Co po Aleppo?

Wraz z ewakuacją 22 grudnia tego roku ostatnich grup rebeliantów i ich rodzin z Aleppo ostatecznie zakończyły się trwające prawie 4 i pół roku walki w tym mieście, uważane za największą i najważniejszą bitwę syryjskiej wojny domowej. Rzeczywiście, biorąc pod uwagę jego strategiczne znacznie, jako największej metropolii Syrii oraz liczbę zaangażowanych w ponad czteroletnie zmagania żołnierzy Armii Syryjskiej, przekraczającą 20 000 ludzi, wreszcie zaś - zaciekły charakter samych walk, które obróciły znaczną część miasta w perzynę - można określić Aleppo mianem syryjskiego Stalingradu. I tak jak po bitwie stalingradzkiej inicjatywa na froncie wschodnim ostatecznie przeszła w ręce Armii Czerwonej, tak samo można się spodziewać, że wraz ze zwolnieniem tysięcy zaangażowanych w Aleppo żołnierzy wojska wierne prezydentowi Basharowi al-Assadowi przejdą do działań zaczepnych w innych częściach Syrii.

Bowiem odniesione zwycięstwo nie oznacza bynajmniej końca syryjskiej wojny domowej, choć wraz ze zmianami politycznymi na świecie - przede wszystkim zwycięstwem w wyborach prezydenckich w USA Donalda Trumpa, daje nadzieję na jej zakończenie. W rękach Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu oraz popieranej dotąd przez USA, Wielką Brytanię, Francję i ich regionalnych sojuszników (Turcję, Arabię Saudyjską i pozostałe kraje Zatoki Perskiej, zwłaszcza Katar), tzw. demokratycznej opozycji znajduje się nadal przeszło połowa terytorium Syrii. Rozległe, lecz rzadko zaludnione obszary w pustynnej, wschodniej części kraju pozostają domeną ISIS:

syria

Choć od czasu apogeum swoich sukcesów na przełomie 2014 i 2015 roku ISIS poniosło duże straty osobowe i terytorialne - naciskane w Iraku przez armię iracką, zaś w Syrii przez przez kurdyjskie bojówki YPG, wspierane przez naloty koalicji pod wodzą USA - nadal pozostaje poważną siłą, co zresztą udowodniło ostatnio, wykorzystując zaangażowanie Armii Syryjskiej oraz jej sojuszników w Aleppo i niespodziewanie opanowując słynną Palmirę, z której wyparto je ostatniej wiosny. Mimo amerykańskiego wsparcia ogromne straty, (ponad 2400 zabitych), przy minimalnych postępach w terenie, poniosła też nacierająca od października na Mosul, armia iracka.

W granicach Syrii dżihadyści wciąż kontrolują dolinę Eufratu - niemal całą prowincję Deir-ez-Zor, z wyjątkiem jej stolicy w której nadal bronią się, oblężone od ponad dwóch lat oddziały Armii Syryjskiej, oraz południową część prowincji Rakka, gdzie znajduje się stolica samozwańczego Kalifatu. Są też obecni na wschodzie prowincji Aleppo i Homs a nawet na przedmieściach Damaszku (dzielnica Jarmuk) i przy granicy z Izraelem. Głównym bastionem "demokratycznej opozycji" pozostaje położona na północnym zachodzie kraju prowincja Idlib, od wiosny 2015 r. niemal w całości - poza szyickimi miejscowościami Fua i Kefraya - kontrolowana przez rebeliantów.

Charakter owych "bojowników o wolność" jest bodajże jednym z największych medialnych kłamstw tej wojny. Bowiem ich najliczniejszą i dominującą obecnie frakcją nie jest kompletnie zmarginalizowana Wolna Armia Syryjska, ale koalicja islamistycznych ugrupowań: Frontu an-Nusra (będącego niczym innym, jak syryjską gałęzią Al-Kaidy) oraz salafickich milicji Dżajsz al-Islam, Dżund al-Aksa i Ahrar asz-Szam. Ideologicznie są one niemal nieodróżnialne od ISIS i an-Nusry poza tym, że ich celem jest wprowadzenie rządów szariackich "tylko" w Syrii, nie zaś budowa ogólnoświatowego kalifatu.

Prócz Idlibu kontrolują one również zachodnią część prowincji Aleppo, obszary przy granicy z Jordanią (prowincje Daara i Kuneitra) oraz kilka izolowanych enklaw wokół Damaszku i pod Homs. Jeszcze przed ostatecznym oczyszczeniem Aleppo niektórzy analitycy wyrazili opinię, że celem kolejnej ofensywy wojsk rządowych będzie właśnie Idlib. Natarcie w tym kierunku zabezpieczyłoby Aleppo przed ryzykiem kolejnych ataków rebeliantów, a także pozwoliło przełamać blokadę miast Fua i Kefraya. Trzeba jednak wziąć pod uwagę że Armia Syryjska jest bardzo osłabiona i wykrwawiona ponad 6-ma latami wojny. Nie byłaby obecnie zdolna do żadnych działań zaczepnych, gdyby nie wsparcie rosyjskiego lotnictwa, irańskich doradców wojskowych, Hezbollahu oraz szyickich milicji z Iraku i Pakistanu.

Natomiast zgrupowanie rebeliantów w prowincji Idlib jest najsilniejszą spośród grup "demokratycznej opozycji", może też liczyć na stały strumień wsparcie płynący przez granicę z Turcją. Kampania w Idlibie będzie z pewnością długa i krwawa. W tej sytuacji logiczniejszym krokiem byłaby uprzednia likwidacja rebelianckich enklaw w rejonie Damaszku i Homs, w celu zwolnienia blokujących je oddziałów rządowych. W ostatnich miesiącach kilka zlikwidowano bez rozlewu krwi: dzięki porozumieniom podobnym do tego z Aleppo, udało się nakłonić rebeliantów do ewakuacji m.in z oblężonych od 2012 r. miast Daraya i Moademyeh na przedmieściach Damaszku.

Oczyszczenie pozostałych kotłów miałoby nie tylko walor strategiczny - zwolnienie kolejnych tysięcy żołnierzy, których można by później wykorzystać w ofensywie na Idlib - ale i wizerunkowy: zniknęłoby stałe zagrożenie jakie stanowią one dla syryjskiej stolicy. Rebelianci regularnie ostrzeliwują z nich Damaszek i dokonują ataków terrorystycznych. W ostatnim z nich, przeprowadzonym na komisariat policji w dzielnicy Midan wykorzystali zaledwie 7-letnią dziewczynkę. Prócz tego istnieje pilna potrzeba wzmocnienia obrony Deir-ez-Zor, mocno osłabionej wrześniowym "omyłkowym" nalotem lotnictwa USA i szturmem ISIS który nastąpił po nim. W kontrolowanych jeszcze przez siły rządowe dzielnicach miasta przebywa kilkaset tysięcy cywilów, w tym wielu chrześcijan, których w razie jego upadku czeka pewna śmierć.

Konieczne wreszcie będzie ponowne wyparcie dżihadystów z opanowanej przez nich Palmiry. Zwycięstwo Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach prezydenckich i zapowiedź wstrzymania przez niego pomocy dla syryjskiej rebelii dają nadzieję na porozumienie rządów USA, Rosji, Iranu, Iraku, Turcji, Syrii oraz przywódców syryjskiej i irackiej społeczności kurdyjskiej w sprawie wspólnego zwalczania terroryzmu w Syrii i Iraku oraz koordynację wysiłków z tym związanych. Brak tej koordynacji był jednym z podstawowych powodów sukcesów takich organizacji jak ISIS i an-Nusra.

Być może rok 2017 okaże się dla Syrii przełomowy i uda się stopniowo wygasić trawiący ją od lat krwawy konflikt. Przeciwników islamistów z pewnością czeka jednak jeszcze wiele bitew, tym bardziej że ekstremiści niestety nadal mogą liczyć na wsparcie hojnych sponsorów znad Zatoki Perskiej.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.583335
Ogólna ocena: 4.6 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzysztof M

Informacja sprawdzona?

Informacja sprawdzona?

oto chłop jag

Co po Aleppo?

Co po Aleppo?

Jedno wiemy na pewno - mianowicie diablisko musi żłopać nieustannie ludzką krew i łzy. Ludzka rozpacz i cierpienie to rodzaj kulinarnej przyprawy do wspomnianej - ludzkiej krwi - tołażysze.
Wniosek?
Drugim Aleppo może w dzisiejszym, szatańskim świecie - stać się dowolne miasto na Ziemi - tołażysze - ponieważ człowiek stworzony przez Boga jest od dłuższego już czasu - komletnie ubezwłasnowolniony poprzez pupili szatana. Taką namiastką Aleppo było niegdysiejsze skasowanie WTC w samym NY - tolażysze.
I co? I nic!

oto Eowina

Delegacja chinska zaczyna objezdżać zainteresowane

strony w sprawie Syrii.
Czekając na decyzje w Astanie, zaczynając od jutra, tj. 5.01. chińska delegacja będzie wizytować Moskwę, Genewę i Brukselę. Chińczycy zbierają opinię na temat pokoju i odbudowy Syrii.

30 grudnia w Syrii podpisano rozejm, 23 stycznia będzie spotkanie w Astanie, a 27 lutego odbędzie się jakieś spotkanie w Genewie. Są pomruki niezadowolenia od Arabów Saudyjskich.
Bardzo ciekawie się zapowiada. Założę się, że Chińczycy wszystko są w stanie odbudować w Syrii i szukają tylko sponsorów. ;)

oto Eowina

Bardzo dobre pytanie. Rebelianci to też czują i rozumieją,

a nawet głośno domagają się aby w rozmowach uczestniczyła Arabia Saudyjska (?) A z tego co się dzieje na terenie Syrii, to gdzie nie gdzie dochodzi do sporadycznych starć. Jakieś straszne liczby ofiar ze strony ekstremistów, trudno dojść co tam naprawdę się dzieje.
Over 35,000 militants killed in Syria since September 2015: Russian MoD
Aby Zachodowi było bardziej przykro, libijskie walczące strony zwróciły się do Moskwy o przeprowadzenie pertraktacji między stronami walczącymi w Libii. ;)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.