Mocarstwo czy protektorat

W wywodach zwolenników „patriotycznego atlantyzmu” (Polska jako hegemon/przywódca Europy Środkowej+Polska jako kraj broniony przed agresją rosyjską przez USA) rysuje się w związku z entuzjastycznym przywitaniem przez nich wojsk amerykańskich w Polsce fundamentalna sprzeczność wewnętrzna, którą warto punktować dla wykazania niekoherencji stawianych w tej narracji obok siebie elementów (patriotyzmu i atlantyzmu).

Występują tu bowiem dwa wykluczające się nawzajem założenia:

1) Polska ma być regionalnym środkowoeuropejskim mocarstwem. Mocarstwo to państwo zdolne porządkować w określony sposób swoje środowisko zewnętrzne, czyli decydować o stanie spraw poza swoimi granicami.

Jako regionalne mocarstwo i przywódca państw środkowoeuropejskich (lub tylko „wyszechradzkich”- często poszerzanych jeszcze o Chorwację), Polska powinna zatem być zdolna np. wysłać wojskowy korpus ekspedycyjny dla wspomożenia Chorwacji w wojnie z Serbią, wysłać kontyngent wojskowy który realizowałby misję typu „peace-keeping”, „peace-enforcement”, „peace-building” lub wręcz „nation-building”na terenie Bośni i Hercegowiny, udzielić wymiernej materialnej pomocy Węgrom wobec inwazji na ten kraj zalewających Europę imigrantów itd.

Tylko na marginesie warto zauważyć, że przypisywanie dzisiejszej Polsce takich możliwości jest ewidentną narodową mitomanią i dlatego też oczywiste jest, że ani obecnie ani w dającej się przewidzieć przyszłości Polska żadnym regionalnym mocarstwem nie będzie i być nie może. Nawet na poziomie koncepcyjnym, ideologicznym i moralnym, jeśli już jakieś państwo środkowoeuropejskie jest dziś wzorem dla innych państw tego regionu (w tym również dla Polski – vide: hasła „drugiego Budapesztu”), to są to Węgry a nie Polska.

2) Polska ma być wojskowym protektoratem USA. Protektorat to z kolei takie państwo, które nie może lub nie chce spełniać samodzielnie właściwych państwu funkcji rdzeniowych (np. w zakresie polityki bezpieczeństwa) i jest w tym zastępowane przez podmioty trzecie (państwa, organizacje międzynarodowe, czasem nawet pozapaństwowych uczestników stosunków międzynarodowych).

Jako protektorat amerykański, Polska rezygnowałaby z porządkowania w pewnych obszarach swojego środowiska wewnętrznego, obrotu zewnętrznego i z opierania się na własnym potencjale wewnętrznym, by przekazać zadania z zakresu swojej polityki bezpieczeństwa i zaopatrzenia wojskowego (technologia, sprzęt, wyszkolenie armii) na rzecz USA.

Państwo nie kontrolujące swoich procesów wewnętrznych i niezdolne oprzeć się na swoim własnym potencjalne, nie ma zaś podstaw do zgłaszania roszczeń do kontroli procesów zachodzących poza swoimi granicami i kontroli potencjału poza swoimi granicami co jest koniecznym atrybutem mocarstwa. Gdyby nawet państwo będące protektoratem innego państwa takie pretensje zaczęło zgłaszać, to byłoby dla swoich potencjalnych partnerów skrajnie niewiarygodne i wręcz szkodziło swojemu wizerunkowi, odbierając sobie powagę.

Polska nie może zatem być równocześnie amerykańskim protektoratem i regionalnym mocarstwem oraz przywódcą państw środkowoeuropejskich – to elementarny poziom logicznej spójności własnych koncepcji.

Szczebel wyżej mamy poziom myślenia realistycznego. Ten zaś musi bazować na trzeźwej ocenie rzeczywistości, będąc wolnym zarówno od narodowych kompleksów (niedowartościowania własnej wspólnoty politycznej), jak i od narodowej mitomanii (nadwartościowania własnej wspólnoty politycznej).

Wyżej napisałem, że przypisywanie dzisiejszej Polsce możliwości bycia regionalnym mocarstwem, przywódcą czy wręcz regionalnym hegemonem to objaw narodowej megalomanii, właściwy raczej gimnazjalistom kolorującym w zeszytach na biało-czerwono rozmaite kraje i krzyczącym na ulicach o „polskim Lwowie” i „polskim Wilnie”.

Jest też jednak druga strona tego zagadnienia, twierdzenie bowiem że Polska, przy swojej obecnej względnej (czyli w porównaniu do analogicznych wielkości w sąsiednich państwach) wielkości, ukształtowaniu granic, liczbie ludności, bazie gospodarczej, sile narodowej tożsamości, nie jest w stanie samodzielnie zapewnić sobie bezpieczeństwa i realizować własnej polityki bezpieczeństwa bazując na własnych zasobach, w sytuacji gdy państwa od Polski mniejsze (Szwajcaria, Finlandia, Szwecja, Turkmenistan, Filipiny, Korea Północna) z powodzeniem własną politykę bezpieczeństwa prowadzą, świadczy co najwyżej o tym, że twierdzący tak cierpi na syndrom niewolnika który nie umie żyć bez pana.

Rozważając rozmaite scenariusze konfliktowe (a strategia polega na tym, by takie scenariusze – choćby najmniej prawdopodobne ale możliwe - rozważać i się do nich przygotowywać), łatwo dostrzec że, zbudowawszy odpowiednią zarówno „twardą” jak i „miękką” infrastrukturę bezpieczeństwa, Polska może efektywnie odstraszać nawet dużo silniejszego przeciwnika i podnieść jego koszty zwycięstwa nad sobą na tyle, by skutecznie zniechęcić do napaści każdego agresora w sytuacji innej niż dla niego graniczna.

W tej chwili przychodzą mi do głowy następujące scenariusze konfliktów zagrażających Polsce:

1) „kolorowa rewolucja” wspierana przez USA i/lub UE (i właśnie to, a nie agresja rosyjska którą w kółko się nas dziś straszy jest najbardziej prawdopodobnym zagrożeniem dnia dzisiejszego);

2) zamknięcie dla polskiej żeglugi Cieśniny Pilawskiej lub blokada portu w Trójmieście i szlaków komunikacyjnych do niego przez Rosję;

3) amerykańska i/lub NATO-wska „interwencja humanitarna” lub „interwencja w obronie demokracji” w Polsce (np. inwazja na polskie wybrzeże Bałtyku i/lub inwazja z baz amerykańskich w Niemczech z możliwym udziałem wojsk niemieckich);

4) asymetryczny konflikt dla wywołania którego posłużono by się mniejszościami (np. śląską, białoruską);

5) konwencjonalna wojna z Rosją i Białorusią;

6) inwazja imigrantów pozaeuropejskich lub uchodźców z ogarniętych zamieszkami etnicznymi krajów zachodnioeuropejskich lub z ogarniętej wojną lub rewolucją Ukrainy lub Białorusi;

7) irredentystyczne rajdy ukraińskich nacjonalistów na pograniczne ziemie polskie, zamieszki z udziałem ukraińskich imigrantów lub konwencjonalna wojna graniczna z Ukrainą;

8) terrorystyczne zamachy islamistów.

Zapewne można wymyślić jeszcze jakieś inne hipotetyczne sytuacje i scenariusze wydarzeń zagrażające bezpieczeństwu Polski ale już te wskazane przeze mnie wyżej dają nam wystarczające dane do wyciągnięcia właściwych wniosków.

Polska prowadząc politykę samowystarczalności strategicznej i zbrojnej oraz odbudowy własnego potencjału w dziedzinie uzbrojenia i wyszkolenia armii, może skutecznie zagrożenia właściwych dla siebie kategorii zneutralizować – albo likwidując ich przyczyny środkami politycznymi lub wojskowymi, albo na tyle podnosząc koszty ewentualnej agresji państw trzecich (USA, Rosja, Niemcy), by zapewnić sobie potencjał odstraszania wystarczający dla zniechęcenia ich do napaści na nasz kraj.

Przy okazji jeszcze technologii i wyszkolenia żołnierzy, bo argument iż nie mamy własnych technologii i doświadczeń porównywalnych z zachodnimi jest do znudzenia powtarzany by przekonać nas do pogodzenia się ze zdegradowaniem przez demoliberalną oligarchię Polski do roli amerykańskiego protektoratu, warto zauważyć że z racji faktu iż powojenne Niemcy budowały swoją strategię zakładając że będą głównym przedmiotem inwazji i polem bitwy w razie ewentualnego konfliktu, Francja od czasów de Gaulle’a zaś budowała swoją politykę bezpieczeństwa wedle zasady zwalczania zagrożeń „a tous azimouts”, potrzebom bezpieczeństwa Polski odpowiadają bardziej niż amerykańskie (w których zagrożenie obcą inwazją ma znaczenie marginesowe) strategie i technologie francuskie i niemieckie (ale również szwedzkie, szwajcarskie, finlandzkie) i jeśli już powinniśmy korzystać z obcych technologii (kupować je, kraść) lub obcych szkoleń, to raczej z francuskich i niemieckich a nie z amerykańskich.

Warto też zainteresować się francuską strategią odstraszania nuklearnego, bo jest to strategia państwa średniego, którą z powodzeniem realizować mogłaby również Polska, gdyby prowadząc własną politykę bezpieczeństwa, zdecydowała się zapewnić sobie narzędzie będące jego rzeczywistym – a nie urojonym, jak w przypadku baz amerykańskich w Polsce – gwarantem: własną broń atomową i środki jej przenoszenia. Polska tożsamościowa powinna się zatem zwrócić do Francji rządzonej przez Francoisa Fillona lub Marine Le Pen o udostępnienie nie jakichś „caracali”, tylko technologii związanych z „bronią A”.

Tak zbudowane polsko-francuskie partnerstwo nuklearne powinno stać się kręgosłupem dla nowej zachodnioeuropejskiej polityki bezpieczeństwa, tak by zachodnia Europa mogła zrzucić amerykański protektorat i stała się wiarygodnym partnerem dla Rosji, wraz z nią budując kontynentalny system bezpieczeństwa „od Lizbony do Władywostoku”.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.583335
Ogólna ocena: 4.6 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto Gedanus6

Ile razy wspominam, że

Ile razy wspominam, że podstawą naszej racji stanu powino być zbudowanie lokalnego mocarstwa, reakcją jest obojętność lub sceptyczny uśmiech. Ludzie boją się pomyśleć, że Polska może stanowić realną siłę na mapie geopolitycznej. Skoro boją się pomyśleć, to co dopiero coś w tym kierunku robić. O atomówce słyszeć nie chcą, a przecież ona tak cudownie rozpala wyobraźnię ewentualnego agresora ...

oto Skanderbeg

Lokalne mocarstwo?

Pan raczy żartować. Polecam "Polskę Mocarstwową" Lecha Wyszczelskiego.
A atomówki jak najbardziej, z tym, że wtedy by nas zagłodzono sankcjami.

oto Robercik

W wielobiegunowym świecie nie

W wielobiegunowym świecie nie. Kraj nadużywający sankcji sam by się "zasankcjował" na śmierć :). Polacy niestety wspierają świat jednobiegunowy, globalny kołchoz których ich w końcu pochłonie.

Do atomówek mam tylko jedną uwagę. Zanim się je zacznie robić trzeba mieć naprawdę dobrą gospodarkę. Broń jądrowa to już jest tylko wisienka na torcie, ale działa na wyobraźnie mocarstwowców którzy bardziej myślą jak wydawać niż jak zarobić.

oto YogiBeer

Polska w przewidywalnej przyszłości żadnym mocarstwem nie będzie

Polska w przewidywalnej przyszłości żadnym mocarstwem nie będzie, nawet regionalnym. Nie posiadając elit politycznych ani narodu zdolnego do wyłonienia elit nie ma nawet po co rozważać o "mocarstwie". To przypomina kawał z PRL: " ... gdybyśmy mieli mięso, zalalibyśmy świat konserwami, ale nie mamy blachy ... " Kawał nie do końca był zgodny z tamtą rzeczywistością, ale jako komentarz do rojeń o "mocarstwie" jest jak najbardziej na miejscu.

Bogaty Iran nie był w stanie wyprodukować własnym sumptem bomby. "Biedna" Korea Północna bombę posiada, ale nie wiadomo, czy polskie społeczeństwo jest gotowe do zamiany ciepłej wody w kranie na głowice w magazynie oraz zamiany masła na środki przenoszenia. Szczególnie w sytuacji, w której nie istnieje polityka międzynarodowa, dla realizacji której broń atomowa byłaby Polsce potrzebna. Inna sprawa - czy w dzisiejszej Polsce byłoby wielu szczęśliwych, że zamiast masła mają armaty, którymi dowodzą Antoni Maciarewicz i kot prezesa. Ja wolę małpę z brzytwą od PiSu z bombą atomową.

oto baba jag

Bomby atomowe

to przeżytek,aczkolwiek potrzebny ale raczej jako zapalnik. Co do Iranu to o ile wiem, dostali embargo na wirówki. Nie ma bomby atomowej bez wirówek.

Nie chce ani bomby atomowej,ani termojądrowej, zresztą to niemożliwe bez własnej elektrowni produkującej pluton.
Polska już jest mocarstwem w regionie jeżeli chodzi o eksport taniej siły roboczej i zarazem jej import. Takiego drugiego kraju chyba nie ma.

oto norwid

HA

Polska już jest mocarstwem w regionie jeżeli chodzi o eksport taniej siły roboczej

A Niemcy plują sobie w brodę że z powodu strachu przed zwycięstwem Polnische Wirtschaft jak to miało miejsce w Wielkopolsce zablokowali polskiego pracownika na 10 lat (do 2014) Co skrzętnie wykorzystała GB i Irlandia. Dziś Niemcy sprowadzają ludzkie śmiecie z Afryki po to tylko żeby zniwelować ludobójczą politykę Bismarcka "ubezpieczeń społecznych". To będzie pewnie jeszcze za 300 lat w historii Niemiec wykładane na uniwersytetach - debilismus maximus.

oto norwid

poprawki

Mocarstwo to państwo zdolne porządkować w określony sposób swoje środowisko zewnętrzne, czyli decydować o stanie spraw poza swoimi granicami.

w geopolityce to się nazywa projekcja siły

Tylko na marginesie warto zauważyć, że przypisywanie dzisiejszej Polsce takich możliwości jest ewidentną narodową mitomanią

Polska wysłała na ekspedycje już ponad 80 000 żołnierzy (rotacyjnie) w ramach ONZ. Kto tu jest antypolskim mitomanem, czyżby autor?

Państwo nie kontrolujące swoich procesów wewnętrznych i niezdolne oprzeć się na swoim własnym potencjalne, nie ma zaś podstaw do zgłaszania roszczeń do kontroli procesów zachodzących poza swoimi granicami i kontroli potencjału poza swoimi granicami co jest koniecznym atrybutem mocarstwa. Gdyby nawet państwo będące protektoratem innego państwa takie pretensje zaczęło zgłaszać, to byłoby dla swoich potencjalnych partnerów skrajnie niewiarygodne i wręcz szkodziło swojemu wizerunkowi, odbierając sobie powagę.

Bzdura. Mołdawia będąca protektoratem imperium osmańskiego zaatakowała 1RP. Polska (3RP) będąca protektoratem USA wsparła Ukrainę w wojnie z separatystami (pomijając to czy słusznie czy nie).

Polska nie może zatem być równocześnie amerykańskim protektoratem i regionalnym mocarstwem oraz przywódcą państw środkowoeuropejskich – to elementarny poziom logicznej spójności własnych koncepcji.

Bzdura. Polska albo będzie wielka albo jej nie będzie wcale w crashzonie geopolitycznej. Międzymorze to nie wybór czy alternatywa to konieczność. Z dłuższej perspektywy taki projekt geopolityczny jest korzystny dla przyjaznych wobec Polski Niemiec. Jest również korzystny dla Rosji z powodu kolosalnej dysproporcji wobec Chin. Dlatego międzymorze, protektorat USA jest obok pivotu na Pacyfik najważniejszą sprawą omnipotencji mocarstwa morskiego.

Dużo by pisać, poprzestańmy jednak na tym co jest już napisane.

oto Skanderbeg

Ale odlot

Międzymorze? Co pan bierze? Nikt tego nie chce, poza grupą wariatów w Polsce, ale to za mało. Sami zaś, jesteśmy zbyt słabi, aby taki cel zrealizować.

oto Janek Drzewiecki

Jeżeli Pan pozwoli...

Zacytuję:"międzymorze CHCE!!! USA" (???) Chyba:"USA chce (kogo, czego, a nie kogo, co) międzymorza".
Chce czy chciało? Proroctwa Pana Friedmana jeszcze aktualne? Chcieć a mieć to duża różnica....

oto norwid

Chcieć a mieć

Kwestionuje pan obecność baz amerykańskich w Niemczech i Europie środkowej?
Jeśli nie to znaczy że chcieć to móc ;p

oto norwid

wszyscy wszystko wiedzą

napisałem:

Z dłuższej perspektywy taki projekt geopolityczny jest korzystny dla przyjaznych wobec Polski Niemiec.

Jakieś pytania? Nie?

napisałem:

Jest również korzystny dla Rosji z powodu kolosalnej dysproporcji wobec Chin.

Jakieś pytania? Nie?

napisałem:

Dlatego międzymorze, protektorat USA jest obok pivotu na Pacyfik najważniejszą sprawą omnipotencji mocarstwa morskiego.

Jakieś pytania? Nie?
Pozostaje jedynie przytoczyć klasyka:

oto Eowina

To jest taki protektorat, któremu się śni mocarstwo.

Po to aby móc tak śnić, potrzebuje przy łóżku amerykańskich boys, aby pilnowali żeby Putin się nie przyśnił.

oto chłop jag

Mocarstwo czy protektorat

Mocarstwo czy protektorat

Czyżby nie było - tertium non datur - tołażysze.
Wniosek?
Wskrzeszenie banderlandu mówi wyraźnie - że jednak trzecie wyjście istnieje - tołażysze.

oto sir Galahad

Polska wysłała na ekspedycje

Polska wysłała na ekspedycje już ponad 80 000 żołnierzy (rotacyjnie) w ramach ONZ

To ma być projekcja siły??? Dokładnie taka sama jaką była projekcja siły ekonomicznej chłopa pańszczyźnianego gdy szedł odrabiać u swojego pana. Nie wysyłamy tego wojska by realizować nasze cele tylko cudze. To jest pańszczyzna a w najlepszym przypadku prace zlecone. Projekcja siły to będzie wtedy gdy wyślemy wojsko do Donbasu albo Syrii i po tygodniu zapanuje tam spokój.
Komuś w Polsce całkiem się pop... Oczywiście możemy być lokalnym liderem. Może za ćwierć wieku. Żeby tak było dziś jeszcze powinniśmy przestać chrzanić o jakimś tam zakichanym międzymorzu i zacząć odbudowywać gospodarkę. W czasach Królestwa Kongresowego do Polski przyjechało z Zachodu ponad 150 tys. fachowców bo była dobrze płatna praca (Polska liczyła 4 mln). Trzeba odbudować przemysł, wyższe uczelnie, przemysł zbrojeniowy i na końcu armię. Po 25 latach codziennej harówy, w której świat będzie nam przeszkadzał, nasza pozycja wyraźnie się poprawi. Oczywiście pod warunkiem, że będziemy pracowali ciężej niż sąsiedzi i myśleli efektywniej. Innej drogi nie widzę.
Oczywiście można też świeżo kupione rakiety wystrzelić na Rosję i potem na emigracji płakać, że znowu nas napadli. Tacy są wredni.

oto norwid

rimland kontra hartland

Po 25 latach codziennej harówy, w której świat będzie nam przeszkadzał, nasza pozycja wyraźnie się poprawi.

Rimland ma stopy zwrotu z handlu kilkadziesiąt razy większe niż hartland.
Komuś w Polsce całkiem się pop... jak myśli ze pracując 28 godzin dziennie zarobi więcej niż pracownik kraju rimlandu pracujący 1 godzinę. Pisać o geopolityce można byle sensownie.
Państwami rimlandu są Chiny i USA, hartlandu jest Rosja i Mongolia.

oto norwid

gdzie napisałem że mamy leżeć?

Napisałem jedynie że jako pomost do hartlandu mieliśmy, mamy i będziemy mieć zawsze ciężką sytuacje. Zawsze musimy orientować się na silę która gwarantuje nam przetrwanie w crashzonie. Właśnie dlatego twierdzenie popularne w 2RP że "Polska albo będzie wielka albo nie będzie jej wcale" jest perfekcyjne. Jak chce pan budować gospodarkę skoro Niemcy sobie tego nie życzą? Mają w Polsce wpływy tak ekonomiczne, medialne jak i polityczne aby torpedować każdą próbę przełamania impasu. To właśnie hitlerowski projekt mitteleuropy realizowany dziś spycha Polskę w nędzę i masową emigrację. Tylko kretyn nie dostrzega że jedynie zewnętrzny obszar balancer jakim jest USA może trudną polską sytuację zmienić. PIS próbuje wyrwać Polskę z potrzasku budując koalicję państw Środkowej Europy natomiast jurgieltnicy albo pożyteczni idioci torpedują te działania na wszelkie możliwe sposoby.

oto baba jag

usa ma nas

w dupie. Angole to kanalie.Adolf H i Józef S nie umywają się do Angoli.Pan żeś się naoglądał Bartosiaka.Tylle tylko,że ten specjalista,albo nie wie albo udaje,że kluczem do sukcesu Rewolucji w Rosji byli jego idole z USA,a majątek krajów "rimlandu" nie pochodzi z handlu, a totalnego rabunku. Niderlandy dostrzegły ten mały niuansik,ale za późno i przegrały z angolami.

oto Eowina

Różne dziwy się dzieją na świecie.

W Rosji były wsie/kolonie niemieckie. Według spisów, było tych Niemców nawet około 2mln. Ta niemiecka kolonizacja pochodziła z różnych okresów; były to grupy religijne, typu Amysze w USA, byli osiedleńcy z czasów kiedy car żenił się z Niemką, itp. Żyli sobie ci Niemcy, trochę po niemiecku, trochę się zruszczając aż do czasu kiedy upadł ZSRR. Gruchnęła wieść, żeby jechać do Niemiec, bo już można i Niemcy się zjednoczyły. I Niemcy pojechali. Nie wszyscy, ale duża grupa.
Rząd Niemiec dał im mieszania w blokach, dał zapomogę, nawet kursy różne, ale nic z tego nie wyszło. Starzy repatrianci nawet nie nauczyli się języka. Młodzi poszli do szkół i niektórzy się zaasymilowali, ale niektórzy zaczęli wracać do Rosji. Wracają do tych wiosek, z których ich rodzice wyjechali; Bywa, że cała wieś jest pusta i jedna niemicka rodzina, która wrócila. Zakładają ogródki, chowają kozy i żyją w chatkach bez żadnych udogodnień. Mają czyste powietrze i zdrową żywność. Córeczka pozbyła się astmy.

Co im się nie podobało w Niemczech? Umalowani chłopcy całujący się na ulicy. Tradycje nie jest łatwo wykorzenić.

oto Mar.Jan

Błędne zrozumienie (czyli niezrozumienie) realiów:

Polska jako kraj broniony przed agresją rosyjską przez USA

Polska jest WSPIERANA (i to bardziej symbolicznie niż realnie) przez USA w celu zapobieżenia ew. agresji Rosji na któryko9lwiek kraj Europy Wschodniej należący do NATO. Dotyczy to również Litwy, Łotwy, Estonii

oto Marek Bekier

Dodam, że przyjazd żołnierzy

Dodam, że przyjazd żołnierzy USA na terytorium Polski nie jest jakimś odosobnionym epizodem tylko wynika z członkostwa Polski w NATO a stosowne rozmowy zarówno dwustronne jak w ramach NATO były rozpoczęte grubo przed dojściem PiS do władzy. Warto też zauważyć, że całość tych działań jest też mocno niezależna od aktualnej władzy w samych USA. Inna sprawa, że wolałbym aby samo przyjęcie obcych wojsk na terytorium Polski w warunkach pokoju każdorazowo było poprzedzane przez referendum. Dobrze by też było aby taka obecność zawsze miała określone ramy czasowe oczywiście z możliwością przedłużenia lub skrócenia w razie potrzeby. A tak przy okazji mam pytanie (nie koniecznie do Pana, chyba, że Pan wie): czy aktualna umowa ma określone takie ramy czasowe i możliwości zmiany czasu? Od razu się przyznaję, że jest to pytanie leniucha, któremu nie chciało się samodzielnie sprawdzić.

oto Mar.Jan

Tej umowy nikt mi nie dał do zatwierdzenia

czytac jej nie zamierzam, ale zgodnie z moją wiedza o NATO, z pewnością jest tam mowa o postepowaniu, w przypadku zmiany lokalnych warunków.
Jeśli chodzi o zakres pomocy NATO w przypadku ew. agresji zewnetrznej przEciwko któremus z państw, to USA z pewnościa dostosują swoja pomoc do realiów. Raczej nie zaryzykuja otwartej wojny z Rosją, więc ew. pomoc może miec charakter dyplomatyczny oraz materialny, niekoniecznie militarny.
Niech nikt sobie nie wmawia, że amerykańscy zołnierze będa własnymi piersiami osłaniać Polaków przed soładatami Putina! Gdyby to Rosjanie pierwsi uderzyli na amerykańska bazę wojskowa w Polsce, to co innego. Ale Putin nie jest ani durniem ani szaleńcem! To juz predzej zdesperowany min. Macierewicz mógłby kazac przebranym za Ruskich swoim chłopakom wystrzelac pare magazynków w kierunku amerykańskiej bazy, aby rozruszać Jankesów i zagrzac ich do boju ;)

oto Paulina Kaufmann

Ja jestem ciekawa jak...

...wyglądaja ramy współpracy wywiadowczej na terenie Polski. Jest rzeczą oczywistą, że strona amerykańska posiada zabezpieczenie wywiadowcze i kontrywiadowcze własnych jednostek. Na terenie Iraku i Afganistanu współpraca ta przebiegała poprawnie albo nawet dobrze, na terenie innych państw niekoniecznie ale w Polsce powinna być żelazna zasada: "łapy precz".
Obawiam się, że wytyczne Antoniego von Tworki są inne...

oto watazka

Polska mocarstwem???

Polska mocarstwem???
Z takimi kurduplami w sejmie?
Ktos sobie zazartowal.
Przeciez sami pomoglismy sie pozbyc polskiech generalow!

oto sir Galahad

I to właśnie wskazuje na

I to właśnie wskazuje na gotowość do wojny z Moskwą. Przecież Powstanie Listopadowe zaczęło się od wymordowania polskich generałów, którzy nie chcieli przyłączyć się do grandy. Teraz po prostu powielają sprawdzony wzorzec.
I wcale nie musi ich powstrzymać dysproporcja sił. Przecież Powstanie Listopadowe zaczęliśmy mając 30 tys. żołnierzy gdy Rosja miała ich 400 tys. O styczniowym nawet nie warto wspominać.

oto Komes

Broń atomowa - tak

Ale Francja jako źródło jej pozyskania? Nie sądzę. Francuzi to pieski Niemców a Niemcy nigdy nie pozwolą im na udostępnienie atomowych technologii akurat do Polski. Ja bym szukał pomocy raczej w Chinach.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.