Pseudopatriotyczny happening radnych PiS w Gdańsku

List otwarty do Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości

Szanowny Panie Prezesie,

Jestem zbulwersowany zachowaniem członków kierowanej przez Pana partii, radnych Anny Kołakowskiej, Piotra Walentynowicza i Grzegorza Strzelczyka, którzy podczas obchodów 70. Rocznicy Powrotu Gdańska zakłócili uroczystości na cmentarzu żołnierzy radzieckich. Na akt złożenia hołdu poległym zdobywcom Gdańska odpowiadali hasłami „Precz z komuną” oraz „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

Pomijając już fakt braku wychowania i chrześcijańskiego szacunku dla zmarłych, który jest fundamentem naszej tożsamości – członkowie PiS zademonstrowali skandaliczne z punktu widzenia polskiej racji stanu poglądy i zachowania. Przypominali grupę rekonstrukcyjną niemieckiego ziomkostwa z lat 60. XX wieku.

Gdańsk, miasto, z którym związany był blisko Pański Brat, Lech Kaczyński – powrócił do Polski po ponad 170 latach w wyniku klęski Niemiec hitlerowskich. Klęska ta, czy komuś się to podoba czy nie, była im zadania przez Armię Czerwoną, będącą – tak jak walczące w tej wojnie na wszystkich frontach Wojsko Polskie – częścią wielkiej koalicji antyhitlerowskiej.

Bez zwycięstwa tej armii na froncie wschodnim, Gdańsk i polskie Ziemie Zachodnie nigdy by do nas nie wróciły. Żołnierze radzieccy, którzy polegli w walkach o Gdańsk, walczyli więc o jego przyłączenie do Polski. Kto próbuje to kwestionować, nie tylko nie zna historii, ale staje się jej fałszerzem i działa na szkodę polskich interesów narodowych.

Panie Prezesie, urządzanie pseudopatriotycznych happeningów w takim dniu i w takim miejscu, to nie tylko błąd, ale przejaw szerzącego się w Pańskiej partii antynarodowego nihilizmu, przejaw niezdolności do obiektywnego spojrzenia na polską historię, przejaw psychozy przesłaniającej rzeczywistość. Protest radnych PiS w Dniu Rocznicy Powrotu Gdańska do Macierzy uznać należy za przekroczenie granicy jakiekolwiek tolerancji dla tego typu zachowań.

Powrót Gdańska do Polski był marzeniem wielu pokoleń Polaków. Kiedy się to dokonało, nikt nie miał wątpliwości, że stała się rzecz epokowa. Nikt też nie miał wątpliwości jakie okoliczności historyczne nam to umożliwiły. Do odbudowy zniszczonego miasta, portów i zakładów przemysłowych ruszyły tysiące ludzi, z wszystkich obozów politycznych.

Symbolem ogólnonarodowego charakteru tego pospolitego ruszenia był Eugeniusz Kwiatkowski, uosabiający tradycję II Rzeczpospolitej. Nie miał on ani chwili wahania, kiedy zaproponowano mu powrót do Kraju i pracę na rzecz Polskiego Wybrzeża. Wśród takich ludzi był też inż. Witold Staniszkis, ojciec prof. Jadwigi Staniszkis, przedwojenny członek RNR „Falanga”. W moim przekonaniu „demonstracja” radnych PiS jest także szarganiem pamięci tych ludzi.

Jan Engelgard
red. naczelny tygodnika „Myśl Polska”
Warszawa, 30 marca 2015

Jan Engelgard

polski historyk, publicysta i samorządowiec.
Redaktor "Myśli Polskiej" www.mysl-polska.pl

Dyskusja

oto Zbrozło

Zgoda co do braku wychowania

Zgoda co do braku wychowania i chrześcijańskiego szacunku.
Natomiast zadziwiająca jest reszta tekstu. Czy - jeśli napada na nas bandyta, rabuje, gwałci zoną, itp a odchodząc porzuca jakąś rzecz mu zbędna a pochodzącą z rabunku u sąsiada (niech będzie - wcześniej tę rzecz sąsiad nam ukradł) to składamy mu dzięki?
Nie sądzi Pan P. Redaktorze, że to przesadny serwilizm wobec bandyty?

oto indris

W sprawie napadu

ZSRR napadł na Polskę 17 września 1939. Natomiast w latach 1944/45 na ziemiach polskich walczył z III Rzeszą. Można się spierać o to, czy słowo "wyzwolenie" jest najwłaściwszym określeniem na to co stało się po wyparciu Niemców, ale nie ulega wątpliwości, że wejście w skład państwa polskiego tego co nazwano wtedy Ziemiami Odzyskanymi dokonało się dzięki ZSRR.

oto Ireneusz

Głupie gadanie

Dał nam to co zrabował i było mu niepotrzebne.

Pan zna kogokolwiek gdzieś w świecie, kto rabuje rzeczy niepotrzebne? Nawet, jeśli coś mu jest niepotrzebne, to po prostu niszczy doszczętnie.
Takie głupie gadanie można uprawiać do dzieci w przedszkolu.
A fakty są takie, że zrabowali to co uznali za "swoje". A to co uznali nie za swoje, pomogli odzyskać i oddali tym, kogo uważali za właścicieli. Za właściciela Gdańska uważali Polaków (i słusznie). Za właściciela terenów pruskich (Królewiec) nie uważali już Polaków = mają ten teren za swój do dziś i pewnie nigdy go nie odpuszczą.

oto Ireneusz

A paliła i grabiła

Palili wszystko, co byli pewni, że jest niemieckie. No i palili wszystko to, co musieli w wyniku działań wojennych.
W czasie wojny od żołnierzy (i to w dodatku ruskich żołnierzy) wymagać jakiejś wyższej emocji lub inteligencji - może tylko pacyfistyczny analfabeta.

oto samograf

Duby smalone i banialuki zmyśla pan jak zwykle na poczekaniu

Palili wszystko, co byli pewni, że jest niemieckie. No i palili wszystko to, co musieli w wyniku działań wojennych.

Zwłaszcza, że w Gdańsku ogień "niechcący się zaprószył" już po zakończeniu akcji wyzwolicielskiej, a pożar dziwnym zbiegiem okoliczności zatarł ślady po wykonaniu czynności grabieżczych tak, aby nikt niczego nie był w stanie się doliczyć. Ponadto beneficjentami całej dobrze zorganizowanej operacji nie byli żołnierze, ale brać generalska i oficerska, która specjalnymi pociągami wysyłała trofiejny inwentarz do siebie do domu.

oto samograf

Jak najbardziej

A Niemcy nie wywozili z podbitych krajów wszystkiego, co się dało?

I ja wszystkich tych, którzy ten proceder wtedy uprawiali lub uprawiają do dziś, oraz paserów, którzy pomagali/pomagają zagrabiony towar zamienić na gotówkę, bezwzględnie potępiam!

oto Ireneusz

Super

ja wszystkich tych, którzy ten proceder wtedy uprawiali lub uprawiają do dziś, oraz paserów, którzy pomagali/pomagają zagrabiony towar zamienić na gotówkę, bezwzględnie potępiam!

W milczeniu cichym...
No oprócz "ruskich" :-))
Ale.... Paniatno!
Gadać wolno tylko o tych, o których wolno gadać.

oto samograf

Гданьскнаш!!!

W ogóle bym się nie odezwał, gdyby nie pański radośnie infantylny wpis o tym, jakie te ruskie są dobre, bo rozdają z dobroci serca nieswoje, a to, co sobie też z dobroci serca biorą, to już ich i na wieki.

Przecież nie bez powodu powiedział śp. prezydent John F. Kennedy:

We cannot negotiate with people who say what's mine is mine and what's yours is negotiable.

oto Ireneusz

Ja takie rzeczy pisałem?

Raczej prawda jest to, co od dawna przypuszczam. Umiejętność czytania tekstu pisanego przekracza możliwości niektórych umysłów, jest to niezaprzeczalnym jak widać faktem.
Napisałem realistycznie - uznali podczas analizy "za i przeciw" już po wojnie Gdańsk za własność polską i oddali Polsce. A mogli sobie wziąć i przyłączyć do okręgu królewieckiego. Mogli?
Pewne rzeczy należy wydedukować, Drogi Samografie. Reszta już staje się bardzo klarowną... O ile otworzyć SWÓJ własny, nieskażony propagandą umysł.

oto Krzych Adam

Nie, nie mogli.

Do tego musieliby mieć chociaż tyle klasy ile miał jeden taki polski szlachcic.

Jest to historia o tym jaką klasą odznaczył się pewnego dnia Feliks Dzierżyński.
Po ciężkim dniu pracy wyszedł nieco pospacerować po Łubiance. Podszedł do niego "biezprizornyj", byc może nawet syn tego, któremu siepacze Feliksa Edmundowicza właśnie zakończyli zrywać paznokcie. I poprosił: "Diadia, daj konfietku" (co na polski się wykłada - Wujku, daj cukierka). Na to Żelazny Feliks odrzekł: " A idi ty na хуй" (co na polski się wyklada, jeśli chcemy uniknąć wykropkowywania - Paszoł won). Ale gdzie tu klasa? Bardzo proste. Żelazny Feliks mógł go na miejscu zastrzelić. Nagan u boku miał. Ale nie zastrzelił. Bo miał klasę. A może kochał dzieci, tak jak Lenin? Któż to wie?

oto Ireneusz

Odpowiedź jest tu ukryta

Mogli nie spalić, ale jako że była wojna - spalili. Gdyby ten dzieciak podszedł do Feliksa na linii frontu, od strony nieprzyjaciela, to pewnie dostałby kulkę w łeb zanim by się odezwał.
Katowic na ten przykład Ruscy nie spalili. Ale jedynie dlatego, że zaplanowali to wszystko jeszcze przed ruszeniem frontu. Na północy jak widać była to inna Krasna Armija, no i inny Feliks.

oto Krzych Adam

Skoro tak o polskiej szlachcie herbowej mówimy...

To wspomnijmy jeszcze pana Andrzeja Kmicica, herbu Rawicz, chorążego orszańskiego. A wiemy że tego herbu bo zapraszając pannę Oleńkę, łowczankę upicką do zdobytych na Septentrionach sań "bardzo ozdobnych, kształt niedźwiedzia srebrzystego mających" rzekł on:

— Nie wiem, kto tam nimi przedtem jeździł, bo zdobyczne. Teraz my we dwoje będziemy jeździli i bardzo się nadadzą, gdyż i u mnie w herbie panna na niedźwiedziu się prezentuje. Są inni Kmicicowie, którzy się Chorągwiami pieczętują, ale ci idą od Filona Kmity Czarnobylskiego, a ten zaś znów nie był z tego domu, z którego wielcy Kmitowie się wywodzili.

Otóż pan Kmicic, postać zacna, choć nieco warcholąca czasem (a oprócz tego fikcyjna) pokazał więcej klasy niż Feliks Edmundowicz herbu Sulima i Konstanty Ksawieriewicz herbu Glaubicz. O czym zaświadcza ten cytat mówiący o tym jak pan Andrzej występujący wówczas pod nazwiskiem Babinicz i jego tatarska wataha z Akbah-Ułanem na czele poczynali sobie na terenie, który dziś nazywamy Mazurami:

Kmicic (...) nie mogąc wywrzeć zemsty za krzywdy Rzeczypospolitej i swoje na osobie zdrajcy (Bogusława Radziwiłła) , wywarł ją w straszliwy sposób na posiadłościach elektorskich.
Tej samej nocy jeszcze, w której Tatarzy minęli słup graniczny, niebo zaczerwieniło się łunami, rozległy się wrzaski i płacz ludzi deptanych stopą wojny. Kto polską mową o litość umiał prosić, ten z rozkazu wodza był oszczędzany, ale natomiast niemieckie osady, kolonie, wsie i miasteczka zmieniały się w rzekę ognia, a przerażony mieszkaniec szedł pod nóż.

Należy jednakowoż zaznaczyć, że pewien niepokój i wątpliwości mogą budzić dalsze zdania napisane przez pana Sienkiewicza (herbu Oszyk) o panu Kmicicu w posiadłościach elektorskich:

... gdy ich (Tatarów) puścił na kształt stada drapieżnych ptaków, prawie zapamiętali się wśród rzezi i zniszczenia. Jeden przesadzał się nad drugiego, a że jasyru brać nie mogli, więc pławili się od rana do wieczora we krwi ludzkiej.
Sam pan Kmicic, mając w sercu niemało dzikości, dał jej folgę zupełną i choć własnych rąk we krwi bezbronnych nie walał, przecie patrzył z zadowoleniem na płynącą. Na duszy zasię był spokojny i sumienie nic mu nie wyrzucało, bo była to krew niepolska i w dodatku heretycka, więc nawet sądził, że miłą rzecz Bogu, a zwłaszcza świętym Pańskim czyni.
(...) Dlatego co wieczora spokojnie odmawiał różaniec przy blasku płonących osad niemieckich, a gdy krzyki mordowanych zmyliły mu rachunek, tedy zaczynał od początku, aby duszy grzechem niedbalstwa w służbie bożej nie obciążyć.

Trochę to przypomina scenę z pamiętników pana Jana Chryzostoma Paska z Gosławic, herbu Doliwa który wybierał się służyć do mszy jako ministrant nawet nie obmywszy swych rąk z krwi Szwedów.

oto indris

Nie wiem, czy jakiś sienkiewiczolog to wyjaśnił

sumienie nic mu nie wyrzucało, bo była to krew niepolska i w dodatku heretycka, więc nawet sądził, że miłą rzecz Bogu, a zwłaszcza świętym Pańskim czyni.

Ja nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego przelewanie krwi niepolskiej i heretyckiej było szczególnie miłe świętym Pańskim - wg XVII-wiecznej polskiej szlachty. A przynajmniej, dlaczego tak sądził Sienkiewicz.

oto samograf

Pański przedmówca był nawet łaskaw osobiście to wyjaśnić

oto Krzych Adam

Żaden ze mnie sienkiewiczolog.

Więc nawet próbował nie będę tego wyjaśniać. Jednakże wydaje mi się, że zdanie to dotyczy dwoch różnych aspektów w poglądach tej fikcyjnej postaci. Fikcyjnej nawet mimo że miala swój pierwowzór.

Wydaje mi się zatem, że zdanie powinno być podzielone nastepująco:

sumienie nic mu nie wyrzucało, bo była to krew niepolska...

... w dodatku heretycka, więc nawet sądził, że miłą rzecz Bogu, a zwłaszcza świętym Pańskim czyni.

Dodam tylko, że w I RP pod tym wzgledem nie było aż tak źle jak gdzie indziej. Dostojnikami Rzeczpospolitej bywali i heretycy (czytaj protestanci) np Radziwiłłowie z linii na Birżach i Dubinkach - tzw. „linia kalwińska” i schizmatycy (czytaj prawosławni) np Ostrogscy.

oto Eowina

@ Ireneusz Muzea. Wk. Bryt. i USA są pełne skradzionych

starożytnych skarbów. Brytyjczycy wywozili z Indii, Egiptu, Afryki i Bliskiego Wschodu przez dziesiątki lat. USA ograbiły Amerykę Pd. Irak i Syrię, A Z Polski też kradli wszyscy. Jak ktoś pojedzie do Szwecji, to przewodnik w Sztokholmie w muzeum pokaże co wywieziono z Polski. Wojna zawsze jest kojarzona z grabieżą i "braniem łupów". Czemu się piętnuje tylko Rosjan? Może w jakimś mieście jest jakaś ulica gdzie są agenci zatrudnieni w tym celu. ;)
.

oto Ireneusz

Gorzej jest jednak

Bo tu na forum znalazła się grupa pewnej ilości osób, chętnych zawsze do bezkrytycznego, skrajnego i prymitywnego oczerniania JEDYNIE Rosjan o wszystko co istnieje i istniało nawet przed jaskiniowcami.

oto Alej

Eeee... Cygani Pan

Po pierwsze, nie oczerniania Rosjan tylko Rosji.
Po drugie, nie tyle Rosji ile Rosji Putina.
Po trzecie, jest to oczywista reakcja na to o czym pan Samograf.
Zresztą nieproporcjonalnie do tego słaba.

oto Ireneusz

No to wróćmy do podstaw.

Kto wywołał II wojnę?
Kangury ze wsi Nazistowskaja? Znów mam powracać a piać do tego samego? Wojna z samej zasady to gwałty, mordy i rabunek. Tylko rycerskie bajdy dla dzieci mówią o czymś innym. Pora dorosnąć.
A piszę to jako ostrzeżenie dla idiotów w przededniach bardzo możliwej "jedynej i słusznej wojny przeciw Złu Tego Świata, jedynej Antydemokracji"...

oto samograf

Kangury ze wsi

Kangury ze wsi

Termin i procedury wybuchu II wojny światowej uzgodniły w przyjaznej atmosferze między sobą dwa torbacze, a mianowicie Ribbentrop i Mołotow, w imieniu swoich mocodawców, czyli Hitlera i Stalina.

Pora dorosnąć

Od dzieciństwa wbijano mi do głowy podpierając się różnymi krew w żyłach mrożącymi faktami ogrom wrodzonego okrucieństwa i przewrotności, które są charakterystyczne dla narodu niemieckiego. Później, kiedy już trochę podrosłem i sprawdzałem prawdomówność przekazanych mi informacji, byłem zmuszony przyznać, że większość z nich była prawdziwa lub wiarygodna, ale daleko nie wszystkie. Było w tym mnóstwo mitów i często opierano się na podwójnych standardach. Jak by nie było ze zbrodniczą historią Niemiec i Niemców dawno się oswoiłem i nie widzę sensu ani jej podważać poza paroma szczegółami ani nieprzytomnie powtarzać jak katarynka.

Co się zaś tyczy narodów Związku Radzieckiego z bohaterskim narodem rosyjskim na czele, wpajano mi od najwcześniejszych lat dziecięcych w formie partyjno-państwowego dogmatu, iż czcigodny ów Związek nigdy nikogo nie skrzywdził, a jego niezwyciężona Armia Czerwona była niemalże rojem niezliczonych aniołów-zbawicieli i chlubnym wyjątkiem, który pozytywnie się wyróżniał na tle godnej potępienia, brudnej i krwawej burżuazyjnej koncepcji prowadzenia wojen. Dlatego też, kiedy już prawie całkiem dorosłem, co przypadkowo zbiegło się z osiągnięciem pełnoletności, rzuciłem się w wir lektur na temat rosyjskich i sowieckich praktyk wojennych, a ich treść jaskrawo kontrastowała z tym, co mi bezczelnie wciskano całymi latami. Byłem rozczarowany, oburzony, a jeszcze bardziej wściekły na samego siebie za to, że tak łatwowiernie brałem ten tani kit i dyrdymałę za dobrą monetę

oto Paulina Kaufmann

Mogę poprosić o jakiś dowód na tę tezę?

Termin i procedury wybuchu II wojny światowej uzgodniły między sobą dwa torbacze, a mianowicie Ribbentrop i Mołotow, w imieniu swoich mocodawców, czyli Hitlera i Stalina.

Powtarzam: dowód a nie czyjeś wynurzenia.
Dodatkowo, w treści paktu R-M nie ma ani daty ani procedury rozpoczęcia wojny (w dodatku, światowej!) więc proszę mnie do niego nie odsyłać.
Z tego co Pan napisał, wynika, że ZSRR także powinien wkroczyć 1 września. Nie zrobił tego. Może Pan to wyjasnić?

oto samograf

A czego pani więcej chce?

oto Paulina Kaufmann

Pan jest święcie przekonany...

To najlepszy komentarz...
Gentlemen's agreements? Przecież Niemcy podpisując ten pakt, okłamali drugą stronę na wstępie. "Fall Weiss" od początku zakładał uderzenie za Wisłę więc w strefie wpływów radzieckich.
Czy sądzi pan, że bez paktu R-M wojna by nie wybuchła? Przecież jeszcze PRZED podpisaniem paktu, większa część jednostek Wehrmachtu wyszła na pozycje wyjściowe. Pakt był Niemcom potrzebny ale nie był niezbędny.
ZSRR pakt podpisał, wkroczył do Polski bez formalnego wypowiedzenia wojny, ja tego nie neguję ale obarczanie go winą za wybuch wojny jest nadużyciem. W dodatku, 17 września stał się wygodnym pretekstem do tworzenia mitu "ciosu w plecy", który miał mieć rzekomo decydujący wpływ na wynik Wojny Obronnej. Polska tę wojnę przegrała przede wszystkim z powodów militarnych. I, pogody. Ale biednemu zawsze wiatr w oczy wieje...

oto samograf

To w ogóle od moich osądów nie zależy

Czy sądzi pan, że...?

Natomiast twierdzę i już niejednokrotnie twierdziłem tu na forum, że Rosja, a pod jej nieobecność Związek Sowiecki, zawsze się pcha i lezie tam, gdzie się słusznie lub niesłusznie (i trzeba czy nie trzeba) spodziewa najmniejszego oporu. Czasem, a nawet najczęściej, z fatalnym skutkiem nie tylko dla siebie.

oto Paulina Kaufmann

Zgodzę się,...

że Rosja, a pod jej nieobecność Związek Sowiecki, zawsze się pcha i lezie tam, gdzie się słusznie lub niesłusznie (i trzeba czy nie trzeba) spodziewa najmniejszego oporu

Cóż, niestety, pod słowa "Rosja" i "ZSRR" można podstawiać również inne państwa.
Polskę też.
Oskarżanie ZSRR, bankierów z Wall Street, Wielkiej Brytanii, Francji, Żydów i masonów o wybuch wojny zdejmuje odpowiedzialność z Niemców co w konsekwencji owocuje "teorią Suworowa", że tak naprawdę, to Niemcy, atakując ZSRR w 1941 roku, uratowali Europę przed bolszewikami. Ja tego nie "kupuję". I, wcale nie z "miłośći" do bolszewików.

oto samograf

Myślę, że źle pani odczytuje Suworowa

Ja z lektury "Lodołamacza" odniosłem nieodparte wrażenie, że autor pragnął czytelnika przekonać (z marnym w moim przypadku skutkiem), iż III Rzesza uosobiona w postaci A. Hitlera tylko próbowała ratować własną skórę uprzedzając sowiecki atak, a dr. J. Goebbels skomponował do tego odpowiednią narrację. A wracając do głównej kwestii, to nadal twierdzę, że oprócz niewątpliwie niemieckiego sprawstwa występuje sowiecka współwina, i dodatkowo skłaniam się ku poglądowi, że żaden naród i żadne państwo nie wyszły z tej wojny z czystym sumieniem. Ba, prawie cała ludzkość wyszła z niej z zafajdaną reputacją.

oto Krzych Adam

Hmmm?

Pakt był Niemcom potrzebny ale nie był niezbędny.

W tej sprawie jest niemal tyle różnych poglądów ile ludzi je wyrażajacych. Jest faktem, że treść paktu (i załącznika) była znana rządowi francuskiemu, a przede wszystkim brytyjskiemu prawie natychmiast. I wcale nie dlatego, że mieli oni tak doskonały wywiad czy to w Rzeszy czy w Sowietach. Czy znajomość treści tego paktu wpłynęła na decyzję tych dwóch państw o nieprzyjściu z pomocą militarną Polsce (choć były na nią gwarancje) nie wiemy i każdy może mieć opinię jaką chce.

Jest faktem, że mając do dyspozycji tylko dorobek kilku lat pracy niemieckiego (austriacki właściwie się nie liczył) przemysłu zbrojeniowego (no i zdobyczną broń i wyposażenie armii czeskiej) Niemcy w momencie wkroczenia do Polski ze wschodu Rosjan zdolność do bitzkriegu miały wyczerpaną. A wówczas nie zajęły jeszcze nawet połowy terytorium kraju. Czy można twierdzić, że w tym momencie polska bardzo mobilna armia osiągnęłaby przewagę, jak to niektórzy mówią? Tego nie wiem. Każdy może mieć opinię jaką chce.

Wątpliwości co do wielu innych aspektów można mnożyć. Ja osobiście wprowadziłbym nawet pewne teorie spiskowe. Dlaczego? A bo uwielbiam dobre teorie spiskowe i mam kilka, które są moimi faworytami. Nie będę jednak tego robił. Dlaczego? A bo jak widzę Pani już swoj pogląd . Że Niemcy i tylko Niemcy.

Hmm, to brzmi prawie jak:

Deutschland, Deutschland über alles.

Choć znaczenie rzeczywiste miało być chyba:

Deutschland, Deutschland, und sonst niemand.

Więc przepraszam za me skojarzenia.

oto Paulina Kaufmann

To nie jest kwestia...

...Poglądów a faktów, tylko. Zarówno planowanie ataku na Polskę, jak i decyzja Hitlera określająca datę oraz rozkaz przejścia Wehrmachtu na pozycje wyjściowe zapadły przed podpisaniem paktu. Zmiana daty z 26 sierpnia na 1 września była wynikiem wydarzeń, które nastąpiły po 25 sierpnia ( brytyjskie gwarancje, odmowa Mussoliniego a może także przesuniecię 27DP w ramach Korpusu Interwencyjnego).
Decyzją, która wskazuje niezbicie na nieuchronność wybuchu wojny w bardzo krótkim okresie czasu była ta o przejściu na pozycje wyjściowe. To nie jest demonstracja siły, to właściwie już wojna. Nie da się tego utrzymać w tajemnicy dłużej niż kilka dni, jednostki urzutowane do ataku sa wyjątkowo narażone na bombardowanie, skomasowany ostrzał artyleryjski czy kontruderzenie. Odwołanie ataku skutkuje koniecznością przegrupowania, traci się element zaskoczenia. "Ostrzeżony-uzbrojony". Pomijam skutki polityczne czy psychologiczne.

Niemcy w momencie wkroczenia do Polski ze wschodu Rosjan zdolność do bitzkriegu miały wyczerpaną. A wówczas nie zajęły jeszcze nawet połowy terytorium kraju.

Zamknięcie w podwójnym okrążeniu gross sił polskiej armii w 16 dni, zwycięstwo w bitwie nad Bzurą, zmuszenie do ucieczki rządu i naczelnego dowództwa, przerwanie łączności między armiami (a raczej ich resztkami), pełne panowanie w powietrzu (od 10 września Luftwaffe zaczłęo przerzucać jednostki myśliwskie na front zachodni), dojście do stolicy w 8 dni, do Lwowa w 12 dni a do Brześcia w 14, to nie jest według Pana Blitzkrieg?
Opowieści o wyczerpaniu zapasów niemieckich materiałów wojennych proszę włożyć między bajki. Dla przykładu, zużycie amunicji artyleryjskiej (poza granatami moździerzowymi 81mm) nie przekroczyło 15%.
Reszty terytorium kraju nie musiały zajmować (pomijam wkroczenie ACz) bo na tej reszcie nie było nic co stanowiłoby poważne zagrożenie. Nie było rejonów koncentracji, zorganizowanych odwodów, wielkich jednostek, zakładów produkcji wojskowej, lotnisk, twierdz.
Przepraszam ale to jest kuriozum:

Czy można twierdzić, że w tym momencie polska bardzo mobilna armia osiągnęłaby przewagę,

Polska armia, której transport opierał się głównie na trakcji konnej, posiadająca JEDNĄ wielką, zmotoryzowaną jednostkę (wyłączoną z walki 19 września) nie była armią mobilną. Pomijam już taki drobiazg jak słabo rozwinięta sieć kolejowa.
Po 16 września, wszystkie wielkie jednostki WP biły sie w okrążeniu. Naczelne dowództwo przestało istnieć, brak było łączności, wsparcia lotniczego, broni pancernej, paliwa, amunicji, środków opatrunkowych, koni, taborów i materiałów intendenckich. Z czego ta przewaga miała się brać? Z batalionów marszowych?

oto Krzych Adam

Interpretacja faktów nazywana jest czasem poglądem.

Cała pierwsza część Pani wywodu obala pogląd, którego wcale nie wyraziłem. I nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek na serio mógł wyrazić. Mianowicie, że gdyby nie pakt z Sowietami, Rzesza by na Polskę nie napadła pod koniec tego lata. Zatem odłóżmy spieranie się Pani z samą sobą na bok.

Stwierdzenie, że "Niemcy w momencie wkroczenia do Polski ze wschodu Rosjan zdolność do bitzkriegu miały wyczerpaną" oznacza jedynie iż Rzesza w dniu 17 września zatraciła już w znacznym stopniu swą zdolność do przeprowadzania szybkich, zmasowanych działań tych rodzajów sił zbrojnych które dawały jej miażdżącą przewagę do tej pory. Ze względu na zużycie bądź straty sprzętu zmechanizowanego oraz wyczerpanie zapasów materiałów pędnych.

W sformułowaniu tym nie zawiera się jak to Pani zdaje się próbuje insynuować nic w rodzaju: nieprawdą jest jakoby miało miejsce ze strony Niemców "dojście do stolicy w 8 dni, do Lwowa w 12 dni a do Brześcia w 14". Z tego prostego powodu, że nie ma w nim niczego zaprzeczającego posiadaniu przez Rzeszę miażdżącej przewagi w tych kilkunastu dniach kampanii wrześniowej.

Dla przykładu, zużycie amunicji artyleryjskiej (poza granatami moździerzowymi 81mm) nie przekroczyło 15%.

Wierzę Pani bez sprawdzania, uwierzę także w doniesienie, że zużycie zapasów gaci dla żołnierzy przygotowanych w ramach tzw sortów mundurowych nie przekroczyło 13.7%.

Co do kuriozum dostrzeżonego przez Panią w dziedzinie mobilności. Mobilność Niemcom zapewniał sprzęt zmechanizowany. Mobilność Polakom dawało posiadanie kawalerii, w której koń służył właściwie wyłącznie jako środek transportu. Ułani, choć ćwiczeni także do szarży gdy udało się zaskoczyć np kolumny piechoty, głównie byli wyszkoleni i wyposażeni do tego by walczyć w stanie spieszonym nawet z wrogiem posiadającym broń ciężką.

I ostatnia uwaga. Meldując się jako PRL-owski przeniesiony z kategorią "A" do rezerwy szeregowiec przyznaję się do całkowitej ignorancji w sprawach wojskowych. Referowałem jedynie poglądy z którymi się zetknąłem i nie próbowałem Pani przekonywać do porzucenia swych, jak widzę mocno ugruntowanych przekonań.

oto Paulina Kaufmann

O mobilności

Kawaleria nie zapewniała wojsku mobilności. Konie wierzchowe zapewniały mobilność szwadronom liniowym kawalerii (tak w brygadach jak i kawalerii dywizyjnej). W jedenastu brygadach, artyleria (z wyjątkiem plot.), służby i tabory posiadały trakcję konną. W dodatku, w przypadku mobilizacji przewidywano wzmocnienie brygad kawalerii, batalionami piechoty co wzmacniało ich siłę ogniową a skutecznie obniżało ich mobilność.
Ach, oczywiście był jeszcze szwadron kolarzy.
Wielka jednostka jest tak szybka, jak szybki jest jej najwolniejszy oddział zwarty.
EOT

oto Krzych Adam

Tak

EOT it is.

oto Alej

Pan pewno oczywiście tego nie wie, ale:

1. Cywilizacja przyszła do nas ze Wschodu akurat.
2. Tatarzy Krymscy są dalekimi potomkami ... starożytnych Greków, dla których Krym był Tauryką. Potem Krym był podbijany przez kolejnych zdobywców, którzy nim rządzili ale ludzie byli ci sami, oczywiście powoli mieszając się i ze zdobywcami i z innymi przybyszami. To oni wznosili te pałace które (do czasu gdy je rozszabrowali i zniszczyli Rosjanie) zadziwiały świat.
3. Przeczytaj sobie Pan co o Azjatach napisała tu pani Eowina - istny hymn pochwalny.
Może Pan nieco zrewidujesz swoje poglądy...?
(Ale przecież Pan to Europejczyk.)

oto Skanderbeg

Tatarzy tej cywilizacji nam nie przynieśli raczej

I są to ludy wywodzące się raczej z Mongolii i z okolic Bajkału (ale wg pana są potomkami Greków).
I taką cywilizacje przywieźli (wraz z armiami chanów), że Ruś Kijowska całkowicie się cofnęła i zbliżone tradycje sprawowania władzy, przyjęto w tak znienawidzonej przez pana Rosji). To byli koczownicy, a tacy niewiele tworzą. Raczej tylko niszczą. Nawet osiedlenie się częsci na Krymie nie pozwoliło im sie rozwinąć na tyle, aby posiadać własne państwo. Nawet taka idea jest dla nich zbyt ambitna. Ale na Ruskich to się "nadaje", za poparcie Osetyńców (potomkowie starożytnych Alanów) i Abchazów (w średniowieczu mieli nawet własne imperium ze stolicą w Kutaisi.
Chyba nie ma dowodów na to, że Taurowie byli Grekami (choć tutaj specjalistą nie jestem). Potem zasiadali tam Scytowie, a dopiero w następnej kolejności Grecy.Ludy, które można uznać za tureckie, zajęły Krym bodaj w VII w. (Chazarowie). To tyle o historii.
A Azjaci są oczywiście zdolni, ale czy akurat Turcy (i ich wszelakie odłamy) lub Mongołowie? Ci pierwsi może jeszcze posiadają zdolności wojskowe i handlowe, tych drugich spacyfikował trochę buddyzm.
To jednak nie Chińczycy, czy Japończycy

oto Alej

Nie według mnie, a ... naprawdę

Tatarzy Krymscy są dalekimi potomkami starożytnych Greków, pierwotnych (no, pewno ktoś tam mieszkał jeszcze wcześniej, ale, jak znam starożytnych Greków to ani chybi tamtych wyrżnęli) mieszkańców Krymu. Oczywiście mocno wymieszanych z różnymi intruzami pojawiającymi się co rusz w tym raju na Ziemi.
Tak powiadają antropologowie i brzmi to bardzo wiarygodnie.

ancient_greek_colonies_of_n_black_sea.png

Tatarzy Krymscy
Mówimy nie o Tatarach a o Tatarach Krymskich.
Dla pańskiej wiadomości: nawet język mają inni od Tatarów (Kazańskich), ba, jest on nawet nieco innego pochodzenia (krymskotatarski jest hybrydą, różne jego gwary mają początki w języku kipczackim lub oguzyjskim, język tatarski w tym pierwszym).

Aha, trochę mi przykro że Pan tak bardzo serio traktuje moje samochwalcze wypowiedzi o Tatarach. Motywowane ucieraniem nosa rozmaitym bałwanom nie rozumiejącym tego, że nie każdy Murzyn jest głupi i nie każdy Europejczyk mądry (to drugie w szczególności prawie zawsze albo i zawsze pasuje do posiadacza takich opinii).
Tak na ucho, po cichu (żeby nie podsłuchali) powiem Panu że Tatarzy mieszkają po "naszej" stronie Uralu, zatem Azjatami ... w ogóle nie są.

oto Alej

O, to to. Dzięki, o to mi właśnie chodziło

Co prawda żarówka świeci i zbyt dobrze tego nie widać jednak i tak widać, że to co w środku nie jest tak proste jak w tej obok, nieświecącej.

Aha, myśli Pani że szukałem w Internecie coś na temat żarówek 1000W?
Hmmm... pasuje mi to do Pani.

Kłaniam się i zdrowia życzę.

oto Alej

Wtrącę się do sporu o to co Rosjanie "musieli zniszczyć"

Jak już pisałem czytam (już przeczytałem) "Gdańsk 1945. Kronika wojennej burzy", niedawno wszedłem też w posiadanie "Kroniki Oliwskiej od 1945 do 1979 roku" z opatrzonym komentarzami i uzupełnieniami tekstem zapisków w prowadzonej na bieżąco kroniki parafii katedralnej w Oliwie (mojej parafii).

Stąd wiem że Rosjanie mnóstwo budynków, w tym sakralnych i innych zabytkowych zniszczyli już po zdobyciu Gdańska. Tak było z katedrą oliwską, z jej słynnymi organami (dokumentnie je zdemolowali), z grobami książąt pomorskich (wywlekli ich szczątki szukając tam cennych przedmiotów), z wszystkim co się dało zrabować albo chociaż zniszczyć. Sama katedra ucierpiała skutkiem trafienia trzema pociskami artyleryjskimi ale obydwie wieże zestrzelono już później, dla szampańskiej zabawy w niszczenie.

Jednak miasto, jego zabytkowe centrum, także inne dzielnice, w tym Wrzeszcz ze swoją bajecznie piękną XIX-wieczną zabudową w chwili zakończenia działań wojskowych były już bardzo poważnie zniszczone. Skutkiem prowadzonej przez Niemców strategii "obrony do ostatniego żołnierza", którą nakazał sam Adolf Hitler. (Pilnowały tego sądy doraźne. Lipy Wielkiej Alei stały się szubienicami wielokrotnego użytku.)
Bez silnego, niszczącego ostrzału artyleryjskiego i lotniczego zdobycie miasta byłoby niemożliwe.

Zupełnie czym innym było późniejsze niszczenie tego co przetrwało, z celowym paleniem całych kwartałów budynków mieszkalnych włącznie.

oto Ireneusz

Odreagowaniem

Zupełnie czym innym było późniejsze niszczenie tego co przetrwało, z celowym paleniem całych kwartałów budynków mieszkalnych włącznie.

Nad czymś takim może zapanować jedynie generalicja bardzo karnego i uporządkowanego wojska, z silnym sprzężeniem opartym na prawie i moralności.
O czymś takim nie można było nawet pomarzyć w Krasnej Armii. To chyba zrozumiałe. Żołnierze po prostu musieli rozładować swe emocje i swoją traumę, a na prochy i marychę ich nie było stać (bo to nie Jankesi). Jak się tyka niedźwiedzia, to na oskarowym filmie z DiCaprio można było dopatrzeć sie efektów. Na moje - i tak Ruscy zachowywali się karnie jak na siebie, w porównaniu do poprzedniej ekskursji z 1920.

oto Alej

Pewno tak i było

Śmierć była tania, a sadyści w takich sytuacjach zawsze wiodą prym. Toż wystarczy jeden by działy się straszne rzeczy.
No i co prawda sołdaci nie mieli narkotyków ale mieli alkohol.
W przytoczonej w "Gdańsk 1945. Kronika wojennej burzy" relacji (Niemki) czytam:

To było dziwne uczucie, kiedy ustało bombardowanie, naziści odeszli, a Sowieci stali się panami sytuacji. Ale szybko się okazało, że traktowali nas jak zwierzęta. Szerzyły się gwałty. Dołączyli do nich inną rozrywkę, strzelali do celu. Traktowali to jako dobrą zabawę. Strzelali do ludzi, na szczęście żołnierze byli tak pijani, że nie trafiali do celu. (...) Pierwszy tydzień po upadku Gdańska był najgorszy, pewno z racji pijaństwa.

Tak czy inaczej, gdy sobie poczytałem co się tu po zdobyciu Gdańska działo to ... śmiem wątpić czy zdobywającym dla nas Gdańsk żołnierzom radzieckim jednak naprawdę należy się cześć.
Może co najwyżej zrozumienie? a i to chyba nie wszystkim.

Aha, z relacji świadków wynika, że przynajmniej w niektórych wypadkach celowe niszczenie budynków już po zakończeniu działań wojennych było zorganizowane i systematyczne. Na polecenie przełożonych. Więc nie jako spontaniczne "odreagowanie".
Zastanawiam się nad powodami takiego postępowania. Jedynym racjonalnym jaki (poza politycznymi) mi przychodzi do głowy jest wykonywanie w ten sposób polecenia rozminowywania. W chyba najprostszy i najbezpieczniejszy sposób.

oto Krzysztof M

I to ja mam tu panu wykład

I to ja mam tu panu wykład robić z historii, socjologii itp? :-))

Dobra, w skrócie: Niemcy jako naród nie mają nic przeciwko radosnej twórczości Hitlera. A Rosjanie już rządów sowietów tak nie kochają... :-)

I jak pan myśli... to prawda?

oto Krzych Adam

Hmm.

I jak pan myśli... to prawda?

Niemcy jako naród nie mają nic przeciwko radosnej twórczości Hitlera. A Rosjanie już rządów sowietów tak nie kochają.

Jest akurat odwrotnie. Kajś się pan ulung z takimi niemądrymi apriorycznymi założeniami?

oto Whiteresistance

Dobra, w skrócie: Niemcy jako

Dobra, w skrócie: Niemcy jako naród nie mają nic przeciwko radosnej twórczości Hitlera. A Rosjanie już rządów sowietów tak nie kochają... :-)

1) Ile pomników Hitlera, Hessa czy Goebellsa czy innych stoi w dzisiejszych Niemczech? Ile nazw ulic? Co zrobi policja jak wybiegnie Pan sobie ze swastyką przez Berlin?

2) Niech Pan teraz to na te same pytania odpowie w kontekście Rosji.Poniżej kilka materiałów pomocniczych,żeby Pan się nie skompromitował znowu:

http://www.prawy.pl/wiara/5011-w-rosji-stanie-kole...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Komunistyczna_Partia_...

oto sir Galahad

A 1 września na Polskę

A 1 września na Polskę napadła III Rzesza a nie Niemcy?

Proszę Pana! Rosja była tak samo zniewolonym przez komunę krajem jak inne baraki obozu socjalistycznego. A doświadczonym przez komunę nawet gorzej niż większość z nich. Natomiast III Rzesza to były po prostu Niemcy z dodatkiem przyłączonej za zgodą znacznej części społeczeństwa Austrii. Hitler miał poparcie społeczne czego o Stalinie powiedzieć nie można. To jednak jest zasadnicza różnica.

oto indris

1 września

A 1 września na Polskę napadła III Rzesza a nie Niemcy?

Mówiąc dokładnie na Polskę napadła Rzesza Niemiecka, bo taka była oficjalna nazwa tego państwa. Można też mówić skrótowo Niemcy, bo ta Rzesza była narodowym państwem Niemców w swojej definicji.
ZSRR nie był narodowym państwem Rosjan.

oto Krzych Adam

Hmm.

ZSRR nie był narodowym państwem Rosjan.

They could have fooled me. Kiedy słyszę gęganie zakładam że mam do czynienia z gęsią. Jak miaukanie to z kotem, itd. No to jak słyszałem gadanie po rusku a i jeszcze śpiewy: "Rossija, Rossija, Rossija rodina moja" albo "Wołga, Wołga, mat' rodnaja" to zakładałem prostodusznie, że miałem do czynienia z Rosjanami.

A teraz zupełnie serio. Od momentu gdy Stalin ostatecznie już wyeliminował internacjonalistów-starych bolszewików, Związek Sowiecki stał się znów Imperium Rosyjskim, jak przed nim carskie Imperium Rosyjskie. Takie jest zdanie nie tylko moje, ale otwarcie jest to dziś głoszone w obecnej Federacji Rosyjskiej przez elitę władzy i elitę opiniotwórczą. Może być jednakowoż przedmiotem dysput czy słuszne jest nazywanie państwa traktującego swój naród jako jedynie "nawóz historii" państwem narodowym, to rzecz jasna przyznaję.

oto Krzych Adam

Naprawdę, Panie Aleju?

Hitlerowcy to partia NSDAP mająca za swego Führera niejakiego Adolfa Hitlera, czyż nie? I to nie państwo niemieckie napadło na państwo polskie tylko ta partia?

oto Krzych Adam

O, rozumiem.

Ja tam gruboskórny jestem, to i wczucie się w taką poetykę mi nie wychodzi. A co do wartości argumentacji to ze względu na dobre obyczaje (a przede wszystkim regulamin) powstrzymam sie od wypowiedzi.

oto Janusz Sanocki

Pełna zgoda z Autorem

O ile agresja 17 września była wymierzona przeciwko Polsce, o tyle w 1944/45 wkroczenie Armii Czerwonej na terytorium okupowane przez Niemcy - było wojną sowiecko-niemiecką. Po 1945 część ziem niemieckich przypadła Polsce - trudno nie zauważyć bowiem, że po upadku komuny dzisiaj nadal mamy Gdańsk, Szczecin czy Wrocław.
Protestowanie zatem dzis przeciwko oddawaniu czci żołnierzom radzieckim, którzy w 1945 r. zdobywali (dla nas) Gdańsk jest zwykła polityczna głupotą a i z etycznego punktu widzenia jest podejrzane.
Moja rodzina żyjąca na kresach była w 1939 przeznaczona do wywózki i tylko wkroczenie Wehrmachtu uchroniło dziadka i ojca od zwiedzenia syberii.
Jednak w 1944/45 r. moja rodzina była przeznczona do zarźnięcia przez banderowców i tylko wkroczenie Armii Czerwonej i wyjazd na poniemieckie Ziemie Odzyskane nas uratowało.
Pytanie: co jest dla nas ważniejsze i niesie większe skutki: potepianie Armii Czerwonej i Stalina za 17 września i odebranie nam wschodu? Czy też poczucie wdzięczności za stworzenie Polski w obecnym kształcie? Wybór (psychologicznie) nie nalezy do łatwych, ale jest oczywisty na gruncie racjonalnego myślenia. Chyba że chcemy wracać do Stanisławowa i Kołomyi a oddac Gdańsk i Wrocław?
Mamy do wyboru: albo opcje antyrosyjską (ubraną w antyradzieckość co dzis jest absurdem), która w istocie jest opcją niemiecką albo zaakceptowanie obecnego kształtu Polski i opcje ułożenia dobrych relacji z Rosją. Co lezy w naszym żywotnym interesie. Pisizm jednak zacimnia nam rozumienie tych spraw i naszej sytuacji.

oto Alej

Dziś (10.07) na kiermaszu pod Katedrą Oliwską

(to moja parafia, byłem tam na mszy niedzielnej) kupiłem sobie książkę pana Macieja Żakiewicza "Gdańsk 1945. Kronika wojennej burzy" (Wydawnictwo "Oskar". Gdańsk 2013), już prawie całą przeczytałem i ... nie wiem czy zdobywającym dla nas Gdańsk żołnierzom radzieckim jednak naprawdę należy się cześć.
Pal sześć zbiorowe i masowe gwałcenie kobiet (nierzadko kończone zastrzeleniem zgwałconej) ale za cholerę nie potrafię przekonać się do manii masowego palenia żywcem ludzi w zamkniętych pomieszczeniach - kościołach, polowych lazaretach.
Między innymi w Gmachu Głównym Politechniki gdzie później miałem pobierać nauki. Tam spalono żywcem ponad 800 rannych i chorych. Robi wrażenie (przynajmniej na mnie).

Uczciwie dodam że z relacji świadków wynika iż jednak, choć bardzo rzadko ale trafiali się także sowieccy żołnierze o ludzkich odruchach.
Tym z pewnością należy się cześć.

Aha, pan Żakiewicz cytuje w swojej książce taki oto wiersz (nie napisał w czyim tłumaczeniu) o zdobywaniu Gdańska napisany WTEDY przez oficera Armii Czerwonej, późniejszego noblistę Aleksandra Sołżenicyna (z lenistwa przepisuję tylko jedną z trzech zacytowanych zwrotek, chyba nie całą):

W domu cieplej, dzięki Bogu;
- Matka, japki - śmiech od progu.
I wynosi dla nich babka
Lśniące się, soczyste jabłka.
Rozchwytali w jednej chwili,
W zębach mroźny chrzęst, chrupanie.
Trach - i babkę zastrzelili;
Rozbryzgali krew po ścianie.
Jedną serią doleczyli
Cherlawego dziadka w betach...

oto Krzysztof M

za cholerę nie potrafię

za cholerę nie potrafię przekonać się do manii masowego palenia żywcem ludzi w zamkniętych pomieszczeniach - kościołach, polowych lazaretach

Kogo palono? Polaków? Niemców? Żydów? Czy jak leci? A na pewno jak leci?

Jeśli książka została wydana w oficjalnym obiegu dziś, to ona nie może być obiektywna. :-) Bo gdyby była, toby jej nie wydali. :-)

oto Alej

Rzecz jasna Gdańszczan, głównie Niemców ale i Polaków

Wiosną 1945 Gdańsk był zalany uciekinierami z niemieckich Prus Wschodnich.
Zainteresowany przez Pana znalazłem informację (w witrynie "Gościa Niedzielnego") o pomyśle by spalonym żywcem w kościele św. Józefa po latach urządzić pogrzeb.

epitafium-spalonych.jpg

W szpitalu polowym w Gmachu Głównym Politechniki leżeli (i zostali żywcem spaleni) niemieccy żołnierze.

Aha, akurat w tym wypadku śmiech (mam na myśli pański emotikon :-)) wydaje mi się być czymś szczególnie barbarzyńskim.
No, ale ja jestem Polak tatarskiego pochodzenia. Może nie dorosłem do tak subtelnego poczucia humoru?

oto Jas i Malgosia

Apele a nawet odezwy o

Apele a nawet odezwy o szczegolna wdziecznosc bohaterskim wyzwolicielom ze wschodu wygladaja dzis na komiczne, ale swego czasu byly nie mniej barbarzynskie, ja nie wiem kim byli moi dalsi przodkowie, a to rowniez zasluga naszych braci i wujka joe

oto Krzysztof M

głównie Niemców

głównie Niemców

I to jest wyjaśnienie.

Na przyszłość niech pan nie manipuluje, jak lewak, ale pisze jak jest - Palono głównie Niemców... Bo w tamtym momencie historii ważne było, czy jesteś Niemcem, Polakiem, czy kimś innym.

oto Alej

O kurde!

Nie namówi mnie Pan do poglądu, że kogoś myślącego to co Pan o paleniu żywcem niewinnych (winnych zresztą też) ludzi warto byłoby żywcem spalić.
Żeby zobaczyli jak to jest.
Choć mocno się Pan stara.
Za krótko jesteśmy (mam na myśli moich przodków) Europejczykami (ledwo 11 pokoleń).

oto sir Galahad

Zgadzam się z Autorem w całej

Zgadzam się z Autorem w całej rozciągłości. Rzeczywiście nie mamy specjalnych powodów do sympatii do żołnierzy Armii Czerwonej ale o faktach historycznych nie wolno zapominać. Wg wielu wejście Sowietów nie było wyzwoleniem. Może i prawda. Ale oczywistą prawdą jest, że dla narodu było to ocalenie.
A Pan Zbrozło głęboko myli się sądząc, że dostaliśmy to co zostało porzucone jako zbędne. Taki port jak w Gdańsku ZAWSZE jest potrzebny. Stalin realizował, w interesie tak Rosji jak i Polski, zmodyfikowany dawny plan carskiego ministra SZ Sazanowa. Stalin budował podstawy pod dobrowolną, podyktowaną własnym interesem, współpracę Polski z Rosją. Dobre podstawy. Jest oczywiste, że Polska posiadająca Kresy Wschodnie skazana jest na współpracę z Niemcami kosztem Ziem Zachodnich. Natomiast Polska bez Kresów a za to z Ziemiami Zachodnimi skazana jest na współpracę z Rosją. W innym wypadku wcześniej czy później Ziemie Zachodnie i północne straci. Zostanie nam wtedy skonfliktowane ze wszystkimi jakieś Księstwo Warszawskie, którego kształt i pretensje będą czynnikiem gwarantującym współpracę niemiecko-rosyjską. Zwyczajnie odświeżą Konwencję Alvenslebena podpisaną 6 kwietnia 1863 roku jako rezultat wybuchu Powstania Styczniowego. Konwencja stała początkiem ciągu decyzji, które w dalszej perspektywie doprowadziły do zniesienia języka polskiego w obu zaborach.

oto Alej

Panie sir Galahad, jak na Lorda naiwnie Pan patrzysz na świat

Toż Stalin walcząc o coś dla Polski walczył o to coś dla Sowieckiego Imperium.
Do głowy mu nie przychodziło iż Polska będzie jakimś samodzielnym państwem. Nie zrobił z nas 17 republiki (a mógł bez problemu) bo mu tak było wygodniej.

Przypominam, że Związek Radziecki sam w pojedynkę nie wygrał wojny.
Stąd jednak jakoś tam, gdy jeszcze trwała musiał się liczyć z sojusznikami.
A decyzje dotyczące granic podejmowano zanim jeszcze Niemcy zostali ostatecznie pokonani.

oto chłop jag

Na akt złożenia hołdu

Na akt złożenia hołdu poległym zdobywcom Gdańska odpowiadali hasłami „Precz z komuną” oraz „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

To prowokacja - tołażysze - zachęcająca np. banderowców do podobnych działań np. we Lwowie.
Wniosek?
Na żołnierskim cmentarzu nie można nikomu zabronić składania hołdu poległym żołnierzom. Dotyczy to także poległych hitlerowców - tołażysze. W tym miejscu dodam, że ja - jako tubylec - nie rwałbym się do składania hołdu ani jednym ani drugim - tołażysze.

oto ulcik140

Artykuł napisany przez

Artykuł napisany przez mądrego,odpowiedzialnego, wiec wiarygodnego Autora (wszystkie tego pióra teksty czytam z przyjemnoscią i zaufaniem, nie mam co do tresci zadnych zastrzeżen), ale przykro czytać taki w wymowie tekst, który demaskuje nie tylko bezczelność, arogancjȩ ale równoczesnie odsłania naszą nieograniczoną tȩpotȩ, i to w środowisku ludzi, ustawionych politycznie, wiȩc z racji zajmowanych stanowisk powinni być odpowiedzialni za wypowiadane słowa, opinie.

Co tych ludzi opȩtało, że tak podskakuja jak osły do poteżnej Rosji i do kogo siȩ mizdrzą i co chcą przez te "demonstracje" osiagnąć? Jakie motywacje ich napompowują do podjȩcia takich bezwstydnych akcji, ktore bezpośrednio godzą nie tylko w ich intelekt, honor ale i w naszą racjȩ stanu. Być może nie zdają sobie sprawy, że ze sprzedajnymi kanaliami, glupkami nikt z możnych na tym świecie siȩ nie liczy, nie trakltuje ich poważnie a najwyżej taki element wykorzystuje siȩ w wiadomym celu, a później jak są bezużyteczni to spuszcza siȩ to w kanał, do scieku.

To wielka tragedia dla Polski, że taki probanderowski nieodpowiedzialny polityk, mściwy intrygant i tolerancyjny dla obelżywego traktowania Rosjan - Kaczyński ustawia politykȩ od dziesiȩcioleci i jest liderem wiodącej partii. Robi tym samym wielką krzywdȩ dla polskiej polityki zagranicznej, dla Narodu - spieklając nas z sąsiadem i równocześnie nuklearnym supermocarstwem. Ciekawe czy Kaczor przewidział skutki swojej polityki, którą bezrozumnie forsuje pod adresem Kremla??

oto Alej

Nie tyle Kaczor "adinokij" ile wszyscy nasi rządzący po kolei

Być może dobrze robią, być może źle, kto to wie?
Po Rosji Putina można się wszystkiego spodziewać, wszak popiera go 89% tego dumnego, "imperialnego" narodu. I, jak myślę, musi ciągle coś robić by na te 89% (albo chociaż z 50%) zasługiwać. Czego nie wolno się nie bać.

W każdym razie wszystko co nasi robią, jak się mnie, prostaczkowi z prowincji wydaje, robią mało zręcznie.
Ale chyba najgorzej z tym było nie teraz, a za czasów Tuska, gdy próbowano inaczej, dając się przez Kreml rozgrywać jak jakie upośledzone umysłowo dziecko.
Wtedy z pewnością nie wiedziano jakie będą skutki ówczesnej politycznej szarpaniny.

oto Ferdek

Zmagania dwoch demonow zla

Adam Kirsch w swojej recenzji ksiazki Normana Davies’a pt. "No simple Victory: nazywa II wojne swiatowa „zmaganiami dwoch demonow zla.”

http://www.nysun.com/arts/clash-of-evils/61936/

„Rewizjonistyczna wersja historii II wojny swiatowej Normana Daviesa ma na celu podwazyc poglady zadowolonych z siebie brytyjskich i amerykankich czytelnikow, ktorzy przyzwyczaili sie myslec o niej jako o „dobrej wojnie.” Nie oznacza to wcale, ze Davies przedstawia w niej jakies nowe, nieznane fakty lub prezentuje jakas szokujaca reinterpretacje. Jego celem jest raczej przypomniec swiatu o dwoch prawdach, z ktorych niezbyt sobie zdajemy sprawe.Pierwsza prawda polega na tym, ze z militarnego punktu widzenia, II wojna swiatowa w Europie byla glownie wojna pomiedzy Niemcami a Zwiazkiem Radzieckim; jakkolwiek udzial Wielkiej Brytanii i Stanow Zjednoczonych byl decydujacy, to nie na tej samej skali waznosci. Druga prawda, to ta, ze nazizm i komunizm walczyly o kontrole nad Wschodnia Europa, ale z moralnego punktu widzenia nie bylo miedzy nimi duzej roznicy. Wprawdzie Zwiazek Radziecki byl sojusznikiem, ale mial mniej wspolnego z anglo-amerykanska demokracja niz z nazistowska tyrania.”

http://wirtualnapolonia.com/2009/09/17/sowiety-wkr...

oto Alej

Ja, jako Gdańszczanin mam w tej sprawie mieszane odczucia

Co prawda w 1945 jeszcze nie było mnie na świecie ale "kupuję" słowa Józefa Szczepańskiego:

Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.

Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.

Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
morderco krwawy tłumu naszych braci,
czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
i jak bezsilnie zaciskamy ręce
pomocy prosząc, podstępny oprawco.

Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,
sybirskich więzień ponura legendo,
jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,
wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia

Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

Legła twa armia zwycięska, czerwona
u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
i scierwią duszę syci bólem krwawym
garstki szaleńców, co na gruzach kona.

Miesiąc już mija od Powstania chwili,
łudzisz nas dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych - mamy ich tysiące,
i dzieci są tu i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.

Czekamy ciebie - ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

Nic nam nie robisz - masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić...
śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska - zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły.

oto Alej

Dzięki za piękny, wiele mówiący komentarz

Komentarz do wiersza, bo przecież, oprócz pokazującego MÓJ stosunek do niego tytułu, niczego w moim poscie poza tym wierszem nie ma.

Aha, pisząc "komentarz" mam oczywiście na myśli ilość "dislajków" ("źle gada") i szybkość z jaką się pojawiły.

oto Krzych Adam

To chyba taka epidemia, która ogarnęła prawie wszystkich.

Objawia sie skłonnością do ogromnej delikatności i odrazą do urażania uczuć członków innych nacji. Dla jednych oznacza to że nie wolno urażać uczuć spadkobierców sowieckiej dziczy, dla innych że spadkobierców banderowskiej dziczy.

Ale jest i dobra wiadomość. Ciągle jeszcze nie wystepują powszechne protesty, gdy urażane są uczucia spadkobierców hitlerowskiej dziczy.

oto Krzysztof M

Czy aby liberalizm to nie

Czy aby liberalizm to nie kolejna herezja?

Herezja? Herezja to byłaby wtedy, gdyby liberalizm gadał bzdury na tematy teologiczne.

A tak, to jest nieporozumienie, niewiedza albo zwykłe kłamstwo.

"Człowiek jest wolny" - co to znaczy dla katolika? Może to znaczyć, że droga do zbawienia jest otwarta dla wszystkich. O ile zechcą tą drogą iść. :-)

Co to stwierdzenie oznacza dla liberała? ... Bełkotu nie słucham. :-)

oto Krzych Adam

Ależ tak.

W 1886 roku ukazała się w Hiszpanii mała broszurka pod tytułem "El Liberalismo es Pecado" (Liberalizm jest grzechem).

Napisał ją dr Felix Sarda y Salvany, ksiądz z Barcelony.

W trzecim rozdziale możemy znaleźć nastepujące słowa:

Liberalizm, czy to w porządku doktrynalnym czy praktycznym, jest grzechem. W porządku doktrynalnym jest herezją, a co za tym idzie śmiertelnym grzechem przeciwko wierze. W porządku praktycznym jest to grzech przeciw przykazaniom Boga i Kościoła, gdyż przekracza właściwie wszystkie przykazania. Aby być bardziej precyzyjnym: w porządku doktrynalnym liberalizm uderza w same fundamenty wiary; jest to herezja radykalna i uniwersalna, bo w niej pomieszczone są wszystkie herezje. W porządku praktycznym jest radykalnym i uniwersalnym naruszeniem prawa boskiego, ponieważ sankcjonuje i zatwierdza wszystkie naruszenia tego prawa.

Przekład jest mój z angielskiego, nie posiadam wersji polskiej, a hiszpańskiego nie znam.

Dr Felix Sarda y Salvany zajął się w swej książeczce stroną ideologiczną liberalizmu, doktryny ekonomiczne określane czasem tą samą nazwą leżały poza sferą jego zainteresowania.

oto Ireneusz

To nie jest Prawda

To obserwacja.
Ale mamy szanse na to, aby wszystko zmienić o ile będziemy słuchac siebie, a nie naszych "przyjaciół" zza różnych granic. Zmieni nas dopiero ta umiejętność.
A Prawda jest zawsze jedna. Tylko często siedzi w ukryciu, leń i jego przyjaciel pokręcony nigdy jej nie będzie chciał szukać. Bo po co, skoro tyle "prawd" podają nam na tacy?

oto Jas i Malgosia

Nie jest prawda, ze my tu w

Nie jest prawda, ze my tu w Polsce jestesmy jakos wyjatkowo naiwni w stosunku do reszty swiata, mysle ze moze byc nawet odrotnie, zalezy kto z jakiej perspektywy spojrzy,
Sluchac siebie mozemy, ale z tego w zaden sposob nie wynika zmiana na lepsze...Moze tak sie stac, ale nie ma kategorycznego wynikania

oto Ireneusz

No tak, widać tu coś innego

Jesteśmy przeświadczeni o swej wyjątkowej mądrości i nie potrafimy na siebie samych spojrzeć obiektywnie. Stąd to "słanianie się" od ściany do ściany. Od szczęścia aż do rozpaczy. Od "przewodnictwa" aż po pełną martyrologię.
I to mi przynosi jedynie smutek, że jeszcze dużo wody musi upłynąć w Wiśle.

oto Jas i Malgosia

Nikt panu nie zabrania

Nikt panu nie zabrania przestac sie wymadrzac i spojrzec na siebie obiektywnie, od tego trzeba chyba zaczac bo jak mowil Grek, poznaj samego siebie
A wracajac do naszej wyjatkowej naiwnosci w skali swiata, to powiem panu, ze Europa dzis wydaje sie nawet nie naiwna a totalnie glupia i to chyba w calej swej rozciaglosci...Nam Polakom nie jest tak latwo wcisnac ze jestesmy jakas trzecia plcia, ze Azjaci gwalcac kobiety ubogacaja nas kulturowo, patrzac obiektywnie wygladamy na tle swiata calkiem niezle
W moskiewski Trzeci Rzym, niemiecka wyzszosc krwi czy wybranstwo anglosaskich purytan tez raczej tu malo kto wierzy
Woda w Wisle bedzie plynac i to dobrze i mnie to smutkiem nie napawa, wrecz przeciwnie, jakis niedobry egzystencjalizm pana ogarnal

oto Ireneusz

No i tu są te elementy, o których piszę

Nam Polakom nie jest tak latwo wcisnac ze jestesmy jakas trzecia plcia, ze Azjaci gwalcac kobiety ubogacaja nas kulturowo, patrzac obiektywnie wygladamy na tle swiata calkiem niezle

A może pragmatyzm Europy powoduje, że oni mają gdzieś to co się dzieje. Żyją podskórnie i nie dbają o takie głupoty. Zajmują się własnym spersonalizowanym szczęściem i dobrobytem, dbając o wspólnotę zupełnie efektywniej niż my, podgryzający sobie gardła. Bo my, standardowo - buntujemy się. Robimy sobie wrogów i wychodzimy jak ten Zabłocki, na spienionym mydle...

oto Jas i Malgosia

Mysle, ze jednak nie maja

Mysle, ze jednak nie maja gdzies tych trupow z Nicei, to skrajna glupota zyc sobie blogo i myslec ze to koniec historii, a jak jestesmy juz przy Francji i Bastylii to tak jak oni tam sobie gardla nawzajem przegryzali, to nawet Bystygierowej sie chyba nie snilo
Z tym robieniem sobie wrogow to tez jakas aberracja, ludzie nienawidza sie od zarania dziejow, , napadaja jedni na drugich, morduja za byle co , za kolor skory, za swoje lenistwo, za pyche, za krzywe spojrzenie, nawet za buty i zadnej tutaj naszej wyjatkowosci nie widze,

oto Ireneusz

Oczywiście że nie

Na pewno coś ciekawego namalują kredą na asfalcie. W "akcie odwetu". Do tego też zmierzają nasi rządzący - aby każdy kto ma rozum wycofał się jak najdalej od tego syfu, którym zarządzają. A do przodu wystawia się tych z owłosionymi nogami i w krótkich spódniczkach.
Co wcale nie oznacza, że ta zmurszała skorupa jest czymkolwiek więcej niż jedynie skorupą. Zwykłą propagandą przeznaczoną dla idiotów. W którą właśnie idioci święcie wierzą i mają za JEDYNĄ prawdę.

oto Jas i Malgosia

Ale jak juz namaluja, co

Ale jak juz namaluja, co wywola kolejny odwet to chyba przykladem wyjatkowej rozumnosci ow malunek nie bedzie?
Powiedza cos jeszcze o nienawisci do gejow, do kobiet z ich macicami, Europa jest dzisiaj tak madra, ze nawet azjatyckich cywilizatorow nie potrzebuje, sama sie wyabortuje

oto Ireneusz

Pan znów generalizuje

A ja jedynie przywołuję do życia bardzo starą maksymę:
"Mądry nie zauważy, ale głupi pomyśli, że to tak właśnie musi być".

Tych mądrych jeszcze nikt nie ruszył. Oni nie zauważają i nie chcą zauważyć. Mają swoje sprawy. Proszę porozmawiać z ludźmi w innych krajach, a przestać się wywyższać. Bo to niczym innym nie jest...

oto Alej

Od jednego (pokolenia), urodzony w Strachocinie.

Gdzie spędziłem dzieciństwo.
Tam też dopiero od połowy XVII w., gdy uciekliśmy przez rzezią ze strony mołojców Chmielnickiego.
Toż nieraz tu o tym mówiłem.

Ale co to ma do rzeczy?
Jakieś 99% (przesadzam ale niewiele) Gdańszczan też nie ma gdańskiego rodowodu.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.