O rządzie, sitwach, klikach, mafii i „organizacjach pozarządowych”

Minął rok, od kiedy najwyższe urzędy w państwie objęli politycy Prawa i Sprawiedliwości. Nie napiszę, że przejęli władzę, bo nie sądzę, aby tak dobrze było w Polsce, żeby Polacy mogli sobie wybierać rządzących. W XVIII wieku Rzeczpospolita była czymś w rodzaju „karczmy zajezdnej”, kto chciał właził z butami i robił co chciał, obce dwory zrywały nasze sejmy, Prusak pobierał rekruta, Rosja trzymała swoje wojska i tak dalej. Teraz jest podobnie, mocarstwa posługują się Polską zupełnie jak posługaczką najniższej kategorii, której można polecić opróżnienie nocnika, posprzątanie po psie, kocie i jej nawet za to nie trzeba rzucać ochłapka z pańskiego stołu.

Do niedawna przy korycie siedziało stronnictwo pruskie i dbało o interesy Berlina. Nagle jednak Stany Zjednoczone potrzebowały pachołka, żeby dokazywał przeciwko Rosji i nacisnęło na odpowiedni guzik (pewnie podpisany ubecy nad Wisłą, albo podobnie) i od razu na przykład Polsat, który jeszcze wczoraj nachwalić się nie mógł prezydenta Bronisława Komorowskiego, pokazał, jak nim jakaś baba rządzi, zupełnie jak osobnikiem niespełna rozumu, mówi mu co ma powiedzieć, co zrobić, a pan prezydent Komorowski wszystkie te polecenia posłusznie wykonuje.

Tak więc urzędy i spółki skarbu państwa objęli politycy PiS i realizują politykę amerykańską. Najbardziej tego jaskrawym przykładem są chyba nasze działania wobec Ukrainy. Polscy politycy podlizują się Ukraińcom, Ukraińcy, co tu dużo mówić, srają na nas, a te nasze durnie udają, że tego nie widzą, bo wiadomo, wykonują zadania zlecone i nie wolno im tego widzieć. Byłoby to wszystko śmieszne, gdyby nie to, że ta głupota wystawia na szwank tą naszą biedną Polską.

Skoro tak już jest, że nie możemy wybić się na niepodległość i Polską rządzą inni za pośrednictwem pacanów w garniturach, którzy robią mądre miny i każdą nikczemność starają się usprawiedliwić, to trudno, kijem Wisły nie zawrócisz. Apologeci króla Stasia utrzymywali, że co prawda skakał jak małpa przed rosyjskim ambasadorem, ale naprawiał Rzeczpospolitą. I jeśli nawet było to robienie dobrej miny do złej gry, to sama koncepcja, w takiej a nie innej sytuacji międzynarodowej, wcale nie musi być taka głupia.

No bo skoro już siedzą te durnie na stołkach i czekają na polecenia jak nie z Berlina to z Waszyngtonu, to niech w przerwach między wykonywaniem jednego polecenia a drugiego, zrobią coś dobrego dla narodu polskiego. Dzięki temu będą mieli szansę nie zasłużyć na miano szubrawców i zdrajców.

Gdy Andrzej Duda obejmował urząd prezydenta, napisałem tekst, w którym zwracałem uwagę, że podstawowym problemem w Polsce jest podział społeczeństwa na tych, którzy okupują Polskę i korzystają z dobrodziejstw wynikających z okupacji, aż im się z ryjów ulewa i tych, którzy tyrają, żeby okupantów utrzymać, a dostają za swą pracę mniej niż więźniowie w Auschwitz, bo tamtym władze obozu zapewniały chociaż dach nad głową. I coś tam pisałem, że albo będzie to próbował zmienić, albo jego miejsce będzie gdzieś między Bolkiem a Olkiem.

Ja tam w tą „dobrą zmianę” nie wierzyłem, a to dlatego, że dobrze słuchałem pani Beaty Szydło podczas kampanii wyborczej i dobrze pamiętam, że powiedziała, iż „nikomu nie zabierzemy”. A najzwyczajniej nie da się naprawić państwa bez rozgonienia mafii, sitw, klik (a więc zabrania im koryta, żerowiska, synekur, jak zwał tak zwał), które okupują tą naszą biedną Polskę.

Rząd pani premier Szydło zrealizował swój „sztandarowy projekt”, czyli jednym zabrał, a drugim dał 500 zł. Krytykowałem moich rodaków, że nie żądali dla swoich dzieci możliwości normalnego funkcjonowania w Polsce, a zamiast tego połakomili się na te 500 zł niczym dziady proszalne na jałmużnę pod kościołem.

Moim zdaniem, powinni domagać się wprowadzenia uczciwego, nazwijmy to, systemu, który spowoduje, że jeśli ich syn będzie dobry na egzaminach, to dostanie się na medycynę, a jak będzie dobry na tej medycynie, to będzie miał takie same szanse zostać chirurgiem, jak syn chirurga, że jak ich córka będzie dobra na studiach prawniczych, to będzie miała takie same szanse zostać adwokatem, jak córka adwokata, albo jak ich syn będzie dobry, dajmy na to z archeologii, to będzie miał takie same szanse zostać pracownikiem wyższej szkoły, jak syn profesora. I tak dalej. Ale moi rodacy są mądrzejsi ode mnie i wiedzą, że prędzej znowu będą czołgi na ulicach, niż uda się rozpędzić warstwę, która okupuje Polskę. Lepiej mieć więc 500 zł niż nic. Zawsze można uzbierać na bilet do Londynu dla całej rodziny.

Można zadać pytanie, dlaczego rząd nawet nie próbuje rozgonić tych sitw, mafii, klik. Nie wiem, ale coś nam na pewno powie opisany poniżej przypadek. Otóż w telewizji publicznej rządzonej przez Jacka Kurskiego, powiedzieli, że z budżetu Warszawy dostaje szmal „organizacja pozarządowa”, w której dupę tuczy córka pana prezydenta Komorowskiego i inna „organizacja pozarządowa”, w której dupę tuczy córka pana Rzeplińskiego, tego od Trybunału Konstytucyjnego.

Z tego powodu, że w telewizorze powiedzieli prawdę, za przepraszanie Komorowskich i Rzeplińskich wziął się pan minister kultury Piotr Gliński, którego żona też tuczy dupę w „organizacji pozarządowej”, a sam minister Gliński pół życia zbijał bąki w stalinowskim tworze nazywanym Polska Akademia Nauk.

Dodam, że pan minister jest w rządzie, którego pani premier nigdy uczciwie nie pracowała, bo (podaję za Wikipedią) albo była jakimś asystentem w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, albo kierowała działem merytorycznym w Libiąskim Centrum Kultury w Libiążu, albo była dyrektorem ośrodka kultury w Brzeszczach, albo była tzw. samorządowcem, albo posłem i tak dalej.

Michał Pluta

Mieszkaniec małego miasteczka na Dolnym Śląsku. Publikował w "Opcji na Prawo", "Idź pod prąd", "Najwyższym Czasie!" i innych pismach.
www.michalpluta.bloog.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.61905
Ogólna ocena: 4.6 (głosów: 21)

Tematy: 

Dyskusja

oto Czesław

Idiotyzm

"Organizacje pozarządowe" a rząd daje im pieniądze. Co to za idiotyczna nazwa, rząd daje im pieniądze a oni na ten rząd plują i mówią że są niezależni. Kim trzeba być żeby założyć "organizację pozarządową" i bez żadnej odpowiedzialności "żyć jak pączek w maśle" bez żadnych zmartwień.

oto Adam Z.

W tym idiotyzmie jest metoda.

W tym idiotyzmie jest metoda. Dla nadzorujących nas totalniaków. Czy przypadkiem nie staliśmy się już obywatelami pozarządowymi? Bo przecież tzw. rząd też nam "daje", nawet "za darmo" różne zdobycze ludzkości.

oto Gość A

@ Autor

Super, że Pan znowu nadaje! Trochę dosadnie, ale w sedno.

oto MSzach

Ale moi rodacy są mądrzejsi

Ale moi rodacy są mądrzejsi ode mnie i wiedzą, że prędzej znowu będą czołgi na ulicach, niż uda się rozpędzić warstwę, która okupuje Polskę. Lepiej mieć więc 500 zł niż nic. Zawsze można uzbierać na bilet do Londynu dla całej rodziny.

Ja taką postawę rozumiem i nie mam w zasadzie pretensji bo zyć jakoś przecież trzeba więc niczym żebrak wszyscy biorą co ktoś daje.
Bo skoro pani 'wielka' premier, pan 'wielki' profesor, dzieci czerwonej szlachty i bardzo wielu innych którzy uczciwie, bo na własny i rachunek i ryzyko, nigdy nie pracowali to jak mieć podstawę że sitwy toczące Polskę da się rozpędzić? Tylko słychać w tej wymianie kadr wielki pisk i porykiwania tych co muszą swoje synekury i synekurki ustąpić innych ryjom.

oto Zbyszek S

Szanowny Panie Michale

Pominę w swoim komentarzu pańskie niewybredne, "męskie", wycieczki słowne, będące, jak sądzę, odbiciem pańskiego gniewu. Być może ten gniew jest uzasadniony.

Skupię się na tym, co ważne:

1. "Moim zdaniem, powinni domagać się wprowadzenia uczciwego, nazwijmy to, systemu, który spowoduje, że(...)"
2. "Można zadać pytanie, dlaczego rząd nawet nie próbuje rozgonić tych sitw, mafii, klik."

Ad1. Społeczeństwo polskie jest niestety społeczeństwem silnie zamkniętym. To znaczy, że istnieją w nim różnego rodzaju kręgi społeczne, które są ukierunkowane "do wewnątrz" na uczestników tych kręgów, i które jednocześnie wykluczają, ze swojego zainteresowania wszystkich innych.

Mamy kręgi lekarzy i pracowników edukacji. Mamy POwców i PiSowców. Mamy twórców i policjantów. Biznesmenów (tak, tak) i naukowców.

Cecha każdego kręgu jest taka, że jego uczestnicy uważają siebie za tych godnych, tych którzy w jakimś stopniu są skrzywdzeni, zagrożeni przez resztę. Cechą każdego kręgu jest, iż jego uczestnicy ukierunkowani są na własną korzyść. Inne rzeczy i inni ludzie nie mają tu znaczenia.

Ostatecznie dochodzi do takiej sytuacji, że gdy ktoś nie znajdzie się, w którymś z kręgów to ze zdumieniem odkryje, że jest w sytuacji wykluczenia. Jest wyrzutkiem w środku społeczeństwa, złożonego z egoistycznych grup, nastawionych wyłącznie na "grabienie do siebie".

Zamknięciu społeczeństwa towarzyszy jego deprawacja. Zamknięcie się bierze z nieetycznych postaw, nieetyczne postawy są skutkiem zamknięcia. Występuje to wzajemnie wzmacniające sprzężenie zwrotne.

Przedstawione postawy nie leżą w "narodowym" charakterze Polaków i nie są spuścizną naszej przeszłości ani treścią naszych społecznych mitów. Jest to nabytek nowy, który tylko w niewielkim stopniu jest pochodną komunizmu, a w znacznie większym pochodną "transformacji".

"Transformacja" zaczęła się od ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. I nagle jeden zatrudniony w przedsiębiorstwie przeznaczonym do zaorania, otrzymywał bezrobocie, a drugi trzydzieści miesięcznych pensji za swoją zgodę na sprzedaż zakładu, w którym był zatrudniony, Amerykanom.

Oba zakłady powstały w wyniku inwestowania majątku wszystkich. Więc... czy to było sprawiedliwe? Nie. Nie było. I nagle ludzie zauważyli. Że trzeba "dbać" o siebie. I nie da się tego "dbania" pogodzić z etyką ogólną. Więc ruszyła fala zdobywania rent i emerytur. Polska się stała krajem rencistów. A co na to górnicy? A mundurowi, od których zależy władza? I tak nakręciła się spirala społecznego egoizmu, która szaleje do dnia dzisiejszego.

W zaistniałych warunkach, zachowania "ludzkie", np. okazanie zaufania, prowadzą "okazującego" do doznania szkody, do narażenia na utratę, tego co posiada. Zawierzy Pan fachowcom "robiącym" mieszkanie? Zawierzy Pan taksówkarzowi prywatnemu, co do ceny przejazdu? Bankowi? Itd. Itp. Egoizm grup społecznych, a przez to i podmiotów i ludzi, ma już niewiele hamulców, jeśli w ogóle.

Ad2. Znaczna część społeczeństwa, być może nawet większość, umiejscowiła się w owych zamkniętych grupach, dążących do maksymalizacji korzyści ich członków, bez oglądania się na resztę (spraw i ludzi). I oni są zagrożeni. Czym? Zmianą stanu rzeczy. Ich interesy są zagrożone. Czym? Zmianą stanu rzeczy. Ich kredyty, ich mieszkania, ich egzystencja. To znaczy, tak im się wydaje. Więc są gotowi walczyć o swoje "prawa", górników, lekarzy, naukowców, artystów, pracowników kolei, itd. itp.

Dlaczego fachowiec ma trochę nie oszukać, jeśli nauczyciel pracuje 13,5 godziny zegarowej tygodniowo, rok płatnego urlopu "dla poratowania zdrowia", wcześniejszą emeryturę, a on musi zasuwać ile wlezie, ma zero urlopu i emeryturę już nie wiadomo kiedy?

Rząd więc nic nie zrobi, jak Pan chce, by zmienić system, bo system jest pochodną postaw społeczeństwa. Każda partia, która zechce zmienić system, dostanie od społeczeństwa żółtą kartkę i wyląduje na poboczu wykluczenia, a nie o to w działalności partii chodzi.

Partia i rząd (każda i każdy) musi robić to co społeczeństwo chce. A społeczeństwo chce eskalacji systemu zamknięcia, wykluczeń i korzyści dla konkretnych grup.

Istnieją dwa potencjalne czynniki mogące zmienić sytuację. Pierwszy to niestety katastrofa, pogarszająca życie większości społeczeństwa do stopnia niemożliwego już do zniesienia. Nie należy sobie tego życzyć.

Drugi to edukacyjna praca ze społeczeństwem, tak by z jednej strony przekonać je do zmiany systemu, a z drugiej stopniowo, a nie rewolucyjnie go otwierać.

Warunkiem sprzyjającym otwarciu systemu i jego "unormalnieniu" byłby silny wzrost ogólnego dobrobytu. Niestety, domknięcie, związanie korzyści z udziałem w grupach, a nie z efektywnością działań, wzrostowi dobrobytu raczej przeszkadza.

Dużą rolę mógłby tu odegrać KK, gdyż kształtuje on i oddziałuje na postawy społeczne. Wydaje mi się jednak, że ten temat nie istnieje w przestrzeni nurtu nauczania.

I na koniec chciałbym podkreślić. My, z natury, tacy nie jesteśmy. Gdy jakoś odłożymy na bok, społeczne mechanizmy żerowania i zdobywania korzyści, z Polaka wychodzi cały Polak. To jest piękny człowiek, o dobrym sercu, o mężnej postawie. To ciągle w nas jest. I miejmy nadzieję, będzie się przebijało silniej, do życia i postaw społecznych.

oto JJerzy

Prawie dobrze, ale ...

... Jak wiadomo prawie ...
Istnienie grup jest rzeczą normalną, istnienie interesów grupowych jest rzeczą normalną ... Przypomnieć warto, że cywilizację ludzką zbudowała uświadomiona różnica my/oni.
Dlatego budując - niezbędne - organizmy większe wymyślano/wymyślono mechanizmy ograniczające i kanalizujące te partykularyzmy w sposób pozwalający wspólnotom funkcjonować.
Działanie odwrotne, to znaczy niszczenie, czy wręcz eliminowanie różnych wspólnot to właśnie budowa społeczeństwa zatomizowanego, niezdolnego do zbiorowego przeciwstawienia się negatywnym procesom.
To co tu jest nienormalne ... Nakręcanie działań rozbijackich poprzez niszczenie mechanizmów jednoczących te pojedyncze wspólnoty. I to się dzieje bardzo skutecznie (tak jak Pan to opisał).

oto MSzach

Niezwykle pouczający ten

Niezwykle pouczający ten komentarz.. choć nie wiem czy to jeszcze komentarz -:))

oto Eowina

@ Zbyszek S. Bardzo ciekawa analiza. Dodam do tego

bardzo polaryzujące postawy poszczególnych partii i mediów, które są nie tylko agresywne, ale chamskie. Postawy te dzielą Polaków, tworzą przywileje i działają dyskryminacyjnie. Tak jak polskie partie dzielą społeczeństwo, to tylko w tych wyborach podobne zjawisko zaistniało w USA.

oto Equatore

Dlaczego elity są nieusuwalne?

Dlaczego elity są nieusuwalne? Bo elity są niezbędne.
To one decydują o tym, że nie jesteśmy jakąś Erytreą.
To one, oczywiście, decydują również o tym, że nie jesteśmy jakąś Szwajcarią.
Stan państwa jest pochodną stanu elit.
I niezależnie od tego, jak bardzo nam się one nie podobają, podczas "rozganiania sitw, mafii, klik", które jest przedmiotem marzeń autora i wielu tutaj obecnych, większość pamięci instytucjonalnej i dorobku polskiej kultury ulegnie zniszczeniu. Tego się po prostu nie da uniknąć.
Ostatnią taką próbę podjęto w 1945. Przez tępych fanatyków, którzy szczerze myśleli, że rozpoczęcie od nowa, ze świeżego startu i otworzenie szeroko bram dla nowych elit da cudowne rezultaty. Znamy je. "Nowa" elita, jeśli nie nabywa swoich cech terminując u "starej", zawsze będzie o wiele gorsza. Tylko absorbując i PRZEKSZTAŁCAJĄC doświadczenia poprzedników, ma szansę być lepsza.

PS. Powszechny na prawica.net antyelitaryzm zaczyna już mnie męczyć. Nie wiem, czy sobie państwo zdajecie sprawę, że każdy ustrój polityczno-gospodarczy, który nie jest bardzo przyjazny ludziom zamożnym, wykształconym i odnoszącym sukcesy jest skazany na nieuchronną porażkę, a biedni, ciemni i wykluczeni mają w nim jeszcze gorzej?

oto Dubitacjusz

@ p. Equatore: Nie jestem ślepym entuzjastą ludowładztwa, ale

mnie z kolei męczy, jak ktoś mi wmawia, że "nasze" wspaniałe elity wraz z mądrymi ekspertami i dzielnymi służbami wszystko wiedzą najlepiej. Więc nam, szaraczkom nie wolno pyskować, jak podlizują się banderowcom, czy tworzą wadliwy porządek wewnętrzny.

każdy ustrój polityczno-gospodarczy, który nie jest bardzo przyjazny ludziom zamożnym, wykształconym i odnoszącym sukcesy

Wszystko pięknie, ale tekst Autora był o tym, że nasz ustrój polityczno-gospodarczy jest bardzo przyjazny osobom, które nie muszą spełniać tych kryteriów, a za to należą do sitw i klik.

oto Equatore

@p. Dubitacjusz

jak ktoś mi wmawia, że "nasze" wspaniałe elity wraz z mądrymi ekspertami i dzielnymi służbami wszystko wiedzą najlepiej. Więc nam, szaraczkom nie wolno pyskować, jak podlizują się banderowcom, czy tworzą wadliwy porządek wewnętrzny.

A kto panu wmawia? Ja? Nie. Ja nie piszę takich głupot.
Ja napisałem, dlaczego elity są nieusuwalne, a nawet pokrótce - czemu są niezbędne.

Wszystko pięknie, ale tekst Autora był o tym, że nasz ustrój polityczno-gospodarczy jest bardzo przyjazny osobom, które nie muszą spełniać tych kryteriów, a za to należą do sitw i klik.

Nie muszą spełniać kryteriów zamożności, wykształcenia i sukcesu? Czyli są biedni, ciemni i przegrani? O jaką "sitwę" panu w takim razie chodzi.
Autor wspominał na przykład o lekarzach, adwokatach, "zbijających bąki" w PAN etc. Jest pan pewien, że dobrze pan zrozumiał jego myśl?

oto Equatore

@p. Dubitacjusz

Podwójny post

oto Dubitacjusz

@ p. Equatore: zależy, które elity

Jeśli chodzi o elity polityczne, to dopiero ja Panu napiszę, dlaczego są nieusuwalne.

Ludzie z elit są usuwalni, zresztą generalnie ludzie są usuwalni.

Natomiast jakaś elity polityczna zawsze musi istnieć, bo ogół obywateli nie ma czasu i/lub kompetencji i/lub chęci, aby sprawować władze bezpośrednio.

Jeżeli chodzi o elity społeczno-ekonomiczne.
Autor narzeka na kumoterski dobór na "etaty" lekarskie, adwokackie, profesorskie. Moim zdaniem,
częściowo niesłusznie, częściowo słusznie.

Zgadzam się w punkcie upychania żon i dzieci w NGOsach.

Nie muszą spełniać kryteriów zamożności, wykształcenia i sukcesu? Czyli są biedni, ciemni i przegrani?

Odwrócenie przyczyn i skutków. Warunkiem jest przynależność do sitw i klik. Dzięki tej przynależności zyskują zamożność i odnoszą sukces.

BTW, zamożność i sukces "naszych" elit jest względna. Tj. są wysoko ponad p. Plutą (który wielokrotnie wspominał swoją złą sytuację), natomiast wobec wielkiego biznesu są "gołodupcami".

oto Equatore

@p. Dubitacjusz

Mojego poprzedniego postu nie napisałem po to, żeby pana przekonywać do mojej opinii w sprawie elit. Napisałem ten post, żeby sprostować nieprawdy, które pan zasugerował w stosunku do mojego pierwszego postu.

oto JJerzy

@ Equatore

Pan zdaje się rozumieć elitę jedynie poprzez pozycję społeczną mierzoną zasobnością materialną. Jednocześnie uważa Pan zapewne, że dla społeczeństwa, skoro ich istnienie jest niezbędną koniecznością, obojętnym jest etos na jakim budują one swą pozycję, ponieważ ewolucja, że tak to nazwę, sprawę sama załatwi.
Obawiam się,że jednak tak nie jest i nieprawdą jest, że frak dobrze leży w trzecim pokoleniu. Wzbogacona hołota nigdy nie zbuduje elity, bowiem zawsze ten frak będzie jedynie kostiumem, a pozycja zdobyta przez zalegalizowaną jumę będzie trwałym uzasadnieniem dla dalszej podłości.

oto Equatore

@p. JJerzy

Pan zdaje się rozumieć elitę jedynie poprzez pozycję społeczną mierzoną zasobnością materialną.

Pan zdaje się nie rozumieć, jak ja rozumiem elitę.

Jednocześnie uważa Pan zapewne, że dla społeczeństwa, skoro ich istnienie jest niezbędną koniecznością, obojętnym jest etos na jakim budują one swą pozycję, ponieważ ewolucja, że tak to nazwę, sprawę sama załatwi.

Pan źle uważa, co ja uważam.

oto JOWita

Cóż - widać przecież powyżej

Napisał tam Równik przecież:

Powszechny na prawica.net antyelitaryzm zaczyna już mnie męczyć. Nie wiem, czy sobie państwo zdajecie sprawę, że każdy ustrój polityczno-gospodarczy, który nie jest bardzo przyjazny ludziom zamożnym, wykształconym i odnoszącym sukcesy jest skazany na nieuchronną porażkę, a biedni, ciemni i wykluczeni mają w nim jeszcze gorzej?

Tak więc najwyraźniej zdaniem Równika na przynależność do tzw. "elity" wskazuje: a) Zamożność (nieważne, jak osiągnięta), b) Wykształcenie (nie sprecyzowano jakie, więc można przyjąć, że wystarczy podstawowe), oraz c) Osiąganie sukcesów - nieważne, jakim (i czyim kosztem).

No przecież nie jest Równik głuptasem, aby natychmiast zapominać to, co jeszcze "dwa komentarze temu" napisał, prawda?

oto JJerzy

Skoro był Pan ...

... łaskaw jedynie ... odszczeknąć, to doprecyzuję źródło mojej oceny pańskiej wypowiedzi.

Dlaczego elity są nieusuwalne? Bo elity są niezbędne.
To one decydują o tym, że nie jesteśmy jakąś Erytreą.
To one, oczywiście, decydują również o tym, że nie jesteśmy jakąś Szwajcarią.

Jak Pan zapewne dostrzega, nie wskazał Pan jakichś szczególnych kwalifikacji bycia elitą. Po prostu są i, jak rozumiem, może bez miłości, ale już jako dopust Boży należy przyjąć je (no bo jak np. złodziej już zalegalizował się poprzez przedawnienie, to już ... elita. A elity, jak wiadomo, należy naśladować).

Stan państwa jest pochodną stanu elit.

No wprost z zachwytu wyjść nie mogę ... A może odwrotnie, to rodzaj elit jest pochodną stanu państwa? W końcu elity, w swej masie, to rzecz wtórna ...

I niezależnie od tego, jak bardzo nam się one nie podobają, podczas "rozganiania sitw, mafii, klik", które jest przedmiotem marzeń autora i wielu tutaj obecnych, większość pamięci instytucjonalnej i dorobku polskiej kultury ulegnie zniszczeniu.

Czyż nie jest to stwierdzenie dowodem na to jak Pan rozumie ową "elitarność. I dalej:

Ostatnią taką próbę podjęto w 1945. Przez tępych fanatyków, którzy szczerze myśleli, że rozpoczęcie od nowa, ze świeżego startu i otworzenie szeroko bram dla nowych elit da cudowne rezultaty. Znamy je

.
Pan zdaje się nie czuć, że sam siebie definiuje. Oto bowiem nazywa Pan tę powojenną ekipę "tępymi fanatykami", ale przecież za chwilę są oni jednak elitą, której usuwać nie należy, bowiem następcy winni u nich ... terminować ...

"Nowa" elita, jeśli nie nabywa swoich cech terminując u "starej", zawsze będzie o wiele gorsza. Tylko absorbując i PRZEKSZTAŁCAJĄC doświadczenia poprzedników, ma szansę być lepsza.

Mnie zawsze wydawało się, ale może niesłusznie, że terminowanie u włamywacza ma sens tylko, gdy marzy się o karierze włamywacza.

Powszechny na prawica.net antyelitaryzm zaczyna już mnie męczyć.

To nie antyelitaryzm, ale niegodzenie się z uzurpowaniem sobie tej pozycji przez ludzi nieuprawnionych, a tak Panu bliskich.

Nie wiem, czy sobie państwo zdajecie sprawę, że każdy ustrój polityczno-gospodarczy, który nie jest bardzo przyjazny ludziom zamożnym, wykształconym i odnoszącym sukcesy jest skazany na nieuchronną porażkę, a biedni, ciemni i wykluczeni mają w nim jeszcze gorzej?

Zapewne ... Natomiast na pewno budowanie na leninowskim elemencie bliskim społecznie do niczego dobrego nie prowadzi.

oto BTadeusz

Oooo!!!!

każdy ustrój polityczno-gospodarczy, który nie jest bardzo przyjazny ludziom zamożnym, wykształconym i odnoszącym sukcesy jest skazany na nieuchronną porażkę,

To tylko krok od nadania im "praw słusznie nabytych" - jako przywilejów.
Przyjazny? bardzo?...
A równy - nie wystarczy?
Jeśliby SB-ków nie potraktowano - jako elity - to co uzasadniało obowiązek pracy normalnych niewolników Okrągłego Stołu - na rzecz fundowania im "bezkapitałowych" wysokich emerytur?
(bo kapitały gdzieś się zapodziały... ciekawe kto je "zagospodarował")

oto JJerzy

Bo to ..

... Panie Tadeuszu, czasem poczucie solidarności potrafi zagłuszyć zdrowy rozsądek. :) A może to my nie wykazujemy ... empatii :))

oto Equatore

@p. JJerzy

Ja nie "szczekam". Ja odpowiadam. Tym, którzy są na tyle grzeczni, że zasługują na rozmowę.
Tyle tytułem wyjaśnienia. Dobranoc.

oto JJerzy

Ja tam ...

... nie wiem jak jest na równiku, ale u mnie dopiero po 15-tej ...

oto MSzach

-:))

W Irkutsku też jest już po 22. Czas najwyższy powiedzieć dobranoc.

oto Marek

Nasuwa się pytanie, co jest

Nasuwa się pytanie, co jest pierwotną przyczyną degenerowania się Polski. Nie jest ona endemiczna, wiele innych państw zdąża w tym samym kierunku, część znajduje się nawet dalej na tej ścieżce, np. Niemcy, niegdyś niedościgniony obiekt podziwu, obecnie konsumujący zgromadzone kiedyś bogactwo kraj, ogarniety trwałą stagnacją. Postawię tu tezę, że ta pierwotną przyczyna jest powszechna demokracja, czyli model "jeden człowiek, jeden głos", gdyż historia nie zna przypadku, by system taki (a bywało ich już trochę) doprowadził jakikolwiek naród do trwałej pomyślności.
Na chorobę przejawiającą się symptomami, jakże trafnie podsumowanymi wyżej przez p. Michała, jest moim zdaniem tylko jedno lekarstwo - odejść od demokracji powszechnej, likwidując tym samym iluzję władzy i kształtowania prawa przez motłoch.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.