Modelowy przykład ponowoczesnego postpolityka

Poczynając od Slavoja Žižka, poprzez Gene`a Simmonsa z grupy Kiss, Vojislava Šešelja, Viktora Orbana, Miloša Zemana, Władimira Żyrynowskiego, rodzinę Le Penów, Edgara Savisaara, Iana Duncan Smitha, byłego przywódcę Kambodży Hun Sena, celebrytkę reality-shows Tilę Tequilę, żonę Newta Gingricha Callistę, Ruperta Murdocha, lidera republikańskich i konserwatywnych środowisk LGBT w Ameryce Christophera R. Barrona, a kończąc na Aleksandrze Duginie, który w sobie znanym stylu na antenie telewizji "Carigrad" określił wybory prezydenckie jako apokaliptyczne starcie sił pokoju i rozwoju (Trump) oraz wojny i końca świata (Clinton), a samą kandydatkę Demokratów jako "biesnowatą" (opętaną), wszyscy zachwycający się rzekomo antysystemowym multimiliarderem zdają się nie dostrzegać prostego faktu.

Trump stanowi praktycznie modelowy przykład ponowoczesnego postpolityka mówiącego każdemu to, co w danej chwili chciałby usłyszeć. To wręcz kopia, poddana w dodatku jeszcze większemu liftingowi i zabiegom public-relations, takich współczesnych liderów jak Nicolas Sarkozy, Barack Obama, David Cameron, Silvio Berlusconi, Robert Fico, Donald Tusk, Petro Poroszenko, Aleksis Cipras, Recep Tayyip Erdoğan, Dilma Rousseff czy last but not least wielu polityków PiS.

Postaci, które za pomocą dowolnych haseł potrafią zawładnąć opinią publiczną i jej wyobraźnią jako kandydaci "wielkiej zmiany", szybko narzucić i zdominować dyskurs publiczny, wskazując na konieczność budowy "nowego" państwa w oparciu o "nowe i nieskompromitowane" elity. Co więcej, z nieustannej zmiany poglądów nawet w najbardziej zasadniczych kwestiach (sam Trump był w ostatnich kilku dekadach bądź członkiem Partii Demokratycznej, bądź Republikańskiej) potrafią uczynić atut i oręż, zjednujący kolejnych sympatyków.

W tym kontekście, poprzednie pokolenia europejskich i światowych przywódców w rodzaju Francois Mitterranda, Valérego Giscard d’Estaing, Konrada Adenauera, Aldo Moro, Indiry Gandhi czy Olofa Palme, pozornie mało pociągających intelektualistów lub pozbawionych większej charyzmy urzędników publicznych mozolnie, choć skutecznie poruszających się w labiryncie chłodnej polityki stanowią już tylko nostalgiczne wspomnienie starych, dobrych czasów, dla dzisiejszych ludzi tak egzotycznych jak epoka "tańczącej dyplomacji" podczas Kongresu Wiedeńskiego lub subtelne dyskusje kanclerza Klemensa von Metternicha i ministra spraw zagranicznych Mathieu de Montmorency-Lavala na temat "Myśli" Pascala.

Zdecydowana większość ponowoczesnych liderów to mistrzowie symulakry. Sprawni retorycznie, posługujący się stworzonymi przez sztaby doradców i ghostwriterów opowieściami, są faktycznie ignorantami w sieci coraz bardziej skomplikowanych powiązań pomiędzy zróżnicowanymi biegunami władzy we współczesnym świecie. Zdolni są do mobilizacji tłumów i długotrwałego utrzymywania poparcia, ale gdy przyjdzie do podejmowania decyzji o charakterze długofalowym i strategicznym: jak np. przyjęcia lub odrzucenia pakietu zmian gospodarczych lansowanych przez wielkie instytucje finansowe, pomimo poparcia społecznego, nagle i bez wyjaśnienia kapitulują (przykład Grecji i rządu Ciprasa w 2015 roku).

Gdy przyjdzie do podpisania umowy CETA, przyjmują ją bez większej dyskusji, pomimo wcześniejszych rytualnych sloganów o wspieraniu instytucji państwa narodowego i socjalnego (przykład Słowacji i rządu Roberta Fico). Jeżeli społeczeństwo opowie się za wyjściem z UE w powszechnym głosowaniu, poddają się do dymisji, umywając ręce od podjęcia konkretnych decyzji (przykład Brexitu). W istocie, liderzy ci w sposób doskonały realizują w swoich narracjach stare motto Giuseppe Tomasi di Lampedusy "bardzo wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało tak, jak było".

Nikt i nic nie wskazuje, aby po 8 listopada 2016 roku zaczęło być w globalnej polityce inaczej.

Łukasz Kobeszko

Dziennikarz i publicysta specjalizujący się w problematyce międzynarodowej i historii najnowszej. Absolwent filozofii (UKSW). Publikował w "Znakach Nowych Czasów:", "Myśli Polskiej", "Dziś. Przeglądzie Społecznym", "Obywatelu", miesięczniku Polonii "Wspólnota Polska" oraz "Naszym Głosie".

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.666665
Ogólna ocena: 3.7 (głosów: 3)

Tematy: 

Dyskusja

oto chłop jag

W sytuacji wpisu powyżej

i nie tylko dlatego - pełna zgoda z Autorem.
Wniosek?
Tzw. demokratura to fasada i nic w tym dziwnego - tołażysze. Dziwne natomiast jest to, że miliarder godzi się robić za demokraturowego pajaca. Dotychczas to miliarderzy wynajmowali sobie ludzi do pajacowania w celu posadzenia potem takiego na prezydenckim stolcu - tołażysze.
Słowem - w obecnych USA nawet miliarder w stosunku do pupili szatana jest już tylko demokraturowym pajacem - tołażysze.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.