Prezydent Duda w Szwajcarii.

Prezydent Duda pojechaŁ do Szwajcarii w trosce o długi „frankowiczów”. Spotkał się w tej sprawie z szwajcarskim prezydentem. Oto jak przedłożył sprawę:

„- Zwróciłem się do pana prezydenta z prośbą, z postulatem, by w miarę możliwości zacieśnione zostały relacje między Narodowym Bankiem Polskim a bankiem narodowym Szwajcarii, aby w ramach tej współpracy kwestie linii kredytowych były bardziej otwarte, kwestie możliwości takiego amortyzowania kursu franka na wypadek turbulencji na rynkach walutowych, aby w tym zakresie ta współpraca między bankami była bardziej ścisła-„

"- Jesteśmy otwarci na pomysł prowadzenia rozmów przez banki narodowe Polski i Szwajcarii w sprawie franka szwajcarskiego" - powiedział z kolei prezydent Szwajcarii Johann Schneider-Ammann po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą.

Podkreślił przy tym, że szwajcarski bank centralny jest instytucją niezależną.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/andrzej-duda-postu...

Z tego wynika, że to nie jest problem Szwajcarii, prezydent szwajcarski nic z tym nie ma wspólnego.
Polacy pożyczyli złotówki i złotówki zwracają. Odpowiedzialność za przekręt ponoszą polskie banki i polski rząd za to, że polskie prawo dopuszcza takie przekręty.
Po co prezydent Duda pojechał?

Mój wniosek z tego jest taki, że polskie banki chcąc zarobić, skorzystały z linii kredytowej banku szwajcarskiego. Takie zadłużenie nie jest obwarowane żadną umową, która by zakładała stały kurs, czy stały procent jako warunek kredytu. Banki szwajcarskie miały procent bardzo niski, wręcz zerowy, a NBP liczy sobie chyba 3.5%.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3
Ogólna ocena: 3 (głosów: 2)

Tematy: 

Dyskusja

oto Marek Bekier

Zaznaczam, że nic konkretnego

Zaznaczam, że nic konkretnego nie wiem ale mi się przypomniały niektóre nazwiska. Prezydent Szwajcarii nazywa się tak samo jak znany skoczek narciarski. W reprezentacji Szwajcarii był taki skoczek (nazwisko zapomniałem), który miał żonę z Polski a nasz Prezydent ma ładną córkę na wydaniu. Może o tych frankach to tylko tak kurtuazyjnie rozmawiają a poszukiwany jest fajny Szwajcar dla córki prezydenckiej?

oto Eowina

To by było bardzo nieładnie z jego strony, bo on traktuje

to jako wyjazd służbowy i koszt pokrywa budżet państwa.

W tym przypadku uważam to za podwójną kompromitację.
1. To, że z góry wiedział, że w sprawie banków nic nie wskóra.
2. Jeżeli córkę ma ładną, to Szwajcarzy powinni przyjeżdżać, a nie ojciec robi za swata. ;)

nasz Prezydent ma ładną córkę na wydaniu

oto Marek Bekier

Z córką Pan Prezydenta to był

Z córką Pan Prezydenta to był żart. Nie żartowałem, że jest ładna ale sugerowanie próby wydania jej za Szwajcara było całkowicie zmyślone. Zrobiłem to po to by pokazać jak łatwo jest manipulować informacją. Myślę, że podana przez Panią informacja o próbie załatwienia sprawy "frankowiczów" też jest rodzajem manipulacji choć znacznie subtelniejszej niż mój żart. Przecież nie to było głównym celem wizyty Pana Prezydenta tylko odwiedzenie CERN, podtrzymanie i umocnienie całkiem niezłych kontaktów naukowych i biznesowych oraz kontakt z Polonią w Szwajcarii. Problem "frankowiczów" ma taką naturę, że cokolwiek by zrobił Pan Prezydent będzie źle. Oczywiście zwrócenie uwagi na fakt, że prawo Szwajcarskie i Polskie stanowi o niezależności banków od władzy wykonawczej jest informacją cenną choć chyba dość powszechnie znaną.

oto Eowina

Wiem, że to żart.

!

oto Maciej Markisz

Nie rozumiem; więc pytam; czy

Nie rozumiem; więc pytam; czy mi się coś źle wyświetla, czy to ma być żartem napisane?

Dlaczego stoi w tytule: 'w Szwaicarii''?

oto Krzych Adam

O, a ja myślałem że Pani to celowo nawiązała do Słowackiego.

Juliusz Słowacki
Trzy poemata
W Szwajcarii
I
Odkąd zniknęła jak sen jaki złoty...

Bo nadzieja na to że coś prezydent wydębi od tych szczwanych i upartych górali upadła.

oto Eowina

Ani prezydent Polski, ani prezydent Szwajcarii nie ma

żadnego wpływu na bank. Takie jest prawo. A w Polsce prawo bankowe w dodatku jest niespójne, nie jest w interesie polskiego klienta.

oto Krzych Adam

Oj, o czymś zapomniałem.

U Słowackiego oryginalnie to było: "W Szwajcaryi".

oto Eowina

Tam mają cztery oficjalne języki, tak, że można zawsze

zwalić na jakiś język i jego dziwactwa. Przy tym są jeszcze dialekty a jeden język ma pięć inne języki w swoim składzie. Wszystko może się zdarzyć w tym przypadku.

oto Ireneusz

No i te "ryje" jakoś ani dudu

Cóż ten pani interlokutor się słowem bawi, pewnie aby odciągnąć od merituma, że skoro prezydent "obiecał" sprawę frankowiczów załatwić, no to szuka jelenia gdzie popadnie... Nawet w helweckim raju.
Inaczej widać nie potrafi.

oto Krzych Adam

Eeee tam.

Po prostu podtrzymywałem tradycję wymiany komentarzy między p. Eowiną i moją skromną osobą, polegającą na rozbieżności tematycznej. Spodobała mi się ta konwencja wprowadzona przez nią, iż zupełnie inaczej niż w normalnej wymianie zdań, gdzie ma miejsce jeśli nie ścisłe trzymanie się tematu przez obie dyskutujące strony, to przynajmniej jest obserwowalna jakaś np asymptotyczna zbieżność, lub w najgorszym przypadku paralelność, p. Eowina pisze sobie "w odpowiedzi" na moje posty to co jej przyjdzie do głowy, nie zważając na tak mało istotny fakt, iż mnie chodzi o zupełnie inne zagadnienia.

Postanowiłem zatem postąpić podobnie. A "w Szwaicarii" skojarzyło mi się najbardziej z "Szwajcaryją" Juliusza Słowackiego i przez asocjację ze znikaniem "jak sen jaki złoty" nadziei, iż prezydent coś będzie w stanie zrobić by zrealizować swoją obietnicę pomocy "frankowiczom".

No cóż, mógłbym jeszcze dodać, że w kwestii osób, którym zdarzył się taki błąd, że lekkomyślnie zawierzyły zapewnieniom zawodowych oszustów me odczucia w dalszej części poematu zawarł Słowacki w słowach:

Zawsze mi smutno, i wszędzie mi jedno;
I wszędzie mi źle — i wiem, że źle będzie.

oto Ireneusz

To może rozwinę...

przez asocjację ze znikaniem "jak sen jaki złoty" nadziei, iż prezydent coś będzie w stanie zrobić by zrealizować swoją obietnicę pomocy "frankowiczom".

No cóż, mógłbym jeszcze dodać, że w kwestii osób, którym zdarzył się taki błąd, że lekkomyślnie zawierzyły zapewnieniom zawodowych oszustów

Jestem jakoś niezmiernie pewny, że te osoby, "które zawierzyły", są niezmiernie przekonane, albo i co nad miara PEWNE, że przecież ON spełnia (albo i dawno spełnił) swe obietnice.
Widać, że Krzych Adam nadaje z daleka od matrixa :-)) Bo jest pewny, iże to jedynie fantazyia jakaś.

oto utu1

Czy Duda jest az tak niegramotny?

Nie rozumie, ze pozyczki frankowe nic wspolnego z Frankami nie mialy? Ze to tylko kurs Franka byl uzywane do indeksowania tych pozyczek a zadnych Frankow tam nie bylo? Banki, ktore te pozyczki sprzedawaly zapewne bardzo sie ciesza narracja wspierana przez Prezydenta, ze to mialo cos wspolnego ze Szwajcaria.

oto Eowina

Tak mogło być, ale nie jest to pewne. Aby drukować

polskie pieniądze na pożyczkę, bank komercyjny musi mieć podstawę. Może to być waluta zagraniczna, czy inna wartość materialna lub finansowa.

oto 2lorek

To nie ma nic do rzeczy czy

To nie ma nic do rzeczy czy Franki były kupowane czy nie (raczej były bo to najtańsza i bezpieczna z punktu widzenia banku forma pozyskania kapitału w tym wypadku). Bank miał zabezpiecznie w postaci szwajcarskiego banku centralnego i to tyle. Ryzyko było po stronie klienta.

oto chłop jag

Po co prezydent Duda pojechał

Po co prezydent Duda pojechał?

Może osobiście chce najtajniejsze z tajnych - konto otworzyć?
Wniosek?
W tzw. demokraturze - nie to jest ważne - co widać w mediach - tołażysze - natomiast o pytanie - jak w cytacie - należy zapytać tych - co go do Szwajcarii chybcikiem - wysłali.
Słowem - wygląda na to, że to tylko - piar - tołażysze.

oto mmm777

Wzoruje się na A.M. - a skoro tamtemu się sprawdza...

I nie tylko...
“Odtąd żadne wspomaganie, datkowanie nie było więcej potrzebne, a owym głodomorom musiało
wystarczyć to, że dobrotliwy pan nasz osobiście przywiązał do ich losu najwyższą wagę, co było już szczególnym rodzajem przywiązania, nawet wyższego niż najwyższe, a dającego podwładnym kojącą i krzepiącą nadzieję, że ilekroć pojawi się w ich życiu jakaś gnębiąca ich molestia, jakieś skargi budzące utrapienie, jaśnie osobliwy pan doda im tak potrzebnego ducha, a mianowicie w ten sposób, że przywiąże do onej molestii czy utrapienia najwyższą wagę.”

oto lorek

"odpowiedzialność za przekręt

"odpowiedzialność za przekręt ponoszą polskie banki i polski rząd za to, że polskie prawo dopuszcza takie przekręty." - oczywiście to nie jest wina klienta.

oto Mar.Jan

Żałując biednych kredytobiorców muszę jednak zaprotestowac!

Polacy pożyczyli złotówki i złotówki zwracają. Odpowiedzialność za przekręt ponoszą polskie banki i polski rząd za to, że polskie prawo dopuszcza takie przekręty.

Co właściwie autorka nazywa przekrętem? Udzielanie kredytu denominowanego w szwajcarskiej walucie to jest przekręt?
Gdyby akurat dziejowe zawirowania spowodowały spadek wartości franka a wzrost wartości polskiej waluty to tez byłby przekręt czy wygrana na loterii?
Czy frankowicze i pan prezydent podjęliby decyzje aby zwrócic róznice bankom, które wtedy poniosły by straty?
Jakim prawem teraz jakas grupa społeczna żąda, aby polski rząd sfinansował ich straty z podatków płaconych przez tych, którzy ryzykownych kredytów nie brali?
Bo jeśli ktos zarabiający niewiele ponad średnią krajowa bierze kredyt na wartośc przewyższająca jego dochody spodziewane w perspektywie 5-10 lat, to jest to kredyt najwyższego ryzyka! Tym ryzykiem jest ryzyko bankructwa i każdy kto podpisuje taką umowę powinien mieć tego świadomośc. Wystarczy logika i umiejętnośc liczenia do miliona (program szkoły podstawowej!).
Banki, które zachwalały takie ryzykowne operacje finansowe reklamując je jako "bezpieczne" (a jakiez to niby były gwarancje tego bezpieczeństwa?! Słowo honoru sprzedawcy kredytu?) powinny solidarnie z biorącymi takie kredyty ponieść koszty pół na pół. Byłaby to nauczka dla banków i dla kredytobiorców, że nie ma darmowych obiadów i za wszystko trzeba płacić. Za naiwnośc a także za nieodpowiedzialnośc własnych sprzedawców.

oto lorek

Ja bym dodał jeszcze, że

Ja bym dodał jeszcze, że nadzór bankowy jest trochę współwinny ale o inną winę chodzi. Tak duży problem kredytobiorców może zachwiać stabilnością dość mocno regulowanego systemu bankowego. A ochrona tej stabilności to jest punkt w obowiązach nadzoru bankowego.

oto Eowina

A państwo, które ma służyć obywatelom i

które stanowi prawo, daje gwarancje bankom, ale nie daje gwarancji klientom.

oto lorek

Były rózne możliwości. Co ma

Były rózne możliwości. Co ma do tego państwo jak ktoś chcę ryzykować (albo ma swoje powody, dla których chcę taki kredyt)? Ciekawe co by było gdyby państwo zkazywało kredytów we Frankach, Euro, USD itp. Wtedy byłby płacz dlaczego w Polsce nie ma możliwości korzystania z tańszych kredytów przeliczanych na inne waluty.

oto Eowina

Powtarzam jeszcze raz. Państwo ubezpiecza bank, ale

nie ubezpiecza klientów. Państwo refinansuje bank, to powinno to też dotyczyć klientów.

Co do kredytów, to umowa mówi o frankach, których nie ma. Czemu nie dali franków? Gdyby kredyt był we frankach, to co innego, ale był w złotówkach. Kredyt był w złotówkach. To jest to oszukaństwo.

Nawet bank początkowo miał opory, kiedy przynoszono do banku, jako spłatę, franki właśnie! Była z tego nawet awantura.

oto adam_54

Nie ...

Co do kredytów, to umowa mówi o frankach, których nie ma.

To były kredyty denominowane we frankach !
Polska też wypuszczała obligacje denominowane w jenach.. i nie oznaczało to że za te obligacje dostawała jeny, bądź wykupywała za jeny :-)

denominowany .. oznacza "tak jakby był" tzn . wartość kredytu , odsetki do spłaty... oblicza się po kursie waluty z dnia w którym operacja ma miejsce.

oto Eowina

O czym Pan znowu?

Polska też wypuszczała obligacje denominowane w jenach.. i nie oznaczało to że za te obligacje dostawała jeny, bądź wykupywała za jeny :-)

Polska obligacje sprzedaje, a nie kupuje w juanach. Kupujący inwestują w juanach, bo Chiny mają wzrost gospodarczy, tym samym inwestycja jest dochodowa.
Kupowanie obligacji tak samo jak kupowanie frankow. dostaje się do ręki to co się kupuje; papier wartościowy, lub walutę szwajcarską.

oto Krzych Adam

Jeny, Chiny.

Pierniki, wiatraki.

oto Tomasz Dalecki

Kupujący inwestują w jenach,

Kupujący inwestują w jenach, bo Chiny mają wzrost gospodarczy, tym samym inwestycja jest dochodowa.

dobry Boże, trudno o większy bełkot....
Zestaw losowo wybranych słów?

oto Eowina

A czym jest pożyczka? Jezeli jest w juanach, to jest

drukowanie złotówek pod chiński dochód narodowy. Gdyby nie było wzrostu gospodarczego w Chinach, to obligacje byłyby nic nie warte.

oto Tomasz Dalecki

po pierwsze to w jenach a nie

po pierwsze to w jenach a nie juanach.....

A gdyby nie było wzrostu gospodarczego w Chinach to zapewne ich obligcvje byłyby warte mniej-więcej tyle, co teraz.
A japońskie to już na pewno.

I jakie "drukowanie złotówek"??? WTF?

oto Tomasz Dalecki

no przecież jest wyraźnie

no przecież jest wyraźnie napisane.
I sama to pani cytowała;

Polska też wypuszczała obligacje denominowane w jenach..

oto Eowina

Ja nic nie wiem o pożyczce w jenach.

3-letnie obligacje Skarbu Państwa to tzw. obligacje Panda o wartości nominalnej 3 mld juanów (chińska waluta). Transakcja została rozliczona 26 sierpnia br., jednocześnie przeprowadzono operację polegającą na wymianie pozyskanych środków na euro

http://superbiz.se.pl/wiadomosci-biz/polska-zadluz...

oto Tomasz Dalecki

To może niech pani napisze

Ja nic nie wiem o pożyczce w jenach.

To może niech pani napisze coś fizyce kwantowej? Też pani nic nie wie, więc będzie akurat.

oto adam_54

@Eowina - Pytanko...

O czym Pan znowu?

Pani rozumie znaczenie przymiotnika "denominowane" ? - powątpiewam.
Jak pani zrozumie , nie będzie problemu ze zrozumieniem zwrotu "kredyt denominowany w frankach", bądź obligacja denominowana w jakiejś walucie.
A tak z powodu niezrozumienia , sprowadza pani dyskusję , do poziomu dyskusji o "maśle maślanym" :-(

oto lorek

Panstwo refinansuje depozyty

Panstwo refinansuje depozyty a nie bank.
Czemu nie dali franków? Bo nikt nie chcial.
Zeby nazwac cos oszustwem lub nie musialbym zobaczyc umowe i odniesc sie do konkretnej sytuacji. Strzelam jednak, że bank mial odpowiedni zapis o transakcjach w zlotowkach po przeliczeniu wg odpowiedniego kursu. Dodatkowo zakłądałbym, że klienci nie bardzo byli zainteresowani otrzymaniem kredytu w postaci franków tylko chodziło im właśnie o złotówki (nie znam dewelopera u ktorego placi sie w obcej walucie). Mozna powiedziec, ze banki wywiazywaly sie z umowy i klienci nie mieli pretensji. Teraz wahania kursowe spowodowaly zmiane nastrojow klientow i wymyslanie takich bzdurnych argumentow.

oto Tomasz Dalecki

Gdyby kredyt był we frankach,

Gdyby kredyt był we frankach, to co innego, ale był w złotówkach. Kredyt był w złotówkach. To jest to oszukaństwo.

a niby dlaczego???

oto Eowina

Mnie też to nie przeszkadza.

!

oto Eowina

Jaki przekręt? Już wyjaśniam.

Klient jak pożycza to zawiera umowę. Bank, który służy ludziom ma obowiązek jasno pokazać sumę jaką się pożycza i jaką się będzie zwracać. Bank nawet powinien wykazać rata po racie kiedy spłacać się pożyczkę kończy. Bank państwowy jest przedsiębiorstwem usługowym.
W sklepie są ceny i każdy wie ile zapłaci. Nawet jeżeli się buduje dom, to dobry fachowiec wykalkuluje koszt takiej budowy i pokaże ile nie jest w stanie oszacować i gdzie jest ryzyko.
A polski bank wie ile pożycza, a nie mówi ile trzeba zwrócić. Całe ryzyko, które z góry wiadomo, że jest, przekłada na klienta. Dlaczego prowadzi takie ryzykowne przedsięwzięcia? Mało tego, pożycza niby franki, a daje złotówki. To jest zwyczajny przekręt pod nadzorem polskiego prawa.

oto lorek

Rynek banakowy ogólnie dawał

Rynek banakowy ogólnie dawał co najmniej dwie możliwości:
1. Kredyt w Złotówkach wyżej oprocentowany, w którym dokładnie wiadomo ile będzie trzeba zwrócić w złotówkach.
2. Kredyt liczony we Frankach niżej oprocentowany, w którym dokładnie wiadomo ile będzie trzeba zwrócić w przliczeniu na Franach.
Gdzie tu jest przekręt? Czy klienci rzeczywiście tego nie rozumieli czy jednak chodzilo, ze zbagatelizowali ryzyko.

oto Eowina

Tych Franów nikt nie pokazał na oczy. Te Frany to właśnie

takie "fiki-miki". taka magia właśnie. W Polsce używa się złotówkę a nie Frany i bank powinien najlepiej o tym wiedzieć.

w którym dokładnie wiadomo ile będzie trzeba zwrócić w przliczeniu na Franach.

oto lorek

Nie wiem co jest magicznego w

Nie wiem co jest magicznego w przliczaniu kwoty pożyczki na Franki i ma to sens z punktu widzenia banku (nawet gdyby nie było gwałtownego umocnienia), a dla klienta był nższy procent (co też ma swoje uzasadnienie). Nawet nie ma w tym nic nieuczciwego. Płacisz więcej - nie ma ryzyka. Płacisz mniej - ryzykujesz. Reszta to karkołomne tłumaczenia i wypociny ludzi, którzy prawdopodobnie wybrali ryzykowną opcję (którzy przed skokiem Franka uważali za frajerstwo brać kredyt w złotówkach i na pewno nie byli niedoinformowani!!!).

oto adam2557

taka mala uwaga

jest duza grupa frankowiczow ktora nie miala zdolnosci kredytowej w PLN a we frankach miala !!

oto lorek

To faktycznie m.in. głupota

To faktycznie m.in. głupota banków (nie wierze w celowe dzialanie) przez co poniosą pewnie jakąs stratę. Cieżko mi się postawić na miejscu takiego człowieka ale brenie kredytu w trudnej sytuacji finansowej (nawet w złotówkach) to jest bezmyślność albo trzeba mieć jakiś bardzo poważny powód. Wiem jak ludzie walczą o zdolność kredytową faktycznie jej nie mając.

oto Ireneusz

Źle zrozumiane - ta "zdolność"

Chodzi o to, że kredyt w sumie ilości złotówek identycznych jak kredyt frankowy był inaczej liczony co do zdolności kredytowej. To znaczy, że dla złotówek rata była powyżej zdolności kredytowej (bardzo wysokie oprocentowanie kredytu), a we frankach rata była zazwyczaj na poziomie 60% rzeczywistej zdolności kredytowej statystycznej rodziny pobierającej taki kredyt.
Fakt jest bowiem taki, że kredyty w złotówkach były celowo zawyżane przez państwo wspomagające system finansowy i banki. Dokładnie nie pamiętam, ale rząd wielkości był około 15% oprocentowania kredytu hipotecznego do 4% oprocentowania lokat. Kredyt frankowy był oprocentowany dwoma z hakiem procentami, plus ryzyko kursowe oraz spready wyliczane optymistycznie nie dały nigdy wartości większej niż 8% oprocentowania.
To było nieuczciwe postępowanie państwa wobec obywateli. Banki jedynie z tego korzystały, mając swe silne lobby.
Naturą rzeczy, jeśli kiedykolwiek Polska wróci w ręce swych obywateli, takie nieuczciwe praktyki MUSZĄ zostać zrekompensowane obywatelom.

oto lorek

Nie ma w tym logiki albo ja nie rozumiem Pana wypowidzi

"kredyt w sumie ilości złotówek identycznych jak kredyt frankowy był inaczej liczony co do zdolności kredytowej To znaczy, że dla złotówek rata była powyżej zdolności kredytowej" - to jeszcze nie oznacza, że kredyt był inaczej liczony.
"kredyty w złotówkach były celowo zawyżane przez państwo wspomagające system finansowy i banki." - typowo kredyty w złotówkach to WIBOR + marża. WIBOR usatalny jest przez grupę banków, a marża to już indywidualnie przez dany bank. Powszechnie uważa się (raczej słusznie), że na WIBOR wpływ mają stopy procentowe NBP i wysokość rezerwy obowiązkowej. NBP wymienione składniki określa na podstawie oczekiwanej podaży pieniądza - czyli może za pomocą tych parametrów ograniczać ilość pieniądza kreowanego przez banki komercyjne. Wg. mnie ograniczenie tego (czyli drogie kredyty) jest jak najbardziej słusznę i sprawiedliwę (ograniczamy w ten sposób kreację która wg mnie jest złodziejstwem). Tanie kredyty - to jest nieuczciwe zachowanie wobec osób posiadających depozyty.
"nieuczciwe praktyki MUSZĄ zostać zrekompensowane obywatelom." - zaczynam się bać tego powrotu Polski w ręce swych obywateli.

oto Ireneusz

To jeszcze raz

Zdolność kredytowa jest wyliczana jako zdolność kredytobiorcy do zapłacenia raty. Zaś zabezpieczenie kredytowe to hipoteka. Nie rozumiem, czego tu można nie rozumieć? :-))
Kredyt w wysokości X pln był poza zasięgiem w złotówkach, zaś był w przedziale niskiego ryzyka dla franków.
Państwo polskie (przez swoją agendę NBP) blokowało dostęp do kredytu złotówkowego. Zaś sponsorowało kredyty we frankach.
Proszę też zwrócić uwagę, że każdy człowiek musi gdzieś mieszkać. Skoro na przykład moje dzieci wynajmowały mieszkanie i sumarycznie płaciły o 1/3 więcej niż z chwilą, gdy wzięły kredyt hipoteczny - to ja takie coś wspieram. Wolę nawet kosztem wyrzeczeń i z podjęciem ryzyka, aby coś budować, niż aby wegetować i mieć kompletnie NIC. Chyba proste?
Ale te "wyrzeczenia" mogły i powinny wspierać budżet państwa w złotówkach, a także akumulować wartość dodaną uzyskaną z pracy przez te moje dzieci. Dziwi mnie, że zamiast wspierać państwo polskie wspierają cwaniaków pośredników. I zamiast budować majątek kumulacyjny, nic nie budują mając cały czas IDENTYCZNY w wartości dług oparty na hipotece. W ten sposób ich mieszkanie nie staje się ich własnością, mimo upływu lat.
To zwykłe oszustwo na rzecz "źródeł nieznanych".

oto Eowina

Ja też nie rozumiem tego. Ruszając ten temat wierzyłam,

że istnieje solidarność ludzka w obronie zwykłego człowieka, który znalazł się w trybach międzynarodowego kapitału. Że powinno się bronić uczciwych ciężko pracujących ludzi, bo oni są "solą ziemi". Szczególnie kiedy są Polakami. Okazuje się, że nic takiego nie istnieje. Każdy sobie i dla siebie. Jak jesteś głupi, jak dałeś się oszukać cwańszym od siebie, to giń. Państwo polskie służy tylko cwaniakom.
Nic dziwnego, że ludzie z Polski uciekają.

oto Ireneusz

Tak, to jedna z głównych przyczyn

Nic dziwnego, że ludzie z Polski uciekają.

Dziś w Polsce Polak Polaka utopi w łyżce wody identycznie, jak to jest już od dawna poza Polską. Ale to tworzy niebezpieczeństwo przewrotu w Polsce, gdzie władzę w końcu obejmą totalitaryści i zamordyści wprowadzający jeszcze gorsze zwyczaje, niż te obecne dzikie i stepowe. To drugi odważnik przeważający w podejmowaniu decyzji. Brak wiary w przyszłość i strach przed wszechobecną naiwną głupotą.

oto lorek

Moja opinia na ten temat, tj

Moja opinia na ten temat, tj czy się z Panią zgadzam czy nie, nie pomoże tzw. Frankowiczom ani im nie zaszkodzi, więc po co wpisy pełne emocji, a puste w argumenty.
Osobiscie jestem w stanie poniesc jakies koszty nieodpowiedzialnych kredytobiorcow (nazywajmy rzeczy po imieniu) i bankow, ale po co brnąć w takie głupie argumenty.
Odnosnie solidarnosci: Czy poszkodowani beda bronic depozytow w razie upadku systemu bankowego (sa ludzie którzy postawili na oszczędzanie zamiast na pożyczanie)? Czy beda bronic budżetu w razie problemow z plynnoscia IIIRP?

oto Eowina

A mnie chodzi o to, aby prawo bankowe zostało tak

ustalone, aby bank był odpowiedzialny za to co swoją działalność. Manipulowanie walutą zagraniczną, państwa, które nawet nie należy do UE w kontekście polskiego klienta, powinno być niedopuszczalne. Polska posługuje się polską walutą i to jest podstawa wszelkich kredytów dla Polakow. Umowy powinny być jasne na tyle, aby każdy wiedział dokładnie co i ile pożycza i ile musi zwrócić aby nie było żadnego zaskoczenia w żadnym przypadku.

I ja Pana zapewniam, że tak działają banki w innych krajach. Tam ludzie uważają bank za coś tak codziennego jak sklep z pieczywem na rogu ulicy.

oto adam_54

W czym problem ?

A słyszał kto o obligacjach 500+ ? 6cio i 12toletnie. (...)Dobrze płacą, coś około 2,5%

Kupować! - jeśli jest pani beneficjentką tego programu 500+ :-)
I nie jest to żadna "zbiórka na dziateczki", tylko nieudolna próba odzyskania tego co się dało. Albowiem emisja obligacji jest ograniczona do beneficjętów 500+.

oto Eowina

Jak się "to" odzyska to pójdzie na wypłaty tam gdzie

brakuje na 500+. Emisja jest ograniczona, bo te pieniądze "nie zarabiają" na siebie. Oprocentowanie też musi być płacony z budżetu. To jest przykład kręcenia się w kółko za "własnym ogonem"

Ponadto nie podoba mi się obłuda jaką prezydent Duda pokazał w tym przypadku, obiecując to, czego nie może dokonać, bo to nie jest w jego kompetencji. A sam wyjazd do Szwajcarii w tym celu to jest szczyt wszystkiego. Nawet to nawijanie o "współpracy naukowej" też jest hipokryzja, bo ani on się na tym zna, ani jest w stanie taką współpracę nawiązać. Jak nie nawiążą naukowcy, to prezydent taż nic nie zrobi.

oto AnnaK

Jak się "to" odzyska to

Jak się "to" odzyska to pójdzie na wypłaty tam gdzie

brakuje na 500+

Plecie Pani. Po pierwsze obligacji chyba nie ma przymusu wykupywać, a po drugie, mówienie o braku pieniędzy na 500 plus jest zwykłą manipulacją propagandową.. Samorządy dostały tyle pieniędzy, jakie swego czasu zapotrzebowanie zgłosiły. Jeżeli im dzisiaj brakuje, to może oznaczać, że się urodziło więcej dzieci. Samorządy dostaną dodatkowe pieniądze, więc o braku nie może być mowy.

oto Eowina

A to bardzo dobrze, że samorządy dostaną pieniądze.

Jeżeli im dzisiaj brakuje, to może oznaczać, że się urodziło więcej dzieci.

To jest bardzo dziwne stwierdzenie. Samorządy powinny mieć tyle pieniędzy aby być przygotowanymi na więcej dzieci, bo o to przecież chodzi.
Z drugiej strony obligacje są pożyczką, nawet jeżeli nie ma przymusu ich wykupywać.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.