Putin, czyli gdzie się podział amerykański realizm?

Republikańskie oburzenie nie ustępuje od chwili, gdy Donald Trump powiedział, że jeśli Władimir Putin będzie go chwalił, on odwdzięczy się tym samym.

Przybywającego na Kapitol w celu naprawienia relacji między Trumpem a partyjnymi elitami gubernatora Mike Pence’a [kandydat na wiceprezydenta Trumpa - przyp.tłum] spotkała za to kara. John McCain powiedział Pence’owi, że Putin to „zbir i rzeźnik”, a uznanie dla niego wyrażone przez Trumpa jest nie do zaakceptowania.

Lindsey Graham stwierdził: „Władimir Putin jest zbirem, dyktatorem (…), który zabija swoją opozycję na ulicy”, a myślenie Trumpa przypomina Monachium. Putin jest „autorytarnym zbirem”, dodał „Mały Marco” Rubio.

Co sprawia, że Partia Republikańska traci głowę za każdym razem gdy wspominany jest Władimir Putin?

Putin nie jest Stalinem, którego FDR [Franklin Delano Roosevelt-przyp.tłum.] i Harry Truman nazywali „Wujkiem Joe”. W przeciwieństwie do Nikity Chruszczowa, nigdy nie utopił węgierskiej rewolucji we krwi. Owszem, zgniótł czeczeńską secesję. Ale czym to się różni od tego, czego dokonał generał Sherman w Atlancie, gdy Georgia dokonała secesji od Unii pana Lincolna?

Putin popierał Stany Zjednoczone w Afganistanie, wsparł naszą umowę nuklearną z Iranem i podpisał się pod planem Johna Kerry’go odnośnie zawieszenia broni w Syrii i wspólnego polowania na ISIS i terrorystów z Al-Kaidy.

Niemniej, Putin dokonał „aktu agresji” na Ukrainie, mówi się nam. Ale czy to naprawdę była agresja, czy raczej zwrotna reakcja strategiczna?

Pomogliśmy w obaleniu pro-putinowskiej i demokratycznie wybranej władzy w Kijowie i Putin podjął działania zabezpieczające swoją bazę Floty Czarnomorskiej poprzez ponowną aneksję Krymu, półwyspu, który należał do Rosji od czasów Katarzyny Wielkiej do Chruszczowa. Wielkie mocarstwa tak postępują.

Gdy bracia Castro odciągnęli Kubę z orbity amerykańskiej, czyż nie zdecydowaliśmy się na utrzymanie Guantanamo i odrzucenie protestów Hawany?

Moskwa faktycznie wspierała secesjonistycznych, pro-rosyjskich rebeliantów we wschodniej Ukrainie.

Ale czy to nie Stany Zjednoczone rozpoczęły 78 dniową kampanię bombardowania malutkiej Serbii w celu dokonania secesji przez jej kolebkę, Kosowo?

Gdzie ta znacząca różnica moralna?

Stosunki między Rosją a Ukrainą sięgają 500 lat przez Kolumbem. Obejmują one starożytną wspólną wiarę, złożoną historię, straszne cierpienie i przerażające niesprawiedliwości, jak wygłodzenie milionów Ukraińców przez Stalina w późnych latach ’30.

A jednak przed Bushem II i Obamą, żaden prezydent nie uważał, aby sprzeczki między Moskwą a Kijowem były naszą sprawą. Od kiedy nią się stały?

Rosja ponoć dopuszcza się piractwa komputerowego na naszych instytucjach politycznych. Jeśli tak, powinna zaprzestać. Ale czyż to nie nasze własne CIA, Narodowy Fundusz na Rzecz Demokracji i pozarządowe organizacje mieszały się od lat w wewnętrzne sprawy Rosji?

Putin jest nacjonalistą, dla którego priorytetem jest Rosja. Stoi również na czele narodu dwa razy większego od naszego z arsenałem równym naszemu i żaden pokój nie zapanuje w Eurazji bez jego udziału.

Musimy z nim rozmawiać. W czym ma pomagać obrzucanie go inwektywami?

I co takiego robi Putin, gdy idzie o represje, aby prześcignąć naszego sojusznika z NATO, Recepa Tayyipa Erdoğana i naszego arabskiego sojusznika, generała Al-Sisiego z Egiptu?

Czy Rosja Putina jest bardziej represyjna niż Chiny Xi Jingpinga?

Jednak Republikanie rzadko używają określenia „zbir” gdy mówią o Xi.

Podczas zimnej wojny za partnerów mieliśmy takich autokratów, jak irański szach i generał Pinochet w Chile, Ferdynand Marcos w Manili i Park Chung-Hee w Południowej Korei. Dyktowały nam to okoliczności zimnowojenne.

Dziesiątki spośród 190 narodów świata obecnie są obecnie rządzone przez autokratów. W jaki sposób pomagamy naszym interesom i dyplomacji, gdy liderzy z Kongresu wyszczekują „zbir” w kierunku przywódcy narodu z setkami głowic nuklearnych?

Gdzie podział się realizm, tj. uznanie realiów świata, w którym żyjemy, który kierował polityką prezydentów od Ike’a [aluzja do Dwighta Davida Eisenhowera-przyp.tłum] do Reagana?

Tacy ludzie, jak senator Tom Cotton, mówią nam, że nie może być żadnych różnic między polityką Izraela i Ameryki.

W porządku. Jak więc Izrael postrzega „zbira” i „rzeźnika” Putina?

Według badaczy polityki zagranicznej Stephena Sniegoskiego, gdy Putin przybył do Izraela po raz pierwszy w 2005 roku, prezydent Mosze Kacaw chwalił go jako „przyjaciela Izraela”, a Ariel Szaron powiedział, że jest „wśród braci”.

Tylko w ostatnim roku, Bibi Natenjahu odwiedził Moskwę trzy razy, a Putin odwiedził Izrael. Relacje między nimi układają się wspaniale.

W sprawie rezolucji ONZ, która potwierdziła „integralność terytorialną” Ukrainy, Izrael powstrzymał się od głosowania. Izrael również nie dołączył do sankcji nałożonych na przyjacielską Rosję. Handel rosyjsko-izraelski przeżywa boom.

Być może Bibi, który właśnie otrzymał gratkę w postaci 38 miliardów dolarów amerykańskiej pomocy zagranicznej rozłożonej na najbliższe 10 lat od Baracka Obamy, którego osobiście nie trawi, może ukazać Partii Republikańskiej, jak lepiej ułożyć relacje z Władimirem.

Lindsey Graham twierdzi, że te 38 miliardów dolarów dla Izraela najprawdopodobniej nie wystarczy, że Bibi potrzebuje więcej i że można liczyć na niego w tej sprawie.

Ciekawe. Bibi, kumpel Putina, otrzymuje 38 miliardów dolarów od tych samych republikanów, którzy Trumpa uderzają mokrą rekawicą po twarzy, gdy ten mówi, że odwzajemni osobiste komplementy od Władimira Putina.


Patrick J. Buchanan
„The American Conservative”, Autor był doradcą prezydentów Richarda Nixona i Ronalda Reagana.
tłumaczenie: Michał Krupa

gościnnie

Goszczą na prawicy.net Autorzy, którzy nie piszą tutaj na stałe, ale ciekawe teksty są dostępne dla Czytelników.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 6)

Tematy: 

Dyskusja

oto Jacek Pawłowski

W porządku

"Tacy ludzie, jak senator Tom Cotton, mówią nam, że nie może być żadnych różnic między polityką Izraela i Ameryki.
W porządku."

oto Eowina

Problem jest w tym, czy świat ma być jednobiegunowy,

podporządkowany ideologicznie USA, czy wielobiegunowy, gdzie jest kilka ośrodków dominacji ideologicznej.
Ameryka chce świata jednobiegunowego, chce zdominować Rosję w sposób podobny do tego jak zdominowana jest Europa. Europa broni się przed TTIP, które podporządkuje UE Ameryce całkowicie.

UE miała ambicję być jednym z ośrodków dominacji, z własną walutą i własną armią. Amerykańska propaganda i NATO są też przeciwne europejskiej ambicji.
Jaki to ma związek z Putinem? Jest proces tworzenia wału zaporowego między Zachodem i Wschodem w micie Międzymorza. Jest to nowa "żelazna kurtyna". Rosja ma zasoby naturalne, które pozwoliłyby Europie na realizację ambicji dominacyjnej. Rosja jest ciągle krajem rozwijającym się, nie osiągnęła poziomu krajów rozwiniętych, osiągniecia techniki i technologii zachodniej są jej potrzebne w eksploatacji zasobów, które są potrzebne Europie.

Żyjemy w bardzo niebezpiecznym momencie. Jest wojna o Syrię między USA i Rosją. Jest to również wojna o dominację polityczną USA i ta wojna może w każdym momencie zamienić się w wojnę światową.

oto chłop jag

Putin, czyli gdzie się

Putin, czyli gdzie się podział amerykański realizm?

Tak republikanów jak i demokratów - opanowało lewactwo - tołażysze - i stąd ten ostracyzm wobec Trump'a. Co innego mamy jeżeli chodzi o Putina - mianowicie wykreowano nieudolnie powtórkę z tzw. zimnej wojny - ponieważ forsy brakuje na budowę globalnego Piekła na Ziemi - więc w atmosferze zimnej wojny i bez forsy da się wiele zrobić.
Wniosek?
Fakt powrotu do tzw. zimnej wojny automatycznie jest równoznaczne z odejściem od świata jednobiegunowego. Natomiast i USA i Rosją rządzi ta sama siła z tym zastrzeżeniem, że rosyjskojęzyczni pupile szatana chcą zachować samodzielność i podobnie rzecz ma się w stosunku do anglojęzycznych pupili szatana - tołażysze.
Na koniec - politykę pupili szatana będą determinować poczynania Azji z Chinami na czele - więc możliwe jest przeorientowanie polityki USA z potępieniem lewactwa włącznie - tołażysze.

oto JOWita

Jakiś mało spostrzegawczy ten Buchanan

Mimo, że sam dramatycznie pyta: "gdzie się podział amerykański realizm?".

Przecież sam zauważa, że "Według badaczy polityki zagranicznej Stephena Sniegoskiego, gdy Putin przybył do Izraela po raz pierwszy w 2005 roku, prezydent Mosze Kacaw chwalił go jako „przyjaciela Izraela”, a Ariel Szaron powiedział, że jest „wśród braci”. Tylko w ostatnim roku, Bibi Natenjahu odwiedził Moskwę trzy razy, a Putin odwiedził Izrael. Relacje między nimi układają się wspaniale".

Znaczy to, że Putin ma dobre relacje z faktycznymi władcami USA - zaś wybór pomiędzy Hilarią a Trumpem jest przygotowany specjalnie po to, aby czy jakiś naiwny Amerykanin lubi Rosję (lub jest "realistą"), czy też jakiś inny naiwny Amerykanin Rosji nie lubi - to żeby obaj mogli sobie na kogoś zagłosować. Rosji zaś wynik wyborów jest z grubsza obojętny tak długo, jak długo jej przywódców przywódcy Izraela komplementują jako "przyjaciół", czy też "braci". McCain zaś - czy też inni tacy - może sobie pomstować na Putina, bo to tylko teatr taki, który rządzi się swymi prawami.

oto Mariusz

No to jak dobry ten Putin czy nie?

Amerykanie nie lubią Putina czyli Putin to dobry gość. Z drugiej strony Izrael lubi Putina. Skoro Izrael go lubi to Polacy też powinni, tak?

oto ulcik140

NeverTrump upada

To dziwne bo Lindsey Graham poparl w koncu kandydature Trumpa Tak samo i Bill Kristol zaczal zamieszczac w jego Weekend Standard takie obrazki na temat Clintonowej ( otoczona workami szmalu itp), ze nie mam zludzen , ze to nie podpucha gdy w wywiadzie dla Foxa stwierdzil, ze "Trump wygra wybory." Jakie byly motywacje zmiany pogladow tych zatwardzialych antytrumpowcow nie powiedzieli, ale opinie na Breitbar pod tekstami na ich decyzje nie byly dla nich chwalebne.
Moim zdaniem to chyba goraczka na Morzu Pld.Chinskim wplynela na ich przemyslania. Zdali sobie sprawe, ze bez Rosji to moga juz zaczac wywieszac biala flage.

oto indris

Dziwne porównanie

Putin jest nacjonalistą, dla którego priorytetem jest Rosja. Stoi również na czele narodu dwa razy większego od naszego

Federacja Rosyjska liczy sobie 143.5 mln. ludności.
Stany Zjednoczone - 323.4 mln.

oto Eowina

Gdzie się podział realizm Europy?

Oto USA wystosowały ultimatum dla Rosji w sprawie Syrii. Jeżeli Rosja będzie się upierać i dążyć do tego aby był Assad, to USA nałożą na Rosję sankcje, ustaną rozmowy, kontakty, itp.

W Syrii jest ekstremalna sytuacja, jak nie będzie Assad, to będzie rząd sunnitów, sterowany z Arabii Saudyjskiej trenujący zamachowców i terrorystów na cały świat, a głównie do Europy, bo to najbliżej. Do Ameryki też, zresztą. Rosja nie potrzebuje Assada, ale też nie chce terrorystów na Kaukazie i reszcie europejskiej Rosji. Przecież nie trzeba być rusofilem aby to rozumieć i tego się spodziewać.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.