Wesołych Zaduszek!

Tak, wiem: we Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny nie zamieszcza się wpisów politycznych... Zapewniam jednak, że - wbrew pierwszemu wrażeniu - ten jest raczej okolicznościowy, niż o polityce.

Wizyta grupki zapaleńców ze Stowarzyszenia KURSK w Moskwie z punktu widzenia mediów w Polsce pozostaje epizodem albo nieistotnym, albo – w najlepszym razie – dziwacznym i podejrzanym. Tymczasem rosyjskie media, opiniotwórcze organizacje pozarządowe a nawet przedstawiciele władz - poświęcają tym odwiedzinom sporo uwagi i bardzo ciepłych komentarzy (KURSK to ci, przypomnijmy, którzy wbrew wszelkim przeciwnościom starają się dbać o groby żołnierzy sowieckich poległych w walce z Niemcami i pomniki braterstwa broni). Cóż w tym takiego ważnego? A to, że w obliczu obecnej polityce i nastawienia kierownictwa III RP - wywołanie antypolskiego nastawienia w Rosji byłoby igraszką, podobnie jak i wezwanie do jak najdalej idących, oddolnych (czy „oddolnych”) retorsji, ze zniszczeniem katyńskiej nekropolii włącznie. I sami sobie, tolerując szaleństwo władz III RP - bylibyśmy tylko temu wszystkiemu winni. A jednak strona rosyjska, jej czynniki oficjalne i społeczne decydują się na krok inny, jakże odbiegający od nastawienia po polskiej (?) stronie. Podkreślanie, że nie wszyscy Polacy zwariowali, że inprintowana nam samobójcza i głośna anty-rosyjskość jeszcze nie wygrała - wszystko to stanowi dowód na wciąż wyciągniętą ku zgodzie z Polakami rosyjską dłoń.

Eksponowanie pozytywów, a nie codziennej porcji agresji - wyraźnie odróżnia więc rosyjskie władze i publikatory od ich odpowiedników po stronie III RP, zajmujących się podobną poniekąd tematyką. A dlaczego to jest wpis okolicznościowy a nie polityczny? Bo gdyby nie tacy ludzie jak Jurek Tyc, jego koledzy z KURSKA, wcale nie taka mała grupa im podobnych, ich starania, no i gdyby nie rosyjskie cierpliwość i rozsądek - to nawet Wszyscy Święci mogliby nie obronić Polski przed jednymi wielkimi Zaduszkami szykowanymi nam przez amerykańskie wojenne jastrzębie i ich polskich (?) lokai!
-------------------------

I tyle miało być całej tytułowej refleksji na „Święto Zmarłych”. Tymczasem niewinny ten i w założeniu bynajmniej nie nastawiony na wywoływanie kontrowersji wpis, mimo świątecznego wieczoru – wywołał fejsbukową polemikę, obracającą się wokół jednego hasła: „Ale przecież Armia Czerwona...! Ale PRL...!” I przede wszystkim: „z jednej okupacji w drugą (taką samą albo nawet gorszą!”. Pogląd ten na tyle mocno zakorzeniany w polskiej świadomości polityczno-historycznej, będąc jednocześnie wyjątkowo bzdurnym, że nie można zostawić go bez sprostowania. Po pierwsze i przede wszystkim bowiem – czego i kogo Armia Czerwona nie przyniosłaby na ziemie polskie, to wiadomo też czemu położyła kres. A przede wszystkim zakończyła pracę pieców Auschwitz.

Dżuma i grypa

Zestawianie ucisków niemieckiego i sowieckiego jest po prostu anachronicznym, ahistorycznym idiotyzmem! Były one rzeczowo i formalnie tak różne, że o żadnej analogii nawet nie może być w ich przypadku mowy. Powtarzajmy do znudzenia: jeśli ktoś podający się za lekarza nie widzi różnicy miedzy dżumą a grypą - to lepiej może nie korzystać z wypisywanych przez niego recept?

Nie można będąc poważnym historykiem czy politykiem stawiać tezy, że „niemiecka i sowiecka kontrola nad Polską były identyczne”, tylko dlatego, że np. paru skądinąd sympatycznych NSZ-owców za Stalina dostało w d... Bo czy naprawdę jest to zdarzenia tak kluczowe, by przeważyć brak Generalplan OST, łapanek, rozstrzeliwań ulicznych, wspomnianego już Auschwitz itp.? Różnica między okupacją niemiecką a nawet najgłębszym stalinizmem w Polsce była kluczowa: podczas pierwszej represje były zasadą, w drugim okresie – jednak wyjątkiem. Za Niemca dotykały wszystkich i każdy mógł być im poddany, np idąc ulicą wpadając w łapance i zostając rozstrzelany jako zakładnik. Za Sowieta przeważnie już trzeba się było trochę postarać, konspirować, krytykować lub – co się niestety, zdarzało, mieć niewłaściwe zaszłości w życiorysie. Nadal jednak nie była to skala tak masowa, jak to dziś wpiera się masowej wyobraźni. I przede wszystkim - celem wojennym Niemców było fizyczne wyniszczenie Polaków. Ani Stalin, ani tym bardziej PRL takiego celu nie realizowali.

To przykre, że dość łatwe do ustalenia fakty wydają się być współcześnie dla niektórych tak szokująco nowe, ale mimo dłuższej perspektywy czasowej – liczba polskich ofiar zbrodni komunistycznych, wliczając w to śmiertelne ofiary „operacji polskiej”, pierwszej okupacji sowieckiej '39-'41, okres po 1944 r., walkę ze zbrojnym podziemiem i stalinizm w Polsce (tj. ok. 200 tys.) – jest porównywalna co najwyżej z liczbą zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów w trakcie i po II wojnie światowej, nie zaś z 3 milionami (nie wliczając w to Żydów) obywateli RP zamordowanych i poległych z rąk Niemców.

Dziś nie tylko ludzie urodzeni już po 1989 r. bezmyślnie popadają w śmieszność oskarżeń, nie tylko, że „PRL nie była państwem polskim”, ale nawet, że „Polska Ludowa chciała wynarodowić Polaków”, „wyniszczyła elity” (jakby nie robili tego Niemcy, choćby wykorzystując tworzone przez nas samych okazje, z powstaniem warszawskim na czele). Ciekawe więc w takim razie, że wynarodowienie, wykorzenienie, rozszerzanie postaw kosmopolitycznych - postępują teraz, gdy PRL upadł, a aspirujących do bycia "elitami" jest w Polsce aż nadto – tylko myślących samodzielnie wciąż tak samo na lekarstwo...

Gdzie byli (i są) myślący Polacy?

Dalej bowiem - nawet jednak pomijając fakt podstawowy i oczywisty, że nawet "zniewolenie" jest lepsze od zagłady - to niech rzucający łatwe oskarżenia wobec sytuacji powojennej, odpowiedzą na proste pytanie: a co konkretnie zrobili uczciwi, inteligentni i porządni Polacy (których przecież przed 75 laty nie brakowało) - żeby na bagnetach sowieckich nie przyszli rządzić do Polski Berman, Minc, Różański i pozostali? Tylko proszę nie odpowiadać, że zostali w lesie, uciekli na Zachód albo mordowali furmanów. Wyraźnie zaznaczyłem - inteligentni i porządni.

No właśnie... Polski obóz narodowy, konserwatyści, istniejące przecież ośrodki realizmu politycznego pomimo coraz bardziej narastającej oczywistości, pomimo ostrzeżeń jednostek przebąkujących, że może coś jest na rzeczy, że może trzeba się jakoś określić TAKŻE a nawet przede wszystkim bynajmniej nie w kontrze, tylko w jakimś modus operandi wobec Sowietów - NIKT w porę nie zrobił nic, żeby zastąpić Stalinowi te jakieś ZPP-y i PPR-y, całe to w większości szemrane towarzystwo. I to właśnie powinna być dla polskich polityków (polskich, nie III-RP-owskich) refleksja nie tylko historyczna, ale i bieżąca!

Powtarzajmy, powtarzajmy, powtarzajmy! Im gorsze ktoś ma zdanie o PRL, tym bardziej powinien mieć "historyczną pretensję" do tych właśnie wspomnianych tu polskich elit, które nie przygotowały dla Stalina alternatywnej wobec żydowskich komunistów propozycji organizacji sytuacji w powojennej Polsce. A były ku temu możliwości i okazje. Bo przerzućmy choćby karty historii. Kiedy tuż przed wybuchem wojny nie kto inny, tylko zastępca szefa II Oddziału SG, piłsudczyk i prometeista, a więc i zaciekły antykomunista, płk Józef Englicht zorientował się, że w przypadku konfliktu z Niemcami Polska zostanie całkowicie osamotniona i skazana na klęskę przez siły Zachodu, a co za tym idzie konieczne jest jak najściślejsze nawiązania współpracy, zwłaszcza wojskowej z Sowietami – do dziś jego ocena dokonywana przez historyków mieści się gdzieś tak między „zaślepieniem”, a „zdradą i agenturą”. Dalej, już podczas okupacji, wpadka i śmierć Stefana Sachy, prezesa ZG Stronnictwa Narodowego podczas okupacji, wpisuje się w nieco tajemniczy, a na pewno bardzo niekorzystny dla Polski ciąg eliminowania w polskich kręgach kierowniczych czasu wojny osób świadomych konsekwencji sytuacji geopolitycznej i militarnej, w jakiej znalazła się RP podczas II wojny. Prezes Sacha wpadł w ręce niemieckie wkrótce potem, jak zaproponował zweryfikowanie stosunku podziemia narodowego do perspektywy przyszłego znalezienia się Polski w sowieckiej strefie wpływów. Niestety, wpadka i śmierć Prezesa umożliwiły tylko dalszy regres ideowy i intelektualny części narodowców w stronę dogmatyzmu, uniemożliwiając im twórcze wyciągnięcie logicznych konsekwencji z koncepcji Dmowskiego (ciekawe, że część kolegów, pomimo upływu 73 lat, w dalszym ciągu nie zauważa zasadniczej błędności tamtej linii programowej...). Kolejnym tragicznym epizodem tego nurtu było zamordowanie przez własnych podkomendnych komendanta głównego NSZ, płk. Stanisława Nakoniecznikoff-Klukowskiego za próbę podjęcia rozmów z PAL-em gen. Juliana Skokowskiego i chęć dostosowania działalności podziemia narodowego do realiów Polski PKWN...

Poza obozem narodowym nie było jednak lepiej. Jedyny upełnomocniony do faktycznej zmiany polskiej postawy geopolitycznej i historycznej gen. Władysław Sikorski zginął również tuż po sfalsyfikowaniu możliwości dalszego wiązania sprawy polskiej z interesami amerykańsko-brytyjskimi. Niestety, gdyby nie lot przez Gibraltar – premier i Naczelny Wódz zapewne ostatecznie trafiłby powrotnym samolotem do Moskwy, wznawiając rozmowy ze Stalinem. Niesłusznie uważający się za następcę Generała Stanisław Mikołajczyk – wbrew lansowanym niegdyś ocenkom nie był bynajmniej żadnym realistą, a jego działalność i jej skutki w żaden sposób nie mogą być uznane za „klęskę realisty”. Przeciwnie, Mikołajczyk nie dogadał się ze Stalinem w porę (tj. najdalej latem 1944 r.) uznając błędnie, że powstanie warszawskie będzie jego atutem, a nie obciążeniem. Następnie zaś, już w Polsce - chciał tworzyć stronnictwo czekania na Amerykanów. Innymi słowy - w głupszy i tragiczniejszy sposób powtarzał błędy Sikorskiego (dobrze więc, że sztucznie tworzona w latach 80-tych i na początku 90-tych „legenda Mikołajczyka” całkiem już zdechła, nawet w obrębie ruchu ludowego).

A inni, a reszta? Za późno, nie w tej skali. Piasecki? Dzieło niesamowite, z celi śmierci na członka Rady Państwa – ale niemal sam, dla człowieka takiego geniuszu sukces osobisty nie jest sukcesem, bo osobiste to nie to samo, co ważne (zresztą wszystko i tak obciążone straszną tragedią rodzinną). Grabski? Mądry człowiek, lecz ćwierć wieku po utracie swego znaczenia politycznego był już tylko cieniem siebie z czasów Wielkiej Wojny czy rządów swego brata. Sikorszczycy z Korpusu Bezpieczeństwa – Organizacji Walki? Za mało, za późno, bez znaczenia. Witos? Niemal pośmiertnie. Bocheński? Jak zwykle głos na puszczy. Kwiatkowski? Wówczas singiel. Wojciechowski? Specjalizacja. Program niekomunistycznej opcji pro-sowieckiej trzeba było mieć w 1939, 1941, najpóźniej w połowie 1944 roku – a nie kiedy Armia Czerwona dochodziła do Łaby!

Fetysze

Utopia!”, „niemożliwe, w państwie Cudu nad Wisłą!”, „jak to sobie wyobrażasz!” - często słyszę/czytam na takie dość oczywiste przecież dictum (nb. „Jak pan to sobie wyobraża" - to pytanie popularne wśród ludzi bez zdolności analitycznych, inteligencji - lub bez wiedzy...). Cóż, polityka jest sztuką optymalizacji aktualnego położenia przez wykorzystanie faktycznie dostępnych środków. Wystarczy więc rozumieć sytuację w jakiej się znajduje dana społeczność – odpowiednio w niej odnajdując, niezależnie czy dążąc do zmiany, czy utrwalenia. Wszelkie inne względy, np. szczególnie często podnoszone ideologiczne („moralne”, „etyczne”, w istocie „estetyczne”) są wobec tego wtórne. Oczywiście najczęściej podnoszony pozostaje domniemana fundamentalna sprzeczność między interesem Polski, a komunizmem.

Tymczasem anty-komunizm rozumiany jako krytyka praktyki czy teorii komunistycznej jest pewną oczywistością umysłową i ideową. Natomiast "antykomunizm" uznawany za wartość samą w sobie, wartą odrębnego kultywowania w oderwaniu od interesu narodowego i racji stanu - to tylko umysłowa aberracja i ideowa ślepa uliczka. Inaczej niż w niemądrej deklaracji zawarł zdolny reportażysta i nudny pisarz Józef Mackiewicz – najpierw jest się Polakiem, a antykomunistą (czy nawet komunistą!) już wtórnie i funkcjonalnie!

Kolejna bariera rzekomo nieprzekraczalna, a w istocie tylko myślowa – to sprawa suwerenności. I znowu, zacznijmy od początku - suwerenność Polski zakończyła się z chwilą przyjęcia wywołujących wojnę tzw gwarancji brytyjskich w marcu/kwietniu/sierpniu 1939 r.. Potem liczyło się już tylko przetrwanie, a dopiero w dalszej kolejności jego cena i warunki. Skoro zaś Polska ZACZYNAŁA tę wojnę jako państwo dobrowolnie wyrzekające się swojej suwerenności na rzecz Wielkiej Brytanii, która udzielając tzw. gwarancji – przejęła faktycznie sterowanie polską sytuacją geopolityczną - to niby jak mogliśmy tę wojnę zakończyć, jako Imperium Słowiańskie? Niesuwerenność stała się faktem, pozostawała kwestia jej zakresu, granic, organizacji wewnętrznej i paru innych kwestii. To tylko i aż to mogło być przedmiotem gry politycznej realizowanej przez polskie kierownictwo polityczne czy ośrodki aspirujące do tej roli i ostatecznie rozgrywka ta mogła wypaść dla Polski i Polaków znacznie gorzej, niż tylko sukces osiągnięty ostatecznie przez komunistów. I choć obecna sytuacja RP póki co bardziej przypomina tę z przedednia i z czasów Wielkiej Wojny, to chcący być myślącymi w Polsce już dziś powinni zdobyć się na odpowiedzialną refleksję, by nagle przyspieszona historia nie zaprowadziła ich znów do nowego roku 1944 z wyborem: na emigrację (także wewnętrzną), po stronie przegranej – czy w szemrane, PPR-owskie towarzystwo...

--------------------------

Po tej przydługiej wycieczce historycznej wróćmy jednak do sprawy pomników. Zgodzić się wypada, że ich powstawanie zawsze w zasadzie wynika z odpowiedniego kontekstu historycznego i politycznego. To samo jednak dotyczy ich znoszenia. Bez urazy, ale nie mówmy poważnie o jakiejś naturalnej i oddolnej potrzebie wymalowania farba grobu krasnoarmiejca, która drzemała sobie w Polakach przez ostatnie 27 lat. Ktoś takie postawy niektórym naszym rodakom inprintował, hodując do wykorzystania w takim momencie historycznym, jak obecny. Wszystko więc schodzi się w jednym punkcie – ahistoryczna krytyka PRL, nagle wskrzeszony „antykomunizm”, taka obrona niepodległości, która nie widzi obcych wojsk, które już w Polsce są, strzegąc najbardziej kryminalnego układu politycznego w naszych dziejach i szykując do konfliktu grożącego narodową zagładą. A do tego wszystkiego dochodzi bierność i milczenie tych wcale nie tak nielicznych myślących Polaków. Wesołych Zaduszek!

oto Konrad Rękas Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.416665
Ogólna ocena: 3.4 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto Dubitacjusz

Artykuł słuszny w części historycznej, ale nie współczesnej

Antykomunizm po 1944, "Żołnierze Wyklęci", to nie miało politycznego sensu. I Autor ma rację sugerując kolaborację w przeszłości.

Tylko - i to mój stały zarzut - nie wyciąga wniosków z tego, że współczesnym Związkiem Sowieckim są Stany Zjednoczone.
Trawestując
a co konkretnie zrobili uczciwi, inteligentni i porządni Polacy - żeby na bagnach [bagnetach - sic!] sowieckich amerykańskich nie przyszli rządzić do Polski Berman, Minc, Różański i pozostali Michnik, Macierewicz i pozostali KORowcy?
No właśnie... Polski obóz narodowy, konserwatyści, istniejące przecież ośrodki realizmu politycznego pomimo coraz bardziej narastającej oczywistości, pomimo ostrzeżeń jednostek przebąkujących, że może coś jest na rzeczy, że może trzeba się jakoś określić TAKŻE a nawet przede wszystkim bynajmniej nie w kontrze, tylko w jakimś modus operandi wobec Sowietów jankesów - NIKT w porę nie zrobił nic, żeby zastąpić Stalinowi Amerykanom te jakieś ZPP-y i PPR-y PO i PiSy, całe to w większości szemrane towarzystwo. I to właśnie powinna być dla polskich polityków (polskich, nie III-RP-owskich) refleksja nie tylko historyczna, ale i bieżąca!
Powtarzajmy, powtarzajmy, powtarzajmy! Im gorsze ktoś ma zdanie o PRL III RP, tym bardziej powinien mieć "historyczną pretensję" do tych właśnie wspomnianych tu polskich elit, które nie przygotowały dla Stalina jankesów alternatywnej wobec żydowskich komunistów KORowskich wariatów propozycji organizacji sytuacji w powojennej postzimnowojennej Polsce.

oto YogiBeer

Ależ tacy ludzie byli i przed 1989 i po 1989

Nie rozumiem tylko w Pana wywodzie, milczącego założenia, że po 1989 Polska miała być koniecznie wasalem USA ... Dlaczego niby naród polski miał koniecznie wystawić USA jakiś garnitur kolaborantów?

Jeśli chodzi o grupy alternatywne wobec KOR (nie w sprawie namiestnictwa USA, tylko rządzenia dla POlską w interesie narodu polaskiego) to tacy ludzie byli i przed 1989 i po 1989. Z marszu mogę wymienić dwa. Środowisko ZP "Grunwald" (nieodżałowanego B. Poręby - choć nie za romantyczno-samobójczego "Hubala"), mimo marginalizacji przecież nie zostało wymordowane 1989. Działała (nawet do dziś istnieje) mikropartia Polska Wspólnota Narodowa -Polskie Stronnictwo Narodowe B. Tejkowskiego. O to drugie środowisko może Pan dopytać K. Rękasa. Dałbym linka, ale po "dobrej zmianie" zniknęła strona internetowa tej partii ...

oto Konrad Rękas

Dubitacjuszu złoty - po raz

Dubitacjuszu złoty - po raz kolejny odpiszę Panu to samo. To Pan nie dostrzega, że przynajmniej w tym zakresie - nie znajdujemy się obecnie w roku 1944, tylko w 1913 ;)

oto Dubitacjusz

@ red. Rękas: Nie widzę podstaw do analogii z rokiem 1913

w przeciwieństwie do porządku zimnowojennego.

  • Jesteśmy w obozie wojskowym wielkiego gracza globalnego.
  • Hegemon eksportuje szkodliwą ideologię: wtedy komunizm, teraz marksizm kulturowy (pod hasłami demokracji, tolerancji, praw człowieka, postępu, itp.).
  • Akceptując polityczne realia trzeba ograniczać trucie ideowe.
oto YogiBeer

Nie mamy żadnego interesu być w obozie wojskowym hegemona

Nie mamy żadnego interesu być w obozie wojskowym hegemona, szczególnie na etacie "najbardziej lojalnego lokaja". Balansując między Federacją Rosyjską a "zachodem", nawet na tak krótkiej smyczy jak Białoruś, można mieć kolosalne korzyści ekonomiczne. Będąc wychodzącym przed szereg wasalem (Gruzja, Ukraina, wycieczki do Iraku i Afganistanu) ponosi się wszystkie koszty polityczne i ekonomiczne, natomiast nie ma się zysków ekonomicznych - USA nie musi niczym przekupywać "przywiślańskich elit" (w sensie korzyści dla państwa i narodu przywiślańskiego, nie - łapówek dla tychże elit) by zajmowały pro - USAńskie stanowisko.
Znacząco bardziej niekorzystna od "marksizmu kulturowego" (to idiotyczna nazwa dla liberalizmu obyczajowego, chyba niemożliwa do uzasadnienia "Kapitałem") jest ideologia "wolnego rynku dla wasali" - czyli liberalizmu ekonomicznego, bo to ta ideologia dała "elitom" KORowskim i wychowankom Fullbrighta typu Balcerowicz, mandat na pozbawienie narodu polskiego środków produkcji.
"Realia" są absolutnie nieakceptowalne, a "trucie ideologiczne" jest niczym w porównaniu z destrukcją gospodarki, która wymusiła wielomilionową emigrację. Jednocześnie państwo przywiślańskie nie ma prawa prowadzić polityki przemysłowej polegającej na budowaniu fabryk czy wprowadzaniu ceł protekcyjnych, na gruncie podpisanych umów międzynarodowych.

Istotnie, w odróżnieniu od "zimnej wojny", kiedy ZSRR był zainteresowany, by potencjał demograficzny i przemysłowy PRL był jak największy, obecny suweren kraju przywiślańskiego poprzez politykę "wolnego rynku" doprowadził do minimalizacji obydwu. Wniosek: w tym obozie polski nacjonalista nie ma czego szukać, bo to obóz pokrewny Auschwitz.

oto Eowina

Doceniam sz. Autora znajomość historycznych polskich

prądów politycznych. Sądzę, że PRL im dalej w czasie, tym staje się bardziej pozytywna w ocenie.
Wystarczy spojrzeć na straty młodego polskiego pokolenia do emigracji. A strata młodych pokoleń jest stratą przyszłości. Jeżeli Polacy będą wyjeżdżać, a zaludniać Polskę będą przybysze, to niezależnie jaka będzie sytuacja gospodarcza, tożsamość Polaków mocno się rozwodni. I to nie będzie rezultatem rusyfikacji, czy nawet germanizacji, ale będzie to efekt polskiej polityki polskiego rządu.

oto Gringo

dobry artykuł, ciekawe przemyślenia

Degrengolada umysłowa obozu narodowego po śmierci Dmowskiego jest wręcz zadziwiająca. Także trzeźwa ocena sytuacji w przypadku takiego niedoboru graniczyła z cudem. Do dziś zresztą Dmowskim wycierają sobie brudne ryje prawdziwe tuzy intelektu. Jakby poczciwy pan Roman pozostał już tylko przebrzmiałym symbolem a nie sposobem myślenia o polityce i otaczającym nas świecie.

oto Czesław

Dwie uwagi (Rękas, Dubitacjusz)

Pan K.Rękas sugeruje że w Polsce nie dba się o groby rosyjskie i likwiduje pomniki chwały Armii Czerwonej. Groby, nie tylko radzieckie i rosyjskie w Polsce są otaczane należytym szacunkiem a to że likwiduje się pomniki-symbole dominacji radzieckiej, faktycznie rosyjskiej, nad Polską to słusznie bo już tej dominacji nie ma. Pan Dubitacjusz - Alternatywą dla KOR była Konfederacja Polski Niepodległej która nie była uczestnikiem okrągłego stołu i potem społeczeństwo odrzuciło ten program. A powodem obecnej sytuacji jest przegrana Solidarności pamiętnego 13 grudnia 1981 r. a w wyniku tego przy okrągłym stole nie zasiadła polska elita tylko komuniści wraz z ekspozyturą Mosadu i CIA.
Tak to jest że:
"Chociaż byś był mądry
jak najmędrszy rabin,
nic nie zrobisz temu,
co trzyma karabin".

nic nie zrobisz temu,

oto Dubitacjusz

@ p. Czesław

Wg mnie Konfederacja Polski Niepodległej nie była żadną alternatywą dla KORu. Nie przypominam sobie, aby ta partia miała pozytywny program. Kojarzy mi się z typowym roszczeniowym nastawienie antykomunistycznych działaczy - byliśmy tacy odważni, więc teraz nam się należy.

oto Krzysztof M

Wg mnie Konfederacja Polski

Wg mnie Konfederacja Polski Niepodległej nie była żadną alternatywą dla KORu.

Od środka wyglądało to, jak mix narodowców i rewolucjonistów. :-)

oto Krzych Adam

Oooo?

Był pan w środku?

oto Krzysztof M

Był pan w środku?

Był pan w środku?

A co panu do tego, gdzie ja byłem? Radzę się zająć tym co napisałem, a nie tym, gdzie byłem. A jeszcze lepiej ani jednym, ani drugim. :-)

oto Krzych Adam

A bo cała reszta jest w ogóle nieinteresująca.

Tylko ten środek. No to spytałem, jak kogo dobrego, czyś pan tam był. Ale jak to wstydliwa dla pana sprawa jest, no to zgodnie z uprzejmą radą już się więcej nie zajmuję pańskimi odśrodkowymi obserwacjami mixu. Ciekawe jeszcze jest dlaczego to wszystko takie dla pana zabawne, ale nie pytam o to, bo pan taki zdestabilizowany jakiś robi się przy najprostszych pytaniach, więc nie będę ryzykował.

oto Czesław

Plan Balcerowicza

W komentarzu nie będę wykładał (nudnego, długiego i zdezaktualizowanego) programu gospodarczego KPN ale w cztery dni po gremialnym zaakceptowaniu przez sejm "Planu Balcerowicza", KPN skrytykował ten plan i przewidział wszystkie skutki tego planu. KPN była wówczas poza sejmem. Mnie chodzi o zaakcentowanie tego, że oprócz "jedynie słusznego" planu gospodarczego były też inne koncepcje ale na fali ogólnego entuzjazmu "odzyskania wolności" nie dopuszczono do żadnej dyskusji nad tym problemem.

oto chłop jag

Należałoby odróżniać czas

II WŚ w kontekście i hitlerowskich Niemiec - stalinowskiego CCCP - tołażysze. Wtedy na ogromna skalę Polacy byli mordowani czy przesiedlani przez jednych i drugich - tołażysze. Po wojnie mordowano tylko niedobitków i to najczęściej skrycie po piwnicach a pomordowanych grzebano ukradkiem - tołażysze. Jednak o ile Niemcy planowali przepuścić przez komin wszystkich Polaków to CCCP chciał zlikwidować owych Polaków poprzez stworzenie tzw. teatru III WŚ na terenie Polski.
Wniosek?
Tak Niemcami jak i Rosjanami - kierowała ta sama, mroczna siła - gdzie jej celem była zagłada Polski i Polaków. Dzisiaj nadal wyniszczana jest atrapa Polski wraz z tubylcami - tylko już innymi metodami. Co do komunizmu to jest on budowany nadal i to w wymiarze globalnym - natomiast przecz z komuną krzyczą wynajęci przez budowniczych owego komunizmu - pożyteczni idioci - tołażysze.
Na koniec - Polski nie ma - została skutecznie zamordowana w ubiegłym wieku - dzisiaj są tylko antypolskie indywidua żerujące na trupie Polski - tołażysze.

oto Mar.Jan

Odlot w krainę własnej imaginacji autora...

wszystko to stanowi dowód na wciąż wyciągniętą ku zgodzie z Polakami rosyjską dłoń.

Nie wiem o czyjej dloni autor myśli. Jeśli miałaby to byc dłon Putina czy pana Żirinowskiego, to nawet nie ma o czym dalej dyskutowac. Jeśli jakies inne dłonie, to jest to oczywista oczywistośc. Rosjanie jako ludzie prywatni sa bardzo serdeczni, ciepli, łatwo się z nimi dogadać. Nikt nie twierdzi, że polityka Rosji jest odbiciem nastawienia społeczeństwa rosyjskiego do POlski. Jest akurat na odwrót. Rosja jako państwo prowadzi polityke imperialną i jego jedynym interesem jaki ma do Polski to aby Polska się całkowicie podporzadkowała polityce rosyjskiej i rosyjskim interesom.
I to tez nie jest chyba zadne odkrycie. W tej rzeczywistości politycznej jakoś POlska musi egzystować. Kurs obecnych władz tym sie rózni od polityki poprzedniego rządu, że aktualny nasz rząd nie pada na twarz przed każdym pomysłem rządu rosyjskiego i że zaczął nazywac różne sprawy po imieniu.
Jest jedno "ale":
Rosja nie ma co prawda aktualnie roszczeń terytorialnych wobec Polski, ale polska polityka wobec Ukrainy jest głupia i zupełnie niepotrzebnie angazuje Polskę w spór rosyjsko-ukraiński.
Polska jest krajem nieduzym i raczej słabym militarnie, więc rząd polski powinien codziennie powtarzac sobie kwestię Hamleta o wchodzeniu pomiędzy ostrza potężnych szermierzy.
Na pytanie co Polska powinna zrobić w sprawie Ukrainy, ja bym powiedział, że nie powinna wysuwac się przed szereg w którym stoja pozostale państwa NATO. Co więcej: wiedząc, że w NATO również sa chętni do sprowokowania jakiejś "ograniczonej" wojenki z Rosją, polski rząd powinien pilnie badac te nastroje i w razie potrzeby je studzić, mając na uwadze, ża taka "ograniczona" wojenka z udziałem państw należący do NATO łatwo może objąc swoim zasięgiem conajmniej częśc Polski, a w ogóle to łatwo może przeistoczyć się w całkiem dużą wojnę o zasięgu europejskim, jeśli nie światowym.
Wojna jest najgorszym i najglupszym sposobem rozwiązywania problemów.

Dalsze odloty autora to np.

Im gorsze ktoś ma zdanie o PRL, tym bardziej powinien mieć "historyczną pretensję" do tych właśnie wspomnianych tu polskich elit, które nie przygotowały dla Stalina alternatywnej wobec żydowskich komunistów propozycji organizacji sytuacji w powojennej Polsce.

Jednym słowem: autor sądzi, że polskie elity powinny przelicytować elity żydowskie w nadskakiwaniu Stalinowi, czyli jeszcze bardziej zdradzić interesy Polski. Dobrze rozumiem autora?

Stalin mial swoje własne zdanie o Polsce i Polakach i nie zamierzał z nimi iśc na żadne układy. Polska w pojęciu Stalina od 1918 roku była tylko "bękartem Wersalu" i zamierzał ją przekształcic w republikę sowiecką. Co prawda ze względu na układy z państwami zachodnimi pozostawił Polskę jako kraj pozornie niepodległy, ale cała tzw. "elita" została Polsce narzucona a raczej przywieziona z Moskwy. Polskie elity nie miały zadnej możliwości aby cokolwiek Stalinowi proponować.
Było odwrotnie. Najpierw był "proces" 16-tu w Moskwie, a potem nawet Bierut "się przeziębił" śmiertelnie i jak to mówiła warszawska ulica: "wyjechał dumnie a wrócił w trumnie", albo że mu zamienili jesionkę jodłową na dębową (dla młodych: jesionka w "jodełkę" to byl taki płaszcz jesienno-zimowy, którego material był tkany ukosnie na kształt igieł choinkowych. Jesionka dębowa - trumna)

A w ogóle: Rosja to nie jest kraj kultury europejskiej wywodzącej sie z tradycji rzymsko-greckiej. To kraj bardziej azjatycki niż europejski, o mętnej strukturze władzy, mający tradycje jedynowładztwa w stylu bizantyjskim. Ruscy maja inne wyobrażenie prawdy i honoru, zawsze łgali i niedotrzymywali umów, więc od polityki z nimi nalezy się trzymac z daleka. Politykę wobec Rosji mozna prowadzic tylko z pozycji siły, bo tylko siłe szanuja i rozumieją, a nie jakieś filozoficzne i demokratyczne dyrdymały.
I tyle w tej kwestii.

oto Paulina Kaufmann

Dwa cytaty:

Rosjanie jako ludzie prywatni sa bardzo serdeczni, ciepli, łatwo się z nimi dogadać.

oraz

Rosja to nie jest kraj kultury europejskiej wywodzącej sie z tradycji rzymsko-greckiej. To kraj bardziej azjatycki niż europejski, o mętnej strukturze władzy, mający tradycje jedynowładztwa w stylu bizantyjskim. Ruscy maja inne wyobrażenie prawdy i honoru, zawsze łgali i niedotrzymywali umów, więc od polityki z nimi nalezy się trzymac z daleka.

Jak rozumiem, w Rosji istnieją dwa narody: rosyjski i ruski. Ruscy sprawują władzę a Rosjanie są mili i sympatyczni ale zniewoleni. Wynikałoby, że są również dwie odmienne kultury: ruska i rosyjska.

oto Mar.Jan

To podobnie jak w Polsce:

terytorium państwowe polskie jest wspólnie zamieszkiwane przez POlaków oraz polskojęzyczną wspólnotę rozbójniczą (wedle nomenklatury Michalkiewicza), która okupuje polskie terytorium państwowe i narzuca swoje wplywy reszcie społeczeństwa.
Podobnie jest w Rosji: zupełnie inaczej rozmawia sie prywatnie z Rosjanami, a zupełnie inaczej z rosyjskimi przedsiębiorcami, a zwłaszcza urzędnikami. Tak jakby to były odrebne narody :)
Rosjan cechuje inne podejście do problemów zyciowych, politycznych i ogólnie egzystencjalnych. Rosjanin wyznaje pogląd, że co ma byc to będzie i rózne administracyjne czy polityczne trudności traktuje jak dopust boży, czyli znosi ze stoickim spokojem, niejako automatycznie przystosowując się. Polak w takiej sytuacji wścieka się i szarpie skacząc każdemu kto mu się sprzeciwia do oczu ("ja panu pokażę! Pan nie wiem kim ja jestem!" itp.).

oto Paulina Kaufmann

Polak w takiej sytuacji

Polak w takiej sytuacji wścieka się i szarpie skacząc każdemu kto mu się sprzeciwia do oczu ("ja panu pokażę! Pan nie wiem kim ja jestem!" itp.).

Bo Polska to:

kraj kultury europejskiej wywodzącej sie z tradycji rzymsko-greckiej.

oto Mar.Jan

Niechże się pani nauczy odróżniać pojęcia właściwe

dla polityki, państwa od pojęc właściwych dla społeczności i dotyczących pojedynczych ludzi.
To, że statystyczny Polak "sie szarpie" nie oznacza, że on szarpie rownież państwem i polityką.
Chociaż jeśłi się zastanowić nad podejściem ministra Becka do roszczeń niemieckich, czy nad postępowaniem Piłsudskiego to to szarpanie jednak da się zaobserwować. Ale to nie jest sprzeczne z faktem że POlska nalezy do cywilizacji europejskiej.
Bardziej "europejskie" jest szarpanie się niż rosyjski "tumiwisizm".
Polska wyrosła z cywilizacji rzymsko-chrześcijańskiej, a Rosja z bizantyjskiej co najwyżej zaczerpnęła i zmieszała to z praktyką polityczna narodów azjatyckich i bliskowschodnich (Tatarzy, Mongołowie itp.)

oto Mar.Jan

pojęcie honoru istnieje ale nie ma związku z narodami

honor to pojęcie znane ludziom szlachetnym: noblese oblige. To etos wywodzący się ze stanu rycerskiego. Stan rycerski swoje zasady czerpal z chrześcijaństwa, które w Średniowieczu było traktowane poważnie. Oczywiście w starożytności tez byli ludzie nikczemni i honorowi.

Pojęcie honoru jest znane również w niższych warstwach społecznych, ale jego brak nie skutkuje wykluczeniem ze społeczności. Co najwyżej grozi jakims rodzajem zemsty czy przeciwdziałania.

Brak honoru u przedstawiciela warstw wyższych dyskwalifikuje i wyklucza z dobrego towarzystwa (w Japonii skutkuje przeprowadzeniem sepuku co jest sposobem na przywrócenie honoru rodzinie delikwenta).

Tak więc pojęcie honoru funkcjonuje od starożytności. W polityce nie ma miejsca na honor, tylko na interesy. Jednak bywali honorowi politycy, którzy potrafili podac się do dymisji, kiedy stanęli wobec konfliktu z kodeksem honorowym. Czasem nawet popelnianli z tego powodu samobójstwa.
Teraz nic nie ma wartości większej niż życie i zadowolenie własne, więc i pojęcie honoru trochę zanika.

oto Mar.Jan

Tak, Niemcy też łgali i nie dotrzymywali umów

Własnie tym było złamanie paktu o nieagresji z Polską.. Potem zas równie zdradziecko najechali na ZSRR.
Ale nikt nigdy nie twierdził, że Hitler był człowiekiem honoru. To parweniusz i człowiek zakompleksiony. Cham. Dziwne jest to, że słuchali go generałowie w niemałej części wywodzący się z pruskiej arystokracji.

oto Ireneusz

Zapomniał pan o czymś

Honor obowiązuje w stosunku do równorzędnego sobie podmiotu. Ani zwierzę, ani przedmiot nie zasługuje na honor.
Polacy i Rosjanie byli podludźmi, do fizycznej eliminacji celem uwolnienia i odbudowy zepsutego przez Polaków i Rosjan powietrza. Plus odkażenia ziemi, po której stąpać śmieli. Można było więc składać NAM wszelkie słowa honoru i sobie z takich umów i zapewnień zaraz za plecami małp, w żywe nawet oczy najzwyczajniej w świecie KPIĆ.

oto Czesław

Co do Bieruta

Dodam jeszcze jedno powiedzonko "Pojechał w futerku a wrócił w kuferku".

oto Janusz Sanocki

Słuszny artykuł

Od dawna już "antykomunizm" (mógłbym powiedzieć: antykomunizm bez komunizmu) przybrał formę ślepej antyrosyjskości. W pełni wyapada się zgodzić z Autorem, gdyby Armia Czerwona poniosła klęskę, Polacy zostaliby biologicznie unicestwieni przez hitlerowskie Niemcy. Dlatego dziś niszczenie pomników radzieckich żołnierzy, dzięki których poświęceniu żyjemy, jest wyrazem głupoty i działaniem przeciwko naszemu interesowi.

oto Ireneusz

Poszedłbym dalej

jest wyrazem głupoty i działaniem przeciwko naszemu interesowi

Jest po prostu udowodnieniem braku człowieczeństwa i jakiejkolwiek kultury. Taniec na grobach innych przystoi jedynie dzikim podłym plemionom z czarnego buszu.

oto Mar.Jan

Czym innym jest niszczenie pomników rosyjskiej dominacji

w Polsce oraz pomników komunistycznych zbrodniarzy jak gen.Czerniachowskij, a czym innym niszczenie grobów poległych zolnierzy.
Pierwsze jest słuszne a drugie to robota wandali. W chrześcijańśtwie szacunek należy się wszystkim grobom i cmentarzom, również radzieckim i niemieckim, o żydowskich nie zapominając.

NAleży te sprawy odróżniać a nie wrzucac do jednego worka.

oto Ireneusz

BTW

Pan wrzucił do jednego worka, bo pański interlokutor napisał otwarcie:

Dlatego dziś niszczenie pomników radzieckich żołnierzy, dzięki których poświęceniu żyjemy,

oto Paulina Kaufmann

Hmmm...

Kiedy tuż przed wybuchem wojny nie kto inny, tylko zastępca szefa II Oddziału SG, piłsudczyk i prometeista, a więc i zaciekły antykomunista, płk Józef Englicht zorientował się, że w przypadku konfliktu z Niemcami Polska zostanie całkowicie osamotniona i skazana na klęskę przez siły Zachodu, a co za tym idzie konieczne jest jak najściślejsze nawiązania współpracy, zwłaszcza wojskowej z Sowietami – do dziś jego ocena dokonywana przez historyków mieści się gdzieś tak między „zaślepieniem”, a „zdradą i agenturą”.

Z tym nazwiskiem byłabym ostrożna...

oto Konrad Rękas

Tak, zapewne był pre

Tak, zapewne był pre-Kuklińskim. I co (poza, rzecz jasna, wnioskiem o awans generalski)?

oto Paulina Kaufmann

Cóż...

Albo pre-Piskorskim.
Może Pan go uznawać za bohatera. Z pańskiej bajki.

oto Paulina Kaufmann

To, może "bohatera"?

Pańska bajka = pański artykuł.
Płk Englicht wymieniony z nazwiska = bohater pańskiej bajki.
Wystarczy?
Skoro zaliczył go Pan do elity, napisałam żeby ostrożnie podchodzić do tego nazwiska, no chyba, że (wielce prawdopodobni) agenci Razwiedupru to polska elita...

oto utu1

Odpieprz sie Pan od Mackiewicza

To byl jeden z najlepszych powiesciopisarzy jakich polska mial w polowie XX wieku. Szkoda, ze zaczal pisac te powiesc pozno w swom zyciu dopiero gdy zmusily go do tego warunki finansowe.

oto Dubitacjusz

@ p. utu1: Tak z ciekawości

Jakie są kryteria "najlepszości" u powieściopisarzy?

oto JJerzy

Mam z Autorem ...

... problem ... Po jednym z ostatnich tekstów omal nie napisałem komentarza wysławiającego ... rozwój Autora, a tu masz ... Takie coś ... Ale widzę, z komentarzy pod tekstem, że problem mam nie tylko z Autorem.
Nieszczęściem bywa posiadanie narzędzi i niewłaściwe ich używanie.
Na przykład ... Autor słusznie nawołując do rozsądnego stosunku do Rosji współczesnej, zwyczajnie ... napluł na groby ofiar stalinizmu ... Napisał nam tu coś w rodzaju: No dobre paniska, mogły obciąć rękę, a ucięły tylko dłoń! A w ogóle to nas zabrały spod pyska potwora co to chciał nas zacząć spożywać od strony głowy ... Nie napisał tylko, że to zabieranie spod pyska, to nie był objaw jakiegoś szczególnie ciepłego stosunku do polaków, a jedynie innego pomysłu na ich zagospodarowanie ...
Zastanawiam się dlaczego Autor nie był w stanie wyzwolić się od tego ... mierzenia ... Czy na prawdę nie przyszło do głowy, że bandytyzmu nie mierzy się ... Nie ma małych bandytów i większych. Są bandyci ... Po prostu.
I tak jest z prawie całym wywodem ... Słuszne przesłanie poparte z niedopuszczalną argumentacją (zresztą często idącą ... obok logiki).

oto Konrad Rękas

To jest mieszanie plaszczyzn

To jest mieszanie plaszczyzn dyskusji: moralno-estetycznej, politologicznej i historycznej. Przy takim podejsciu nie ma tez znaczenia ktorego lipca odbyla sie bitwa pod Grunwaldem - skoro z grubsza wiadomo kiedy i ogolnie kto z kim...

oto JJerzy

Proszę darować sobie ...

To czysta erystyka ... Przecież pan sam robi to co mi zarzuca, bowiem nie tylko wymienia pan ... fakty, ale również je wartościuje ... I o to, to nieuprawnione wartościowanie mam do pana pretensje. Bo to nie analiza, a ordynarne odwracanie biegunów ...
A już ten Grunwald ... Trochę pan popłynął ...

oto Tomasz Dalecki

Bo to nie analiza, a

Bo to nie analiza, a ordynarne odwracanie biegunów ...

i tu ujął Pan sedno sprawy.
Bo czym innym jest realizm w polityce a czym innym płaszczenie się przed potencjalnym hegemonem i opluwanie jego ofiar...

oto Krzych Adam

Też z niesmakiem patrzyłem na artykuł i część komentarzy.

I w pełni zgadzam się z tym:

Słuszne przesłanie poparte z niedopuszczalną argumentacją (zresztą często idącą ... obok logiki).

Autor słusznie nawołując do rozsądnego stosunku do Rosji współczesnej, zwyczajnie ... napluł na groby ofiar stalinizmu ...

Obecna wrogość do Rosji nie dlatego jest czymś gorszym od zbrodni, a mianowicie błędem, że Rosja zasługuje na nasze zaufanie, czy wdzięczność. Teraz Rosja nam nie zagraża, bo nie stać ją na to by w kierunku przyporządkowania sobie Polski ponownie pójść. Ale i tak w razie konfliktu wymuszonego na niej jest w stanie Polskę zmieść z powierzchni Ziemi. Więc wroga i agresywna polityka w stosunku do niej jest bardzo ciężkim błędem.

Nawiązałem do powiedzenia "c'est plus (a. pire) qu'un crime, c'est une faute" (fr) to więcej (albo to gorsze) niż zbrodnia, to błąd przypisywanego Talleyrandowi po straceniu księcia d' Enghien przez Napoleona I w 1804 r. Dobrze jest sobie zdawać z tego sprawę, że współczesne błędy polityków, sieją nam nieszczęścia (zbrodnie, których będziemy bezbronnymi ofiarami w przyszłości).

Dobrze jest też zdawać sobie sprawę z tego, że słowo błąd jest tu użyte jako swoiste uogólnienie, a może nawet termin zastępczy. Bo czyż postępowanie jurgieltnika może być uznane za błąd, gdy czyni on tylko to za co mu płacą?

oto Konrad Rękas

Skoro już Panowie zdecydowali

Skoro już Panowie zdecydowali się napisać nie "nie lubimy, ch..., twojej pisaniny", tylko "naplułeś na groby ofiar" - to mogliby Panowie wskazać w którym niby miejscu?

oto JJerzy

Panie Konradzie,

Nikt nie nazwał Pana ... słowem na trzecią literę alfabetu, więc sugerowanie tego jest ze strony pańskiej zwykłym ... No właśnie, tym razem cisną się na usta ostrzejsze określenia. Zanim więc zacznie się Pan rozczulać nad swoim niedocenionym talentem, proszę samemu krytycznie przeczytać swój tekst, bowiem wystarczy sam podtytuł w pańskim tekście i kilka następującym po nim zdań dla poparcia naszej opinii. Napisał Pan bowiem:

Dżuma i grypa
Zestawianie ucisków niemieckiego i sowieckiego jest po prostu anachronicznym, ahistorycznym idiotyzmem! [...] Powtarzajmy do znudzenia: jeśli ktoś podający się za lekarza nie widzi różnicy miedzy dżumą a grypą - to lepiej może nie korzystać z wypisywanych przez niego recept?

Na prawdę uważa Pan zastosowane przez Pana autorskie porównanie (zwykle mówiło się o wyborze między dżumą a cholerą) za stosowne i właściwe? To może już lepiej katarek.
A dalej "zaszalał Pan sobie następująco:

Nie można będąc poważnym historykiem czy politykiem stawiać tezy, że „niemiecka i sowiecka kontrola nad Polską były identyczne”, tylko dlatego, że np. paru skądinąd sympatycznych NSZ-owców za Stalina dostało w d... Bo czy naprawdę jest to zdarzenia tak kluczowe, by przeważyć brak Generalplan OST, łapanek, rozstrzeliwań ulicznych, wspomnianego już Auschwitz itp.? Różnica między okupacją niemiecką a nawet najgłębszym stalinizmem w Polsce była kluczowa: podczas pierwszej represje były zasadą, w drugim okresie – jednak wyjątkiem. Za Niemca dotykały wszystkich i każdy mógł być im poddany, np idąc ulicą wpadając w łapance i zostając rozstrzelany jako zakładnik. Za Sowieta przeważnie już trzeba się było trochę postarać, konspirować, krytykować lub – co się niestety, zdarzało, mieć niewłaściwe zaszłości w życiorysie. Nadal jednak nie była to skala tak masowa, jak to dziś wpiera się masowej wyobraźni. I przede wszystkim - celem wojennym Niemców było fizyczne wyniszczenie Polaków. Ani Stalin, ani tym bardziej PRL takiego celu nie realizowali.

I właściwie nie za bardzo wiadomo jak Panu to wytłumaczyć, bowiem skoro Pan to napisał, to pewnie Pan wierzy w to co napisał. Skąd jednak pominięcia faktów, o których Pan przecież wie na pewno? Przecież o wywózkach Pan wie. Że co? Że sztuk mniej niż u Niemców? Skąd ignorowanie grozy jednego z systemów tylko dlatego, że miał nieco inny pomysł na zagospodarowanie polskiego narodu? Pan zapewne pamięta celną sopinię pewnego nielubianego przez Pana pisarza, który stwierdził, że:

Fałszujemy rzeczywistość, stawiając niekiedy znak równania między okupacją niemiecką i sowiecką. Niemiecka robi z nas bohaterów, a sowiecka robi z nas gówno. Niemcy do nas strzelają, a Sowieci biorą gołymi rękami. My do Niemców strzelamy, a Sowietom wpełzamy w dupę. To nie jest więc żadna analogia, lecz odwrotność.

Przecież żeby Panu wytłumaczyć co Pan zawarł niewłaściwego w swoim tekście trzeba dość długiego wywodu ... Tylko czy warto, jeśli może to być po prostu działanie bezproduktywne ...

oto Konrad Rękas

O widzi Pan, to się dopiero

O widzi Pan, to się dopiero nazywa zmiany kwalifikacji czynu! Już nie "plucie na groby", tylko "niewlasciwosc". Już lepiej, za jakiś czas może dojdzie Pan do prostszego i pozbawionego pychy "mam inne poglądy, nie podoba mi się".

No ale takie samouswiadomienie pewnie trochę potrwa, więc w międzyczasie:

- cieszę się, że zwrócił Pan uwagę na rozróżnienie między dżuma a grypą. Otóż, jak wiadomo - obie te choroby bywają śmiertelne, nawet nna masową skalę, nie mniej w drugim przypadku profilaktyka, ochrona i leczenie dają jednak wyraźnie lepsze efekty. Odchodząc zaś od metafor - być może Panu jest wszystko jedno kiedy dokładnie była bitwa pod Grunwaldem oraz ilu dokładnie Polaków zginęło z rąk nazistów, a ilu - komunistów, nie mniej tak poważnie historii badać ani uczyć się nie da. Obawiam się, że gdyby zrobić dziś szybką ankietę nie wśród całkiem niezainteresowanych, ale w gronie ocierajacych się o historię - to stan (nie)wiedzy odnośnie skali polskich ofiar obu reżimow wahałby się od "zabili tyle samo" do "Stalin oczywiście wymordowal więcej naszych". Dlatego też takie merytoryczne błędy trzeba prostować. Bo są błędami. I Pańskie nastawienie emocjonalne - proszę wybaczyć - raczej nie powinno być w tym znaczącą przeszkodą...

oto JJerzy

Skoro już sobie ...

wytykamy tu różne słabości, to pozwolę sobie zauważyć, że szanowny pan nie dostrzega widocznie różnicy między suchą statystyką, a badaniami historycznymi. Przypomnę więc, że to drugie zawiera w sobie również krytykę posiadanych materiałów, a co za tym idzie, z punktu widzenia metodyki, takie proste porównanie jakiego Pan się dopuszcza, to nawet nie błąd, a zwyczajne prostactwo. Zachodzę więc w głowę jak to możliwe, aby zaistniał taki dysonans pomiędzy widocznym warsztatem, a jakością analiz. Panu ten tekst ktoś napisał?

oto YogiBeer

A jak można grzecznie, kiedy

A jak można grzecznie, kiedy do falsyfikacji całej konstrukcji nawet kalkulatora nie trzeba? Relacja liczby polskich etnicznie ofiar Stalina do takiejż liczby ofiar Hitlera to 1:20 jeśli nie liczyć ofiar Jeżowa z 1937 i 1:10 jeśli je policzyć. Stalinowski ZSRR był 10-20 razy mniej groźny dla biologicznego przetrwania narodu polskiego niż państwo Hitlera. Żeby ustawiać obu dyktatorów na jednym poziomie potrzeba wymusić odejście od "suchych statystyk" do alternatywnej "metodyki" "badań" "historycznych", gdzie porównuje się przy pomocy ładunków emocjonalnych. Dlatego Katyń jest straszny, a rzeź na Pomorzu to mały pikuś, jeśli w ogóle Hitler tam mordował, a nie wskrzeszał ...

oto JJerzy

Nie wystarczy mieć sprawny

Nie wystarczy mieć sprawny umysł, trzeba go jeszcze dobrze używać. - Kartezjusz

oto YogiBeer

A Pan stara się swoimi

A Pan, jak domniemuję, stara się swoimi wpisami ilustrować problem, który istnieje gdy nie ma czego dobrze używać ...

oto good why pay sutty

Żeby ustawiać obu dyktatorów

Żeby ustawiać obu dyktatorów na jednym poziomie potrzeba wymusić odejście od "suchych statystyk" do alternatywnej "metodyki" "badań" "historycznych", gdzie porównuje się przy pomocy ładunków emocjonalnych

Chodzi o tzw. metodykę grossowską?

"Gross uważa, że Holocaust był w historii wydarzeniem tak wyjątkowym, że wymaga od nas zupełnie nowych metod badania historii: "Jeśli chodzi o warsztat historyka epoki pieców oznacza to, w moim mniemaniu, konieczność radykalnej zmiany podejścia do źródeł. Nasza postawa wyjściowa powinna zmienić się z wątpiącej w afirmującą. Po prostu dlatego, że przyjmując do wiadomości, iż to, co podane w tekście takiego przekazu, rzeczywiście się wydarzyło, i że gotowi jesteśmy uznać błąd takiej oceny dopiero wtedy, kiedy znajdziemy przekonywające dowody - oszczędzimy sobie znacznie więcej błędów niż te, które popełniliśmy zajmując postawę odwrotną". (s. 94)

Tak więc mamy do czynienia z odrzuceniem klasycznych zasad historycznego warsztatu, które autor nazywa wręcz "niedociągnięciem" (s. 95). Wedle jego propozycji winniśmy, niejako z góry, przesądzać o tym, że treść relacji osób ocalałych z Zagłady jest prawdziwa. Oznacza to de facto wprowadzenie etnicznych kryteriów klasyfikacji źródeł i ich etniczne uprzywilejowanie".
http://www.prawica.net/comment/59418#comment-59418

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.