Czym handlują Polska i KRLD

Z powodu jankeskich sankcji handel z KRLD jest niemal niemożliwy, ale czymś tam jeszcze z KRLD handlujemy. Ponieważ ostatnio sankcje zaostrzono, to do sprawdzenia wybrałem nasz handel z KRLD w 2010 roku. Nie przytaczam wszystkich pozycji, bo jest ich zbyt dużo, a tylko najważniejsze, obejmujące jakieś 80% obrotów.

Nasz handel z KRLD w 2010 roku wyglądał tak, że to raczej my od nich kupowaliśmy, niż oni od nas. Nasz eksport do KRLD osiągnął w 2010 roku około 2,5 mln zł, a import z KRLD około 50 mln zł, czyli 20 razy więcej. Ze względu na tę ogromną różnicę w przypadku importu z KRLD brałem pod uwagę pozycje przekraczające 700 tys. zł a w przypadku naszego eksportu granicę ustawiłem już na 100 tys. zł.

Główne pozycje naszego importu z KRLD w 2010 roku wyglądały tak:
2010-imp.jpg

Z kolei główne pozycje naszego eksportu do KRLD wyglądały w 2010 roku tak:
2010-eks.jpg

Szczerze mówiąc, pomijając już ogromną różnicę między naszym eksportem do KRLD a ich eksportem do nas (na korzyść KRLD), to odnoszę wrażenie, że oni nam sprzedają towary bardziej zaawansowane technologicznie niż my im.

Na koniec ciekawostki. KRLD produkuje oczywiście cały ten komputerowy miszmasz, i chyba nawet lepszy niż nasz (u nich chodzi o to, by sprzęt działał wiecznie, u nas najlepiej żeby się rozsypał dzień po upływie gwarancji). Kiedyś o tym napiszę, a dziś tylko 22-sekundowy filmik:

Druga ciekawostka, to północnokoreańskie centrum sterowania satelitami (mają satelity, to i takie centrum muszą mieć). Centrum jest bardzo pięknym obiektem, położonym w "pięknych okolicznościach przyrody". Jest przystosowane do przyjmowania studentów kierunków kosmicznych (pokoje, stołówka, sale wykładowe etc.). Północnokoreańscy studenci specjalności kosmicznych będą więc mogli doskonalić swe umiejętności w autentycznym centrum kosmicznym. Filmik nakręcono chyba w przeddzień otwarcia centrum:

Piotr Badura

(1953) Ślązak z dziada pradziada, ducha polskiego, z wielką sympatią do Niemiec. W latach 1989-2014 wydawał i redagował lokalne czasopismo "Beczka" (działalność non-profit) we wsi Brynica w gminie Łubniany
Autor miesiąca Prawicy.net w marcu 2012.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.5
Ogólna ocena: 3.5 (głosów: 8)

Dyskusja

oto Paulina Kaufmann

Jankeska sieczka dla osiołków:P

Przecież wyraźnie jest napisane, że są to obozy, w których ludzie pracują nad swoją mentalnością.
Rodzaj obozów harcerskich połączonych z obozami survivalu, religijnymi wyjazdami formacyjnymi oraz wycieczkami integracyjnymi (charakterystycznymi dla różnych korporacji).
Twórcze przekształcenie znanego hasła o pracy, która czyni itd.. W tym przypadku czyni wolnym mentalnie.
Władze państwa, po prostu troszczą się o obywateli, pomagając im zrozumieć, że tylko ten samowystarczalny kraj jest w stanie zaspokoic wszystkie ich pragnienia. Korygowanie odchyleń konsumpcyjno-sybaryckich jest jak najbardziej wskażane. Prosze popatrzeć co się dzieje w Europie, przeżartej rozpasaniem, genderem, sodomią i konsumpcjonizmem.
Nie widzę w tym żadnej sensacji. Ludzie w KRL-D są wolni, korzystają z pełni praw obywatelskich, nie wyjeżdżają bo nie chcą opuszczać raju, to chyba jasne.

oto Robercik

W Europie można pójść do

W Europie można pójść do więzienia za obrazę islamu albo negowanie holokaustu. Już wiemy, że pan M.Piskorski siedzi za "wrogą propagandę", bo to debile z ABW podciągnęły pod zarzut szpiegostwa. Częste na Zachodzie staje sie zjawisko nie mówienia tego co się myśli. Taka Korea Północna light.
Jak mówił Maciavelli, terror należy stosować z umiarem i tylko w ostateczności. Zapewniam, ze doprowadzona do ostareczności Unia Europejska pojaże swój potencjał w tej dziedzinie. Na razie pokazała go min. w Syrii płacac najemnikom odcinającym głowy.

oto Robercik

Dobrze jest wiedzieć czym

Dobrze jest wiedzieć czym dysponuje nieludzki reżim: jaką technologią, finansami etc. To daje choćby pogląd na szanse utrzymania się tego reżimu. Tzn lubią to wiedzieć ludzie ciekawi świata, analitycy....jeśli Pana G interesuje gospodarka koeańskiego reżimu, to po co komentuje? O obozach itp. wie każdy, a o tamtejszej produkcji mało kto. Kilka lat temu sądziłem, że ludność Korei opuściła miasta w poszukiwaniu żywności w lesie. Takie brednie mi zaserwowała propaganda Zachodu.

oto Piotr Badura

A jankeskie obozy zagłady?

Szanowny Panie Mar.Janie

Jeśli napiszę: "Jankesi przyznali się do wymordowania wielu milionów ludzi w swoich obozach zagłady", to będzie to dowód na to, że:
a) jankesi tak zrobili
b) ja tak napisałem
Myślę że nie sprawi Panu trudności wybór poprawnej odpowiedzi (dla ułatwienia podpowiadam, że poprawna jest odpowiedź b).
Podobnie jest z "Wyborczą". Jeśli czyta Pan na jej stronie, że "Korea Północna przyznaje się do obozów pracy" to jest to dowód na to, że "Wyborcza" tak napisała. I na nic więcej. Moje doświadczenie uczy, że między relacją "Wyborczej" a realiami związek jest dość luźny. Gdyby "Wyborcza" dała link do oryginalnej wypowiedzi Koreańczyków, to bym sprawdził. Ale jakoś zapomnieli o linku, a Pan jest taki bystrzak, że nawet tego braku linku nie zauważył.

Drugi podany przez Pana link prowadzi do wypowiedzi Adama Parfieniuka, o którym planuję wspomnieć przy innym, szerszym temacie. Wydaje mi się, że debiutem Adama Parfieniuka był absurdalny tekst, opublikowany w styczniu 2012. Poniżej cytat:
cytat_1.jpg

W międzyczasie jankeska propaganda spuściła z tonu i dziś już nikt nie kryje, że tamte historyjki to były wymysły. Tyle że ja nie widzę powodu, by ufać propagandyście, który zaledwie kilka lat temu publikował absolutne brednie.

A w ogóle to tradycyjnie zaśmieca Pan dyskusję niezwiązaną z tematem sieczką dla osiołków.

Mimo to pozdrawiam serdecznie

oto Mar.Jan

Ma pan święta rację: sa kłamcy i oszczercy, którzy

pisza głupstwa wyssane z własnych brudnych palców, lub wykonuja zadania przez kogoś zlecone za pieniądze.
Jednak nie moge się pozbyć pewnych obaw:
1. Opublikowanie kłamstwa na jakiś temat nie oznacza automatycznie, że opisana kłamliwie sprawa nie istnieje. Jeśli ktoś tak uważa, to dopiero jest bęcwałem do sześcianu!
2. Pisanie kłamliwych informacji z cała pewnościa słuzy jakiemuś celowi. Może to być albo cel "wzmocnienia" przekazu o jakiejś istyniejącej obiektywnie rzeczywistości, albo wskutek jaskrawych i łatwych do zweryfikowania bzdur stworzyć wrażenie, że temat nie istnieje, że zostal własnie wyssany z palca przz kłamców.

Którą wersje pan wybiera?
Sieczkę dla osiołków czy papkę dla idiotów?

oto YogiBeer

Kolejny fikcyjny uciekinier zatrudniony przez PR USA?

A nawet jeśli nie - ktoś musi to Panu i Panu podobnym napisać.
Państwo osaczone przez "wielkiego brata" nie może sobie pozwolić na działanie wewnętrznej "demokratycznej opozycji" czyli zewnętrznej agentury. Dlatego w państwie, które chce zachować suwerenność w konfrontacji z "wielkim bratem", wszelkiej maści sympatycy "zachodu" muszą siedzieć w więzieniach i/lub obozach pracy, albo będą mieli "kolorową rewolucję" czy inny "sierpień'80". Tylko skończony idiota na stanowisku przywódcy państwa albo wróg własnego narodu pozwoliłby na podobne ekscesy, mając do wglądu polski i ukraiński upadek państwa i narodu (mierzony utratą suwerenności politycznej i gospodarczej) po "zwycięstwie demokracji".
Żeby Pan zrozumiał dokładnie, na czym polega obrona interesu narodowego przed wichrzycielami z Waszyngtonu i ich poplecznikami - gdyby YogiBeer był na stanowisku gen Jaruzelskiego cała "demokratyczna opozycja" zostałaby wyłapana i wyrzucona z państwa po pozbawieniu obywatelstwa i prawa wstępu na teren Polski z obcym paszportem (z czego większość tych "przyszywanych Polaków" by się wielce ucieszyła, a ich zagraniczni mocodawcy mieliby tanią siłę roboczą).

Gdyby YogiBeer był fanem Hitlera lub Stalina - całą tą "demoktaryczną opozycję" kazałby zamknąć w obozach pokrewnych GUŁAGowi, a niezdatnych do pracy w kamieniołomach, przy budowie betonowych autostrad czy sypaniu wałów przeciwpowodziowych YogiBeer nazista/stalinowiec kazałbypożegnać na modłę palmirsko-katyńską. Demokracja i prawa człowieka to bezwartościowe bzdety, gdy stawką jest przetrwanie państwa i narodu, atakowanego przez perfidnego wroga typu USA. Niech Pan to sobie wbije do pustej głowy, zanim Pan wyjedzie po raz kolejny z "obozami pracy" i "uciekinierami do 'wolnego świata'".

Rząd Korei Północnej zdołał, w warunkach sankcji, embarga i ciągłej groźby inwazji, przez dziesiątki lat zachować suwerenność i poprawiać poziom życia mieszkańców (o czym od czasu do czasu, na poziomie zrozumiałym nawet dla ćwierćinteligenta, pisze pan Badura). Gdyby podobne Panu "prawoczłowiecze" osły rządziły Koreą Północną, państwo przestałoby istnieć jako podmiot polityki międzynarodowej, a jego mieszkańcy staliby się niewolnikami międzynarodowego kapitału i lokalnych elit kompradorskich. Nie trzeba dodawać, że ich byt materialny nie poprawiłby się ani na jotę, a czły wypracowany majątek trwały poszedłby za psie pieniądze w obce ręce (lub w ręce rodzimych aferzystów) - i przestałby służyć dobru wspólnemu / dobrobytowi narodowemu.

oto adam_54

Fajne...

gdyby YogiBeer był na stanowisku gen Jaruzelskiego cała "demokratyczna opozycja" zostałaby wyłapana i wyrzucona z państwa po pozbawieniu obywatelstwa i prawa wstępu na teren Polski

Racz w tym że YogiBeer nie rozumie tego że "gen Jaruzelski i cała demokratyczna opozycja" , to tylko dwie strony tego samego medalu - tedy należało by spytać ....YogiBeer wyrzucałby swoich ? :-O :DDD

oto gość

Czego adam_54 nie rozumie ...

Czego adam_54 nie rozumie, to zapewne to, że domniemani przez adam(a)_54 "swoi" gen. Jaruzelskiego nie są "swoimi" bądź swoimi YogiBeer'a.

Zdaniem YogiBeer'a gen Jaruzelski nie był "swoim" "demokratycznej opozycji", tylko mocno zagubionym Polakiem, chorym na potrzebę miłości opozycji i Zachodu słabeuszem emocjonalnym, niezdolnym do radykalnych decyzji i przełknięcia masowej nienawiści. Dlatego zamiast masowego "wypędzenia", które sugerowałby YogiBeer albo stalinowsko-hitlerowskich plutonów egzekucyjnych i rowów w podmiejskich laskach były zimowiska w ośrodkach wczasowych i lizanie tyłka Zachodowi aż do pełnego dania zadu w 1989. Jaruzelski do końca życia walczył o "dobre imię" (wszystkie jego książki to żebranie o uznanie jego punktu widzenia - czyli w miarę obiektywnie opisanych ówczesnych gospodarczych i geopolitycznych realiów) u tych, którym, gdyby miał odrobinę charakteru, dałby bilet w jedną stronę, jak YogiBeer albo, jak Stalin lub Hitler, połamałby karki, z wielkim pożytkiem dla państwa i narodu polskiego. YogiBeer nie neguje spisku elit PZPR z "demokratyczną opozycją", zmierzającego do stworzenia III RP Kompradorskiej. Twierdzi tylko, że gen Jaruzelski pełnił w nim rolę wielce żałosnej figury - pseudodyktatora żebrzącego o źle pojętą "miłość ludu" solidurnościowego.

YogiBeer pisze to wszystko po przeczytaniu wszystkich książek Jaruzelskiego, więc wie, co pisze lepiej niż przeciętny prawicowy dureń plujący bezmyślnie na Jaruzelskiego.

oto Robercik

Rozpad ZSRR i ustalenie

Rozpad ZSRR i ustalenie neokolonialnego porządku w Europie Wschodniej (zamiast demokracji i zmian wolnorynkowych) były dogadany. Kanalia Jaruzelski wiedział o tym, ale nie miał zamiaru kopać się z koniem. Przecież w Rumunii bezpieka gorliwie przeszła na stronę USA i tamtejszego wodzunia pozbawiła życia. Oficjalna wersja: lud wyszedł na ulice he he.
Sądzę, że jak większość komuchów Jaruzelski był miernym koniunkturalistą, typem urzędnika wiernego temu kto może w danej sytuacji najwięcej. Świadczy o tym zupełna bezideowość, kładzenie lagi na sprawy przemian po 89, brak słowa komentarza. Najpierw w imię scjalizmu trzymał obywateli za pysk, a potem przyglądał się jak Balcerowicz-Soros robią "reformy". To po cholerę trzymał za pysk? Chyba po to by dać Balcerowiczowu łatwy start. W Rosji Jelcyna rolnik nie mógł kupić ziemi, ale oligarcha przejmował kopalnie niklu. Tak proamerykańscy postkomuniści zmieniali system: do końca trzymając lud w komunie aby lud został zaskoczony "reformami". W wyniku czego średnio licząc połowa PKB pochodzi z obcych inwestycji a na wschód od Odry nikt nie potrafi samodzielnie wyprodukować samochodu osobowego.

oto Robercik

"YogiBeer pisze to wszystko

"YogiBeer pisze to wszystko po przeczytaniu wszystkich książek Jaruzelskiego, więc wie, co pisze lepiej niż przeciętny prawicowy dureń plujący bezmyślnie na Jaruzelskiego."

Pewnie też zaliczam si do opluwaczy :)

Nie zaszkodziłoby przytoczyć jakieś myśli wodza, a konkretnie wskazujące, że miał pomysł na państwo, ale siła złego na jednego nie dała go zrealizować. Szczególnie jestem ciekaw krytyki przemian ustrojowych III RP w wykonaniu Jaruzelskiego. Np. Gorbaczowa było stać przynajmniej na pośrednie przyznanie, że ułatwił Ameryce jądrową agresję na Rosję. Wyszkowski pośrednio przyznał, że dał się zrobić Wałęsie. Bardzo pośrednio to przyznał, ale jednak. Przyznam, że nie znam twórczości Jaruzelskiego, nawet o niej nie słyszałem.

oto adam_54

he he....

Zdaniem YogiBeer'a gen Jaruzelski nie był "swoim" "demokratycznej opozycji", tylko mocno zagubionym Polakiem, chorym na potrzebę miłości opozycji i Zachodu słabeuszem emocjonalnym, niezdolnym do radykalnych decyzji i przełknięcia masowej nienawiści.

I zapewne by go pocieszyć w tym jego "mocnym zagubieniu" i jeszcze bardziej utwierdzić w tej jego "potrzebie miłości opozycji i Zachodu" musieli z "zachodu"... początkiem grudnia 1977 - przysłać emisariuszy z Eli Zborowskim na czele. A że jak widać "zachodni emisariusze" słabo tą"potrzebę miłości opozycji i Zachodu" ugruntowali.... musieli naprędce zorganizować wizytę "najwyższego" Cartera, który to wybierając się z wizytą na bliski wschód, skręcił sterami "air force one" i wylądował w Warszawie , wpraszając się Gierkowi z krótką sylwestrową wizytą. Po tym fakcie.... Jaruzelski vel "czerwony hrabia" przestał być "chorym", a miłość do opozycji i Zachodu" została ugruntowana całkowicie - do tego stopnia, że mając propozycję wiosną 80r, by zostać premierem - odmówił , by po roku i przeprowadzeniu zwycięskiej "rewolucji", sam siebie nim mianować-P

YogiBeer pisze to wszystko po przeczytaniu wszystkich książek Jaruzelskiego, więc wie, co pisze lepiej niż przeciętny prawicowy dureń plujący bezmyślnie na Jaruzelskiego.

Jak mówi stare ludowe porzekadło...."Każda pliszka swój ogonek chwali"... więc i to co mógł YogiBeer wyczytać z owych książek , to bajeczki o pięknym ogonku pliszki , które, co widać powyżej, tylko powiela -P

oto YogiBeer

A te pierdoły powyżej to z "wiedzy wrodzonej", bez lektury

A te pierdoły powyżej, pozbawione związku z moją wypowiedzią, to z "wiedzy wrodzonej", bez lektury choćby jednej książki ...

Jak mówi stare ludowe porzekadło...."Każda pliszka swój ogonek chwali"... więc i to co mógł YogiBeer wyczytać z owych książek , to bajeczki o pięknym ogonku pliszki , które, co widać powyżej, tylko powiela -P

Pan, Panie adam_54, nie ma zielonego pojęcia, co Jaruzelski pisał, więc skąd pomysł, że to "bajeczki o ogonku piszki"? "Wiedza wrodzona" polskiego prawactfa czy wyssana z mlekiem ojca? Z litości naprowadzę Pana: gdyby Jaruzelski był osobą, którą sobie pan wyimaginował "na potańcówce w mózgu", po co pisałby książki, w których usiłuje przekonywać do swoich racji motłoch "mocny wiarą", który i tak po te pozycje nigdy nie sięgnie, uzasadniając to (tenże motłoch) dokładnie taką "wiedzom" i "mundrościom", jakie Pan powyżej prezentuje?

oto adam_54

Z mądrości ludowej.

Pan, Panie adam_54, nie ma zielonego pojęcia, co Jaruzelski pisał, więc skąd pomysł, że to "bajeczki o ogonku piszki"?

Każdy jeśli sam o sobie pisze , to pisze zawsze bajeczki o pięknym ogonku pliszki - Podobnie z "Przerwaną dekadą" czy "Repliką" Gierka :-)
Tak więc , jeśli się chce coś o kimś wiedzieć ... to na pewno nie z autobiografii :-)

A poza tym... w tych książkach , którymi się tak pan fascynujesz, Jaruzelski napisał może dlaczego dwukrotnie odmówiono mu "bycia" marszałkiem - raz w 1972, drugi w 1978 ? - na pewno nie.
A może napisał, dlaczego w politbiurze za Gierka miał ksywkę "czerwony hrabia"- też nie ? - a miał :-)
A może napisał, dlaczego, Rosjanie odmówili mu ewentualnej interwencji w stanie wojennym ? też nie ? - więc jeśli coś tam jest napisane, to jedynie "bajeczki o pięknym ogonku pliszki".

Miłej fascynacji "ogonem pliszki" życzę :-)

oto YogiBeer

Tłumacząc Pański bełkot na język polski

Tłumacząc pański bełkot na język polski nie zamierza się Pan zapoznawać z tekstami na gruncie wydumanych "mądrości ludowych". Nawet nie zadał Pan sobie trudu, by sprawdzić, czy książki Jaruzelskiego to "autobiografie", czy coś innego.

Gwoli ścisłości - Jaruzelski nigdy nie prosił radzieckich towarzyszy o interwencję, wręcz przeciwnie, zrobił co mógł, by radzieccy towarzysze nie uruchamiali wojsk stacjonujących w PRL ani wokół niego w celu "walki z kontrrewolucją" w ramach "doktryny Breżniewa". Faktem jest natomiast, że Jaruzelski prosił o pomoc materiałową - m. in zwiększenie dostaw paliw (obciętych po wydarzeniach sierpnia) i części zamiennych, tak, by polski przemysł nie stanął, a LWP mogła realizować zadania przewidziane w planach stanu wojennego. Pan, za różnymi nawiedzonymi kłamcami z IPN powtarza brednie o rzekomym proszeniu przez Jaruzelskiego o interwencję - co dobitnie świadczy o Pana ZEROWEJ wiedzy o tamtym okresie. Proponuję poszukać w sieci filmu "Podwójna pętla". To na początek. A potem - poczytać, co Jaruzelski napisał.

oto adam_54

he he....

Gwoli ścisłości - Jaruzelski nigdy nie prosił radzieckich towarzyszy o interwencję,

A w notatniku gen.Wiktora Anoszkina , tego z którego się Jaruzelski tłumaczył przed sądem.. stoi jak byk....

„Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady”

To nie była czytelna prośba o zbrojną interwencję Kremla ? hę?
A poza tym....Jaruzelski znakomicie wiedział że Rosjanie nie wejdą , gdyż wcześniej przeprowadzili test na tą okoliczność, w postaci wywołania strajku w lubelskiej DOKP - w ten sposób blokując centralną magistralę zaopatrzenia Północnej Grupy Wojsk Radzieckich -P
A co do....

co dobitnie świadczy o Pana ZEROWEJ wiedzy o tamtym okresie.

Tak mi się widzi że pan se poczytał i naczytał "o tamtym okresie" ... w przeciwieństwie do mnie .. który "tamten okres" zna z autopsji i w nim uczestniczył - ot różnica w wiedzy -P

oto YogiBeer

Anoszkin to taki sam bajkopisarz jak Jürgen Roth (od Smoleńska)

Anoszkin to taki sam bajkopisarz jak Jürgen Roth (ten od "zamachu" w Smoleńsku i "tajnych dokumentów" BND). Notatnik Anoszkina ma pewną cechę wspólną ze wspomnieniami marszałka Żukowa. Otóż co pewien czas odnajdują się nowe. bardziej "aktualne" wersje i jednego i drugiego. Oczywiście aby to zauważyć, trzeba interesować się problemem nieco dłużej niż 5 minut, czego przeciętny osiołek nigdy nie zrobi. Osiołek sprawdzi, co w korytku (IPNowskim lub "żukowskim") jest nasypane w danej chwili, po czym popędzi ryczeć o nowo odkrytych "prawdach objawionych" na cały świat. A teraz parę faktów, których do korytka dla osiołków, z którego Pan czerpie światopogląd, nie nasypano, czyli "Kto to jest i skąd się wziął Anoszkin, co warte jego 'sensacje'?":

W 1997 r. Anoszkin razem z Kulikowem uczestniczył w międzynarodowej konferencji w Jachrance na temat polskiego kryzysu lat 1980-1982. Pod koniec konferencji pokazał swój służbowy "zeszyt roboczy", w którym prowadził notatki w czasie pobytu w Polsce w grudniu 1981 r. Zeszyt ten udostępnił obecnym na konferencji naukowcom amerykańskim, którzy sporządzili kserokopię i następnie ją opublikowali z komentarzem Marka Kramera. Całość, uzupełniona komentarzem Andrzeja Paczkowskiego oraz uwagami generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Floriana Siwickiego, została opublikowana w Polsce w 1998 r. Uwaga ówczesnych komentatorów skupiła się na zapisie z 10 grudnia 1981 r., z którego miało wynikać, że według informacji ambasadora radzieckiego Borysa Aristowa Mirosław Milewski (w tym czasie członek BP i sekretarz KC PZPR), powołując się na Jaruzelskiego, zwrócił się telefonicznie o stanowisko Moskwy w kwestii: "Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze strony ZSRR (o dodatkowym wprowadzeniu wojsk)?". Odpowiedź sekretarza KC KPZR Konstantina Rusakowa brzmiała: "Nie będziemy wprowadzać wojsk". Potwierdził to radziecki minister obrony marszałek Ustinow: "My nie szykujemy się do wprowadzenia wojsk na terytorium Polski". Anoszkin zrozpaczony zanotował: "To dla nas straszna nowina! Przez półtora roku paplanina o wprowadzeniu wojsk - wszystko odpadło".
Gen. Jaruzelski stanowczo zaprzeczał, aby upoważniał Milewskiego do występowania z taką sugestią. Wręcz przeciwnie, zależało mu na uzyskaniu zapewnienia ze strony radzieckiej, że nie będą próbowali wspomagać stanu wojennego swoimi siłami, ale o tym rano 12 grudnia sam rozmawiał telefonicznie z członkami najwyższego kierownictwa radzieckiego Ustinowem i Susłowem. Skądinąd wiadomo, że Milewski patronował wówczas twardogłowej, jastrzębiej opozycji wobec Jaruzelskiego i był ostatnim człowiekiem, któremu generał powierzyłby pertraktacje z Moskwą. Gen. Siwicki zaś - w tych dniach najczęstszy rozmówca Kulikowa - wyjaśniał, że owszem, o "pomocy po linii wojskowej" w związku z planowanym stanem wojennym rozmawiano, ale dotyczyło to logistyki, dostaw sprzętu, części zamiennych i paliw.
Teraz, po 10 latach, okazało się, że Anoszkin dysponuje jeszcze innym "zeszytem roboczym" z tego okresu i udostępnił go reżyserowi filmu "Gry wojenne" (Żukow aktualizował zapiski we wspomnieniach częściej, nawet po śmierci - a pan potrzebował 10 lat? - wstyd, panie Anoszkin!). Zapisy tam zawarte wykorzystano w filmie, a ponadto tygodnik "Wprost" w świątecznym numerze opublikował notatki z półtoragodzinnej rozmowy marszałka Kulikowa z gen. Jaruzelskim w nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r. Tym razem Jaruzelski już osobiście miał prosić o "pomoc" radzieckich wojsk, gdyby stan wojenny się nie powiódł. Wręcz uzależniał od tego decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego. Kulikow taką "pomoc" obiecywał w ramach scenariusza "Tarcza 80" (kryptonim ćwiczeń), "jeśli nie starczy waszych sił".
Wiarygodność tego nowo ogłoszonego zapisu budzi zasadnicze wątpliwości. Dlaczego Anoszkin nie pokazał w Jachrance "zeszytu" z najważniejszą w istocie rozmową, lecz inny, o wiele mniej istotny?
Dlaczego o tym ważniejszym przypomniał sobie dopiero po 10 latach?

Jaruzelski od wielu lat w swoich relacjach wspomina rozmowę z Kulikowem późnym wieczorem 8 grudnia. W tych relacjach niezmiennie uczestniczy w niej również radziecki wicepremier Nikołaj Bajbakow, koordynujący stosunki gospodarcze z krajami RWPG, obecny w Warszawie w dniach 7-9 grudnia. Sam Bajbakow 10 grudnia informuje o tym radzieckie politbiuro: "wieczorem razem z ambasadorem i tow. Kulikowem ponownie byliśmy u Jaruzelskiego. W rozmowie uczestniczył także Obodowski i sekretarz KC zajmujący się tymi sprawami. Jaruzelski był bardzo zdenerwowany...". W zapisie Anoszkina Bajbakowa i pozostałych uczestników rozmowy z Jaruzelskim nie ma. Dlaczego?

To nie zamyka "kwestii Anoszkina". Według W. Anoszkina w dniu 10 grudnia 1981 r. sekretarz KC PZPR Mirosław Milewski w rozmowie z W. Kulikowem zadał mu w imieniu W. Jaruzelskiego pytanie: "Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze strony ZSRR (o dodatkowym wprowadzeniu wojsk)?". Odpowiedź W. Kulikowa: "Nie będziemy wprowadzać wojsk". Reakcja M. Milewskiego: "To dla nas straszna nowina!".
Jest oczywiste, że zapis w notatniku W. Anoszkina to zwyczajna konfabulacja. Gen. W. Jaruzelski jako naczelny dowódca Polskich Sił Zbrojnych utrzymywał z dowódcą Zjednoczonych Sił Zbrojnych UW kontakt bezpośredni i nie musiał korzystać z "usług" cywila - sekretarza KC PZPR. W razie potrzeby do rozmów z marszałkiem mógł upoważnić nie cywila, lecz generałów - swoich zastępców (Floriana Siwickiego lub Eugeniusza Molczyka).

Według Anoszkina, gen. W. Jaruzelski w czasie rozmowy z Kulikowem zabiegał o wsparcie wojsk UW, a przecież sam Kulikow - meldując wyniki rozmów swoim zwierzchnikom - ani słowem o tym nie wspomniał. Mało tego: jak już nadmieniłem, minister obrony ZSRR, D. Ustinow, na posiedzeniu Politbiura, które odbyło się następnego dnia po rozmowie z Jaruzelskim, stwierdził jednoznacznie, że Kulikow doskonale wie, że sami Polacy prosili, by nie wprowadzać wojsk.

IPN-owscy historycy i ich prawicowe osiołki, zaślepieni chęcią "przywalenia" generałowi wymachują niezweryfikowanymi notatkami adiutanta, wiedząc doskonale, że są sprzeczne z meldunkami jego szefa. Usiłują wmówić, że Jaruzelski prosił o zbrojną pomoc w przypadku, gdyby stan wojenny się nie powiódł, a przecież taka prośba nie miałaby jakiegokolwiek sensu. W razie niepowodzenia stanu wojennego "sojusznicy" wkroczyliby bez żadnego zaproszenia. Bez zaproszenia (i zgody!) wkroczyliby także wtedy, gdyby uznali, że generał nie zamierza stanu wojennego ogłosić, mimo że sytuacja - ich zdaniem - tego wymagała. Byli do tego w pełni przygotowani. Gotowość odwołano dopiero w kwietniu 1982 r.

I to by było na tyle, w kwestii Anoszkina. Ale tubylczych osiołków nic nie przekona - dalej będą ryczeć swoje. Bo wstyd, że się dali nabrać i wstyd wycofać się ze swoich bredni. Można pisać sprostowania, pokazywać, że osiołki są oszukiwane. Skutek zawsze jest ten sam - powrót osiołka do żłobowej wizji świata, bo to najbezpieczniejsze dla utrzymani dobrej opinii o sobie, dzięki wspierającym porykiwaniom reszty osiołków posilających się z tego samego korytka. Przyznanie się do powtarzania bredni i życia w kłamstwie to dla osiołka "utrata twarzy".

oto YogiBeer

I jeszcze jedno - w czasie strajku w lubelskiej DOKP

I jeszcze jedno - w czasie strajku w lubelskiej DOKP nikt nie ośmielił się zatrzymywać radzieckich pociągów wojskowych. Jeśli dziś ktoś opowiada "kombatancke bajędy styropianowe" tego typu, to tylko dlatego, że starzy i młodzi idioci z orientacji "antykomuno"-"antyruskiej" bezkrytycznie łykną te "partyzanckie legendy" jak pelikany. Tak samo, jak te o przyspawywaniu w Lublinie lokomotyw pociągów wiozących mięso do ZSRR. Do dziś się ci gieroje nie zgłosili po "ordery" od IPN ...

oto adam_54

he he.... zgadza się

w czasie strajku w lubelskiej DOKP nikt nie ośmielił się zatrzymywać radzieckich pociągów wojskowych.

Żaden transport wojskowy ze strony rosyjskiej wtedy nie wjechał :D

Do dziś się ci gieroje nie zgłosili po "ordery" od IPN ...

bo, tej akurat sprawy rozgrzebywać nie wolno sic! -DDD

oto Krzysztof M

Jeśli dziś ktoś opowiada

Jeśli dziś ktoś opowiada "kombatancke bajędy styropianowe" tego typu (...) jak te o przyspawywaniu w Lublinie lokomotyw pociągów wiozących mięso do ZSRR. Do dziś się ci gieroje nie zgłosili po "ordery" od IPN ...

Ci "gieroje" w przytłaczającej większości dostali bilet w jedną stronę na Zachód. To raz. A dwa - pan nie wierzy w to przyspawanie, czy WIE pan, że takie zdarzenie nie miało miejsca?

A nie mogło być tak, że sprawca jest człowiekiem skromnym i rozgłosu nie szuka? A może wie, że ten cały festiwal "wolności" jest diabła wart, więc po co się wychylać?

Powiem panu tylko tyle: ten człowiek pracował na kolei...

oto adam_54

Niepotrzebnie się pan produkujesz....:-)

J/w powiedziałem.....

Jaruzelski znakomicie wiedział że Rosjanie nie wejdą , gdyż wcześniej przeprowadzili test na tą okoliczność, w postaci wywołania strajku w lubelskiej DOKP - w ten sposób blokując centralną magistralę zaopatrzenia Północnej Grupy Wojsk Radzieckich -P

.. a cała reszta pańskiej produkcji to pic - gierki retoryczne polityków
Rosjanom jeśli na czymś zależało , to na Układzie Warszawskim - gdyby było zagrożenie dla niego .. wtedy by weszli - nie było zagrożenia.. zgodnie z doktryną Breżniewa - róbta (u siebie) co chceta.
Jeśli chodzi o Jaruzelskiego i PRL, powiem tak - Gierek z Jaruzelskim wielki błąd popełnił ... gdyby zrobił z niego marszałka, miałby lizusa do kwadratu i żadna "solidarność" nigdy by nie powstała.
Ponadto....

osiołków(...)osiołki(...)korytka

.. zaraziłeś się pan od p.Badury tymi osiołkami i korytkami ? :DDD

oto YogiBeer

Przecież napisałem Panu, co zrobi osiołek, jak przeczyta prawdę

Przecież napisałem Panu, co zrobi osiołek, jak przeczyta prawdę - i dokładnie to Pan robi. Napisałem, co napisałem potrzebnie, bo przewidziałem Pana reakcję - reakcję typową dla kategorii dyskutanta, do której się Pan zalicza, czyli prawidłowo Pana zidentyfikowałem. Gdybym dyskutował z człowiekiem poszukującym faktów, to tenże człowiek znalazłby faktów pod dostatkiem, w tym, co piszę. Oczywiście powyższe pisałem z pełną świadomością, że dla osiołków - tylko "niepotrzebnie się produkowałem". Za dużo tekstu i główka boli.

oto adam_54

Fakty..... pytanko...

Tutaj jest opis o pewnej delegacji która kiedyś przyjechała do polski.......znajdziesz pan gdzieś w swoich książkach wyjaśnienie po co , takie persony "zachodniego świata" , jak Eli Zborowski i Kalman Sultanik , raczyły się wtedy pofatygować do Polski ? - nigdzie nic pan nie znajdziesz w swoich książkach!!
Są panie fakty które są dla pana i te umieszcza się w książkach... a i są takie , o których w książkach nic pan nie znajdziesz - nie są dla pospólstwa :-)

Pozdrowienia od osiołka

oto chłop jag

Ja powtórzę - co już

kiedyś powiedziałem - mianowicie ludzie z KRLD będą mniej okaleczeni - od ludzi wtłoczonych w z tzw. demokrację liberalną - tołażysze.
Wniosek?
KRLD stoi od pewnego czasu - na drodze do Piekła w miejscu - natomiast ludzie opanowani przez demoliberalizm poruszają się po wspomnianej drodze do Piekła - z prędkością światła - tołażysze.

oto adam_54

@Piotr Badura - jest interes do zrobienia....

Jeśli, jak pan twierdzisz , Koreańczycy mają w nadmiarze....

Włókna odcinkowe z poliestrów , niezgrzeblone, nieczesane ani nie przerobione w inny sposób

bo gdyby mieli w niedomiarze, to by nie sprzedawali - i to na dodatek w atrakcyjnej cenie....
Propozycja..... importuj je pan od nich i....do przędzalni by przerobić na firany poliestrowe - następnie reeksport firan do Korei - bo jak widać z fotografii, z firanami to u nich marnie - będą uszczęśliwieni mogąc poprawić wygląd swoich domostw :-)
A i pan zarobisz :-)

Pozdrawiam zalecając... i bez sieczki.... :-)

oto Piotr Badura

A jak miałbym zapłacić za ten polietster?

Szanowny Panie Adamie_54
Jeśli da Pan gwarancję, że jankesi pozwolą mi zapłacić za ten poliester (bo bez pozwolenia to ani rusz), to kto wie, może należałby zrobić interes. Inna sprawa, że najlepsze piwo w Azji w cenie najpodlejszego polskiego, wydaje mi się dużo lepszym biznesem, bo nic nie trzeba robić, tylko przywieźć i rozprowadzić. No ale problem jest z zapłaceniem, bo jankesi zablokowali wszystkie możliwości.
Pozdrawiam serdecznie

oto adam_54

A po co płacić ? - o wymianie bezgotówkowej pan nie słyszał ?

A jak miałbym zapłacić za ten poliester?

Barter panie.. barter - oni panu poliester, pan im firany, a różnicę w wymianie otrzymasz pan w azjatyckim dobrym piwie... które to sprzedając na polskim rynku da panu zysk gotówkowy :-)

Jak się chce , wszystko można - za Gierka też obowiązywał amerykański COCOM , który to.... z łatwością olewano go :-)

oto Eowina

Ja nie wiem w jakim celu te bzdurne informacje o

KRL p. Badura publikuje. Bzdurne w dodatku wyciąga z tego wnioski.

Nie wiem czy Polska jest technicznie niżej czy wyżej Korei. Wiem natomiast, że gdyby Polska była wyżej, to i tak obowiązują sankcje i nie wolno technologii, która by mogła być użyta do zbrojenia Korei sprzedawać. Wolno sprzedawać żywność i Polska to sprzedaje.

Druga sprawa, to większa część dochodu koreańskiego pochodzi z produkcji rolnej, stąd produkcja przemysłowa nie jest rodzimą koreańską produkcją, a pochodzi ze sfer, w których są inwestycje chińskie i z Korei Pd. a nawet może rosyjskie. Tam są okręgi przemysłowe, specjalne strefy, wydzielone do inwestycji zagranicznych. Stąd Polska może kupować w Korei, to co tam się produkuje.

Jednym z powodów sprzedaży za granicę przez Koreę czego się da, jest potrzeba uzyskania waluty zdatnej do kupienia niezbędnych materiałów, które można dostać tylko ze środków dewizowych, bo Korea wszystkie środki przeznacza na zbrojenie, produkcję broni jądrowej i rakietowe. Nie można więc się spodziewać, że przy tak niskiej rodzimej produkcji, nagle żyje się Koreańczykom bogato. Z tego też powodu Korea sprzedaje do Rosji i do Polski żywą siłę roboczą. Z czego Polska ma w UE wielką krechę, za zatrudnianie niewolniczej siły we przemyśle i budownictwie.

Takie są logiczne wnioski, które wypływają nawet niczego nie czytając, czy szukając. 2+2=4 nawet w Korei Pn.

oto Piotr Badura

Ma Pani na suficie żywność?

Szanowna Pani Eowino

W pierwszym półroczu 2016 nasz eksport do KRLD był śladowy. Opiewał zaledwie na 317.489 zł. Żywności nie było w nim nawet za grosik. Nic a nic. Import z KRLD też nie był duży (wiadomo, sankcje), ale i tak ponad 23 razy większy niż eksport, bo 7.431.548 zł. W dodatku była w nim żywność, a mianowicie 9600 kg "wodorostów morskich i pozostałych alg, świeżych, schłodzonych, zamrożonych lub suszonych, nawet mielonych, do spożycia przez ludzi" - kod CN 121221. Zapłaciliśmy za to 936.780 zł (czyli drogo było, bo prawie sto złotych za kilogram). Ponadto kupiliśmy 1425 kg sosu sojowego (kod CN 210310). Zapłaciliśmy za ten sos 5724 zł, czyli tanio, po 4,02 zł za kg.

Ponieważ w 2016, póki co, nie sprzedaliśmy KRLD nawet grama żywności (a kupiliśmy dobrze ponad tonę), to sprawdziłem jeszcze 2015 rok. W 2015 sprzedaliśmy KRLD żywność. Była to 17.928 kg "czekolady i pozostałych przetworów spożywczych zawierających kakao" (kod CN 1806). Dostaliśmy za nie 216.109 zł. Wychodzi po 1,21 zł za standardową tabliczkę 100 g. Oszałamiający ten biznes nie był. Oprócz tej czekolady sprzedaliśmy jeszcze tylko 5 kg jakichś bliżej nieokreślonych przetworów spożywczych za 1322 zł. Łącznie więc nasz eksport żywności w 2015 opiewał na 217.431 zł, co stanowiło zaledwie 5% całego naszego eksportu do KRLD, który w 2015 opiewał na 4.339.170 zł.

Jeśli chodzi o nasz import z KRLD w 2015 roku, to opiewał on na 28.628.994 zł. Z żywności było w nim 60.258 kg wspomnianych wcześniej "wodorostów...". Zapłaciliśmy za nie 805.052 zł, czyli po 13,36 zł za kg (dlaczego więc w 2016 są takie drogie?). Kupiliśmy też 72 kg jakichś makaronów (kod CN 190230), płacąc za nie 644 zł, czyli po 8,94 zł za kg. Do spożywki zaliczyć też trzeba whisky (kod CN 220830), której kupiliśmy, w przeliczeniu na czysty alkohol, 19 litrów (faktycznie było to więc prawie 47 litrów). Zapłaciliśmy za tę whisky 2894 zł (jakieś 30 zł za pół litra).

Okazuje się więc, że i w 2015 i w pierwszej połowie 2016, nasz eksport żywności do KRLD był zerowy lub bez znaczenia, a w dodatku wielokrotnie mniejszy od naszego importu żywności z KRLD. Skąd zatem Pani wzięła nasz eksport żywności do KRLD? Z sufitu?

Pozdrawiam serdecznie

oto Eowina

Mnie nie chodzi o złote i grosze jakie w 2016 roku.

ze sobą wyhandlowały. Generalnie Polska była dostawcą do Korei przez lata mięsa.

Polska jest w tzw. "wrogim obozie" państw w stosunku do Korei i jest to zależne od polityki a nie od statystki. Statystyka nie daje żadnego obrazu o sytuacji politycznej. Wylicza Pan cyferki i wyciąga z tego nieuprawnione wnioski. Między Polską i Koreą nie ma wolnego handlu, aby robić z tego analizę i liczyć złote i grosze. Pan robi ludziom wodę z mózgu, w dodatku innym zarzucając "sieczkę" czy coś podobnego.

Napisał Pan o tych makaronach czy innych wodorostach i po co? Co z tego wynika? A może Korea Pn. nie ma za co kupować?
Tu jest bilans handlowy KRL w handlu zagranicznym.
http://www.tradingeconomics.com/north-korea/balanc...

oto Piotr Badura

Przez lata? Które lata?

Szanowna Pani Eowino

Rok ma to do siebie, że jest oznaczony liczbowo. Jeśli Pani twierdzi, że Polska była przez lata dostawcą mięsa do KRLD, to proszę te lata dostaw oznaczyć liczbowo. A najlepiej jeszcze i wielkość dostaw proszę oznaczyć liczbowo. Ponieważ jednak Pani nie używa cyferek, to uzupełnię Pani wypowiedź.

W latach 2008-2016 Polska nie wyeksportowała do KRLD nawet grama mięsa. W latach 2005-2007 eksportowaliśmy do KRLD wieprzowinę, w ilościach:
2007 - 27 gramów na mieszkańca
2006 - 48 gramów na mieszkańca
2005 - 26 gramów na mieszkańca
RAZEM - 101 gramów na mieszkańca

Przez trzy lata nasz łączny eksport mięsa do KRLD nie osiągnął tej wielkości, jaką ma jednoroczna produkcja akwakulturowego gospodarstwa gospodarstwa Sokmak-Raksan (120 gramów na mieszkańca). Ponieważ w 2004 roku nie wyeksportowaliśmy do KRLD nawet grama mięsa, to eksport z lat 2005-2007, widziany z perspektywy dekady, traktować należy jako epizod.

Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że między Polską a KRLD nie ma swobodnego handlu, bo jankesi nie pozwalają. Jednocześnie jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego z tą "mondrojścią" nie zwróciła się Pani do tych użytkowników Prawicy.net, którzy twierdzili w najlepsze, że skoro my tam nic nie kupujemy, to znaczy, że tam nic się nie produkuje. Dlaczego Pani wtedy milczała?

A gdy ja pokazuję, że coś tam jednak kupujemy i to na technologicznie wyższym poziomie niż sprzedajemy, to Pani histeryzuje. Skąd u Pani ta wybiórczość? Gdy o KRLD wypisuje się tutaj debilizmy, to Pani zachowuje spokój. Ale gdy ktoś pokazuje, że debilizmy, to debilizmy, to Pani wpada w histerię. Sama musi Pani sobie odpowiedzieć na te pytania.

Pozdrawiam serdecznie

oto Mar.Jan

Panie Badura!

Spędza pan mnóstwo czasu (emeryt? bezrobotny? taka praca?) wyszukując rózne wiadomości (niestety sama durnowata propaganda ustroju najjaśniejszego pod Słońcem) oraz przedziwne statystyki, którymi codziennie niemal zalewa pan tutejsze forum.
Kilku rzeczy nijak nie moge zrozumieć:
1. Po co pan to robi? W jakim celu pompuje nas pan koreańską propaganda "sukcesu"?
2.czy był pan w Korei Płn. i widział tamtejsze zycie na wlasne oczy?
3. Czy rozmawial pan z ludźmi w KRLD i porównywał ich opinie z opiniami ludzi z Korei Południowej?
4. Z jakiego powodu wszystko co sie pisze o KRLD w naszej cywilizacji uważa pan za "sieczkę dla osiołków" a wszystko co koreańska propaganda pisze sama o sobie uważa pan za jedynie słuszną prawdę?

Jeśli to co my wiemy o KRLD jest sieczką dla osiołków (możliwe, że tak jest) to czymże jest pańska propaganda, jeśłi nie tym, co osiołek wydala po przetrawieniu sieczki?

Pozdrawiam serdecznie!
p.s.
Uprzejmie proszę o szczere odpowiedzi na powyższe pytania.

oto Mar.Jan

Podsumowanie całej polemiki ze wszystkimi tekstami P.B.

Ponieważ pan Badura nie raczył odpowiedzieć, a moje objasnienia zostaly wykreślone przez admina jako niestosowne (chciałem napisac - przez cenzurę, ale przecież wszyscy wiemy, że cenzury nie ma!), pozostaje każdemu na własny uzytek ocenić wartośc materiałów produkowanych przez pana P.B. na podstawie SELEKCJI materiałów ogólnie dostepnych w sieci.

Dla średnio inteligentnego absolwenta gimnazjum jest chyba oczywiste, że wartośc materiałów dostarczanych przez autora obiektywnie nie może być bardziej prawdziwa niż kontrmateriały, które przedstawiaja KRLD w zupełnie innym świetle.

Z nauki historii, czyli opisania świata takim jakim on NAPRAWDE jest, mozna wyciągnąc jedynie wnioski porównawcze. Skoro ustrój KRLD jest taki sam jaki panował w epoce Stalina w ZSRR, w Chińskiej Republice Ludowej czasów Mao Tse Tunga, czy w w jakiejkolwiek innej REALNEJ socjalistycznej satrapii, to oczywiste dla gimnazjalisty powinno byc, że ustrój KRLD tak samo jak historyczne przykłady REALNEGO SOCJALIZMU (komunizmu nie było nigdzie na świecie, ale kazdy ustrój socjalistyczny ma jako cel wlaśnie wprowadzenie komunizmu), musi miec nieodłączne atrybuty tego ustroju którymi sa obozy koncentracyjne, w których prześladuje sie wyimaginowanych przeciwników ustroju, czyli przeprowadza się tresurę społeczeństwa do zycia w komuniźmie. Jeden wódz, jeden sposób myślenia, całkowite podporządkowanie ideologii partyjnej, czyli władzy partyjnego zarządu. I nieodmiennie państwa takiego ustroju sa znacznie bardziej wojownicze niże pozostałe państwa świata. Równiez Niemcy hitlerowskie były na najlepszej drodze do komunizmu, który z pewnością by tworzyły, gdyby nie przegrana wojna.

Te zdjęcia na których tow. Kim prorokuje na dowolny temat przekazując otoczeniu prawdy objawione, zdjęcia na których całe otoczenia Wodza jest niezwykle poważnie skupione na notowaniu, aby nie uronic ani jednego słowa spływającego ze złotych warg bóstwa, bo uronienie może kosztować niewolnika jego nędzne, niewolnicze, ale cenne dla niego zycie, to własnie te zdjęcia pokazuja całą prawdę o reżimie panującym w KRLD. Prawdę która przekazują identyczne zdjęcia HISTORYCZNE z krajów byłego ustroju socjalistycznego w Europie Wschodniej.

Tylko człowiek wyjątkowo nierozgarnięty albo zakłamany może te fakty zanegować.

Na tym kończę swoją prywatną wojnę z zakłamanymi tekstami P.B.. Jeśli ktokolwiek ma nadal ochote mu wierzyć, to już nie ma na to żadnej siły we Wszechświecie.

oto Godzilla

Inżynierze Świety Maryjanie !

Równiez Niemcy hitlerowskie były na najlepszej drodze do komunizmu, który z pewnością by tworzyły, gdyby nie przegrana wojna.

Nieprawda ! Zupełnie odwrotnie. Gdyby nie Niemcy hitlerowskie to wtedy Niemcy byłyby komunistyczne . Tak nawiasem mówiąc byłoby to dla Polski niezwykle korzystne . Hitler był hodowany i utrzymywany przez przemysłowców niemieckich ( grubych szwabskich burżujów ) . Finansowany był też i jego partia przez amerykańskich burżujów. Bali się czerwonej zarazy jaka panowała wtedy w Europie.

oto Mar.Jan

Niemcy słusznie się bali czerwonej zarazy

Dokładnie: bali się, że czerwona zaraza pierwsza ich zaatakuje, poniewaz każdy kraj budujący socjalizm dąży do wywołania rewolucji w sąsiednich krajach. Niemcy chcieli zając obszar ZSRR aby zawładnąc ich złożami surowców i stac sie socjalistyczna potęgą na miare całego świata. Całe zasoby ZSRR były by własnością PAŃSTWA NIEMECKIEGO, a nie żadnych grubych ani chudych szwabskich czy monachijskich burżujów.Gdyby im się to udało, nic by nie powstrzymało narodowych socjalistów przed dalszym budowaniem socjalizmu i odebraniem całego majątku "szwabskim burżujom", którzy straciliby wszelkie znaczenie wobec potęgi samego państwa niemieckiego reprezentowanego przez narodowych socjalistów.
Dopóty musieli kadzić "burzujom" dopóki to burzuje produkowali broń i samoloty potrzebne do zwyciestwa i dopóki to burzuje finansowali niemiecka armię.
Kiedy po wojnie narodowi socjaliści musieli siedzieć albo w wiezieniach albo siedziec cicho z obawy o swa wolnośc, wtedy w Niemczech odrodzil się kapitalizm prywatny i Niemcy stały sie na powrót potęgą europejską.
Rojenia o tym, że POlakom byoby lepiej pod rządami Hitlera może sobie Potwór darowac, poniewaz Hitler był zdecydowany utrzymywac narody słowiańskie (wedle nazistowskiej nauki niemieckiej - narody niże pod względem rozwoju cywlizacyjnego i wszelkich ludzkich przymiotów) w stanie niewolnictwa az do wyginięcia. To byla teoria Lebensraum dla Niemców. Słowianie mieli być pomału wyeliminowani na korzyśc rozwoju narodu germańskiego.

Dalsze rojenia dotycza polityki "amerykańskich burżujów". Nie wiem skąd Potwór czerpie takie informacje, ale historia dostarcza dowodów na to, że "amerykańscy burzuje" jednak finansowali ZSRR walczący z Hitlerem, a nie Hitlera walczącego z ZSRR.

oto Mar.Jan

Co to jest socjalizm?

Socjalizm to jest ustrój, w którym istnieje wiekszościowy udział kapitału państwowego w gospodarce. Kapitał państwowy bierze się z produkcji pieniądza fiducjarnego, po polsku mówiąc - fałszywego, dzięki któremu państwo (rząd, budżet jak go zwał tak go zwał, jest pod władza urzędników państwa), którym rząd spłaca swoje długi, finansuje nierentowne przedsiębiorstwa państwowe, zwieksza swój stan posiadania (budynki urzędów, tereny pod te budynki itd.), wykupuje udziały w przedsiebiorstwach prywatnych (głównie - w bankach) i w ten sposób dokonuje się pełzajaca zmian stosunków własnościowych w panstwie.
Pieniądz fiducjarny powoduje równiez zmniejszenie prywatnych zasobów obywateli wskutek nieuchronnej inflacji. Takze psuje handel zagraniczny, powodując spadek wartości pieniądza.
Jednym zdaniem: produkcja fałszywych pieniędzy na zlecenie rządu powoduje wzrost siły ekonomicznej państwa w stosunku do prywatnej gospodarki.
Nigdzie na świecie nie istniały w pełni socjalistyczne państwa. Różniły się tylko stopniem tolerancji dla kapitalistycznej gospodarki na swoim terenie. W Polsce ten obszar był stosunkowo duzy. Mieliśmy np. praktycznie prywatne rolnictwo, niemały udział drobnego przemysłu i usług, których nie udało się socjalistom do końca zlikwidowac. Powód tej tolerancji bł prosty: państwowa gospodarka nie potrafiła zrobić przyslowiowego sznurka do snopowiązałek w odpowiedniej ilosci. braki rynkowe zapełniała tzw. prywatna inicjatywa.

oto Godzilla

Jeszcze jedno !

Niemcy słusznie się bali czerwonej zarazy

Nieprawda ! Gdyby było inaczej nie byłoby 6 mln zamordowanych Polaków .
Nie byłoby również holokaustu . Nie byłoby obecnie ekspansji ekonomicznej na teren Polski co będzie skutkowało likwidacją Polski ( następny rozbiór ) . Dla Polski jedynym ratunkiem są czerwone Niemcy a nie kapitalistyczne , agresywne ekonomicznie .

oto Mar.Jan

to już sa głupstwa niewarte komentowania

Prosze sobie poczytac książki historyczne i nie pleśc bzdur.
Jakoś Niemcy nie zagrażaja istnieniu Francji, Hiszpanii, a nawet w duzym stopniu dofinansowują te państwa swoimi pieniędzmi w ramach UE. NAwet maleńki Luksemburg czy Szwajcaria ani Dania nie są jakoś zagrożone w swoim istnieniu przez gospodarke niemiecką.
Polska jest opanowywana przez produkty zagraniczne w stopniu niespotykanym z powodu upadku wlasnej gospodarki. Upadek tej gospodarki dzieje się na skutek socjalistycznego zarządzania państwem, które dusi gospodarkę głupimi prawem i podatkami, jednocześnie wpuszczając na rynek obcy kapitał i produkty na lepszych zasadach (np. zwolnienia podatkowe i dopłaty).
To nie Niemcy niszczą polską gospodarkę, tylko polskie rządy.

oto Godzilla

Inżynierze Święty Maryjanie !

Nie zagrażają bo Francja , Szwajcaria , Dania a nawet Hiszpania to POTĘGI GOSPODARCZE. A Polska to mniej niż ekonomiczny karzeł .
Zresztą Polska obecnie nie posiada absolutnie żadnego potencjału ekonomicznego i skazana jest na całkowite wchłonięcie przez potężne Niemcy.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.