Doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa rezygnuje z powodu kontaktów z Rosją

Michael Flynn, doradca prezydenta Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego zrezygnował z tej funkcji. Przyczyną był wyciek e-maili wywiadowczych, w których była informacja o większym zakresie rozmów z Rosjanami przez Flynna niż to deklarowano. Według nich Flynn miał dawać nadzieję Rosjanom na zniesienie sankcji.

W liście rezygnacyjnym zadeklarował że przypadkowo źle poinformował wiceprezydenta o swoich kontaktach z ambasadorem Rosji dotyczących sankcji w grudniu przed rozpoczęciem kadencji prezydenta.

Biały Dom miał być wcześniej ostrzegany, że generał Flynn może być obiektem szantażu ze strony Rosji.

Ważne wydarzenie?: 

Twoja ocena: brak
1
Ogólna ocena: 1 (1 głos)

Tematy: 

Dyskusja

oto Eowina

W USA trwa walka polityczna. Trump wygrał wybory, ale

społeczeństwo jest podzielone, więc odbywa się szukanie powodu, aby pozbyć się prezydenta.
Generał Flynn rzekomo już w czasie wyborów dyskutował z rosyjskim ambasadorem o zniesieniu sankcji, potem wprowadził w błąd wiceprezydenta, więc teraz podał się do dymisji. Demokraci chcą komisji aby sprawę zbadać.

oto chłop jag

Doradca Trumpa ds.

Doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa rezygnuje z powodu kontaktów z Rosją

Co na to Trump?

że generał Flynn może być obiektem szantażu ze strony Rosji.

Wychodzi na to, że tamtejsi pupile szatana nie mają czym szantażować owego generała - więc noga, d**a, brama - tołażysze.
Wniosek?
Trump też jest tylko dekoracja tzw. demokratury - tołażysze.

oto Krzych Adam

Nawet w JOW decyduje żelazne prawo oligarchii.

Ależ oczywiście. Nie pamiętam, żeby którykolwiek zwolennik JOW-ów zachwalał na tym forum system FPTP dla wyborów do Sejmu twierdząc, że z tym systemem poradzimy sobie z tzw. "pupilami szatana". Przy tym systemie nie jest jednakowoż prawdopodobne by był możliwy w takich rozmiarach neokolonializm jakiego doświadcza gospodarka Polski, jak również tak silny chwyt za gardło jaki wywiera na historyczny naród polski w sferze politycznej wspólnota rozbójnicza, występująca w kilku hordach wzajemnie rywalizujących z sobą i starających się jedynie o względy swych zagranicznych protektorów.

oto Dubitacjusz

A ja twierdzę, że

jednakowoż jest możliwy i prawdopodobny.

oto Krzych Adam

Tak, rzeczywiście Pan tak twierdzi.

Znam te twierdzenia na temat jak działają różne typy parlamentaryzmu które Pan głosi nie od dziś. Z większością z nich się nie zgadzam.

W oparciu o obserwowalne zjawiska. Na przykład kraj w którym mieszkam, Kanada, jest w niemniejszym stopniu zagłębiem surowcowym jak Rosja i w niemniejszym stopniu jest spenetrowany przez obcy kapitał niż Polska. Jednakże w przeciwieństwie do tych dwóch krajów jest to kraj zamożny, a co dotyczy porównania z Polską, w Kanadzie miejscowe inicjatywy przedsiębiorców są hołubione, a zagraniczny kapitał w zębach przynosi i oddaje państwu kanadyjskiemu w podatkach należną część swych zysków.

Ja preferuję pogląd, że znaczny wpływ na to ma zależność posłów do parlamentu od swych wyborców nie od wodza partyjnego, a to wymusza na nich w parlamencie działanie na korzyść państwa i społeczności, nie wbrew nim. Pan oczywiście może mieć swoje własne, inne zdanie, jednakże wybaczy Pan ja pozostanę przy swoim.

oto Krzych Adam

Czy może Pani sprecyzować pytanie?

Chyba, że sama Pani formułuje sobie pytania i zaraz na nie odpowiada, więc nie oczekuje moich odpowiedzi? Proszę serio potraktować moją wątpliwość. Autentycznie nie zrozumiałem o co Pani chodzi. Bo najpierw spytała Pani jak jest w Kanadzie, a potem udzieliła mi informacji jak tu jest. Więc o co właściwie chodzi?

oto Krzych Adam

Bardzo proszę o nieco więcej dyscypliny wewnętrznej.

Bo nie trzyma się Pani tematu.

zagraniczny kapitał w zębach przynosi i oddaje państwu kanadyjskiemu w podatkach należną część swych zysków.

To stwierdzenie nie oznacza, że nie istnieją przypadki wykorzystywania "tax heavens" przez bisnesmanów kanadyjskich. Tylko że przedsiębiorstwa należące do obcego kapitału, działające na terytorium Kanady, korzystające z jej surowców i z jej siły roboczej płacą należyte podatki. Dodam, że płacą też należycie swym kanadyjskim pracownikom.

Czy mogę prosić o to by nie zaśmiecała Pani dyskusji wątkami nienależącymi do niej?

oto Krzych Adam

W tej sprawie to do p. Skanderbega proszę.

I do p. Dubitacjusza. A także do samej siebie. Po co wtyka Pani palce między drzwi?

oto Krzych Adam

Hmm?

Sądzi Pani, że lepiej niż ja wie Pani co się dzieje w Kanadzie? I wie Pani iż to są fantazje?

w Kanadzie miejscowe inicjatywy przedsiębiorców są hołubione, a zagraniczny kapitał w zębach przynosi i oddaje państwu kanadyjskiemu w podatkach należną część swych zysków.

oto Eowina

Ja wiem więcej, bo czytam jak jest z tymi podatkami.

oto Krzych Adam

A dlaczego właściwie mam udowadniać że to fałsz?

Wszak ja tylko stwierdzałem, iż przedsiębiorstwa należące do obcego kapitału, działające na terytorium Kanady, korzystające z jej surowców i z jej siły roboczej płacą na terenie Kanady należyte podatki. Do tego nijak się mają tematy poruszane przez Panią o kanadyjskich korporacjach uciekających do rajów podatkowych i o Walmarcie oszukującym amerykański urząd podatkowy.

Gdy Pani wykaże, że kapitał zagraniczny nie płaci ze swych operacji na terytorium Kanady podatków, czy nawet być może jeszcze korzysta z rządowych dotacji wtedy ja odszczekam to co powiedziałem. BTW, ja nie twierdzę, że takie praktyki nie miały miejsca w przeszłości. Pamiętam aferę kiedy General Motors kilka lat po pobraniu grubego szmalu na utrzymanie miejsc pracy w swym zakładzie produkującym Chevrolety Camaro i Pontiaki Firebird w Blainville pod Montrealem zlikwidował ten zakład i znikł jak mi się zdaje całkowicie z Kanady.

Sądzę, że potem ani rząd federalny, ani żaden z rządów prowincjonalnych nie odważył się nie tylko na dotowanie obcego kapitału ani nawet na jakiekolwiek preferencyjne traktowanie. Właśnie z obawy o to co wyborcy w następnych wyborach mogliby uczynić z jego reprezentantami, czy kandydatami na reprezentantów w parlamencie federalnym czy w legislaturach prowincjonalnych.

Przy okazji, dziękuję Pani za to że ta wymiana postów pozwoliła mi odkryć pewien polonizm w mym pojmowaniu angielskiego, o którym do tej pory nie miałem pojecia. Znając jeszcze z Polski określenie "raj podatkowy" bez przyglądania się pisowni zbyt dokładnie przyjąłem że po angielsku to jest to samo "tax heaven". Tymczasem jest inaczej. W tym idiomatycznym określeniu po angielsku używane jak to w tej chwili po raz pierwszy zdałem sobie sprawę jest słowo "haven" nie oznaczające raju czy nieba tylko przystań, czy port, albo nawet schronienie, czy miejsce azylu.

http://www.dictionary.com/browse/haven

oto Pepin Mały

miesiąc miodowy się skończył, zanim się jeszcze zaczął

Żądanie zwrotu Krymu Ukrainie jest kolejnym zimnym prysznicem, jaki się leje na głowy ludzi na Kremlu. Kreml robił sobie nadzieje, że z nową amerykańską administracją Rosja potrafi sobie ułożyć stosunki na zasadach w miarę partnerskich. Na Kremlu zapomniano jednak, że USA traktuje Rosję jak kraj przez siebie pokonany i na żadne względy Rosja ze strony Ameryki nie może liczyć. Z pewnością nie na równe traktowanie. Wiele na to wskazuje, że Waszyngton liczy na wystawienie przez Rosjan białej flagi. I widocznie ma dobre powody, żeby wierzyć, że polityka stałego nacisku na Rosję przyniesie pożądane przez Amerykę efekty.
A pomyśleć, że dopiero co pisząca tu Eowina pisała o dylematach Putina, czy wyciągnąć rękę do wyciągniętej przez Trumpa ręki, porzucając tym samym sojusz z Chinami?! Eowina doszukiwała się tej wyciągniętej ręki, której tak naprawdę nigdy nie było. Najwyraźniej Trump uważa Władimira za mięczaka, skoro składa mu takie propozycje odnośnie Krymu.
W tym wszystkim jest jeszcze jeden morał - Amerykanie głosując na Trumpa chcieli zmian sprowadzających się do poprawy poziomu życia. Wygląda na to, że współczesna amerykańska demokracja oferuje im wybór między jednym jastrzębiem a drugim. Ale ja nie jestem zwolennikiem demokracji, gdyż jest to najbardziej szkodliwa forma rządów, jaką można wymyślić.

oto Krzych Adam

To się wszystko dopiero okaże.

Nie powinno być żadnego zaskoczenia, Trump jeszcze przed objęciem stanowiska twierdził że chce rozmawiać z Putinem ale nie na jego tylko swoich własnych warunkach.

Zaś obecnie?

"President Trump has made it very clear that he expects the Russian government to de-escalate violence in the Ukraine and return Crimea," Spicer said at a daily news briefing. "At the same time, he fully expects to and wants to get along with Russia." ("Prezydent Trump uczynił to jasnym, że oczekuje, iż rząd rosyjski zdeeskaluje przemoc na Ukrainie i zwróci Krym" powiedział Spicer na konferencji prasowej dotyczącej nowości dnia. "Niezależnie od tego, w pełni oczekuje i pragnie zachowywać partnerskie stosunki z Rosją.")

To było we wtorek. A z drugiej strony?

Russia said on Wednesday it would not hand back Crimea to Ukraine or discuss the matter with foreign partners... (Rosja stwierdziła w środę, że nie zwróci Krymu Ukrainie ani nie będzie tej sprawy dyskutować z partnerami zagranicznymi...)

Bez zrywania mostów obie strony przedstawiły swe stanowiska. A co będzie, to dopiero przyszłość pokaże.

oto Eowina

Słuszna uwaga.

W USA funkcjonuje pojęcie “deep state” W języku polskim ten termin nie oddaje jednoznacznie tego samego; "państwo w głębi", może "głęboka władza", albo "ukryta władza". Termin ten oznacza władzę zakulisową, niezmienną, niezależnie jaka jest oficjalnie władza wybrana; zawsze rządzą ci sami i zawsze są te same cele. Właśnie rezygnacja Flinna, oznacza, że "deep state" przejął władzę w USA. W USA tą władzą są neokonserwatyści, Centralny Bank w połączeniu z CIA i przemysłem zbrojeniowym. A kierunki polityczne tej władzy, to wielki Izrael, dominacja $ i globalizacja. Oczywiście są to prognozy teoretykow spiskowych, jak się sprawy potoczą, trudno zgadnąć. Przewidzieć jest trudno, bo po pierwsze, Trump jest nieprzewidywalny, ale jest również po drugie, społeczeństwo amerykańskie też jest nieprzewidywalne. Tam jest wiele napięć, a jeszcze więcej broni.

Co do Rosji, to jej cele też się nie zmieniły. Jeżeli będzie jakiś nieoczekiwany i groźny ruch ze strony USA, to Rosja podpisze oficjalny układ z Chinami. W tej chwili Korea Pn. jest na muszce w związku z próbami rakiet balistycznych. Zobaczymy jak zachowają się Chiny; czy będą bronić Korei, czy wręcz przeciwnie, bo KRL uważa się, za przedłużenie Chin. W każdym razie przyszłość nie zapowiada się nudno.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.