Odszedł krwawy despota Fidel Castro

Wygasł jeden z głośniejszych socjalistycznych zbrodniarzy II połowy XX wieku, latynoamerykański despota, charyzmatyczny egomaniak i bezwzględny dyktator, poza monarchami najdłużej sprawujący władzę w dzisiejszym świecie. Sam utożsamiał się z Don Quixote, walczącym z realnymi i urojonymi przeciwnościami. Można powiedzieć, że odszedł relikt z okresu zimnej wojny i walki z kolonializmem...

Mojżesz przeprowadził Izraelitów do ziemi obiecanej przez Morze Czerwone, gen. Władysław Anders wyprowadził Polaków z czerwonej niewoli. Fidel Castro spłatał Kubańczykom brzydkiego figla wprowadzając ten ponad 11 milionowy naród (to ci, którym nie udało się uciec) do czerwonego wystającego z wody gułagu.

Całe szczęście, że dobry Bóg pozwolił mu grzeszyć na małej wyspie, z dala od populacji komunistycznego Związku Sowieckiego, czy komunistycznych Chin. Jego totalitarne dokonania numerycznie ustępują więc Stalinowi, Mao, czy Hitlerowi, ale dążenie do absolutnej kontroli, tępienia swoich przeciwników i podporządkowania sobie życia swoich obywateli dostarczały mu nie mniej radości jak powyższym.

Skalą zniszczeń przypominał raczej dokonania takich watażków jak Saddam Hussein, Idi Amin, dynastycznych liderów Korei Północnej, czy Roberta Mugabe. Dla pokolenia dzieci kwiatów z 1968 r. jest i pozostanie symbolem wiecznego rewolucyjnego płomienia, bożyszczem, gwiazdą na niepokojąco skrwawionym ateistycznym firmamencie, gdzie cel uświęca środki, a życie ludzkie jest tanie.

Braciszek prezydent Raul Castro ogłosił 9 dniową żałobę na Kubie, dotychczasowy menedżer dyktatora, teraz już zupełnie samiuteńki, został wreszcie w pełnym wymiarze dyktatorem. 90 mil na północ i wyżej w “Małej Hawanie” w Miami na Florydzie trwają demonstracje radości, to kubańscy uchodźcy żegnają tyrana. W USA żyje ok. 2 mln Kubańczyków, z czego 70% na Florydzie.

Gardzący ludzkim szczęściem i nadzieją despota ma na sumieniu nie tylko izolację i nędzę Kubańczyków, również pozbawił życia kilkanaście tysięcy swoich rodaków. Poza tym wtrącił do więzień i obozów ok. 100,000 Kubańczyków.

Można by powiedzieć, że tak bardzo ukochał władzę, że poświęcił dla niej przyszłość i dobro własnego narodu. Komunistyczny świat stracił wspaniałego oratora, który przekonany o własnym talencie potrafił nudzić tysiące zebranych przez wiele godzin. Podobno żywił sympatię do prezydenta Reagana i do kunsztu jego oratorskich zdolności. Główną hodowlą kubańską jaką uprawiał, poza cukrem, rumem i cygarami, było oratorskie sianie nienawiści i poczucia strachu w stosunku do USA, od czego nie mógł uwolnić się, aż do końca swoich dni.

Dla światowych elit lewicy Fidel był ikoną, symbolem rewolucyjnego oporu małych i uciśnionych przeciwko panoszącemy się tuż obok kapitalistycznemu supermocarstwu. Można również powiedzieć, że w pewnym sensie był dobrym uczniem Stalina, wszak obaj zdradzili rewolucję światową i wyspecjalizowali się w sianiu terroru na własnym podwórku, stali się “narodowi”. W perspektywie można rolę utrzymywanej przez Związek Sowiecki komunistycznej Kuby porównać do roli utrzymywanej przez Chiny Korei Północnej.

Rzewnie pamiętany Castro jest przez ocierającą łzy światową lewicę, uznany za bohatera i idola. Odezwał się leciwy już b. prezydent Jimmy Carter, podobnie wyrazy szacunku złożyli przedstawiciele elit Unii Europejskiej, również przeżywają jego śmierć prezydenci Francji i Hiszpanii, a nawet Papież. Nawet Putin podkreślił, że pamięć o nim na zawsze pozostanie w sercach Rosjan.

Natomiast rozsądnie odezwał się prezydent-elekt USA Donald J. Trump:

"Dziedzictwo Castro to rozstrzeliwania ludzi, kradzieże, niewyobrażalne cierpienie, bieda i zaprzeczenie podstawowych praw człowieka".

Doradca prezydenta-elekta Trumpa były speaker Kongresu Newt Gingrich:

“dyktator, który uwięził tysiące, zamordował i torturował wielu Kubańczyków, nadchodzące pochwały dla Fidela Castro są tragiczne. Stwórz listę tych wychwalających Castro, a będziesz miał listę lewaków odrzucających rzeczywistość na rzecz ideologicznych fantazji”.

Castro był tym facetem, który przeniósł w 1959 r. zimną wojnę prosto w podbrzusze USA. W ciągu pół wieku przeżył 11 prezydentów USA, dominował Kubę od 8 stycznia 1959 r. kiedy to tryumfalnie po ucieczce dyktatora Fulgencio Batisty, pojawił się na wiecu w Hawanie.

Przypomnijmy, że Castro był zapalczywym maniakiem, kiedy po kryzysie w Zatoce Świń potajemnie przyjął na Kubę sowieckie rakiety (jesień 1962) i o mało nie doprowadził do wybuchu globalnego konfliktu. 17 kwietnia 1961 r. 1,500 wyszkolonych w USA Kubańczyków wylądowało w Zatoce Świń, czekał na nich Castro. Wszyscy zginęli, bądź trafili w ręce Castro. Obiecane wsparcie lotnicze przez USA nigdy nie dotarło. Dalej w następstwie wykrycia stanowisk sowieckich rakiet prezydent J.F. Kennedy zarządził blokadę wyspy i doprowadził do wycofania sowieckich rakiet w zamian za wycofanie amerykańskich rakiet z Turcji. Castro był temu porozumieniu przeciwny, ale mocarstwa dogadały się ponad jego głową.

Prawdą jest, że komunistyczny despota był zadrą w podbrzuszu amerykańskiego mocarstwa. USA wprowadziły ekonomiczne embargo trwające dekady, a CIA (Operation Mongoose) na wiele sposobów próbowała się Castro pozbyć (zatrute pióro, trucizna). Castro był z tego taki dumny, że zorganizował w muzeum w Hawanie całą gablotę relacjonującą historię podobnych zamachów, których doliczył się aż 638!

Administracja amerykańska podjęła inicjatywę ułożenia się z Castro, niestety było to w 1963 r. na kilka tygodni przed zamordowaniem prezydenta Kennedy'ego w Dallas, warunkiem miało być odklejenie się Castro od Związku Sowieckiego. Po zabójstwie Kennedy’ego, o które również w jednej z wersji podejrzewano Castro, nasiliła się wzajemna wrogość.

Był despotą zakochanym w szczegółach, chciał kontrolować wszystko, każdy aspekt życia obywateli od koloru mundurów do wyznaczania kwot w poszczególnych obszarach produkcji.

Porządkując warunki do sprawowania pełnej władzy Castro wydalił wszystkich urodzonych poza Kubą księży, pozostałych poddając inwigilacji, co doprowadziło do zamknięcia wielu kościołów. Zarządził również utworzenie Komitetów Obrony Rewolucji, tworząc gęstą siatkę donosicieli. W wyniku napływających donosów tysiące ludzi trafiło do więzień lub obozów pracy.

Z potencjalnymi przeciwnikami się nie bawił, na protesty odpowiadał salwą plutonów egzekucyjnych mordując na początek 582 przeciwników, zamykając niezależne od siebie media, kościoły, zaganiając przeciwników do reedukacyjnych obozów pracy, sięgając nawet po gejów.

Choć na początku Castro nie przyznawał się do komunizmu, to już w maju 1959 r zarządził konfiskatę prywatnie posiadanej ziemi, w tym posiadanej przez Amerykanów co było odebrane jako prowokacja. Wiosną następnego roku polecił amerykańskim i brytyjskim rafineriom przyjmować ropę ze Związku Sowieckiego, co doprowadziło do ograniczenia zakupu cukru przez administrację prezydenta Dwight D. Eisenhowera. Z kolei Castro zwrócił się do Rosjan o polityczne i ekonomiczne wsparcie, co dało początek wzajemnemu antagonizmowi.

Jesienią 1961 r. Castro dał USA 48 godz. na zredukowanie liczebności ambasady z 60 do 18 osób. Wkurzony IKE zerwał stosunki dyplomatyczne i zamknął ambasadę w Hawanie, która to sytuacja trwała do 2015 r., kiedy otwarto obydwie ambasady w Hawanie i Waszyngtonie.

Castro ciągle obiecywał wolne wybory i polepszenie warunków ekonomicznych, jednak w latach 1959-1965 narastała opozycja głównie wśród chłopstwa i klasy średniej, którą Castro zdławił wysyłając armię. Niedobitki powstańców pojawiły się w USA.

W grudniu 1961 r. Castro publicznie wyznał, że jest marksistą-leninistą. Wielu ludzi było zaskoczonych podobnie jak jego siostra Juanita, która w 1964 r. powiedziała:

“Oszukiwał nie tylko swoich przyjaciół, ale i rodzinę.“ - dodając, że przecież był synem bogatego właściciela ziemskiego na wschodzie Kuby i był wysłany do ekskluzywnych jezuickich szkół. Zauważyła też, że w 1948 r. Fidel ożenił się z Mirtą Díaz-Balart z rodziny zbliżonej do rządu Batisty, a teść wysłał ich w 3-miesięczną podróż poślubną do USA.

Już po zdobyciu władzy podejrzewając spisek w armii Castro kazał aresztować swojego kolegę Hubera Matosa, którego oskarżono o zdradę. W 1979 r. prawie ślepy Matos został uwolniony z więzienia, pozwolono mu nawet na emigrację do USA, do Miami, gdzie dołączył do miliona innych Kubańczyków. Matos powiedział:

“Różnię się z Fidelem Castro, ponieważ oryginalnym celem naszej rewolucji było “Wolność, albo Śmierć”. Kiedy Castro zdobył władzę zaczął zabijać Wolność”

Ze swojej strony Castro czynnie eksportował rewolucję komunistyczną wysyłając tysiące kubańskich żołnierzy do Afryki gdzie wspomagali komunistyczne rewolucje w Angoli, Mozambique i Etiopii. Kosztowało to kubański budżet, zubożało Kubańczyków, ale potrzeba prestiżu wodza była większa. Castro nie tylko walczył poza granicami Kuby, rewolucja ciągle potrzebowała i była głodna krwi na wyspie.

Był czujny i eliminował swoich najbliższych towarzyszy broni, gdy tylko dostrzegał konkurencję i zagrożenie dla swojej władzy. Znany do dziś w całym lewicowym świecie towarzysz broni Castro, argentyński krwiożerczy zbrodniarz i lekarz Che Guevara poróżniony z Castro odnośnie stosunku do Związku Sowieckiego został wysłany do szerzenia rewolucyjnej walki w Boliwi, gdzie został zabity w 1967 r.

W 1989 r. Castro rozprawił się z potencjalnym rywalem gen. Arnaldo Ochoa, byłym dowódcą kubańskiego korpusu ekspedycyjnego w Afryce. Tak gen. Ochoa jak i jego najbliżsi oficerowie zostali rozstrzelani po procesie o narkotyki, nadzorowanym przez Raula Castro, który był ministrem obrony.

Pewne odprężenie w stosunkach z USA nastąpiło u schyłku lat 70-tych za administracji prezydenta Cartera, kiedy dozwolono nawet turystykę rodzinną, ale na krótko. W 1980 r. Castro pozwolił na opuszczenie wyspy przez ok. 125,000 ludzi (z portu w Mariel) pozbywając się w tej liczbie kryminalistów z więzień i ludzi psychicznie chorych. Ten proceder zakończył jednak nowy prezydent Ronald Reagan.

Skuteczność amerykańskiego embarga była zniwelowana przez Związek Sowiecki dotujący reżym na Kubie w rocznej wysokości $5 mld, następnie przez dopływ taniej ropy z Wenezueli (wielbiciel i naśladowca Fidela, Hugo Chavez, zmarł w 2013 r.) i przez inne kraje jak np. Kanadę. Komunista Castro po upadku sowieckiego imperium przejściowo zalegalizował dolara (1993 r.) i wprowadził nawet pewne elementy gospodarki kapitalistycznej (w rolnictwie i w małej przedsiębiorczości). Zielone światło otrzymała w większym stopniu turystyka (zagraniczne inwestycje w infrastrukturę), co też wśród zubożałej ludności doprowadziło do rozpowszechnienia się prostytucji na szeroką skalę.

W 1994 r. ludzie mieli dosyć biedy i komunistycznego pustosłowia i protestując otwarcie wyszli na ulicę. Castro zezwolił na improwizowaną ucieczkę ponad 35,000 Kubańczyków z wyspy do USA jednocześnie wyspecjalizował się w demagogicznym obwinianiu USA za wszystkie problemy na wyspie. W 1998 r. papież Jan Paweł II odwiedził Kubę, mówił o pogwałcaniu podstawowych praw i wolności człowieka na Kubie, jednocześnie krytykując ekonomiczne embargo ze strony USA.

W 2004 r. starzejący się tyran-demagog opuszczając mównicę upadł i złamał kolano, dwa lata później oddał władzę bratu Raulowi (formalnie w 2008 r.). W 2014 r. doszło do wymiany więźniów ogłoszonej przez prezydenta Obamę i Raula Castro.

Według komentatorów prześladowania religijne i te przeciwko domagającym się respektowania obywatelskich wolności trwają w najlepsze. W ostatnich latach w niedziele protestują “Kobiety w Bieli” matki, żony i córki uwięzionych (trzymając zdjęcia ofiar systemu na plakatach) przez komunistyczny reżim Kubańczyków.

Dyktator Castro żył jak tylko chciał i z kim tylko chciał, odpoczywając na swojej prywatnej wyspie (Ogrody Edenu) , czy na prywatnym jachcie Aquarama II popijając swój ulubiony Chivas Regal z lodem. Ukochany wódz rewolucji zawsze podróżował z pistoletem i zwykle z 10-ma uzbrojonymi po zęby ochroniarzami, oraz dodatkowo z dwójką dawców krwi. Utrzymywał stosunki z wieloma kobietami, z którymi spłodził liczne potomstwo.

Castro miał 11 dzieci z 4 kobietami (tylko dwie z nich były jego żonami), do tego trzeba dodać pokaźny wianuszek “narzeczonych”. Tylko jedna kobieta mogła go wyprowadzić z równowagi, piękna modelka, córka z drugiego małżeństwa o imieniu Alina. W 1993 r. mimo ostrzeżeń ojca, uciekła do Miami na Florydę i do dziś jest jego ostrym krytykiem.

“Kiedy ludzie mówią mi, że jest on dyktatorem, mówię im, że to nie jest właściwe słowo. Prawdę mówiąc, Fidel jest tyranem”.

Czerwony despot Fidel Castro odszedł, jednak problemy komunistów trzymających władzę na wyspie i problemy 11 milionów jej mieszkańców pozostały. W marcu tego roku prezydent USA dekretem prezydenckim znormalizował stosunki z Kubą. Obama odwiedził (pierwszy raz prezydent USA od 1928 r.) Kubę, w programie nie było spotkania z Fidelem, który w ostatnich latach ogłaszał tylko kąśliwe komentarze odnośnie aktualnych wydarzeń, choć dwa tygodnie temu spotkał się z wietnamską delegacją..

Czy odejście “El Comandante” pozwoli na odważniejsze reformy na Kubie? Wydaje się, że główną ideologią i religią obozu braci Castro jest umiłowanie i utrzymanie władzy, dotychczas wszelkie adaptacje i otwarcia na wolny rynek były wymuszane. Poważnym zagrożeniem dla komunistycznego reżimu, jak wyżej wspomniałem, był najpierw upadek Związku Sowieckiego, a następnie kompletny kryzys i niewydolność dostarczającej tanią ropę dziś pogrążonej w kompletnym chaosie socjalistycznej Wenezueli.

Trudno powiedzieć czym zakończy się proces zbliżenia rozpoczęty niedawno przez lewicowego prezydenta Obamę, którego wkrótce zastąpi pragmatyczny Donald J. Trump. Prezydent-elekt nie kryje niezadowolenia z warunków porozumienia z reżimem w Hawanie i podkreśla, że oczekuje większych koncesji od kubańskiej strony.

85-letni Raul Castro zapowiedział, że ustąpi ze stanowiska kapitana nieszczęśliwej wyspy w 2018 r. Schedę po nim ma objąć, 56-letni, Miguel Mario Díaz-Canel Bermúdez, będący obecnie wiceprezydentem. Trudno dziś ocenić jak potoczą się wydarzenia, ale wydaje się, że w przeciwieństwie do ideologicznego dogmatyka Fidela, Raul chodzi po ziemi i jest osobą praktyczną. Kuba nie może utrzymać się tylko ze sprzedaży cygar, rumu i cukru. Należy się więc spodziewać pewnych reform i większego otwarcia na turystykę, również tę medyczną, która stoi na niezłym poziomie i przynosi reżimowi dewizy (np. słynna klinika Cira Garcia).

Jest też możliwe, że może dojść do destabilizacji i masowych protestów, przecież odeszła osoba na miarę Stalina, mogą nastąpić pewne przewartościowania w myśleniu ludzi, być może pragmatyzm nowego prezydenta Trumpa, spotka się z pozytywnym odzewem Raula. Zawsze może pojawić się na początek koncepcja okrągłego stołu z rozmaitymi kantami, przecież na wyspie znajdzie się kilku śmiałków z poczuciem humoru, którzy nazwą Raula człowiekiem “honoru”. Czy Kubańczycy wreszcie doczekają się obiecanych w 1959 r. wolnych wyborów?

Tak więc według lewicowych elit odszedł jeden z największych wodzów, symboli rewolucji, ikon i przywódców na świecie. Dla drugiej strony jest oczywistym, że odszedł morderca, despota, tyran, dyktator, szalony demagog, który z własnej próżności i umiłowania władzy wtrącił tę piękną wyspę w biedę i nieszczęście.

Cóż pozostało teraz po gorejącym płomieniu światowej rewolucji? Coraz mniej ludzi w dzisiejszym świecie wierzy już w postfeudalne rewolucyjne mity. Więc niech przeżarty zbrodnią tyran Fidel zabierze swój już mocno kopcący rewolucyjny płomień do piekła i tam ogrzewa innych socjalistycznych potworów i innych masowych zbrodniarzy pod hasłem: “Viva la revolution!”...

Kalifornia, 2016/11/28

oto Jacek Matysiak Jacek Matysiak

absolwent historii Uniwersytetu Łódzkiego, redaktor studenckiego pisma "Nowsze Drogi", internowany w Łowiczu i Kwidzynie. Od 1984 w płn. Kalifornii, rejon San Francisco (min. redaktor "Wiadomości", 1986-89).

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.31579
Ogólna ocena: 3.3 (głosów: 19)

Tematy: 

Dyskusja

oto baba jag

ale żeś się człowieku

namęczył. ale nie chce mi się tego czytać. Szkoda mi oczu i czasu.

Wygasł jeden z głośniejszych socjalistycznych zbrodniarzy II połowy XX wieku, latynoamerykański despota, charyzmatyczny egomaniak i bezwzględny dyktator,

Już po tym zdaniu zwątpiłem w rozum. Więc tylko przypomnę. Pinochet, Videla, Duvalier,Trujillo (ten się nie łapie w ramy czasowe,ale dziś jest promocja),Bordaberry. Szukać jeszcze ,czy wystarczy? Tych znam z pamięci, ale coś by może jeszcze znalazł. Paru w Afryce,coś w Azji. Na ten przykład jakiś miłośnik wolności z Arabii Saudyjskiej.

oto Tomasz Dalecki

Więc tylko przypomnę.

Więc tylko przypomnę. Pinochet, Videla, Duvalier,Trujillo (ten się nie łapie w ramy czasowe,ale dziś jest promocja),Bordaberry.

Wyjątkowo głupie porównanie .
Żaden z nich nawet do pięt Fidelowi nie dorasta w zbrodni.
Videla ma najbliżej, ale nawet on to zupełnie nie ta liga, zaledwie okręgówka.

oto anty ż.d

Co racja to racja szalomie

Co racja to racja szalomie Dałecki.Castro to zupełnie nie ta liga co prezydent USA Johnson i miliony zabitych w Wietnamie i Laosie.A wojna z wietnamem trwała wtedy kiedy USA wycierało sobie gębę ofiarami reżimu Kubańskiego.

oto Dubitacjusz

Znamienne, że w antyfidelowskich mowach pogrzebowych

eksponuje się wątek prawoczłowieczy, natomiast przemilcza jego obiektywne sukcesy polityczne.

Przed rewolucją Kuba była skorumpowanym "bananowym" państewkiem, służącym Amerykanom za tani burdel. Natomiast po rewolucji USA (pierwsze mocarstwo świata) musiało się z małą Kubą liczyć. Bracia Castro przetrwali inwazję w Zatoce Świń, zamachy CIA, nawet upadek ZSRR.

turystykę, również tę medyczną, która stoi na niezłym poziomie i przynosi reżimowi dewizy

Czyli jednak reżim coś stworzył pozytywnego.

oto JJerzy

Anioł to to ...

... nie był, ale żeby zaliczyć go do największych ... chyba trochę odlot ...

oto Adssumus

to zależy

W trójce się nie zmieści ale w piętnastce to już być może. ;->

oto chłop jag

Powiem tak - dzisiaj w poszczególnych krajach

świata takich malutkich, maciupeńkich Fidelków i Fidelątek utrzymuje i zapewnia im parasol ochronny - między innymi - niejaki Soros w postaci rozmaitych fundacji pozarządowych - tołażysze. Idąc za ciosem to - czyim utrzymankiem był Fidel Kastro - tołażysze?
Wniosek?
Pupile szatana też się uczą - tołażysze.

oto Skanderbeg

Odlot pisany z pozycji jankeskiego neokona

Ale cóż, AMerykanie chronili takiego psychopatę jak papa Doc, a wciąż chronią jeden z najbardziej represyjnych reżimów świata-Arabię Saudyjską. Z tym to chyba tylko KRLD może się równać.

oto YogiBeer

@Skanderbeg o KRLD i Kubie

Tylko przy założeniu, że to, co Pan wie o Korei Północnej to prawda, a nie propaganda. O prawdę o KRLD wojuje tu pan Badura, ale on nie pisze o historii.
Zalecam Panu lekturę tego: Jak to jest naprawdę z tą Koreą Północną…
może Pan wyprostuje sobie ogląd świata.
I jeszcze jedno. Państwo tych rozmiarów co Kuba czy Korea Północna, oblężone przez USA nie może być "demokratycznym rajem", bo gdy spróbuje, USA zafundują tam "kolorową rewolucję"/"Majdan" czy inną Solidurność, by ustanowić rząd marionetkowy i zbudować tam drugie Haiti. Niekiedy, gdy stawką jest niepodległość, interes narodowy wymaga izolowania pożytecznych idiotów i zwykłych jurgieltników USA.

oto Skanderbeg

To jeszcze inna kwestia

Osobiście sądzę, że jest tam lepiej niż przedstawiają to merdia, ale nie tak fajnie jak opisuje to pan Badura. A skoro obiektywnych informacji nie ma, to raczej za dobrze tam nie ma. I nie chodzi mi o poziom życia, ale o poziom represji.

oto Mar.Jan

Bardzo mi sie ta ocena Fidela podoba

Jest zgodna z prawdą.
Jestem tylko sceptyczny co do możliwości "otwarcia" Kuby na świat po śmierci Fidela. Przecież Fidel juz od lat nie rządzi. Rządzi szajka jego współtowarzyszy, którzy z pewnością czują się znienawidzeni w narodzie i wiele maja na sumieniu.
Strach przed nieuniknionymi rozliczeniami po oddaniu władzy będzie hamulcem przed zmianami w kierunku demokracji i wolności.
Moim zdaniem sa możliwe dwa scenariusze:
1. powolne zmiany trwające wiele lat, aż cała aktualna ekipa zostanie w sposób naturalny wymieniona na ludzi nieuwikłanych w komunistyczną władzę.
2.Zniecierpliwieni Kubańczycy z Florydy zorganizują przewrót, byc może przy pomocy,a z pewnościa przy poparciu USA i odbija wyspę z rąk komunistów.

oto BTadeusz

Cha!.. cha... cha...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

1. powolne zmiany trwające wiele lat, aż cała aktualna ekipa zostanie w sposób naturalny wymieniona na ludzi nieuwikłanych w komunistyczną władzę.
2.Zniecierpliwieni Kubańczycy z Florydy zorganizują przewrót, byc może przy pomocy,a z pewnościa przy poparciu USA i odbija wyspę z rąk komunistów.

Kuba będzie tak szczęśliwym krajem. jak Polska po "okrągłym stole".
I Ameryka się o to OSOBIŚCIE zatroszczy - jak zadbała o Polaków....
I my będziemy szczęśliwi widząc - jak szczęśliwymi stają się Kubańczycy....
Dlatego bardzo się cieszymy, że Pan Bóg zatroszczył się o dyktatora....
Nareszcie Kuba będzie wolna,,,,
Echhh....
Jak to fajnie mieć poczucie bycia po słusznej stronie NWO...
----------------------------
I tak samo byłoby w Syrii, gdyby Asad przeniósł (się - lub z pomocą) - na łono Abrahama...

oto Krzysztof M

Cha!.. cha... cha...!!!!!!!!!

Cha!.. cha... cha...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Cha-Cha-Cha (classic)

A wystarczyło napisać po polsku... :-)

oto utu1

Miami jak Taiwan

Kuba musi (ale bedzie trudno) potraktowac Miami i ta diaspore tam tak jak Chiny traktuja Taiwan. Tylko w ten sposob beda mogli przeprowadzic reformy i utrzymac niezalaznosc od USA.

oto gość

"Zniecierpliwieni Kubańczycy

"Zniecierpliwieni Kubańczycy z Florydy zorganizują przewrót, byc może przy pomocy,a z pewnościa przy poparciu USA i odbija wyspę z rąk komunistów."
Tak powinno sie stac a Raul Castro podobnie jak Hussein i Kadafi powinien dac glowe za swoje zbrodnie na narodzie kubanskim. Tylko wolnosc i demokracja powinna zagoscic na Kubie jak zagoscila w Libii i Iraku.

oto YogiBeer

Do autora

Pana tekst zdradza Pański kompletny brak wyobraźni geopolitycznej i politycznej. Jeśli ma Pan jakieś resztki przyzwiotości i rozumu, proszę wyobrazić sobie przez chwilę, że Polska to Kuba i że USA to Rosja i ZSRR. A Fidel to taki "Łupaszka", który wyzwolił Kubę (Polskę) od USA, zamiast skończyć na mordowaniu przypadkowych osób i rozbojach. W sprawie "ofiar reżimu", niech Pan sobie wyobrazi, że to byli terroryści Stalina dowodzeni przez Wasilewską, Bermana i Bieruta, których Fidel "Łupaszka" musiał uciszyć dla dobra narodu. Zrozumiał Pan metaforę?

Pan, jak mi się zdaje wierzy w "demokrację":

Czy Kubańczycy wreszcie doczekają się obiecanych w 1959 r. wolnych wyborów?

W Polsce "demokratycznie" wybrane władze zniszczyły przemysł i zwasalizowały Polskę wobec USA i Niemiec w stopniu niegdyś (w czasach PRL) niewyobrażalnym. Miliony Polaków, pozbawione pracy i perspektyw uciekły z III RP, ci którzy pozostali nie mogą sobie pozwolić na wychowanie dostatecznej liczby dzieci, by zapewnić proste zastępowanie pokoleń. Pracodawcy w III RP coraz częściej sprowadzają tanią siłę roboczą z Ukrainy, co nie pozwala płacom Polaków osiągnąć przyzwoitego, gwarantującego zdolność do utrzymania 2+ dzieci poziomu. PRL nigdy podobnych problemów nie miał.
Być może nie każda dyktatura (proletariatu) jest, z punktu widzenia interesu narodowego (tubylców, a nie - preferowanego przez Pana - interesu narodu wybranego) gorsza od "demokracji"?

Gratuluję - Pana tekst jest pierwszym ocenionym przeze mnie na tym portalu. Ocena: 1, bo niżej się neistety nie da.

oto Jacek

Rozumiem (tu nie potrzebna

Rozumiem (tu nie potrzebna wyobraźnia) pańskie pozycje z których Pan wychodzi. Cóż ja żyłem i nawet siedziałem w więzieniu w pańskiej preferowanej "dyktaturze proletariatu", dosłownie za to samo co ginęło, siedziało i siedzi tysiące Kubańczyków, za bezczelne pragnienie posiadania własnego zdania, oceny i jakże polskie pragnienie wolności. Dlatego wybaczy Pan, nie jestem ciekaw pańskiego świata i nie pomoże tu mieszanie grochu z kapustą. A Łupaszka dla większości nieskomunizowanych Polaków i tak jest bohaterem. Pozdrawiam

oto Adssumus

lewy.pl

Taką nazwę powinien mieć ten portal. Czytając państwa wypowiedzi wychodzi na to, ze Fidel był ludzkim człowiekiem, a swój naród gnębił dla jego dobra. I ci niewdzięcznicy woleli możliwość zjedzenia przez rekiny, czy dryf na ocean.
Nie jest prawdą, że USA zmusiła Kubę na obranie komunistycznej drogi. Współpraca ze Związkiem Radzieckim nie oznaczała od razu marksizmu i leninizmu. To była suwerenna decyzja wodza.
A to, ze Fidel zelektryfikował wieś, upaństwowił wszystko co było do upaństwowienia? To samo zrobił Lenin. Też napiszecie państwo, że nie był taki zły?

oto Krzysztof M

Czytając państwa wypowiedzi

Czytając państwa wypowiedzi wychodzi na to, ze Fidel był ludzkim człowiekiem, a swój naród gnębił dla jego dobra.

No jak można ocenić władcę, który nie pozwala obywatelom na American Way of Life. :-) Zbrodnia to niesłychana! :-)

oto ulcik140

Nie zmeczylam tekstu do konca

Propagandzisci jak widac szrajbuja agitki i kotluja ludziom siano do mozgu. Na co licza? Na poklask, na korzysci wlasne czy nasza tepote?
Castro jaki byl to byl ale byl genialnym politykiem. Przetrwal wszystkie burze a niewielu tak kontrowersyjnym politykom udalo sie umrzec w lozku naturalna smiercia. Kto wie czy narod za nim nie zaplacze?

oto MSzach

przykład swoistej logiki(?!)

Castro jaki byl to byl ale byl genialnym politykiem.

Bo był dyktatorem potem cywilizując ją na czerwoną monarchię, a pomimo to

udalo sie umrzec w lozku naturalna smiercia.

oto Jacek

???

"Castro jaki byl to byl ale byl genialnym politykiem." Tak, to samo można powiedzieć o Stalinie, a pewnie niedługo od Robercie Mugabe. Tylko po co takie "mądrości" wypowiadać?

oto Mariusz

Ręce opadają

Co za szkoda że komuniści opanowali ten portal. Żałują tego zbrodniarza dlatego że nie cierpią USA.

oto Eowina

Bez przesady! Castro się pojawił bo było takie

zapotrzebowanie społeczne na Kubie, na takiego właśnie przewódcę. A sukces Castro był dlatego, że miał poparcie, a poparcie było stąd, że Kubańczycy mieli dość Amerykanów. Jak by to nie obracać, to taka jest prawda. Powyższa treść była pisana przez Autora, który ani nie jest Kubańczykiem, ani nie wie jak większość populacji Kuby czuje amerykańską dominację i amerykańską politykę.

oto Krzych Adam

Spotkało nas niebywałe szczęście.

Na szczęście trafiła nam sie tu Pani, która jest Kubanką i oczywiście doskonale wie jak większość populacji Kuby cieszyła się z polityki prowadzonej przez tyle lat przez Fidela Castro, zatem może nam to objaśnić.

Ja znałem w swym życiu zaledwie kilkanaście osób pochodzących z Kuby, czyli mogę niestety mówić jedynie o poglądach mniejszości populacji Kuby. Mniejszość, którą ja poznałem, jak się dowiedziałem ma zupełnie inne przekonania niż ta większość p. Eowiny.

oto Eowina

To znaczy jakie przekonania oni prezentowali?

Mniejszość, którą ja poznałem, jak się dowiedziałem ma zupełnie inne przekonania niż ta większość p. Eowiny.

oto Krzych Adam

No jak to jakie?

Castro nie miał u nich poparcia, a nawet twierdzili, że woleliby nie mieć nigdy takiego obrońcy przed Amerykanami jak on. Ale czemu właściwie mówimy o tej mniejszości, która ja znam? Czyż nie jest ważniejsza opinia tej większości, która Pani zna?

oto Eowina

Ja poglądów nie przedstawiłam, tylko fakty,

że była rewolucja, którą Castro przeprowadził i wygrał. Jeżeliby pańscy znajomi mieli przeciwne poglądy to musi być inna historia Kuby i tego byłam ciekawa. Ja nigdzie nie pisałam, że znam jakiegoś Kubańczyka, ani w mniejszości, ani w większości.

oto Krzych Adam

Proszę Pani!

Nigdy tak na świecie się nie wydarzyło by większość zrobiła rewolucję. Latynosi generalnie nie przepadają za Amerykanami i amerykańską polityką w stosunku do nich. I tak było na Kubie. Jak najbardziej, zaprzeczanie temu nie miałoby sensu. Jednakże w momencie przeprowadzania owej "rewolucji" Castro wcale nie miał poparcia większości i nigdy potem też tego nie miał. "Rewolucja" była przeprowadzona siłą. Niewielkie siły były potrzebne, bo ludzie mieli dość Batisty, a armia odmówiła bronienia jego reżimu. "Zdobycze" owej rewolucji utrzymane były też jedynie siłą.

Twierdzi Pani, że nie przedstawia poglądów tylko fakty. A kto napisał to?

Castro się pojawił bo było takie zapotrzebowanie społeczne na Kubie, na takiego właśnie przewódcę. A sukces Castro był dlatego, że miał poparcie, a poparcie było stąd, że Kubańczycy mieli dość Amerykanów.

Fakty to były takie, że był Batista i Amerykanie, a potem nastał Castro i nie było Amerykanów. I tak to jest od blisko 60 lat. Natomiast wszystko inne, cała reszta, to już są poglądy.

oto Eowina

"Niewielkie siły były potrzebne, bo ludzie mieli dość Batisty"

Latynosi generalnie nie przepadają za Amerykanami i amerykańską polityką w stosunku do nich.

"Zdobycze" owej rewolucji utrzymane były też jedynie siłą.

A czemu armia nie odmówiła bronienia reżimu Castro, szczególnie, że on od kilku lat był chory i sam nie sprawował władzy? A przecież mogła, tak jak odmówiła obrony reżimu Batisty.
Wręcz nie trzeba wielkich sił dla przeprowadzenia rewolucji. Mogli zrobić przewrót i pozbyć się " krwawego despoty Fidel Castro"

Nigdy tak na świecie się nie wydarzyło by większość zrobiła rewolucję.

oto Krzych Adam

Czy jest Pani w stanie przeformułować poniższe na jakąś tezę?

A czemu armia nie odmówiła bronienia reżimu Castro, szczególnie, że on od kilku lat był chory i sam nie sprawował władzy? A przecież mogła, tak jak odmówiła obrony reżimu Batisty.

Z którą mógłbym się albo zgodzić, albo nie i wtedy polemizować? Jako pytanie jest to po prostu niemądre. Bo i skąd ja mam niby wiedzieć co tam jakieś armie sobie myślą i co postanawiają?

O widzę, że Pani dopisała co nieco. No cóż, ja nigdy nic nie pisałem o krwawym despocie i o pragnieniu pozbycia się go takim by do tego dążyć ze wszystkich sił. Mniejszość, którą znam przywitałaby to być może z ulgą, ale zabierać się za to wielkiej ochoty u nich nie dostrzegłem. Może aparat ucisku Castro miał efektywniejszy niż Batista, któż to wie?

oto Eowina

A skąd te twierdzenia, skoro Pan nie wie co armie myślą?

bo ludzie mieli dość Batisty, a armia odmówiła bronienia jego reżimu. "Zdobycze" owej rewolucji utrzymane były też jedynie siłą.

Przecież to wszystko jest o tym, jak ludzie myślą i kto ma, a kto nie ma siły aby utrzymać reżim.
Rewolucja, która była przeprowadzona minimalnymi siłami, siłą straszną się utrzymywała przez tyle lat.

oto Krzych Adam

No przecie ja pisałem jeno o mojej, znanej mi mniejszości.

Co myśli większość to Pani wie, a przynajmniej twierdzi, że wie.

O, BTW, EOT. Takie przegadywanie się nie ma wielkiego sensu. Ustepuję Pani pola.

oto Skanderbeg

Ale to znaczy, że

Castro może większości nie miał, ale jego przeciwnicy też jej nie mieli. I jednak Fidel dokonał skutecznej rewolucji bez wsparcia jakiegokolwiek mocarstwa. A jego przeciwnicy dostawali wsparcie USA. I nawet wtedy im się nie udawało (że wspomnę tylko Zatokę Świń).
Czyli faktycznie mniejszość fidelowska była większa jednak od mniejszości proamerykańskiej. Cóż, PiS też nie ma większości poparcia w społeczeństwie a rządzi samodzielnie. I dodam jeszcze, że Trump też nie ma poparcia większości Amerykanów (chodzi o społeczeństwo)
I niczym dobrym by nie było, gdyby jakaś władza naprawdę miała poparcie w zdecydowanej większości.
A tak patrząc obiektywnie, to nie wiemy jakie Fidel miał i ma poparcie w społeczeństwie. Jego zwolennicy będą zawyżać, a przeciwnicy zaniżać. A oceniać go należałoby nie z perspektywy europocentryczne, ale porównywać się powinno do innych przywódców państw na południe od USA.. Właściwie na południe od Meksyku, bo też trzeba patrzeć na wielkość państwa. A samą Kubę można porównać do Haiti, Dominikany, Jamajki i jeszcze kilku innych państw wyspiarskich (chodzi mi o państwa niepodległe).

oto Krzych Adam

A tak patrząc obiektywnie...

Ciągle jeszcze nie nauczyłem się patrzeć obiektywnie, więc ja sam powstrzymuję się od takich stwierdzeń. Ale zgadzam się, że należy spróbować porównywać. Proponuję do listy dołączyć Trinidad i Tobago oraz Barbados, żeby nie porównywać jedynie z najbiedniejszymi wyspiarskimi krajami regionu.

Co do różnych mniejszości, to w zgaduj-zgadulę bawić się nie będę, która z nich była większa, a która mniejsza. Może na przykład największa była taka, która posłałaby najchętniej Amerykanów do diabla, ale za bardzo nie chciała Fidela i jego terroru rewolucyjnego w wykonaniu "Che", a potem szefa bezpieki, a obecnego szefa państwa, młodszego z braci Castro, Raula?

Może w ogóle stabilność reżimu była bardziej wynikiem skuteczności zbudowanego na Kubie aparatu ucisku i terroru, a nie tego czego chciała jakakolwiek mniejszość, czy nawet większość Kubańczyków?

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.