BREXIT, wybory i Braveheart 44

Nie tylko szkockich migawek z Wysp – ciąg dalszy.

W brytyjskim systemie utrwaliła się praktyka, by nie (nad)używać formalnych uprawnień Izby Lordów do zmiany decyzji podejmowanych przez Izbę Gmin. Pomimo odgrażania się więc zwłaszcza liberalnych demokratów, zapowiadających, że ich i laburzystowscy lordowie przewrócą dotychczasowe ustalenia torysowskiego rządu i wspierających go posłów – parowie procedując nad Article 50 (BREXIT-em) odrzucili m.in. poprawkę zobowiązującą gabinet do utrzymania UK we Wspólnym Rynku nawet po opuszczeniu UE. Na tym tle zarysował się zresztą ciekawy, kolejny już podział w szeregach laburzystów, tym razem właśnie na tle ochrony krajowego rynku (także rynku pracy). Kalendarz BREXIT-u mimo oporu takich cieni przeszłości jak Blair i Major - leci zatem planowo, kartka po kartce...

Ale ja w sumie nie o tym.

Ponieważ ze względu na znaczący udział nominantów (ze wskazania poprzednich rządów) - Izba Lordów przypomina nieco nasz TK, zaś dziedziczność pozostałych parów kojarzy się z doborem do stanu sędziowskiego w Polsce (tez w dużej mierze przecież z parów złożonego...) - ciekawym eksperymentem byłoby wyobrażenie sobie jakby takie PiS przeprowadziło skok na Izbę Lordów.

Widzicie ten aktyw popodnoszony do godności baronów, w złotogłowiach i łańcuchach? Tzn. w łańcuchach akurat łatwo, wiem.

Cóż, jaki kraj - taka arystokracja...

------------------------------

Polaków na Wyspach rzecz jasna bardziej nawet od Wspólnego Rynku jako takiego – interesuje ich własna przyszłość. Pal bowiem sześć pseudo-polskie parówki, kupowane w należących głównie do Hindusów polskich sklepach – nasi bardziej się boją, że jeszcze parę takich głosowań i wrócą do smaku lekko tylko zielonkawej pasztetowej na dawnych, polskich śmieciach w starym kraju. Polityka informacyjna Westminsteru w stosunku do rezydentów z UE jest nadal żadna, zaś przekaz – kierowany jest przede wszystkim dla umocnienia pro-BREXIT-owych brytyjskich wyborców. To ich mają łechtać zapowiedzi utrudnień dla nowych przybyszów (faktycznie, głównie tych z Rumunii i Bułgarii), reżimu wizowego, obowiązków rejestracyjnych i ucięcia benefitów wszystkim nowym imigrantom. Jasne, że to PR – ale nawet dla miejscowych, zasiedzianych tu Polaków brzmiący coraz bardziej niepokojąco, jako zapowiedź nieodmiennie przerażającego „wyrzucania”. Nasi miotają się w szumie informacyjnym nie wiedząc co robić – tymczasem, na dobry początek, mogliby posłuchać co też jeszcze wygaduje szefowa rządu Zjednoczonego Królestwa...

Oto pani premier UK, Teresa May wezwała mianowicie, by wybory samorządowe w Szkocji (4. maja) stały się plebiscytem i by głosy oddawane w nich na torysów odwiodły Nicolę Sturgeon i Szkocką Partię Narodową od projektu drugiego referendum niepodległościowego. Tymczasem jako daleka następczyni pani Thatcher, obecna premier powinna jednak pamiętać, że ponoć chcącemu nie dzieje się krzywda - a więc spodziewana klęska "Szkockiej" Partii Konserwatywnej i Unionistycznej tylko IndyRef2 przybliży. Oczywiście, torysi mają świadomość, że nie odbiorą głosów SNP, czy bardziej jeszcze radykalnym szkockim Zielonym - chcą natomiast pozbyć się brytyjskiej konkurencji, w tym zwłaszcza coraz bardziej rozkraczonych między Westminsterem, a Holyrood laburzystów, a także wiecznie polujących na głosy mniejszościowe liberałów. Dla ważne jest jednak jak w tym wszystkim wygląda sytuacja miejscowych Polaków?

Po pierwsze - przecież na Wyspy przybyli w dużej mierze ci, którzy już w kraju nie głosowali, więc tym mniejsze mający nabożeństwo do demokracji w nowym kraju. Po drugie - wybory w UK w ogóle, a samorządowe w szczególności, w porównaniu z polskim bałaganem - są raczej mało zauważalne i mimo wszystko słabo zrozumiałe, nie tylko zresztą dla przybyszów. Po trzecie - część bardziej świadomą powstrzymuje niekiedy pozornie logicznie, ale w istocie pozbawione sensu przekonanie, że "nie jesteśmy u siebie, więc nie będziemy innym kraju urządzać". Sęk w tym, że prawie już 3,5-procentowa mniejszość polska w Szkocji jest już bardziej chyba nawet u siebie, niż jej członkowie mogli czuć się w III RP...

-------------------------------------

Jeszcze mniej zaskakujące być powinno, że U SIEBIE chcą się też wreszcie poczuć sami Szkoci. Kolejna lekcja w jednym z tutejszych college'ówi. Młodzież bardzo różna, wszyscy spieszący się do dorosłości, przy czym jedni przychodzący na zajęcia tylko by nie stracić bursary (stypendium), inni by możliwie bezboleśnie przejść wymagany poziom i kontynuować edukację na wybranym kierunku (choćby kosmetologii). Nawet jednak najzdolniejszych – zdążyły już dotknąć skazy (braku)edukacji i (nie)wychowania na modłę zachodnią. Obowiązują wąziutkie ścieżki specjalizacje, uczenie „umiejętności” pozbawia zdolności analizy, jak i syntezy, nieskrępowane „prawo do wyrażania” pomija okoliczność, że przecież większość nie ma nic ciekawego do wyrażenia. W połączeniu z utrwalonymi różnicami klasowymi i edukacyjnymi (nawet w Szkocji, szczycącej się swoją najstarszą na Zachodzie, jeszcze XVIII-wieczną oświatą publiczną i wyjątkowo wczesnym, zwłaszcza jak na ubogie, rybacko-góralskie społeczeństwo pokonaniem analfabetyzmu) – daje to większa nawet niż w Polsce plażę świadomości. Tak, wiem, że wbrew powszechnym opiniom przeciętna znajomość historii u młodego Polaka (spoza grup maszerujących dzisiaj) dobrze jeśli sięga chociaż nieszczęsnej bitwy pod Grunwaldem. Tej jednak przecież sięga! W Szkocji zaś byłem świadkiem, jak naprawdę zdolni uczniowie ewidentnie pierwszy raz dowiedzieli się o co chodziło Williamowi Wallace'owi (który stoi na pomniku w każdym tutejszym większym mieście) dopiero z pracy zadanej na pierwszym roku collegu, a więc w wieku lat ok 17!

- A ja nie lubię Anglików! - ogłosił jeden ze zdolniejszych chłopców w klasie, opowiadając w uzasadnieniu czego się dowiedział z materiałów zebranych do prezentacji: o utracie niepodległości, o walce nią, o eksploatacji kraju i próbach niszczenia narodowych tradycji. - Ale to było dawno... - argumentowała wykładowczyni w nagłym dysonansie, z jednej strony mając wpojone, że z uczniem nigdy nie wolno się spierać ani twierdzić, że nie ma racji – z drugiej zaś przecież będąc absolutnie pewną, że kwestia narodowa zupełnie już dziś istnieć nie ma prawa. - Dziś wszyscy jesteśmy przecież Brytyjczykami... - przekonywała. - Ja na pewno nie... - podniósł głowę drugi, dotąd prawie nigdy się nie odzywający. Noszona koszulka Celticu Glasgow nie pozostawiała najmniejszych nawet wątpliwości, że wie co mówi. - A co myślicie o Polakach? - próbowała ratować sytuację lektorka. - Polacy są fajni, nie lubimy Anglików! – z żelazną konsekwencją odpowiedziały dzieciaki.

Zabawne, ale ci szkoccy nastolatkowie pośrednio przyznali w ten sposób rację nie komu innemu, jak wschodzącej gwieździe brytyjskich socjal-liberałów, Sadiq Khanowi, burmistrzowi Londynu, który ubiegając się już pół-oficjalnie o przywództwo laburzystów wygarnął przed paroma dniami szkockim niepodległościowcom od „prawie rasistów i bigotów”, podobnych do wyborców... Donalda Trumpa (nb. właściciela pola golfowego nieopodal szkockiego Aberdeen i bynajmniej nadmiernie w tamtych stronach nie lubianego). W efekcie zaszedł mechanizm zwrotny. Angielski neofityzm potomka pakistańskich imigrantów oburzył Szkotów i być może odbierze Szkockiej Partii Pracy status głównej formacji drugiego wyboru dla wahających się między laburzystami a SNP. Polityczny Londyn nie chce bądź nie umie wyzbyć się niechęci do politycznych, niepodległościowych aspiracji Szkotów – ci więc odpłacają coraz silniejszą niechęcią i pragnieniem rozwodu. Sojuszników do niego – szukają zaś w Polakach.

- Obejrzałem „Miasto 44”. Wstrząsające! - pochwalił się kolega ze znaczkiem SNP w klapie, wcześniej zachwycający się Krakowem i grzecznościowo uznający nawet jego podobieństwo do najpiękniejszego jak wiadomo w świecie i jedynego przecież w swoim rodzaju Edynburga. Po krótkim streszczeniu pozostałym Szkotom o co chodziło w filmie – wspólnie metodą dalszych analogii doszliśmy do wniosku, że ci Anglicy, to tacy Niemce i Ruskie razem wzięte, tylko jeszcze, ścierwa gorsze (i odwrotnie). I tak się właśnie rodzi nic porozumienia, która może i powinna z niepodległej Szkocji uczynić dom dla Polaków, którym własną ojczyznę póki co odebrali politycy i niekończące się reformy gospodarcze.

See ye efter.

iO jednej z poprzednich – v. tu: http://www.prawica.net/5343

Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.714285
Ogólna ocena: 3.7 (głosów: 7)

Tematy: 

Dyskusja

oto wzl

Słynni Szkoci

W Szkocji zaś byłem świadkiem, jak naprawdę zdolni uczniowie ewidentnie pierwszy raz dowiedzieli się o co chodziło Williamowi Wallace'owi (który stoi na pomniku w każdym tutejszym większym mieście) dopiero z pracy zadanej na pierwszym roku collegu, a więc w wieku lat ok 17!

Skoro nie wiedzą, o co chodziło ich bohaterowi narodowemu, to może też nie są znane im takie nazwiska jak Adam Smith, którego przedstawiać nie muszę, Aleksander Fleming, którego również przedstawiać nie muszę, James Hutton, którego przedstawić muszę. To był, żyjący w XVIII wieku, twórca zasady uniformitaryzmu, podstawowej zasady współczesnej geologii. Samo nazwisko Hutton może być im znane, bo piłkarz o takim nazwisku występował w obu meczach reprezentacji Szkocji z Polską w eliminacjach do Mistrzostw Europy w 2016 roku we Francji. Jest jeszcze Andy Murray, którego przedstawiać nie muszę. I jest jeszcze "nasz Szkot" - Ketling, którego również nie muszę przedstawiać. Pewnie znalazłoby się i paru innych, ale jakoś nie chcą mi się przypomnieć.

oto jagiątko

(...) doszliśmy do wniosku,

(...) doszliśmy do wniosku, że ci Anglicy, to tacy Niemce i Ruskie razem wzięte, tylko jeszcze, ścierwa gorsze (i odwrotnie). I tak się właśnie rodzi nic porozumienia

Lata temu też skonstatowałem, że powiedzenie Polak Szkot (Irlandczyk) dwa bratanki wcale nie byłoby pozbawione sensu. Wszak Anglicy byli dla nich tym samym, czym dla nas Niemcy. Analogia między uciskiem Angoli a Drang nach Osten, Kulturkampfem itd. jest uderzająca. Wg mnie moglibyśmy mieć w Iro-Szkotach wspaniałych sprzymierzeńców w propagandowej walce z fałszerzami historii (to co się wyrabia np. na Wikipedii w hasłach dot. historii Polski i relacji pol-niem to istna zgroza).

oto jagiątko

Powinienem był zacząć od tego

Powinienem był zacząć od tego, że wg mnie polscy narodowcy powinni utworzyć swój odpowiednik Hasbary by dać skuteczny odpór antypolskiej niemieckiej i żydowskiej "politykom historycznym" (czyt. propagandzie) w Internecie. Wikipedia, Youtube, serwisy społecznościowe. Mamy XXI wiek, dzisiaj tak się zdobywa rząd dusz. Uczmy się od najlepszych. Na kaczystowskie "elity" nie ma co liczyć, a nie zanosi się (póki co) na to, by red. Rękas, Zmiana czy WPS prędko doszli do władzy. To musi być inicjatywa oddolna. Oczywiście – idealnie byłoby, gdyby rząd, autentycznie patriotyczny, utworzył specjalną agendę powołaną do tego celu, z etatowymi, godziwie wynagradzanymi pracownikami (tylko tacy mogliby się w pełni poświęcić sprawie, "wolontariat" czy hobbystyczna walka z wiatrakami w pojedynkę to półśrodki), oddanymi ideowcami sprawy narodowej, znającymi języki obce i historię (preferowani naturalnie historycy). Ale na dzień dzisiejszy to mrzonka.

oto jagiątko

Analogia między uciskiem

Analogia między uciskiem Angoli a Drang nach Osten, Kulturkampfem itd. jest uderzająca. Wg mnie moglibyśmy mieć w Iro-Szkotach wspaniałych sprzymierzeńców w propagandowej walce z fałszerzami historii

Przykład:

oto Kremlowski kurant

Baju baju

Szkocja w XVIII dolaczyla do tworzacego sie Imperium Brytyjskiego ns rej samej zasadzie co np Texas dolaczyl do USA.Szkocja byla wtedy zupelnym bankrutem.Z pasterskiego zacofanego kraju wyszla na czolowke.Pan Rekas uparcie sprzedaje tu mity jakoby niepodlegla Szkocja miala byc "lepsza" dla mieszkajacych w niej Polakow a chodzi o to ze niepodlegla Szkocja oslabi UK a tym samym wplywy USA co bedzie na reke Rosji.

oto Kremlowski kurant

Zycie nie zna prozni

Oslabienie wplywow amerykanskich oznacza wzrost wplywow niemieckich lub rosyjskich.Lub i niemieckich i rosyjskich.Czy to "dobrze"to niewatpliwe.Pytanie tylko dla kogo?

oto Skanderbeg

Wpływy niemieckie?

Czyli amerykańskie. Bo Niemcy to wasal amerykański i nic nie zrobią bez zgody USA. Wpływy niemieckie=wpływy amerykańskie.
Dla Polaków, dobra jest deeskalacja, czyli wywalenie USA z kraju. A zagrożenie rosyjskie to mit. Nawrt małej Gruzji nie zajęli. Bo po co im to by było? Przejęli Abchazję (w starożytności było to lokalne mocarstwo ze stolicą w Kutaisi) i Osetię Południową (Osetyńcy to dawni Alanowie), czyli teren, na których mieszka ludność prorosyjska. Przejęli Krym (a tam dominowało moskalofilstwo i zresztą pewnie etniczni Rosjanie), a nie zajmują terenów, na których mieszkają ludy antyrosyjskie. Nie to co Amerykanie, którzy zajmują to co popadnie. Moskale obecnie "ogarniają" tylko tereny przyjazne. W Polsce podgrzewa się "bębenek, abyśmy znowu robili za frajerów i kupowali hamerykański złom za prawdziwe miliardy.

oto Kremlowski kurant

To sie zmienia.

USA ma coraz mniejszy wplyw na Niemcy.Co do zajmowania Polski to chyba nikt tego nie bierze powaznie.Chodzi o przytulenie do strefy wplywow.Np zeby sprzedac nam zlom rosyjski.Chodzi tez o to ze takie mamienie ze no niepodlegla Szkocja to swietny pomysl zalatujr hipokryzja bez pokazania calosci motywow red Rekasa.Co jak "las krzyzy"w komedii Nic Smiesznego.

oto Konrad Rękas

Argumentacja stara, znana,

Argumentacja stara, znana, powtarzana - i ani trochę przez to nie mądrzejsza. Alternatywą dla globalnej hegemonii amerykańskiej, dla Polski uciążliwej m.in. gospodarczo (przez uzależnienie od amerykańskiego wasala wyższego poziomu, czyli Niemiec) i sprowadzającej zagrożenia zewnętrzne (terrorystyczne) - nie jest zdobycie dominacji przez jakiekolwiek inne państwo, żadne bowiem nie ma takiego potencjału i możliwości jednocześnie. Alternatywa wygląda zatem tak:

hegemonia amerykańska vs. świat wielobiegunowy, z miejscem na wybijającej się na suwerenność i ochronę własnych interesów Polski.

I albo się pracuje dla polskiego interesu narodowego i racji stanu - albo dla Ameryki (a zatem m.in. i dla Niemiec, Brukseli itd.).

oto Stac.Tzn moga sobie na to pozwolic

Polska nie moze pozwolic

Polska nie moze pozwolic sobie na neutralnosc.Tzn moze ja oglaszac ale nikt tegi nie przyjmie do wiadomosci.Tak jak Belgia w 1940.Ale Pan chyba doskonale o tym wie.Historyjki o "wielobiegunowosci" i suwerennosci jako taki pajak chwat wszystkich brat brzmia milo ale to sa fantazje. Po prostu optuje pan za przekierunkowaniem sojuszu z zachodu na wschod.Ok rozumiem.Dostalibysmy pewnie tania rope i gaz.W zamian za co?Czy tak "po przyjazni"?

oto Konrad Rękas

Fascynujące doprawdy jest to

Fascynujące doprawdy jest to Pańskie dociekanie 10. dna moich tekstów - ale prościej by je było po prostu przeczytać, a jest ich parę - także na tym Portalu. Wówczas zamiast zgadywać - wiedziałby Pan co opisuję, dlaczego, po co i co niekiedy proponuję. Jeśli ma Pan chwilę - to tak będzie po prostu szybciej.

oto Kremlowski kurant

Panskie teksty sa dosc przejrzyste

Naprawde nie ma w nich a ani drugiego ani tym bardziej dziesiatego dna.Sa przejrzyste jak skladanie kwiatow pod pomnikami osiagniec renegata i zaprzanca Mnietka Moczara ktory jak sam twierdzil "dla nas partyjniakow jedyna ojczyzna jest Zwiazek Radziecki".Wie Pan ja pamietam ze to wlasnie ZSRR byl.najbardziej pokojowym panstwem swiata

oto Eowina

Polską politykę ustawiono w czasie wizyty chyba starszego

Busha. Wtedy Polacy wyrazili uwielbienie dla Ameryki. Wtedy ś.p. L. Kaczyński publicznie zadeklarował, że chce aby Polska była w Europie tak Izrael na Bliskim Wschodzie. Czyli taki trójkąt: USA - Izrael - Polska.

:) Nawet była taka anegdota. Starszy Bush polecał młodszemu dla poprawienia nastroju (po niepowodzeniach wojennych) pojechać do Polski. Jakoby w Polsce jest większe uznanie dla amerykańskiego prezydenta niż w samej Ameryce.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.