Imigracja zarobkowa Ukraińców – cieszyć się czy bać?

Czy masowa imigracja do Polski Ukraińców szukających i znajdujących tu pracę to rozwiązanie mądre i dobre czy głupie i złe z punktu widzenia naszego państwa i narodu, tak w krótszej, jak i długiej perspektywie? Odpowiedź polskiego dewelopera, rolnika, sadownika, rodziny potrzebującej opiekuna do osoby starej i niedołężnej będzie jednoznaczna. Tak, to konieczność, to wybawienie z kłopotów. Przedsiębiorca potwierdzi, że dzięki taniemu ukraińskiemu robotnikowi ma szansę prowadzić firmę, uzyskiwać dochód, a nawet zysk. Jeśli ktoś podda w wątpliwość jego twierdzenie argumentując, że to zbyt mało z punktu widzenia ogółu, to przedsiębiorca doda, że dzięki taniemu robotnikowi będzie mógł obniżyć cenę zbudowanego mieszkania bądź domu, co przecież ucieszy potencjalnego polskiego nabywcę.

To, co powie przedsiębiorca jest zrozumiałe, a nawet oczywiste. Do chóru zadowolonych dołączy sadownik. Spyta, kto z Polaków podejmie dziś pracę w sadzie czy na plantacji – sezonową i niskopłatną? Sadownik zna odpowiedź – tylko Ukraińcy. Podobno jest już nawet współczynnik mówiący, że na jeden hektar sadu potrzebny jest do pracy 1,2 Ukraińca.

Ale jest też drugi punkt widzenia oceniający korzyści bądź problemy wynikające z zatrudnienia Ukraińców w Polsce. Jest on, o dziwo, o wiele rzadziej publicznie wypowiadany. Ten drugi punkt widzenia wyraża stanowisko polskiego robotnika i pracownika. Tani, często pracujący na szaro bądź czarno robotnik z Ukrainy powoduje, że płace w branży budowlanej i innych są utrzymywane na niskim poziomie. Konkurencja ze strony Ukraińców powoduje zaniżenie płac większości działów gospodarki ze wszystkimi tego konsekwencjami dla poziomu życia polskiego robotnika i pracownika.

Jest to tym gorsze, że opodatkowanie niskich płac jest u nas wysokie, co dodatkowo zubaża tę część polskiego społeczeństwa. Jednocześnie ogranicza to popyt wewnętrzny, co jest niemiłą wiadomością dla polskiego producenta. Najgorszą jednak konsekwencją napływu taniej siły roboczej z Ukrainy do Polski jest wynikający stąd proces „wypychania” Polaków na emigrację zarobkową, gdyż tylko tą drogą stwarzają sobie szansę na godziwe życie, założenie rodziny, posiadanie dzieci. Warto zwrócić uwagę i wypada okazać zdziwienie, że tak potężne i wpływowe władze licznych związków zawodowych w Polsce w sprawie napływu imigrantów z Ukrainy milczą udając, że problemu nie ma, że ich to nie obchodzi i nie dotyczy członków związków.

Do dwóch powyżej przytoczonych głosów pora, byśmy dołączyli wypowiedź ekonomisty patrzącego na problem zarówno oczami przedsiębiorcy, czyli w skali mikro, jak też w skali całej gospodarki, w tym budżetu państwa.

Pierwsza uwaga, która nasuwa się ekonomiście brzmi: praca na szaro i czarno, która dominuje wśród Ukraińców dezorganizuje polski rynek pracy. Czyni reguły gry na tym rynku nieuczciwymi i nierównymi dla przedsiębiorców i większości pracowników. Co więcej, Ukraińcy zatrudnieni nielegalnie nie płacą w Polsce podatków dochodowych, czym uszczuplają dochody budżetu. Sądzić należy, że skala problemu idzie nie w kilka, a co najmniej kilkanaście miliardów złotych.

Kolejny argument, który podniesie ekonomista dotyczy wywozu zarobionych pieniędzy z Polski. Ukraińcy starają się jak największą część zarobionych i zaoszczędzonych złotówek zamienić na dewizy i wywieźć z Polski, czym z jednej strony przyczyniają się do ograniczenia popytu konsumpcyjnego na naszym rynku, czyli działają na szkodę polskich producentów, a jednocześnie poprzez wywóz dewiz zmniejszają zasób i podaż pieniądza, który mógłby służyć jako środek do finansowania inwestycji.

Skala tego wywozu jest na tyle duża, że moim zdaniem, powinna zostać tu dokonana wnikliwa analiza przez NBP czy Ministerstwo Finansów. Według moich szacunków można przyjąć, że jeśli jeden zatrudniony nielegalnie w Polsce Ukrainiec co miesiąc transferuje od 1 do 2 tysięcy złotych, czyli od 250 do 500 dolarów, to w skali rocznej wywiezionych zostaje z Polski od 3 do 6 miliardów dolarów. Ciekawostką jest tu milczenie NBP, który z mocy prawa stać powinien na straży legalności, jawności i wysokości dewiz wywożonych z Polski.

Ważnym problemem dotyczącym pracujących w Polsce Ukraińców jest fakt, że sami jako zatrudnieni bezprawnie są niejako zmuszani do zachowań rozszerzających sferę bezprawia. Co mam na myśli? Przykładowo wielu z nich mieszka bądź wynajmuje mieszkania bez umów, porusza się samochodami niespełniającymi norm bezpieczeństwa i ekologii, nabywa nawet nieruchomości na osoby podstawione.

Należy też podnieść argument makroekonomiczny i działający w długim horyzoncie czasowym, a dotyczący charakterystyki polskiej gospodarki. Utrzymywanie płac na niskim poziomie w Polsce w efekcie napływu Ukraińców i brak klarownej polityki kolejnych rządów wobec narastającej fali imigracji doprowadziło do wykształcenia się swoistej „specyfiki” polskiej gospodarki. Otóż w Polsce opłaca się inwestować przede wszystkim w takich branżach, gdzie zarabia się na taniej sile roboczej, a nie na wysokich kwalifikacjach i dobrze opłaconym robotniku. Te gałęzie przemysłu, które wymagają wiedzy, wynalazków i innowacji nie są atrakcyjne dla producentów, ani nie motywują ich do ponoszenia nakładów na kształcenie, stypendia, badania naukowe.

Z tego też powodu wielu wysoko wykształconych Polaków nie mogąc znaleźć dobrej i godziwie opłacanej pracy w wyuczonym zawodzie zmuszonych zostało do emigracji. Koszty ich wykształcenia ponieśliśmy my, w Polsce, ale korzyści z ich wykształcenia w postaci podatków płacone są zagranicą. I tak oto utrzymywanie płac na niskim poziomie za sprawą błędnej polityki imigracyjnej kolejnych rządów jest korzystne dla nielicznego grona przedsiębiorców. Dla większości jednak skutkuje tym, że bez mała cała polska gospodarka „jest odwrócona tyłem” do wynalazczości, inwestowania w ludzi i w naukę.

Problem ma też pewien aspekt społeczno-obyczajowy. Coraz częściej widać, że Polacy odmawiają podjęcia pracy w zawodach, które uznają za uchybiające ich godności. Zjawisko to miało i ma miejsce w krajach wysokorozwiniętych, gdzie część zawodów jest zdominowana właśnie przez imigrantów, niestety także Polaków. Taka postawa została ostatnio wzmocniona działaniem ustawy 500+. To z jej powodu część kobiet została pośrednio zmuszona do rezygnacji z pracy, by nie stracić dodatku na dziecko.

I tak oto jednocześnie wymuszono odejście z pracy i rozbudzono a następnie wzmocniono postawy roszczeniowe u części polskiego społeczeństwa. „Mnie się należy” – oto hasło, które już się zakodowało i będzie miało coraz silniejsze następstwa, niestety głównie negatywne dla gospodarki, budżetu państwa i świadomości społecznej. Chcę być dobrze zrozumiany. Jestem całym sercem za stwarzaniem dla Polek warunków do swobodnego wyboru. Jestem przeciwny przymusowi wyboru – albo praca, albo dodatek na dziecko. Zło sytuacji po wprowadzeniu ustawy 500+ polega na tym, że państwo które doprowadziło do napływu imigrantów, by nie powiedzieć, że go wspierało - tym sposobem umożliwiło zaniżenie płac, a dziś dając jałmużnę w postaci 500+ zmusza część Polek do porzucenia tej pracy.

Zadajmy teraz pytanie, co nas czeka w najbliższych latach? Rząd ustami jednego z wiceministrów rozwoju wzywa do działań zwiększających napływ Ukraińców do Polski, do otwarcia dla nich drzwi na oścież. Sądzę, że jest to inicjatywa zarówno spóźniona, jak i nie uwzględniająca faktu otwarcia rynku Unii Europejskiej dla poszukujących pracy Ukraińców od połowy tego roku. Należy spodziewać się szybko rosnącej emigracji Ukraińców do państw starej Unii (Niemiec, Austrii, Francji, Holandii i innych), gdzie płace są wyższe niż w Polsce, perspektywy osiedlenia lepsze.

Proces ten może spowodować spadek liczby imigrantów zorientowanych na pracę w Polsce, bądź też – i to zjawisko uważam za pewne – postawienie przez nich coraz wyższych żądań płacowych. Sprzyjać temu będą tworzone w Polsce organizacje i instytucje ukraińskie ze związkami zawodowymi włącznie. Jeśli do tego dojdzie, polskich przedsiębiorców głównie w budownictwie, wielkoobszarowym i towarowym rolnictwie czekają poważne problemy.

Co moim zdaniem należy zrobić? Odpowiedź jest jasna i zdecydowana. Po pierwsze należy uprościć i uporządkować system opodatkowania dochodów polskich pracowników i przedsiębiorców. Powinna obowiązywać reguła, że niskie dochody są wolne od opodatkowania, bądź opodatkowane symbolicznie. Co więcej, dochody przedsiębiorców oszczędzane bądź inwestowane powinny być nagradzane zwolnieniami podatkowymi.

Według mnie kwota wolna od podatku powinna wynosić około 2000 złotych miesięcznie dając 24000 złote rocznie. Należy jednocześnie radykalnie ograniczyć system zasiłków dla bezrobotnych, likwidować urzędy pracy. Po drugie, trzeba uporządkować system zatrudnienia imigrantów w Polsce, zalegalizować ich zatrudnienie, a jednocześnie zaostrzyć karanie za zatrudnianie na czarno.

Paradoks dziś polega na tym, że urzędy skarbowe koncentrują swoje kontrole na polskich, najczęściej małych i średnich przedsiębiorcach u nich tropiąc i szukając nadużyć w płaceniu podatków. Jednocześnie nic nie słychać o sukcesach w walce z niepłacącymi podatków wielkimi firmami zagranicznymi, bankami, korporacjami handlowymi. Na drugim biegunie te same polskie urzędy skarbowe nie zauważają problemu pracy na czarno ogromnej rzeszy imigrantów z Ukrainy, którzy także podatków nie płacą. Można powiedzieć ckliwie i żałośnie, że zgodnie z polską gościnnością polskie urzędy skarbowe tropią za nieuczciwość Polaków, a pozostawiają w błogim spokoju obcokrajowców – tych z Zachodu i ze Wschodu.

Dariusz Grabowski

Doktor Dariusz Maciej Grabowski jest Prezesem Zarządu Stowarzyszenia Klub Inteligencji Polskiej
www.klubinteligencjipolskiej.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.555555
Ogólna ocena: 4.6 (głosów: 9)

Tematy: 

Dyskusja

oto Robercik

W mojej opinii nie jesteśmy,

W mojej opinii nie jesteśmy, ponieważ:

Docelowo też będziemy mieć murzynów. To jest polityka Unii Europejskiej oraz elit żydowskich, polityka rozłożona na pokolenia. W lepszej sytuacji będziemy gdy wypiszemy się z tego cyrku.

Ukraińcy powinni być asymilowani i wchłaniani. To by się sprawdziło. Jednak z przyczyn politycznych ich odrębność i nacjonalizm będą wspierane przez kierownictwo polityczne III RP oraz jej służby. NATO potrzebuje na swoich rubieżach "mudżahedinów".
Przykład "asymilacji" Ukraińców po akcji Wisła powinien być przestrogą. Śladowa ilość, a jaka zakapiorska.....Co będzie gdy będą ich miliony?
Wychodzi na to, że Ukraińcy to rozgrzewka przed prawdziwym multi-kulti w Polsce. Reakcje Polaków będą sukcesywnie stępiane. Już teraz Polacy są masą bezrefelsyjnie zgadzającą się na napływ Ukraińców, choć to przecież zamyka drogę powrotu polskiej emigracji zarabkowej.
Pan ze wzruszeniem ramion przyjmuje zastępywanie Polaków przez Ukraińców. Pańscy duchowi następcy ze wzruszeniem ramion przyjmą islamizację Polski.

Jak to w tym dowcipie: "....kim jesteś już ustaliliśmy. Teraz chodzi tylko o cenę".

oto Jan Saski

Polki nie grymaszą

No a wykształcone Polki jakoś nie kręcą nosem, tylko biorą wszystkie prace jakie im na zachodzie oferują (sprzątaczki, nianie, opiekunki itd). Co jest charakterystyczne np. w USA murzynka zatrudniona jako opiekunka nie ruszy palcem jeżeli ją poproszą o jakieś dodatkowe zajęcia a biedne Polki wykorzystywane są jak kiedyś służace na pańskim dworze. Potencjalni pracodawcy wiedzą o tym doskonale i często wolą Polki od murzynek lub Latynosek. W dodatku starsze Polki katoliczki („mocherowe berety” ) zatrudniane jako nianie i opiekunki mają serdeczne i współczujące podejście do swoich podopiecznych.

oto BTadeusz

Hmmm...

Imigracja zarobkowa Ukraińców – cieszyć się czy bać?

Po co Pisać na tak irracjonalne tematy?
Jeżeli ktokolwiek takie czyta - to tylko wówczas, jeśli widzi w artykule coś, co mu ułatwi życie.
A co komu tekst ułatwi w ocenie "Burego", czy definiowaniu plasteliny...?
Autor najwyraźniej nie kontaktuje z ważnymi problemami czytelników PN.

oto Ireneusz

Złe podejście

przedsiębiorca doda, że dzięki taniemu robotnikowi będzie mógł obniżyć cenę zbudowanego mieszkania bądź domu, co przecież ucieszy potencjalnego polskiego nabywcę.

Przedsiębiorca powinien się puknąć w głowę, dlaczego nikogo nie stać na kupno zbudowanego przezeń mieszkania bądź domu. Dopóki przedsiębiorca będzie jedynie obserowował czubek własnego nosa, dopóty jedynym dla niego celem nie będzie optymalizacja kosztów, a właśnie zrzucanie ceny.
Liberalizm jest kluczowym problemem samotników oraz hien. Człowiek podobno należy do innego gatunku, choć nie chce się w to jakoś wierzyć.
Jest taka dobra książka "Sekretne życie drzew". Okazuje się, że nawet rośliny rozumieją na czym polega współpraca i współodpowiedzialność oraz co więcej, stosują to w praktyce. Las bukowy współpracuje ze sobą, buk z bukiem. Współdziałają i wyrównują nawzajem swoje własne szanse na wodę i na słońce. Koncepcje walki o przetrwanie kosztem współbratymca padają pod wpływem badań naukowych w gruzach.

oto Ireneusz

Państwa są nieuniknione

Być może w odległej przyszłości, gdzieś za dziesięć tysięcy lat (o ile ludzkość przetrwa), ludzie pozbędą się cech ludzkich i będą wspaniali jako te dziateczki z rodem z broszurek rozdawanych przez Świadków Jehowy. Ale w normalnym świecie państwa są nieuniknione. Jedynie nadzór wewnętrzny nad swoim własnym państwem można i powinno się utrzymywać na jasnych zasadach uwzględniających równoprawność podmiotów. Tu potrzebny jest nieustanny wysiłek obywateli - bo wolność nigdy nie przychodzi darmo oraz nie jest dana na zawsze. Wymaga potu i, niestety, często krwi.

oto adwon 14.03.2017

Co dobre szybko mija

"Należy spodziewać się szybko rosnącej emigracji Ukraińców do państw starej Unii (Niemiec, Austrii, Francji, Holandii i innych), gdzie płace są wyższe niż w Polsce, perspektywy osiedlenia lepsze", nie wiem czy tak się ocieszą Francuzi i Holendrzy, którzy zaliczają się do najbardziej zadłużonych państw na świecie, nie mówiąc już o Belgii, Portugalii, Grecji, Hiszpanii, Danii czy Szwecji nie wspominając Polski, jak widać państwa UE, są w tym obszarze ekonomicznym "potengom".

oto chłop jag

Pompowanie Ukraińców

do atrapy Polski - to projekt polityczny a nie gospodarczy - tołażysze - w celu łatwiejszej likwidacji owej atrapy.
Wniosek?
Gdy przyjdzie czas na pompowanie do atrapy Polski - czarnych z Afryki - wtedy polska policja - będzie się składać już z Ukraińców - którzy pokażą wtedy Lachom z tej okazji - ruski miesiąc - tołażysze.

oto PKK

Mit mitem pogania

przedsiębiorca doda, że dzięki taniemu robotnikowi będzie mógł obniżyć cenę zbudowanego mieszkania bądź domu

Ceny nie zależą tylko, a nawet przede wszystkim, od kosztów produkcji.

.

Każdy podnosi cenę możliwie najwyżej i nie ma w tym niczego dziwnego.

.

Spyta, kto z Polaków podejmie dziś pracę w sadzie czy na plantacji – sezonową i niskopłatną?

Skoro nikt nie oczekuje od firmy sprzedaży towarów/usług poniżej kosztów, to dlaczego pracownicy mieliby godzić się na niekorzystną dla siebie transakcję i tym samym sponsorować cudzy interes? Oferowanie kilku zł/h i oburzanie się na brak chętnych w zasadzie można porównać do klienta, który furiacko rzuca na stół 5 tys. zł i wykłóca się w salonie o najnowsze auto, bo przecież "płaci", więc "się należy".

Pracownicy fizyczni, na których opiera się polska gospodarka, są najbardziej mobilni z powodu najmniejszej bariery językowej. Ukraińcy też ograniczają pobyt w Polsce do koniecznego minimum, które pozwoli wybrać się do Europy Zachodniej.

oto Mar.Jan

Od specjalisty oczekiwałbym szerszego spojrzenia

Pierwsza uwaga, która nasuwa się ekonomiście brzmi: praca na szaro i czarno, która dominuje wśród Ukraińców dezorganizuje polski rynek pracy.

To nie Ukraińcy w POlsce powoduja problemy. Ukraińcy w POlsce pojawiłi się jako rezultat problemów powodowanych przez polski rząd polityką gospodarczą, która jest głupia i krotkowzroczna!
Warto sobie uświadomić, że najazd Ukraińców na POlskę trwał jeszce zanim zaczęły się wojny na Ukrainie. Ukraińcy przyjeżdżali już wczesniej do POlski, poniewaz na u=Ukrainie nie było pracy, a nawet ci co mieli pracę nie bardzo mogli z tej pracy wyzyć. Ukraina to państwo w stanie rozkładu od lat!
NAtomiast fakt, że Ukraińcy sa chętnie zatrudniani w POlsce nawet na czarno wynika z tego, że praca w POlsce jest zbyt wysoko opodatkowana i jest zbyt droga dla wielu przedsiębiorców, aby mogli sobie pozwolić na rozwój swoich firm przy zatrudnianiu POlaków legalnie!
Mając do wyboru: bankructwo albo działanie w szarej czy czarnej strefie, każdy przedsiebiorca, który nie chce skończyc jako dziad grzebiący w smietnikach, decyduje sie na nielegalne czy pól legalne zatrudnianie tańszych (mniej wymagających) pracowników z Ukrainy.
Niech rząd obnizy podatki, a skończy sie wypieranie POlaków z rynku pracy przez Ukraińców. I jedni i drudzy beda mogli legalnie pracować.
p.s.
W ogfóle pojęcie "legalnego zatrudnienia" powinno byc nielegalne! Co to za pomysl, aby panstwo wtracalo się w prywatne umowy między ludźmi! Jak ja potrzebuję, że Ukrainka raz na tydzień umyła mi okna, odkurzyla cały dom i zrobiła ruskie pierogi, to co komu do tego? Umawiam się na konkretna stawkę i ona to przyjmuje, znaczy: i jej i mnie to sie opłaca. I to wszystko.
A jak ktoś chce być ubezpieczony, to powinien miec całkowita wolnośc gdzie i w jakim zakresie się ubezpieczy ZA WŁASNE pieniądze. Ubezpieczenia powinny być prywatne a ZUS zlikwidowany. Emerytury można wyplacac wprost z budżetu, bez miliardów zżeranych przez marmurowe palace ZUSu pośredniczącego w przelewaniu pieniędzy. ZUS nie ma żadnych wlasnych pieniędzy, bo zbankrutował 20 lat temu!.

oto olrob

Totalitarne złudzenia

Pomysł że da się zlikwidować pracę na czarno jest złudzeniem totalitarnym. W praktyce nie jest możliwe złamanie dobrowolnej umowy pracodawcy i pracownika. Obydwaj będą zaprzeczać że zawarli umowę o pracę. Pracownik będzie twierdził że wcale nie pracuje, tylko wykonuje przyjacielską przysługę, a pracodawca że to jego przyjaciel.

oto Ireneusz

To naiwne

I nadal totalitarne. Ta kara itepe.
Praca na czarno zniknie wtedy, gdy w prawodawstwie zniknie taka pozycja. Problem więc jest w tym, aby ludziom OPŁACAŁO się płacić podatki. Kiedy im się będzie opłacało?
Ano wtedy, gdy prawa obywatelskie będą przyznane jedynie osobom płacącym podatki.
To jest podstawowa definicja określająca obywatela, nota bene.

oto Krzysztof M

Pomysł że da się zlikwidować

Pomysł że da się zlikwidować pracę na czarno jest złudzeniem totalitarnym.

Najpierw chipy pod skórą. Dopiero potem pracę na czarno można będzie uczynić niemożliwą. Pan zdaje się niedocenia liberałów? :-)

oto Krzysztof M

Pewnie z tych, co widzą w

Pewnie z tych, co widzą w słowie "liberał" grudeczkę wolności, a nie czysty i bezwzględny zamordyzm.

Komunizm stał pożytecznymi idiotami.

Zdaje się, że trzeba będzie wprowadzić do obiegu nowe-stare pojęcie "Pożyteczny liberał". :-))

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.