Stanisław August Poniatowski - sentymentalny rusofil?

Polecam biografię Stanisława Augusta autorstwa Katarzyny Zienkowskiej (Ossolineum 1998, II wydanie 2004). Wbrew dawnej panslawistyczno-komunistycznej modzie autorka jest dość ostra dla Stasia, za to broni nieco tych strrrrrasznych Sasów …

Staś urodził się w 1732 roku w Wołczynie. Dziś to Białoruś. W latach 1938-1995 ruscy mieli ciało naszego króla u siebie w ZSRR. Zienkowska nie zgadza się, ze co czartorysko-poniatowskie to oświecone, a np. branickie czy potockie to zaprzaństwo, w Polsce XVIII wieku kategoria racji stanu była zupełnie niezrozumiała, i każdy magnat dbał w zasadzie jedynie o prywatę (Zienkowska 2004, s. 9). Dzieci Konstancji i Stanisława seniora Poniatowskich były chorowite, stąd rozpieszczony ocalały w dzieciństwie Staś został przytłoczony bagażem aspiracji rodziny (Zienkowska 2004, s. 10). Dopiero 16-letniego „odebrano” matce. Obiecał jej unikać alkoholu, hazardu i kobiet. Dwóch pierwszych zobowiązań dotrzymał. Mimo, że szlachta gardziła jego abstynencją alkoholową i uważała ją za śmieszną. Hrabia Yorke doradzał mu pić z szlachtą z powodów politycznych (Zienkowska 2004, s. 61).

Edukacja była chaotyczna. De Toux de Salverte, nauczył go kabalistyki.Wiedzy politycznej uczyła go raczej potem kariera dyplomaty niż preceptorzy. W 1788 roku Ignacy Potocki usunął de Toux z loży pod zarzutem szerzenia treści mistycznych (Zienkowska 2004, s. 34). W 1770 roku król Stanisław będzie próbować podporządkować swoich masonów bezpośrednio Anglii, by uniknąć młodszości masońskiej wobec Berlina, Wiednia itd.

Szlachta trzęsła wówczas wszystkim i musiała się liczyć tylko z klerem, grupującym większość ludzi wykształconych, sprawującym rząd dusz nad chłopami, niestety równie rzadko jak szlachta będącym wzorem cnót (Zienkowska 2004, s. 14). Brak porządnego wojska oznaczał brak prawdziwej modernizacji (Zienkowska 2004, s. 21). Ambasador Monti pisał w 1732 roku, że Polacy nie interesują się polityką i nie znają na niej, wolą błahe tematy, a wiedza polityczna ogranicza się do zrzędzenia na postępowanie Prus czy Rosji (Zienkowska 2004, s. 22). Polscy politycy może poza Michałem Czartoryskim, a może i z nim byli dyletantami. Ludzie naprawdę mądrzy jak Lengnich utrzymywali się z podlejszych prac np. preceptora (Zienkowska 2004, s. 26). Naruszewicz i Stanisław dzielili wspólne antyniemieckie uprzedzenia, oraz rusofilię (Zienkowska 2004, s. 27). Fatalne to było dla Polski. Po I rozbiorze Naruszewicz pisał naszą historię k pokrzepieniu serc mając ciągle złudzenia podobne do tych które tkwiły w głowie Stanisława, że Rosja tylko pozwoli na modernizację Polski, a Niemcy to wróg. Nie było to ugruntowane w etosie narodowym, bo ten jeszcze się tworzył; przykład Barzanie wzywający na pomoc mahometańskich Turków (Zienkowska 2004, s. 41).

Tymczasem rację mieli germanofile: Konarski, Kołłątaj, którzy zauważyli jak bardzo Polska jest zacofana wobec Zachodu (s. 28). Stanisław August nie rozumiał siły, podziwiano państwa silne, nawet w wieku humanitaryzmu oświeceniowego, niestety król nie widział w zasadzie nigdy armii (Zienkowska 2004, s. 45). Reformom Polski przeciwni byli wszyscy trzej zaborcy po równo, a nawet Francja (Zienkowska 2004, s. 46), Saksonia zaś była naszą jedyną, ostatnią szansą. Normalne rzeczy u Sasów uprzedzona szlachta przedstawiała jako nienormalne, bo sama była zbyt anarchiczna by wiedzieć jak działa normalne państwo, np. oskarżano Bruehla i Augusta III o frymarczenie urzędami, w czasach gdy każde normalne państwo to robiło (Zienkowska 2004, s.51). W Polsce szlacheckiej zapłatą tradycyjnie był klientelizm i lojalność a nie pieniądze. Do 1757 roku Saksonia traktowana jest w Europie znacznie poważniej niż Polska, to Polacy zaprzepaścili okazję i starali się by unia sasko-polska była jak najsłabsza (Zienkowska 2004, s. 52). August II rzekł w 1714 roku do prymasa Stanisława Szembeka:

„..Swawola wasza tak dobrze potrafiła się ukryć pod mianem miłości ojczyzny że nie tylko nie wywołuje nagany, lecz ten, kto przemawia przeciw królowi napotyka zawsze chętny posłuch i poczytywany jest za ojca ojczyzny, gdy tymczasem król uważny jest zawsze za gwałciciela praw. Ukrytym źródłem tego zachowania jest fałszywe pojęcie wolności, którego czepiają się ci, którzy nie znają prawdziwych podstaw Rzplitej… Zdarza się wszelako dość często, że ci, którzy podają się za najgorętszych obrońców tej rzekomej wolności i praw Rzplitej, starają się raczej ustanowić własną tyranię… ileż występków już przebaczyłem” (Zienkowska 2004, s. 53).

Polski absolutyzm a rebours dawał się we znaki wszystkim władcom. August III wolał nawet jak sejm nie doszedł do skutku, bo mógł pojechać wtedy do Hubertusburga na polowanie. Nawet z poparciem wybranych magnatów król niekoniecznie przeważył na sejmie. Od 1752 roku August III i Czartoryscy zaczęli się kłócić, próbował ich pogodzić Charles Hunbury Williams który doradzał stałego przedstawiciela RP w Dreźnie. Nie udało się, niezgoda zamieniła się we wrogość. Wtedy Czartoryscy wymyślili wszystkie te propagandowe bzdury których nadal się dzieci uczą o Sasach w szkołach… SAP też nie pamiętał, że większość chwytów o jakie oskarżał Bruehla i Sasa, czyniła także Familia Czartoryskich. Podobnie jak swego wuja Michała Czartoryskiego, SAP oskarżał Augusta III za zbytnią dumę. Oskarżał Sasów – Niemców o upadek literatury polskiej, trochę bez sensu, o rozwoju np. opery nie pamiętał lub pamiętać nie chciał.

Od 1753 roku Stanisław jest starostą przemyskim. Pojedynek Kazimierza Poniatowskiego z popularnym Adamem Tarłą zmniejszył niestety kredyt Poniatowskich u Czartoryskich (Zienkowska 2004, s. 69). Czartoryscy obyczajami wcale nie odbiegali specjalnie od niby zacofanych Radziwiłłów. Stanisław kochał wojaże zagraniczne, wujowie popierali go w karierze dyplomaty, także by trochę go zneutralizować. Stanisław nie zwiedza Wiednia lecz Schonbrunn, nie Paryż lecz salony. Muzyki nie lubił, ale przynajmniej nauczył się lekkiej błyskotliwej konwersacji, sztuki niedocenianej w ciągle barokowej Polsce. Poniatowski pomagał w 1752 roku i potem Charlesowi Williamsowi wciągnąć Polskę-Saksonię w orbitę brytyjsko-rosyjską (s. 84). W 1758 roku Williams, Poniatowski, Bestużew i następcy rosyjskiego tronu zostali oskarżeni o spisek przeciwko antypruskiej i antybrytyjskiej carycy Elżbiecie – niestety słusznie (Zienkowska 2004, s. 97). 11 kwietnia 1757 roku jako poseł saski wobec carycy Stanisław przemawiał gromko o pruskiej hydrze, Fryderyk II nigdy tego mu nie zapomni! (Zienkowska 2004, s. 98). Katarzyna (II) nigdy mu nie zapomni, że SAP upokorzył się przed jej znienawidzonym mężem Piotrem (III), gdy ten odkrył ich romans…

W 1752 czy 1762 roku nie było żadnej polskiej polityki zagranicznej, były tylko polskie ofiary wojen sąsiadów. W sierpniu 1762 roku Katarzyna obiecała listownie zrobić Stanisława królem Polski, bo Sas rzekomo zagraża polskim wolnościom, tak to Czartoryscy swą propagandą najpierw dali Rosji pretekst do mieszania się, a potem wprowadzili Ruskich do Polski (Zienkowska 2004, s. 103). To pierwsze uczynili niechcący, to drugie niestety z premedytacją. W tej sytuacji przybycie na pole elekcyjne Radziwiłła z jego bandą 3 tysięcy najemników jest czynem szlachetnym i zrozumiałym a nawet patriotycznym ! (Zienkowska 2004, s. 106). Stanisław nie był tym wszystkim zachwycony i zwierzył się Pierre’owi Henninowi, co dobrze o nim świadczy, ale szukanie pomocy Francji było mało realne, no i nie przekonał wujów by odstąpili od szaleńczego planu osadzenia go na tronie z pomocą Rosji (Zienkowska 2004, s. 109). Za radą Williamsa, szefem rosyjskiego rządu został Panin (caryca nie wiedziała, że był kryptoliberałem anty-absolutystą), jednak jako minister Panin wykazał się twardością. Wykorzystał antysaskie nastroje w Kurlandii by narzucić jej księcia Birona (Zienkowska 2004, s. 110). Stanisław nie chciał wyzwać Rosjan, Keyserlingk powiedział, że bez nich nie zostanie królem, były to jednak wątpliwości spóźnione.

Wejście Rosjan odroczyło tylko wojnę domową, która wybuchnie potem w formie konfederacji barskiej (Zienkowska 2004, s. 112). Bez wezwania Czratoryskich Rosjanie by nie weszli bo Katarzyna II uprawiała legalistyczny PR wobec Paryża. Na początku 1764 roku Katarzyna II zastanawiała się czy nie lepszy król z Czartoryskich, ale Pani przekonał ją, że lepiej nie zmieniać planów (Zienkowska 2004, s. 114).

Po zastraszeniu Branickiego i ucieczce Radziwiłła, SAP powinien zwołać sejm pacyfikacyjny, niestety nie zrobił tego (Zienkowska 2004, s. 119). W Polsce trwała więc stała wojna domowa właściwie do końca jego rządów. SAP powoływał się na Henryka IV i Telemacha. Chciał być oświecony, ale dopuścił na jeszcze większe ograniczenie praw mieszczan niż Sasi (Zienkowska 2004, s. 126), a Konstytucja 3 maja – krok w dobrym kierunku , została niestety zbyt szybko zniszczona przez zaborców (Zienkowska 2004, s. 127). Od 1772 i 1773 roku SAP nie dysponuje już rozdawnictwem ziem i urzędów, musi wszystko uzgadniać z Radą Nieustającą.

SAP podejrzewał, że Czartoryscy chcą go skompromitować w oczach narodu jako obcego króla opartego na ruskich bagnetach (Zienkowska 2004, s. 134). Za bardzo bał się jednak sporów by naprawdę postawić się im lub Katarzynie II. By osłabić SAP Czartoryscy pozwolili na rozhuśtanie antydysydenckich nastrojów nietolerancji (Zienkowska 2004, s. 148), kolejny pretekst dla carycy. SAP co gorsza radził carycy żądać więcej, to Polska zgodzi się na trochę, niestety efekt był inny – bunt Barzan (Zienkowska 2004, s. 168).

Gdy aresztowano Sołtyka, a Benoit odrzucił poparcie dla projektu Zamoyskiego, Czartoryscy namawiali SAP do honorowego oddania tronu, SAP nie posłuchał i grzązł dalej (Zienkowska 2004, s. 171). Magnaci bali się pomóc Barzanom w obawie przed zemstą Rosjan. SAP miał nadzieję, że klęska Barzan oduczy Polaków przesądów (marzec 1768), ci byli zdumieni, że SAP dał się podpuścić Repninowi do wojny bratobójczej (Zienkowska 2004, s. 188), Stanisław inaczej niż np. James Harris brał konfederację za bunt polityczny a nie religijny i wolał w maju 1768 roku dołączyć do Repnina i Rosjan mając nadzieję osłonić trochę Barzan przed zemstą rosyjską (Zienkowska 2004, s. 194). Jednocześnie zrzucał na Repnina winę za to, że Polacy go nienawidzą. W 1771 roku Fryderyk napisał pamflet o Barzanach (krążył w odpisach nie drukował go - Zienkowska 2004, s. 203). Widział go w świetle walk oświeconej północy z zacofanym Południem, jakoś nie zastanawiano się w Paryżu czemu jedyne na co było stać zacofane katolickie Południe to niemrawe papieskie antydysydenckie breve…

Andrzej Poniatowksi doradzał logiczny sojusz z Austrią, SAP jednak wolał Rosję (Zienkowska 2004, s. 149). Dlaczego Staś dlaczego?!?!?!? Repninowi udało się skłócić króla do reszty z wujami. Był coraz bardziej arogancki widząc, że króla dość łatwo zastraszyć i jest on łasy na pochwały, chce się podobać. W 1766 wkurzy SAP Czartoryskich promując Tyzenhauzowy obóz na Litwie, w 1780 roku skłóci Stackelberg króla z Tyzenhauzem jednym z nielicznych lojalnych potężnych ludzi króla…

W kwietniu 1765 roku SAP mieszając porządek polityczny z moralnym doradzał Rosji jak ma postępować z Prusami, choć był to sojusznik Rosji, i zwalał na Fryderyka II wszystkie winy za nieszczęścia RP (Zienkowska 2004, s. 161). Bardzo to zirytowało carycę, i jeszcze bardziej Prusy, które wiosną 1765 roku wystawiły komorę celna na Wiśle z armatami w ramach agresywnego merkantylizmu. Robił to nawet nie wbrew Polakom tylko z przekonania (Zienkowska 2004, s. 235). Teraz SAP prosił o pomoc carycę a sam przecież nabałaganił.

Niestety po zgnieceniu Barzan SAP nadal łudził się, że Katarzyna II chce dobra Polski (Zienkowska 2004, s. 209). Rosjanie mieli już innych ulubieńców jak prymasa Gabriela Podolskiego o duszy czarnej jak ziemia (Zienkowska 2004, s. 211), przewodniczącego Rady Patriotycznej. SAP protestował wobec Petersburga w sprawie postanowień sejmu 68/69 i wysłał posłów m.in. do Brytanii (Burzyńskiego Brytyjczycy przyjęli tylko dzięki staraniom Holandii!), choć zignorował potężne londyńskie lobby rosyjskie (Zienkowska 2004, s. 214). SAP liczył, że przybyły w 1771 Kasper Saldern będzie lepszy do rozmów niż Wołkoński, jednak niestety nie.

Maria Teresa Habsburg zgodziła się na udział w Rozbiorze bo bała się, że za dużo ziemi dostanie Rosja i miała klęskę głodu w Czechach (Zienkowska 2004, s. 221). Misja butnego Branickiego do Francji nic nie zmieniła, Polska prosiła o pomoc wobec kraju który nie był nawet oficjalnym sojusznikiem. SAP podpisał rozbiór. Obronił nieco PRu polskiego na łamach Gazette de Leyde, czyn szlachetny lecz spóźniony. Rejtan ukradł mu szanse na bohaterstwo, tak się może wydawać. W 1774 roku Geoffrin radziła SAP by miał więcej stanowczości niż Ludwik XV. W tym samym roku co Ludwik XV zmarł najlepszy polski polityk, którego bali się nawet rosyjscy ambasadorzy, Michał Czartoryski. SAP pocieszał się, że Jerzy III Brytyjski tez nie ma wielkiego pola manewru, ale bez sensu – Jerzy III walczył wówczas jak lew by je poszerzyć i to z sukcesem ! (Zienkowska 2004, s. 232). W 1771 i 1772 roku opłacani przez Petersburg agenci kłamali, że w SAP drzemie Gustaw III (monarchistyczny zamach stanu w Szwecji 1772 r.). W Galicji podatki podniosły się za rządów Wiednia nawet o 80% (Zienkowska 2004, s. 235). W Petersburgu powiedziano Ignacemu Potockiemu, że zajęcie terenów wokół Gdańska przez Prusy pomoże polskiej gospodarce bo uwolni inicjatywę mieszczan (Zienkowska 2004, s. 236). Ale co miał zrobić SAP bez królewszczyzn w Galicji i żup solnych?

Augusta Czratoryskiego zaborcy odsunęli od polityki komplikując mu zarządy dóbr na terenie zaborów (Zienkowska 2004, s. 239). SAP cenił jezuitów i starał się ich zagospodarować w ramach KEN (Zienkowska 2004, s. 254). Nie ma więc specjalnego zerwania między czasami oświeceniowej fali w ramach KEN, a czasami przedtem, tak samo jak między saskimi a stanisławowskimi uważa autorka. Kajetan Wegierski nie lubił SAP, nie tylko za brak uwzględnienia w obiadach czwartkowych, ale za słabą politykę. SAP nie był wspaniałomyślny i chciał mieć klakierów, nawet z Trembeckim kłócił się – choć głównie o religię (Zienkowska 2004, s. 258-262). Krasickiemu SAP nie zaufał, i nie dał mu stanowiska, więc biskup wrócił do siebie na Warmię a obiady czwartkowe zamarły.

Choć Polska miała 22 % mieszczan, jej kultura w odróżnieniu od np. pruskiej (Henri Bunschwig udowodnił, że to mieszczański a nie junkierski sposób myślenia nadawał ton w Prusach i to już od początków XVIII wieku) pozostawała szlachecka (Zienkowska 2004, s. 277) i archaiczna, mało racjonalna. Do 1776 roku SAP odzyskał część prerogatyw w Radzie Nieustającej (Zienkowska 2004, s. 282). Nawet nowoczesna szlachta jak np. Kazimierz Raczyński trwali bardziej jednak przy Rosji niż wiązali jakieś nadzieje z modernizacyjnymi planami SAP Zienkowska 2004, s. 285). W 1778 roku Stackelberg wprowadził wroga SAP Ignacego Potockiego do RN (Zienkowska 2004, s. 289). Następny sejm zrobił wolnym wbrew SAP, który chciał konfederacyjnego. W 1782 rozpuszczał plotki, że SAP maczał w palce w chorobie biskupa Sołtyka, by obsadzić na jego stanowisku swego brata Michała (Zienkowska 2004, s. 294). Znowu brano SAP za absolutystę… W 1784 roku Szczęsny Potocki pokazał swą potęgę ofiarowując wojsku 24 armaty, tylko po to by dokuczyć bezsilnemu królowi. W 1786 roku szlachta nie dopuściła do dania dostępu mieszczanom i cudzoziemcom w armii, ale nie z ksenofobii i prywaty tylko dlatego, że wojsko było małe i stanowisk mało! (Zienkowska 2004, s. 297). SAP tego niestety nie zrozumiał. Niepotrzebnie po traktacie austiacko-rosyjskim 1781 roku SAP oczarować Rosjan, za mało z kolej zrobił wobec Austriaków (s. 312). Idee fixe stawała się wspólna wojna u boku Rosji przeciw Turcji.

W 1786 roku umarł Fryderyk II, opozycja anty-stanisławowska uznała, ze to dobry moment na sojusz z Prusami, przeceniano bowiem niechęć Fryderyka II i przychylność jego następcy FW II do Polaków (s. 320). Lucchesini nie dopuścił do sojuszu, ale przynajmniej Kołłątaj rzucił wyzwanie powszechnej historiograficznej rusofili (Zienkowska 2004, s. 330); dla niego Fryderyk II pochodził od Jagiellonów (Zienkowska 2004, s. 332). SAP zaślepiła antypruskość i niechęć do Potockich, jak już kogoś usprawiedliwiał to zdrajcę niepodważalnego czyli Szczęsnego, Ignacego – patriotę nienawidził (Zienkowska 2004, s. 336). Wbrew Potockim nie przyjął we wrześniu 1790 roku rozszerzonej o mieszczan definicji narodu (Zienkowska 2004, s. 350). Zaślepiała go magnacka prywata, i popadał w drobiazgowość. Bardzo niechętnie przyznał, że pruski alians to jedyna szansa. Mimo wszystko Ignacy Potocki starał się wspierać autorytet króla w 1790 i 1791 roku (Zienkowska 2004, s. 361). Niemcewicz tworzył obraz nowego Polaka-obywatela (Zienkowska 2004, s. 367). Tylko Prusy powiadomiono szybko o konstytucji, reszta krajów musiała czekać. Dowiedziawszy się z drugiej ręki caryca była wściekła. Kołłątaj w 1 rocznice konstytucji zadbał o konieczną oprawę kościelno-państwową (Zienkowska 2004, s. 374), szkoda, że SAP nie rozumiał takich rzeczy. Ignacy Potocki został niestety źle przyjęty w Berlinie miał chociaż przy sobie list króla do Augusta Goltza z 1791 roku, inaczej dwór berliński wyparłby się wszelkich planów sojuszu z przeszłości (Zienkowska 2004, s. 379).

Pokusa Targowicy była silna, nawet Kołłątaj próbował się zabezpieczyć, choć w końcu wyemigrował (Zienkowska 2004, s. 387), nic więc dziwnego, ze uległ jej SAP. Zdradą jest popisanie II rozbioru gdy naród jeszcze walczył (Zienkowska 2004, s. 390). SAP wobec Sieversa zdystansował się wobec konstytucji 3 maja, mówił, ze mu ją narzucono (Zienkowska 2004, s. 395). Podczas powstania kościuszkowskiego doprowadził do podziałów na moderatów i radykałów (Zienkowska 2004, s. 408), nikogo tak nie bronił w życiu jak zdrajcy biskupa Ignacego Massalskiego (Zienkowska 2004, s. 410), w czerwcu 1794 roku, wpadł w panikę i wymógł na Kościuszce ewakuację biedaków ze stolicy, choć wszystkie ręce były potrzebne by bronić Warszawy, lud odpowiedział groźbami wobec jego brata – prymasa Michała (sierpień 1794). 6 listopada 1794 roku Tomasz Wawrzecki zgodził się na negocjacje pokojowe pod wpływem kapitulanctwa króla i magistratu (Zienkowska 2004, s. 416). Po zgnieceniu insurekcji SAP małodusznie wyżywał się na Kołłątaju za wszystkie niepowodzenia (Zienkowska 2004, s. 418).
Ocena SAP autorki jest więc surowa. Nawet Talleyrand nie akceptował wprowadzania obcych wojsk do kraju (Zienkowska 2004, s. 424). Czy rację miał Potiomkin uważając, że SAP pożąda tylko wygód i spokoju? Co ciekawe Potiomkin nawet lubił króla, ale nie uważał go za prawdziwego męża stanu i polityka… Polecam lekturę!

Piotr Napierała

zajmuje się myślą polityczną oświecenia i jego przeciwników oraz dyplomacją Francji i Anglii XVIII wieku, kwestiami związanymi z ustrojem państw w tej epoce. Miłośnik muzyki baroku i renesansu, a także jazzu, muzyki narodowej i ludowej.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
2.375
Ogólna ocena: 2.4 (głosów: 8)

Tematy: 

Dyskusja

oto Dubitacjusz

Nowa historiografia wyraża zapotrzebowanie na germanofilię,

mimo iż to Prusy (a nie Rosja) w 1772 i 1792 były zainteresowane rozbiorem. Jedyną szansą na zachowanie integralności było trwanie przy Rosji.

oto Dubitacjusz

A lepiej wierzyć histErykom z RP, którzy nienawidzą Rosji?

Od elekcji Poniatowskiego cała Rzplita była protektoratem rosyjskim. Nonsensem było oddawanie jej kawałków.
Oczywiście, prawdą jest, że Rosja w sprawie dysydenckiej grała na konflikt między królem i szlachtą, aby zachować pozycję protektora.

Jedyną realistyczną drogą było stopniowe naprawianie zapuszczonego za czasów saskich państwa, tak jak to robił król Stanisław po 1772.

oto Skanderbeg

Geneza upadku była trochę wcześniejsza.

Wolna elekcja, liberum veto, wojny (zwłaszcza potop). August II otrzymał już państwo padające (czyli zapuszczone).
W ogóle, błędem było zaangażowanie się we wschodnie zadymy, ale to jeszcze wcześniej. Zamiast budować naszą siłę na bazie Wielkopolski, Śląska, Pomorza, ruszyliśmy na Wschód. Trochę daleko już odbiegam, niemniej.

oto Dubitacjusz

To prawda, że przyczyną były ustrój republikański niewydolny

ze względu na brak propaństwowego myślenia u szlachty. Tym niemniej, można było:

  1. wpędzić kraj w wojnę i drugi potop szwedzki (zapomniany, bo nie miał swego Sienkiewicza), jak pierwszy Wettyn
  2. nic nie robić poza obżeraniem się, jak drugi Wettyn
  3. stopniowo naprawiać kraj jak Stanisław Poniatowski

Z niezrozumiałych przyczyn (germanofilia, rusofobia?) doktor Napierała zachwala dwie pierwsze opcje.

oto YogiBeer

Doktor Napierała ma zerową wiedzę

Doktor Napierała ma zerową wiedzę o tym, o czym się wypowiada.
http://www.prawica.net/6523#comment-83826

Oczywiście że Poniatowski był o niebo lepszym królem niż Sasi. To był inteligentny człowiek, który został kapitanem okrętu, na którym połamano koło sterowe, a załoga wolała mu złorzeczyć, niż wiosłować pod jego komendą, żeby ominąć rafy.
Jeśli ma Pan czas, polecam książkę Stanisław August Stanisława Mackiewicza. Są lepsze opracowania, ale ta książeczka cieszy się u mnie dużym sentymentem. Napisana lekko, przyjemnie się czyta, w przeciwieństwie do niektórych monografii pisanych z zacidęciem akademickim.

oto Skanderbeg

Pierwszy Wettyn jednak miał plany absolutystyczne

To wiele by zmieniło, ale szlachta nie chciała tracić swobód. Unia polsko-saska była całkiem sensownym pomysłem. Z tym, że niewykorzystanym.
A z jakich przyczyn dr Napierała jest germanofilem i rusofobem? Bo taka moda, bo ktoś płaci?
Chociaż nawet płacenie nie musi oznaczać ignorancji.
Na studiach miałem zajęcia z doktorem Ruchniewiczem (ten od Pojednania, a teraz już profesor). Zagorzały germanofil, ale przynajmniej pozwalał na polemiki na zajęciach. On był wprost niemiecki agentem wpływu, ale pozwalał się ze sobą nie zgadzać i nawet pozwoliłem sobie na plemikę na egzaminie z metodologii badań historycznych. Powiedział, że się ze mną nie zgadzam, ale że mam argumenty, to piątkę dostanę. Trochę odbiegnę, ale czołowy banderofil Kazimierz Wóycicki (ten pajac, który uważa, że Szuchewycz powinien być też idolem Polaków) i rusofob, całe niemal dorosłe życie na kasie niemieckiej leciał. Różne stypendia, granty. Może i Napierała się na to załapał?
Doktor Napierała postuluje, aby odrzucić historyczne teksty sprzed 1990 roku. Wie co robi. Przed 1990 rokiem, taki arogancki ignorant, nie zostałby doktorem nauk humanistycznych. Kiedyś jednak wymagano jakiegoś poziomu. Lepiej niech postuluje, aby nie czytać niczego z XX wieku, bo potem dopiero zaczął być widoczny spadek poziomu humanistyki (świadomie upraszczam). Wcześniej kariery by nie robił. Bo proszę porównać wiedzę (czy "wiedzę) Napierały , a wiedzę Wielomskiego sprzed dekady.

oto YogiBeer

W pełni się zgadzam z Pana opinią

W pełni się zgadzam z Pana oceną. Kiedy przeczytałem stek bredni okraszony dezawuacją pracy trzech pokoleń historyków zatrzęsło mną:

Piotr Napierała napisał:
"...Jedyną szansą na zachowanie integralności było trwanie przy Rosji..." jedyną szansą była AUSTRIA, Maria Teresa miała najwięcej skrupułów przy rozbiorze. Rosja oddała nieco poslkich terenów by ukraść większość, To ROSJA była główna inicjatorką rozbiorów, Prusacy w osobie ks. Henryka Pruskiego nie wierzyli własnemu szczęściu jak im to zaproponowała.
Naprawdę poczytajcie Panowie coś napisanego po 1990 r. :) Pozdrawiam
http://prawica.net/6523#comment-83801

Pierwsze pokolenie historyków w PRL to ludzie, którzy rozpoczęli pracę naukową jeszcze w II RP. Do 1989 wykształcili jeszcze dwa pokolenia, które w obszarach nieskażonych historią najnowszą wykazywały się przyzwoitym warsztatem i uczciwością badawczą.
37 lat po rewolucji "solidurnościowej" mamy do czynienia z inwazją jej hunwejbinów. Niestety z nieprzystającymi do mentalności politruka tytułami naukowymi i pozbawionych elementarnej uczciwości i rzetelności. To jest katastrofa polskiej humanistyki.

oto YogiBeer

To ja wrzucę historyka z lat '30 XX w.

Myślą Piotra Wielkiego i ostatnich Romanowów było, aby opanować całą Polskę i objąć ten kraj wyłącznie w sferę swoich wpływów, nie dzieląc się z nikim ani piędzi ziemi. Dopiero gdy na tron rosyjski wstąpiła Niemka, Katarzyna II, myśl rozbioru, która swego czasu wylęgła się w głowach niemieckich, zwyciężyła w Petersburgu. Pierwszy ten plan knuły teraz właściwie Prusy, a nie była mu przeciwna i Austria, choć każda z tych potęg oglądała się na pozwolenie Rosji. Co do Austrii, to ona od roku 1764, t.j.od wyboru wrogiego jej kandydata , Poniatowskiego, na króla, przez lat ośm, t.j. do r. 1772, dawała schronienie konfederatom, ale przeciwna była odrodzeniu Polski. Minister Marii Teresy Kaunitz już w r. 1768 ofiarował Fryderykowi II Prusy królewskie, Fryderyk II zaś, zabrawszy ostatnio Austrii Śląsk, chciał połączyć Brandenburgię z odległymi Prusami wschodnimi, a zarazem skrócić linię pomiędzy Królewcem a Wrocławiem. Zaproponował tedy w Petersburgu rozbiór Polski, ale gdy usłyszał, że dostałby tylko Warmię, zaczął kokietować Józefa II, syna Marii Teresy, wykazując, że bezpieczniej będzie dla Austrii, gdy Rosja zajmie część Polski, niż gdyby zajęła Mołdawię, Multany czy inną część Bałkańskiego półwyspu. Austria i Prusy, zazdrosne o zwycięstwo Rosji nad Turcją, zbliżały się coraz bardziej ku sobie. W końcu sama Katarzyna, urażona zachowaniem Poniatowskiego uznała, że musi im dać jakieś odczepne.
Konfederacja barska, mimo doczesnych klęsk pokazała taką żywotność narodu polskiego, że Rosja musiała uznać się za za słabą by mogłą całą Polskę pokonać i pochłonąć (uwaga YogiBeer: 20 tys. korpus rosyjski bił konfederatów jak chciał i gdzie chciał, I RP była rozdarta de facto wojną domową i można było z nią zrobić co się chciało, gdyby nie osłabienie Rosji wojną z Turcją). Dla jednego za wiele! Tymczasem w walce z konfederatami armie nieprzyjacielskie okupowały już wielkie obszary Polski i to znacznie wcześniej, niż zawarto układy podziałowe. Wszakże wojska rosyjskie już w 1767 r. hulały po całej Polsce, a za ich przykładem Austria na wiosnę 1769 okupowała Spisz pod pozorem zabezpieczenia tych ziem przed wkroczeniem konfederatów, a w połowie 1770 r. zajęła Sącz, Nowy Targ i Czorsztyn. Austria anektowała je jako ziemie rzekomo dawniej węgierskie - wprowadziłą żołnierzy niemieckich i węgierskich, a Węgier radca Torok "administrator" zażądał od szlachty, aby uznała Marię Teresę za swoją królową (w r. 1770). Również i wojska pruskie stopniowo odcinały Pomorze wraz z kawałkiem Wielkopolski. W jesieni 1770 r. brat Fryderyka II, ks. Henryk, podążywszy do Petersburga, przedstawił tam projekt rozbioru i zdołał obalić projekt Panina, program protektoratu nad całą Polską, a poprzeć projekt Czernyszewów, pocięcia Polski na kawały i zabrania na rzecz Rosji Białorusi. Wobec upadku konfederacji barskiej rósł apetyt sąsiadów, którzy wzięli za pretekst wspomniany napad konfederatów na Stanisława Augusta i dokonali rozboju. 6 IV 1772 Fryderyk II pisał do swojego brata Henryka "przystąpimy do komunii ciała eucharystycznego, jakim jest Polska, i jeżeli to nie będzie zbawienne dla naszych dusz, będzie z pewnością rzeczą wielką dla dobra naszych państw". Obłudna i pobożna Maria Teresa, broniąc niby całości Turcji i wolności Polski przed zachłannością Rosji, łudząc wciąż konfederatów i wciąż łzy wylewając zagarniała ziemi najwięcej. Kaunitz domagał się ziemi aż po Warszawę! Ostatecznie w roku 1772 17 lutego w Petersburgu ułożyły się Prusy z Rosją co do podziału ziem polskich, a w parę tygodni później Austria przyłączyła się do nich.

Wacław Sobieski, Dzieje Polski, wyd drugie - pośmiertne, Warszawa, wyd. Zorza, 1938, Tom II, str. 63-65

Autor mocno przesadza odnośnie siły konfederacji barskiej i "żywotności narodu polskiego", ale wspomina najważniejsze - pruską inicjatywę i projekt Panina, który trzeba było w Petersburgu OBALAĆ, tzn. był on wówczas wcielaną w życie linią polityczną Rosji.
W tym samym duchu pisze Jędrzej Giertych w swojej książce "Tysiąc lat historii polskiego narodu", wydanej na emigracji. Chwilowo nie mam pod ręką, więc nie wrzucę cytatu.

oto YogiBeer

i?

i?

oto Eowina

I...

Dopiero gdy na tron rosyjski wstąpiła Niemka,

to spełniły się marzenia ostatnich Romanowów.

oto Eowina

Tu nie ma nic do rozumienia. Wystarczy przeczytać

co Pan pisze i jest jasne, o czym Piotr Wielki i Mikołaj II Romanow intensywnie myśleli. To jest rewelacyjna wiadomość, która nie była powszechnie znana.

oto YogiBeer

Pani szanownej umyka, że

Pani szanownej umyka, że fragment, do którego się Pani odnosi nie jest mojego autorstwa. Dodatkowo tok myśli Wacława Sobieskiego wymyka się Pani zdolnościom poznawczym. Sytuacja jest beznadziejna.

oto Eowina

Szanowny Panie, może nie dorównuję Pańskim

zdolnościom poznawczym, ale nie jestem aż tak głupia, aby Pana posądzać, że był Pan świadkiem rozbiorów Polski. Zdaję sobie sprawę, że korzysta Pan, tak ja my wszyscy na PN, z opracowań historycznych.

że fragment, do którego się Pani odnosi nie jest mojego autorstwa.

To co jest w tym wszystkim interesujące, to są informacje, które Pan przyswaja i nam prezentuje, można je nazwać... "alternatywnymi faktami".

oto Piotr Napierała

chcieć sobie mogli:

"...Myślą Piotra Wielkiego i ostatnich Romanowów było, aby opanować całą Polskę i objąć ten kraj wyłącznie w sferę swoich wpływów, nie dzieląc się z nikim ani piędzi ziemi..."

a plany i tak trzeba mieć na wszelki wypadek różne. Mokswa już w XVII wieku była gotowa ze Szwedami Brandenburgią i Siedmiogrodem rozebrać Rzplitą , więc pudło :)

oto Skanderbeg

A może należy odwrócić?

Brandenburgia chciała rozebrać Rzeczpospolitą, wraz ze Szwecją, Siedmiogrodem i Bogusławem Radziwiłłem? Boże, jaką studenci wynoszą wiedzę po pańskich wykładach?

oto Piotr Napierała

to też bzdura

"...Jedyną szansą na zachowanie integralności było trwanie przy Rosji..." jedyną szansą była AUSTRIA, Maria Teresa miała najwięcej skrupułów przy rozbiorze. Rosja oddała nieco poslkich terenów by ukraść większość, To ROSJA była główna inicjatorką rozbiorów, Prusacy w osobie ks. Henryka Pruskiego nie wierzyli własnemu szczęściu jak im to zaproponowała.
Naprawdę poczytajcie Panowie coś napisanego po 1990 r. :) Pozdrawiam

oto YogiBeer

A co Pan przeczytał z pozycji

A co Pan przeczytał z pozycji opublikowanych PRZED 1990 r. na ten temat?

Dodam jeszcze, że ulega Pan złudzeniu, iż carska Rosja miała w PRL "taryfę ulgową" u historyków ... takiemu złudzeniu ulegają ludzie, którzy swoją wiedzę opierają nie na lekturach, tylko wyobrażeniach o tym, co pisano. Ponadto nawet historycy publikujący na emigracji nie odbiegali od krajowych w tych ocenach ... Czyżby długie macki służb specjalnych PRL?

Tak na marginesie, Pan zapewne nie ma pojęcia, że Austria podpisała traktat rozbiorowy jako PIERWSZA. A drogę do rozbioru umościła konfederacja barska, której patronowała Austria ...

Polityka Katarzyny i Panina zmierzała do uczynienia z I RP państwa satelickiego.

Skoro nie podobają się Panu historycy PRL, zaraz służę cytatem z książki wydanej w 1938 r w II RP ... Wtedy "komuna" chyba jeszcze nie kontrolowała publikacji historycznych ...
Oto fragment książki z 1938 r.:
http://www.prawica.net/6523#comment-83826

oto Skanderbeg

Bzdury pan głosi.

Niech pan spojrzy na mapę XVIII-wieczną. Wydaną kiedykolwiek. I może wtedy pan zrozumie, że rozbiór Polski był czynnikiem niezbędnym dla budowy potęgi pruskiej. To był wróg egzystencjalny. A Maria Teresa miała jakieś skrupuły? Żart?
W II rozbiorze zaś, Austria nie wzięła udziału, gdyż chyba miała plany przejęcia Bawarii.

oto Skanderbeg

Głosi pan bzdury kompletne.

Prusy były wrogiem egzystencjalnym. Ten nowotwór zbyt się rozrósł.
Rosja wolała zachowanie status quo a główną ideą Katarzyny było zdobycie Konstantynopola. Natomiast ziemie Rzeczypospolitej były sine qua non dla budowy potęgi pruskiej.

oto Dubitacjusz

To p. Napierała znalazł Polsce przyjaciół

Pruskiego pederastę, który pobierał haracz na Wiśle i fałszował polską monetę.
I austriacką cesarzową, która pierwsza zaczęła rozbiory zajmując Podhale, a w I rozbiorze zagarnęła najwięcej.
A czy to, że przywódcy barzan siedzieli sobie na austriackiej Słowacji nie dowodzi, kto był zainteresowany chaosem.

oto Piotr Napierała

najwięcej bo wtedy Austria należy do sojuszu z

A Fryderyk nie był pederastą to juz taka propaganda gejowska że każdy geniusz to gej coś jak o Juliuszu Cezarze który był tylko biseksem. Fryc był hetero, ale tylko wskutek nieudanej operacji po złapaniu syfa lub trypra w Saksonii nie mógł spółkować z kobietami. Stąd miał uraz do kobiet i Saksonii.
Fałszował to co znalazł w saskich mennicach polską i saską monetę
siedzieli na Słowacji i co?
Pana zapewne ukochana bratniosłowiańska Rosja jako pierwsza dała hasło do rozbiorów, uczyniła je możliwymi i tylko po to by mieć to co zostanie po 1772 dla siebie samej, nie sądziła że będzie musiala sie znowu dzielić...

oto Krzych Adam

Zdaje się, że Pan słyszał.

Ja na przykład o mordowaniu jeńców rosyjskich w kwietniu 1794 nie słyszałem. O znacznych stratach rosyjskiego garnizonu Igelstroma, o wycofujących się, czy wręcz uciekających żołnierzach zabijanych przez powstańców tak, ale nie o mordowaniu jeńców. Może Pan mnie oświecić, bo być może jestem niedoinformowany?

oto Krzych Adam

Chodziło mi o źródło.

Nie "coś koło".

oto Eowina

A ja nie mogę zrozumieć jak Królestwo Polskie mogło

nagle być rozebrane, a potem nagle stało rosyjskim protektoratem, kiedy takie były dobre rządy Sasów w Polsce. Przecież kwitnące i silne państwo jest trudno rozebrać. A może August II dostał jakąś łapówkę od zaborców?

oto Piotr Napierała

nie nie dostał. nawet więcej w 1702 roku Litwini

proponowali mu rzady absolutne nad litwa za zgodę na zerwania unii z Polską - nie zgodził się.

dopoki byla unia z Saksonia nie bylo mowy o rozbiorachbo sasi i polacy to razem 80 tys zolnierzy a potem zostalo tylko nasze smętne 20. Głupi Poniatowski nadal nie zwiekszał armii nie uznal tego za najpilniejsze

oto chłop jag

Stanisław August Poniatowski

Stanisław August Poniatowski - sentymentalny rusofil?

Był kochankiem - Katarzyny II - ano był.
Katarzyna II pomogła mu zasiąść na tronie - ano pomogła.
Wniosek?
Czy powyższe świadczy o tym, że był rusofilem?

oto Skanderbeg

A co na to lekarze?

Akurat facet szerzący rusofilię siedzi w areszcie. natomiast zwykła niemiecka agentura dostaje funkcje ministra (jak Klich). Do tego politycy z amerykańskiej szkoły liderów (świadome małe litery)

oto sir Galahad

Sojusz z Niemcami

Sojusz z Niemcami rzeczywiście się opłaca. Tylko komu? Polska stanęła przy Prusach i w 1791 roku miała z nimi i z Anglią sojusz. Po rozpoczęciu wojny z Rosją w 1792 roku ten nasz sojusznik zamiast wesprzeć Polskę zwrócił się do Katarzyny II z propozycją rozbioru albo przejmuje protektorat nad Polską. Wobec perspektywy Prus na Orszą Katarzyna przystała na rozbiór. Gdybyśmy trzymali się Rosji nie byłoby rozbiorów bo i po co. A mając scalone ziemie pod kontrolą jednego państwa łatwiej byłoby nam odzyskać pełną suwerenność.
A tak na marginesie. Gdyby nie intensywna praca u podstaw króla Stasia nie byłoby kadr, które na których później oparto się tworząc Księstwo Warszawskie i potem Królestwo Polskie. KP powstało ponieważ uparł się "zły" Rosjanin Aleksander I a "dobrzy" Niemcy to nawet dogadali się z Wielką Brytanią, Austrią i Francją, które 3 stycznia 1815 r. zawarły tajne przymierze żeby powstrzymać Aleksandra I. Do przymierza dołączyły: Bawaria, Holandia, Hanower. Do porozumienia doszło, gdy Prusy zgodziły się wziąć tylko część Saksonii, by otrzymać Toruń. Gdyby "zły" Rosjanin zrealizował swoje plany wbrew "dobrym" Niemcom to Królestwo Polskie byłoby większe o całe Wielkie Księstwo Poznańskie a potem by się zobaczyło. No ale jak ktoś uważa, że lepiej być germanizowanym niż mieć własne państwo, rząd, Sejm, Skarb, wojsko i konstytucję to ja na to już nic nie poradzę. Rusofobia jest jak miłość, z logiką nie ma nic wspólnego.

oto JJerzy

Tradycja w narodzie ...

... rzecz święta ...
Tradycyjnie ... dyskusja skupia się głównie na tym, aby ... moja prawda była najmojsza ... Wyłącznie 100% mojszości!
Co znamienne: dzieje się to w trakcie wymiany zdań pomiędzy ludźmi o dużej wiedzy ... To jak może być inaczej wśród maluczkich ...
Wszędzie ten czarno biały świat. Jak ktoś źle o PiSie, to pewnie POpapraniec, jak źle o PO, to musi być PiSior. Nic pomiędzy. W głowie nie chce się zmieścić, że ktoś może mieć niezależne poglądy i uważać, na przykład jak ja, że to dwie strony tej samej monety.
Tu też: jak źle o Ruskich, to pewnie germanofil (pomijam "grantowców", bo to patologia), jak źle o Niemcach, to musi być rusofil. No nie może być inaczej! Jakiś -fil musi być. To nic, że obiektywnie patrząc na historię, to obie strony mają na nasz teren zupełnie inny pomysł ... Dla dokopania adwersarzowi, to nawet z wroga zrobi się przyjaciela ... Całą teorię się zbuduje ... A co! Bo mojsza jest prawda! Na 100%
Ma to swą ciągłość i przełożenie na politykę współcześnie ... Bo przecież każdy, kto nie opowie się jednoznacznie za dozgonną przyjaźnią za jedną, lub drugą stroną to na pewno jakiś -fil.
Ludzie!!! Te wasze demony są skuteczniejszą podporą wrogich działań niż niejedna ... ciężka brygada ...

oto Marek Bekier

Zgadzając się z Panem pozwolę

Zgadzając się z Panem pozwolę sobie na malutkie rozwinięcie tego:

Wszędzie ten czarno biały świat. Jak ktoś źle o PiSie, to pewnie POpapraniec, jak źle o PO, to musi być PiSior. Nic pomiędzy. W głowie nie chce się zmieścić, że ktoś może mieć niezależne poglądy i uważać, na przykład jak ja, że to dwie strony tej samej monety.

A KOD i Nowoczesna są kantem tej monety :-)

oto JJerzy

Z naciskiem ...

... na słowo kant, z całą jego dwuznacznością.

oto sir Galahad

Pozwolę sobie przytoczyć

Pozwolę sobie przytoczyć opinię o królu najbardziej zainteresowanych czyli Rosjan. W roku 1795 były ambasador Rosji w Polsce Mikołaj Repnin napisał do carycy Katarzyny II.

Liczne przykłady nas utwierdziły, że ten władca stał zawsze w poprzek naszym interesom, żadne zorganizowane przeciw nam przedsięwzięcia nie obyły się bez króla i [dokonały się] pod jego głównym przewodem

oto sir Girland

Piotr Napierała kompromituje się swym wpisem!

Szanowny Panie Piotrze Napierało,

Z żalem przeczytałem Pański wpis dotyczący Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jest on nie tylko nie sprawiedliwy, ale zwyczajnie głupi, a co gorsza mija się ze zdaniem większości historyków (nie tylko tych specjalizujących się w epoce OŚWIECENIA) z Polski i świata. Co gorsza, pomija Pan obecny stan badań, a polecanie skrajnie stronniczej i wadliwej książki Zieńkowskiej woła o pusty śmiech. Jeśli chciał Pan polecić czytelnikom jakąkolwiek dobrze napisaną biografię króla to trzeba było postawić na "Ostatniego Króla Polski" Adama Zamoyskiego, który swą kongenialną książkę oparł na archiwach polskich, rosyjskich, francuskich i brytyjskich. Jest to niewątpliwie najlepsza, najbardziej wnikliwa i bezstronna biografia króla. Można też było odesłać czytelników do takich opracowań jak "Stanisław Aughust i jego Rzeczpospolita. Dramat państwa, odrodzenie narodu" (z tekstami Zofii Zielińskiej, Tadeusza Cegielskiego, Piotra Ugniewskiego, Anny Grześkowiak-Krawicz, Borysa W. Nosowa, Richarda Butterwicka-Pawlikowskiego, Jerzego Gutowskiego, Doroty Juszczak, Jerzego Koweckiego), "Stanisław August Poniatowski" Jerzego Michalskiego czy kobyłę "Gdy Europa mówiła po francusku,", którą popełnił Marco Fumaroli (jest tam długi esej o Auguście). Nie mówiąc już o klasycznej pracy Cata-Mackiewicza czy popularnej książce Zahorskiego. To, że Pan poleca książkę Zieńkowskiej świadczy nie tylko o głębokiej nieznajomości tematu (albo prowokacyjnej stronniczości), ale i braku gustu literackiego (praca Zamoyskiego to merytoryczna i językowa perełka wydana i ceniona nawet w USA).

oto Gringo

Których to konkretnie

Których to konkretnie historyków, jeśli można wiedzieć Panie Piotrze?

oto sir Girland

Ciężko o komentarz

Panie Piotrze,

Rozumiem, że do reszty wymienionych przeze mnie prac się Pan w żaden sposób nie odniesie? Nie odniesie się Pan bo ich Pan prawdopodobnie nie zna. Nie tylko ja raczyłem tu Pana skrytykować, a moje uwagi z pewnością nie zawierały inwektyw jakie Pan raczył posłać (w przypływie niemocy zapewne) pod moim adresem. Pośmiewiskiem wśród środowiska naukowego może być tylko osoba posługująca się podobnym do Pańskiego kwiecistym słownictwem.

oto sir Girland

W kwestii uzupełnienia

Nie jestem bezkrytycznym apologetą Mackiewicza, gdyż jego praca z trudem może uchodzić nawet za książkę popularnonaukową, ale jest tam kilka tez godnych uznania. Znacznie szerzej (w mym wpisie) odniosłem się do innych prac, a Pan o nich milczy. Szanowny Panie Piotrze... radzę się hamować, bo forumowy szlam, który Pan za sobą rozrzuca może się kiedyś Panu wylać na głowę. Nadal czekam na merytoryczne odniesienie się do prac jakie wymieniłem, a jeszcze raz podkreślam, uchodzą one już za kanoniczne (Zamoyski, Zahorski, Fumaroli i praca zbiorowa wydana przez oficynę Zamku Królewskiego). Przepraszam za kilka literówek jakie przytrafiły się mi w moim pierwszym poście.

oto sir Girland

Praca Zielińskiej

jest uważana za rzecz wątpliwej jakości przez większą cześć historyków zajmujących się oświeceniowym okresem, a co więcej a literacko to rzecz monotonna, mętna i pozbawiona polotu. To jedna z gorszych pozycji wydanych w słynnej serii Ossolineum, którą większość kojarzy dzięki bardzo popularnej pracy Wyrozumskiego o Kazimierzu Wielkim.

oto sir Girland

Pozwolę sobie dodać, że

niezmiernie cenię sobie Pańską współpracę z Racjonalista TV i przyznaję to szczerze. Nie mniej jednak wiele Pańskich wpisów i artykułów dotyczących pewnych aspektów historii budzi moją konsternację (na szczęście nie wszystkie). Nie podejrzewałem Pana o bycie apologetą Zieńkowskiej stąd może wynikać moje wzburzenie. Jeśli Pan przestanie szafować epitetami... to ja wycofam swoje słowa o kompromitacji. Może rozpoczniemy merytoryczną dyskusję odnośnie polecanych przeze mnie prac. Jestem gotów do ich szczegółowej analizy porównawczej i bitwy na argumenty. W każdej chwili.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.