W nowy rok z nadzieją

Kazmierczak... rozmowa z prof. Andrzejem Kaźmierczakiem, wicedyrektorem Instytutu Bankowości i Ubezpieczeń Gospodarczych SGH

"Jeżeli płace Polaków będą rosły, to zniknie główny powód emigracji..."

Panie Profesorze, jaki był rok 2016 dla polskiej gospodarki, jak będziemy go wspominali?

– To był dobry rok. Według mnie, najlepszy, najbardziej udany od wielu lat. Doszło do licznych zmian, wprowadzono w życie ustawy korzystne zwłaszcza dla rodzin o niższych dochodach. Rozpoczęły się wypłaty pieniędzy dla rodzin wielodzietnych w ramach programu „Rodzina 500+”, obniżono wiek emerytalny, ograniczono sprzedaż polskiej ziemi zagranicznym spółkom, wprowadzono darmowe leki dla seniorów, zmniejszyło się bezrobocie, podniesiono płacę minimalną… Lista tych zmian jest bardzo długa.

A które z tych wydarzeń możemy uznać za najważniejsze?

– Na pewno największą rangę miał start programu „Rodzina 500+”. Problemy demograficzne, coraz mniejsza liczba dzieci w rodzinach i emigracja młodych Polaków wpływały negatywnie także na gospodarkę. Rodzina to zresztą takie małe przedsiębiorstwo. Tam przecież realizowane są wydatki konsumpcyjne. A te z kolei generują produkcję i miejsca pracy. Wsparcie ekonomiczne rodzin wymagało radykalnych rozwiązań i takie działania zostały podjęte. Cieszyć możemy się też ze spadku bezrobocia i wzrostu płac. Jeżeli płace Polaków będą rosły, to zniknie główny powód emigracji. Model gospodarki opartej o niskie płace się nie sprawdził. Sprzyjał zarówno emigracji, jak i selekcji negatywnej inwestycji zagranicznych. Trafiały do nas głównie te najmniej innowacyjne, niezaawansowane technologicznie, mające niewielką wartość dodaną.

Mimo kryzysowej retoryki w mediach PKB Polski rośnie, a dochody podatkowe państwa były po 11 miesiącach 2016 roku wyższe aż o 18 mld zł niż w 2015 roku. Skąd ten wzrost?

– Wzrost gospodarczy jest ciągle na dobrym poziomie. Wynosi ok. 3 proc. rocznie. Towarzyszy mu równowaga finansowa państwa i najniższe od 25 lat bezrobocie. Deficyt budżetowy będzie prawdopodobnie niższy, niż zakładała to ustawa budżetowa. Wynik ten warto docenić. Tym bardziej że w minionym roku realizowane były kosztowne programy socjalne. Większe dochody podatkowe można uznać za pierwsze efekty uszczelnienia systemu podatkowego. Jednocześnie jest to też informacja o rażącej nieudolności – zamierzonej lub nie – jaką w ściąganiu podatków wykazywała się poprzednia ekipa rządowa. Skala tzw. optymalizacji podatkowej i zjawisko cen transferowych generowały olbrzymią lukę podatkową. Nieudolność w ściąganiu podatków przekraczała 50 mld zł. Obecnie trwa proces uszczelniania systemu poboru podatków.

Werbalne wspieranie polskich małych i średnich przedsiębiorstw przez wiele lat powiązane było z rzeczywistym wspieraniem – przez zwolnienia podatkowe, ulgi, specjalne strefy ekonomiczne – największych zagranicznych koncernów. Tym razem będzie inaczej?

– Można mieć taką nadzieję. Symbolem pozytywnych zmian może być np. obniżka podatku dochodowego CIT z 19 do 15 proc. dla mniejszych przedsiębiorstw. Konstytucja dla małych i średnich firm, uproszczenie podatków, ograniczenie liczby kontroli przedsiębiorców to dobry kierunek.

Warto podkreślić, że warunkiem koniecznym zapewnienia konkurencyjności polskich firm jest obniżka podatków. Doszło do niej już np. w Wielkiej Brytanii. Do znaczącej obniżki podatków zobowiązał się także prezydent USA Donald Trump. My także powinniśmy pójść w tym kierunku. Niskie podatki sprzyjają ograniczaniu tzw. szarej strefy i zachęcają przedsiębiorców do większej aktywności. Polskie firmy powinny być rejestrowane w Polsce i tu płacić podatki. Nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której przedsiębiorstwa działające w Polsce płacą symboliczne podatki w Luksemburgu czy na Cyprze.

Czy promowanie patriotyzmu gospodarczego – zarówno wśród przedsiębiorców, jak i wszystkich Polaków – mogłoby mieć wpływ na sytuację gospodarczą naszego kraju?

– Wprowadzanie rozwiązań sprzyjających polskim przedsiębiorstwom i gospodarstwom domowym to najlepsza forma promowania patriotyzmu gospodarczego. Wagę tego zagadnienia podkreślał już przed wojną minister Władysław Grabski. Przez wiele lat hasło to było niemal zapomniane. W przeszłości można było niejednokrotnie odnieść wrażenie, że dochodzi nawet do świadomego niszczenia polskiej przedsiębiorczości. Przykładem działań szkodzących naszej gospodarce mógł być np. proces likwidacji polskiego przemysłu stoczniowego. Patrząc na obecne działania rządu, można przyjąć, że tamte czasy minęły bezpowrotnie. Obecny rząd podjął działania wspierające rozwój krajowego przemysłu morskiego czy przemysłu lotniczego. Ale Polska nie zamyka się na konkurencję międzynarodową, gdyż jest ona źródłem innowacji i kreatywności. Polskie firmy są konkurencyjne i jeśli nie są dyskryminowane, radzą sobie znakomicie. Zaś zadaniem administracji państwowej jest tworzenie warunków stabilności i przewidywalności w otoczeniu przedsiębiorców.

Jeszcze niedawno zagraniczne instytucje finansowe i agencje ratingowe przekonywały, że rządy PiS spowodują gospodarczą katastrofę. Skąd wzięły się opinie tego typu?

– Ani wtedy, ani później nie było żadnych ekonomicznych powodów do obniżki ratingów Polski. Negatywne opinie na temat perspektyw naszej gospodarki były prezentowane jeszcze przed podjęciem jakichkolwiek decyzji przez nowy rząd. Zagraniczni lobbyści byli mu niechętni, bo zdawali sobie sprawę z faktu, że kończy się okres preferencji dla firm zagranicznych. Po pewnym czasie, gdy katastrofa finansowa nie następowała, a utrzymanie deficytu budżetowego poniżej granicy 3 proc. PKB było praktycznie przesądzone, najbardziej negatywne opinie o Polsce zostały po cichu wycofane.

Dlaczego Polska wciąż musi płacić kupującym nasze obligacje kilkakrotnie wyższe odsetki niż np. bankrutujące Włochy czy nasz południowy sąsiad, Czechy?

– Polska zaliczana jest do tzw. rynków wschodzących, postrzegana jest jako kraj mniej stabilny, bardziej ryzykowny. Dlatego musimy płacić tak zwaną premię za ryzyko, gdy emitujemy nasze obligacje. Natomiast Włochy należą do grupy rynków rozwiniętych. Stąd, choć zadłużenie jest już w tym kraju gigantyczne (ok. 130 proc. PKB), to włoskie obligacje wciąż traktowane są przez inwestorów finansowych bardziej łaskawie niż nasze.

Czechy z kolei uznawane są za kraj o największej stabilności w naszym regionie, a na dodatek mają znacznie niższe zadłużenie, mniejszy deficyt budżetowy i korzystniejsze saldo bilansu płatniczego. To kraj stabilny i ciągle bardziej od nas konkurencyjny gospodarczo.

Mimo całkiem przyzwoitej sytuacji gospodarczej nasze zadłużenie systematycznie rośnie. Czy ten proces można jakoś zatrzymać?

– Coroczny deficyt skutkuje tym, że zadłużenie się kumuluje. Droga wyjścia z tej sytuacji jest tylko jedna. Musimy szybciej się rozwijać. Nie w granicach 2,5 czy 3 proc. rocznie, ale znacznie szybciej. Potrzebne jest przyspieszenie wzrostu gospodarczego, i to zdecydowane – do 5 czy 6 proc. Takie przyspieszenie spowodowałoby wzrost dochodów podatkowych z jednej strony, a z drugiej – dzięki dalszemu spadkowi bezrobocia – ograniczenie zasiłków i innych kosztów budżetowych. Większe dochody obywateli naszego kraju, obok racjonalnego wykorzystywania środków unijnych, zapewniłyby także dalszą poprawę koniunktury gospodarczej. To warunki konieczne do stopniowej redukcji zadłużenia.

Czego w polskiej gospodarce możemy spodziewać się w 2017 roku?

– Na razie nie widać tu poważniejszych zagrożeń. Sytuacja budżetowa państwa jest stabilna. Można mieć nadzieję na dalszą poprawę warunków materialnych Polaków. Niepokoić może za to sytuacja w służbie zdrowia. Szybka reforma w tym obszarze to jedno z najpoważniejszych wyzwań stojących przed rządem. W gospodarce sytuacja jest tym bardziej optymistyczna, że trend zmniejszania się bezrobocia wydaje się trwały. Wyhamowuje też emigracja. Płace powinny rosnąć, a wtedy także wzrosną szanse na to, że Polacy będą chcieli pracować i prowadzić działalność gospodarczą we własnym kraju. I z tą właśnie nadzieją powinniśmy wchodzić w nowy rok.

Dziękuję za rozmowę.

___
Tekst opublikowany w "Naszym Dzienniku"

Piotr Tomczyk

Publicysta, piszący w "Naszym Dzienniku"

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
2.333335
Ogólna ocena: 2.3 (głosów: 3)

Tematy: 

Dyskusja

oto baba jag

i następny

pisuarowy propagandzista. Gdzie hipokryto 76 miliardów nowych długów. Przestań (usunięte - określenie obraźliwe) robić ludziom wodę z muzgów

Symbolem pozytywnych zmian może być np. obniżka podatku dochodowego CIT z 19 do 15 proc

Co ty (usunięte - określenie obraźliwe) gadasz za głupoty. To zmiana jak z kwotą wolną,dla ..nikogo.

Znowu kłamstwa i bolszewicka propaganda

oto Czesław

No właśnie

Brak na tej stronie takich artykułów, tylko "babskie narzekanie" i czarnowidztwo. Polityka wewnętrzna PiS jest o niebo lepsza od PO i to prawie w każdej dziedzinie. Niestety polityka zagraniczna jest tak samo nędzna a nawet w wielu przypadkach po prostu antypolska, prowadzona nie w naszym polskim interesie, dla mnie nie do zaakceptowania, szczególnie dotycząca banderowskiej Ukrainy.

oto baba jag

spadaj

(usunięte - określenie obraźliwe),bede se pisał muzguf jak mi się spodoba. już tych waszych kłamstw i nachalnej propagandy sukcesu nie da się inaczej prostować.

oto pietrzelaj

Cud mniemany

Towarzyszy mu równowaga finansowa państwa i najniższe od 25 lat bezrobocie.

Może jeszcze autor raczy wyjaśnić jak to się stało, że bezrobocie od końca 2015 spadło z 9,6% do 8,20% a zatrudnienie zmalało z 16276 tys. do 16 266 tys. (http://rynekpracy.org/x/1002424 )
Nieważne jak się pracuje, ważne jak się liczy.
Aż strach powierzać pieniądze bankowi jak taki człowiek szkoli naszych bankowców.
A jak pan może spojrzeć studentom w oczy po takich kłamstwach.

oto Marek

Już odpowiedź na pierwsze

Już odpowiedź na pierwsze pytanie wyjaśnia, na czym, zdaniem p. Kaźmierczaka, polega dobroć ubiegłego roku. Otóż na przyspieszonym wprowadzaniu socjalizmu.
W Polsce nie brakuje niestety socjalistów, komunistów nawet z tytułami profesorskimi, co więcej, takich jest ewidentnie większość.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.