Cała prawda o wypadku pani premier Szydło

1. Kwestie osobiste.

Wypada się cieszyć, że pani premier wyszła z tego wypadku bez większego uszczerbku na zdrowiu, choć trwa rodzaj blokady informacyjnej, co do przebiegu i skutków zdarzeń. Wypada się martwić, że oficer BOR znalazł się w takim stanie, że konieczna była operacja. Niech on i Pani Premier, jak najszybciej wracają do zdrowia i obowiązków.

2. Kontekst zdarzeń.

a) Marzec 2016 w samochodzie wiozącym prezydenta RP pęka opona. Tylko dzięki szczęściu i umiejętnościom kierowcy, nie doszło do zderzenia z innymi samochodami i barierami ochronnymi.

b) Listopad 2016 kolumna samochodów pani premier Beaty Szydło ma wypadek w Izraelu.

c) Styczeń 2017 wypadek drogowy z udziałem samochodu wiozącego ministra obrony Antoniego Macierewicza

d) Luty 2017 samochód wiozący panią premier uderza w drzewo.

3. Polityka informacyjna odnośnie tych zdarzeń.

Generalnie daje się zaobserwować ewidentne przekłamania i blokowanie informacji. Podawanie za pośrednictwem mediów informacji, że samochód BMW wiozący Panią Premier jechał z prędkością 50 km/h jest oburzające. To przysłowiowe kłamstwo w żywe oczy i wie to każdy kierowca, który widział zdjęcie "pancernego" BMW rozbitego na drzewie. Może to kłamstwo w dobrej wierze, ale to wciąż kłamanie. Kłamanie Polakom to nie jest najlepszy zwyczaj.

4. Wnioski czyli kto jest winien.

Nie należy podzielać prymitywnych ataków na rząd, sugerujących że winny jest PiS, że to fajtłapy, że nic nie potrafią. Nie należy też w żadnym razie cieszyć się z tego, że w BOR będą wreszcie zmiany.

Bezpośrednia przyczyna tych wszystkich wypadków jest zupełnie oczywista - to brak fachowości i umiejętności służb zajmujących się ochroną najważniejszych osób w państwie. Jednak znacznie ważniejszym pytaniem jest pytanie o POWÓD owego braku fachowości i umiejętności.

Powodem nie jest to, że ten czy ów był na służbie, albo nie był przeszkolony, albo się nie przyłożył, albo był najzwyczajniej słaby a mimo to, to on właśnie znalazł sobie pracę i miejsce w Bor.

Powodem są MECHANIZMY SPOŁECZNO EKONOMICZNE w Polsce. Te mechanizmy da się sprowadzić do prostego pytania: W jakim układzie jesteś? Mechanizmy awansu w Polsce i mechanizmy osiągania gratyfikacji i korzyści, za swoją podstawę mają ciągi znajomości a nie merytoryczne umiejętności ludzi. Facet jest w Bor bo kogoś zna albo ktoś go zna. Facet jest prezesem albo w radzie nadzorczej państwowej firmy, bo kogoś zna albo ktoś go zna. I tak można dalej, da capo al fine.

W Polsce umiejętności merytoryczne w zasadzie się nie liczą. Liczą się umiejętności "miękkie" czyli jak miękko się człowiek znajdzie w pewnym kręgu. Nie dotyczy to wyłącznie PiS, ale dotyczy to także PiS. Nikogo więc już nie obchodzi, jak robota będzie zrobiona, byle prasa nie napisała. Przecież to nie ma najmniejszego znaczenia czy facet będzie fachowcem czy nie. Znaczenie ma czy jest "nasz".

Aby coś zmienić, trzeba by zmienić mechanizmy awansu społecznego. Na początek w Bor. Ale tego nikt nie zrobi, bo tortu jest mało, pracy jest niewiele, za oknem bieda. Trzeba by stworzyć realny system ocen efektywności prowadzonych działań i na jego bazie w stały sposób dobierać ludzi. Pamiętam jak prezydenta Komorowskiego jakiś osobnik na Litwie z najbliższej odległości walnął jajkami. A gdyby miał broń? Gdzie był Bor?

Więc nie chodzi o to, czy PiS kogoś wyrzuci i wstawi swojego. Chodzi o to, czy zechce wprowadzić mechanizmy merytorycznej weryfikacji (opartej o efekty i analizę skutków) pracy służb. To jednak oznaczałoby utratę możliwości przydziału korzyści oraz utratę kontroli głębszej (skocz mi po hamburgera) nad jakąś tam służbą.

Marzy mi się władza, może być to PiS, która naprawdę zerwie z kolesiostwem, która postawi na dobór pod względem fachowości. Inaczej, państwo będzie dalej wyglądać jak wygląda, czyli jak to relacjonował jeden z jego wysokich urzędników: "Chuj, dupa i kamieni kupa".Owszem raz dekorowane flagami UE, raz biało-czerwonymi. Ale to tylko dekoracje.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.727275
Ogólna ocena: 4.7 (głosów: 11)

Tematy: 

Dyskusja

oto MarekA

A ja chciał bym...

dożyć chwili, aby pracujący dla państwa byli pracownikami, urzędnikami apolitycznymi, a z nadania partii myśleli najpierw o Polsce, a na drugim miejscu o partii, którą reprezentują.

Pozdrawiam.

oto kaktusnadłoni

Ja chciałbym podobnie..,

... z jedną różnicą.
Aby wybrani do władz byli zależni mandatem od wyborców w okręgu, a nie od centrali partyjnej. Wybrani powinni reprezentować wyborców, nie partię, bo to wyborcy, nie partia pracuje na ich (luksusowe, względem wyborców) utrzymanie.

oto Ireneusz

Marzyciel

z nadania partii myśleli najpierw o Polsce, a na drugim miejscu o partii, którą reprezentują.

Każdy z nich myśli o Polsce "na swój własny sposób". I problem jest więc taki, że potrzebni są ludzie nie "myślący o Polsce", ale potrzebni są ludzie myślący tak samo, jak większość Polaków. Ludzie, którzy pytają większość Polaków o to, czego oni potrzebują i jak oni rozumieją Polskę.
Pan rozumie tą "delikatną" różnicę?

oto Leszek

Ja o uprawnieniach.

W życiu "cywilnym", aby uzyskać uprawnienia np do prowadzenia autobusu, trzeba przejść długą ścieżkę zawodową podpartą szkoleniami, egzaminami, jednym słowem wielu ludzi musi się upewnić co do naszych kwalifikacji. W "służbach" jest inaczej. Tam uprawnienia NADAJE zwierzchnik. A więc, jeśli osoba zostaje przyjęta do pracy bo tatuś kogoś zna, to jeśli nawet wczoraj jeździł na wrotkach, to od dzisiaj "ma uprawnienia", bo mu je "nadano". I pozamiatane.
Nic dziwnego, że taki "ciężko wystraszony" dyletant gna przez miasto 150/h bo to jedyny sposób, aby mógł się wznieść ponad "plebs", bo "im nie wolno, a mi tak". Tak jest nie tylko w BOR. Tak jest w całej "klasie politycznej". Pełna zgoda z p.Zbyszkiem.
Czy to może się zmienić? Oczywiście, ale potrzebna jest rządowa limuzyna z trupami w środku, a do tego coraz bliżej/odpukać/.
Ps. Po co rządowe wille, skoro oni MUSZĄ gnać przez pół Polski do domu?

oto montes 12.02.2017

Po co byc fachowcem

Ja nikogo nie znałem tylko pracowałem przez blisko 20 lat w zakładzie, ale przyszła dobra zmiana, i mnie zwolnili, jak widać dla jednych "dobra zmiana" to chyba dla partyjnych przydupasów, a dla innych "spacery na świeżym powietrzu". Całe życie nie należałem do żadnych organizacji i "komuna" nawet się mną nie interesowała, tylko dała po studiach pracę i kazał abym budował sobie mieszkanie, a przyszłą "demokracja" i nawet nie wiem za co wywaliła mnie z roboty. Jak znam, sytuacje po objęciu władzy przez "dobrą zmianę" to takich jak ja są chyba tysiące.

oto Ireneusz

E tam

Zaraz wyskoczy niejaka AnnaK i udowodni, że statystyki rosną i każdemu Polakowi żyje się coraz lepiej. Pan pewnie nie Polak, w tym statystycznym "badaniu"...

oto Andrzej

W dzisiejszym stystemie

Chodzi o to, czy zechce wprowadzić mechanizmy merytorycznej weryfikacji (opartej o efekty i analizę skutków) pracy

... urzędów, instytucji, osób, służb.....

nie zmieni. Ponieważ system jest nędzny (liberalna demokracja, wersja eksportowa dla centralnej Europy zw. ustrojem postkomunistycznym), gdzie każdy, kto ma rozum, musi bronić siebie i bliskich. Pracy nie ma, dobrze płatna - dostępna tylko w systemie oporu przeciw okupantowi (tzn ja, moja rodzina, bliscy i ci, co nas nie sprzedadzą). Jak już mamy władzę, to musimy się jakoś odkuć, bronić. Najnormalniej w świecie, teraz, kurwa my! Bo zaraz wróci Platforma i trzeba będzie bidować.

Tak ten system jest ustawiony. Tak ma być, to nie wypaczenie młodej demokracji, po 28 latach, jaka ona młoda?

oto Zbyszek S

Najcelniejszy bodajże

Najcelniejszy bodajże komentarz. W systemie (tu - zbiór mechanizmów ekonomicznych i społecznych) jaki u nas jest, tylko silny, niemal bezwzględny egoizm zapewnia przetrwanie. Czy nie da się tego zaobserwować praktycznie wszędzie?

Antoine de Saint-Exupéry napisał: "Jeśli pozwolisz, by robactwo się rozmnożyło, rodzą się prawa robactwa". Ja myślę, że "Jeśli pozwolisz, by prawa robactwa zapanowały, rodzić się zacznie i mnożyć robactwo". Czy tak nie jest? Czy system ludzi w pewien sposób nie kształtuje? Nie formatuje? Nie zmienia ich?

Więc myślę, że zachodzi wzajemny związek przyczynowo skutkowy, wzajemne wzmacnianie się i napędzanie - systemu i postaw ludzkich. System kształtuje ludzi, ukształtowani ludzie budują i wzmacniają system.

Jednocześnie ludzie tracą to, co mają najcenniejszego, ja bym określił to jako człowieczeństwo. Bo być człowiekiem to właśnie wyjść poza egoizm, to zauważać drugiego. Nie jako konkurenta do wąskiego "żłobu", nie jako zagrożenia dla naszych "poglądów", nie jako rywala w wiecznej eskapadzie po "nasze", ale jako towarzysza, jako wartość dla nas, jako kogoś z kim nas coś łączy. Co? No właśnie - człowieczeństwo.

To ta łączność, otwarcie, solidarność są pierwszymi ofiarami systemu i zmian jakie w ludziach powoduje. Następne ofiary to: prawda, efektywność, sprawiedliwość i inne takie. I nagle wszystko zaczyna się rozpuszczać. I mamy sytuację jak z wiersza Zbigniewa Herberta "Potwór Pana Cogito":

trudno go opisać
wymyka się definicjom

jest jak ogromna depresja
rozciągnięta nad krajem

nie da się przebić
piórem
argumentem
włócznia

gdyby nie duszny ciężar
i śmierć którą zsyła
można by sądzić
że jest majakiem
chorobą wyobraźni

ale on jest
jest na pewno

jak czad wypełnia szczelnie
domy świątynie bazary

zatruwa studnie
niszczy budowle umysłu
pokrywa pleśnią chleb

Genialny wiersz, genialnego poety :)

Więc może przed każdym z nas leży zadanie, żeby pomimo naszych błędów, od czasu do czasu być, jak przywołany przez Herberta w pierwszym wersie jego wiersza, św. Jerzy i zrobić coś w celu ukłucia tego systemu :)

oto Andrzej

Dziękuję pięknie za tak wysoką ocenę :-)

Niektórym dane jest zgłębiać swoje jestestwo, doskonalić swoją psyche,, wznosić się na wyższe piętra świadomości. Patrzę z podziwem na takich ludzi.

Dla mnie człowiek ze swoją nieśmiertelną duszą jest przede wszystkim zależny od warunków, jakie mu stworzono. Czy to Bóg w raju, czy też po wygnaniu z niego. Nam stworzono specyficzne warunki, które są pierwszym i najważniejszym czynnikiem kształtowania zachowań. Statystycznie zachowania dużych grup ludzkich są z grubsza przewidywalne, gdy bierze się pod uwagę czynniki podstawowe, kierujące człowiekiem.

Dlatego siłą woli się z takiej sytuacji nie wyciągniemy. Trzeba zmienić siły podstawowe, które te zachowania kształtują. Czyli ramy społeczne, ustrojowe, w których działa.

oto Zbyszek S

Piszę co myślę :)

Nie chodzi (mi) o zgłębianie jestestwa i doskonalenie psyche, chodzi o bycie człowiekiem wobec ludzi. Dla mnie jeszcze plus w postaci relacji do Boga ze względu na chrześcijaństwo. To są bardzo proste i bardzo praktyczne sprawy.

Myślę, że ma Pan rację, pisząc: "Statystycznie zachowania dużych grup ludzkich są z grubsza przewidywalne, gdy bierze się pod uwagę czynniki podstawowe, kierujące człowiekiem".

A jednak jest w pańskiej wypowiedzi coś dla mnie nie do przyjęcia, choć tak często prawdziwego i możliwego do zaobserwowania: "człowiek (...) jest przede wszystkim zależny od warunków, jakie mu stworzono". To pesymistyczna myśl. No bo jak człowiek (jego postępowanie) jest po prostu zależny od warunków, to jest maszyną, automatem, to może robić, co chce i za to nie odpowiada, bo to warunki.

Ja myślę sobie, że nie da się zmienić ludzi nie zmieniając systemu, ale też nie da się zmienić systemu nie zmieniając ludzi. Bo ten, kto miałby system zmieniać musi wyjść poza jego uwarunkowania.

A człowiek, choć jest zależny od warunków, to ma tą cholerną wolną wolę i rodzącą się z tego godność, wielkość i odpowiedzialność. I od niego zależy, czy zechce człowiekiem być, czy czystą funkcją oddziaływań na niego. To jest spór, jaki się toczy w każdym człowieku. Owszem, chyba częściej wygrywa druga opcja. Trzeba to mieć na uwadze. Ale warto wierzyć w ludzi, bo wtedy wierzymy też w siebie.

oto Marek Bekier

Bardzo mi się podoba ta

Bardzo mi się podoba ta dyskusja więc do tego:

A człowiek, choć jest zależny od warunków, to ma tą cholerną wolną wolę i rodzącą się z tego godność, wielkość i odpowiedzialność.

dodam jeszcze, że człowiek (a Polak szczególnie) ma jeszcze przekorę, która ma się nijak do dobra i zła ale czasami może o czymś zdecydować.

oto Andrzej

mówimy o dwóch światach

świecie duchowym i warunkach zewnętrznych.

Duchowo możemy się rozwijać i doskonalić, niezależnie od zewnętrza, nawet w więzieniu, na zesłaniu itd.

Życie i działanie grup społecznych ogromnie zależy od tego, czy są w niewoli, czy maja własne państwo, czy reguły tego państwa tworzą reakcję obronną typu sitwa, czy promują zachowania otwarte, nastawione na rozwój. Z tym że z tym drugim nie jest tak łatwo, nie każde społeczeństwo i nie w każdym momencie może je przyjąć.

Oczywiście człowiek może się zachowywać wzorowo w każdych warunkach. Ale to święty. Masowe zachowania kształtują reguły gry. Ja nie jestem nastawiony na wnętrze (nie ciągnie mnie głębia wewnętrznej doskonałości), mnie fascynuje system zachowań społecznych, jego sterowanie i reakcje dużych grup.

Podchodzimy do tego samego zjawiska z dwóch stron. Świętego i rewolucjonisty.

oto MSzach

Zrzędzenie nad dziurawym wiadrem bo cieknie

Marzy mi się władza, może być to PiS, która naprawdę zerwie z kolesiostwem, która postawi na dobór pod względem fachowości.

Bo nie ma odpowiedzialności.
I panu autorowi pozostaje marzyć o świetlanej przyszłości skoro jak wiemy skądinąd jest pan autor zagorzałym zwolennikiem trwania obecnego systemu zwanego 'demokratycznym' kreującego bez odpowiedzialną partiokrację.

oto Paulina Kaufmann

Na początek: taki drobiazg,..

...samochód w którym uległa wypadkowi pani premier to Audi A8 a nie BMW.

Bezpośrednia przyczyna tych wszystkich wypadków jest zupełnie oczywista - to brak fachowości i umiejętności służb zajmujących się ochroną najważniejszych osób w państwie. Jednak znacznie ważniejszym pytaniem jest pytanie o POWÓD owego braku fachowości i umiejętności.
Powodem nie jest to, że ten czy ów był na służbie, albo nie był przeszkolony, albo się nie przyłożył, albo był najzwyczajniej słaby a mimo to, to on właśnie znalazł sobie pracę i miejsce w Bor.

Podobnie jak rozumiem, było/jest w wojsku stąd wypadek samolotu CASA i Tu-154 z prezydentem na pokładzie. Sami "krewni i znajomi Królika"?
Łamanie lub niestosowanie odpowiednich procedur (a czasem ich brak), brak rzeczywistej (w tym prawnej) ochrony funkcjonariusza, który odmawia wykonania polecenia aby nie łamać procedur lub prawa, luki w szkoleniu, brak jasnego kryterium kompetencji i zakresu odpowiedzialności - to tylko część problemów.
Pisanie o tym, że do BOR są przyjmowani niekompetentni nieudacznicy, którzy mają znajomości i chcą dobrze zarobić (i, wcześniej iść na emeryturę) na podstawie plotek z magla/internetu przypomina, jako żywo, komentarze o pupilach Szatana, którzy stoją za wszystkim co się w Polsce dzieje.
Takie rozumowanie, zamieniwszy pupili na ubeków i agentów KGB już zastosowano kiedy PiS tworzył koalicję z LPR i Samoobroną a "Antek Rozpylacz" dobrał się do konfitur WSI, teraz może być podobnie bo trzeba "posprzątać" po gen. Janickim (nie dość, że ubek, to jeszcze kierowca Wałęsy).
Podstawowym problemem jest jednak sposób funkcjonowania organów władzy w Polsce co jest pochodną braku doświadczeń, nieskutecznych rozwiazań systemowych i prawnych (bądź ich braku), "sobiepaństwa" polityków i ich nieprzygotowania do służby publicznej na wysokich stanowiskach oraz braku mechanizmów społecznego ostracyzmu wobec osób skompromitowanych. To nie jest bagaż "komunizmu", to jest nasz bagaż historyczny, z którym się nie walczy bo to wymagałoby wysiłku w dodatku mogłoby spowodować spadek poparcia, nie daj Bóg, przed kolejnymi wyborami.
Polska jest "państwem z dykty", to bardzo gorzka konstatacja.

oto Krzysztof M

No to napęd na dwie osie? A

No to napęd na dwie osie? A nie jak w beemkach, jedynie na tylnią?

Nie trafił pan:

Około jedna trzecia aut marki BMW sprzedawanych na świecie jest obecnie wyposażona w inteligentny napęd na 4 koła xDrive. Sukces BMW w tym segmencie jest napędzany nie tylko modelami BMW X, które cieszą się niesłabnącą popularnością, lecz również modelami z napędem na cztery koła z innych serii, od BMW serii 1 do BMW serii 7.
Źródło

oto Ireneusz

Dzięki

Czyli 2/3 byłyby napędzane na tylnią oś. W Niemczech BMW jest samochodem dla statecznego człowieka, zaś w Polsce dla szczawia popisującego się półpoślizgiem. Więc nie znam za bardzo tej marki :-)

oto Krzysztof M

Pamiętam jak prezydenta

Pamiętam jak prezydenta Komorowskiego jakiś osobnik na Litwie z najbliższej odległości walnął jajkami. A gdyby miał broń? Gdzie był Bor?

Drogi panie... BOR jest od wykonywania rozkazów. I jeśli BOR dostanie rozkaz, że VIP chce wejść w tłum i przy VIP-ie ma być tylko jeden ochroniarz, to BOR ten rozkaz wykona. I nikt tu nie będzie pytał BOR-u o zdanie, czy to jest bezpieczne.

Rząd zrobił sobie z BOR-u chłopców do bicia.

Jeśli rząd zapyta BOR, jak to, co się stało źle, zrobić dobrze, to BOR odpowie. i jeśli to się realnie - a nie medialnie - zastosuje, to takie sytuacje już się nie powtórzą.

oto kaktusnadłoni

Dlaczego Kolumna?

Z jakiej racji kolumna samochodów rządowych do przewozu jednej pani premier? Czyżby w jednym aucie wieźli panią premier, w drugim jej kapelusz a w trzecim broszki? Moim zdaniem, takie kolumny to przejaw mandarynatu.

Druga sprawa, w sobotnim DZ tak opisywali ten wypadek, cytuję fragment:

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierowca fiata seicento przepuścił pierwszy pojazd z kolumny rządowej, widząc w lusterku, że jedzie on na sygnale. Zjechał na bok ze swego pasa ruchu. Nie zauważył jednak, że za nim jadą inne pojazdy kolumny rządowej i po przepuszczeniu pierwszego pojazdu wjechał na swój pas i skręcał w lewo na skrzyżowaniu.

Z tego opisu wynika, że tylko pierwszy samochód z tej kolumny jechał na sygnale. Z mapy wynika, że tam był tylko jeden pas ruchu oddzielony podwójną ciągłą od pasa jadących z naprzeciwka. Skoro samochód wiozący premier Szydło nie jechał na sygnale, to moim zdaniem nie miał prawa wyprzedzać na podwójnej ciągłej (chyba że usłużni po wypadku na szybko przemalowali podwójną ciągłą na pojedynczą przerywaną, tak podobno z linią przerywaną pokazano w Wiadomościach TVP). Nie znam szczegółowych przepisów, ale uważam, że kierowca rządowej limuzyny jest sprawcą wypadku.

Prędkość poruszania się tej kolumny. W DZ pisze, że według policji
„wszystkie pojazdy miały się poruszać z normalną prędkością”. A potem policjanci narzekają że władza traktuje ich gorzej jak psy, odbiera przywileje za wierną służbę ancien régime. Jak mogli jechać z normalną prędkością, skoro po uderzeniu w drzewo pomimo poduszek, BOR-owik ma „poważne obrażenia nóg i miednicy, prawdopodobnie nawet złamania”.

Pan Zbyszek pisze:

Aby coś zmienić, trzeba by zmienić mechanizmy awansu społecznego.

Mnie się wydaje, że ci z awansu społecznego powinni być zależni mandatem od tych co im ten awans dali.

Gdybym ja miał kierowcę, a kierowca bez mojego wyraźnego polecenia jechałby jak wariat, to bym go zwolnił. Ale gdybym wydał polecenie, że bez względu na przepisy ma tak jechać (jak wariat), to całą winę musiałbym wziąć na siebie.

oto Ireneusz

Brawo

Kiedyś minął mnie konwój z Angela Merkel na naszej A1 i faktycznie sygnalizowane były samochody obstawy, zaś samochód Merkel był niejako "wewnątrz" kordonu, zaczerniony i cichy.

Ale gdybym wydał polecenie, że bez względu na przepisy ma tak jechać (jak wariat), to całą winę musiałbym wziąć na siebie.

Nie w państwie, gdzie odpowiedzialność stała się pustym słowem, czasem okraszonym jedynie przymiotnikiem "polityczna".

oto Ireneusz

Hmmmm. Mało pan widział

To przysłowiowe kłamstwo w żywe oczy i wie to każdy kierowca, który widział zdjęcie "pancernego" BMW rozbitego na drzewie. Może to kłamstwo w dobrej wierze, ale to wciąż kłamanie. Kłamanie Polakom to nie jest najlepszy zwyczaj.

Ja widziałem samochód owinięty dookoła drzewa, zlodowaciała droga i samochód jadący przede mną z prędkością 25-30 km/h. Samochód - kilkuletnie BMW. Nikt nie wierzył w fakt, a także w to, że kierowca po wyciągnięciu był w jednym kawałku.

oto TBM

mdłości

cytuję Zbyszek S:

3. Polityka informacyjna odnośnie tych zdarzeń.

Nudności mnie powoli napadają jak tej polityki słucham.

Dwa główne kierunki:

1. Znaleziono szeroko zakrojony spisek młodych kierowców, którzy jako grupa reakcyjna ponoszą odpowiedzialność za wypadek (jako grupę rezerwową typuje się instruktorów jazdy)

2. Za PO to dopiero było, że ho ho [tu lista], teraz to mały pikuś.

pozdrawiam szukając żołądkowej gorzkiej
TBM
ps
ponieważ od lat nie mam telewizora a tylko czasem oglądam telewizję przez internet jestem skazany na TVP.info

Nie myślałem, że kiedyś zatęsknię za TVN24 jako źródłem obiektywnych informacji :/

oto Paulina Kaufmann

Kierowca BOR-u, prowadzący pojazd z...

...nadmierną prędkością, wymijający z lewej strony, mimo podwójnej ciągłej, skręcającego prawidłowo w lewo Fiata a w następstwie uderzający w drzewo, to dla Maxa Kolonko bohater. Oczywiście, ów bohater, w ułamku sekundy sprawdził na wyświetlaczu czy kontrolka zapięcia pasów pani premiar pokazuje, że jest zapięta i spokojnie, jak to bohaterowie (ostatniej akcji, zwłaszcza) mają w zwyczaju, walnął w drzewo narażając wiezioną premier na przeciążenie rzędu 15g, jak wyliczył, przez porównanie, "Niedościgły Max". Polska potrzebuje bohaterów jak "kania dżdżu". Tylko Antoni von Tworki niezadowolony bo nie będzie mógł wydać zarządzenia o dołączeniu do każdej uroczystości wojskowej "Apelu Oświęcimskiego".

oto pioszo54

W Polsce umiejętności

W Polsce umiejętności merytoryczne w zasadzie się nie liczą. Liczą się umiejętności "miękkie" czyli jak miękko się człowiek znajdzie w pewnym kręgu.

o, to zupełnie jak w szkole;
ciekawe, czy to przypadkowa zbieżność, czy też może jednak wynikanie?

:)

oto chłop jag

Moim zdaniem - ten cykl zdarzeń drogowych

związany z rządowymi limuzynami wynika z kompletnego lekceważenia tubylców przez wspólnotę rozbójniczą - tołażysze. Wspólnota obraca atrapę Polski w kamieni kupę i pewne części ciała - jednak za ową kupę kamieni wini tubylców i jeszcze bardziej ich nienawidzi - tołażysze - a wtedy jeszcze bardziej ich strzyże i goli.
Wniosek?
Dotyczy to także słynnego TKM.

oto Janusz Sanocki

Bardzo trafny artykuł...

Bardzo trafny artykuł! Gratuluję! Kolesiostwo jest cechą naszego społeczeństwa i obawiam się, że żadne reformy w Polsce się nie udadzą.
Do tego - jeśli chodzi o serię wypadków rządowych samochodów - wg mnie przyczyną jest tu nieumiarkowane korzystanie przez rządzących z przywilejów. Ach jak pięknie jest tak gnać stówą przez skrzyżowania na czerwonym świetle!
Przecież ani Macierewicz, ani Szydło nie musieli się tak śpieszyć i wyprzedzać na skrzyżowaniach.

oto KubaG

Takie wpadki (wypadki) będą

Takie wpadki (wypadki) będą się zdarzały i staną się normą. Jeżeli rządzący mają mentalność naprutego typa z wiejskiej dyskoteki, który siada w "audi" stwierdzając "Ja nie dojadę?!"...
Przykłady: 1.Powrót polskiej delegacji z Londynu przeładowanym Embraerem (Brawo za profesjonalizm dla LOTowskiego pilota i wiieży kontroli za niedopuszczenie do startu)
2. Wymagania dla pilotów właśnie zakupywanych Gulfstreamów mających wozić naszych VIPów: 1500 godzin nalotu dla kapitana, gdy najbardziej dziadowska "tania linia" wymaga 3000!
3. Dwa tygodnie po katastrofie smoleńskiej Jak40 wiozący ministra Sikorskiego z Bydgoszczy do Warszawy startuje pomimo braku kontrolerów na wieży lotniska (zaczynali pracę godzinę później).
Przyzwyczajmy się do tego, że nasze elity niczym się nie różnią od "Kowalskiego", który wyjeżdża na wakacje samochodem z "łysymi" opinami i bez klocków hamulcowych i nie przeżywajmy kolejnych incydentów. Podobno Matka Boska wspiera tę ekipę to może do prawdziwego dramatu nie dojdzie

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.