O reformie wyższych szkół

Widziałem w telewizorze ministra Jarosława Gowina, który akurat snuł plany reformy wyższych uczelni. Jednym z pomysłów pana ministra było, oczywiście, jakżeby inaczej, dofinansowanie owych uczelni, czyli dawanie więcej pieniędzy osobnikom zatrudnionym przez te wszystkie uniwersytety, akademie, politechniki itd.

Tak naprawdę, podstawowym problemem wyższych szkół jest to, że ich pracownicy, ci wszyscy tak bardzo szanowani profesorowie, tworzą mafię, która pasożytuje na uczelniach. Drugi problem to taki, że pracę na wyższej uczelni można dostać tylko dzięki kontaktom rodzinnym albo po znajomości. Trzeci, tytuły naukowe są przyznawane w wyniku oszustw, za jakieś wypociny, które diabli widzą kto napisał. Czwarty, to zorganizowany przez pracowników naukowych proceder wyłudzani dyplomów ukończenia szkół. I pewnie sto innych rzeczy, bo jest to tak patologiczne środowisko, że ktoś, kto tego wszystkiego nie widział z bliska, nie uwierzyłby, że oni mogą być tak głupi i nikczemni.

Ale tego gówna ruszyć nie można, bo uczelnie są autonomiczne. Bardzo proszę, niech sobie mają tą autonomię, ale za swoje pieniądze, a nie za nasze. A czy trzeba dać im więcej pieniędzy? Pomyślcie sami, gdzie pójdą ci wszyscy socjolodzy, politolodzy, pedagodzy, bibliotekoznawcy, etnolodzy, kulturoznawcy, historycy, historycy sztuki, archeolodzy, rzekomi spece od stosunków międzynarodowych, marketingu, bankowości, administracji i tak dalej? Wyjadą za granicą? A kto by ich tam chciał?

Michał Pluta

Mieszkaniec małego miasteczka na Dolnym Śląsku. Publikował w "Opcji na Prawo", "Idź pod prąd", "Najwyższym Czasie!" i innych pismach.
www.michalpluta.bloog.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 8)

Dyskusja

oto MSzach

Moje 5*. Pozdr.

Moje 5*.

Pozdr.

oto Alej

W polskich uczelniach istotnie dzieje się "nienajlepiej"

Jednak to co tu przedstawił wielce szanowny pan Pluta nie jest nawet paszkwilem, wygląda na próbę odreagowania jakichś osobistych fobii.

oto BTadeusz

Intryguje mnie jedno:

Rozumiem, że darmowe studia państwo zapewnia tym, którzy będą pomnażać nasz dochód narodowy.
Ale jeśli magistrowie zamierzają wyjeżdżać dokądkolwiek poza Polskę, czy to pomnażać konkurencyjny do polskiego dochód narodowy, czy to "na zmywak" - to jaki sens i interes dla polskiego podatnika ma mieć taka fundacja?
Jeśli polscy wykładowcy kształcą angielskie, czy norweskie kadry - to płace tych wykładowców (i koszty utrzymania wyższych uczelni) winny być refundowane (oczywiście z zyskiem) przez państwa, dla których kształcimy specjalistów.

oto Alej

Na obydwa pańskie pytania odpowiadam: TAK

1. Zacznijmy od tego, że obecnie w Polsce dziesiątki tysięcy młodych ludzi płaci za swoje studia.

studenci-01.jpg
Dziś, w 2016 roku tych płacących jest (chyba, nie badałem tego) mniej niż studiujących bezpłatnie ale tak czy inaczej tych pierwszych nadal jest mnóstwo. I jakoś sobie dają radę.
Co ciekawe są to na ogół osoby gorzej sytuowane materialnie, te których nie stać na dostanie się na studia bezpłatne.

Widziałem też jak to wygląda w Stanach gdzie (poza sytuacjami wyjątkowymi) nie ma studiów bezpłatnych.
Dla najzdolniejszych są stypendia, także na uczelniach najbardziej prestiżowych (stąd najdroższych). Dla pozostałych tok studiów i propozycje niepełnoetatowych prac są tak zorganizowane, dopasowane jedne do drugich, że gdy kto chce to bez problemu daje sobie radę z samodzielnym zapracowaniem na studia i utrzymanie.
A przecież na ogół istnieją jeszcze i rodzice.
W uczelni o którą "się otarłem" (GMU) wszyscy studenci studiów doktoranckich byli zatrudnieni przez instytut gdzie studiowali.

2. Tak, za "bezpłatne" studia w PRL płaciło się. Płaciło się późniejszymi niskimi płacami zupełnie nie przystającymi do uzyskanych kwalifikacji.
Opowiadano sobie dziesiątki (trochę przesadzam, choć może i nie?) dowcipów na temat pracowników ukrywających wyższe wykształcenie - żeby więcej zarabiać. Te dowcipy brały się "z życia".

Teraz jest inaczej. Stąd całkiem sensownym wydaje mi się obowiązek spłacania kosztów studiów przez tych którzy po ich odbyciu w Polsce jadą do pracy za granicę.
A przede wszystkim, jako się rzekło, zrezygnowanie ze studiów bezpłatnych.

oto Krzysztof M

Płaciło się późniejszymi

Płaciło się późniejszymi niskimi płacami zupełnie nie przystającymi do uzyskanych kwalifikacji.

No właśnie. Pan studiował, a płaciłem także ja. Podziękował mi pan?

oto Alej

Wygląda na to że Pan nie zrozumiał tego co napisałem

Napisałem, że to ja płaciłem za swoje studia, nie Pan.

Skądinąd wszyscy płaciliśmy za budowanie w Polsce socjalizmu.
Wszystkim odbierano szanse na lepsze życie.
Ale my tu gadamy o szkolnictwie wyższym, nie o naszej tragicznej historii.

oto Krzysztof M

Napisałem, że to ja płaciłem

Napisałem, że to ja płaciłem za swoje studia, nie Pan.

Przed 1989?

Skądinąd wszyscy płaciliśmy za budowanie w Polsce socjalizmu.

Potrafi się pan trzymać tematu?

oto MSzach

Relacja: im więcej socjalizmu

Relacja: im więcej socjalizmu w gospodarczych relacjach (więcej państwa) tym więcej systemowo proponuje się 'darmowych' usług.
Gdyby gospodarkę urynkowić i udział państwa w gospodarce zmniejszyć musiałoby to iść w parze z urynkowieniem wielu dotąd tzw 'darmo' otrzymywanych państwowych prezentów (bez których wielu jak widać nie wyobraża sobie życia).

Należy mieć świadomość, że dziś studia nie przygotowują adeptów do warunków wolnorynkowej gospodarki z minimalną co najwyżej podatkową stymulacją tej gospodarki przez państwo lecz przygotowują do korporacyjno-państwowego etatyzmu, gdzie zatrudnienie znajduje z 85% wszystkich absolwentów.

Dlatego obecne prawie 'darmowe' studia są doskonale kompatybilne z taką parapeerelowską organizacją państwa.

oto Czesław

Państwo bogate

Skromnie przypominam, że nasze państwo hojnie dotuje studentów ukraińskich bardziej jak polskich, chociaż tym potomków wywiezionych "na nieludzką ziemię" to już rząd polski nie pomaga i to mnie w nerwia.

oto PKK

Potrzeba planowego dostępu do edukacji

Zgadzam się z przedmówcami dostrzegającymi marnotrawstwo publicznych pieniędzy w hurtowej produkcji kolejnych licencjatów, inżynierów, magistrów i pokrewnych, ale przekonanie, że wprowadzenie opłat za studia ograniczy liczbę absolwentów do niezbędnej na rynku, trąci zupełnie bezpodstawną wiarą.

.

Przykład Wielkiej Brytanii pokazuje, że aż 58,8% absolwentów pracuje poniżej kwalifikacji. Wniosek z tego taki, że niemal 3/5 ogółu zdecydowało się na inwestycję bez pokrycia. W Polsce nie byłoby inaczej, skoro uczelnie prywatne kształcą głównie na mało perspektywicznych kierunkach.

Rozwiązaniem tego problemu mogłoby być odgórne wyznaczanie liczby miejsc na wszystkich studiach cywilnych przez właściwego ministra. Niestety, w obecnym systemie takie prawo ma tylko minister zdrowia, który odpowiednią decyzją rozdziela miejsca na finansowanym z budżetu kierunku lekarskim, dentystycznym, farmacji i pielęgniarstwie. Warto zauważyć, że z tego względu kierunki te nie zaliczają się do grona kuźni bezrobocia.

Ale jeśli magistrowie zamierzają wyjeżdżać dokądkolwiek poza Polskę, czy to pomnażać konkurencyjny do polskiego dochód narodowy, czy to "na zmywak" - to jaki sens i interes dla polskiego podatnika ma mieć taka fundacja?

Słuszna uwaga. Koszt 5-ciu lat na większości kierunków zamyka się w granicach 30 tys. zł. To nie jest suma, której nie może udźwignąć osoba pracująca w zawodzie wymagającym wyższego wykształcenia. Większy problem mieliby lekarze i dentyści, bo całkowity koszt tych studiów sięga nawet 200-250 tys. zł. Gdyby dostęp do edukacji był planowy, to dług mógłby zostać w pełni umorzony po przepracowaniu określonego czasu w Polsce. Taki obowiązek spoczywa na absolwentach studiów wojskowych.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.