Pielgrzymka z Polski do Santiago

Zdaję sobie sprawę z pewnej "niewłaściwości" tego tekstu. Dawno nie pisałem na prawica.net. Trochę zmieniłem nastawienie. Temat tego postu nie dotyczy mainstreamu wymiany myśli czy zainteresowań na tym portalu, które, co przecież zrozumiałe, odnoszą się do zagadnień stricte politycznych.

Mój ostatni post na "prawica.net" miał miejsce 25 maja 2015 roku, był listem z drogi i dopiero teraz, wstyd, odpowiedziałem na życzenia i pozdrowienia.

Wyszedłem z domu 15 maja ubiegłego roku. Bardzo lewicowo, a nie prawicowo. To znaczy, nieprzygotowany wystarczająco do drogi. Nieprzygotowany fizycznie, finansowo, organizacyjnie.

Fizycznie, bo nabawiłem się poważnego urazu stawu skokowego, który na kilka miesięcy, bezpośrednio przed pielgrzymką, wyłączył jakiekolwiek przygotowania. Z niewyleczoną kontuzją ruszyłem w drogę. Finansowo bo... wiadomo. Kto dysponuje czasem, ten nie dysponuje czym innym :) Więc miałem szczupłe zasoby, stawiające pod poważnym znakiem zapytania powodzenie realizacji zamiaru. Organizacyjnie, bo ruszyłem nie po jakiejś zorganizowanej trasie, tylko na przełaj przez Polskę, bo nie znałem języków ani nigdy nie byłem w krajach, przez jakie miałem iść. Bo nie miałem, za wyjątkiem Hiszpanii, do której było niezmiernie daleko, żadnych przewodników.

A jednak wyszedłem i po czterech miesiącach marszu doszedłem do Santiago de Compostela, a potem do Muxia i Finisterra. O mojej pielgrzymce można przeczytać na stronach Gościa Niedzielnego. Można wysłuchać też przez internet bardzo ciekawego (to w odbiorze słuchaczy) reportażu Radia Lublin, opowiadającego o tym przedsięwzięciu. Można też wejść na mojego bloga poświęconego tej pielgrzymce, gdzie trochę zdjęć, wpisów na żywo z czasu gdy szedłem i innych informacji.

Częścią i finałem "projektu" od początku miała być książka z drogi. To trochę tak jak z samą pielgrzymką. Wiedziałem, że "ma być", ale nie wiedziałem jaka ma być. Więc jest trochę jak ta pielgrzymka - niemożliwa. Niepoprawna. Kompletnie, nawet jak na inne takie przedsięwzięcia, niestandardowa, wykraczająca poza "sensowne" ramy poglądów, wypowiedzi, zasad pisania takich książek.

Książka jest przede wszystkim obscenicznie szczera, brutalnie prawdziwa, napisana bez żadnych uprzednich założeń. Prawdziwa. Nie tylko w zakresie faktów, zdarzeń, ludzi, postaw i zachowań. Prawdziwa w sensie - niestety? - relacji myśli, emocji i odczuć.

Strona książki na moim blogu mieści się tutaj. O tym co mi towarzyszyło przy decyzji o umieszczeniu jej na blogu do wolnego pobrania, można przeczytać tutaj. Dodatkowych kilka słów wyjaśnienia czym ta książka jest tu. Książkę można bezpośrednio pobrać w wybranym formacie z tej strony.

Nie ma co ukrywać. Miałem ogromne obawy, z racji na szczerość, brak układności i bezkompromisowość tekstu. Także z racji zawartości, bo to 130 następujących po sobie dni marszu. A jednak... liczba pobrań ze strony bloga przekroczyła 500. Recenzje i opinie są... pozytywne, jeśli wręcz nie entuzjastyczne. Dobrzy ludzie pomagają w różny sposób. Polecają ją np. innym, co (takie zachowanie) solą ziemi współczesnego świata i rzeczywistości. Stąd zresztą te pobrania.

Oczywiście, książka jest do pobrania nieodpłatnie. W bliskim czasie postaram się ją dodatkowo umieścić jako pozycję do kupienia jako ebook. Dzięki czemu pokaże się w księgarniach internetowych. Z wydaniem papierowym jest poważny problem. Dostaję listy, czy można to dostać na papierze. Ale nie można. Wydawnictwa... lepiej zmienić temat, trzeba by kogoś znać albo sam nie wiem. Samodzielnie, wiadomo - inwestycja. Na Camino jednak zdarzają się rzeczy niemożliwe, więc kto wie :)

Zapraszam więc do wysłuchania reportażu, może pobrania czy poczytania książki. Nie wiąże się to z żadnymi nakładami, poza czasem, której też przecież nie macie w nadmiarze. (Piszę na "ty", bo to taki zwyczaj z Camino no i się trochę znamy z dawnych czasów). Jeśli coś się spodoba, to proszę o jakaś formę podzielenia się tym z innymi, to kluczowe działanie w świecie zdominowanym odgórnie przez tzw mainstream myśli, postaw i propagacji zachowań.

Proszę także, w takim przypadku, o wyrażenie swojej opinii, np. na stronie książki na facebooku(warto polubić), na stronie reportażu Radia Lublin, czy w inny sposób. Jeśli coś cenimy i dajemy temu wyraz, to wzmacniamy to co cenimy, jeśli idziemy po prostu dalej, wzmacnia się coś innego. Wiem to po sobie.

Życzę wam wszystkim. Czego? Tego, czego sami sobie życzycie, a oprócz tego, żeby to lato było zawsze w was. A lato to ciepło. Szerszy oddech. Trochę więcej uśmiechu i poczucia swobody. I szczęśliwych dni, bo to są, w co trudno uwierzyć, kojne kroki, na drodze pielgrzymki każdego z nas. Buen Camino!

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4
Ogólna ocena: 4 (głosów: 4)

Tematy: 

Dyskusja

oto TBM

Panie Zbyszku,

wyrazy najszczerszego podziwu i szacunku.

pozdrawiam
TBM
ps
To uczucie i sumienia ukłucie... "no i widzisz.... ależ facet ma cochones, po prostu wstał i poszedł a ty co? Może byś tak ruszył zadek i zrobił coś?". Myślę, że nie tylko mnie, ale i wielu ukłuło. To też Pańska zasługa - dał Pan promyk wiary nie tylko w Boga, ale i w Wielkie Czyny Człowieka. Które się robi a nie gada. Trochę głupio tak teraz siedzieć i... i nic.

ps2
A my tu, Panie Zbyszku, dalej z żabiej perspektywy dyskutujemy czy jak Ktoś-Tam-Ważny powiedział coś-tam a Ktoś-Tam-Inny mu odpowiedział aż mu kapcie spadły to my też naszym interlokutorom nawrzucamy z finezją i elokwencją, A co! Oj, trochę Pan nakłuł nasze (moje) syte poczucie. mam nadzieję, że wróci pan na PN i dalej będzie nakłuwał. Jak przed rokiem. :)

oto Zbyszek S

Dziękuję za dobre słowo

Porwałem się. Na dla mnie "niemożliwe". Pytanie czy powinniśmy tak. Ryzykując przecież. Ja myślę, że inaczej nie możemy. Jeśli chcemy pozostać ludźmi, a być człowiekiem, to wychodzić, to przekraczać. To porywać się właśnie na niemożliwe. To, bywa, iść pod prąd. Nawet wbrew tym co wokół. Czasem wbrew samemu sobie. Takie życie.

Ale, ale... życie to też pielgrzymka i często wcale nie łatwiejsza od tej mojej dość szaleńczej podróży. I każdego dnia można się sprawdzać. Bo przyspawanie się do pewności, do sprawdzalności, do przewidywalności, nie oszukujmy się, w końcu i tak na nic :)

Pozdrawiam pielgrzymkowo: Buen Camino

I polecam, książkę. Bo warto. Bardzo.

oto TBM

rekomendacje

cytuję Zbyszek S:

I polecam, książkę. Bo warto.

Na pewno przeczytam. W rewanżu polecam film "Droga życia". Też o Camino de Santiago. I też warto.

pozdrawiam
TBM

oto Eowina

Ja też kieruję słowa uznania. Sama nieco podróżuję,

raczej z konieczności niż dla przyjemności. Stąd moje uznanie za wysiłek w pokonywaniu trudności.
Obecne podróże najeżone są psychozą strachu; czasami prawdziwego czasami urojonego; każdy współpasażer jest potencjalnym wrogiem. W ostateczności z upływem czasu w pamięci pozostają tylko wspomnienia przyjemne z odbytych podróży i to się tylko liczy.

oto Krzysztof M

Pan to odbierze

Pan to odbierze nieprzychylnie albo negatywnie.

Uprzedzenie.

Co poradzić.

Na początek lustro.

właściwa odpowiedź jest taka, że zachęcam do lektury książki (link zewnętrzny)

Książka jest dobra. Jednak odpowiedzi w niej raczej nie ma.

oto Mar.Jan

Wzbudził pan mój szczery podziw!

I odrobinę zazdrości...a także zdziwienie, że to co wydaje się niemożliwe jest w gruncie rzeczy proste. Wszystko opiera się na wierze, zaufaniu i wytrwałości w spełnianiu zobowiązań. Niepoddawaniu się przeszkodom.
Tak jak starośc zaczyna się od nabrania przekonania, że człowiek jest stary, tak również zwycięstwa osiąga się dzięki psychicznemu nastawieniu do założonego celu. Jeśłi jest jasno określony cel oraz wiara w to, że jest on realny, to ten cel staje sie realny. Jedni osiągną go szybcie inni potrzebują więcej czasu na przygotowania, ale dadzą radę. Jeśli brak wiary, wtedy skutkiem jest zazwyczaj porażka i przekonanie, że cel jest niemożliwy do osiągnięcia.
Czasem wydaje mi się, że na coś juz jestem za stary. Kiedyś żona rzuciła taki pomysł, żeby się wybrać na Camino którąś z dróg zaczynających się nieopodal francuskiej granic z Hiszpanią. Jaka by nie była ta droga, to liczy kilkaset kilometrów. Pomysł wybierania się na taką drogę w naszym wieku uznałem za dziwactwo i brak realnego podejścia do sprawy.
A tu proszę! Facet pakuje plecak i idzie w trasę 3000 km. I dochodzi do celu!
Dziękuję panie Zbyszku za ten pobudzający wyobraźnię przykład! Od razu poczułem się młodszy i myślę, że 20-30 km spacer każdego dnia lezy w zakresie moich możliwości fizycznych.
Tyle, że nie czuję się jeszcze gotowy do ruszenia w taką drogę zycia. Trzeba do tego dojrzeć. Jeszce jestem za młody i mam wiele spraw do zakończenia.
Ale będę to trzymał w pamięci na odpowiednią chwilę, za parę lat zapewne...

oto Zbyszek S

Ja myślę, że Pan pójdzie i,

Ja myślę, że Pan pójdzie i, co więcej, że Pan dojdzie. Bardzo słusznie napisał Pan, że wszystko niemal jest kwestią nastawienia, wiary, zdecydowania. Ja bym dodał również, że odwagi. Nie jakiejś brawurowej czy dramatycznej. Inaczej. Wiary w niemożliwe. W to, co nasz umysł, nasze przekonania, mówią nam, że niemożliwe, że to nie dla nas, że no gdzież tam - my.

Taka odwaga i wiara nie przychodzi sama z siebie. Musi być coś innego co ją wyzwoli. Coś, co nas pociągnie, coś czemu zechcemy być wierni, za czym jakoś tak, nawet podświadomie, będziemy - po prostu - tęsknić.

Tych kilometrów było dużo więcej niż 3000 ale to nie odległość jest najważniejsza. Pozdrawiam.

oto Mar.Jan

Z ciekawości spytam:

Przechodził pan niedaleko od Jasnej Góry i również niedaleko od Lourdes.
Nie kusiło, żeby przystanąć w tych miejscach?
Mnie się marzy, żeby po drodze zajrzeć i tu i tam, a jak sądzę (potrzebuję zbadać temat) po drodze jeszcze by się znalazło kilka miejsc godnych uwagi pielgrzyma.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.