Do obrzucających błotem “Żołnierzy Wyklętych”.

Powodem dla mnie by napisać to co właśnie piszę stał się artykuł Bohdana Piętki zatytułowany: Apologetom "żołnierzy wyklętych". Został on napisany po wypowiedzi Kukiza na Facebooku i reakcjach na tę wypowiedź. Wypowiedź zaczynała się zdaniem: "Jeśli domagamy się od Ukraińców weryfikacji podejścia do UPA (a należy to zrobić jak najszybciej) to najpierw powinniśmy rzetelnie przyjrzeć się naszym Wyklętym”.

Jest to jedyne kontrowersyjne zdanie w tej wypowiedzi. Nie istnieje powód dla którego nie powinniśmy się przyglądać Żołnierzom Wyklętym. Wręcz przeciwnie, jak najbardziej powinniśmy starać się wyjaśnić wszelkie okoliczności zdarzeń historycznych, a już szczególnie nie do końca jasnych dla nas dzisiaj okoliczności w których ci żołnierze dopuścili się czynów dziś przez wielu określanych jako zbrodnie.

Ja sam wiem o dwóch czy trzech przypadkach, gdy żołnierze podziemia niepodległościowego dopuścili się na pewno zbrodni zabijając ludzi tylko za ich przynależność narodową w zemście za wcześniej popełnione zbrodnie ich rodaków. Dobrze byłoby, gdyby udało się wyjaśnić do końca i na pewno czy pewne przypadki przypisywane Ogniowi na Podhalu i Buremu na Podlasiu nie były również takimi zbrodniami.

Dlaczego zatem określiłem to jedno zdanie z wypowiedzi Kukiza jako kontrowersyjne? Bo uważam, że do tego nie ma nic kwestia domagania się przez nas uznania przez Ukraińców zbrodni UPA za zbrodnie, przed czym oni się bronią. Są to dwie zupełnie odmienne kwestie i żadna z nich nie może być traktowana jako powód do innego niż należy traktowania drugiej.

Przejdźmy jednak do artykułu Bohdana Piętki. Podstawową w nim kwestią jest bezprawne założenie, że zaistnienie zjawiska Żołnierzy Wyklętych było wywołane tym iż znaleźli się ludzie, owi pisani z małej litery „żołnierze wyklęci”, którzy wbrew zaleceniom Rządu RP na Wychodźstwie, a potem Władysława Andersa, Augusta Emila Fieldorfa, Stanisława Mikołajczyka, Karola Popiela, Zygmunta Żuławskiego, Zygmunta Zaremby i Kazimierza Pużaka, a także wbrew stanowisku Kościoła katolickiego postanowili mimo nie posiadania mandatu od nikogo wzniecić opór zbrojny. Następnym niezadeklarowanym, choć jasno wynikającym kontekstowo ze sformułowań Autora bezprawnym założeniem jest, że miano „żołnierz wyklęty” przysługuje jedynie zbrojnemu podziemiu po 1945 roku.

O tym jak to określenie powstało pisze Wikipedia:

Określenie „żołnierze wyklęci” powstało w 1993 – użyto go pierwszy raz w tytule wystawy Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r., organizowanej przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim. Jego autorem był Leszek Żebrowski. Stanowi ono bezpośrednie odwołanie do listu otrzymanego przez wdowę po jednym z żołnierzy podziemia, w którym, zawiadamiając o wykonaniu wyroku śmierci na jej mężu, dowódca jednostki wojskowej pisze o nim: wieczna hańba i nienawiść naszych żołnierzy i oficerów towarzyszy mu i poza grób. Każdy, kto czuje w sobie polską krew, przeklina go – niech więc wyrzeknie się go własna jego żona i dziecko. Termin „żołnierze wyklęci” upowszechnił Jerzy Ślaski, publikując książkę o takim tytule.

Jak mi w oparciu o mą własną pamięć tego co o tym mówił sam Żebrowski się wydaje, nie jest ten wpis w pełni ścisły. List od dowódcy jednostki otrzymała żona nie żołnierza podziemia aktywnego w tym podziemiu po 1945 roku, a żołnierza wcielonego do LWP, o którym jego zwierzchnicy dowiedzieli się iż był żołnierzem podziemia niepodległościowego podczas okupacji niemieckiej, czego nie ujawnił. I za to otrzymał karę śmierci.

Co zaś do pierwszego bezprawnego założenia, że to Żołnierze Wyklęci wzniecili opór zbrojny to nawet sam gen. Fieldorf, który jest wymieniony przez Bohdana Piętkę wśród tych, którzy występowali przeciwko wszczynaniu oporu zbrojnego stał się z łaski „wyklinających” takim właśnie Żołnierzem. Był nim też ten wspomniany przez Żebrowskiego były AK-owiec skazany na śmierć przez swych dowódców w LWP za ukrycie tego przed nimi, był też żołnierz „Szarych Szeregów” Anoda, który palca nie podniósł na władzę komunistyczną, a mimo to został przez UB zamordowany.

Realia historyczne są zaś takie, że ten opór był wynikiem terroru zastosowanego przez komunistów. A Żołnierzami Wyklętymi byli oprócz tych którzy starali się umknąć przed represjami, a tropieni bronili się, także ci wszyscy, których prześladowano za zorganizowanie się w niepodległościowej konspiracji podczas okupacji, w nieopanowanych przez komunistów związkach, głównie by obezgłowić i sterroryzować społeczeństwo co też miało doraźny cel czysto praktyczny - by łatwiej móc przeprowadzać fałszerstwa, czy to podczas referendum w 1946, czy „wyborów” w 1947 roku.

Co zaś do „religii żołnierzy wyklętych” wspomnianej przez Bohdana Piętkę. Nie wiem, czy są jakieś środowiska, którym to można zarzucić. Czy też jest to jedynie pacyna błota przez niego podjęta by jeszcze bardziej brudzić pamięć ofiar komunistycznego terroru.

Żołnierzom Wyklętym nie należą się żadne apologie. Co im jesteśmy winni, to pamięć o ich cierpieniach, a także odszukanie ich grobów, gdzie ich cichcem ukryli ich oprawcy, by ich godnie pochować. A dla nas samych potrzebne są miejsca ich godnego pochówku byśmy mieli gdzie pójść w wieczór zaduszny by ich wspomnieć z żalem.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.3
Ogólna ocena: 3.3 (głosów: 20)

Tematy: 

Dyskusja

oto Czesław

Zemsta czy odwet

Odwet czy zemsta jest w czasie walk czy wojny stosowana nie tylko przez oddziały walczące ale też przez państwa biorące udział w wojnie. Ponadto w czasie walki giną też niewinni ludzie, to jest normalne, taka jest wojna, np.obecnie w Aleppo czy Mosulu. Propaganda wrogów Żołnierzy Wyklętych polega na forsowaniu poglądu, że najlepiej to jak jest okupant to nic nie robić tylko czekać i na wszystko się godzić. Wiadomo że każda walka przynosi cierpienia i straty ale nie każdą się wygrywa. Ta ugodowość przypomina mi filozofię pewnego ministra Indii, który nie tak dawno jak donosiły media, na skargi że gwałciciel nie został ukarany pomimo że zgwałcił i brutalnie pobił kobietę, odpowiedział "To czemu się broniła, mogła się nie bronić, to jeszcze miała by z tego przyjemność". Można i tak ale przecież są kobiety które się bronią przed gwałtem, nawet za cenę życia, tak to już jest i żadne mądre wywody nic tu nie zmienią. Postawa partyzantów, do okupanta niemieckiego czy rosyjskiego, jest wyborem moralnym. A czy to po wielu latach okazało się skuteczne czy nie, to inna sprawa. Czytając wypowiedzi atakujące partyzantów za Ich walkę, można dojść do wniosku, że najlepiej to w ogóle nie walczyć, tylko poddać się okupantowi. Tylko trzeba uwzględnić to, że wówczas okupant powoła nas "w kamasze" i skieruje na front. Jak nasi przodkowie dopuścili do rozbiorów Polski, bo nie chciało Im się walczyć za ojczyznę, to potem Ich wnukowie i prawnukowie ginęli w powstaniach, za co wrogowie insurekcyjności i "Żołnierzy Wyklętych" bardzo Ich potępiają. Ale przypominam że według szacunków w czasie I-ej wojny światowej zginęło około 400 tys. Polaków walcząc na frontach przeciwko sobie jako żołnierze armii zaborczych a przecież ginęli też wcześniej i w innych różnych wojnach w służbie armii okupacyjnych wykazując się walecznością, jak np. Bartek Zwycięzca.

oto Czesław

Kult czy tylko pamięć

Jestem za tym, żeby po Żołnierzach Wyklętych została nie tylko pamięć ale też i Ich kult, dzięki takim osobom jesteśmy dumni ze swego człowieczeństwa. Godność to jedna z cech odróżniająca nas od innych istot żyjących w przyrodzie. A ponadto żeby każdy agresor i kolaborant miał świadomość, że wbrew wszystkiemu znajdzie się taki "BURY" czy "OGIEŃ", który nie da im spać spokojnie i rozważy, czy ta agresja się będzie opłaciła, jak tam są właśnie tego typu obywatele.

oto Dubitacjusz

Kult jest szkodliwy, bo partyzantka poAKowska

nie miała sensu politycznego. Niczego nią nie osiągnieto.
czy ta agresja się będzie opłaciła,
Jak widać po 1945 się opłaciła.

oto Maciej Markisz

,,nie miała sensu

,,nie miała sensu politycznego. Niczego nią nie osiągnieto.'' - Można zauważyć, że paradoksalnie więcej osiągnęła politycznie po kilkudziesięciu latach niż wtedy.

Można też chyba powiedzieć, że przeciętny żołnierz nie zdawał sobie - przynajmniej mocno czy do końca - z efektywności takich działalności czy posunięć w sferze państwowo-politycznej. Żołnierze robili swoje - w swym jak nie oceniać mniemaniu - robili dobrze.

oto gość

@Maciej Markisz

@Maciej Markisz:... "przeciętny żołnierz nie zdawał sobie" - co? Przeciętny nie zdawał sobie sprawy, a co robił nieprzeciętny żołnierz ?
Nasz geniuszu od ortografii, laureacie (vice mistrzu) olimpiad szkół średnich z ortografii z Lublina...
Jako dowód dla uszczypliwości cytat z komentarza Macieja Markisza: " Można też chyba powiedzieć, że przeciętny żołnierz nie zdawał sobie - przynajmniej mocno czy do końca - z efektywności takich działalności czy posunięć w sferze państwowo-politycznej."

oto Maciej Markisz

@gość

@gość

Mówiąc szczerze; nieco zaskoczyło mnie, że jakiś facet prowadzi pamiętniczek, gdzie zbiera szczegółowe (i jakże skrupulatnie) informacje z życia drugiego faceta. :)

Tak, dla jasności, pewności i żeby nie było nieporozumień: mnie faceci nie interesują. :)

oto admin

rzeczywiście

takich kretów nie można dopuszczać do PN, niech śledzą ślepi i niemi :)

P.S. Apel do moderatorów o nieprzepuszczanie anonimowych komentarzy AD PERSONAM.

oto Dubitacjusz

@ p. Krzych Adam: jedynie pisaniem z terytorium zamorskiego

można wytłumaczyć to, że nie dostrzega Pan "kultu żołnierzy wyklętych" tak państwowego (władze, IPN), jak i prywatnego (politycy i publicyści centroprawicowi i prawicowi).

oto Krzych Adam

Należy do kultu się nie przyłączać.

Ani też do tych którzy nie atakują jedynie kultu, ale i samych Żołnierzy Wyklętych. Każdy kto atakuje Żołnierzy Wyklętych, ofiary komunistycznego terroru, jest dla mnie godny pogardy każdego Polaka, na równi z tymi, którzy obłudnie próbują dla własnych korzyści stworzyć nonsensowny kult.

Tak jak napisałem Polacy winni są im pamięć i odszukanie tych dołów do których ich ciala z kneblem, czy z zagipsowanymi ustami, odziane w hitlerowskie mundury, z rękami związanymi drutem kolczastym zostały wrzucone i przysypane śmieciami. Należy im się też godny pochówek.

Przede wszystkim jednak pamięć ich ofiary, ich cierpień wywołanych przez totalitarny reżim.

oto Krzych Adam

Skoro Pan jak zwykle zupełnie inaczej rozumie niż ja.

Każde wypowiedziane słowo, to mogę jedynie opuścić ręce w rezygnacji.

Idźcie w pokoju, dobry człowieku.

oto kaktusnadłoni

Pan Krzysztof pisze:

Każdy kto atakuje Żołnierzy Wyklętych, ofiary komunistycznego terroru, jest dla mnie godny pogardy każdego Polaka, na równi z tymi, którzy obłudnie próbują dla własnych korzyści stworzyć nonsensowny kult.

Ja może przekornie, ale patrzę na to inaczej (nie dbając o czyjąś pogardę).

Uważam że żołnierze wyklęci to była choroba społeczna tamtych czasów. Ludzie, którzy po pięciu latach okropieństw wojny nie potrafili zacząć żyć normalnie. Winni są temu ideolodzy, zwłaszcza „londyńscy”, którzy pomimo realiów geopolitycznych, chcieli dalszego wyniszczania narodu. Przecież ci „wyklęci” nie terroryzowali rosyjskich okupantów ale polską ludność. Moim zdaniem, ci „wyklęci” działali zgodnie z polityką Stalina – zgodnie z maksymą divide et impera – z imperialną polityką Związku Radzieckiego.

Uważam, że zbrojne podziemie powojenne legitymizowało sowieckich aparatczyków na polskich stanowiskach rządowych. To zbrojne podziemie – „wyklęci” – nie robiło żadnej szkody Sowietom, ale wprowadzając terror skazywały cywilne i wojskowe władze na większe podporządkowywanie się władzy radzieckiej.

Byłem i jestem przeciwnikiem stawiania pomników uczestnikom walk bratobójczych.

Na koniec nasuwa mi się pytanie do uczciwych historyków w związku z powojenną wojną domową: ile jest w tym winy stalinowskich ideologów i peerelowskiego aparatu bezpieczeństwa, a ile jest winy „londyńskich” ideologów, którzy znali dokładnie porozumienia jałtańskie i późniejsze, oraz sytuację geopolityczną, a po mimo tego mamili III wojną światową i odzyskaniem przez Polskę terenów za Bugiem (prawdopodobnie jednocześnie tracąc Ziemie Zachodnie i Północne).

oto Krzych Adam

Szkoda że czyta Pan bez intencji zrozumienia poglądów oponenta.

Moją tezą jest, że Żołnierze Wyklęci nie byli ludźmi, którzy mieli do wyboru cały szereg różnych dróg życiowych, a postanowili (ze względu na wady swego charakteru) pójść do lasu, tam żyć w chłodzie i słocie by w ten sposób odwrócić skutki postanowień jałtańskich. Uważam, że oporu zbrojnego zmusił ich sowiecki terror. Jak mi się zdaje tę tezę przedstwiłem klarownie.

Pańska teza jest akurat odwrotna, jak widzę. Nie ma zatem wspólnej płaszczyzny do wymiany opinii.

oto kaktusnadłoni

Szanowny Panie Krzysztofie.

Ja nie pisałem swojego powyższego komentarza do oponnta, ja odniosłem się do cytowanego zdania. Konkretnie mnie ruszył pogląd, troszkę to sparafrazuję:

Każdy kto atakuje (coś bliskiego memu sercu), jest dla mnie godny pogardy każdego Polaka

Ja szanuję Pana poglądy, jak mi Pan ich nie narzuca. Uważam jednocześnie że wyklęci są zbyt wylukrowani – jak dzisiejsze pączki – jeden, dwa, z umiarem to dobrze ale hurtem żreć co nam IPN i skrajni ideolodzy POPiS podrzucają to obrzydzenie bierze.

Ale cały czas uważam, że historycy (ale ci nie opętani zwierzęcą nienawiścią do PRL) powinni dążyć do obiektywnej oceny na ile ta wojna domowa była podżegana przez szowinistów peerelowskich, a na ile przez szowinistów „londyńskich”?

Piszę o wojnie domowej, bo uważam, że wyklęci, często broniąc się i ratując swe życie, a często nie wyobrażając siebie (po gehennie wojennej) jako pisarza, rolnika czy strażaka, ci wyklęci nie walczyli z Sowietami ani z Armią Czerwoną stacjonującą na terenie Polski za zgodą aliantów, ale ci wyklęci walczyli z władzami – fakt, z nadania przez komunistów – często terroryzując okoliczną ludność.

Pisze Pan na koniec coś, czego nie rozumiem:

Pańska teza jest akurat odwrotna, jak widzę. Nie ma zatem wspólnej płaszczyzny do wymiany opinii.

Skoro ja uważam inaczej niż pan, to nie powinienem komentować pańskich komentarzy?, jeśli tak, to postaram się uszanować pańską wolę, i nie będę tego robić. Pozdrawiam Pana.

oto Krzych Adam

To nie tak, Panie Józefie.

Adresowałem moją pogardę do czegoś bardzo szczególnego. Do niegodnego moim zdaniem podejścia do niesłychanie bolesnej sprawy z bliskiej przeszłości naszego narodu - wręcz do wykazania swego nieposiadania zdolności honorowej przez takie postępowanie. To jest podejście do prześladowań tych których nowa władza uznała za przeszkodę w zaprowadzeniu i utrwaleniu ("władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy") swego panowania na terytorium Polski. Jak widzę licząca sobie dziesiątki lat propaganda uczyniła swoje i mnóstwo ludzi stawia sprawę na głowie mówiąc: "OK, władza była nie zawsze w porządku, ale jak powinni postępować prześladowani, by nie było to tak dotkliwe?". Przykro mi, jeśli poczuł się Pan dotknięty, ostrych sformułowań używam by przebić się przez tę wytworzoną w ten sposób skorupę, ale naprawdę nie było powodu do takiej generalizacji jakiej Pan dokonał.

Co do drugiej sprawy, to proszę zwrócić uwagę na to, że bardzo stanowczo i klarownie wyraziłem swe poglądy. To nie było luźne stwierdzenie, że wydaje mi się na pierwszy rzut oka, iż być może jest tak a tak. Tylko głęboko przemyślany i ugruntowany pogląd na powody zaistnienia owego tragicznego zjawiska Żołnierzy Wyklętych. Pan na to wystąpił z tezą tak odległą od mojej, szukającą owych powodów wszędzie indziej, znaczy równie stanowczą i klarowną jak moja jednak negującą całkowicie to co ja uważam, iż negującą wszelkie szanse na dyskusję. Na przykład pisząc to:

Uważam że żołnierze wyklęci to była choroba społeczna tamtych czasów. Ludzie, którzy po pięciu latach okropieństw wojny nie potrafili zacząć żyć normalnie. Winni są temu ideolodzy, zwłaszcza „londyńscy”, którzy pomimo realiów geopolitycznych, chcieli dalszego wyniszczania narodu.

Czy będzie Pan komentował moje posty zależy od Pana. Nie będę próbował wpływać na Pana decyzje o tym w żaden sposób.

W ostatnim komentarzu napisał Pan o historykach "opętanych zwierzęcą nienawiścią do PRL". Proszę Pana, ja urodziłem się formalnie jeszcze w Rzeczpospolitej Polskiej, wszak PRL to twór dopiero z 1952 roku. Przeżyłem prawie cały PRL, bo choć wyjechałem z kraju gdy jeszcze istniał, rozpadł się ten twór państwowy zaledwie kilka lat potem. Do okresu tego czuję odrazę, mimo ze w nim zamyka się moje dzieciństwo i młodość, najpiękniejsze okresy życia człowieka. Nie ma w tym jednak żadnego "opętania zwierzęcą nienawiścią". Tylko gorzka refleksja. Czy jest Pan pewien że właściwie określa tych historyków?

oto Czesław

Agresja po 1945

Agresja po 1945 r się nie opłaciła, bo doprowadziła do "największej katastrofy ubiegłego wieku" tzn rozpadu ZSRR. To "Polska Solidarność" była tym zapalnikiem co rozerwało ten potężny ZSRR, tak jak się Niemcom nie opłaciła agresja w 1939 r. a w rezultacie utracili Prusy i Nasze Ziemie Zachodnie. Można to różnie interpretować i uzasadniać, nawet ośmieszać naszą działalność w tym względzie, że to nie my tylko inni, ale takie są fakty.

oto Wojtek

Nie przesadzałbym

Mocno pan przecenia rolę Solidarności w rozpadzie ZSRR, było wręcz przeciwnie, to jej powstanie i trwanie było pokłosiem słabnącego coraz bardziej ZSRR. Bezpośrednia przyczyna ropadu była jak w przypadku każdego imperium ekonomiczna i w konsekwencji militarna: spadek wpływów z ropy naftowej na rzecz USA i wojna w Afganistanie, która była ostatecznym gwoździe do trumny.
Dzięki temu, nawet gdy towarzysz Jaruzelski błagał o pomoc Moskwę i robił co mógł by utrzymać postęp socjalizmu w PRL w '81 roku nie doczekał się już żadnego wsparcia i został smuszony, wraz z całą ówczesną nomenklaturą do dogadywania sie w Magdalence, co zresztą zrobili w sposób koncertowy dzięki wsparciu USA, które zabrało się za przejęcie masy upadłościowej. Ten etap najnowszej histori Polski trwa do dzisiaj.

oto Marek Bekier

Bardzo dobrze Pan to napisał.

Bardzo dobrze Pan to napisał. Podobają mi się również uzupełnienia P. Czesława. Żołnierze Wyklęci zasługują zarówno na pamięć jak na solidne badania historyków. Jako przykład takiego solidnego podejścia historyka (bodaj tylko amatora i to bardzo młodego) przypominam jeden ze znakomitych artykułów Autorki prawica.net Natalii Julii Nowak.

oto Eowina

Z nimi można nawet porozmawiać!

To dinozaury wyginęły, a żołnierze różnych ugrupowań jeszcze niektórzy żyją. Trzeba z tego skorzystać i zapisać wspomnienia.

oto chłop jag

Żołnierzom Wyklętym nie

Żołnierzom Wyklętym nie należą się żadne apologie. Co im jesteśmy winni, to pamięć o ich cierpieniach, a także odszukanie ich grobów, gdzie ich cichcem ukryli ich oprawcy, by ich godnie pochować. A dla nas samych potrzebne są miejsca ich godnego pochówku byśmy mieli gdzie pójść w wieczór zaduszny by ich wspomnieć z żalem.

Amen.

oto krzysztof maciej

Mam pytanie

To "Polska Solidarność" była tym zapalnikiem co rozerwało ten potężny ZSRR,

ile razy można prostować te bzdury? Mnie się już nie chce. A wszystkim miłosnikom bandytów wyklętych zapraszam na Podlasie i Suwalszczyznę. Tam jeszcze żyją rodziny popalonych i zastrzelonych przez tych łachudrów. I napiszę jeszcze jedno.

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. PIS-lamskie instytucje w zakłamywaniu historii pobiły nawet stalinowskich bolszewików. Więc przypominam: to Niemcy napadli na Polskę w 1939 r. i zamordowali 20% jej ludności. Polskę spod niemieckiej okupacji wyzwoliła Armia Czerwona i żołnierze Ludowej Wojska Polskiego (nie Amerykanie). Ze zniszczeń wojennych Polskę odbudowała komuna. Komuna dokonała nacjonalizacji majątku, przeprowadziła reformę rolną, rozdając ziemię parobkom dworskim i drobnemu chłopstwu. Odbudowała Warszawę. Upowszechniła oświatę. Zapewniła dostęp do świadczeń leczniczych (za komuny w szkołach była pani higienistka a nawet dentysta, który leczył dzieci za darmo?) Pobudowała przemysł. Miała swoje przekręty i wady. ale oceniając minione czasy trzeba robić uczciwy rachunek i widzieć nie tylko złe ale i dobre jej strony.

Jak jak zburzyliście wolność kraju, zburzcie jak się wam marzy PKiN, a później wszystko co powstało przed 2015 ( domy mieszkalne, szkoły, biura - z wyjątkiem tego na Nowogrodzkiej,nie zapomnijcie o sklepach i zakładach pracy.Tylko tyle potraficie.CZEKAM NA WYROK HISTORII.
Styropiany zniszczyły,na rozkaz swoich mocodawców z za oceanu ,fabryki ,szkoły ,huty,stocznie, długo by można wymieniać .A co nam dali w zamian? ,Biedę ,brak pracy ,brak mieszkań itd pracujemy jak niewolnicy za marne grosze ,na czarno ,bez umów ,bez ubezpieczeń, bo pracodawcy mają taką wolę,nie płacić od nas podatków.

Ile "kalorii" ma jeden żołnierz wyklęty? Wyżywcie się tym idiotyzmem

oto Krzysztof M

A wszystkim miłosnikom

A wszystkim miłosnikom bandytów wyklętych zapraszam na Podlasie i Suwalszczyznę. Tam jeszcze żyją rodziny popalonych i zastrzelonych przez tych łachudrów.

Rok 1980. Cerkiew w Białymstoku, przy Lipowej. Nabożeństwo. W trakcie pop/batiuszka mówi podniesionym głosem "Teraz Biełorusów rezat budut!". Takie nastroje i klimaty też pan miał na myśli? I jak pan sądzi... to się tak nagle urodziło?

oto Krzysztof M

Ależ wy jesteście naiwni...

Styropiany zniszczyły,na rozkaz swoich mocodawców z za oceanu ,fabryki ,szkoły ,huty,stocznie, długo by można wymieniać .

Styropiany, drogi panie, dostały bilet w jedną stronę. I już do kraju nie wróciły. A to, co pan postrzegasz za styropiany, to jest ordynarna podmianka. A nie styropiany. Solidarność w 1989r. nie ma nic wspólnego z Solidarnością w roku 1980.

Że też ludzie wciąż to utożsamiają? No niepojęte...

oto krzysztof maciej

solidarność

i jej organizacja od roku 1980 do 1990 kosztowała podobno 10 dużych baniek.mozna ten proces porównać do zamachu w Chile.A jeżeli nie cały to przynajmniej jego pierwszą część czyli strajk kierowców ciężarówek i jego konsekwencje.Styropian to cały system a ci o kim aPan pisze to tylko narzędzia

oto Gość A

@ krzysztof maciej

Jak to powiadają: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Skoro Pan wysławia tak komunę, to nic dziwnego, że nienawidzi Żołnierzy Niezłomnych. Czym skorupka za młodu itd. To chyba oczywiste, że skoro komuna budowała przez niemal pół wieku, to siłą rzeczy coś tam zbudowała, temu nikt nie zaprzecza. Tylko co zbudowała takiego wartościowego i jakim kosztem? Niektórzy ciągle wierzą w te brednie Gierka o bodaj szóstej potędze gospodarczej świata! Tamten system zbankrutował (a przynajmniej takie sprawia wrażenie) więc tamte "zakłady pracy" w warunkach kryzysu były nie do utrzymania! Wątpię także w to, czy komuna dobrze zrobiła, ucząc Pana czytać i pisać...

oto Lord oktyliard

Szczególnie dla rodzin osób pomordowanych przez tych bohateruf

A dla nas samych potrzebne są miejsca ich godnego pochówku byśmy mieli gdzie pójść w wieczór zaduszny by ich wspomnieć z żalem.

Szczególnie dla rodzin osób pomordowanych przez tych bohateruf. I dla tych, którzy widzą ich zawracanie Wisły kijem jako akt żałośnie głupi i bezsensowny.

Proszę przeczytać tekst K. Rękasa "Niezłomnie wyklęci" http://prawica.net/1525 i pomyśleć trochę następnym razem, zanim Pan coś napisze.

oto Ireneusz

Miejsca pochówku są potrzebne

Jeśli nie dla celów, jak przedmówca wskazał " by ich wspomnieć z żalem", to dla celów takich, aby odmówić modlitwę za ich pogubione i opuszczone dusze. Nie jest ważne, czy to zmawia modlitwę rodzina, czy znajomi, czy obcy, albo nawet czy nie ci pomordowani i ich rodziny. Miejsce pochówku jest święte.
Oczywiście ktoś równie dobrze na ich grobach może sobie zatańczyć, o ile jest takim samym barbarzyńcą, jak ci co ich mordowali i ciała ukrywali. Każdy może dołączyć do barbarzyńców, jego sprawa. Ale na to też musi zaistnieć warunek konieczny, aczkolwiek niedostateczny - miejsce pochówku.

oto Lord oktyliard

Krokodyle łzy na grobach bandytów?

Pani nie rozumie słowa pisanego.

by ich wspomnieć z żalem

Bandziorów wspominać z żalem może głupiec. Także głupców mordujących kogokolwiek w imię dawno przegranej walki może z żalem wspominać tylko głupiec. Prawo do godnego pochówku to inna sprawa, "wspominanie z żalem" to kompletnie inna sprawa. Specami od tańczenia na grobach, w tym przypadku - ofiar, w tej sytuacji są właśnie ci "wspominający z żalem".

oto Ireneusz

Oj, kłopoty z czytaniem nie ja raczej mam

Nie może przecież pan komuś zabronić ani "wspominania z żalem", ani bycia głupcem. Szczególnie, gdy kogoś wspomina syn/córka. Czyż nie zawsze z żalem?
Jak sam uczciwie pan przyznał - miejsce pochówku się należy.
I tu mamy porozumienie, no prawie jak konkordat.
By The Way:

Specami od tańczenia na grobach, w tym przypadku - ofiar, w tej sytuacji są właśnie ci "wspominający z żalem".

Czymże teraz różnilibyśmy się od ukraińskich antypolskich morderców, gdy sami pominęlibyśmy zamordowanych, w imię jakichś tam bezczelnych nacjonalizmów? Warto chyba być zawsze człowiekiem. Tego każdemu bliźniemu ze szczerego serca życzę.

oto JJerzy

Tak chodzę ...

.... koło tej dyskusji jak przysłowiowy pies koło jeża ... Zastanawiam się, czy dołożenie swoich trzech groszy ma sens. Może drobna uwaga ... Do przemyślenia ...
Co to takiego bohater? Tak po ludzku ... To taki sam człowiek jak my wszyscy, z zaletami i wadami. Zwykłymi zaletami i zwykłymi wadami. Z jedną różnicą: w jego postępowaniu jest ponadstandardowy udział uczynków ... właśnie bohaterskich, zasługujących na podziw i uznanie. Prawie zawsze nie jest ... aniołem ... Ale jednak jest wielki, bo więcej, w ogólnym bilansie, zdziałał niż inni. Bo zrobił coś ponad to co robili inni.
A jak oceniać grupę ludzi, społeczeństwa, narody ... według jakich kryteriów? Moim zdaniem tak samo.
A więc znaj proporcją mociumpanie ... To, że w nawet najszacowniejszej grupie zdarzają się ludzie o mało chwalebnych życiorysach, czy życiowych epizodach, nie upoważnia do generalizowania i odbierania zasług i ludzkiego szacunku.

oto YogiBeer

Cały tekst jest niezbyt inteligentną manipulacją

Cały tekst jest niezbyt inteligentną manipulacją, zaczynając od tytułu.

Do obrzucających błotem “Żołnierzy Wyklętych”

Pan polemizuje z kimś, kto próbuje oceniać racjonalnie zjawisko politycznie szkodliwe a militarnie nonsensowne. Rachunki krzywd nie mogą być przesłankami do prowadzenia polityki metodami zbrojnymi, gdy miażdżącą przewagę ma druga strona konfliktu. Rabunki, mordy na cywilach, akty ludobójstwa mają jednoznaczną ocenę moralną. Wytykanie tych niedostatków w myśleniu i kręgosłupie moralnym "żołnierzy wyklętych" nie jest obrzucaniem ich błotem, tylko przywracaniem obiektywnego obrazu tamtej rzeczywistości.

jak najbardziej powinniśmy starać się wyjaśnić wszelkie okoliczności zdarzeń historycznych, a już szczególnie nie do końca jasnych dla nas dzisiaj okoliczności w których ci żołnierze dopuścili się czynów dziś przez wielu określanych jako zbrodnie

Te okoliczności zostały wyjaśnione w takim stopniu, w jakim na to pozwalały archiwa. Apologeci "żołnierzy wyklętych" ze swoimi gloryfikacjami trafili w wygodny moment, kiedy większość świadków zbrodni ich pupilków już wymarła lub jest zbyt stara i schorowana, żeby dać kreatorom mitu należny odpór. Pisanie o "nie do końca jasnych okolicznościach" to ucieczka od rzeczywistości. Dla takich, jak Pan, Panie "Krzychu Adamie" nawet dobrze udokumentowane (przez oprawców i świadków!) rzezie dokonane przez "Burego" zostały dokonane w "nie do końca jasnych okolicznościach".

Ja sam wiem o dwóch czy trzech przypadkach, gdy żołnierze podziemia niepodległościowego dopuścili się na pewno zbrodni zabijając ludzi tylko za ich przynależność narodową w zemście za wcześniej popełnione zbrodnie ich rodaków.

To proszę niezwłocznie uzupełnić luki w wiedzy albo przestać pisać na ten temat.

Dobrze byłoby, gdyby udało się wyjaśnić do końca i na pewno czy pewne przypadki przypisywane Ogniowi na Podhalu i Buremu na Podlasiu nie były również takimi zbrodniami.

Najlepiej znane zbrodnie tzw. żołnierzy "wyklętych" to "pewne przypadki przypisywane", które "dobrze byłoby, gdyby udało się wyjaśnić do końca" czy "nie były również takimi zbrodniami". Czy takie "perełki" można wytłumaczyć wyłącznie zadeklarowaną powyżej przez pana "Krzycha Adama" ignorancją? Nie. Obserwowane zjawisko daje się wytłumaczyć jedynie złą wolą. To znaczy dobrą wolą oddania stronnictwu "antykomunistycznemu" przysługi polegającej na okłamywaniu naiwnych w ramach obrony szkodliwych dla świadomości narodu polskiego mitów.

Dlaczego zatem określiłem to jedno zdanie z wypowiedzi Kukiza jako kontrowersyjne? Bo uważam, że do tego nie ma nic kwestia domagania się przez nas uznania przez Ukraińców zbrodni UPA za zbrodnie, przed czym oni się bronią. Są to dwie zupełnie odmienne kwestie i żadna z nich nie może być traktowana jako powód do innego niż należy traktowania drugiej.

Przecież powyżej stosuje Pan manipulacje po to, by nie uznać zbrodni "Ognia" i "Burego" za zbrodnie. Z punktu widzenia mechanizmu i charakterystyki czynu, Pana działanie jest identyczne z działaniami współczesnych apologetów UPA typu Wołodymyr Wiatrowycz.

Przejdźmy jednak do artykułu Bohdana Piętki. Podstawową w nim kwestią jest bezprawne założenie, że zaistnienie zjawiska Żołnierzy Wyklętych było wywołane tym iż znaleźli się ludzie, owi pisani z małej litery „żołnierze wyklęci”, którzy wbrew zaleceniom Rządu RP na Wychodźstwie, a potem Władysława Andersa, Augusta Emila Fieldorfa, Stanisława Mikołajczyka, Karola Popiela, Zygmunta Żuławskiego, Zygmunta Zaremby i Kazimierza Pużaka, a także wbrew stanowisku Kościoła katolickiego postanowili mimo nie posiadania mandatu od nikogo wzniecić opór zbrojny.

Wojna z partyzantką komunistyczną i partyzantką radziecką nie zaczęła się ani w 1945. r ani w 1944 r. Niezależnie od tego czy, jak by chciał Leszek Żebrowski i jego dyletanccy uczniowie, byli to (komuniści i sowieccy spadochroniarze) wyłącznie bandyci i zbóje, czy też nie, wojna podziemia "reakcyjnego" przeciw "komunie" trwała praktycznie od momentu zorganizowania się podziemia. Wielu NSZtowców i AKowców wiedziało, że po wyjściu z lasu nic ich dobrego za ich zasługi "antykomunistyczne" z czasu okupacji nie czeka - i nie wychodzili z podziemia.

Następnym niezadeklarowanym, choć jasno wynikającym kontekstowo ze sformułowań Autora bezprawnym założeniem jest, że miano „żołnierz wyklęty” przysługuje jedynie zbrojnemu podziemiu po 1945 roku.

"Żołnierz wyklęty" to w propagandzie III RP poetycka nazwa każdego, kto stawiał zbrojny opór "komunie". Oczywiście nie "po 1945 roku". Zacznijmy od tego, że AK bawiło się w dywersję przeciw PKWN i Armii Czerwonej jeszcze w 1944r. Od 19.I.1945 r. AK nie było (rozkaz Okulickiego). Tymczasem od I.1945 do 1947 r. działał oddział "Zapory". Proszę nie odzierać patriotów z dokonań przed 1.I.1946. ONR/Jarosław/Antoni/Leszek Żebrowski Panu nie wybaczy.

Co zaś do pierwszego bezprawnego założenia, że to Żołnierze Wyklęci wzniecili opór zbrojny to nawet sam gen. Fieldorf, który jest wymieniony przez Bohdana Piętkę wśród tych, którzy występowali przeciwko wszczynaniu oporu zbrojnego stał się z łaski „wyklinających” takim właśnie Żołnierzem. Był nim też ten wspomniany przez Żebrowskiego były AK-owiec skazany na śmierć przez swych dowódców w LWP za ukrycie tego przed nimi, był też żołnierz „Szarych Szeregów” Anoda, który palca nie podniósł na władzę komunistyczną, a mimo to został przez UB zamordowany.

Wrzucanie do jednego worka ofiar stalinizmu i wojów zbrojnego ruchu oporu przeciw "komunie" i "sowieckiej okupacji" by dowodzić, że "żołnierze wyklęci" byli stroną zmuszoną do wojaczki przez "złą komunę" daje podstawy do uhonorowania Pana, Panie "Krzychu Adamie" nominacją do "Złotego Goebbelsa". Oczywiście pojawiają się takie postaci, jak Dekutowski, którego do prywatnej wojny przeciw "komunie" popchnęło zamordowanie jego 4 byłych żołnierzy przez komendanta posterunku MO/UB w Chodlu, Abrama Taubera, który był Żydem uratowanym wcześniej przez Dekutowskiego od śmierci z rąk Niemców (sic!). Ale tacy np. Szendzielarz ("Łupaszka") czy Rajs ("Bury") ani na chwilę broni z rąk nie wypuścili.

Realia historyczne są zaś takie, że ten opór był wynikiem terroru zastosowanego przez komunistów.

Jak pokazałem powyżej, realia historyczne są inne.

A Żołnierzami Wyklętymi byli oprócz tych którzy starali się umknąć przed represjami, a tropieni bronili się, także ci wszyscy, których prześladowano za zorganizowanie się w niepodległościowej konspiracji podczas okupacji, w nieopanowanych przez komunistów związkach, głównie by obezgłowić i sterroryzować społeczeństwo co też miało doraźny cel czysto praktyczny - by łatwiej móc przeprowadzać fałszerstwa, czy to podczas referendum w 1946, czy „wyborów” w 1947 roku.

I pokaźna liczba tych, którzy w żadne ujawnienia i amnestie się nie bawili, wciągali kogo się dało do beznadziejnej walki, której jedynym efektem było jeszcze większe nasilenie represji.

Co zaś do „religii żołnierzy wyklętych” wspomnianej przez Bohdana Piętkę. Nie wiem, czy są jakieś środowiska, którym to można zarzucić.

Jeśli to nie religia nakazuje Panu kłamać wsprawie "wyklętych", to co - wrodzona skłonność do mijania się z prawdą, czy może wrodzony popęd do wpuszczania innych w maliny?

Czy też jest to jedynie pacyna błota przez niego podjęta by jeszcze bardziej brudzić pamięć ofiar komunistycznego terroru.

Jak ocenić Pańskie brudzenie innym w głowach przy instrumentalnym wykorzystaniu ofiar komunistycznego terroru?

Żołnierzom Wyklętym nie należą się żadne apologie.

O, czasem ma Pan rację ... To znaczy miałby, gdyby Pan nie wrzucał ofiar stalinizmu, takich jak Fieldorf i Rodowicz i partyzantki antykomunistycznej do jednego worka. Bo co innego należy się Fieldorfowi i Rodowiczowi, a co innego Olszówce, Rajsowi i Kurasiowi.

Co im jesteśmy winni, to pamięć o ich cierpieniach, a także odszukanie ich grobów, gdzie ich cichcem ukryli ich oprawcy, by ich godnie pochować.

Co innego jesteśmy winni jako naród Fieldorfowi i Rodowiczowi, a co innego Olszówce, Rajsowi i Kurasiowi. Prawo do godnego pochówku przysługuje każdemu, pamięć, jakiej Pan się domaga - nie.

A dla nas samych potrzebne są miejsca ich godnego pochówku byśmy mieli gdzie pójść w wieczór zaduszny by ich wspomnieć z żalem.

Sugerowałbym skonsultowanie takich figur retorycznych z rodzinami pomordowanych przez Olszówkę, Rajsa, Kurasia i wielu wielu innych. A także większą oględność w wypowiadaniu się za innych - póki pisze Pan jako "Krzych Adam" o tym, co "Krzych Adam" myśli, może być to zoologiczną ciekawostką. W momencie, kiedy pisze Pan "my", usiłując wypowiadać się w imieniu wszystkich Polaków, popełnia Pan nadużycie wobec wszystkich, którzy nie odczuwają potrzeby zacierania różnic między ofiarami stalinizmu, oczywistymi zbrodniarzami i bojownikami spraw przegranych.

Co myślę o narodowych pożytkach z partyzantki antykomunistycznej i ich współczesnym kulcie napisałem dostatecznie jasno w komentarzu pod tekstem pana Bohdana Piętki (http://www.prawica.net/6628#comment-85101) - odsyłam tam, bo warto pewne kwestie poukładać sobie w głowie.

oto Bubu

@ YogiBeer

Z Panem, Panie Misiu Yogi, nawet nie warto polemizować. Jedynie przypomnę Panu, że dla Stalina wszyscy partyzanci (nawet z AK z czasów okupacji niemieckiej) to byli "bandyci" i już! "Faszyści". Dla Pana widocznie także...
P.S. Czy można było cokolwiek udokumentować uczciwie za czasów komuny? Oto jest pytanie.

oto Krzych Adam

Zgadza się Panie Bubu, nie warto.

W swym tekście rozważałem jak to się stało, że to zjawisko historyczne zwane "Żołnierze Wyklęci" zaistniało. To że wynikło ono z faktu iż połowa terytorium II RP została zrabowana naszemu państwu, a na reszcie "czerwona zaraza, która wybawiła nas od czarnej śmierci" wprowadziła terror aby zainstalować na tej pozostałej części do której dołączone zostały ziemie zabrane Niemcom posłuszne sobie marionetki jest tak oczywiste, iż nie tak łatwo zrozumieć jak się stało iż znajdują się ludzie uparcie szukający argumentów ignorujących te powody i szukających tych powodów w zupełnie innym kierunku.

Oczywiście, jak Pan słusznie zauważył:

...dla Stalina wszyscy partyzanci (nawet z AK z czasów okupacji niemieckiej) to byli "bandyci" i już! "Faszyści".

To że granice państwa zostały przemocą zmienione i że ustrój państwa był przebudowywany to były rzeczy dotkliwe, jednakże niewątpliwie głównym powodem oporu zbrojnego, beznadzienego zresztą, jak się okazało bardzo szybko był zaprowadzony terror pod hasłem zwalczania "bandytów z AK" i "faszystów". BTW, te tzw. "amnestie" rzekomo "umożliwiające wyjście z podziemia" były w większym stopniu ze względu na ich warunki elementami tego terroru, niż jego łagodzeniem.

Dlatego, ze względu na to iż ten opór był tak właśnie beznadziejny, sugerowałem nie jakieś budowanie kultu tych ludzi, nie czczenie ich na klęczkach, nie czynienie z nich wzoru dla przyszłych pokoleń, a jedynie odszukanie resztek ich ciał w tych dołach grobowych, gdzie ich storturowane ciała zostały wrzucone przez oprawców, pochowanie ich godnie i zachowanie w smutku i żalu pamięci o ofierze życia tych nieszczęśników.

Jednakże zastanówmy się skąd te postawy zaprzeczające oczywistym faktom się biorą. Trudno jest uwierzyć, że z ulegania oficjalnej propagandzie prowadzonej przez dziesięciolecia w przeszłości. Jesteśmy tak zbudowani, że w pewnym okresie naszego życia jesteśmy skłonni do przekory, do kwestionowania najróżniejszych suflowanych nam poglądów. Ludzie, którzy nigdy kłamstw propagandy nie zakwestionowali muszą mieć swoje powody do tego.

Najprawdopodobniej wynika to z określonych powiązań i związanych z nimi tradycji rodzinnych. Tak jak w przypadku tej piosenkarki sprzed lat, która po ujawnieniu, iż pochodzi ona z rodziny zbrodniarzy komunistycznych wygłosiła pełne pasji oświadczenie - "mój Tata był prawnikiem i był wspaniałym czlowiekiem". Nie jest łatwo przyznać nawet przed samym sobą, że ten dziadek, który zawsze miał w kieszeni cukierek dla wnuczka, czy ten troskliwy ojciec mógł być zbrodniarzem, więc skoro zwalczał on Żołnierzy Wyklętych na pewno to właśnie oni musieli być złymi ludźmi.

Dlatego takie postawy można zrozumieć. Ale zaakceptować już nie musimy.

oto Bubu

Pan Krzych Adam

O, Pan jest krajanem! Znam Lubelszczyznę dość dobrze. Czytałem kiedyś akta "poakowskie" w Archiwum Państwowym w Lublinie, więc wiem nieco więcej o partyzantce winowskiej na tych terenach. Profesor Rafał Wnuk napisał kiedyś książkę o Podziemiu poakowskim na Lubelszczyźnie. Oczywiście kiedy nie był jeszcze profesorem.
Znam ten świetny wiersz Ziutka o czerwonej zarazie, jeszcze z oryginalnych ulotek z archiwum lubelskiego...
Najwyraźniej to prawda, że obecnie trzecie pokolenie UB walczy z trzecim pokoleniem AK...
Ta czerwona hołota przyjechała tutaj na czołgach sowieckich i przez lata się rozmnożyła, przesiąknęła zakłamaną ideologią i historią. A swoje wyjście z czworaków uważa za niesamowity awans! Wypracowała sobie pewną postawę, nazwijmy ją oportunistyczną, polegającą też na tym, żeby opluwać nas w każdy możliwy sposób, zabierać nam wszystko, co może być dla nas "święte". Obrzydza nam uczcić naszych bohaterów, tragicznych bohaterów! I tkwi tutaj, nad Wisłą, jak jakiś czyrak na de...
Tak jak Pan, trochę dziwię się temu brakowi jakichś cieplejszych uczuć u ludzi pokroju Misia Yogi. W gruncie rzeczy są to barbarzyńcy i niestety nieucy, albowiem obca jest im dobra literatura (np. Pieśń o Rolandzie), rycerskie eposy i takież wzorce, które nakazują zachowywać minimum szacunku nawet dla swoich wrogów. Jako tako stabilny emocjonalnie człowiek odczuwa najzwyczajniej żal dla tych wszystkich Partyzantów, którzy cierpieli głód, chłód, spiekotę i... wszawicę. Ginęli często w samotności, tropieni jak zwierzęta. Owszem, walczyli w nierównej i beznadziejnej walce, ale czyż nie taką była obrona Termopil? Człowiek zdolny do głębszych refleksji żałuje także tych wszystkich ofiar walk wśród ludności cywilnej po 1945 roku (i wcześniej także).
Gdybym nie miał pewności, kim ci ludzie - pokroju Misia Yogi - są, westchnąłbym: eh, duch rycerskości w narodzie upada! Tyle że oni nie mają niczego wspólnego z tradycyjnym narodem polskim, to ciało obce, z którym nie wiadomo co zrobić, a i ono nie może wrócić, skąd przybyło, bo mimo tego, że tęskni na wschód, to z jakichś zagadkowych przyczyn nie chce zrealizować tych tęsknot...
Słusznie Pan przypomniał, czym w istocie była "amnestia", która stanowiła jedynie sposób, tani sposób, na jeszcze skuteczniejszą walkę ze zbrojnym podziemiem, poprzez rejestrację Partyzantów (zdekonspirowanie się). W żadnym razie nie było to dobre rozwiązanie dla Partyzantów. Wywiad partyzancki doskonale wiedział, co stało się z Partyzantami, którzy ujawnili się i skorzystali z "dobrodziejstw" amnestii, a tacy, jak Miso Yogi tego nie wiedzą, bo i skąd? Dla nich to są "bandyci", "faszyści" i już.
Ja bym poszedł znacznie dalej: takich postaw, jak owej piosenkarki zaakceptować nie tylko nie musimy, ale nawet zaakceptować nie możemy!
Z pozdrowieniami (tutaj jako "Bubu")

oto Eowina

Mam do Autora; czy zna jakiegoś Żołnierza Wyklętego?

Czy sz. Autor spotkał, jakiego, może ma w rodzinie, a może w sąsiedztwie, czy rozmawiał, czy zna z własnego doświadczenia tereny działania, itp. Bo podejrzewam, że wszystkie publikacje na ten temat, to są fantazje, to tworzenie legendy na podstawie teoretycznego bohaterstwa, a nie faktyczne wydarzenia czy postacie historyczne.

oto Krzych Adam

Cieszę się, że jednak zmieniła Pani nieco swój styl.

Zacząłem czytać i w pierwszej chwili pomyślałem, że oto p. Eowina stosuje znów swe sztuczki i bez formułowania swych opinii zadaje pozornie niewinne pytania. Jednakże nie jest to prawda. Sformułowała pani tezę. Że być może jestem ignorantem nie mającym pojęcia o czym piszę.

Zatem odpowiadam. Rodzina moja pochodzi z terenów, które mimo raczej niezbyt sprzyjających partyzantce leśnej warunków (ziemia tak dobra, że większość lasów wykarczowano tam przed wiekami) swoje doświadczyły i podczas niemieckiej okupacji i po przyjściu Sowietów. Na terenie tym spędzalem wszystkie wakacje mego dzieciństwa, a bylo to tak dawno temu, jako że młodzianem bylem ho, ho, ho, a może jeszcze dawniej, że pamięć była jeszcze świeża. W tamtych okolicach, a dokładniej w Owczarni pod Opolem Lubelskim, Oddział Armii Ludowej Bolesława Kaźmiraka (Kowalskiego), ps. „Cień” podstępnie wymordował żołnierzy z oddziału 3. kompanii 15. pułku piechoty AK p.por. Mieczysława Zielińskiego ps. „Krych”, którzy czekali na zrzut broni. Zginęło wtedy 18 partyzantów AK (w tym dowódca), a 13 odniosło rany. Także stamtąd nie jest wcale daleko do pola tzw. "bitwy" pod Rąblowem. A tuż obok niej jest wieś Wąwolnica spacyfikowana przez UB w 1946 roku.

Mój Ojciec i dwaj jego bracia po przyjściu Sowietów byli pojmani za przynależność do Batalionów Chłopskich, więzieni na Zamku Lubelskim i tam torturowani, a jeszcze jeden brat kilka lat później zmarł w komunistycznym więzieniu, gdzie się dostał za udział w konspiracji.

Proszę Pani, piszę o tym o czym piszę z pozycji może nie wybitnego eksperta, ale jednak co nieco o tym okresie wiem. To zresztą co wyżej przedstawiłem to zaledwie fragment. Jak napisałem jestem zaledwie o jedno pokolenie młodszy niż Żołnierze Wyklęci. Zatem byłem już dorosłym człowiekiem, gdy oni ciągle (ci którzy przeżyli terror komunistyczny) jeszcze bywali silni i zdrowi. Znałem całkiem sporą ich liczbę. Nie wszyscy byli wylewni i gadatliwi, ale z kilkoma udało mi się porozmawiać "po duszam". I to jest częścią, liczącą się, formowania się mych opinii i poglądów.

oto Eowina

Dziękuję za obszerną odpowiedź. Ja też to wyczytałam

z Wiki. Tylko ja nie o tym: ja pytam o takie organizacja jak: WiN, NSZ, NZW, KWP, czyli o organizacjach powstałych po IIWW,
Bataliony Chłopskie nie były organizacją walczącą z władzami PRL.

oto gość

@ Eowina

Ojej, lepiej już niech Pani/Pan coś poczyta z historii AK, bo się Pani/Pan całkowicie tutaj kompromituje. Bataliony Chłopskie scaliły się z AK jeszcze przed zakończeniem wojny, więc jak miały walczyć z NKWD, KBW i UB? Poza tym wcześniej to, co powstało pod protektoratem sowieckim nazywało się - o ironio - Rzeczpospolita Polska. To coś nazywało się (samo tak się nazwało) PRL-em nieco później... Uff!

oto Eowina

Tak, PRL formalnie stała się po 1952 roku,

ale BCh walczyły o taką przysięgając:

Do walki tej staję świadomie i dobrowolnie w bojowych szeregach B.Ch., kierowanych przez znaną mi organizację ideowo-polityczną, zmierzającą do Sprawiedliwej Polski Ludowej – na chrześcijańskich zasadach demokracji opartej

Ja nie piszę o historii BCh tylko komentuję p. Krzycha Adama, który pisze o BCh jako Żołnierzach Wyklętych. Oczywiście, że BCh zostały przyłączone do AK. Ciekawe, że BCh były przeciwko NSZ jako "bandom" rabującym chłopów.

oto Krzych Adam

Tym właśnie się różnimy.

Dla Pani Żołnierze Wyklęci to ci, którzy walczyli z komunistami, dla mnie ci których komuniści prześladowali w celu osiągniecia i utrwalenia swej władzy. Ten mój stryj, który zmarł mając niespełna 21 lat w komunistycznym więzieniu należał do WiN-u. A reszta ofiar terroru w mej rodzinie była prześladowana po wojnie za przynależność do niekomunistycznej organizacji Bataliony Chłopskie przed przyjściem Sowietów.

Cieszę się, że umie Pani czytać i przeczytała Pani sobie różne rzeczy w Wikipedii. Ale nie też, bo ja o wspomnianych wydarzeniach po raz pierwszy słyszałem od ludzi, których te wydarzenia dotyczyły bezpośrednio. Wymordowanie żołnierzy AK w Owczarni pod Opolem Lubelskim przez AL-owców miało miejsce zaledwie trzy miesiące przed przyjściem wojsk sowieckich na ten teren. Było więc rodzajem preludium rozpętanego później na całą skalę terroru.

BTW, NSZ nie był organizacją powstałą po przyjściu Sowietów.

oto Eowina

Pan też przepisał swoje informacje z Wiki, stąd moja uwaga.

przeczytała Pani sobie różne rzeczy w Wikipedii.

Jeżeli AL walczyła z BCH, to mordowali się nawzajem, przed przyjściem Sowietów.

AK w Owczarni pod Opolem Lubelskim przez AL-owców miało miejsce zaledwie trzy miesiące przed przyjściem wojsk sowieckich na ten teren.

To może być interesujące:

mój stryj, który zmarł mając niespełna 21 lat w komunistycznym więzieniu należał do WiN-u.

Powinien Pan to właśnie opisać, kto, kiedy jak. Bo powtarzanie tego co inni napisali nie ma większego znaczenia.

oto Krzych Adam

Naprawdę nie chcę być niegrzeczny w stosunku do Pani.

Ale czy może Pani to zrozumieć, że nie oczekuję od Pani wskazówek co ja "powinienem" robić? Ani recenzowania tego co i jak piszę? Szczerze mówiąc uważam te Pani uwagi za ekstremalnie nieuprzejme. Jesli się Pani z czymś co napisałem nie zgadza, bardzo proszę o podanie tego z uzasadnieniem.

BTW, nic mi nie wiadomo o jakichś "walkach" między AL i BCh na tamtym terenie. Wymordowanie sporej liczby AK-owców przez AL (jeden incydent znany mi nie tylko z lektur, ale i z opowieści mieszkańca tej wsi pod którą miało to miejsce) się wydarzyło.

oto Eowina

Ja nie piszę co Pan "powinien" robić. Ja tylko komentuję

to co czytam. WiN był organizacją nielegalną w świetle powojennego prawa, więc członkowie zaliczają się do Żołnierzy Wyklętych. Bataliony Chłopskie natomiast nie, bo były rozwiązane już w 1944roku.
Ponadto dyskusja nie polega na pisaniu tego czego się Pan spodziewa.

oto Krzych Adam

Czy to jakaś paranoja?

Napisała Pani dosłownie to:

Powinien Pan to właśnie opisać, kto, kiedy jak. Bo powtarzanie tego co inni napisali nie ma większego znaczenia.

To zaś jest niepoważnym dzieleniem włosa na czworo:

WiN był organizacją nielegalną w świetle powojennego prawa, więc członkowie zaliczają się do Żołnierzy Wyklętych. Bataliony Chłopskie natomiast nie, bo były rozwiązane już w 1944roku.

Żołnierze Wyklęci to ci których prześladowała władza, ta których ich wyklęła. Opisałem wcześniej jak powstało to określenie. Żołnierz LWP skazany na śmierć, którego przypadek spowodował zaistnienie tego miana nie należał do Win-u, czy do NZW, a zamordowany przez sąd wojskowy został za wcześniejszą przynależność do AK, którą zataił. Zatem przyjęte przez Panią kryteria, kto był, a kto nie był Żołnierzem wyklętym są przyjęte przez Panią arbitralnie.

Dyskusja rzeczywiście nie polega na pisaniu tego czego się ja spodziewam. Wręcz odwrotnie należy oponentowi nie pisać tego co on i tak wie (a spodziewać się można tylko tego co się wie). Moja prośba o precyzowanie z czym z tego co ja napisałem Pani się nie zgadza i uzasadnienie dlaczego jest czymś zupełnie innym. Jak najdelikatniej zwracałem Pani uwagę, że Pani nie dyskutuje, tylko się wykłóca.

oto Maciej Markisz

,,Czy to jakaś paranoja?

,,Czy to jakaś paranoja?
Napisała Pani dosłownie to...'' -

- A może... Pani Eowina odeszła na chwilę od komputera i napisał to jej mąż?

oto Eowina

Pytanie moje było o to czy zna Pan kogoś kogo

można zaliczyć do Żołnierzy Wyklętych, to Pan mi zaserwował kawałki z Wiki. Stąd moja uwaga, że jeżeli znał Pan historię żołnierza z WiNu, to byłoby to ciekawsze. Ale wolna wola.

kto nie był Żołnierzem wyklętym są przyjęte przez Panią arbitralnie.

Taka mniej więcej jest wykładnia historyków klasyfikująca Żołnierzy Wyklętych.
Ja się nie wykłócam, tylko pytam o jakieś konkrety.
Dziękuję za obfite objaśnienia, które w żadnym wypadku nie wniosły nic nowego do dyskusji.

Ten mój stryj, który zmarł mając niespełna 21 lat w komunistycznym więzieniu należał do WiN-u.

Żołnierz LWP skazany na śmierć, którego przypadek spowodował zaistnienie tego miana nie należał do Win-u, czy do NZW, a zamordowany przez sąd wojskowy został za wcześniejszą przynależność do AK, którą zataił.

Jeżeli zmarł mając 21 lat, a był przedtem w AK i potem w WiN, to walkę o niepodległość zaczął jako dziecko. To jest ciekawe, nieprawdaż?

oto Maciej Markisz

,,Jeżeli zmarł mając 21 lat,

,,Jeżeli zmarł mając 21 lat, a był przedtem w AK i potem w WiN, to walkę o niepodległość zaczął jako dziecko.'' -

- Nie chcę się specjalnie wtrącać w ,,rozgrywkę'' między Państwem, ale powyższy sarkazm wydaje mi się nietrafiony. Mógł być w AK, mając 19 lat, żaden problem.

oto Eowina

Mogł, wg. Pana w którym to roku mogło być?

19. stycznia 1945 roku gen. bryg. Leopold Okulicki wydał rozkaz kończący działalność AK.

oto Krzych Adam

Jednak myliłem się.

Gdy napisałem:

Cieszę się, że jednak zmieniła Pani nieco swój styl. Zacząłem czytać i w pierwszej chwili pomyślałem, że oto p. Eowina stosuje znów swe sztuczki i bez formułowania swych opinii zadaje pozornie niewinne pytania. Jednakże nie jest to prawda. Sformułowała pani tezę.

A tu okazało się, że Pani jedynie wzniosła swe sztuczki na wyższy poziom.

Mój stryj nigdy nie należał do AK, ani nie był tym, który zainspirował Leszka Żebrowskiego do stworzenia określenia Żołnierz Wyklęty. Określenie to wg jego autora nie jest tym co Pani przez nie rozumie. Albo Pani rzeczywiście nie potrafi czytać z uwagą, albo to wszystko jest dla Pani tak jak przypuszczałem jedynie wykłócaniem się.

Wybaczy Pani, z taką manipulantką jak Pani dalej już tego przegadywania się, bo do tego Pani sprowadziła to o czym mówi Pani "dyskusja" z Panią kontynuować nie będę.

oto Marek Bekier

Mam w bliskiej rodzinie

Mam w bliskiej rodzinie partyzanta AK, który przez dwa tygodnie był przesłuchiwany przez bezpiekę w Zamościu. Był rok 1944 i miał On wtedy dokładnie 21 lat. Wrócił z mocno uszkodzonymi stopami od bicia drewnianą pałką w pięty z czego nie wyleczył się do końca życia. Nie zdążył być "wyklętym" bo jego oddział został rozwiązany. Bodaj nikt z jego oddziału nie uchował się przed przesłuchaniami i innymi szykanami. Część pod taką presją wróciła do lasu. Część po marszu na Warszawę w celu wsparcia powstańców i rozbrojeniu przez NKWD skończyła na białych niedźwiedziach.

oto Ireneusz

To odrobinę lewackie podejście

Proszę zwrócić uwagę, że każdy normalny człowiek odpowie - że to jest nielegalne. Ale prawda jest taka, że takie choćby Guantanamo posługując się w imię "wyższych celów" różnymi wymyślnymi torturami względem przedstawionych tu argumentów też należy uważać za nielegalne.
Więc aby uwględnić historię i panujące zwyczaje, a także aby uwzględnić zwyrodnienie funkcjonariuszy działających w swym mniemaniu zawsze dla "wyższych celów", nigdy nie należy posługiwać się taką wątpliwą demagogią rodem ze świata fantazy opanowanego przez same dobre owieczki.

oto sir Galahad

Widzi Pan, a mój Ojciec był

Widzi Pan, a mój Ojciec był żołnierzem AK i nie był represjonowany. Raz Go przesłuchali i tyle. Pomimo akowskiej przeszłości przebył drogę od wiejskiego chłopaka do poważanego architekta konsekwentnie odmawiając wstąpienia do partii. Ze strony mojej Mamy w podziemiu byli wszyscy a problemy Mama miała dopiero wtedy gdy w nocy przyszli "wyklęci" do piekarni Mamy i zabrali chleb i kasę. Mamę wielokrotnie przesłuchiwało UB, piekarnia padła a "wyklętych" wystrzelało KBW przy pewnej pomocy udręczonej miejscowej ludności.
A w rzeczywistości represjonowanych w różnej formie było ok. 7% żołnierzy podziemia. Represjonowanych to nie tylko zamordowanych lecz również zwolnionych z pracy czy objętych różnymi doraźnymi szykanami. Większości tego by nie było gdyby nie ludzie z bronią po lasach. Tego nie mogła i nie może tolerować żadna władza. Skądinąd słusznie.

oto Krzych Adam

Czy zechce Your Lordship mi coś wyjaśnić?

Postawiłem tezę, że "czerwona zaraza, która wybawiła nas od czarnej śmierci" wprowadziła terror aby zainstalować w Polsce posłuszne sobie marionetki. I to było źródłem zaistnienia zjawiska zwanego " Żołnierzami Wyklętymi".

O co Panu właściwie chodzi? Czy Pan twierdzi, że było inaczej? I terroru by nie było, gdyby jak Pan pisze "nie ludzie z bronią po lasach"?

oto gość

Cóż, wszystko zależy, jak

Cóż, wszystko zależy, jak pańskiemu Ojcu poszło przesłuchanie... A czy umiał już wtedy pisać? To mogłoby wyjaśnić zagadkę późniejszego awansu :-)

oto sir Galahad

To co Pan napisał to skrajne

To co Pan napisał to skrajne uproszczenie. Ta "czerwona zaraza" wcale nie miała ochoty instalować w Polsce tych marionetek. Stalin próbował dogadać się z rządem londyńskim bo obawiał się tego co się właśnie stało. Wyraźnie mówił, że zainstalowanie polskich komunistów zmusi go do utrzymywania w Polsce kilku dywizji NKWD. Dlatego tak długo nie zgadzał się na rząd w Polsce tylko utrzymywał niezobowiązujący go do niczego komitet czyli PKWN. Rząd londyński potrzebny mu był do uznania granicy i do zachowania spokoju na zapleczu frontu. Skoro chłopcy w krótkich majteczkach tj. chciałem powiedzieć, rząd RP na emigracji nie potrafili pojąć realiów, nie widzieli, że każdy kilometr przesunięcia frontu na zachód pozbawia ich atutów to musiał postawić na opcję niewygodną dla wszystkich. Niestety najgorszą dla nas. Stalin miał rację - kto nie wierzy niech porówna ile dywizji samodzielnie wystawił rząd londyński a ile ZSRR. Na wojnie i w polityce tak mierzy się racje.
Gdyby rząd londyński posłuchał Churchilla, zgodził się na nieuniknione zmiany terytorialne, uznał dominującą rolę ZSRR w stosunku do Polski to zwyczajnie wróciłby do Polski razem ze swoją armią. Nie byłoby terroru i partyzantki po lasach. Jak znam życie i metody działania Stalina to najprawdopodobniej w najbliższych wyborach, pewnie 1948 czy coś koło tego, zadbano by o to żeby komuniści wygrali. Tak jak było w Czechosłowacji czy Rumunii. Dopiero wtedy zrobiłoby się ciężko ale naszymi rękami i skala byłaby bez porównania mniejsza. Uznać rzeczywistą sytuację potrafili tacy mocarze jak Roosevelt czy Churchill ale nie my. Tak jakby położenie się z bekiem na ziemi i walenie o podłogę rękami i nogami bo ja nie chcęęę! cokolwiek dawało poza kompromitacją.
Rząd londyński swoją postawą zdradził Polaków w kraju - tak powiedział Churchill i miał rację.

oto Maciej Markisz

@sir Galahad

@sir Galahad

,,Ta "czerwona zaraza" wcale nie miała ochoty instalować w Polsce tych marionetek. Stalin próbował dogadać się z rządem londyńskim bo obawiał się tego co się właśnie stało. Wyraźnie mówił, że zainstalowanie polskich komunistów zmusi go do utrzymywania w Polsce kilku dywizji NKWD. Dlatego tak długo nie zgadzał się na rząd w Polsce tylko utrzymywał niezobowiązujący go do niczego komitet czyli PKWN. Rząd londyński potrzebny mu był do uznania granicy i do zachowania spokoju na zapleczu frontu. Skoro chłopcy w krótkich majteczkach tj. chciałem powiedzieć, rząd RP na emigracji nie potrafili pojąć realiów, nie widzieli, że każdy kilometr przesunięcia frontu na zachód pozbawia ich atutów to musiał postawić na opcję niewygodną dla wszystkich. Niestety najgorszą dla nas. Stalin miał rację - kto nie wierzy niech porówna ile dywizji samodzielnie wystawił rząd londyński a ile ZSRR. Na wojnie i w polityce tak mierzy się racje.
Gdyby rząd londyński posłuchał Churchilla, zgodził się na nieuniknione zmiany terytorialne, uznał dominującą rolę ZSRR w stosunku do Polski to zwyczajnie wróciłby do Polski razem ze swoją armią. Nie byłoby terroru... ....''

- Mam ochotę spytać: jakie zioło pan pali??

oto Krzych Adam

Hmmm.

Musi to być silne zioło. Wywołujące psychodeliczne wizje. Jakieś "yellow submarines" muszą się po nim pojawiać, albo coś podobnego.

psychodelic

oto Krzych Adam

Proszę zwrócić uwagę, że mój ostatni post nie był do Pana.

Na pewno nie był próbą argumentowania. Jako że na Pańskie dictum szczęka mi opadła i już na argumenty zdobyć się nie potrafiłem. Gdyż w psychodelicznej sferze argumenty to coś obcego, nie przynależącego do niej i nie mającego więcej wagi niż gęsie pierze.

oto Palimpsest

Sąd zezwolił na II marsz ŻW w Hajnówce

wersja nacjonalistyczna

https://d-nm.ppstatic.pl/k/r/16/c7/5880902ecc621_o.jpg?1484820831

wersja lewacka (wiki)


Zbrodnie na ludności cywilnej
Dowodzony przez Rajsa oddział Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego ponosi odpowiedzialność za przestępstwa przeciwko prawosławnej ludności cywilnej ówczesnego powiatu bielskiego. Oddział Rajsa odpowiedzialny jest w szczególności za zbrodnię w Zaleszanach, w wyniku której śmierć poniosło łącznie 16 osób, które straciły życie w palonych domach, od kul lub zmarły później w wyniku odniesionych ran. Dokonał również mordu w Puchałach Starych, w czasie którego rozstrzelano 30 prawosławnych białoruskich chłopów, uwalniając przy tym uprzednio kilka osób, które zadeklarowały polskie pochodzenie. Na początku lutego 1946 nastąpił atak oddziałów NZW na miejscowości Zanie, Szpaki i Końcowizna. Wymienione wsie zostały częściowo spalone, a w Zaniach i Szpakach łącznie zamordowano 31 osób cywilnych[5].

Bóg dał ludziom prawo wyboru. I on rozliczy.

oto Krzych Adam

Zaiste, chyba jedynie Przedwieczny Bóg wie dziś jak to było.

Dziękuję za rzetelne przedstawienie tych dwu stanowisk, tak bardzo przeciwstawnych sobie.

BTW, w nazwie miejsowości jest literówka. Niech Pan poprawi, bo strasznie razi.

oto YogiBeer

wersja nacjonalistyczna (...)

wersja nacjonalistyczna (...) wersja lewacka (...)

Proszę nie nazywać wersją nacjonalistyczną bajek pisanych przez zmanipulowane dzieciaki z ONR pod wpływem "nauczycieli" z IPN i bajarzy typu Żebrowski. Denerwuje mnie nazywanie przez lewactwo nacjonalistami czy narodowcami tych zdalnie sterowanych "grup rekonstrukcyjnych", urządzających jasełka dla zbrodniarzy i zakłamujących historię. Nacjonalizm kieruje się ekonomią krwi i realizmem politycznym. Z tymi postawami osoby typu Rajs, Olszówka, Kuraś, Szendzielarz i wielu innych zbrodniarzy z partyzantki "antysowieckiej"/"antykomunistycznej" nie mają nic wspólnego. Cała partyzantka "antykomunistyczna" na ziemiach opanowanych przez Armię Czerwoną była działaniem militarnie skazanym na porażkę, a politycznie - po Teheranie, a potem Jałcie - całkowicie bezsensownym. To jest punkt widzenia realistyczny i jednocześnie nacjonalistyczny. Zmanipulowane przez agenturę dezinformacyjną dzieciaki z ONR i innych zdalnie sterowanych organizacji "narodowych" nawet nie wiedzą, że są piewcami postaw romantycznych, a nie - nacjonalistycznych. Różnym imbecylom wydaje się, że zakłamując historię własnego narodu i wyprawiając jasełka zbrodniarzom wpisują się w walkę jakiegoś wydumanego "trzeciego pokolenia wyklętych" z takoż wydumanym "trzecim pokoleniem UB". Nie. Oni wpisują się w walkę pijanego z trzeźwością. Po stronie pijanego.

oto Iwan Godunow

Ośmielę się zauważyć

że szanowny Yogi prezentuje tu na PN poglądy raczej internacjonalistyczne, w polskiej atmosferze raczej odosobnione. Doszukiwałbym się związków z jakimś WOLLYHOODEM :)

oto YogiBeer

Ośmielę się zauważyć że

Ośmielę się zauważyć że szanowny Yogi prezentuje tu na PN poglądy raczej internacjonalistyczne, w polskiej atmosferze raczej odosobnione. Doszukiwałbym się związków z jakimś WOLLYHOODEM :)

A to ciekawe, jakież to internacjonalistyczne elementy w moich poglądach szanowny Pan odnalazł. Proszę się podzielić z czytelnikami, a i ja chętnie się dowiem.
Co do odosobnienia - mędrzec wśród głupców z natury ma poglądy odosobnione. Polska atmosfera jest od dziesięcioleci planowo zatruwana przez agenturę wpływu przefarbowaną nagle na prawicowo-patriotyczno-niepodległościowe poglądy, których suma tworzy koktajl zabójczy dla polskiego narodu. Być w tej atmosferze osamotnionym znaczy tyle, co być trzeźwym wśród otumanionych.
Z tonu Pana wypowiedzi i świetnej znajomości "polskiej atmosfery" wnoszę, że jest Pan szlachcicem, który pisze gdzieś z Alei Jerozolimskich.

oto Iwan Godunow

:) Podzielę się później...jeśli sami tego nie widzą.

Na razie spieszę zapewnić "mędrca wśród głupców" że nie należę do szlachty jerozolimskiej, nie pochwalam wszystkich czynów Żołnierzy Niezłomnych i nie znoszę jak ktoś wciska mi bajki dla mikrocefali jako rzetelną historię.

oto Palimpsest

@ YogiBeer. "Ekonomia krwi"?

Włosy się jeżą. Tak, jest Pan nacjonalistą, w to nie wątpię. Niestety tak krytykowane przez Pana środowiska też. Centro- lewo prawica jakoś się pozbierała. Strona skrajnie prawa to rozbity i niespójny plankton bujający od romantycznego kultu herosów po polityczne realizmy i "ekonomie krwi" (?). Oczywiście cały realizm obowiązuje tylko w tym hermetycznym światku.

Dla ludzi z zewnątrz to jedna z wielu mrzonek współczesnego dziczejącego świata.

P.S. Niemniej na tle ONR & spółki pańska wypowiedź to głos trzeźwego wśród towarzystwa na poprawinach o 5- tej rano. Dałem plus. Dziwny jest ten świat.

pozdrawiam,
P.

oto Krzysztof M

Zmanipulowane przez agenturę

Zmanipulowane przez agenturę dezinformacyjną dzieciaki z ONR i innych zdalnie sterowanych organizacji "narodowych" nawet nie wiedzą, że są piewcami postaw romantycznych, a nie - nacjonalistycznych.

No i kogo za wzór pan by im postawił? Tak, żeby się przyjęło...

oto Equatore

@p. Krzysztof M

No i kogo za wzór pan by im postawił? Tak, żeby się przyjęło...

Tych wszystkich polskich królów i dowódców, którzy wychodzili w pole po to, żeby zwyciężyć, a nie po to żeby efektownie przegrać. A kiedy wiedzieli, że sytuacja jest niekorzystna, zamiast rzucać się głową na mur - MYŚLELI i znajdowali sposoby, żeby sytuację zmienić. A wielu ich było, tylko przebierać (jeśli się oczywiście zna historię). Przykładem niech będą choćby wojny Chrobrego z Henrykiem II. Niemcy były silniejszym państwem, ale Chrobry ich pokonał, zmęczył. Kiedy był słabszy, cofał się (jak z Czech), bądź wyciągał rękę do porozumienia (jak w I wojnie niemiecko-polskiej, która nie szła dla nas dobrze). Honor mu nie przeszkadzał w działaniu. Umiał udawać zgodnego, kiedy była taka potrzeba. Kiedy Niemcy odwrócili się plecami, dalej ich nękał. Nie wahał się odwoływać do korupcji, jeśli to mu było potrzebne. Podsycał waśnie i spory w obozie przeciwnika. Kiedy król niemiecki zmagał się z wewnętrznymi problemami, wykorzystywał to do wykonania własnego ruchu.

Dzisiaj wzorcami osobowymi są ludzie, którzy umieli tylko przegrywać. Powodzenia z takimi patronami.

oto Jasio

A mozna wiedzieć którzy to

A mozna wiedzieć którzy to patroni umieli tylko przegrywać i kto taki pada na twarz tylko przed tymi nieudacznikami?
A ten Chrobry to przepraszam czy on aby nie dokonał zamachu stanu?
Od kiedy to prawdziwi prawicowcy popierają takie haniebne czyny

oto Palimpsest

Panie Krzychu Adamie

jaka literówka? Patrzę, nie widzę, a łodzią podwodną nie pływałem.
Bóg oceni, ale wiedzę posiadają ludzie, trzeba tylko chcieć

pozdrawiam,
P.

oto Krzych Adam

Literówkę w końcu sam zmieniłem, bo strasznie kłuła w oczy.

Przez cały wczorajszy dzień. Pan napisał nazwę miejscowości przez "ch".

Dzisiejsza Hajnówka bierze swój początek od siedliska strażnika królewskiego osadzonego na uroczysku Skarbosławka ok. 1670 r. Strażnik ten prawdopodobnie Niemiec nazywał się Haynym Heyne.

Jeśli oczywiście ta wersja wytłumaczenia pochodzenia nazwy jest słuszna - a są inne jeszcze przypuszczenia w tym względzie. Zakładając jednak, że słuszna dobrze jest pamiętać że upamiętnia ona strażnika królewskiego Haynego, a nie na przykład pachciarza o nazwisku Chajn mającego tam karczmę. Na przykład.

Co do wiedzy, to na pewno istnieją ludzie ją posiadający, jednakże jakże nam, maluczkim, ocenić z zupełną pewnością którzy ze sprzedających ją nam, a mówiących iż tę wiedzę posiadają ją rzeczywiście nam przekazują, a którzy jedynie mówią to o czym być może są przekonani, ale co niekoniecznie jest zupełnie prawdziwe?

oto Palimpsest

Dziękuję za poprawienie, kamień z serca

bałem się, że czegoś nie widzę, że sam poprawiłem i nie pamiętam czyli że przyszedł wujek Alzheimer. Przypomniał mi się kawał

przychodzi facet do lekarza, lekarz mówi
- mam złe wiadomości, jest pan chory na raka i Alzheimera
na co pacjent
- och, jak to dobrze, że nie mam raka!

Co do wiedzy, jeżeli już podchodzi Pan do tematu tak relatywnie to może i w temacie Stalina, komunizmu, Kościoła nie mówiąc o PRL-u istnieje tylko garstka ludzi posiadających rzeczywista wiedzę? Cała reszta, jak Pan słusznie zauważył, to tylko zbitka ludzkich przekonań, dobrych chęci, uprzedzeń zabełtanych wielostronną wszechobecną propagandą. Coś w tym jest, świat to jedynie odcienie szarości,

pozdrawiam,
Palimpsest

oto Krzych Adam

Drobiazg, nie ma za co.

Przykro mi, że znalazł Pan jakiś relatywizm w tym co napisałem. Nie taka byla moja intencja. Moim zdaniem prawda istnieje obiektywnie, czasem tylko jest dla nas zakryta.

Na przykładzie np "Burego" na Podlasiu, czy "Ognia" na Podhalu mogę jedynie stwierdzić na pewno, że tacy jak oni byli w naszej historii postaciami tragicznymi, tak jak wszyscy pozostali Żołnierze Wyklęci byli takimi postaciami. I to jest jedyna rzecz, którą wiem na pewno. Co do oceny ich poszczególnych działań już pewności nie mam, więc wstrzymuję się od wyrokowania: "bohater", czy "zbrodniarz".

Biel i czerń są rzeczywiste. Szarość wynika z ograniczoności naszej percepcji.

Obszary do których Pan się odniósł: "Stalin, komunizm, Kościół, nie mówiąc o PRL-u" są do tego moim zdaniem nieporównywalne. Nasz zakres wiedzy jest znacznie większy w ich zakresie. Zatem i obraz jest klarowniejszy.

Również pozdrawiam.
KAR

oto Palimpsest

Już po marszu, z obawy o bezpieczeństwo uczestników

przeniesiono prawosławne nabożeństwo, nie w tym rzecz. Dowiedziałem się przy tej okazji, że IPN rozpatrywał działalność "Burego" w kategoriach zbrodni ludobójstwa. Oczywiście nie w mediach prawicowych, te w co nie wątpię nie kłamią, ale czasami ulegają słabostce oszczędnego gospodarowania prawdą.

Spośród wszystkich wymienionych powyżej motywów, które determinowały działania „Burego” i części jego podwładnych, czynnikiem łączącym było skierowanie działania przeciwko określonej grupie osób, które łączyła więź oparta na wyznaniu prawosławnym i związanym z tym określaniu przynależności tej grupy osób do narodowości białoruskiej. Reasumując zabójstwa, i usiłowania zabójstwa tych osób należy rozpatrywać jako zmierzające do wyniszczenia części tej grupy narodowej i religijnej, a zatem należące do zbrodni ludobójstwa, wchodzących do kategorii zbrodni przeciwko ludzkości.

http://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/9989,In...

W obliczu tak sumiennej i drobiazgowej pracy historyków łatwiej przychylić się ku wersji "lewackiej" lub nacjonalistycznej. Trzeba tylko chcieć. A, i odłożyć na półkę własne słabości, one tylko oddalają od prawdziwej czerni i bieli.

pozdrawiam,
Palimpsest

oto Krzych Adam

Zgadza się.

Aby się przychylić wystarczy tylko chcieć. Ja przychylać się nie będę do żadnej wersji w tym względzie. Przychylanie się w nadziei lepszego rozróznienia w szarości czerni od bieli jest dobre dla krótkowidzów. Ja jestem dalekowidzem. Serio, aby czytać gazetę bez okularów mam za krótkie ręce.

oto Palimpsest

Nadwzrocznosć to wada upośledzająca zdrowe widzenie,

może dlatego ma Pan nagłe kłopoty z jasnym powiedzeniem tak tak, nie nie? Zadziwiające są u Pana etapy remisji i progresji choroby w zależności od obserwowanego obiektu.

oto Krzych Adam

Podwójne nieporozumienie.

Moja dalekowzroczność (która pojawiła się z wiekiem) pozwala mi rozróżnić już z odległości tylko nieco wiekszej niż długość mych rąk które z rzeczy wydających się szarymi z mniejszej odległości są rzeczywiście szare, a które wydawały się takimi tylko ze względu na to że było to wynikiem zlewania się czerni i bieli.

Cieszę się iż wie Pan że należy mówić tak tak, nie nie. Mam nadzieję że stara się pan stosować to sam i że postara się stosować właściwie. Otóż błędem jest mówienie w ten sposób, gdy się nie wie. Wówczas można złamać zasadę jeszcze wyższą, bo jedno z przykazań. Dziewiąte w pojmowaniu prawosławnych i wyznawców innych odmian wschodniego chrześcijaństwa a także dla żydów i większości protestantów, ósme dla katolików i luteran.

oto ratiofides

Zastanawiające, że w tak

Zastanawiające, że w tak długiej dyskusji brak niemal zupełnie odniesień do sprawy poruszonej przez posła Winnickiego czyli UPA. Temat ŻW nie budziłby pewnie dziś aż takich kontrowersji, gdyby nie próbowano rehabilitować banderowskiego ludobójstwa narracją o wspólnej jakoby walce pobratymczych narodów itp. To jest problem kluczowy i wymaga jasnego postawienia sprawy:
1. Żołnierzom, którzy wobec ubeckich represji i opresji podjęli walkę należy się pamięć - są wśród tych którzy walczyli o Polskę i ginęli z Jej powodu. Zasadność ich walki to temat osobny. Skoro dziś kwestionuje się zasadność Wojny Obronnej w '39r. to widać można już niestety u nas zakwestionować sens każdej walki.
2. Między OUN/UPA i polskimi ŻW jest zasadnicza różnica: żadne ludobójcze ideologie, zbrodnicze plany i organizacje nie kierowały NIGDY działaniami polskich partyzantów.
3. Wszelkie akty przemocy (też odwetu), zbrodnie popełniane bez względu na motywacje i przekonania sprawców muszą zostać osądzone wedle win i odpowiedzialności poszczególnych osób, dowódców.
4. Nie wolno mylić zbrodniczych ideologii, ludobójczych planów, struktur i organizacji z przypadkami indywidualnie motywowanych, samowolnie przeprowadzonych najgorszych nawet zbrodni.

Prosiłbym zwracać na to uwagę, bo tezy o "podobieństwie" UPA i ŻW trafiały się kiedyś w dyskusjach(!) - i rzecz ciekawa, wielu głosów protestu jakoś nie było(?!)... a chyba powinny być przynajmniej wyrazy zdziwienia?

oto sir Galahad

Sorry, ale tu nikt nie

Sorry, ale tu nikt nie kwestionuje walki w obronie Polski przed Niemcami. Skoro na nas napadli należało się bronić. Kwestionowana jest - przynajmniej ja to robię - błędna polityka, która doprowadziła nas do sytuacji bez wyjścia. Co do reszty w zasadzie zgoda.

oto Krzych Adam

Hmmm.

Kwestionowana jest - przynajmniej ja to robię - błędna polityka, która doprowadziła nas do sytuacji bez wyjścia.

Jak najbardziej prawda. Sytuacja była bez wyjścia, w tym ma Pan rację.

Ma Pan rację także mówiąc o tym co Pan kwestionuje. Rzeczywiście stara się Pan przekierować temat z prześladowań komunistycznych na terenie Polski na inne wątki.

oto ratiofides

Nie miejsce tu raczej na

Nie miejsce tu raczej na omawianie innej dyskusji i nie chciałbym też powtarzać argumentów. Niezbyt też liczę że Pana przekonam, ale... w TV przypomniano właśnie film Dolina Issy. Obejrzałem fragment (z ciekawości po tylu latach) i zwróciły moją uwagę słowa litewskiego nacjonalisty o złej Polsce. Litwin wspomina historię, że Wielki Książę mógł przecież pójść z Krzyżakami przeciw Polakom, zamiast z Polakami przeciw Krzyżakom... i teoretycznie mogło tak być, tyle że wtedy (czego film Konwickiego już nie dopowiada) Litwini podzieliliby los Prusów. To taki przykład, jak w alternatywnej historii (nie tylko u nas) rozmazuje się kontekst, czas i geografia. Ewentualnie do refleksji.
PS. Filmu osobiście nie polecam, choć realia "Litwy kowieńskiej" zarysowane ciekawie.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.