Test dla Prawa i Sprawiedliwości

Ustawa przygotowana przez polskich aptekarzy stawia sprawę jasno:

  • jeden właściciel może mieć maksimum cztery apteki
  • właściciel musi być farmaceutą
  • na jedną aptekę nie może przypadać mniej niż trzy tysiące osób

Celem, który postawili sobie autorzy ustawy jest przede wszystkim uchronienie przed bankructwem części spośród 14,6 tysiąca aptek działających w Polsce. Chcą także zapobiec wykupowi aptek i przejmowaniu rynku polskiego – szacowanego dziś na 35 miliardów złotych rocznie – przez spółki, głównie z udziałem kapitału zagranicznego. Docelowo autorzy projektu działają więc w trosce o dochodowość branży aptekarskiej i w konsekwencji wpływy podatkowe do budżetu państwa.

Dlaczego o tym piszę? Ktoś mógłby powiedzieć – to sprawa marginalna, jedna z wielu. Otóż nie drodzy moi. Ta sprawa, jej pomyślny bądź zły finał w sejmie to test, to sprawdzian, to chwila prawdy o intencjach i deklaracjach zestawionych z faktami i czynami rządu i rządzącej większości parlamentarnej.

Dlaczego? Otóż przeciw ustawie zawiązała się koalicja „oryginalna, liczna i śliczna”. Polska gościnność i uprzejmość nakazuje, by członków koalicji wymienić poczynając od… ambasad Stanów Zjednoczonych, Izraela, Kanady. Kolejne miejsca zajmują UOKiK w osobie prezesa Marka Niechciała, Polska Agencja Inwestycji i Informacji Zagranicznych w osobie prezesa Tomasza Pisuli, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców Konfederacja Lewiatan, wicepremier Mateusz Morawiecki.

Wszyscy oni przedstawili swe racje, by nie uchwalać ustawy „apteki dla polskich aptekarzy”. Nie będę przytaczał ich uzasadnień i argumentów. Pełne są sloganów o wolnej konkurencji, braku kapitału w polskich rękach, troski o konsumenta i wizerunek Polski w oczach zagranicznych inwestorów. Mówiąc wprost „dobra zmiana” puściła i odtworzyła starą, graną od 28 lat płytę.

Polscy przeciwnicy polskich aptekarzy, by uspokoić opinię publiczną nie zawahali się nawet zaniżyć udziału kapitału zagranicznego w polskim rynku aptekarskim . Według nich wynosi on około 4%, gdy same firmy zagraniczne przyznają się do ponad 8%.

Polscy przeciwnicy nie zauważyli też, że zagraniczne firmy aptekarskie w Polsce wykazują stratę i nie płacą podatku CIT. Gdy cały obrót szacować można na dobrze ponad 30 miliardów złotych, branża aptekarska z tytułu podatku CIT zapłaciła około 30 milionów złotych (jedną tysięczną obrotu).

Dlatego całym sercem jestem z Ruchem Aptekarzy Polskich i jego założycielem Marcinem Wiśniewskim. Trzymajcie się! Dajecie znakomity przykład polskim przedsiębiorcom co oznacza: zmądrzeć, połączyć siły, zorganizować się.

A teraz okaże się, czy rząd PiS ma… to, co powinien mieć sprawne i na miejscu. Oby sprostał.

Dariusz Grabowski

Doktor Dariusz Maciej Grabowski jest Prezesem Zarządu Stowarzyszenia Klub Inteligencji Polskiej
www.klubinteligencjipolskiej.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.5
Ogólna ocena: 4.5 (głosów: 8)

Tematy: 

Dyskusja

oto MSzach

inny głos

cytuję

Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców:

Aptekarze - Naczelna Rada Aptekarska usiłuje przepchnąć przez Sejm ustawę, która zlikwiduje im konkurencje, zawód aptekarza uczyni dziedzicznym i zwiększy im zarobki poprzez ustanowienie monopolu na danym obszarze. Kto za to zapłaci? Puszkin? Nie zapłaci - pacjent! To on będzie ofiarą tej regulacji: będzie więcej płacił za postaw czerwonego sukna, który aptekarze ciągnąć będą, będzie miał dalej do apteki, do której w dodatku będzie musial chodzić częściej, bo monopolista oczywiście nie będzie czuł potrzeby utrzymywać na stanie czegokolwiek więcej niż podstawowe minimum minimorum. Gdzie indziej pójdzie? Błogosławiony brak konkurencji. Na kolana chamy, płacić!

oto Ireneusz

Oj, ta błogosławiona konkurencja

Co jest konkurencją dla sieci aptek? Druga sieć aptek, Drogi MSzachu. Trzeba być ślepym, aby nie widzieć manipulacji.
Co jest konkurencją dla sieci sklepów? Druga sieć sklepów. I nie jest prawdą, że tak naprawdę konkurują oni ceną. Nie. Przeciez już chyba wszyscy widzą, że konkurują jakością (in minus), niedoważaniem (kiedyś kostka masła to było 250 gram), zaniżaniem cen skupu!!!!.
Apteki nie zaniżą cen skupu, bo po drugiej stronie nie są mali dostawcy, a olbrzymie lobby, wielkie korporacje!
Jedynym normalnym rozwiązaniem stosowanym w świecie jest dystrybuowanie leków refundowanych oraz leków o kontrolowanej dystrybucji - na receptę - w sieci aptek kontrolowanych przez rządową agencję. W cenach urzędowych. I to jest ta część rozwiązania proponowana w wzmiankowanej ustawie. Co do leków nierefundowanych, sprzedawanych nie na receptę - to nie ma żadnego uzasadnienia do tego, aby nie mogły być sprzedawane w każdym kiosku ruchu, w cenie jaka się żywnie komukolwiek podoba. Te lekarstwa i "suplementy diety" nie wymagają ani aptekarza, ani apteki, ani żadnej regulacji. Ktoś chce się truć jadem z chilijskiej ropuchy? Droga wolna. Leczenie jednak i odtrutka z kieszeni "koszałka opałka", a nie naszej wspólnej. Tak samo renta dożywotnia, gdy delikwent przeżyje. Nie na nasz koszt.

oto baba jag

kg chleba

w jakimś tam momencie prl kosztował 4złote
dziś taki sam "objętościowy kilogram" kosztuje 3.15 i waży 0.65kg

to.że ktoś nie płaci cit o niczym nie świadczy.gdybym był udziałowcem cit i decydował ustawił bym koszty na paoziomie zerowego zysku.po co płacić nawet 15 procent ćit jak można puścić to w wynagrodzenie

oto Ireneusz

Nie komunizm

U nas ubezpieczycielem od zdrowia (płatnikiem) jest rząd, więc jako ubezpieczyciel ma obowiązek pilnować koszty oraz dystrybuować lekarstwa w systemie, który na ten cel został utworzony.
W USA jest to agencja farmaceutyczna nadzorowana przez płatników - firmy ubezpieczeniowe. Każdy koszt i każda procedura jest dziesięć razy przeglądana i liczona, uzgadniana na szczeblu krajowym.
Ostatnie słowo ma zawsze płatnik, i np. w USA bywa tak, że niektóre apteki i niektóre leki nie mają zgody na stosowanie przez jedną firmę ubezpieczeniową. Pacjent może obyć się tak zwanym "smakiem". Czy to też komunizm? A może raczej kontrola właścicielska?

oto TBM

ciemna strona aptek

Panie Ireneuszu, w małej podwarszawskiej miejscowości, w której często bywam w zasięgu 200 metrów są cztery apteki. CZTERY! Najnowszą uruchomiono z pół roku temu.

Nikt, NIKT mi nie wmówi, że one działają na zasadach rynkowych - nawet jeśli nie potrafię wskazać innych szwindli niż odsprzedaż leków finansowanych do niemieckich hurtowni.

Dystrybucja też nie wymaga tylu punktów dystrybucyjnych - zwłaszcza, że tam jest jeszcze wiele aptek.

Interwencja państwowa zawsze, zawsze powoduje patologie.

pozdrawiam
TBM

oto Ireneusz

Nie rozumiem kompletnie przytyku do mnie

Jeśli widzę w projekcie 1 apteka = 3000 ludzi, to rozumiem że ktoś to przeliczył. Skoro w małej miejscowości jest tak, że "mieszczą się" aż cztery apteki, to na pewno dzieje się albo dumping, albo pranie pieniędzy, albo po porstu projekt powyższy jest źle policzony.
Co ma jednak ta sytuacja do:

Interwencja państwowa zawsze, zawsze powoduje patologie.

Jak dla mnie, stwierdzenie nie wynika z żadnego wywodu logicznego. Jest nieco irracjonalne, choć jak najbardziej prawdziwe.
Ja, że rozwinę, jedynie piszę o tym, że jeśli jest system refundowania kosztów lekarstw dla ubezpieczonych (w Polsce dla każdego Polaka - zgodnie z Konstytucją), to obowiązkiem refundatora jest kontrolować koszty i ilość tak, aby nie było żadnej mowy o kręceniu lodów kosztem refundatora lub kosztem ludzi korzystających z części refundowanej. Czyli jeśli koszt produkcji leku to kwota x, to do niej wolno jest dodać marżę "nie większą niż" i wydać lek pacjentowi w sieci dystrybucji nadzorowanej przez refundatora. Refundator musi negocjować cenę produkcji ORAZ cenę detaliczną dla pacjenta, aby nie przekroczyć kwoty refundacji przyjętej w biznes planie. Sieć aptek leków refundowanych i leków recepturowych musi być zarządzana przez tego, kto ma obowiązek takiego kontrolowania w swoim zakresie odpowiedzialności. Finansowej i prawnej. I tyle.
Dziś tego nie ma, jest "wiara we wszechmoc ręki rynku" i widać w tej pańskiej małej miejscowości, czym to się kończy właśnie.

oto Zbyszek S

Ostro napisany, ale dość

Ostro napisany, ale dość ciekawy artykuł Pan zacytował. Chodzi w nim, jak mi się wydaje, o to, że erupcje pojedynczego i grupowego egoizmu rozrywają tkankę, jaką jest społeczeństwo.

W tej trudnej sytuacji, gdzie inni wydzierają ile mogą, pozostali też tak próbują, bo to stało się metodą życia społecznego, sposobem przetrwania i zapewnienia znośnej egzystencji. Postawy etyczne, uwzględniające dobro wspólne etc. jawią się jako głupawy ekscentryzm prowadzący do materialnego samobójstwa :)

oto Dubitacjusz

@ p. Zbyszek S. Nie zgadzam się.

Takie artykuły mają ciemną stronę napuszczania anonimowej "większości" na określone grupy społeczne. A to na górników, a to lekarzy, a to na nauczycieli, a to na rolników.

oto MSzach

Stawiać kawę na ławę nie

Stawiać kawę na ławę nie można bo prowokacyjne za nadto. Ale gębę mieć wypełnioną troskami o państwo i jednocześnie z tego państwa ciągnąc co się da bez względu na przyszłość tego państwa, na elementarną sprawiedliwość już jak najbardziej bo ta 'demokratyczna' rywalizacja nikogo nie 'napuszcza', bo przecież każdy może też rżnąć patriotycznego głupa i przynalezeć do intratnych w okradaniu bliźnich poprzez państwo grup społecznych i brać co nam się 'słusznie' należy...

oto MSzach

Postawy etyczne,

Postawy etyczne, uwzględniające dobro wspólne etc. jawią się jako głupawy ekscentryzm prowadzący do materialnego samobójstwa :)

- to nie jest nawet śmieszne bo tak jest choć wywołuje coś przypominającego uśmiech...

oto MSzach

że wszyscy (dobrej woli) się

że wszyscy (dobrej woli) się spotkamy w niebie.

No tak. Tu na ziemi powszechnie pojednać się nie sposób. Wszyscy chcą naprawiać kogoś - nikt siebie. Epidemia.

oto Mar.Jan

Jak to socjalizm rozwiązuje problemy nieznane w innych ustrojach

Przeciez wszyscy chcą, żeby leki były drogie i sprzedawane przez wielkich dostawców, którzy są w stanie spelnić panstwowe przepisy dotyczące badanie i jakości leków?

Czy może ktoś chciałby, żeby leki były sprzedawane na zasadach takich jak tania żywnośc w supermarketach: z użyciem materiałów zastepczych, np. tłuszcz palmowy zamiast masła?

Wystarczy znieśc wymóg państwowych badań i procedury dopuszczania do sprzedaż, wpuścic firmy chińskie i murzyńskie oraz domorosłych zbieraczy ziół oraz znachorów, czyli USTANOWIĆ WOLNY RYNEK leków!

A przeciez nikt nie chce wolnego rynku, nie tylko na leki...Więc dlaczego lekarstwa miałyby byc tanie i sprzedawane przez małych aptekarzy? Czy łatwiej jest przekupić małego właściciela, czy dużego?

oto Ireneusz

Jakie to dziecinne

Wystarczy znieśc wymóg państwowych badań i procedury dopuszczania do sprzedaż, wpuścic firmy chińskie i murzyńskie oraz domorosłych zbieraczy ziół oraz znachorów, czyli USTANOWIĆ WOLNY RYNEK leków!

Bla bla. A kto weźmie odpowiedzialność za sprzedaż trucizny? Sprzedaż narkotyku? Dopalaczy? Kto później ma leczyć tych, co ulegną zatruciu i na czyj koszt?
Ciekawym jest, że nawet w Bantustanie nikt nie wpadł na taki idiotyczny pomysł i wszędzie jest coś na kopyto FDA? A tutaj wrzuca dorosły człowiek takie rzeczy i nawet nikt nie zaśmieje się głupio?
Katastrofa.

oto Mar.Jan

Niech pan przeczyta jeszcze dwa razy - może zroumie

o czym napisałem.
Na wszelki wypadek wyjasniam: napisałem, że nikt nie chce wolnego rynku na leki. Wszyscy chcą, żeby leki były pod kontrolą panstwa, aby istniały specjalne procedury testów przed wpuszczeniem na rynek.
Zatem nikt nie chce, aby leki były tanie, tylko , żeby były drogie, skuteczne i bezpieczne. Najlepiej z zadanai wywiążą się wielkie koncerny farmaceutyczne, bo tylko one sa w stanie pokonać biurokratyczna mordęgę z wprowadzeniem leków na rynek i zarobic na ich sprzedaży.

Zatem: po co udawac, że chcemy walczyc z koncernami i ochraniac małych aptekarzy? Czy chodzi o to, żeby mali aptekarze byli szczęścliwi, czy żeby leki były bezpieczne i skuteczne? Aby te dwa warunki spełnić, musza byc także drogie.
Jako wyjscie omijające te warunki można wprowadzić wolny rynek leków, co bedzie skutkowało ich niskimi cenami i niesprawdzona skutecznościa oraz bezpieczństwem. Prosze głosowac, co pan wybiera?

oto Ireneusz

Zadęcie jest w słowach "proszę głosować"

Ja jestem za tym, aby urząd antymonopolowy spełniał swoje zadanie. A ustawa antytrustowa wreszcie przyjęła formę antykorporacyjną. Aby biznes, jakikolwiek który istnieje, miał zawsze i wyłącznie właściciela w osobie fizycznej. Niech tych osób fizycznych będzie nawet i tysiąc, ale tam nie ma prawa znaleźć się żadna osoba prawna. Rozumie pan coś takiego w swym "liberalizowaniu"?
Firma farmaceutyczna musi być bogata i duża, aby była w stanie udźwignąć koszty badań. Owszem. Ale w tych kosztach mogą i powinny w sposób transparentny brać udział i ubezpieczyciele, i rządy które w swych obowiązkach chcą udźwignąć koszty ochrony zdrowia. Nikt nie ma prawa bogacić się na wodzie, na powietrzu do oddychania i na pozwoleniu ludziom na ich życie (bo to sa podstawy prawa naturalnego), a więc nikt nie ma prawa BOGACIĆ się na zdrowiu ludzkim. Z tego można żyć, uczciwie żyć - tak samo jak można żyć na dostarczaniu wody do domów. Ale czerpanie z tego nieuzasadnionych zysków, monopolizowanie dostaw oraz trzymanie ludzkości pod bronią (przy pomocy "ich" rządów!!!) nie wchodzi w rachubę. Jakim prawem ktoś zabrania mi słuchać muzyki zagranej przez zespół muzyczny i nagranej przez człowieka, któremu to sie spodobało i chce się ze wszystkimi dzielić??? Prawem jedynie silniejszego i prawem monopolisty. Więc jakimże prawem ktoś zabrania skopiować drogi lek "wynaleziony" przez korporację? O ile ta kopia wykonana jest uczciwie, na podstawie wałsnych badań? Ten lek (pomysł) staje się wspólnym skarbem ludzkości. Jak woda. Jak utwór muzyczny. Prawo monopolisty musi być ukrócone.
To jest nie trzecia droga. To jest JEDYNA droga postępu, której pan nie widzi (nie chce widzieć).

oto Mar.Jan

Czy jest pan tego absolutnie pewien?

a więc nikt nie ma prawa BOGACIĆ się na zdrowiu ludzkim.

Przykładem realnym, że jednak dobrze jest się bogacic na zdrowiu ludzkim jest specjalista-lekarz potrafiący wykonywac skomplikowane operacje i ratować zycie ludzie. Jeden lekarz może wykonac określona liczbe zabiegów, niezależnie od tego ile mu płacą. Czy taki wybitny specjalista powinien pracowac za przeciętna pensje lekarza w POlsce? Czy wszyscy lekarze, również ci, którzy sa konowałami powinni zarabiac tyle samo?
Czy może jednak jest słuszne, aby wybitny specjalista, potrafiący ratowac zycie ludzkie otrzymywał znacznie wyższa płacę niż konował, po którego "leczeniu" chory nie staje się mniej chory?
Czy mając w perspektywie utratę zycia pacjent nie bedzie skłonny pójśc do lepszego lekarza oferując mu wyższa stawkę za wykonanie zabiegu, niż pójśc do złego lekarza za darmo lub przeciętna stawkę ustalona przez państwo?
A Może nalezy wprowadzić losowanie lekarza dla każdego pacjenta, aby było sprawiedliwie i wszyscy dostawali taka samą stawkę, niezależnie od umiejętności?

A co powinie zrobic taki wybitny specjalista leczący w panstwowym szpitalu w Warszawie, gdy przyjada bogaci Amerykanie i zaoferuja mu stanowisko rektora ich najlepszej akademii medycznej oraz pensję 50 razy wyższa niż polski minister zdrowia? Odrzucic z dumą (tracąć szanse pelengo rozwoju swoich umiejętności i wykształcenia calego zastępu wybitnych specjalistów), czy przyjąć ofertę i wyjechać? (problem doktora Judyma ze znanej powieści)?

Czy w ogóle słuszne jest, aby lepsi specjaliści zarabiali lepiej niz gorsi?
A jesli tak, to czy słuszne jest że ludzie dziela sie na zarabiających dużo i mało?

oto Ireneusz

Jest coś, o czym pan zapomniał

O tym, że napisałem:

Z tego można żyć, uczciwie żyć - tak samo jak można żyć na dostarczaniu wody do domów. Ale czerpanie z tego nieuzasadnionych zysków, monopolizowanie dostaw oraz trzymanie ludzkości pod bronią (przy pomocy "ich" rządów!!!) nie wchodzi w rachubę.

Ktoś, kto potrafi dokonywać rzeczy niesłychane - ceni siebie. I chwała mu za to. Jeśli jednak ODMÓWI wiedzy innym, JAK robi się te rzeczy niesłychane - wtedy łamie prawo naturalne.
Nie wszyscy będą doskonałymi chirurgami i nie wszyscy doskonali chirurdzy wyjadą do USA - gdzie płaci się więcej i ceni się chirurgów. Są też Judymowie, o ile ich ktoś nie będzie chciał zagłodzić na śmierć i wymagać cudu za darmo, kosztem własnego zdrowia.
Bo to już wtedy nie jest zgodne z prawem naturalnym, obciąża tego, kto przymusza do pracowania za darmo.

A co powinie zrobic taki wybitny specjalista leczący w panstwowym szpitalu w Warszawie, gdy przyjada bogaci Amerykanie i zaoferuja mu stanowisko rektora ich najlepszej akademii medycznej oraz pensję 50 razy wyższa niż polski minister zdrowia?

Zadając takie pytanie pokazuje pan, że nie jest w stanie zrozumieć prostego słowa pisanego. I tyle. Albo aż tyle.

oto norwid

hehe, kto weźmie?

pytanie brzmi, kto weźmie REALNY RYNEK

Ww. rynek wzięła korporacja farmaceutów. Teraz ma się to zmienić i dlatego taki raban. Oczywiście jestem przeciw ww. korporacji bo to koszmarni egoiści żerujący na ludzkim nieszczęściu. Ceny leków w śląskich aptekach o wiele wyższe niż w Czechach. Ceny leków na Podhalu czasem 2x większe niż w śląskich aptekach. Niepojęte!
Najlepsze w tym wszystkim jest to że w ramach Agendy 2000 zlikwidowano ustawowo sklepy zielarskie jakąś dekadę temu. Nie widziałem żeby wówczas korporacja farmaceutów protestowała, działała w interesie klienta/pacjenta. Wtedy chodziło o jakość i z automatu w aptekach ceny wzrosły.
Jestem wobec powyższego zwolennikiem sieci aptek, najlepiej żydowskich amerykańskich i kanadyjskich!!!!!!!! Może to w końcu nauczy rozumu egoistycznych autochtonów.

oto Ireneusz

Prawdziwy "Nowy Polak"

Jestem wobec powyższego zwolennikiem sieci aptek, najlepiej żydowskich amerykańskich i kanadyjskich!!!!!!!! Może to w końcu nauczy rozumu egoistycznych autochtonów.

I czym się różni typowy zwolennik PIS od zwolennika tych, których opluwa?

oto norwid

wszystkim

Jak już to stary Polak.
Było w jakimś wierszyku.
Jak protestowali stoczniowcy to nie protestowaliśmy bi nie jesteśmy stoczniowcami.
Jak protestowali górnicy to nie protestowaliśmy bo nie jesteśmy górnikami.
Jak protestowali zielarze to nie protestowaliśmy bo nie jesteśmy zielarzami.
Jak protestują aptekarze to nie protestujemy bo oni nas w dupie mieli.
Ot społeczeństwo - norwidowskie było nie było.
Właśnie dlatego wszelkiej maści folksdojczom wadzi 500+, bo to coś niebywałego żeby polskim dzieciom bez względu na kastę społeczną dać pieniądze.
FUJ

oto Ireneusz

Całkiem dobre pytanie

Ogólnie w interesie Polski jest, aby dokonał się punkt nr 1. W każdej dziedzinie handlu, nie tylko w aptekarstwie. Właściwie w każdej innej dziedzinie też.
Potrzebna jest nam klasa średnia. Prawdziwa. Potrafiąca akumulować majątek.
Oczywiście nie w smak to jest władzy kraju, komprandorskiego kraju.

oto Dubitacjusz

@ p. Ireneusz: w wyborze

  1. Korporacja zawodowa aptekarzy, awansująca na właścicieli i kapitalistów
  2. Sieciówki, w których aptekarze będą pracownikami najemnymi.

są dwa aspekty. Koncentracji kapitału ("sieci") i uprzywilejowania grupy zawodowej.

W każdej dziedzinie handlu, nie tylko w aptekarstwie.

To nie jest oczywiste. Pytanie, czy jesteśmy zainteresowani akumulacją kapitału w "detalu", tj. powstaniem polskiego Wal-Martu.

BTW, czy sklep w systemie franczyzowym jest polskim kapitałem (vide tekst Konrada Rękasa Polscy kupcy...z Portugalii? )? Czy faktycznie to jest pomysł na własną firmę?

oto Ireneusz

Demonizacja

Zgodnie z prawem Murphy'ego, co może pójść źle, pójdzie jeszcze gorzej od najgorszych przewidywań. Pan słowo "korporacja aptekarzy" zamienia w słowo "spisek korporacyjny" robiący w balona aptekarzy.
W projekcie jest, że farmaceuta może być właścicielem 4 aptek. Co jest w tym niezrozumiałego????
Bo ja nie rozumiem.
Nawet jeśli iluś aptekarzy odda część swoich dochodów na rzecz franczyzowania się lub na rzecz zawiązania jakiejś formy korporacji celem przeciwdziałania monopolom koncernów farmaceutycznych - co panu do tego? To ICH dochody.
Urząd antymonopolowy musi jedynie dopilnować, aby te "zjednoczenia aptek" nie zamieniły si e tak naprawdę w jedną wspólnie zarządzaną, zmonopolizowaną firmę. Wyprowadzającą zyski oraz tym samaym podatki poza nasz kraj. To chyba proste zadanie dla tylu urzędników, ilu mamy? Myślę, że nawet dałoby się połowę ich zwolnić.

oto Dubitacjusz

Komisja ds. deregulacji za odrzuceniem projektu

Komisja ds. deregulacji za odrzuceniem projektu „apteki dla aptekarza”

Komisja nadzwyczajna do spraw deregulacji opowiedziała się w środę za odrzuceniem w całości projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego, który przyznawał prawo prowadzenia aptek wyłącznie farmaceutom.

Projekt nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne, potocznie nazywany "Apteką dla aptekarza", przyznawał prawo prowadzenia aptek wyłącznie farmaceutom, ograniczał liczbę aptek posiadanych przez jeden podmiot i wprowadzał kryterium liczby mieszkańców przypadających na aptekę.

Wniosek o odrzucenie projektu w całości z sugestią skierowania go do prac w ministerstwie zdrowia i włączenia do prac nad duża nowelizacją prawa farmaceutycznego zgłosił Michał Cieślak (PiS). Zyskał poparcie większości. Poseł Cieślak został wybrany na sprawozdawcę komisji. (...)

oto Dubitacjusz

Przy okazji inny artykuł na stronie Rzepy o aptekach

o aktualnym stanie rzeczy Koncentracja aptek, czyli komu nie można wierzyć

(...) Prawo farmaceutyczne w art. 99 ust. 3 zakazuje otwierania nowych aptek przedsiębiorcy, który posiada ponad 1 proc. udziału w rynku aptek w województwie. Przepisy nic natomiast nie mówią o przejmowaniu aptek w wyniku przekształceń kapitałowych, zakupu, łączenia spółek czy fuzji. Kupując kolejne apteki, właściciel może legalnie osiągnąć udział w rynku przekraczający 1 proc. Jest to możliwe, ponieważ gdy się przejmuje aptekę posiadającą już zezwolenie, licencja przechodzi automatycznie na nowego właściciela.

Tak właśnie było w przypadku jednej z aptek w Radomsku. Podmiot, który nabył aptekę, posiadał ich więcej niż 1 proc. w województwie. W rezultacie wojewódzki inspektor farmaceutyczny stwierdził naruszenie art. 99 ust. 3 prawa farmaceutycznego i na tej podstawie odmówił przeniesienia zezwolenia. W konsekwencji NFZ odmówił wypłaty refundacji leków sprzedanych w tej aptece. Swoją decyzję uzasadnił faktem, że nie może realizować umowy z apteką, ponieważ ta na skutek decyzji wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego utraciła zezwolenie na prowadzenie działalności.

Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim uznał jednak, że refundacja powinna być wypłacona. W orzeczeniu stwierdzono, że art. 99 ust. 3 prawa farmaceutycznego nie wyłącza przejścia zezwolenia na nabywcę apteki. Przekroczenie stanu posiadania aptek ponad 1 proc. nie może być przyczyną cofnięcia zezwolenia na prowadzenie apteki. Działania inspektoratu zmierzające do egzekwowania rzekomego zakazu uznano za niezgodne z prawem, w tym z regułami rangi konstytucyjnej. W orzeczeniu stwierdzono, że prawo bardzo precyzyjnie określa, w jakich sytuacjach można stracić zezwolenie na prowadzenie apteki.

Problem 1 proc. nabrzmiewa od 2014 r., kiedy to inspektorat farmaceutyczny z całą surowością zaczął stosować art. 99 ust. 3 prawa farmaceutycznego w celu odbierania uprawnień aptekom. Zagrożonych zamknięciem zostało ponad 1,5 tys. aptek. Inspekcja sama sobie dała do ręki potężny oręż mogący wpływać na kształtowanie się rynku aptecznego w Polsce, do czego nie była uprawniona. Sprawa Cefarm kontra NFZ ma charakter precedensowy, jeśli chodzi o interpretację przepisów w tej kwestii. Należy mieć nadzieję, że zapadły wyrok powstrzyma zapędy inspekcji do odbierania zezwoleń w przypadku posiadania większej ilości aptek w województwie.

Zdaniem przedstawicieli środowiska prawniczego sąd podjął racjonalną decyzję, kończąc długą dyskusję o możliwych interpretacjach przepisów. Profesor Andrzej Kidyba z UMCS podkreślił, że uzasadnienie wyroku zawiera gruntowną i rozbudowaną krytykę postępowania inspekcji farmaceutycznej, a wyrok kładzie tamę bezprawnemu działaniu urzędników. Również profesor nauk prawnych, specjalista prawa konstytucyjnego i prawa administracyjnego Bogusław Banaszak podkreśla wagę ochrony trwałości zezwolenia na prowadzenie apteki wynikającej z zasady pewności prawa (pewności obrotu prawnego) wynikającej z Konstytucji RP.

Wyrok obnażył niezgodność z prawem działań inspektoratu farmaceutycznego. Zwłaszcza że jego nasilona działalność w kwestii 1 proc. trwa od dwóch lat. Inspekcja poświęca czas i środki publiczne na działania, które sąd uznał za bezprawne. Dzieje się to w sytuacji, gdy zjawiska na rynku aptecznym rzeczywiście szkodzące pacjentom i budżetowi państwa, niezwalczane, przybierają na sile. Dotyczy to w szczególności wywozu leków za granicę.

Problem 1 proc. powstał w wyniku poddania się przez niektórych wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych presji samorządu aptekarskiego. Korporacja aptekarzy wielokrotnie występowała o odbieranie zezwoleń swoim konkurentom na podstawie art. 99 ust. 3 prawa farmaceutycznego. W tym kontekście wyrok ma symboliczne znaczenie nie tylko dlatego, że zapadł w mieście, które było siedzibą Trybunału Głównego Koronnego. Orzeczenie sądu ukazuje miałkość argumentacji samorządu aptekarskiego, który aktualnie za pomocą ustawy usiłuje przeforsować zasadę „apteka dla aptekarza" i limit posiadania jedynie czterech aptek, co jest jednoznaczne z likwidacją konkurentów. (...)

Nawiasem mówiąc, pod tekstem redakcja zamieściła informację, że Autor jest adwokatem z Kancelarii Duraj & Reck i Partnerzy, doradza klientom z branży farmaceutycznej. Można się łatwo domyśleć, którym klientom doradza.

oto Ireneusz

I wreszcie pokazał PIS swoją twarz

Myślę, że po takim "dictum" nawet najwięksi zaślepieni miłością do PIS powinni zrozumieć, czym ten PIS naprawdę jest:

Komisja nadzwyczajna do spraw deregulacji opowiedziała się w środę za odrzuceniem w całości projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego, który przyznawał prawo prowadzenia aptek wyłącznie farmaceutom.
...
Wniosek o odrzucenie projektu w całości z sugestią skierowania go do prac w ministerstwie zdrowia i włączenia do prac nad duża nowelizacją prawa farmaceutycznego zgłosił Michał Cieślak (PiS). Zyskał poparcie większości.

Choć z drugiej strony patrząc, zaślepiony miłością pewnie zawsze powie, że to w imię wyższego dobra nie bierzemy się za uporządkowanie czegoś, wzięcie pełnej odpowiedzialności, stworzenie sieci aptek i zajęcie się dystrybucją (kontrolowaną) leków refundowanych. Dla dobra obywatela przecież zabiera mu się blisko 80 procent dochodu (ZUS, podatek, VAT i akcyzy razem włącznie), aby go "właściwie obsłużyć" :-))

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.