Polski lider akwakultury w Europie. A KRLD?

W Bońkach pod Płońskiem mieści się gospodarstwo, które jest europejskim liderem akwakultury. Jest ono największe i najbardziej nowoczesne w Europie. Zajmuje powierzchnię 4 ha, a jego zdolność produkcyjna to 1300 ton ryb rocznie. Hodują tam tilapie. Gospodarstwo należy do firmy GlobalFish. Szersze informacje znajdą zainteresowani na portalu Gospodarka Morska. Kto woli film, ma go poniżej:

Pewne wątpliwości związane są z faktem, że chodzi o tilapię. Tilapia to ryba słodkowodna. Nie dostarczy nam tych mikroelementów, które są w rybach morskich (z jodem na czele). Ponadto tilapie zawierają bardzo mało cennych kwasów tłuszczowych, a to one są argumentem na rzecz jedzenia ryb. Zaletą tilapii jest natomiast prostota jej hodowli, czyli niski koszt. Jest to jednak zaleta ważna raczej dla producenta, niż dla konsumenta. No ale jak by nie było, mieć najlepsze w Europie gospodarstwo akwakulturowe, to powód do dumy.

A jak jest z akwakulturą w Korei Północnej? KRLD, jako państwo nowoczesne, także rozwija akwakulturę. Jest tam wiele gospodarstw akwakulturowych, nie tylko słodkowodnych, ale i morskich. Niedawno przywódca KRLD wizytował jedno z morskich gospodarstw akwakulturowych. Składa się ono z dwóch części. Pierwsza (w Sokmaku) to produkcja narybku w zbiornikach. Druga (w Raksanie) to dalsza hodowla w sadzach umieszczonych zatoce morskiej. Hoduje się w nich ryby aż do osiągnięcia przez nie wagi konsumpcyjnej. Prowadzi się też tam przetwórstwo ryb. Polecam film z tej wizyty:

Pokazane gospodarstwo produkuje głównie ketę oraz pstrąga tęczowego. Obie te ryby należą do łososiowatych. Gospodarstwo produkuje rocznie ok. 3000 ton ryb. To średnio po 12 deko na każdego mieszkańca KRLD.

Piotr Badura

(1953) Ślązak z dziada pradziada, ducha polskiego, z wielką sympatią do Niemiec. W latach 1989-2014 wydawał i redagował lokalne czasopismo "Beczka" (działalność non-profit) we wsi Brynica w gminie Łubniany
Autor miesiąca Prawicy.net w marcu 2012.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.666665
Ogólna ocena: 3.7 (głosów: 12)

Dyskusja

oto adam_54

No panie...

To wszystko dla edukacji czytelników

.. gdybyś pan opisał cały proces hodowli ryb, tak by inni mogli - gdy pan ich wyedukujesz - naśladować hodowców tych ryb.. robiąc hodowcom konkurencję... taka edukacja miałaby sens.... a taka jak powyżej "edukacja" .... to nie żadna edukacja.. to prymitywna próba gry na emocjach :-(

oto Robercik

Z "poważnych" źròdeł

Z "poważnych" źròdeł wnioskowałem, że w KRLD nie ma żadnych inwestycji. W TVP leciał nawet program gdzie wyjaśniano widzowi, że ludność miast KRLD uciekła do lasu w poszukiwaniu korzonków, a fabryki stoją martwe, bo maszyny rozkradziono. Poważnie.

oto Czesław

Pan Badura wygrał?

Właśnie przed chwilą wyczytałem że wicepremier Morawiecki jedzie do Mińska, dlatego zastanawiam się czy to jest zwycięstwo Pana Badury? Teraz to przecież ukaże się tyle panegiryków na temat Białorusi że Pan Badura będzie chyba mógł pisać tylko o Korei Północnej ale jak długo, chyba do czasu jak ten nowy prezydent USA odwiedzi ten kraj.

oto Piotr Badura

Jeśli już chce Pan liczyć, to tak:

Szanowny Panie Mar.Janie

Polska - Bońki pod Płońskiem
1300 ton/rok : 38,5 mln głów : 365 dni/rok = 0,09 grama/dzień

KRLD - Sokmak-Raksan
3000 ton/rok : 25,0 mln głów : 365 dni/rok = 0,33 grama/dzień

Ale po co robić takie wyliczenia? Przecież gdy podałem, że pod Płońskiem produkują 1300 ton rocznie (tilapii - niska półka) a w Sokmak-Raksan 3000 ton rocznie (łososiowatych - wysoka półka), to te dane były wystarczające dla porównywania wielkości firm.

Wyliczenie, że Sokmak-Raksan daje średnio 12 deko na mieszkańca KRLD podałem tylko dlatego, że niektórzy wolą wskaźnik odniesiony do pojedynczego człowieka.

Utożsamianie produkcji w Sokmak-Raksan z całym spożyciem ryb w KRLD jest absurdem. W artykule napisałem wyraźnie, że w KRLD jest "wiele gospodarstw akwakulturowych, nie tylko słodkowodnych, ale i morskich". Ponadto większość spożywanych w KRLD ryb pochodzi z połowów ryb dziko żyjących (proszę spojrzeć na mapę KRLD).

Gdybyśmy chcieli zrobić sensowne porównanie, to musielibyśmy mieć dane o całkowitym spożyciu ryb w obu państwach. Takie dane nie są dostępne, ale z niepewnych cząstkowych danych wychodzi mi, że prawdopodobnie spożycie ryb i innej fauny wodnej (małże, kraby etc.), liczone w kg rocznie na mieszkańca, jest w KRLD nieco wyższe niż w Polsce.

oto Mar.Jan

Nieważne te gramy ryby, świeżej czy nieswieżej

Ważne, że mieszkańcy KRLD maja latem pod dostatkiem korzonków jak również pędraków, które można patykiem wygrzebac z ziemi. To jest cenne źródło białka.Dzięki temu jakos żyją...

A tak z innej beczki: właśnie skończył się XV Międzynarodowy Konkurs Skrzyp[cowy im. Wieniawskiego w Poznaniu. W tym roku przybyły tylko dwie reprezentantki Korei Południowej, ale jedna z nich dostała srebrny medal i 20.000 euro za zajęcie 2 miejsce. 5 lat temu Koreanka Soyung Yoon zdobyła 1 miejsce. W tym roku grała koncert inauguracyjny juz jako światowa gwiazda wiolinistyki...
sojung.jpg
Tegoroczna laureatka Wieniawskiego, Bomsori Kim z Korei:
bomsori.jpg
Naród Korei Południowej to naród ludzi wyjątkowo zdolnych i pracowitych. Osiągają światowe sukcesy, czego miarą jest światowa marka Samsung.

Panie Piotrze! Czy w Korei Pólnocnej mieszka jakiś inny naród? JAcys troglodyci, którzy nie wyściubiają nosa spoza swoich jaskiń ze strachu przed światem? Maja inne geny niż 500 km na południe?
Cóż to za dopust boży tak zróżnicował światowe sukcesy dwóch krajów koreańskich. Bo te gramy ryby to całkowite zawracanie głowy.. Może oni tam nie głodują (wątpię!) ale z pewnościa maja ściśle zakazane myślenie i działanie w dziedzinach innych niż wygrzebywanie korzonków i tuczenie ryb na stoły Wybitnych Sekretarzy Partii. ?

oto Piotr Badura

Zbyt Pan sobie pochlebia

Szanowny Panie Mar.Janie
Chyba zbytnio Pan sobie pochlebia tymi "czerwonymi", co to ze złości dają Panu minusy (inna sprawa, że dawanie minusów nie podoba mi się). Myślę że te minusy są od ludzi mało odpornych na trolling. Gdyby rzeczywiście działali tu jacyś "czerwoni", to raczej by Pana plusowali dla zachęty, by nadal ochoczo pokazywał Pan, jaki jest poziom ich przeciwników.
Pozdrawiam serdecznie

oto Godzilla

Inżynierze Święty Maryjanie

Ważne, że mieszkańcy KRLD maja latem pod dostatkiem korzonków jak również pędraków, które można patykiem wygrzebac z ziemi.

My za to mamy pod dostatkiem "młodych dobrze wykształconych inżynierów , świetnych fachowców" tylko , że z tego nie ma absolutnie żadnych efektów.

oto Krzysztof M

My za to mamy pod dostatkiem

My za to mamy pod dostatkiem "młodych dobrze wykształconych inżynierów , świetnych fachowców" tylko , że z tego nie ma absolutnie żadnych efektów.

To dlatego, że to nie inżynierowie rządzą. Rządzą politycy i księgowi. Ew. handlarze.

oto Mar.Jan

Jest znacznie gorzej!

Rządzą biurokraci, którzy zostali tymi biurokratami, bo Partia musiała się im odwdzięczyć za wybory. Biurokraci bez kompetencji ale z władzą nad społeczeństwem. Jedyna różnica w stosunku do KRLD ze nikogo się nie zabija (jeszcze) za zaśnięcie podczas przemówienia prezesa rady ministrow.
To wszystko jeszcze przed nami, w miare postępów "demokracji".

oto Piotr Badura

Ten dopust boży nazywa się jankesi

Szanowny Panie Mar.Janie

W Korei Północnej nie brak talentów muzycznych. Problem jest w czym innym. Z powodu jankeskich sankcji wykonawcy z KRLD w zasadzie nie są zapraszani na konkursy organizowane na tzw. Zachodzie. A gdyby chcieli sami się zgłosić, bez zaproszenia, to nie dostaną wizy.

Podobnie jest z towarami. Z powodu sankcji nie wolno nam ich sprowadzać, poza ograniczonymi przypadkami, w wyjątkowych sytuacjach. Wydaje mi się, że np. elektronika z KRLD nie ustępuje tej z tzw. Zachodu. Ale mamy zakaz jej kupowania, poza koniecznymi przypadkami. Napiszę o tym oddzielnie, bo tu już Pan za dużo nawklejał (mając zresztą pomocników).

Tutaj tylko o jeszcze jednej sprawie. KRLD wydaje mi się światowym liderem w dziedzinie wyszukiwania uzdolnień już u małych dzieci. Uzdolnienia muzyczne są wyszukiwane i stwierdzane już na etapie przedszkola. Dzieci uzdolnione muzycznie są objęte wielką troską. Zapewnia im się maksymalnie dobre warunki rozwoju.

Mógłbym zasypać Prawicę.net materiałami o uzdolnionych muzycznie dzieciach w KRLD, ale nie ma w tym sensu, więc dam tylko jeden filmik, z tych mało w sieci eksploatowanych (nieco ponad trzysta wyświetleń za ponad trzy lata). Ale biorę Pana zaciekawienie muzyką KRLD serio. Listopad jest zwykle ponurasty, więc na listopad przygotuję poza kolejką materiał o północnokoreańskiej estradzie (taki raczej wesoły, dla ludzi). A teraz obiecany filmik:

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzysztof M

KRLD wydaje mi się światowym

KRLD wydaje mi się światowym liderem w dziedzinie wyszukiwania uzdolnień już u małych dzieci. Uzdolnienia muzyczne są wyszukiwane i stwierdzane już na etapie przedszkola. Dzieci uzdolnione muzycznie są objęte wielką troską. Zapewnia im się maksymalnie dobre warunki rozwoju.

Dziecko, które uczy się gry na fortepianie (pianinie) osiąga w szkole lepsze wyniki. Po prostu lepiej się uczy. Można to wytłumaczyć stymulacją mózgu poprzez trening palców...

oto Mar.Jan

Brawo! Własnie dokładnie tak jest

Ludzie! Posyłajcie swoje dzieci na nauke gry na instrumentach.Nawet 5-letnie dzieci robia to chętnie, bo wydobywanie dźwięków sprawia im frajdę. Muzykowanie wymaga skupienia, dobrej koordynacji manualnej i umysłowej. Trafianie palcami tam gdzie trzeba w odpowiednim rytmie, czytanie nut, grupowe śpiewy, granie i tym podobne czynności niesamowicie szybko rozwijają umysł.
Nauka gry na instrumencie to przede wszystkim gimnastyka dla mózgu, nie dla palców.

Tzw. talent w gruncie rzeczy polega na systematycznej pracy pod okiem odpowiedniego naczyciela. Jeżeli metoda nauki jest właściwie dopasowana do dziecka, dziecko robi szybkie postepy. Wtedy ludzie słuchaja i mówią; to dziecko ma niesamowity talent. A to tylko efekty pracy...Brak talentu bierze się z niecheci do wykonywania danej czynności. Talent to 10% sukcesu. Reszta to praca.

Niejaki Shinichi Suzuki odkryl, że nauka gry na instrumencie w gruncie rzeczy przypomina naukę języka ojczystego u małych dzieci, które ucza się mówić nasladując dżwięki wydawane przez dorosłych. Nie ma (poza nielicznymi wyjątkami uposledzeń) dzieci, które nie zdołałyby w mniej więcej tym samym czasie opanować posługiwanie sie językiem ojczystym. Nawet tak trudnym jak japoński czy chiński.
Pan Suzuki opracował metode nauki gry na skrzypcach zwaną metodą Suzuki. Daje niesamowicie szybkie efekty u małych dzieci. Nie tylko na skrzypcach. Nie wszystkie dzieci zostaja muzykami, ale wszystkie zdobywają łatwośc uczenia się czegokolwiek.

oto Mar.Jan

Niestety, nic nie napisze, poniewaz nic nie wiem

Ale byc może to jest cos odkrywczego, kto wie.
Ja uczyłem dwoje dzieci metoda Suzuki. Jedna córka wyrosla na profesjonalną skrzypaczkę, która koncertuje i nagrywa płyty. Druga o mały włos nie wyrosła na znakomita pianistke, ale jej przeszło. Za to studiuje reżyserie dżwięku, co jest dośc wymagająca dziedziną wiedzy, łączącą muzykalność, doskonały słuch, wiedze o muzyce i jej wykonawstwie oraz różne specjalności techniczne, jak matematyka, elektronika, znajomośc sprzetu, oprogramowani i nawet sieci komputerowych!
Obie zaczynały jako przedszkolaki metodą Suzuki. W szkołach uczyły sie doskonale.

oto Krzysztof M

P.Krzysztofowi M niewiedza w

P.Krzysztofowi M niewiedza w pisaniu nie przeszkadza.

Kiedyś poproszono mnie o korektę tekstu n.t. metody Changa. Więc siłą rzeczy przeczytałem to (kilkanaście stron A4).

Pan coś pisał o mojej niewiedzy?

oto Mar.Jan

Dopust bozy, panie Piotrze, naazywa się: komunizm!

To nie Jankesi nie wydają wiz polskich dla potencjalnych chętnych z KRLD do przyjazdu na Konkurs Wieniawskiego. Wizy by były wydane, gdyby ktos sie po nie zgłosił...

Sankcje obejmują różne rzeczy. M.in. nie wolno do KRLD sprzedawac nowoczesnych technologii, które tamtejsza komuna mogła by wykorzystac do celów militarnych.
Sankcje NIE OBEJMUJĄ WYMIANY KULTURALNEJ.
Ale co z tego, skoro ze strony KRLD "nie ma" chętnych do przyjazdu do Polski.
Ja nie wątpię, że w KRLD zyją ludzie identycznie utalentowani jak w Korei Płd. Tylko komuna dusi w zarodku każda inicjatywę oddolną. Jak to w komunie, każdy obywatel wie, że lepiej sie nie wychylać spoza szarego tłumu.
KOmuna niszczy pojawiające sie talenty, chyba, że sa to talenty nadające się do wykorzystania w produkcji czy w wojsku.
Te wszystkie filmiki, ktore pan pokazuje, to w 99% propaganda komunistów, mająca pokazac KRLD jako kraj normalny.
Niestety, on nie jest normalny. I pan to dobrze wie, podobnie jak wszyscy inni, którzy tu stawiają minusy przy moich materiałach.
Zyjemy w wolnym kraju od prawie 30 lat, dlatego wyrosło całe pokolenie, które pojęcia nie ma co to jest komuna i do czego jest zdolna. To zasmucające. Ale to ogłupienie to normalny proces w demokracji, która powoduje zanik umiejętności krytycznego przyjmowania informacji ze świata.
Powszechne szkolnictwo i parcie na "podnoszenie wskaźników wykształcenia" powoduje wyłącznie jeden skutek: zanik zdolności do logicznego i krytycznego myślenia, czyli rosnące szeregio półinteligentów umiejących bezkrytycznie przezuwac papkę informacyjną.
Dlatego pańska propaganda jest wchłaniania przez przeżuwaczy papki, bo to jest papka w bardzo dobrym gatunku (wśród podobnych papek oczywiście).
p.s.
Jedenj z najwiekszych skrzypków jacy pojawili się w historii świata, Dawid Ojstrach, miał nieszczęście urodzic sie i zyć w ZSRR. Dlatego jego popularność nigdy nie dorastała do pięt takiemu np. Menuchinowi czy Heifetzowi. Nie zaistniał na światowym rynku muzycznym, bo był obywatelem ZSRR, Mieszkał całe życie w małym skromnym mieszkanku w Odessie. Nie przekraczający go talentem Menuchin czy Heifetz w tym czasie zarobili ciężkie miliony, jeden w Anglii, drugi w USA, na koncertach i płytach, mieszkali w luksusowych domach, tworzyli swoje wlasne szkołu, fundacje, uczyli w najlepszych uczelniach, brylowali w mediach. Słowem: zyli pelnią zycia.
Wielu znakomitych muzyków z Rosji po prostu uciekło przy okazji na Zachód i tam zyli tak jak normalni ludzie, a nie tak jak im ustrój kazał żyć.
Korea "Ludowa" to ZSRR z czasów Stalina i to do kwadratu!

Mam juz serdecznie dosyc pańskich bzdur i obiecuję, że nie bede ich więcej czytać.
Swoje zdanie wyłozyłem juz bardzo szczegółow i nie mam więcej potrzeby przekazywania wiedzy opancerzonym i ociężałym umyslom.
Niech kazdy wierzy sobie w swoje bajki na własna odpowiedzialność.

oto Paulina Kaufmann

Zgadzając się, że Dawid Ojstrach...

...był wybitnym skrzypkiem trzeba dodać, ze i on wyjeżdżał na Zachód (gdzie koncertował i bywał przyjmowany owacyjnie) ale nigdy nie zdecydował się na "wybranie wolności". Nie był więźniem w ZSRR, tak wybrał.
Przy okazji, skoro mieszkał całe życie w małym, skromnym mieszkaniu w Odessie, to miał daleko do pracy w Moskwie.

oto Mar.Jan

Dawid Ojstrach

W Odessie się urodzil i cześć zycia tam spędził. Powinienem napisac o małym mieszkanku w Odessie, a potem w Moskwie.To nie ma znaczenia gdzie mieszkał. W Moskwie mieszkanko miał równie małe jak w Odessie. Wiem to z bezpośredniej relacji osoby, która w tym mieszkanku bywała ucząc sie u pana Ojstracha.
W ciągu wielu lat pracy oczywiście stale podróżował, głównie po republikach socjalistycznych. Na Zapad tez go czasem wypuszczali...

Skoro nie zdecydował się zostac na Zachodzie, a mial po temu pare okazji, to znaczy, że nie chciał. Wystarczało mu takie zycie, jakie prowadzil. Może nawet innego sobie nie wyobrażał.
Ludzie którzy go znali zawsze podkreśłali jego skromność, życzliwość i dobry humor (opisane w róznych wspomnieniach ludzi muzyki). Jego pasją było granie na skrzypcach. Mógł grac i to mu wystarczało. Pieniądze w ZSRR nie były do niczego potrzebne ponad podstawowe potrzeby.

Co do wybrania wolności. Nie wiem dlaczego to zostało napisane w cudzysłowie. Niektórzy ludzie, ludzie wolnego ducha, potrzebują wolności. Bez tego nie moga normalnie zyć. Ci uciekali z ZSRR kiedy mieli okazję. Zrobiło to wielu wybitnych muzyków, m. in. Roztropowicz, Misza Majski, i wielu innych ludzi starszego pokolenia. Chopćby Wadim Brodskij:

Jest uczniem Dawida Ojstracha. W 1982 r zadebiutował w Nowym Jorku. W latach siedemdziesiątych XX w., na początku kariery miał trudności z koncertowaniem, ponieważ władze Związku Radzieckiego kilkakrotnie odbierały mu paszport. Pod koniec lat siedemdziesiątych zamieszkał w Warszawie, a od 1986 r. mieszka w Rzymie. W 1996 roku otrzymał obywatelstwo polskie.

Oprocz takich ludzi istnieje pojęcia "człowieka sowieckiego". Człowiek sowiecki to taki człowiek, który wyrzekl sie wolności i niezależnego myślenia. BYc może to przypadek Ojstracha. A może po prostu bardziej sobie cenił możłiwośc zycia w swoim rodzinnym mieście, z rodziną, niż wolnośc za granicą. Ludzie sa rózni. Przypadek pana Badury, który nieustannie wyslawia zalety koreańskiego komunizmu, jest tego zywym dowodem.

oto Paulina Kaufmann

Diabeł tkwi w szczegółach.

Teraz wszyscy maja jasność co do wielkości mieszkań Dawida Ojstracha.
Napisałam "wybranie wolności" a nie wybranie "wolności". Jest różnica, prawda? Nie wiem czy Ojstrach czuł się człowiekiem zniewolonym.
"Człowiek sowiecki" istnieje pod każdą szerokością geograficzną.

oto Mar.Jan

Omawiana własnie bzdurę juz niestety przeczytalem

Dlatego nie moge sobie odmówic skomentowania bredni. Ale obietnica dotyczy bzdur kolejnych, które z pewnościa pan przygotowuje.
Tych juz nie zamierzam czytac i zamierzam w tym postanowieniu wytrwać :)
Pozdrawiam równie serdecznie producenta papki umysłowej dla lemingów - zwolenników siermiężnego komunizmu.

oto Mar.Jan

Przyjrzałem się zawartości Youtube

pod hasłem "koreańskie dzieci grają".
I cóz tam ujrzałem?

Wyskoczyło ze 100 filmików, na których grają WYŁACZNIE dzieci z KRLD. Filmików jest ze 100, ale róznych dzieci na tych filmikach wystepuje mniej niż 10, o ile potrafię porównać te skośnookie twarze.

Natomiast nie wystepuje ani jeden filmik, na którym Południowi Koreańczycy chwaliliby się, że ich dzieci potrafia grać.

No a po dłuższym okresie nauki efekt jest taki, że młodzież południowokoreańska jeździ po całym świecie i gra, odnosząc sukcesy na miare światową. Studiują w Europie, Ameryce u najlepszych nauczycieli w najlepszych szkołach. Po kilku latach sa uznanymi artystami...
Z KRLD nie wyjeżdża nikt...

Widocznie w obozach pracy nie ma zapotrzebowanie na grających w orkiestrze. Wszak to czysta strata czasu, który można przeznaczyć na podnoszenie wydajności z hentara lub ilości śrubek na godzinę.

p.s.
Gdyby ktos przesłuchał kilka z tych granych radośnie utworków, to nie usłyszy niczego z klasyki, która tzw. Zachód dręczy swoje grające dzieci.
Raczej sa to utwory na orkiestry wojskowe o prostej melodyce, nadające się do rytmicznych tańców lub maszerowania. No cuś pięknego :)
Przykładzik? A oo: dylu dylu

A w normalnym kraju ilośc grajacych dzieci jest raczej większa...
O tu: Wyszły w pole kurki trzy

oto Piotr Badura

A wszystko to przez sieczkę

Szanowny Panie Mar.Janie

Nie wydobędzie się Pan z błędów, jeśli wciąż będzie się Pan karmić propagandową sieczką.

Widocznie w obozach pracy nie ma zapotrzebowanie na grających w orkiestrze. Wszak to czysta strata czasu, który można przeznaczyć na podnoszenie wydajności z hentara lub ilości śrubek na godzinę.

Fatalny błąd! W KRLD, jak w żadnym innym państwie na świecie, muzyka wykorzystywana jest m.in. do wzmagania ducha pracujących. Bez trudu zobaczy Pan więc zespoły muzyczne, grające na placu budowy, w kopalni (pod ziemią!), na miedzy pola podczas prac polowych etc. Będę jeszcze o tym pisać.

młodzież południowokoreańska jeździ po całym świecie i gra, odnosząc sukcesy na miare światową. Studiują w Europie, Ameryce u najlepszych nauczycieli w najlepszych szkołach. Po kilku latach sa uznanymi artystami...
Z KRLD nie wyjeżdża nikt...

Myli się Pan. Muzycy z KRLD jeżdżą na koncerty, ale na tzw. Zachód wizy dostają tylko w ekstremalnie rzadkich przypadkach (przypuszczam, że za specjalnym pozwoleniem jankesów), a przecież o ich chińskich występach nie ma Pan pojęcia.

Pan wierzy w jakąś swobodę wymiany kulturalnej, a tymczasem np. w Korei Południowej słuchanie muzyki północnokoreańskiej, czy choćby tylko posiadanie w komputerze plików z tą muzyką, jest przestępstwem, za które idzie się do więzienia. To jaka to swobodna wymiana kulturalna?

Muzyk z KRLD, jeśli chce występować na tzw. Zachodzie, musi najpierw potępić KRLD. Wtedy jednak zamknie sobie drogę powrotu do ojczyzny. Niektórzy decydują się na taki krok, ale nieliczni. Takim przypadkiem jest np. Jin Zhexiong urodzony w Pyongyangu. Ukończył on tam studia na wydziale fortepianu Akademii Muzyki i Tańca. Zdecydował się jednak "wybrać wolność". Jego wybór. W Seulu udało mu się jakoś wymigać od zdecydowanego potępienia KRLD. Potępił tylko tak ociupinkę. Poniżej ma Pan film o nim:

Panie Mar.Janie, niech Pan wreszcie przestanie wyżerać sieczkę dla osiołków, po to by zwrócić ją na Prawicy.net. Apeluję!

Pozdrawiam serdecznie

oto Mar.Jan

Prawie całkowicie sie tutaj z panem zgadzam:

jak w żadnym innym państwie na świecie, muzyka wykorzystywana jest m.in. do wzmagania ducha pracujących.

Zgadzam się, że "jak w PRAWIE żadnym państwie na świecie"
Takie państwo juz było. To hitlerowskie Niemcy:
orkiestra obozowa
orkiestra obozowa z Oświęcimia
arbajt2.jpg
prosze jak dobrze więźniom w Oświęcimiu. Tak by można podpisac ten obrazek, prawda panie Piotrze?
arbajt.jpg
Arbeit macht frei. Jak to będzie po koreańsku?

To też propagandowa sieczka dla osiołków?

oto Piotr Badura

Reductio ad hitlerum

Szanowny Panie Mar.Janie

Jest taki przypadek, który nazywa się "reductio ad hitlerum". To jest Pana przypadek. Pisałem:

W KRLD, jak w żadnym innym państwie na świecie, muzyka wykorzystywana jest m.in. do wzmagania ducha pracujących. Bez trudu zobaczy Pan więc zespoły muzyczne, grające na placu budowy, w kopalni (pod ziemią!), na miedzy pola podczas prac polowych etc.

Pan przerobił mój komentarz, dopisując "PRAWIE". W dodatku udaje Pan, że nie widzi różnicy, między słuchaniem orkiestry "w czasie pracy" a słuchaniem jej "w czasie wolnym od pracy". Całe to fałszowanie komentarza i rżnięcie głupa, gdy chodzi o zrozumienie jego treści, ma na celu tylko jedno: Podkleić jakoś pod to Hitlera.

Jest Pan klasycznym przypadkiem "reductio ad hitlerum", czyli przypadłości, gdy argumentów nie ma wcale, a wścieklizna wylewa się uszami. Nie jestem jednak takim radykałem, bym uważał, że należy teraz Pana ignorować. Nie, ja tylko Pana komentarz umieszczam w folderze "upolowane osiołki". To taki zbiór moich trofeów myśliwskich ;-)

Pozdrawiam jak najserdeczniej

oto adam_54

Następnym razem, proponuję p.Piotrowi...

z niepewnych cząstkowych danych wychodzi mi, że prawdopodobnie spożycie ryb i innej fauny wodnej (małże, kraby etc.), liczone w kg rocznie na mieszkańca, jest w KRLD nieco wyższe niż w Polsce.

.. porównanie spożycia psów i kotów w KRLD i Polsce.... tedy "liczone w kg rocznie na mieszkańca, będzie w KRLD, "astronomicznie" wyższe niż w Polsce. :DD

Uwielbiam takie porównania :))
ps. a może także porównanie ilości wyprodukowanego plutonu w KRLD i Polsce na głowę .... ?

oto chłop jag

Imponujące jest to gospodarstwo

rybne. Równie imponujące jest podniecenie w głosie lektora - którego nie spotka się już nigdzie poza KRLD. Co do ryb to sobie te ryby tam hodują - i póki owe ryby nie uzyskają jakiegoś głosu (coś na wzór lektora) - nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
Wniosek?
Nie może przecież dziwić fakt, że w KRLD - hodują ryby - tołażysze.

oto Mar.Jan

Dwa państwa koreańskie w obrazkach

Dla pana Piotra, aby rozproszyc opary w których źle widzi temat konsumpcji i stylu życia w Korei Płn.
1. Styl zycia i żywienia na Pólnocy.
Tak wygląda Phenian:
phenian3.jpg
Prosze jak schludnie i czysto. Nikt sie nie pałęta poza swoim stanowiskiem wydajnej pracy przy hodowli ryb i innych płodów rolnych.
phenian1.jpg
Czujne oko władzy ludowej lustruje przestrzeń, aby wyłowić elementy antysocjalistyczne i za pomoca przybocznej pałki zapędzic je do pozytecznej i wydajnej pracy.
nk4.jpg
Pańskie (złe słowo! - towarzyskie?) oko marchewki tuczy...A może to rzodkiewka? W przodujacym ustroju jest to możliwe. Pod czujnym okiem tow. sekretarza nawet rzodkiewki chca jak najwydajniej rosnąć ku chwale władzy ludowej...
nk3.jpg
Towarzysz Przewodniczący ocenia wielkośc plonów zwiezionych z całego kraju i zastanawia sie nad sprawiedliwym podziałem. Głęboka mądrość malująca się na jasniejącym obliczu Tow.Przewodniczącego oraz na twarzach jego świty wskazuje, że podzial będzie mądry i sprawiedliwy.

Poniżej wołające o pomste do nieba obrazki z udręczonego wolnym rynkiem Południa Korei:
Seul - stolica Korei:
seul4.jpg
Masy bezrobotnych pałetają się bez celu i nie pracują ku chwale swojej ojczyzny...
seul3.jpg
seul5.jpg
Tony żywności (z pewnością sztucznej i GMO) psują sie ponieważ biedne społeczeństwo nie stac aby wszystko to zjeść...
seul7.jpg
Widac smutek na twarzach handlarek: co one zrobią z tym nieskonsumowanym towarem?
Oj, bieda aż piszczy w tym Seoulu....

oto Krzysztof M

Czy oni w tej KRLD nie

Czy oni w tej KRLD nie używają firanek ? - bo jakoś dostrzec nie potrafię :-)

My mamy firanek dostatek. I dostatek długów, bo to wszystko na krechę. Woli pan po naszemu, czy po koreańsku? ... Założę się, że woli pan po naszemu. Więc... miłego zadłużania! :-)

A dług Korei to ile tam wynosi?

oto Piotr Badura

Przecież to było z korytka z sieczką dla osiołków

Szanowni Panowie Krzysztofie i Marku

Pan Adam_54 jest uzależniony od sieczki dla osiołków. Przypuszczenie Pana Marka, że Pan Adam_54 sam tę fotkę cyknął, to wielka naiwność. Pan Adam_54 pobrał ją z tego korytka.

Pobrał, ale nie zrozumiał (na tym polega numer z tym korytkiem). W budynku nie ma firanek, bo prawdopodobnie jest niezamieszkany. Podejrzewam, że idzie do remontu kapitalnego. Przecież w liczącym 3 mln mieszkańców mieście nieustannie coś idzie do remontu kapitalnego, coś idzie do wyburzenia etc.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

To poważne oskarżenie.

Internetowe wydanie Sputnik zarejestrowano w Federalnej Służbie Nadzoru w Sferze Łączności, Technologii Informatycznych i Masowego Przekazu 17 listopada 2014 roku. Certyfikat rejestracji El № FS77-59867.

Czy oficjalnie zarejestrowany rosyjski środek masowej informacji (sriedstwo massowoj informacyi) może rzeczywiście dopuszczać się rozprzestrzeniania takich fałszów? A Federalna Służba Nadzoru nic na to?

oto Piotr Badura

Proszę uważać na żyłkę

Szanowny Panie Krzychu Adamie

Jeśli będzie Pan wpadać w takie emocje, czytając moje komentarze, to w końcu Panu żyłka pęknie, a tego bym nie chciał.

Gdzie Pan w moim komentarzu znalazł twierdzenie, że Sputnik rozprzestrzenia fałsze? Oni tylko sypią sieczkę dla osiołków. Prawdziwą sieczkę.

Zdjęcie, które pan Adam_54 przytargał ze Sputnika na Prawicę.net jest prawdziwe. Problem jest w tym, że interpretacja tego zdjęcia przez pana Adama_54 jest osiołkowata. Na tym polega korytko z sieczką dla osiołków.

Podobnie jest przecież z panem Markiem Bekierem, który stwierdza, że na zdjęciach Korea Południowa sprawia korzystniejsze wrażenie niż Północna. Ewentualny problem nie tkwi w tych zdjęciach, bo one są prawdziwe. Problemem może się okazać ich interpretacja.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Emocje, żyłka?

Skąd te pomysły? Generalnie jestem osobą dość flegmatyczną. Nie było w mym spostrzeżeniu żadnych emocji.

Oprócz tego ja to jestem, mimo tego, że wychowany w Warszawie, taki wsiowy chłopak. Większość wakacji spędziłem u rodziny na wsi. Wiem, że sieczka to nie prawdziwa pasza. Chemicznie rzecz ujmując poza celulozą (to jeden z cukrów, ale niestrawny dla większości zwierząt) i ligniną niewiele więcej w sieczce jest. Zatem sieczka to albo wypełniacz do paszy, gdy jest w pewnym procencie do tej paszy domieszana, albo fałszywa pasza. Ktoś, kto sypie ją szczególnie osiołkom do korytka, które nie będąc przeżuwaczami pożytku z niej mogą mieć tylko tyle że na chwilę wypełni im żołądek, zatem dostarcza fałszywej paszy. Stąd me użycie słowa fałsz.

BTW, przyglądnąłem się innym dostępnym zdjęciom budynków mieszkalnych w KRLD. Coś w spostrzeżeniu p. Adama jednak jest. Czasem miewają oni zasłonki w oknach. Ale firanek raczej nie.

oto Krzych Adam

Jestem głęboko ujęty takim niespodziewanym objawem.

Nie wiem czego jest to objaw, ale i tak jestem ujęty. Sprawiedliwy co prawda nie usprawiedliwia się, jeno co najwyżej wyjaśnia nieporozumienia, a także nie apelowałem w kwestii akceptowania czegokolwiek przez kogokolwiek, ale kruszyć kopii o kilka słów nie będę.

Również pozdrawiam, może bez ogromnych serdeczności bom jest jak wyżej zaznaczyłem raczej flegmatyczną osobą, ale bez szczególnej animozji.

oto Krzych Adam

No cóż.

Bez trudu da się znaleźć firanki w pokojach północnokoreańskich mieszkań, a nawet w kuchniach.

Ano, da się, z odrobinką trudu w poszukiwania włożonego, szczególnie w materiale fotograficznym stworzonym dla potrzeb Ministerstwa Prop... eee... Prawdy.
Mt 7, 7 ...szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.

No ale jak ktoś nie chce znaleźć, to gorzej jak by nie mógł.

A Pismo Święte mówi też:
Mt 7, 1-2 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.

Również pozdrawiam, prosząc o przebaczenie, że bez szczególnych serdeczności, ot tak, grzecznościowo jedynie, bom wyzuty z emocji.

oto Piotr Badura

Nie rozumiem i przebaczam

Szanowny Panie Krzychu Adamie

1) Przywołuje Pan św. Mateusza, który radzi, by nie osądzać, a jednocześnie osądza Pan bez żadnych podstaw zdjęcia KRLD, że to propaganda. Nie rozumiem takiego postępowania.

2) Prośbę o przebaczenie rozpatrzyłem pozytywnie. Udzielam Panu przebaczenia (gdy ktoś ładnie poprosi, to jestem przebaczliwy).

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Hmmm.

Jestem ogromnie rozczulony przebaczliwością.

A też trochę zdziwiony i skonfundowany podniesionym aspektem sądzenia i mierzenia. Czy naprawdę możliwe jest sądzenie osoby takim sądem, jakim sądziła ona fotografie, i także mierzenie jej postępowania taką miarą, jaką ta osoba mierzyła fotografie?

Pozdrawiam, cały czas nie mogąc zdobyć się na jakąś szczególną serdeczność.

oto Piotr Badura

Przekonał mnie Pan. Usprawiedliwiam.

Szanowny Panie Krzychu Adamie
Wydawało mi się oczywiste, że jeśli ktoś nazywa fotografie propagandą, to negatywnie ocenia osoby, które się nimi posługują, nie mówiąc już o osobach, które je wykonały. Mniejsza jednak o to. Przyjmuję do wiadomości, że nie znalazł Pan zdjęć północnokoreańskich okien z firankami z powodu braku odpowiednich umiejętności, a nie ze złej woli. Tym samym usprawiedliwiam Pana.
Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Hmm, widzę że objawy się utrzymują.

Objawy objawami, ale w dalszym ciągu kruszyć kopii o kilka słów nie będę.
Również pozdrawiam, znów bez szczególnej animozji.

oto Piotr Badura

KRLD jest hojna dla zasłużonych

Szanowna Pani Paulino

1) Zdjęcie pochodzą z mieszkania dla pracowników naukowych. Nie wiem dlaczego uważa Pani, że państwo powinno wstawić do kuchni odliczone krzesła, tylko dla członków rodziny. A jak przyjdzie gość, to ma stać.

2) Czas naukowców jest zbyt cenny, by poświęcali go na gotowanie obiadów. Naukowcy jedzą obiady w swoich instytutach, a ich dzieci w szkole. Kuchnia jest do śniadań i kolacji (w niedzielę obiad jest w restauracji).

Czy taka odpowiedź zadowala Panią? Bo jak trzeba, to mogę jeszcze dodać trochę lukru :-)

Pozdrawiam serdecznie

oto Paulina Kaufmann

Wiedziałam, że mogę na Pana liczyć.

Domyślam się, że naukowcy i ich dzieci są tak zajęci, że w zasadzie w domu nie bywają. Mieszkają w instytutach a dzieci w szkołach więc faktycznie ilośc krzeseł jest obojętna. Ilość palników, też.
P.s.
Ma Pan może zdjęcie jakiegoś koreańskiego samochodu dla zasłużonych naukowców? Albo chociaz roweru?

oto Piotr Badura

Coś to Pani rozumienie wydaje się roztrzepane

Szanowna Pani Paulino

Przecież napisałem, że "kuchnia jest do śniadań i kolacji". Jak można pogodzić nocowanie rodziców w instytutach, a dzieci w szkołach ze wspólnym jedzeniem śniadań i kolacji w domu?

Jeśli chodzi o koreański samochód dla zasłużonych, to proponuję więcej niż zdjęcie, bo film z salonu samochodowego, prowadzącego sprzedaż aut produkowanych w KRLD (marka Pyeonghwa):

Zaproponuję nawet jeszcze więcej, a mianowicie emitowany w północnokoreańskiej telewizji filmik, reklamujący te samochody i namawiający do ich kupowania:

oraz film instruujący obywateli o konieczności zgłaszania się ze swymi samochodami do okresowych badań technicznych:

W ten sposób, dzięki Pani, mogę sobie na jakiś czas odpuścić temat rozwoju prywatnej motoryzacji w KRLD.

A tak w ogóle, to zauważam wielką poprawę. Nie dyskutujemy już o tym, czy mieszkańcy KRLD zjadają swoje dzieci (ewentualnie złych sąsiadów), ale o ufirankowieniu mieszkań, liczbie palników w kuchni, liczbie krzeseł przy stole (tak poza wszystkim jest ona drugorzędna, wobec tradycji siedzenia przy posiłkach na podłodze), posiadaniu prywatnych samochodów, spożyciu piwa, łososiowatych i kawioru etc. Czyli jest już normalnie.

Pozdrawiam serdecznie

oto Paulina Kaufmann

Roztrzepane?

Czy ta kuchnia i ten pokój ze zdjęć wyglądają na użytkowane? Moim zdaniem, nie, sądząc po braku czegokolwiek orócz mebli. I firanek, oczywiście.
Te samochody trzeba kupić czy otrzymuje się je od państwa koreańskiego?

oto Piotr Badura

Czy ja pisałem, że na zdjęciu jest mieszkanie użytkowane?

Szanowna Pani Paulino

Zdjęcia były z mieszkania przygotowanego do zasiedlenia. W KRLD zasadą jest, że dostaje się mieszkanie z meblami i podstawowym sprzętem (także naczyniami kuchennymi). Na osiedlu uczonych w standardzie były też firanki.

Przypuszczam że w KRLD samochody otrzymuje się od państwa, gdy są to samochody służbowe, ale za prywatne raczej trzeba płacić. Czyli jest tak, jak u nas. Nie wykluczam, że w KRLD samochód może bywać nagrodą, i wtedy, choć staje się prywatny, do dostaje się go od państwa bez płacenia. Czyli tak jak u nas. O tym, że samochody też się w KRLD sprzedaje, świadczą ceny na samochodach w salonie ich sprzedaży.

Pozdrawiam serdecznie

oto Piotr Badura

Nigdy nie kwestionowałem żadnego filmu czy zdjęcia

Szanowna Pani Paulino

Z filmami i zdjęciami jest tak, jak z danymi statystycznymi. Obraz jest zawsze prawdziwy. Tylko jego zrozumienie może być błędne. Tłumaczyłem to już kiedyś na przykładzie zdjęcia, pokazującego dwie kobiety w mundurach policyjno-strażniczych, które przytrzymują trzecią, krzyczącą kobietę. Jeśli ktoś widzi tyle, co napisałem, to w porządku.

Jeśli jednak ktoś widzi na zdjęciu, że północnokoreańskie policjantki trzymają skazaną na śmierć, to dał się nabrać, bo to było prawdopodobnie zdjęcie studyjne. Jakiś fotograf, zapewne amerykański, dostał zamówienie i je zrealizował. Podobnie jest ze zdjęciami wygłodzonych północnokoreańskich dzieci. Podejrzewam, że większość to studyjne fałszywki albo zrobione w innym niż KRLD państwie.

Film z nocnym Pjongjangiem został nakręcony w Pjongjangu. Zbyt wiele widać znanych budowli z tego miasta. Gdybym jednak na podstawie tego filmu chciał twierdzić, że w Pjongjangu tak jest zawsze po zmierzchu, to byłoby to bezpodstawne.

Chyba źle Pani zrozumiała wypowiedź Emila Truszkowskiego w linkowanym materiale. On nie pisał, że w Pjongjangu było ciemno. Pisał, że ciemno było na niezamieszkanej części wyspy Yanggak. Ale też nie ma powodu, by oświetlać tę część wyspy w nocy.

Materiał Emila Truszkowskiego dotyczy jego wyjazdu w 2011 roku. Wydaje mi się, że on jeszcze wtedy był pod silnym wpływem jankeskiej propagandy. Jego obecne materiały są dużo lepsze.Dowodzą, że jak się przyłożyć, to można się z tej propagandy wyzwolić. Jestem na jego stronie zapisany na newsletter. Panią też na to namawiam, jeśli interesuje się Pani KRLD.

Film, który Pani linkowała, znam. Miałem go w zapasie, jako dowód na małą gastronomię w Pjongjangu. Autor filmu - Jaka Parker - to Indonezyjczyk. Mieszkał służbowo przez kilka lat w Pjongjangu z żoną i córkami. W Pjongjangu przyszły na świat dwie z trzech jego córek.

Jaka Parker robił swe filmy trochę podstępnie. Używał aparatu fotograficznego, który robi też filmy. Aparat nosił zawieszony na szyi, co myliło ludzi. Nie domyślali się, że on ich filmuje. Podczas pobytu w KRLD Jaka Parker opublikował niewiele filmów i raczej "poprawne". Większość filmów publikował po powrocie do Indonezji. Jego filmy nie są antykoreańskie, ale naruszają zasadę ochrony wizerunku. Nie wolno prywatnych ludzi filmować z tak małej odległości, bez ich zgody. Niemniej jednak polecam jego filmy i zdjęcia (korzystałem już z jego zdjęć i filmów na Prawicy.net).

Pozdrawiam serdecznie

oto Piotr Badura

Nigdzie by Pani nie poleciała

Szanowna Pani Paulino
Jeszcze miesiąc temu Pani wypowiedź "to bym tam poleciała" nie spowodowałaby mojego sprzeciwu. Dziś już mnie taki pogląd śmieszy. Nigdzie by Pani nie poleciała. Jankesi nie zgadzają się na turystykę do KRLD. Biura, które chciałyby organizować wycieczki do KRLD, muszą się liczyć z natychmiastowym objęciem ich sankcjami, co w praktyce oznacza ich likwidację. Jeśli więc na tzw. Zachodzie jakieś biuro organizuje wyjazdy do KRLD, to znaczy to, że mu pozwolono, bo jest zaufane i wie kogo może posłać do KRLD. Pani poleci do KRLD, jeśli zostanie Pani uznana za zaufaną turystkę. Tak działa matriks - jeśli nie jest Pani zaufana, to Pani ma oglądać KRLD w telewizji i bezgranicznie wierzyć, że jakby tylko Pani chciała...
Pozdrawiam serdecznie

oto Paulina Kaufmann

Regent Holidays...

ma w swojej STAŁEJ ofercie podróże do KRL-D. Chce Pan do nich zadzwonić i zapytać o warunki?
0203 733 0615, pon-pt 9-18, sob 9-16. W niedziele nieczynne.

Nigdzie by Pani nie poleciała. Jankesi nie zgadzają się na turystykę do KRLD. Biura, które chciałyby organizować wycieczki do KRLD, muszą się liczyć z natychmiastowym objęciem ich sankcjami, co w praktyce oznacza ich likwidację. Jeśli więc na tzw. Zachodzie jakieś biuro organizuje wyjazdy do KRLD, to znaczy to, że mu pozwolono, bo jest zaufane i wie kogo może posłać do KRLD.

Korytko pełne było sieczki? Koreańskiej, sieczki?

oto Krzych Adam

Potrzebuję Pańskiej porady.

Nikt tak się nie zna na korytkach i sieczkach jak Pan. Znalazłem takie korytko:
http://www.newkoreatours.com/north_korea_tours.html

Sieczka wygląda na taką zupełnie niezłej jakości i po przystępnej cenie. Czy mogę w taką sieczkę uwierzyć? Najbardziej spodobała mi się wycieczka na święto narodowe Płn. Korei obejmująca 9 września - rocznicę zadeklarowania niepodległości państwa po tym jak sowieckie wojska się wycofały z kraju:

Sept 9th 1948 was the date when the founding of the Democratic People’s Republic of Korea was declared following the withdrawal of Red Army forces...

oto Tomasz Dalecki

Nie wiem dlaczego uważa Pani,

Nie wiem dlaczego uważa Pani, że państwo powinno wstawić do kuchni odliczone krzesła, tylko dla członków rodziny. A jak przyjdzie gość, to ma stać.

Znaczy się, że Wielki Geniusz Wschodu odlicza krzesła gościom? Czy odlicza po prostu gości?

W KRLD zasadą jest, że dostaje się mieszkanie z meblami i podstawowym sprzętem (także naczyniami kuchennymi).

oto Piotr Badura

Od ściany do ściany

Szanowny Panie Tomaszu

Z faktu, że państwo wyposaża mieszkania w więcej krzeseł w kuchni, niż liczba członków rodziny, nie wynika, że ma od razu dać po sto krzeseł do każdej kuchni (Pan by się zresztą i tak przyczepił, dlaczego nie dwieście). Jak ktoś potrzebuje więcej niż sześć, to musi sobie to sam załatwić.

Zwracałem już uwagę, że Koreańczycy tradycyjnie biesiadują siedząc na podłodze (na poduszeczkach) i raczej nie w kuchni, ale w pokoju. Poniżej zdjęcie pokoju w innym mieszkaniu, ale na tym samym osiedlu. Proszę zwrócić uwagę na wysokość stołu:
stol

Pozdrawiam serdecznie

PS. Przy okazji zwracam uwagę, że w tym mieszkaniu są firanki i zasłony. Pewnie profesorskie :-)

oto Tomasz Dalecki

A pan z tymi krzesłami to

A pan z tymi krzesłami to naprawdę na poważnie????

Od dawna wiem, że jest pan osobą ciężko upośledzoną zarówno intelektualnie jak i moralnie. Ale żeby aż tak? Przecież ja się z tych krzeseł ewidentnie nabijam....Megalomania i kompletny brak dystansu nie pozwala panu odróżnić tak oczywistego nabijania się?

oto Marek Bekier

Mój komentarz był żartem, bez

Mój komentarz był żartem, bez podtekstu politycznego więc nie ma tu naiwności. Gdyby była to bardzo bym się jej nie wstydził. A tak na poważnie to obejrzałem sobie z ciekawości trochę zdjęć z Korei jednej i drugiej za pośrednictwem Google Map. Nie mogę ich tutaj wkleić bez łamania praw autorskich. Muszę jednak stwierdzić, że Południe robi dużo lepsze wrażenie od Północy.

oto Piotr Badura

No i to jest właśnie korytko

Szanowny Panie Marku
Stwierdzenie, "że Południe robi lepsze wrażenie od Północy" jest stwierdzeniem oczywistości, widocznej praktycznie dla każdego. Istotne jest, jakie się z tego wyciągnie wnioski. Na poziomie osiołka wniosek jest taki, jaki wyciąga pan Mar.Jan. Stwierdzanie przez Pana oczywistości budzi mój niepokój, co do wniosków, jakie Pan wyciąga z tego faktu, a którymi Pan się nie podzielił. Obawiam się, że może Pan podążać śladem pana Mar.Jana.
Pozdrawiam serdecznie

oto adam_54

Uzależnienia.....

Pan Adam_54 jest uzależniony od sieczki dla osiołków.

A od czego uzależniony jest Piotr Badura, gdy treść jakiejś fotografii uzasadnia ....

bo prawdopodobnie jest niezamieszkany. Podejrzewam, że idzie do remontu kapitalnego.

? - od prawdopodobnych podejrzeń , które głosi na lewo i prawo ? :DDD

oto adam_54

Myli się pani....

Są dwa rodzaje długu ...
pierwszy - oparty na kredycie.. ten dług można spłacić i taki był w PRL-u
drugi - oparty na obligacjach - tego długu nie można spłacić i się nie spłaca , ten dług się roluje - spłaca się wyłącznie odsetki od zadłużenia - i ten typ obowiązuje dziś.

oto Maciej Markisz

To zdjęcie można szybko i

To zdjęcie można szybko i łatwo powiększyć, używając: 'otwórz grafikę w nowej karcie' z poziomu nakliknięcia na to zdjęcie.

Wątpliwość; czy to budynek do remontu, czy dziwny - w znaczeniu niski status - już samo w sobie wiele mówi o tym kraju.

oto Krzych Adam

O tych łososiach hodowanych w KRLD.

Na wiele tematów omawianych przez p. Badurę się nie wypowiadam. Bo generalnie kiedy czegoś nie wiem na pewno to nawet nie próbuję twórcy bajek i bajęd zwracać uwagi na elementy w jego narracji, które wydają mi się nieprawdziwe bądź przesadzone.

Tym razem zrobię wyjątek, gdyż dotyczy to sprawy dotyczącej bezpośrednio mego zasobu wiedzy o pożywieniu, który używam do dokonywania wyboru tego co kupuję by to jeść. Jeśli ktoś zauważy, że to co traktuję jako tę wiedzę jest nieścisłe proszę o zwrócenie mi uwagi. Będę bardzo za to wdzięczny.

Rzeczywiście, rosyjskojęzyczne źródła na Internecie podają iż w Raksańkiej Zatoce Koreańczycy z Północy hodują łososia odmiany keta. Ujmując sprawę skrótowo i pomijając jednośrodowiskowe ryby łososiowate, łososie należą do dwóch rodzajów Salmo i Oncorhynchus. Salmo to łosoś atlantycki, zaś Oncorhynchus to łosoś pacyficzny.

Keta (po angielsku, czyli na rynku kanadyjskim gdzie kupuję moje ryby chum salmon) nosi nazwę gatunkową Oncorhynchus keta. Jest to łosoś pacyficzny. Tymczasem łosoś hodowlany to niemal wyłącznie łosoś atlantycki, pacyficzny rodzaj Oncorhynchus praktycznie nie nadaje się do hodowli. Próby były czynione, ale nie były zbyt udane. Wyjaśnienie jakie znalazłem jest takie:

Atlantic salmon are, on average, less aggressive and grow faster and more efficiently than Pacifics. Pacific salmon are more aggressive and prone to diseases, which makes production costs higher. Łososie atlantyckie są średnio mniej agresywne i ich rozwój jest szybszy oraz bardziej efektywny (prawdopodobnie chodzi tu o stosunek wzrostu masy ryb do ilości zużytej paszy - przypisek mój, K A) niż łososi pacyficznych. Łososie pacyficzne są bardziej agresywne i podatne na choroby, co sprawia, że koszty produkcji są wyższe.

Odnoszę wrażenie, że keta może być nawet trudniejszym w hodowli gatunkiem niż: Oncorhynchus gorbuscha (pink salmon), Oncorhynchus kisutch (coho salmon), Oncorhynchus nerka (sockeye salmon), Oncorhynchus tshawytscha (chinook salmon), których hodowla była raczej nieskutecznie podejmowana w Kanadzie. Powodem jest to, że jest to niezwykle ruchliwa ryba pelagiczna gdy przebywa w oceanie, która uwięzienie może znosić jeszcze gorzej niż wyżej wymienione gatunki.

A teraz do rzeczy. Nigdy nie kupuję tilapii ani łososia atlantyckiego. W Kanadzie łowi się dzikie pacyficzne łososie i to w znacznych ilościach więc tylko takie kupuję. Tzn na opakowaniu musi być zaznaczone, że jest to dziki np "pink salmon". Choć nie zakładam, że ktoś dopuszczałby się fałszerstwa pisząc na opakowaniu hodowlanego łososia, że jest to złowiony dziki łosoś, chciałbym wiedzieć, czy gdziekolwiek może w ilościach komercyjnych występować na rynku hodowany łosoś pacyficzny, czy też doniesienie z Korei Płn jest tylko sieczką dla osiołków ze żłobu sygnowanego Korean Central News Agency.

PS
Łosoś nie jest jedyną rybą, którą tu kupuję. Lubię np mintaja, który ma tutaj handlową nazwę pollock. Poza tym niewiele jest innych smacznych gatunków ryb morskich dostępnych w sklepach. Wiem że kanadyjscy rybacy łowią sporo śledzi, ale na rynek japoński bo w Kanadzie niewielki jest na nie popyt. Komercyjnie dostępne są z ryb słodkowodnych północnoamerykańskie sieje (Great Lakes whitefish), a czasem pstrąg jeziorowy (lake trout), który tak naprawdę jest łososiem jednośrodowiskowym. Tzn żyje w jeziorach, ale uprawia w czas tarła wędrówki w górę dopływów tych jezior jak prawdziwy łosoś.
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Uzupełnienie po kilku dniach.
Moje poszukiwanie danych o hodowli łososi pacyficznych uwieńczone zostało miernym powodzeniem. Wygląda na to, że poza Kanadą (no i być może KRLD) nikt tego nie próbuje. Co do Kanady mam taką informację jedynie:

Canadian Farmed Salmon

Species farmed…
Atlantic salmon (Salmo salar) is the predominate species farmed in Canada. In British Columbia, two species of Pacific salmon – Chinook (Oncorhynchus tshawytscha) and Coho (Oncorhynchus kisutch) – are also farmed.

Kanadyjski łosoś hodowlany

Hodowane gatunki ...
Łosoś atlantycki (Salmo salar) to dominujący gatunek w hodowli w Kanadzie. W Kolumbii Brytyjskiej, dwa gatunki łososia pocyficznego - Chinook (Oncorhynchus tshawytscha) i Coho (Oncorhynchus kisutch) - są także hodowane.

Nie udało mi się znaleźć informacji o rozmiarach hodowli tych dwóch gatunków. Ale udało mi sie dowiedzieć, że oprócz łososi następujące ryby morskie są też hodowane: dorsz atlantycki, halibut oraz anoplopoma czyli dorszyk czarny. Poza tym hodowana jest też północnamerykańska odmiana palii alpejskiej zwanej tu Arctic char. Tę rybę znam. Ponad ćwierć wieku temu gdy mieszkałem w Albercie wyjechałem na krótki kontrakt do pracy na północy prowincji i dalej na północ na Northwest Territory (jakieś kilkaset km na wschód od Klondike). Tam z kolegą złowiliśmy kilka tych ryb na spinning. Pyszna łososiowata ryba.

oto Krzych Adam

Na pewno ma Pan rację.

Aczkolwiek nazwy handlowe niekoniecznie muszą się pokrywać z oficjalnymi nazwami gatunków a także ze zwyczajowymi nazwami. W Kanadzie w wodach słodkich spośród łososiowatych nigdy nie zmieniających środowiska na morskie ale z czerwonym mięsem mamy do czynienia nie tylko z paliami jeziorowymi (lake char) należącymi do rodzaju Salvelinus. Istnieje także populacja łososia atlantyckiego zwana landlocked salmon (Salmo salar sebago). Być może ichtiolodzy potrafią je rozróżniać. Większość ludzi raczej nie bo są one bardzo podobne do siebie.

Zdaje się, że na zachodzie kraju w Brytyjskiej Kolumbii a także dalej na południe już w Stanach istnieje też w wodach słodkich populacja jednego z gatunków łososia pacyficznego nigdy nie spływająca do morza.

oto Mar.Jan

Ach, Ach! Czyżby odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne w KRLD??

Od czasów Wodza Wielkiej Rewolucji, któryjako pierwszy wskazał jedynie słuszny kierunek:
kim7.jpg
Naród Korei Ludowej podążąl za światłymi wskazaniami swego Wielkiego Przewodniczącego Kim Ir Sena:
kim6.jpg
I wszystko ładnie do siebie pasowało.
I oto nastały czasy panowania jego równie swiatłego potomka, ale tu cos jednak jakby się przestało zgadzać:
kim5.jpg
I co teraz bedzie? Lud straci wyczucie jedynie słusznego kierunku?....
Co wskazuje nieprzenikniona twarz Towarzysza Przewodniczącego promieniujaca życzliwą mądrością...? :
kim8.jpg

oto Marek Bekier

Coś mi się wydaje, że tymi

Coś mi się wydaje, że tymi zdjęciami odkrył Pan zupełnie pomijane przyczyny niepowodzenia ogólnowszechświatowej rewolucji. Pierwszy, wiecznie żywy wódz całym sobą wskazuje słuszne kierunki, drugi już tylko jedną ręką bo druga jedynie wskazuje na problem z rwą kulszową no a trzeci drugą rękę lekceważąco trzyma w kieszeni.
Niestety, nieprzenikniona twarz niczego ie podpowiada.

oto Mar.Jan

Kolejny Wielki Nauczyciel Narodu uczy:

Jak sie kręci filmy:
kim10.jpg
Lotników: jak się lata samolotem:
kim13.jpg
Lekarzy: jak nalezy leczyć:
kim15.jpg
Marynarzy: jak pływac łodzia podwodną:
kim14.jpg
Pracowników: jak sie pakuje tuszonki do puszek:
kim16.jpg

Przed tak wielką mądrością wszyscy chylą czoła:
Kiedyś:
kim20.jpg
Dzisiaj:
kim21.jpg
Jutro?...
p.s.
Jak widac KIm Dzon Il opuścił swą prawicę... To by pasowało do kierunku wyznaczonego poniżej na nowo przez Kim Dzong Una, jako okreś przejściowego zamętu co do kierunków jedynie słusznych!
kim5_0.jpg

oto Eowina

Szanowny Autorze, jakie z tego wnioski Pan wyciąga.

O czym ta hodowla ryb i rodzaj ryb w Korei Pn i Polsce świadczą i jak czytający mają to odbierać?

Domyślam się, że chodzi o jakieś brzemienne w skutkach znaczenie dla kraju, dla świata w całości, to jakie ryby są w Polsce w porównaniu z rybami koreańskimi. Gnębi mnie ten problem, bo nie wiem czego oczekiwać w przyszłości, kiedy Polska ma takie a nie inne ryby.

oto Mar.Jan

Polska "ma" takie ryby

jakie klienci chca kupić w sklepie. Czyli w miare tanie, a więc najgorsze gatunki, bexz smaku i bez wartości.
Niestety: polityka UNi Europejskiej , a zwłaszcza Niemiec wobec POlski spowodowała, że Polacy własnymi rekami zniszczyli całą flote rybacka, zarówno bałtycka jak oceaniczną.
Jezcze za komuny w tzw. Centralach Rybnych byl pełen wybór ryb wszelkich gatunków i co najwazniejsze - tanich, poniewaz nie było to ryby kupowane na rynkach zachodnich, tylko ryby łowione przez polskich rybaków na polskich trawlerach, czyli statkach rybackich.
teraz kilogram porzadnego dorsza atlantyckiego jest droższy niz najdroższa wolowina na pieczeń, a kiedys byla to najpopularniejsza w Polsce ryba i do tego całkiem tania.

oto Mar.Jan

Jak ktos chcial to jadł kergulenę

Ja zas pamiętam dorsza, bo bardzo lubiłem dorsze. W każdym razie, o ile w sklepie mięsnym wisiały puste haki, to w Centrali Rybnej jakies ryby zawsze były.
To znaczy: zawsze przed rokiem 1979, kiedy juz wszystko się skawaliło i nie było nic. Ryb tez nie było, bo flota nie miała paliwa. Wszystko było na kartki.

oto Krzych Adam

Nie bardzo rozumiem te komentarze.

W latach 70-tych gdy Polska została wyeliminowana z łowisk na Morzu Północnym, a dokładniej na właściwie całym szelfie europejskim rozbudowana wówczas zupełnie nieźle flota połowowa Gryfa, Odry i Dalmoru została skierowana głównie z konieczności a jeszcze bardziej z rozpaczy i nadziei na inne łowiska. Wówczas pojawiły się w sklepach rybnych kerguleny i nototenie z Antarktyki, pałasze z Północnego Atlantyku, błękitki z obrzeży szelfu europejskiego i mintaje z wód oblewających Kamczatkę.

Nie wydaje mi się by można było na dłuższą metę utrzymać połowy ryb antarktycznych, a być może i pałasza. Są to ryby pelagiczne do których dostęp jest utrudniony przez znaczne głębokości na których one żyją, a dodatkowo nie występują w tak dużych skupiskach by połowy były opłacalne. Jednakże zarówno kergulena jak i nototenia, a także pałasz to były bardzo smaczne ryby, choć zupełnie się różniące. Obie antarktyczne mają delikatne, białe mięso zaś pałasz bardziej zwarte i ciemniejsze, mające zdecydowany, ale bardzo przyjemny smak.

Błękitek to popularna ryba. Tu gdzie mieszkam jest znana jako blue whiting i głównie dostępna w konserwach. Z Polski pamiętam ją pod postacią wędzoną. Być może był to znaczny błąd by ja sprzedawać w tej postaci. Ryby te często miały pasożyty w mięsie w pobliżu płetwy ogonowej, co po krótkim okresie powodzenia na rynku doprowadziło do powszechnej niechęci do tej ryby.

Mintaje na naszych stołach zawdzięczaliśmy zgodzie ZSRR na nasze połowy na ich wodach terytorialnych, głównie na Morzu Ochockim, ale też i na Morzu Beringa. To też bardzo smaczna ryba o raczej delikatnym smaku. Często jadam filety z mintaja dostępne w Kanadzie pod handlową nazwą pollock. Również z tej ryby wytwarzana jest popularna w Ameryce Północnej imitacja mięsa kraba.

Nie bardzo rozumiem nieprzychylne komentarze. Poza błękitkiem rzeczywistym, wręcz absurdalnym błędem była w tamtym czasie próba wprowadzenia na rynek żywności dość odrażająco wyglądającej pasty z kryla, ale poza tym wprowadzone wówczas ryby były zdecydowanie smaczne.

Co zaś do kartek, to kiedy zostały wprowadzone to od pewnego czasu zaprzestane były już intensywne połowy kerguleny, nototenii i pałasza.

oto Tomasz Dalecki

teraz kilogram porzadnego

teraz kilogram porzadnego dorsza atlantyckiego jest droższy niz najdroższa wolowina na pieczeń, a kiedys byla to najpopularniejsza w Polsce ryba i do tego całkiem tania.

ale to akurat wynika z przyczyn zupełnie obiektywnych.
Po prostu dorszy jest mniej niż kiedyś. W Bałtyku dużo mniej. Jaka by ta flota rybacka nie była to nie złowi dorszy, których nie ma.
Dla odmiany wołowina jest relatywnie trochę tańsza niż kiedyś.

oto Mar.Jan

Dorsze zyja w Morzu Północnym oraz w Atlantyku

W Morzu Pólnocnym jest ich sporo, a to jest morze otwarte i nieprzełowione. By lem kiedys na rejsie po Morzu Pólnocnym z jednym zapalonym wedkarzem, który codziennie lowił ryby. Najbardziej łapczywe sa makrele, toteż głównie jedlismy smażone makrele. Na 10 makreli trafial sie jeden dorsz średnich lub niewielkich rozmiarów.
Co drugi dzień wiaderko ryb. Po dobiciu do portu już nikt nie mógł na nie patrzeć ;)

oto Piotr Badura

Ojej, to takie niejasne?

Szanowna Pani Eowino

Mój artykuł miał pokazać czytelnikom, że KRLD ma gospodarstwo Sokmak-Raksan, które hoduje ketę i pstrąga tęczowego (a także jakieś małże i kraby), i że przerabia to. Dodatkowo poinformowałem, że deklarują oni roczną produkcję 3 tys. ton ryby, ale nie mam możliwości zweryfikowania tego wskaźnika. I nic więcej.

Jeśli zaś chodzi o Polskę, to chciałem zwrócić uwagę, że mamy największe i najnowocześniejsze w Europie gospodarstwo akwakulturowe, produkujące rocznie 1300 ton tilapii. I nic więcej.

Wydawało mi się, że mój tekst jest jasny, ale po Pani komentarzu nabrałem wątpliwości.

Pozdrawiam serdecznie

oto Piotr Badura

I jeszcze zbałamuciła Pani wesołego Tomka

Szanowna Pani Eowino

Jeśli pyta mnie Pani o coś w komentarzu i ja Pani odpowiem, to niech Pani nie zmienia potem treści swego komentarza, bo wtedy moja odpowiedź, trochę przestaje pasować. To, co Pani robi, jest jakby niepierwszej uczciwości. Mogła Pani przecież napisać kolejny komentarz.

Przeciętny użytkownik Prawicy.net nie wie, czy roczna produkcja łososiowatych na poziomie 3000 ton to dużo, czy mało. Skąd przeciętny człowiek ma to wiedzieć. Pani tego też nie wie, nie mówiąc już o panu Tomku. Dlatego przywołuję polską firmę, będącą w dodatku europejskim liderem, z roczną produkcją 1300 ton tilapii. To pozwala przeciętnemu użytkownikowi Prawicy.net ocenić wielkość północnokoreańskiej firmy Sokmak-Raksan.

Zadziwia mnie przy tym co innego. Nigdy nie zauważyłem jakiejś Pani reakcji na debilne wypowiedzi o Koreańczykach z północy, odżywiających się korzonkami, pędrakami czy też własnymi dziećmi. Ale gdy ja napiszę, że hodują ryby i jedzą te ryby, to razem z panem Tomkiem histeryzuje tu Pani. To takie straszne, że w KRLD hodują ryby i jedzą je? Wolałaby Pani, żeby jedli swoje dzieci?

Pozdrawiam serdecznie

oto Eowina

Ja się tylko pytam jakie wnioski wynikają z tej Pańskiej

prezentacji produkcji rybnej Polski i Korei, nawet jeżeli założymy, że Korea ma smaczniejsze ryby niż Polska.
Co do tego, że ja nie komentuję tego co jest pisane o Korei, to ja po prostu nie mam pojęcia o tym co się tam dzieje. Podejrzewam, że również Pan czy inni opiniodawcy mają taką samą wiedzę. Nie mówiąc o tym, że wiedza takiej czy innej propagandy do niczego nikomu nie jest potrzebna.

Jeśli pyta mnie Pani o coś w komentarzu i ja Pani odpowiem, to niech Pani nie zmienia potem treści swego komentarza, bo wtedy moja odpowiedź, trochę przestaje pasować. To, co Pani robi, jest jakby niepierwszej uczciwości. Mogła Pani przecież napisać kolejny komentarz.

Nie wiem o co chodzi.

oto Piotr Badura

Jedzą ryby, ale nie wiem, czy to zrozumiałe

Szanowna Pani Eowino

Zacznę od końca. Na Pani komentarz z 22:12 w środę odpowiedziałem o 20:20 w tę samą środę, czyli prawie dwie godziny wcześniej. Środa 22:12, to moment zmiany treści komentarza. Pierwotnie ten komentarz był z wtorku.

O wnioski z mojego artykułu pyta mnie Pani kolejny raz, mimo że już odpowiedziałem. Odpowiem więc jeszcze prostszym językiem. W KRLD nie jedzą dzieci, ale np. ryby. Ryby!!! Nie dzieci!!!

Pani stwierdzenie, że nie ma Pani pojęcia co się dzieje w KRLD, jest zapewne słuszne. Z Pani komentarzy odnoszę takie właśnie wrażenie. Niesłuszne i niemądre jest jednak Pani przypuszczenie, że mój poziom wiedzy o KRLD jest taki sam, jak Pani.

Na temat KRLD dyskutowałem przed laty na portalu Polska-Azja, wyspecjalizowanym w sprawach azjatyckich. Krytykowałem tam wypowiedzi osób, uważanych za ekspertów w sprawach KRLD (np. Nicolas Levi).

Mniejsza o to, czy miałem wtedy rację, czy nie (a wydaje mi się, że czas pokazał, iż miałem rację). Krytyka eksperta, nawet gdy się nie ma racji, wymaga jednak pewnego poziomu wiedzy.

Od tamtego czasu minęły lata, podczas których śledzę wciąż sprawy KRLD. A Pani stwierdza beztrosko, że mamy w sprawach KRLD ten sam poziom ignorancji. Zadziwia mnie Pani.

Pozdrawiam serdecznie

oto Eowina

Nie zauważyłam Pańskiej odpowiedzi i wyszłam z założenia,

że Pan nie zauważył mojego pytania. Stąd nie wprowadzałam żadnych zmian, tylko je pogrubiłam.
W dalszym ciągu nie widzę wniosków jakie płyną z zestawienia polskich ryb z koreańskimi. Ja nie wiem co konkretnie Koreańczycy Pn. jedzą, nie wierzę też Panu, że Pan wie.
Z tego co Pan pisze wynika, że powtarza Pan propagandę a nie konkretną wiedzę. Bierze Pan jakiś urywek, np ryby i robi z tego elaborat, pomijając całość ekonomiczno-polityczną Koreii.

Z ogólnych wiadomości o Azji, w tym Korei, czy Chin wiem, że tam je się różne rzeczy, u nas uznane za niestrawne i nie wynika to z braku pożywienia, a z tradycji. Stąd pańskie zapewnienia mnie nie przekonują. Moja wiedza tym razem nie jest ze statystyki, ale z autopsji. Spotkałam w wiele Azjatów aby znać z autopsji jaki zapach i jaki wygląd ma ich pożywienie.

Albo takie informacje:

North Korea is earning hard currency by selling fish abroad, exploiting loopholes of the U.N. Security Council (UNSC) sanctions. Citing Chinese customs data, the Korea International Trade Association (KITA) said Wednesday that North Korea's export of fish products reached $110 million from January to August. The amount was up 70 percent from the same period last year. KITA said the amount of fish sold to Russia in the January-March period alone was worth $2.8 million, increasing from $1.6 million over the whole of 2015. The sale of squid, octopus and other mollusks to China hit $80 million in the January-August period.
Korea Pn. korzystając z lupo w sankcjach, sprzedaje ryby po to aby zdobyć dewizy. Stąd te wyliczone deka/na rok, jakie wyprodukowano, nie mają większego znaczenia.

oto Mar.Jan

No prosze: trzeba wiele razy powtórzyć

W KRLD nie jedzą dzieci, ale np. ryby. Ryby!!! Nie dzieci!!!

żeby samego siebie przekonać, że w KRLD władza nie jada dzieci na śniadanie, tylko łososie.
Widocznie nie jest to wcale takie pewne, że aż trzeba przekonywać. Np. jak ktos pisze o USA to nawet do głowy mu nie przyjdzie że mogliby tam zyc ludożercy, choc jest wielu murzynów. A co do KRLD to juz nawet pan Piotr nie ma wcale pewności, czy tam nie mieszkaja ludożercy...
Ciekawy efekt propagandowy, prawda, panie Piotrze?
A propos łososi: to bardzo tlusta ryba, wiec nie nalezy przesadzac. Tymczasem bezmyslna facjata towarzysza Kima przekonuje, że w tej konsumpcji łososi chyba pan Piotr nie przesadzil: wladza musi sie obzerać łososiami, dlatego taka tłusta na gebie i ma bezrozumne wejrzenie pozbawione ludzki emocji. To postepujący debilizm z powodu nadmiaru kwasów tłuszczowych zalewających ich czerwone mózgi.

oto Tomasz Dalecki

Ale gdy ja napiszę, że hodują

Ale gdy ja napiszę, że hodują ryby i jedzą te ryby, to razem z panem Tomkiem histeryzuje tu Pani

Tymczasem:

szczerze mówiąc - nurtuje mnie podobny problem.

Widzi tu pan gdzieś w powyższym zdaniu histerię? Czy wzorem Krzysztofa M zatracił pan umiejętność rozumienia prostych słów po polsku? (o ile ja pan posiadał)

histeria
1. «nerwica objawiająca się m.in. nadmierną emocjonalnością»
2. «bardzo gwałtowna i przesadna reakcja uczuciowa»
3. «atmosfera podniecenia, niepewności i lęku»

oto Krzych Adam

Witam w klubie osób, o których zdrowie p. Badura się troszczy.

Moje spokojne rozważania o dopuszczalności produkowania sieczki dla osiołków w środkach masowej informacji Federacji Rosyjskiej pod czujnym okiem Federalnej Służby Nadzoru w Sferze Łączności, Technologii Informatycznych i Masowego Przekazu spotkały się ze współczującą troską p. Badury o stan moich żyłek i zagrożenia dla nich, jakie mogą spowodować emocje. Oczywiście wzruszyła mnie taka troska.

Jak się wydaje p. Piotr znalazł sobie nowe hobby. Niemal jak niegdyś Matka Teresa (obecnie już Święta Matka Teresa z Kalkuty) to czyniła, objął p. Eowinę, Szanownego Pana i mnie już nie tylko serdecznymi pozdrowieniami, ale także i serdeczną troską o nasze zdrowie i dobre samopoczucie. Ach, gdybyż jeszcze choć odrobinę ograniczył produkcję swej papki informacyjnej dla naiwnych, wierzących w marksistowską sprawiedliwość społeczną socjalistów. Wtedy ulżyłby nam wszystkim mocno.

oto Zbrozło

Dowód na popularność kabaretu w starym stylu.

Pan Piotr prezentuje nam to co jakiś czas czysto kabaretowe teksty (nieważne czy świadomie czy nie) i prawie zawsze wywołują one sporą dyskusję o mocno aberracyjnym charakterze. Do tego jest to kabaret czysto PRyLowski w charakterze. Tak jak wówczas w Dziennku prezentowano poważne informacja o przewadze PRyLowskiej gospodarki, kulturze, itp nad resztą świata. Mądre głowy w TV o tym gadały a naród rechotał z radości. Nie było szynki ale był śmiech
Tu Pan Piotr daje nam podobne informacje.
A naród rechocze.
Jednak widać tęsknota za kabaretowym PRyLem jest w narodzie spora.
Też to mam. Też lubię się pośmiać - choć tak naprawdę nie ma z czego bo gdy ktoś robi za takiego kabareciarza to nie jest to powód do śmiechu lecz do wezwania jakiegoś psychologa czy kogoś podobnego.

oto Zbrozło

Na naród się nie obrażam.

Na naród się nie obrażam. Naród ma zdrowe instynkty i smieje się z kabareciarza. Obawiam się, że to Pan musi poszukać innych niż rechoczące osiołki, którymi zdaje się w Pana przekonaniu jesteśmy.
Wie Pan - Osiołki to są dość inteligentne zwierzątka.

oto Piotr Badura

Cieszę się, że naród dorósł już do Pana i teraz śmieje się...

...a nie rechocze.

Szanowny Panie Zbrozło

Nigdy nie twierdziłem, że osły (zwierzęta) charakteryzują się jakąś szczególną głupotą względem innych zwierząt. Odwołania do osiołka nie są jednak odwołaniami do rzeczywistego zwierzęcia, ale do pewnego symbolu. Osioł nie tyle jest symbolem głupoty, ile symbolem sprzeczności. Bywa głupi i mądry, uparty i potulny, leniwy i pracowity.

Oślica Balaama była mu zawsze posłuszna a uparła się tylko raz, by ratować Balaama przed niechybną śmiercią. Osioł znalazł się przy żłóbku i na osiołku Pan Jezus wjechał do Jerozolimy. Osioł jest też w końcu maskotką amerykańskiej Partii Demokratycznej.

Pozdrawiam serdecznie

oto Mar.Jan

Panie Piotrze. Czy oprócz sieczki dla osiołków

zdołałby pan wymyślic jakies inne inwektywy przeciwko swym ciemięzycielom- niedowiarkom?
Ta sieczka juz strasznie nudna się robi. Argumentów panu brakuje, to oczywiste, ale czemu ciągle ta sieczka? Jest tyle innych inwektyw.

Pozdrawiam pana równie serdecznie jak pan tu wszystkich pozdrawia. Cóż za uprzejmość, az nie do wiary :)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.