerów policji, którzy pod pretekstem walki z terroryzmem podsłuchiwali i nagrywali polityków AKP.

część druga....

... całość w nowym numerze Opcji na Prawo, którą można zakupić tutaj...

opcja-na-prawo2017.jpg

czytaj: Erdogan wygrał referendum konstytucyjne

Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (głosów: 8)

Tematy: 

Dyskusja

oto Czesław

Dziwna logika

Jak donoszą media, jeżeli jest to prawdą, to Turcy mieszkający w Europie głosowali "za Erdoganem". Dziwna by to była logika, wolą żyć na obczyżnie w "zglobalizowanym, liberalnym świecie", którego nie akceptują a w swojej ojczyżnie są zwolennikami "zamordyzmu" do której nie zamierzają wracać.

oto Andrzej

Tak samo jak 3,5 miliona Polaków

"wolą" to rzecz umowna. Najczęściej "muszą". Np. nie ma pracy.

Nigdy nie żyli w Turcji, Erdogan dał im poczucie dumy.

prezydentowi Erdoganowi udało się dać takim ludziom poczucie dumy z bycia Turkami, chociaż nigdy nie żyli w Turcji i często mają wyidealizowany i nierzeczywisty obraz kraju, z którego pochodzą ich rodzice czy dziadkowie.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/referen...

oto chłop jag

Turcja – pożegnanie

Turcja – pożegnanie liberalnej demokracji

Ano pożegnała.

Turcja jest dobrym przykładem, by zrozumieć istotę najważniejszego dzisiaj trendu w światowej polityce – odwrotu od globalizacji i zwrócenia się ku suwerennym interesom narodowym.

Nic podobnego - to tylko zmiana taktyki w budowie komunizmu globalnego - a winowajcą tej zmiany są szybko rozwijające się Chiny - więcej w niebieskim tekście.

Pierwszy raz w historii Turcji zamach skończył się porażką ze względu na determinację społeczeństwa, które masowo poparło swego prezydenta.

Ten kto przeżył wojnę Jaruzelskiego z narodem - ten nigdy nie wysnuje takiego wniosku - jak w cytacie. Zamach się nie udał - bo miał się nie udać - tołażysze.
Wniosek?
Świat już dawno chwycony jest przez pupili szatana za przysłowiowy pysk i to bez reszty - tołażysze. Turcji pupile wyznaczają nowe zadanie i stąd odejście od wyniszczania jej - tzw. demoliberalną demokraturą - tołażysze - i nic więcej.
Na koniec - ichni prezydent nie będzie mieć lekko - bo tzw. demoliberalna demokratura przerobiła już mózgi znacznej części Turków na szatańskie odchody - tołażysze.

oto Andrzej

teza, że

"wszędzie ciemno, głucho, strach", znikąd pomocy, nadziei...

jest bez sensu.

Teza że WSZYSTKO to spisek "pupili szatana' to brednia. "Inni szatani" są tam też czynni. Są i anioły.

oto chłop jag

Teza że WSZYSTKO to spisek

Teza że WSZYSTKO to spisek "pupili szatana' to brednia. "Inni szatani" są tam też czynni. Są i anioły.

No cóż - można dzielić się swoimi spostrzeżeniami tylko z tego co widać a przecież najważniejsze jest to czego nie widać - szczególnie w tzw. demokraturze. Widać islamizację Europy i radykalizacje islamu poza Europą. - i tego się trzymajmy.
Wniosek?
Na podstawie powyższego można już wyciągać jakieś wnioski - i ja to czynię. Z reguły jest tak, że jak nam każą patrzeć przed siebie - bo tam wysmażono jakąś prowokację - to automatycznie pilnujmy swoich tyłów - bo właśnie tam dzieje się coś ważnego.

oto chłop jag

W tym wypadku

możemy przywoływać to czego nie było widać kiedyś a z dzisiejszej perspektywy jakiś tam zarys/kontur już widać - natomiast nie to - czego nie widać obecnie.
Wniosek?
Zamach wojskowy w Turcji nie udał się - bo nie był przygotowany i zabezpieczony przez kogo należy - a nie dlatego, że nie dopuściło do tego tamtejsze społeczeństwo. Masakra na Placu Tiananmen uczy, że wojsko to nie zabawa - natomiast ostatni "Majdan" uświadamia, że nawet prezydent - w tym wypadku Janukowycz - był bezradny wobec tzw. bezbronnych cywili.

oto Krzysztof M

Zamach wojskowy w Turcji nie

Zamach wojskowy w Turcji nie udał się - bo nie był przygotowany i zabezpieczony przez kogo należy

Tak na mojego nosa, to zamach "przygotował" sam Erdogan. I on z tego nieudanego "zamachu" odniósł korzyści. :-) Tak, czy inaczej Turcja bierze rozwód z liberalizmem.

oto chłop jag

Tak na mojego nosa, to zamach

Tak na mojego nosa, to zamach "przygotował" sam Erdogan.

Tak to wygląda i dlatego napisałem wcześniej - że się nie udał - bo miał się nie udać.

oto gosc

Rewelacja

Teraz beda budowac nieliberalne panstwo wyznaniowe na zlosc pupilom szatana.mmm miodzio

oto Krzysztof M

Giertych na Twitterze:

Giertych na Twitterze:

Erdogan sułtanem. Pamiętam jak wspierał swego mEN na spotkaniu w Istambule ministrów edukacji Rady Europy w próbie przeforsowania jednego podręcznika do historii w którym nie było słowa o chrześcijaństwie. Wówczas mu to zablokowałem po ostrym starciu.

https://twitter.com/GiertychRoman/status/853656657...

oto Eowina

Globalizacja jest nieodwracalna, można ją

przyhamować, ale nie można zatrzymać. Autor ma rację, że Orban, Putin czy Erdogan starają się we własnych krajach zatrzymać proces globalizacji i odizolować obce wpływy, jest to tylko odwleczenie procesu. Oni nie są wieczni, przyjdą ich następcy i otworzą tamę.

Sto lat temu ludzie byli wysyłani na Syberię za karę, tygodniami jechali aby tam dotrzeć, dzisiaj jadą wycieczki i płacą gotówkę, aby Syberię zobaczyć. Dwa tygodnie i każdy jest w stanie zwiedzić kawałek Syberii, Mongolię i nawet Pekin. Globalizacja jest pochodną rozwoju technologicznego: jak nie będzie UE, to OBOR, albo Organizacja Szanghajska.

Dzisiaj mając plastikową kartę bankową w kieszeni, można wyciągnąć gotówkę na lotnisku w Amsterdamie, albo w Moskwie, a nawet Pekinie, nie ważne jaki bank tę kartę wystawił. Prawie wszystkie banki na świecie są podłączone do tego samego systemu. Nawet podobno Korea Północna. Nie sądzę aby Ankara z tego systemu nie korzystała.

oto Andrzej

przecież to nie chodzi o sam proces globalizacji

tylko o miejsce w łańcuchu pokarmowym, które dzisiaj wyznacza USA czy Bruksela. A walka jest o ty, by w ramach procesu globalizacji (żadne z tych państw nie zamienia się w Kubę czy KRLD), zająć lepsze miejsce, stać się centrum siły (politycznej, gospodarczej, wojskowej) na miarę swoich możliwości. Tak różnej wielkości kraje jak Rosja, Turcja, Węgry pokazują, że aby się liczyć i nie być golonym - trzeba walczyć.

Więc proszę nie mylić pojęć :-)

oto Eowina

To co Pan opisał jest tylko pewnym wrażeniem.;)

Wszystkie rządy są zależne od finansjery, która jest międzynarodowa. Walka Rosji, Turcji czy Węgier jest głośna i widoczna, stąd jest to poparcie lub potępienie, a działanie finansjery globalnej jest ukryte i niewidoczne. Opór jest skuteczny kiedy zadłużenie jest małe i to jest prawdziwe zwycięstwo.
USA i Bruksela też są w miejscach wyznaczonych przez MFW, albo ECB, albo inne takie. Cała polityka Trumpa zrobiła skręt, kiedy w budżecie podbił stawkę nakładów na zbrojenia. I to też właśnie zrobił pod naciskiem.

Trump był biznesmenem, którego słowo jako właściciela było wyrocznią, na zasadzie "twój cyrk.."
Kedy został prezydentem też sądził, że powie "you are fired" i sprawa załatwiona, ale to nie jest takie proste. Jeszcze jego i nas czeka wiele niespodzianek.

Ostatnio Orban walczy z Sorosem o wpływy globalizacji na uniwersytet, a narzędziem wpływu to też pieniądze.

o miejsce w łańcuchu pokarmowym,

Miejsce w łańcuchu pokarmowym wyznacza wskaźnik procentowy zadłużenia do PKB.

oto Palimpsest

Rząd dusz i ciał

zapewnił sobie kolejny krzewiciel tradycji i religii narzucający innym siłą odpowiedni przepis na życie i wersję dobra. Jak Trump, Bogu dzięki jeszcze niedoszła panna Le Pen i wielu innych wracających do korzeni Europy. Najczęściej słusznie minionych.

Są ludzie, którzy nie potrafia brać życia takim jakim je im ofiarowano. Muszą koniecznie modernizować, zbawiać innych i uszczęśliwiać na własną modłę. Najczęściej po ich trupach.

Chleba dla prostych ludzi z tego nie będzie. Dla koncernów zbrojeniowych i owszem. Prawica w dom, karabin ze ściany, dzieci do piwnicy, matki w płacz :(

oto Andrzej

Jaką siłą?

Jaki narzucający?

Narzucił Turcji to Ataturk system zachodni, liberalny, europejski. Ludzie tego nie chcą, ale system ustrojowy wiąże ręce woli narodu (podobnie jak w Polsce). Jest na tyle silny, że przemocą tej niewoli nikt nie zrywa.

Ale wyjście nie "siłą", ale demokratyczne, jak w Turcji - jest. I z tego należy się cieszyć, że ludzie odrzucają niewolę liberałów.

oto Palimpsest

Wielkanoc za nami

a Pan pozostał w konwencji jaj ;> Prześladowanie dziesiątek tysięcy nauczycieli, urzędników, sędziów, lekarzy, naukowców, twórców kultury wywalanych z pracy, szykanowanych za poglądy niezgodne z erdoganowskimi nazywa Pan "demokracją"? Przecie Erdogan gdyby mógł już rżnąłby ich jawnie przed kamerami a nie jeno oprawiał w zaciszu piwnic.

Na razie nie może, resztki demokracji działają, wśród póki co pozostawionych w spokoju Turków trzeba przeprowadzić tzw. "referendum". Ciekawe czy głosować będą głową czy motylkami w brzuchu?

oto Robercik

niedoszła panna Le Pen i

niedoszła panna Le Pen i wielu innych wracających do korzeni Europy. Najczęściej słusznie minionych.

Rozumiem, że przyszłość Europy to
- dżungla w Calais i płonące samochody w Paryżu.
- euro trzymające Grecję w stanie marazmu
- święta wojna natowska z Eurazją

Wyszła z Pana lewica pełną gębą.

oto Palimpsest

Jak każdy normalny organizm na Ziemi

mam dwie połowy: lewą i prawą. Że jestem prawicowcem nigdy nie twierdziłem, ba, nie śniło mi się to nawet w nocnych marach!

Czy pańska Europa przyszłości to święta wojna z "muzułmańskim ścierwem" jak ujęła to Justyna Helcyk z ONR uniewinniona przez pisowską prokurator 28 kwietnia wobec

"braku znamion przestępstwa"?

Czy nie przyjdzie czas i na ścierwa protestanckie, ateistyczne, ciapate i wszelkie antypolskie, czyli myślące niezgodne z linią Polskiej Zjednoczonej Partii Prawa Sprawiedliwości i Kościoła?

https://programwps.files.wordpress.com/2017/03/onr-660x375.jpg?w=750&h=426

To sąd polski znający i rozumiejący treści niesione przez (jakże jednoznaczne!) polskie słowa? Czy wyznaniowe oficjum? Czy nie czas z ramion sędziny Pilarczyk wydającej tak uwłaczające inteligencji Polaków uzasadnienia zdjąć ośmieszanego przez nią orła i na szyi zawiesić krzyż? A czarną togę zamienić na czarną sutannę?

Panie Roberciku, nie wiem co ze mnie wychodzi, na pewno gros stanowi zwykłe zniesmaczenie i zażenowanie poziomem krzewicieli tradycji panoszących się w Europie. Zamiast płonących samochodów będą płonące miasta.

Kto w latach 60 zaprosił dzisiejszych podpalaczy do Europy i w jakim celu to oddzielna opowieść. Teraz zbieramy burzę.

oto Equatore

Tytuł

Tytuł nieco wprowadza w błąd. Mógłby wywołać wrażenie, że w Turcji przed referendum była jakaś liberalna demokracja, która została pożegnana. Nie było zaś niczego takiego. Referendum nie zmienia dużo. Głównie zmieni (zapewne) to:
1. Erdogan będzie mógł rządzić do końca życia;
2. Te elementy państwa tureckiego, które miały jakąś autonomię (np. sądy), utracą ją;
3. Turcja rezygnuje z pozorów i udawania tego, czym nie jest - czyli świeckiego, modernistycznego państwa, które chciałoby dopasowywać się swoim postępowaniem do innych.
(O szczegóły trudno, bo referendum nie zawierało pytania, na które odpowiedzieli głosujący).

Czy przyniesie to Turcji, albo Ergodanowi (to jeszcze nie to samo) korzyści?
Trudno powiedzieć.
Erdogan ma w Turcji silną opozycję, która, przyciśnięta do ściany, nie złoży broni.
Demonstracyjne okazywanie lekceważenia opinii Zachodu może przynieść zarówno pozytywy dla Erdogana (prości Turcji odczują przypływ dumy narodowej) jak i kłopoty (polityka międzynarodowa, zwłaszcza w dziedzinie gospodarki).
Jeśli chodzi o samą zmianę ustrojową, moim zdaniem Turcja na tym straci.
Mimo niedostatków demokracji, dotychczasowy system zapewniał wszystkim frakcjom rządzącej oligarchii udział w podziale tortu i łatwy pomiar, czego Turcy właściwie chcą.
W jedynowładztwie wszystkie konflikty, które stanowiły przedmiot debat w parlamencie, w mediach czy na uczelniach, zostaną zamaskowane i będą tym samym trudniejsze do kontrolowania. Rządzący, dzięki przezwyciężeniu podziału władzy i pełnej kontroli nad systemem wyborczym, będą skłonni do replikowania się w nieskończoność i ogłaszania ciągłych zwycięstw, nawet jeśli rzeczywistość będzie skrzeczeć.
Stabilność to oczywiście znaczna wartość, chociaż ma przykrą tendencję do przeobrażania się w swoją brzydką siostrę - stagnację.
Może być różnie. Erdogan był do tej pory zręcznym politykiem i może powtórzyć sukces Putina, który mimo skromnych początków utrwalił swoją władzę. Niemniej, wrogów wewnętrznych ma licznych i groźnych. Podczas procesu ich pacyfikowania Turcja może mocno ucierpieć, może się to też skończyć otwartą rewoltą, jeśli władza nie poradzi sobie z problemami.
Istotną kwestią pozostaje też armia. Armia jest obecnie mocno osłabiona personalnie i moralnie, ale na jej "korzyść" działa paradoksalnie to, że Erdogan jej nie ufa. Nawet jeśli na każdym niebezpiecznym miejscu posadzi zaufanego człowieka, przestanie mu z czasem ufać, a to z czasem powoduje trudne do rozładowania napięcia. Może to spowodować w przyszłości w odwecie kolejny, tym razem trudniejszy do wykrycia zamach.
Dla Erdogana byłoby jednak chyba lepiej rozpocząć kolejną rundę pojednania niż szukanie wewnątrz kraju niepotrzebnego konfliktu, w którym może stracić wszystko.

oto Andrzej

Błąd - tekst nie jest o

Błąd - tekst nie jest o referendum. pisany 3 miesiące temu.

Liberalna demokracja to specyficzny ustrój, który ma pięknie brzmiące hasła, ale który więzi i uniemożliwia funkcjonowanie państwa, rządzenie krajem. Jeden wielki burdel jak w Polsce. Naprawa tego ustroju to właśnie to "pożegnanie".

Podziwiam wiarę w ustój, którego doświadczamy od 30 prawie lat. Jak pisałem - burdel i serdel. Ale jak ktoś lubi zyć ideami... proszę bardzo. W Polsce wielu, więc będziemy biedni i durni, ograbiani ze wszystkiego, ale... demokracja!!! niezawisłe sądy!!! wolność prasy!!!

powodzenia.

oto Equatore

Ha

Trochę to pana wina, że umieścił pan ten tekst w obecnym kontekście :)
A trochę moja, że nie zauważyłem, że tekst jest starszy.
Niemniej, z tego co pan napisał tutaj

Liberalna demokracja to specyficzny ustrój, który ma pięknie brzmiące hasła, ale który więzi i uniemożliwia funkcjonowanie państwa, rządzenie krajem. Jeden wielki burdel jak w Polsce. Naprawa tego ustroju to właśnie to "pożegnanie".
Podziwiam wiarę w ustój, którego doświadczamy od 30 prawie lat. Jak pisałem - burdel i serdel. Ale jak ktoś lubi zyć ideami... proszę bardzo. W Polsce wielu, więc będziemy biedni i durni, ograbiani ze wszystkiego, ale... demokracja!!! niezawisłe sądy!!! wolność prasy!!!

wynika tylko tyle, że ma pan jakieś poważne uprzedzenia do czegoś, co nazywa pan "liberalną demokracją", a nie to, że coś takiego panowało w Turcji.
A tak konkretnie, w czym panu aż tak bardzo przeszkadzają niezawisłe sądy i wolność prasy?
Sądziłem do tej pory, że są to rozwiązania charakterystyczne dla najlepiej funkcjonujących państw.

oto Andrzej

ale hasła pan przytacza

"niezawisłe sądy", "wolność prasy" - magia haseł.

To sądy i prasa w PL świetnie funkcjonują wg sz.pana?

oto Equatore

@p. Andrzej

A czy ja sugerowałem, że świetnie w Polsce funkcjonują?
Odniosłem po prostu wrażenie z pańskiej poprzedniej wypowiedzi, że wraz z liberalną demokracją jest pan na niezawisłe sądy i wolną prasę nieco zagniewany.
Może się mylę, ale takie odniosłem wrażenie.

oto Andrzej

jaki zagniewany?

na puste hasła? Mogę jedynie mieć żal do siebie, że tak długo dawałem sie na nie nabierać.

No dobrze, ale jak pan godzi wiarę w niezawisłe sądy" z tym co od 30 lat prawie mamy w realu? Coś panu nie świta? Że robią pana w trąbę?

oto Equatore

Nie wiem o co panu chodzi

I czemu przypisuje mi pan w kolejnych postach różne wiary, których nie wyznawałem.
Wierzę w Boga Wszechmogącego, Stworzyciela Nieba i Ziemi.
Starałem się w tym wątku jedynie przedstawić moją opinię na temat wydarzeń w Turcji. Skoro to pana nie interesuje, trudno.

oto Andrzej

uciekł pan jednym słówkiem "wiara"

nie pisał pan o Turcji tylko o ideałach ustrojowych. A gdy pytam, czy te ideały nie są zbyt odległe od realiów, to pan rejteruje.

Niech i tak będzie :-) Spokojnego karmienia iluzji.

oto Eowina

Jednym z oficjalnych zmian po referenduym,

zapowiedzianych jest zmiana polityki. Turcja zrewiduje swoje ambicje wstąpienia do UE i swoje partnerstwo w NATO. Erdogan jest skłonny wejść w sojusz z Rosją. (Nie jest znane jeszcze stanowisko Rosji)
Turkish Referendum Could Cement Power for Erdoğan and Russia

oto Jasiek

Z drugiej strony

W rozmowie telefonicznej Trump pogratulował Erdoganowi i podobno obiecał ścisłą współpracę w Syrii, Iraku i w walce z kurdyjską partyzantką.
Trump promised Turkey's Erdogan close cooperation on Syria, Iraq, PKK

Z rzeczy wymiernych, "umiarkowani" na smyczy Turcji zaatakowali pozycje Kurdów z SDF w północnej Syrii. W swoim wystąpieniu Erdogan zapowiadał zresztą, że zajęcie północnej Syrii to dopiero pierwszy etap.

PS
Gratulacje złożyły także Hamas, Ahrar Al Sham i Front Islamski. Ciągnie swój do swego :)

oto Eowina

Między teorią a praktyką.

Wszystkie wzniosłe hasła liberalizmu, humanizmu, demokracji, i inne takie, to jest teoria.

A praktyką jest wojna. Nie ma czołgów ani okopów, ale jest stan wojenny we Francji już dłużej niż rok, jest stan wojenny w Turcji, jest wojna na Ukrainie, napięcie i nerwowa sytuacja w Niemczech idąca w kierunku stanu wojennego, Brexit w UK, codzienne zmagania z uchodźcami na Bałkanach i w Italii, zmiany konstytucyjne na Węgrzech i "wzmocnienie wschodniej flanki" wiadomo gdzie.

To ja pytam gdzie jest ten liberalizm? W Szwecji i Danii? Przypuszczalnie to długo nie potrwa, tylko do momentu wprowadzenia prawa szaratu. ;)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.